wtorek, 18 kwietnia 2017

Pozytywnie o Romach


Wesele to dla każdej młodej pary szczególny moment, który powinien zapadać w pamięć małżonków i gości weselnych na lata. I to z przyczyn pozytywnych, a nie takich, jakie zostały pokazane w polskiej produkcji z 2004 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.
Tym, co z pewnością ubogaca weselną zabawę i to przede wszystkim w zakresie wzajemnego przywiązania i wzajemnej miłości dopiero co poślubionych, jest przygotowywane przez małżonków artystycznych występów. Niosą one ze sobą najczęściej bezpośredni przekaz skierowany do dopiero co poślubionej osoby. Przyjmują najczęściej formę wykonania ulubionej piosenki lub tańca, czasem połączonego z choreografią części wtajemniczonych gości (np. druhen lub drużbów). Choć zwyczaj nie jest polski i przywędrował do nas z kultury amerykańskiej, to jednak chyba nikt nie ma żadnych podstaw do tego aby go krytykować.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Niczym zatem szczególnym jest kilkuminutowy pokaz taneczny panny młodej, wspieranej przez cztery koleżanki. Niczym, poza tym, że wesele jest – jak to zostało nazwane w tytule filmu zamieszczonego na YouTube – „polsko-cygańskie” i to panna młoda należy do mniejszościowej grupy etnicznej. To chyba pierwsza polska tego typu prezentacja „polsko-cygańskiego” wesela i to w połączeniu z weselną „nową świecką tradycją”.
Na YouTube i innych tego typu serwisach czasem pojawią się krótkie filmy nagrane przy użyciu smartfonów pokazujące spontaniczne romskie tańce podczas różnego rodzaju uroczystości – w tym także wesel. Jednak nie pochodzą one z Polski i są wyrazem spontanicznej potrzeby tańca. Materiał z „polsko-cygańskiego” wesela jest profesjonalnie przygotowany i zamieszczony na profilu firmy fotograficznej, zapewniającej między innymi serwis fotograficzno-filmowy podczas ślubów i wesel.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Słowa piosenki przy której panna młoda wykonuje swój taniec są w języku rosyjskim. Może to wskazywać na przynależność rodziny panny młodej do grupy Chaładytka Roma, czyli Ruskiej Romy, bardzo bliskiej Polskiej Romie. Jednak równie dobrze może świadczyć to jedynie o różnorodnych upodobaniach muzycznych panny młodej.
O romskich (także „polsko-cygańskiego”) i ślubach i weselach w Polsce warto poczytać w zeszłorocznym numerze „Romano Atmo”. Z pewnością jest to lepsze źródło informacji, niż brytyjska seria „Big Fat Gypsy Weddings”, czy amerykańska „My Big Fat American Gypsy Wedding”.

http://www.romowie.com/romano_atmo/ra66.pdf

I właściwie to wszystko. Oczywiście samo wesele musiało być bardzo interesującą sytuacja zderzenia kulturowego pomiędzy gośćmi panny młodej i pana młodego, ale nie sposób nic o tym powiedzieć na podstawie zamieszczonego na YouTube filmu.

Jednak to co najciekawsze pojawia się w społecznej reakcji na ten społecznościowy przekaz medialny, czyli w komentarzach.
Zgodnie z danymi ze strony z filmem od września 2016 roku obejrzano go ponad 460 tysięcy razy. Pod filmem pojawiły się 82 komentarze.
Być może pod wpływem tytułu filmu ani razu nie pojawiło się jakakolwiek forma „Romowie”, natomiast 9 razy komentujący użyli różnych form określenia „Cyganie”. Z drugiej strony może to być wyraz uśrednionego podejścia społeczeństwa do Romów i nieintencjonalnego lekceważenia ich sformalizowanychoczekiwań co do oficjalnego ich nazywania. Podobnie zresztą jak było w przypadku autora materiału, który formułując tytuł nie tylko wprowadził nazwę „Cyganie” (być może na wyraźne życzenie rodziny panny młodej), ale dodatkowo wygenerował opozycję Cyganie – Polacy, choć jak można się domyślać są to polscy Romowie (nawet jeśli z Chaładytka Roma). Wątpliwe jednak aby chodziło tu o jakąkolwiek dyskryminację. Raczej chodziło tu o atrakcyjne i promocyjnie popularne nazwanie materiału.

Aż 36 komentarzy jest bezwzględnie pozytywnych. Odnoszą się głównie do samego tańca, świetnej zabawy, pięknej panny młodej i atmosfery radości związanej z weselem. Wśród nich zdarzają się także komentarze nawiązujące do etnicznej przynależności głównej bohaterki filmu:

Wspaniałe wesele dla Młodej Pary 100l , a co do nie których komentarzy wypowiem się tylko tyle czy to Polak czy Cygan wszędzie są ludzie i ludziska nie oceniajcie ludzi po ich wyglądzie czy pochodzeniu tylko po tym jakimi są ludźmi.

Pozytywne nastawienie internautów wiąże się z dwiema kwestiami. Po pierwsze z odbiorcami (licznymi) tego filmu. Chyba mało który spośród twardych strażników polskości polskiej ziemi narodowej wyszukuje filmy z wesel. Z drugiej strony pokazana jest tu romantyczna romska dusza związana z tańcem, zabawą, śpiewem. Tę część romskiej rzeczywistości raczej akceptujemy jako oderwaną od szarej codzienności i problemów. W końcu Cyganie to lud tajemny, a przy tym romantyczny, rozśpiewany i roztańczony. I generalnie nikomu chyba ze społeczeństwa większościowego nie przeszkadzałoby gdyby do tej roztańczonej części życia sprowadzałaby się obecność Romów w polskiej rzeczywistości. To, że tak się nie da, nie ma żadnego znaczenia.

Jak zawsze w przypadku każdego przekazu związanego z Romami musiały się także pojawić wypowiedzi negatywne. Jednak jeśli chodzi o ich moc (poziom agresywności?) i liczbę – jest ich zadziwiająco mało. Trzy są krótkimi krytycznymi komentarzami do całego filmu jako takiego (z zazdrości o piękny ślub?), natomiast pięć jest skierowanych przeciwko Romom. Spośród nich jeden to po prostu "żart" bez znaczenia, choć utrwalający stereotypy, a trzy wypowiedzi pochodzą od jednego z użytkowników internetu. Te wypowiedzi, które można uznać za najmocniejsze pod względem negatywnego nastawienia do Romów, to:

Ciekawe czym polowa tam obecnych sie zajmuje.

oraz:

Bronisz tych brudasów bo zapewne sam jesteś hieną żerującą na ciężkiej i uczciwej pracy innych.

Obydwie te wypowiedzi można przyporządkować do komentujących z kategorii niezadowolonych. Być może nawet wiecznie.
Zagłębiając się w nie, w przypadku pierwszej można dostrzec potrzebę kontroli i wiedzy, czy aby na pewno osoby znajdujące się na sali zarabiają w uczciwy sposób. Utrwalony stereotyp wzmacnia wciąż pojawiające się pytania „skąd ci Cygani mają na to pieniądze”. A jeśli prowadzą firmę, to i tak na pewno to tylko przykrywka do czegoś nielegalnego. Pozostaje mieć nadzieję, że marginalna jest sytuacja, kiedy ktoś widząc gości weselnych od razu zastanawia się czym połowa z nich się zajmuje. W drugiej wypowiedzi pojawia się pogardliwe określenie „brudasy” (odsyłające bezpośrednio do stereotypów i wykazujące brak wiedzy o czystości wynikającej z Romanipen) i wyraźny podział na tych, którzy pracują uczciwie i ciężko i tych, którzy na tym żerują. W polskiej rzeczywistości trudno jest zrozumieć gdzie przebiega granica pomiędzy taką uczciwą pracą i żerowaniem. Być może ta pierwsza to praca, która nie przynosi ani satysfakcji, ani oczekiwanego dochodu? A może chodzi tu o pracę fizyczną?

Ponownie zagłębiając się w komentarze nie sposób nie dostrzec, że prawie 20 spośród nich pochodzi od Romów. Łatwość tej identyfikowalności 7 komentujących wiąże się z tym, że częściowo używają oni języka romskiego, przez co trudno jest przeprowadzić ich analizę. Z tego jednak co piszą po polsku i jak wyglądają profile, za pośrednictwem których się logują,  większość spośród nich to ludzie młodzi i aktywni w internecie, śmiało (i nieco agresywnie w przypadku krytyki romskości) wchodzący w dyskusję z innymi użytkownikami.

Co zatem z cyfrowym wykluczeniem Romów, skoro ponad 10% komentarzy i komentujących jest romska? Przecież Romów w Polsce jest poniżej 1% populacji.
Wydaje się, że powoli w internecie wzmacnia się coraz bardziej aktywność być może niewielkiej ale zdecydowanej co do oczekiwań od życia grupy młodych Romów, której przykładem jest interesujący fecebook’owy profilu Gipsy Fashion.

Część z nich wyemigrowała (być może na chwilę) z Polski, są pewni siebie, dumni z bycia Romami, rodzina jest dla nich wartością, korzystają z życia, chętnie używają nowych technologii, nie są aktywistami, nie wspomagają działania organizacji pozarządowych i zasadniczo nie angażują się w działania mające pomóc całej społeczności romskiej. Swoim podejściem do życia i zachowaniem mogą wywoływać smutek u wielu starszych Romów, jednak nie tracą swej tożsamości, nie wstydzą się tego kim są i trzymają się wielu zasad wywodzących się z tradycji. Przy tym w pełni nadążają za światem. To być może oni są przyszłością romskiego narodu. A na powrót do pełnych tradycji kiedyś znajdą czas. Na przykład zajmując się wnukami.


sobota, 8 kwietnia 2017

10 celów na kolejne 10 lat


Dziś Międzynarodowy Dzień Romów.

https://www.facebook.com/CanadianRomaniAlliance/photos/a.317478525043391.1073741828.317468731711037/598744406916800/?type=3&theater

Dzień ten jest obchodzony w różnych sposób przez wiele organizacji i instytucji. Są zatem wystawy, spektakle, wiece, parady, dyskusje, pozytywne gesty polityczne, telewizyjne projekcje filmów, a także pytania o własną tożsamość. Ich skala, zakres, zasięg są różne, podobnie jak i charakter.
Wydarzeń jest naprawdę dużo, choć wydaje się, że w Polsce – w porównaniu z 2016 rokiem – jest ich znacznie mniej.
Jest to także okazja do prezentacji nowych planów działań dotyczących tej kilkunastomilionowej mniejszości , a także do dyskusji „co po 2020 roku?”.

W ramach troski o przyszłość Romów w Europie, sekretarz generalny Rady Europy – Thorbjørn Jagland, przedstawił stanowisko/oświadczenie dotyczące  przyszłości Romów. Zostało ono skonsultowane ze Specjalnym Przedstawicielem ds. Romów Rady Europy (Valeriu Nicolae) i zaprezentowane jako – co prawda polityczne – jednak przyjęte i zaakceptowane jasne zobowiązanie na przyszłość.

http://www.coe.int/en/web/portal/-/10-goals-for-the-next-10-years

Roboczo została ono nazwane „10 for 10” i przyjęło postać 10 celów jakie powinna osiągnąć Europa w ciągu najbliższej dekady:
   1. Każde dziecko romskie będzie posiadało dokument tożsamości
   2. Śmiertelność romskich niemowląt będzie niższa o połowę
   3. Poziom szczepienia romskich dzieci zbliży się do średniej większościowej
   4. Współczynnik porzucania nauki w szkołach  przez Romów zmniejszy się o połowę
   5. Czterokrotnie zwiększy się liczba Romów uzyskujących wykształcenie średnie
   6. Trzykrotnie wzrośnie liczba młodzieży romskiej uzyskującej kwalifikacje zawodowe
   7. Nie będzie małżeństw zawieranych przez dzieci
   8. Liczba Romów żyjących w skrajnym ubóstwie zmniejszy się o połowę
   9. Stopień bezrobocia Romów zmniejszy się o połowę
  10. Liczba Romów wybranych w ramach biernego prawa wyborczego do reprezentacji lokalnej, państwowej i międzynarodowej zostanie wzrośnie dwukrotnie.

Należy tu podkreślić, że w oryginalnej deklaracji w języku angielskim każdy z punktów dotyczy zarówno Romów, jak i travellersów, którzy uzyskali niedawno w Irlandii status mniejszości etnicznej. To rozróżnienie wydaje się być zbędne, przede wszystkim ze względu na przyjęty przez Unię Europejską zasięg nazwy Romowie, obejmujący także tę drugą grupę.
Cele te nie wprowadzają ani nowych ani rewolucyjnych celów. Pokrywają się one zasadniczo z tym, do czego dąży zarówno Unia Europejska, jak i Rada Europy. Na poziomie ogólnym odpowiadają także celom innych organizacji i instytucji krajowych oraz międzynarodowych, mających na celu pomoc Romom i ich skuteczne i zrównoważone włączenie w główny nurt życia społecznego Europy, a także poprawę warunków ich bytowania. Nie odbiegają one znacząca także od konkretnie i liczbowo określonych celów wyznaczonych w ramach strategii Europa 2020.
Generalnie te 10 punktów wynika z głównych problemów z jakimi spotykają się Romowie, choć pomięto tu większość kwestii zdrowotnych (poza tymi bezpośrednio dotyczącymi dzieci) i problemy mieszkaniowe.
Większość z nich (7 lub nawet 9 z 10) dotyczy dzieci i młodzieży. To dobre ukierunkowanie, bo w rzeczywistości to zmiany dotyczące romskich dzieci mają szansę na przyniesienie realnych skutków. W szczególności w zakresie edukacji. Jednak realnie należałoby przyjąć nazwę „10 for 50”. W takiej bowiem – półwiecznej –  perspektywie czasu zmiany te mają szanse zaistnieć. Jednak sekretarze generalny Rady Europy nie może być aż tak małej wiary i nie może nie dać nadziei na szybką zmianę. Stąd perspektywa odległa – 10 lat – a jednak możliwa do wyobrażenia i życiowego zaplanowania. Jeśli po 10 latach (bez osiągnięcia zakładanych celów), ktokolwiek w ramach Rady Europy się do nich odwoła, stwierdzi że być może cele były zbyt ambitne, jednak wskazywały na dobrze zidentyfikowane problemy i nie należy ustawać w dążeniu do ich osiągnięcia. Rada Europy to nie Unia Europejska, która z pewnością odwołałaby się do ogromnego wysiłku (także finansowego) jaki włożyła w dążeniu do nich, a winę za brak sukcesu ponoszą państwa członkowskie, poziom lokalny, organizacje pozarządowe, a przede wszystkim Romowie, którzy nie skorzystali z tak wspaniałej szansy. Próbka takiego podejście będzie z pewnością zakończenie perspektywy wyznaczonej do 2020 roku w ramach unijnej strategii wobec Romów.

Poza osiągnięciem celów w konkretnej perspektywie dekady, mogłyby być one bardziej realne, gdyby Europa w większym stopniu wsłuchała się w oczekiwania Romów (niejednolite, nieartykułowane, niezgodne z prorozwojowym paradygmatem Europy) i podjęła próbę zrozumienia ich uwarunkowań kulturowych. Jednak groziłoby to koniecznością przeformułowania europejskiego myśłenia, a na to nawet Rada Europy nie może sobie pozwolić. Ponadto bez względu na sposób sformułowania celów, realnie brakuje konkretnych instrumentów (finansowych, koncepcyjnych, organizacyjnych), które umożliwiłyby ich realizację.

Sięgając do konkretnych punktów z listy celów „10 for 10”. Pierwszy dotyczący dokumentów jest z pewnością bardzo ważny i ułatwia funkcjonowanie w uporządkowanej rzeczywistości administracyjnej Europy, jednak z drugiej strony może też wiązać się z pokusą „katalogowania” mniejszości romskiej, co w żadnym kontekście nie może mieć pozytywnego wydźwięku. Śmiertelność niemowląt romskich jest 2-3 razy wyższa niż w przypadku reszty społeczeństw europejskich. Jednak nie uda się tego zrealizować żadnym nakazem. Z tym punktem wiąże się zmiana podejścia Romów do systemu zdrowia, zmiana podejścia służb medycznych do Romów, poprawa warunków mieszkaniowych, czy choćby zmniejszenie ubóstwa. W tym przypadku czynników – trudnych do zmiany – jest wiele. Powszechne szczepienia dzieci i młodzieży wymagają pełnych ich spisów, co odsyła do problemu związanego z pierwszym celem. Z drugiej strony potrzebna jest zmiana nastawianie romskich rodziców. Biorąc pod uwagę spiskowe teorie wymyślane przez ruchy antyszczepionkowe, wskaźnik ten może być w Polsce łatwiejszy do osiągnięcia niż można przypuszczać, ze względu na bezmyślną popularność narażania dzieci na ryzyko zachorowania na choroby zakaźne. Punkty 4-6 wiążą się z systemem edukacji i odsyłają nas do tradycyjnego cyklu życia Romów, którzy w większości nie tylko nie dostrzegają wartości nieromskiej edukacji, a jednocześnie szybko angażują młodszych nastolatków (w szczególności dziewczęta) w dorosłe obowiązki. W Polsce w związku z wprowadzanym przedłużeniem edukacji podstawowej z pewnością można oczekiwać, że liczba Romów z pełnym wykształceniem podstawowym będzie ulegała zmniejszeniu. Punkt ten w pewnym stopniu wiąże się także z kolejnym celem dotyczącym małżeństw nieletnich. Nastolatki przyjmujące na siebie obowiązki matek raczej nie poświęcają się ukończeniu edukacji. Także w społeczeństwie większościowym. Wczesne małżeństwa Romów to kwestia tradycji, podobnie jak w  społeczeństwie głównonurtowym wiek 18 lat jest arbitralnie przyjęty jako próg pełnoletności. Nie jest to sprawa jednoznaczna, a myślenie o tym problemie jako o ratowaniu niewinnych nastolatek od ślubów z lubieżnymi podstarzałymi  mężczyznami jest całkowicie błędną ścieżką rozumowania oderwaną od współczesnej romskiej rzeczywistości. Punkty 8 i 9 są ze sobą powiązane i odnoszą się zarówno do edukacji, zatrudnienia, świadomości Romów, świadomości nie-Romów – w szczególności pracodawców, a także polityk państw europejskich i efektywności działania ich systemu pomocy społecznej. Zmniejszenie ubóstwa może wspomagać próba wprowadzenia lewicującego Bezwarunkowego dochodu podstawowego (którego nieodległym kuzynem jest program 500+ obecnego polskiego rządu), co jednak jednocześnie będzie wpływało na negatywne nastawienie do podejmowanie zatrudnienia przez większość Romów. Najbardziej życzeniowym, choć nie najbardziej nieprawdopodobnym, jest ostatni punkt dotyczący zwiększenia aktywności społeczno-politycznej Romów i ich narodowej identyfikacji, skutkującej ich większym udziałem w reprezentacji decyzyjnej na każdym z poziomów. Być może znaczącym ułatwieniem jego realizacji byłoby powszechne uznanie ich za mniejszość narodową, choć i tak wydaje się, że wymaga to przede wszystkim zmiany ich świadomości.

Na koniec warto zauważyć, że w 10 celach nie pojawiło się żadne odniesienie do zmniejszenie dyskryminacji. Być może jest to oczywiste, ale rzeczy oczywiste także należy powtarzać. Być może jednak Rada Europy przyjęła specyficzny sposób myślenia przejawiający się w koncepcji Unii Europejskiej, że zanik dyskryminacji będzie skutkiem włączenia społecznego, któremu ma służyć owe 10 celów na 10 kolejnych lat. To myślenie magiczne, życzeniowe, nierealistyczne. Poziom dyskryminacji może ulec zmniejszeniu tylko i wyłącznie poprzez zmianę naszego podejścia – społeczeństwa większościowego, a nie w wyniku tego, że mniejszość etniczna sobie na tolerancję zasłuży.

Bahtalo ohto Avrilo savorenge!


wtorek, 28 marca 2017

Dyskryminacja dzieci

Niewątpliwie każde dziecko to skarb, wszystkie dzieci są nasze, dzieci są przyszłością narodu itd itp… To wszystko jest oczywiście prawdą. Dlatego o dzieci trzeba dbać, starać się (rodzinnie i państwowo) zapewniać im szczęśliwe i zdrowe emocjonalnie dzieciństwo, zagwarantować dobre wspomnienia z dzieciństwa i wspomagać ich rozwój.
Do tego oczywiście dochodzi cała sfera przyszłości każdego państwa i jego obywateli, efektywność systemu emerytalnego, utrzymanie etnicznej jedności i programy wspierające zwiększenie dzietności społeczeństw rozwiniętych. W przypadku różnych form takiego wspomagania, należy pamiętać że ich efekty przychodzą nie po 3 miesiącach, ale po wielu latach (np. 10) i aby były skuteczne muszą współgrać z wieloma innymi czynnikami.
Bardzo wygodne percepcyjnie piramidy demograficzne dobrze pokazują jak przedstawia się struktura wiekowa określonej grupy/narodu. W znacznym uproszczeniu istnieje ogólna tendencja do specyficznego ukształtowania ich wyglądu, w zależności od poziomu i stopnia rozwoju społeczeństwa.

http://www.geografia24.eu/index.php?strona=_opracowania/geo_300fazy

Problematyczna jest utrwalająca się sytuacja, w której podstawa piramidy zwęża się i trend ten nie podlega żadnym fluktuacjom, lecz się utrwala. Jak dotąd zła sytuacja w Unii Europejskiej nie staje się na szczęście aż tak dramatyczna i ma szanse taką się nie stać.

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Population_structure_and_ageing

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Population_structure_and_ageing

Odmienną strukturę wieku – zgodną z tą przypisaną społeczeństwom rozwijających się – reprezentuje (jak dotąd) mniejszość romska w Europie.

http://ec.europa.eu/justice/discrimination/files/roma_health_en.pdf

Oznacza ona, że wśród Romów jest więcej dzieci niż osób starszych.
Jednak jak już zostało wspomniane na początku, nie chodzi wyłącznie o zwiększenie liczby urodzeń, ale także o to, aby zapewnić dzieciom odpowiednie warunki do rozwoju i wzrastania.

Zasadniczo w społeczeństwach niewpisujących się w zachodni model rozwoju dzieci mają więcej możliwości uczestnictwa w pracy dorosłych. Dzieje się to kosztem sformalizowanej edukacji, zastępowanej przez naukę życia jakie jest udziałem ich rodziców i wspólnoty.

https://www.youtube.com/watch?v=FMTmE0at17g

Nie gwarantuje to włączenia się w dążenie do ciągłego rozwoju charakterystycznego dla cywilizacji zachodniej, jednak wzmacnia poczucie wspólnoty, utrwala tradycje, buduje szacunek dla starszych pokoleń.
Społeczeństwa rozwinięte koncentrują się na zdeterminowanej paradygmatem rozwoju edukacji formalnej, która gwarantuje możliwość włączenia w główny nurt życia społecznego, otwiera drogę do dalszego kształcenia, daje potencjalną możliwość zdobycia dobrze płatnej pracy i ma uczynić z jej uczestników swych produktywnych członków.
Niestety żadne społeczeństwo zapewniające sformalizowany i powszechny system edukacji, nie gwarantuje całkowitej likwidacji nierówności, zarówno w szerokiej perspektywie wszystkich dzieci, jak i w szczególności w stosunku do dzieci przynależących do grup mniejszościowych, ze swej definicji odróżniających się od większościowej reszty społeczeństwa. Takie nierówności nie występują nie tylko w systemie edukacji, a wraz z gorszą pod wieloma względami sytuacją członków mniejszości, jest ona udziałem także najmłodszych jej przedstawicieli.

Edukacja przedszkolna jest jednym z czynników, który pozytywnie wpływa nie tylko na późniejsze możliwości percepcyjne i edukacyjne dzieci, ale także pozwala im o wiele lepiej wdrażać się w funkcjonowanie społeczeństwa. Uśrednionym celem Unii Europejskiej jest osiągnięcie do 2020 roku 95%-owej wysokości tego wskaźnika.
W przypadku Romów jest to o tyle istotne, że udział w przedszkolnej edukacji pojawia się możliwość lepszego poznania języka, w którym w późniejszym czasie realizowana jest edukacja szkolna.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/fra-2016-eu-minorities-survey-roma-selected-findings_en.pdf

Tymczasem w dziewięciu państwach uznawanych za wrażliwe ze względu na sytuację Romów, udział dzieci z tej mniejszości w przedszkolnym systemie opiekuńczo-wychowawczym jest średnio niższa o około 50 punktów procentowych niż ma to miejsce w przypadku ich rówieśników ze społeczeństwa większościowego.
Skutkuje to między innymi nieznajomością języka i tendencją do przypisywania romskim dzieciom rozpoczynającym naukę w szkołach niższego poziomu intelektualnego. Mamy bowiem nielogiczną i absurdalną skłonność do wnioskowania o głupocie interlokutora w przypadku gdy nie rozumie naszego języka. Nawet jeśli mówimy powoli i wyraźnie.

Prowadzi to albo do umieszczania dzieci romskich w klasach/szkołach specjalnych. Takie przypadki były i w dalszym ciągu są szczególnie częste w przypadku Słowacji.

http://www.errc.org/cms/upload/file/report-lesson-in-discrimination-english.pdf

Oczywiście trzeba tu brać pod uwagę dwa czynniki. Po pierwsze wśród romskich dzieci pojawiają się przypadku związane z pewnymi ograniczeniami, które powinny skutkować umieszczaniem w klasach specjalnych. Jednak skala tej praktyki przekracza realny zakres potrzeb. Po drugie, za powód umieszczania w tego typu segregacyjnym systemie edukacji wiąże się także z niedostosowaniem społecznym, które w przypadku Romów może się stosunkowo często pojawiać. Jednak za jego likwidację w znacznym stopniu odpowiedzialna jest polityka państwa, a umieszczanie takich dzieci w edukacyjnych jednostkach specjalnych utrwala tę sytuację i już na tak wczesnym etapie życia zamyka w praktyce drogę do włączenia się w główny nurt życia społecznego.

Drugim postępowaniem segregacyjnym z jakim spotykają się romskie dzieci, to wyodrębniania klas wyłącznie romskich, gdzie z założenia poziom nauki ma być niższy niż w innych oddziałach. W Bułgarii aż 27% spośród nich uczy się w takich klasach, a średnia dla dziewięciu badanych państw wynosi 13%.

Podając te dane należy się jednak zastanowić, czy nie lepiej aby Romowie uczestniczyli w systemie edukacji , nawet segregacyjnym, niż aby w nim w ogóle nie uczestniczyli. Współczynnik przerywania edukacji po 14 roku życia rośnie proporcjonalnie do liczby romskich uczestników systemu edukacji na poziomie podstawowym. W Grecji 27% dzieci nie uczestniczy w systemie edukacji podstawowej, na Słowacji jest to zaledwie 6%, a w późniejszym procesie edukacji (do 17 roku życia) w pierwszym państwie jest to już 79%, a w drugim ponownie zaledwie 42%. Oczywiście jest to także zależne od krajowych przepisów administracyjnych i stopnia ich egzekwowania. Być może ma tu także znaczenie poczucie całkowitej bezsensowności uczestnictwa w tak a nie inaczej ukształtowanym systemie edukacji.
Przez segregację, niski pozom nauczania, przypisywanie uczniów romskich do edukacji specjalnej tworzy się system, który generuje źle wyedukowanych przedstawicieli mniejszości etnicznej. Jest to przydatne wyłącznie do statystyk i sprawozdawczości (np. w ramach realizacji krajowej strategii wobec Romów). Nie są natomiast osiągane prawdziwe cele edukacji, czyli wykształcenie dla samych siebie (lepsze życie jednostki) albo dla społeczeństwa (lepszy rozwój państwa).

Na poczucie nieszczęśliwego dzieciństwa wpływa nie tylko dyskryminująca edukacja, jednak nie należy lekceważyć jej wpływu. To ona w znacznym stopniu generuje i utrwala poczucie bycia gorszym (innym), wprowadzając i utrwalając nierówności społeczne i w efekcie także gospodarcze.

Poczucie bycia dyskryminowanym w okresie ostatnich 5 lat (w dalszym ciągu dla dziewięciu państw wrażliwych) w przypadku średnio 41% Romów. Zgodnie z danymi Eurostatu z 2015 roku obywatele Unii Europejskiej – spośród różnych grup mniejszościowych – w najmniejszym stopniu są w stanie zaakceptować romskiego współpracownika i najwięcej spośród nich nie czułoby się przy nim komfortowo.

http://ec.europa.eu/COMMFrontOffice/publicopinion/index.cfm/ResultDoc/download/DocumentKy/68005

Z tego samego badania wynika, że najpowszechniejszą jest dyskryminacja ze względu na pochodzenie etniczne – tak uznało aż 64% respondentów (w Polsce – 31%). W 2012 roku jedynie 56% obywateli Unii Europejskiej wskazało taką przyczynę, co jednak i tak znajdowało się na szczycie listy przyczyn dyskryminacji.

Państwa europejskie w ramach Wspólnoty dążą do zrównoważonego rozwoju, spójności społecznej i gospodarczej, starają się zapewnić jak najlepsze warunki  życia swoim obywatelom. Taka jest teoria, a jej urzeczywistnieniu mają służyć między innymi liczne instrumenty finansowe i narzędzie współpracy (także z państwami trzecimi) Unii Europejskiej.

http://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2017/03/06-protection-rights-children/

Jednak to wewnętrzna polityka każdego państwa wobec wszystkich obywateli decyduje o tym, czy ma szanse powstać (albo istnieć) zdrowe społeczeństwo, którego członkami są dzieci i które w przyszłości będą tworzyły nową rzeczywistość.

To one są najbardziej niewinnymi i bezwolnymi, ofiarami świata tworzonego przez dorosłych. Nie ma znaczenie ich przynależność do grup i narodów. Są tylko dziećmi. 
Są aż dziećmi.


sobota, 18 marca 2017

Gromadzenie danych etnicznych

Zatrudnienie, edukacja, mieszkania, opieka zdrowotna. Zgodnie z raportem Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2016 roku, to właśnie w tych obszarach w okresie ostatnich 5 lat Romowie zamieszkujący jej państwa członkowskie czuli się dyskryminowani. Oczywiście nie wszyscy. Najwyżej 40% z nich. Nie dotyczy to także wszystkich państw członkowskich. Jednak przede wszystkim dlatego, że nie wszystkie zostały poddane monitoringowi i badaniu.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/fra-2016-eu-minorities-survey-roma-selected-findings_en.pdf

Dawno już za państwa szczególnie wrażliwe ze względu na populację i sytuację zamieszkujących w nich Romów, zostało uznane 9 państw: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Grecja, Węgry, Portugalia, Rumunia, Słowacja i Hiszpania. Polska została z tej grupy wyłączono jeszcze na etapie negocjacji akcesyjnych, przede wszystkim ze względu na nieznaczny odsetek Romów zamieszkujących na jej obszarze, a także za sprawą dobrze przygotowanej i nienajgorzej realizowanej krajowej strategii na rzecz Romów.
Z jednej strony można się z tego cieszyć, gdyż zostaliśmy w  ten sposób docenieni w zakresie wspierania tej mniejszości. Z drugiej jednak zostaliśmy wyłączeni z bardzo istotnej grupy działań, które mogłyby skutkować jakąkolwiek poprawą sytuacji Romów. Mogłyby, choć ich skuteczność nie jest oczywista i uzależniona w znacznym stopniu od świadomego podejścia każdego z państw.
To, co jednak niewątpliwie można uznać z stratę w związku z tym specyficznym docenieniem Polski, to brak badań jakie są prowadzone w grupie państw wrażliwych, a w konsekwencji, brak dostępu do danych statystycznych dotyczących Romów w Polsce.

Brak danych jest problemem wielowymiarowym i skomplikowanym. Agencja Praw Podstawowych UE zwracał już nań uwagę podczas poprzedniego szerokiego badania Romów i ich sytuacji w 11 państwach członkowskich, w raporcie opublikowanym w 2012 roku.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/2099-FRA-2012-Roma-at-a-glance_EN.pdf

W nieco innym kontekście, jednak także w związku z brakiem danych związanych z Romami i półmetkiem działania Dekady na rzecz Romów w Europie, wypowiadał się Open Society Institute.

https://www.opensocietyfoundations.org/reports/no-data-no-progress-country-findings

Dane dotyczące mniejszości – w tym mniejszości romskiej – są istotne ze względu na konieczność określenia stanu faktycznego, na podstawie czego można z kolei określić braki i problemy dotyczące konkretnej grupy. To z kolei skutkuje możliwością planowania potencjalnie skutecznych działań celowych mogących w efekcie przynieść poprawę ich sytuacji.
Pomimo tego, że zgodnie z dokumentami Unii Europejskiej opisującymi ramową unijną strategię romską monitoring postępów jest jednym z kluczowych czynników, to jednak na poziomie krajowym mało które z państw członkowskich było w stanie – u początku realizacji strategii – określić poprzez precyzyjne wskaźniki stan początkowy. W takiej sytuacji niemożliwe jest zmierzenie postępu i i stopnia pozytywnej zmiany. Istniejące dane są najczęściej wyrywkowe lub fragmentaryczne, a projektowania takich wąskich danych na całość populacji nie sprawdza się w przypadku bardzo zróżnicowanych pod każdym względem społeczności romskich. I nie dotyczy to wyłącznie zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi, ale także pomiędzy poszczególnymi grupami Romów oraz pomiędzy ich lokalnymi wspólnotami.

Dane dotyczące Romów zbierane są najczęściej w efekcie spisów powszechnych, badań sondażowych, w tym badań połączonych z wywiadem pogłębionym, a także cząstkowych badań związanych z realizacją konkretnych lokalnych projektów. Jednak informacje te pozostają rozproszone, nie do wszystkich można uzyskać dostęp, nie są one reprezentatywne, a obecnie w Polsce – ze względu na zakończenia większości projektów finansowanych z funduszy strukturalnych w 2014 roku – brakuje aktualnych i szczegółowych badań romskiej sytuacji.
Dane dotyczące kwestii etnicznych należą do kategorii danych wrażliwych i podlegają szczególnej ochronie. Tym bardziej trudno jest uzyskać informacje, które określałyby nie tylko samą przynależność do grupy etnicznej, ale i ich status zawodowy, czy choćby wykształcenie.
Warto podkreślić, że dopiero spis powszechny z 2011 roku wprowadził pytanie o tożsamość etniczną, a deklarowana narodowość i obywatelstwo nie były badane w Polsce przez około 70 lat.

http://www.is.uw.edu.pl/wp-content/uploads/etnicznosc2012-2013/Etnicznosc-2012-2013-nr-6.ppt

Niestety nie jest to spis pełen i zbierając dane posługiwano się metodą próby reprezentatywnej, a ponadto do tej pory brakuje opracowań, które przedstawiałyby szczegółowe dane dotyczące Romów w kontekście innych – cennych informacyjnie i naukowo wskaźników.

Gromadzenie danych dotyczących Romów, choć bardzo użyteczne badawczo i wręcz konieczne do planowania jakiejkolwiek aktywności mającej na celu włączeni ich w główny nurt życia społecznego i pozytywną integrację, ma w Europie bardzo negatywne konotacje. W 1899 roku w Niemczech została powołana Cygańska Agencja Informacyjna, która gromadziła dane na temat Romów, i które ostatecznie stały się jednym z elementów umożliwiających realizację założeń Ustaw Norymberskich.
Zaniepokojenia europejskiej wspólnoty międzynarodowej i instytucji unijnych wzbudziło przyjęcie przez Włochy w 2008 roku dekretu, który nakazywał pobieranie odcisków palców od wszystkich Romów i dokonały ich pełnego (w miarę możliwości) etnicznego spisu. Parlament Europejski potępił te praktyki, jako akt bezpośredniej dyskryminacji ze względu na rasę i pochodzenie etniczne. Także francuska żandarmeria jest podejrzewana o podobne działania, włączając w to zbieranie próbek DNA i tworzenie tajnej, etnicznej kartoteki.

Odmienny charakter i cel ma jednak zbierania danych dotyczących Romów do celów badawczych. Co prawda ochrona „prywatności” jednostki  i zachowanie poufności danych osobowych są bardzo istotne, jednak jednym z kluczowych czynników wpływających na to, że trudno jest jednoznacznie określić liczebność zarówno europejskich Romów, jak i ich populację w poszczególnych państwach członkowskich jest właśnie brak pełnych badań tego typu. Ze względu na brak takich danych, liczebność romskiej populacji jest przedmiotem spekulacji i uniemożliwia jakiekolwiek wiarygodne możliwości oceny wielu istotnych czynników związanych z poprawa ich sytuacji, jak choćby w kwestiach zdrowotnych lub w obszarze edukacji.
Unia Europejska konsekwentnie i ze względu na prawa jednostki (w tym prawo do prywatności i niebycia dyskryminowanym) wprowadza i podtrzymuje ograniczenia w zakresie gromadzenia danych etnicznych. Na podobny stanowisku stoi także Rada Europy. Pomimo wszystkich wątpliwości związanych z niebezpieczeństwem wykorzystania tego typu danych, istnieją jednak wiarygodne opracowania, które określają względnie bezpieczne metody gromadzenia danych o takim charakterze w celach naukowych i programowo-strategicznych.

http://webarchive.nationalarchives.gov.uk/20160105160709/http://www.ons.gov.uk/ons/guide-method/measuring-equality/equality/measuring-equality--a-guide/ethnic-group-statistics--a-guide-for-the-collection-and-classification-of-ethnicity-data.pdf

Istnieje jeszcze jeden czynnik wpływająca na brak, a właściwie małą wiarygodność danych dotyczących Romów. Jest to fałszowanie obrazu własnego przez Romów, traktowana jako jeden z elementów szerszej strategii przetrwania tej grupy w nieprzyjaznym społecznym środowisku zewnętrznym. Kilkaset lat prześladowań utrwaliły w społeczności romskiej takie podejście. Nieufność wobec jakiegokolwiek aparatu administracyjnego i instytucjonalnego wiąże się z chęcią pozostawania niewidzialnymi dla systemu, czemu między innymi ma służyć – mająca u podstaw lęk przed utratą tożsamości i prześladowaniami – niechęć do podawania prawdziwych informacji na swój temat.

Świadome, uważne i celowe gromadzenie danych dotyczących Romów w Europie może zmniejszać ich dyskryminację i wykluczenie społeczne służąc zarówno im samym, jak i społeczeństwom większościowym. Zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo, że dane te mogą zostać wykorzystane do celów wręcz przeciwnych, czego najwyraźniejszym przykładem były Niemcy w pierwszych czterech dekadach XX wieku.
Zagrożenie takie wydaje się być obecnie jak najbardziej realne, w związku z wyraźnym ożywieniem w Europie ruchów o charakterze nacjonalistycznym.



środa, 8 marca 2017

Radość irlandzkich Travellersów


http://www.irishtimes.com/news/politics/oireachtas/travellers-formally-recognised-as-an-ethnic-minority-1.2994309

No i z czego właściwie oni się tak cieszą?
Oni to znaczy kto?

Zarówno Parlament Europejski, jak i Rada Europejska, a w ślad za nimi także inne instytucje i agencje unijne konsekwentnie posługują się określeniem „Romowie” zamiast „Cyganie”, a przy tym – co najistotniejsze – bardzo szeroko definiują zakres tego pojęcia:


W tym wyjaśnieniu zakresu pojęcia Romowie wskazane jest wyraźnie, że decydującym czynnikiem przynależności do niego nie jest pochodzenie etniczne, dotrzymywanie romskich zasad Romanipen (ważniejsze dla Romów z Europy Środkowej i Wschodniej), czy nawet wędrowny tryb życia (mocno podkreślany przez Romów z Europy Zachodniej). Najważniejsze jednak jest to, że definicja ta odrywa bycie Romem od czynnika etnicznego, czyli pochodzenia, koncentrując się na cechach kulturowych, a w konsekwencji na stylu i trybie życia.
Dzięki temu właśnie Travellers są uznawani za Romów i zapewne był to jeden ze składników sukcesu ich starań w Irlandii.
Odwołując się ponownie do nazywania Romów przez Unię Europejską w dokumentach politycznych, dodatkowe wyróżnianie Travellersów przy wskazywaniu na Romów – pomimo włączającej definicji – utrzymuje się cały czas od początku XXI wieku. Co ciekawe, odrębne wskazywanie n Sinti i Romów „obowiązywało” szczególnie intensywnie w latach 80. i 90. XX wieku i choć utrzymuje się do dziś, to jednak z o wiele słabszą intensywnością. Ten podział wynikał z wewnętrznego poczucia Sinti, że są odrębną grupą od pozostałych przedstawicieli europejskich Cyganów, a w późniejszym czasie był wygodnym choć bezwzględnie nieprecyzyjnym narzędziem językowym odróżnienia Romów z Europy Środkowej i Wschodniej od zachodnioeuropejskich Sinti.

To tyle jeśli chodzi o oficjalne nazywanie i przyporządkowywanie do grupy mniejszościowej. Jednak powraca pytanie kim są ci Travellersi, skoro nie są etnicznymi Cyganami, a mimo tego są uznawani za Romów (według kryteriów kulturowych) i na dodatek cieszą się z uznania ich za mniejszość etniczną.
Irlandzcy Travellers są w pełni Irlandczykami i stanowią „od zawsze” część irlandzkiego społeczeństwa. Nie przybyli z innego państwa, nie są „z innej krwi” i ich ojczyzną (nawet taką najodleglejszą czasowo) jest Irlandia. Co prawda istnieją teorie mówiące o innym ich pochodzeniu, jednak badania genetyczne ich populacji wskazują na ich irlandzki rodowód, a nieznaczne wariacje genetyczne jedynie potwierdzają to, że pozostawali w genetycznej (i kulturowej) separacji.
Natomiast jednym z najistotniejszych elementów ich odrębności jest nomadyczny tryb życia.

http://amayodruid.blogspot.com/2011/08/irish-travellers.html

Odróżnia ich od pozostałych Irlandczyków nie tylko nieosiadły tryb życia, ale także szerzej – odrębna kultura, historia, a nawet język (nazywany cant, gammon lub shelta – zawierający elementy irlandzkiego gaelickiego, angielskiego, greckiego i hebrajskiego), którym porozumiewają się wewnątrz swej grupy. Wszystko to składa się na ich świadomą tożsamość, uzupełnioną o wyraźne poczucie odrębności od reszty społeczeństwa. Opierają się głównie na tradycji ustnej, a ich system wartości wpływający na wzmacnianie poczucia odrębności, jest odmienny niż większości społeczeństwa irlandzkiego.
Wyłonienie tej grupy datowane jest na XII wiek (choć mówi się także o ich pochodzeniu bezpośrednio od Celtów, a ostateczne odłączenie tej grupy od reszty społeczeństwa irlandzkiego miało miejsce kilka wieków później). Od tego czasu mieli wiele okazji, aby pokazać, że chcą być traktowanie jako odrębna, spójna mniejszość. Pomimo chęci bezkonfliktowego współistnienia ze społeczeństwem większościowym, nie chcą rezygnować ze swojego trybu życia, ściśle związanego z ich tradycją, kulturą, historią, który dodatkowo wspiera poczucie ich tożsamości.
Niektórzy spośród nich wywodzą swój rodowód Travellersów aż z XII wieku, inne rodziny przystąpiły do nich o wiele później. Prawdopodobnie pochodzą od wędrownych rzemieślników, którzy nie poddali się późnośredniowiecznemu europejskiemu (wymuszonemu) trendowi osiedlania ludności i podobnie jak Romowie starali się utrzymać swój tradycyjny sposób życia, opierając się na już wówczas wykształconej wewnętrznej solidarności, wykonywanych tradycyjnie zawodach i utrwalonym sposobie życia.

http://lenscratch.com/2017/01/jamie-johnson-irish-travellers/

Wielu z nich prowadzi osiadły tryb życia, jednak w dalszym ciągu większość jest ludźmi w drodze. Tradycyjnie podróżowali wozami zaprzężonymi w konie, zbliżonymi konstrukcyjnie do wozów cygańskich, jednak w zupełności nie przeszkadza im prowadzenie wędrownego trybu życia z wykorzystaniem nowoczesnych karawaningów i przyczep kempingowych. Ich całkowita populacja w Irlandii to 25 tysięcy osób. W Wielkiej Brytanii żyje ich 15 tysięcy, a w USA – 10 tysięcy.

W rzeczywistości charakteryzując ich trzeba przyznać, że ich podobieństwo do etnicznych Cyganów jest znaczne. Różni ich z pewnością czynnik genetyczny, jednak większość składników ich specyficznej kultury wiąże się z nomadyzmem i wypracowanymi metodami odrębnego przetrwania jako grupa. Jednak z Romami łączy ich coś więcej niż tylko podobieństwo nomadycznych wzorów kulturowych, czy choćby to jakie zawody wykonywali w swojej przeszłości i jakie wykonują obecnie. Ich udziałem są także te same problemy z jakimi  borykają się Romowie.

https://www.esri.ie/pubs/RS56.pdf

Jest to zatem przede wszystkim dyskryminacja, wykluczenie i ubóstwo, a problemy dotyczą edukacji, opieki zdrowotnej, zatrudnienia… Podobnie jak Romowie odrzucają asymilację, która z punktu widzenia rządu i społeczeństwa większościowego byłaby najwygodniejsza.

http://www.irishtimes.com/news/social-affairs/calls-for-clare-council-to-declare-traveller-housing-crisis-1.2989930

Skoro jednak i tak są odrębni, to czemu chcieli potwierdzenia swojej inności?

Podstawowe argumenty przedstawicieli tej grupy odwołują się do autoidentyfikacji i kryteriów określonych przez naukowców, które mogą pozwolić na nazywanie ich grupą etniczną. Istotna jest także kwestia własnej decyzji, czy ktoś chce być nazywany i przynależeć (o ile ma możliwość podjęcia takiej decyzji) do określonej grupy etnicznej. Na płaszczyźnie kulturowej wydaje się być to uzasadnione. O ile można się z takiej grupy świadomie wyłączyć i pozbyć większości cech behawioralnych oraz wizualnych świadczących o przynależności do niej i zmienić otoczenie i zerwać wszelkie kontakty z przedstawicielami społeczności etnicznej, to można też zadecydować o przynależności do niej. Jednak tylko w przypadku, gdy jakieś dodatkowe warunki nie uniemożliwiają tego. Tak jak w przypadku np. polskich Romów, do których przynależność jest uwarunkowana spuścizną genetyczną.

http://itmtrav.ie/keyissues/myview_new/46

Ważne, choć dość skomplikowane argumenty na to, że nadanie im formalnego statusu odrębnej grupy etnicznej ma sens i jest dla nich istotne, wskazują na to, że może być to szansa na zmniejszenie dyskryminacji, poważniejsze traktowanie ich jako formalnie wyodrębnionej grupy i łatwiejsze oficjalne reprezentowanie ich interesów.
Jeśli do tego dodamy – pomijając wiele innych argumentów – zwykłą ludzką radość z uznania ich odrębności i potwierdzenia ich autoidentyfikacji, trudno się dziwić, że od dawna dążyli do tego aby zyskać formalne i oficjalne potwierdzenie stanu faktycznego.
Nic też dziwnego, że moment uznania ich za mniejszość etniczną uznają za historyczny.

Polskim Romem zostać na życzenie nie można. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby stać się polskim Travellersem.
Oczywiście jeśli ktoś jest gotowy nie tylko na tworzenie odrębnej kultury i nowej etnicznej tożsamości grupowej, ale także na dyskryminację i wykluczenie, na które bez problemu można liczyć ze strony polskiego (i nie tylko) społeczeństwa.



wtorek, 28 lutego 2017

Romskie opowieści


Animacje są dla dzieci.
Nie są. A przynajmniej nie tylko i na pewno nie wszystkie. Wciąż potwierdza to kinematografia światowa (i polska) tworząc nie tylko filmy animowane „tylko dla widzów dla dorosłych”, ale także po prostu animacje nie tylko dla dzieci. Jednak podobnie jak w przypadku komiksu, dla wielu osób ta forma sztuki audiowizualnej pozostaje formą skierowaną przede wszystkim do najmłodszych odbiorców.
Z pewnością filmy animowane mają swoistą łatwość w docieraniu do dzieci i z tego powodu można im je szczególnie dedykować.

W latach 2013-2016 węgierska reżyserka Maria Horvath wyreżyserowała trzy filmy animowane w serii „Gypsy Tales”, współtworząc je z grupą romskich artystów i projektantów.

Káló, the Gypsy Lad
https://www.youtube.com/watch?v=M4X-KzydXVY

Doja, the Gypsy fairy
https://www.youtube.com/watch?v=hIn2rxZF-hU

The Gypsy Woman and the Devil
https://www.youtube.com/watch?v=Vh21NiHBVLg

Te proste historie mają oczywiście jak wszystkie baśnie (często zapominamy o różnicy pomiędzy znaczeniem nazw „baśń”, „bajka” i „animacja”) charakter edukacyjny i moralizatorski, lecz przede wszystkim – zgodnie z zamysłem twórców – miały za zadanie ukazać romskie tradycje i wartości kulturowe, ukazać dziedzictwo kulturowe węgierskich Romów i połączyć je ze współczesną romską sztuką. W jakimś stopniu na pewno się to udało. Każdy z filmów w oryginalnym miejscu ich udostępnienia (youtubowy profil Kecskemetfilm Kids) obejrzało co najmniej kilkanaście tysięcy osób, a poszczególne filmy otrzymywały nagrody podczas festiwali filmowych. Po tych sukcesach i pozytywnym odbiorze całej serii, planowane jest stworzenie kolejnych części wchodzących w jej skład.

https://romediafoundation.wordpress.com/2017/01/17/gypsy-tales-animation-cartoon-series-from-the-perspective-of-contemporary-roma-artists/

Czy są to opowieści tylko dla dzieci? Dobrze by było gdyby tak nie było. Przecież i dorośli z przyjemnością oglądają disnejowskie filmy animowane, posiadające również prostą fabułę i będące równie naiwne w podziale świata na to co dobre i złe.
„Gypsy tales” opowiadają o biedzie, poświęceniu, nadziei, miłości, przywiązaniu do tradycyjnego i wolnego sposobu życia, romskich przesądach i wierzeniach. I czynią to wszystko w sposób tak barwny, tak baśniowy, że już z samego połączenia kolorów i formy konstruuje się pozytywny aspekt odbioru. Zresztą pomimo wykorzystania prostej – ale jednak – techniki 3D, kadry tych opowieści są jak malowane obrazy.

Nie da się nie zwrócić uwagi na muzykę Oláha Józsefa i Parno Graszt wykorzystaną w filmie. Jest ona szczególnie intensywnie zauważalna w prześwietnej czołówce tożsamej we wszystkich trzech filmach w serii.
Romska grupa Parno Graszt, której liderem jest Oláh József, w swojej muzyce jest bardzo różnorodna, bywa tradycyjna, często jednak utrzymując romski styl, nie ucieka przed odważnymi eksperymentami.

https://www.youtube.com/watch?v=1SWl4SibexQ

W „Gypsy Tales” podkład muzyczny budzi więcej skojarzeń z niektórymi dokonaniami prześwietnego chorwackiego muzyka – Darko Rundeka, niż z muzyką cygańską jaką można usłyszeć podczas festiwali organizowanych w Polsce w Ciechocinku, czy Gorzowie Wielkopolskim.

W serwisach wideo udostępniane jest więcej bajek romskich (nie zawsze połączonych z animacjami), czy choćby po prostu animacji dotyczących Romów.
Niewątpliwie warto obejrzeć zupełnie niebajkową i niebaśniową dwuminutową, prostą technicznie animację, przygotowaną przez Natalię Gancarz, która w tej krótkiej formie potrafi wzbudzić emocje u odbiorcy, opowiadając historię zagłady Romów ze Szczurowej podczas II wojny światowej.

https://www.youtube.com/watch?v=8gguiLiXxoM

Z kolei całkiem baśniową i pięknie opowiedzianą jest animacja „O Cyganie i Dziewięciu Krukach” zrealizowana w ramach wygaszonego niestety Wielokulturowego Projektu Bajkowego "Cztery Strony Bajek".

https://www.youtube.com/watch?v=UGnbttul6z4

Inny charakter – także pod względem wykorzystanej techniki animacji – ma „Bajka o Cyganie i Czerwonym Wężu”, przygotowana w Sejnach, w ramach działań Ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów".

https://www.youtube.com/watch?v=DlHtQwJs-NE

W ramach tej krótkiej listy warto także sięgnąć do „Bolka i Lolka”. Odcinek „Cygański wóz” z jednej strony utrwala stereotypy, jednak te łagodne i wychwalające raczej folklorystyczny aspekt romskości, natomiast w bardzo delikatnej formie (jak to na „Bolka i Lolka” przystało) prześmiewa stereotypy negatywne.

https://www.youtube.com/watch?v=RbGTBMAY1d8

W świetny (i skondensowany) sposób prosta technika animacji poklatkowej została wykorzystana w edukacyjnym „Gypsies, Roma, Travellers: An Animated History” Open Society Foundations, ukazującym – zgodnie z tytułem – historię i kulturę Romów, przemycając przy tym wiele istotnych informacji, potencjalnie pozwalających na lepsze zrozumienie tej społeczności.

https://www.youtube.com/watch?v=Q6wSLfGBVGY


O wiele większą oglądalność niż powyższe  filmy animowane podejmujące wysiłek przekazania głębszych treści, mają jednak inne animacje ukazujące się w internecie, chętnie oglądane przez młodzież. W ich tytułach pojawiają się takie określenia jak „prawda o Cyganach”, „Cygany”, „nienawiść do cyganów”.


Oczywiście chodzi w nich tylko o żart. Bo to przecież oczywiście jest śmieszne. Na przykład hasło „żryj gruz cyganie”. Wręcz klasyka polskiego dowcipu. W końcu nikogo to nie uraża.
Albo przynajmniej ktoś nie ma możliwości powiedzieć, że tak jest.



sobota, 18 lutego 2017

Cygański biznes rządu*


http://www.gazetapolska.pl/12502-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska

http://niezalezna.pl/93941-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska-dziesiatki-milionow-wyrzucone-w-bloto

http://telewizjarepublika.pl/wielki-przekret-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska,44620.html




Wchodząc w retorykę przedstawioną w powyższych, a właściwie w powyższym artykule kopiowanym przyjaźnie i promocyjnie, trzeba zwrócić uwagę na jeden podstawowy fakt.
Podstawy funkcjonowania „Komponentu romskiego” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego w Polsce na lata 2007-2013 zostały ustalone i zatwierdzone w 2006 roku, czyli podczas poprzedniego epizodu rządów PiS w Polsce (2005-2007).

http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/romowie/komponent-romski-progr/6762,Informacje-o-PO-KL.html

Posługując się zatem sposobem formułowania myśli przez autora tekstu (choć należy to uznać jedynie za eksperyment myślowy i nie należy tego czynić poza teoretycznymi rozważaniami, choćby dlatego, że – podobnie jak teza zawarta w tytule oryginalnego artykułu opublikowanego w „Gazecie Polskiej” – nie jest to prawdą, i w związku z tym, że tytuł ten odbiegałby od standardów jakiejkolwiek rzetelności) równie dobrze można by sformułować o wiele bardziej prawdziwy tytuł:

„Cygański biznes Kaczyńskiego”

Poprzedni rząd (Tuska i Kopacz) nie miał zatem wpływu na wysokość środków (owych podkreślanych 80 mln) przeznaczonych w ramach POKL na działania na rzecz wieloaspektowej integracji Romów. Jeśli jakikolwiek rząd miał na to wpływ, był to rząd PiS.

Stykając się z tego typu artykułami prasowymi jak ten, nasuwa się pytanie, jaka była intencja autora/redakcji, i jaki cel chcieli oni osiągnąć.
Bez głębszej analizy można wskazać 3 grupy celów, które można skonkretyzować w poniższych punktach:
1. Wskazanie na niegospodarność/powiązania byłych decydentów
2. Krytyka Unii Europejskiej
3. Wzbudzenie niechęci do Romów
Oczywiście zakłada to jakąkolwiek celowość działań autora a nie prosty proces myślowy „oni dostali a my nie” i zazdrość (jeden z 7 grzechów głównych), wyrażającą się zawiścią i powstaniem tego typu artykułu.
Jako wręcz niemożliwą i absurdalną należy odrzucić myśl mówiącą o tym, że chodzi o przedmiotowe wykorzystanie mniejszości etnicznej do zdyskredytowania Unii Europejskiej oraz polityków wskazanych w tytule. Mniejszości w znacznym stopniu „niemej” medialnie i nieradzącej sobie ze współczesną rzeczywistością. Mniejszości, której łatwo odmówić bycia „prawdziwymi Polakami” – bez względu na to czy oni siebie za takich uważają. Byłoby to przecież zbyt prymitywne.

Pierwszy punkt w pewnym stopniu został omówiony poprzez wskazanie na to, kto tworzył rząd podczas zatwierdzania podstaw realizacji POKL. Jednak zamieszczona w tytule artykułu – jak już wskazano – teza, sugeruje możliwość uzyskania korzyści finansowych (powiązań finansowych?) lub jakichkolwiek innych przez Kopacz i Tuska. Jest to jednak tak absurdalne, że nie wymaga żadnego szerszego komentarza.
Drugi punkt związany z Unią Europejską może dotyczyć tego, na jak beznadziejne i absurdalne cele wydawane są jej środki, zamiast przeznaczyć je na cele dotyczące Polski i Polaków, jednak nie związane z tą konkretną grupą etniczną. W rzeczywistości wydatkowanie tych środków wpasowuje się dobrze, zarówno w cywilizacyjny, jak i rozwojowy paradygmat Unii Europejskiej. Niestety, aby to zrozumieć, trzeba posiadać jakąkolwiek wiedzę na jej temat wykraczającą poza doniesienia prasowe i nacechowane ideologicznie hasła. Ideałem byłoby, znać (próbować rozumieć) przy tym specyfikę kultury romskiej – determinującej w znacznym stopniu zachowanie i styl życia większości Romów. Ponad poziomem ideału jest już wiedza o tym, że Unia Europejska wciąż (od początku lat 90.) poszukuje drogi do tego, aby skutecznie włączyć Romów w główny nurt życia państw członkowskich i ma pełną świadomość niskiego poziomu skuteczności swoich działań i – jak dotąd godząc się na to – kosztowności jakiejkolwiek próby pomocy Romom.
Trzeci punkt jest bolesny z dwóch powodów. Przede wszystkim, biorąc pod uwagę komentarze internautów, wydaje się on być celem głównym. Niewybredne dowcipy przeplatają się z prawdziwymi opowieściami z życia „jacy to Romowie są naprawdę”, pojedynczymi hasłami akceptacji dla nowego polskiego rządu i poparcia jego innej polityki. Ponadto cel ten związany jest ze wzmacnianiem dyskryminacji Romów przez naród tytularny. A dyskryminacja we wszystkich dziedzinach życia jest głównym problemem każdej społeczności romskiej.

Może nie należy być aż tak nieustępliwym w używaniu nazwy Romowie jak Ian Hancock, jednak w przypadku oficjalnego (prasowego) dyskurs publicznego nie należy używać określenia Cyganie, gdyż jest to możliwe jedynie w przypadkach, w których zarówno nadawca, jak i odbiorca rozumieją różnice pomiędzy tymi określeniami. Jednak autor artykułu konsekwentnie odrzuca oficjalną nazwę tej mniejszości, co w kontekście całości tekstu wydaje się być zabiegiem celowym, mającym za zadanie dyskredytowanie tej grupy i wyrażenie pogardliwego stosunku do jej zinstytucjonalizowanych życzeń co do sposobu jej nazywania.

W lidzie artykułu pojawia się cytat z informacji o wynikach kontroli Najwyższej Izby Kontroli „Działania administracji publicznej na rzecz ochrony praw mniejszości romskiej w Polsce”. Autor płynnie przytaczając informację mówiącą o tym, że 70% Romów jest bezrobotnych, sugeruje – wykorzystując pragmatyczną presupozycję – że NIK zajmował się sprawą przywołanych ponad 80 mln zł. Skuteczność tej sugestii potwierdza pytanie jednego z internautów o to, kiedy instytucja ta wniesie oskarżenie do prokuratury.
W rzeczywistości raport ten dotyczył kontroli nie samego wydatkowania funduszy przez beneficjentów w ramach projektów finansowanych z funduszy europejskich, a działalność administracji publicznej w ramach rządowego programu „Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce 2004-2013”. Ponadto w tym samym akapicie raportu, który mówi o siedemdziesięcioprocentowym bezrobociu wśród Romów, wspomina się także o pozytywnych zjawiskach, jak choćby o tym, że:
Wzrosła natomiast frekwencja wśród uczniów realizujących obowiązek szkolny, co było wynikiem zatrudniania asystentów edukacji romskiej.
A także o tym, co ze względu na tradycyjny charakter społeczności romskiej jest kluczowe w przypadku jakichkolwiek działań dotyczących jej, czyli o powolności zmian:
Jednak dziesięć lat, w czasie których realizowano Program romski, okazało się zbyt krótkim okresem dla osiągnięcia wszystkich założonych celów.
Zatem tak, jak w legendarnym Radiu Erewań – to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody. Poza tym, że nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, a przed Pałacem Zimowym, nie rozdają, a kradną i nie samochody, a rowery.

Sama – bezwzględnie krytyczna – retoryka opisu poszczególnych projektów realizowanych w unijnych funduszy przeniesiona w inne dziedziny, pozwoliłaby autorowi na określenie kwartetu smyczkowego No. 15 Beethovena wodzeniem końskim włosiem po baranich jelitach. Bez problemu udałoby się także w ten sposób wykazać, że Ziemia jest płaska, bo nie tylko to każdy widzi, a Australijczycy z niej nie spadają.
Wybierając pojedyncze przykłady tego typu opisowej retoryki, poza lidowym kuriozalne projekty jak „Innowacyjni Romowie na rynku pracy” (bez względu na to gdzie autor widzi ową kuriozalność), w tekście znajdują się takie określenia jak dziwacznej nazwie „Cooltura równych szans” (zapewne w odróżnieniu np. od niedziwacznej: „Prawdziwy Kebab Prawdziwego Polaka”), ogólnikową nazwą „Dialog szansą na zmianę” (bo nazwa powinna być tak konkretna, jak np. „Telewizja Republika” ), czy przywoływanie – bez wyjaśnienia okoliczności i jej finału – sprawy szefa wrocławskiego Stowarzyszenia Romów Romani Bacht.
W pełnej wersji artykułu zamieszczonej w drukowanym wydania „Gazety Polskiej” autor kontynuuje krytyczne wskazywanie na poszczególne projekty, uwypuklając między innymi takie elementy, jak rekordziści (czyli najbardziej sprawnie działające organizacje) funduszy, czy problem z czynnikiem terytorialnym. Na listę tak napiętnowanych trafił nawet Uniwersytet Łódzki ze względu na realizację działań na obszarze Małopolski. Autor niejako na deser wyszczególnił również jednostki samorządowe, które uczestniczyły w opisywanym wyrzucaniu pieniędzy w błoto.

We wszystkich tych przypadkach kluczowymi było wskazanie kwot przeznaczanych na wsparcie wielokierunkowej integracji Romów. Niebagatelnych z punktu widzenia jednostki, jednak w rzeczywistości adekwatnych do przyjętego przez realizatorów projektów zakresu działań, zaakceptowanego w procesie wyboru wniosków skierowanych do realizacji, zgodnie z podstawami przyjętymi przez rząd PiS w 2006 roku.

Związany z finansami jest także jeden z najbardziej interesujących elementów artykułu – podtytuł ostatniej części wersji papierowej: Program 5000+ dla Romów.
Tym razem autor odnosi się nie do funduszy strukturalnych, ale do następcy wspominanego już programu rządowego: „Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020”.
Na podstawie prostego (w tym przypadku zbyt prostego) wyliczenia autor stwierdził, że:
Oznacza to ok. 5000 zł na jednego Cygana, łącznie z małymi dziećmi
Dziennikarz zapomniał jedynie dodać, że jest to kwota przeznaczona na 6 lat.
Zatem w przeliczeniu na miesiąc jest to 65 zł. 
Gdyby tak liczyć rządowy projekt 500+, to powinien nosić nazwę 36000+.

Cel tekstu jest najprawdopodobniej dyskredytująco-polityczny. Co prawda wszystkie jego elementy mają konstruować negatywne podejście czytelnika do realizacji jakichkolwiek „romskich” działań i wskazywać na ich bezsensowność, jednak pozostaje to w ścisłym powiązaniu z samą Unią Europejską oraz z poprzednim rządem Polski.

Generalnie artykuł jest pobieżny, w zakresie wiedzy o Romach opiera się wyłącznie na stereotypach, dane (np. z raportu NIK) są wyrywane z kontekstu i zestawiane z jednostkowymi informacjami w taki sposób, aby tworzyć w umyśle odbiorcy zafałszowany obraz rzeczywistości.
Na stronach internetowych w komentarzach pod tekstem artykułu, można dostrzec, że wywołuje negatywne reakcje wobec Romów. Zwiększa niechęć do nich, oddziela ich od reszty społeczeństwa, intensyfikuje wykluczenie i ostatecznie pogłębia dyskryminację.

Artykuł ten szkodzi Romom.


* Podczas przygotowywania tego tekstu nie przekazano żadnych środków finansowych ani za wersję papierową „Gazety Polskiej” ani za jej prenumeratę w wersji elektronicznej.