sobota, 18 lutego 2017

Cygański biznes rządu*


http://www.gazetapolska.pl/12502-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska

http://niezalezna.pl/93941-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska-dziesiatki-milionow-wyrzucone-w-bloto

http://telewizjarepublika.pl/wielki-przekret-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska,44620.html




Wchodząc w retorykę przedstawioną w powyższych, a właściwie w powyższym artykule kopiowanym przyjaźnie i promocyjnie, trzeba zwrócić uwagę na jeden podstawowy fakt.
Podstawy funkcjonowania „Komponentu romskiego” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego w Polsce na lata 2007-2013 zostały ustalone i zatwierdzone w 2006 roku, czyli podczas poprzedniego epizodu rządów PiS w Polsce (2005-2007).

http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/romowie/komponent-romski-progr/6762,Informacje-o-PO-KL.html

Posługując się zatem sposobem formułowania myśli przez autora tekstu (choć należy to uznać jedynie za eksperyment myślowy i nie należy tego czynić poza teoretycznymi rozważaniami, choćby dlatego, że – podobnie jak teza zawarta w tytule oryginalnego artykułu opublikowanego w „Gazecie Polskiej” – nie jest to prawdą, i w związku z tym, że tytuł ten odbiegałby od standardów jakiejkolwiek rzetelności) równie dobrze można by sformułować o wiele bardziej prawdziwy tytuł:

„Cygański biznes Kaczyńskiego”

Poprzedni rząd (Tuska i Kopacz) nie miał zatem wpływu na wysokość środków (owych podkreślanych 80 mln) przeznaczonych w ramach POKL na działania na rzecz wieloaspektowej integracji Romów. Jeśli jakikolwiek rząd miał na to wpływ, był to rząd PiS.

Stykając się z tego typu artykułami prasowymi jak ten, nasuwa się pytanie, jaka była intencja autora/redakcji, i jaki cel chcieli oni osiągnąć.
Bez głębszej analizy można wskazać 3 grupy celów, które można skonkretyzować w poniższych punktach:
1. Wskazanie na niegospodarność/powiązania byłych decydentów
2. Krytyka Unii Europejskiej
3. Wzbudzenie niechęci do Romów
Oczywiście zakłada to jakąkolwiek celowość działań autora a nie prosty proces myślowy „oni dostali a my nie” i zazdrość (jeden z 7 grzechów głównych), wyrażającą się zawiścią i powstaniem tego typu artykułu.
Jako wręcz niemożliwą i absurdalną należy odrzucić myśl mówiącą o tym, że chodzi o przedmiotowe wykorzystanie mniejszości etnicznej do zdyskredytowania Unii Europejskiej oraz polityków wskazanych w tytule. Mniejszości w znacznym stopniu „niemej” medialnie i nieradzącej sobie ze współczesną rzeczywistością. Mniejszości, której łatwo odmówić bycia „prawdziwymi Polakami” – bez względu na to czy oni siebie za takich uważają. Byłoby to przecież zbyt prymitywne.

Pierwszy punkt w pewnym stopniu został omówiony poprzez wskazanie na to, kto tworzył rząd podczas zatwierdzania podstaw realizacji POKL. Jednak zamieszczona w tytule artykułu – jak już wskazano – teza, sugeruje możliwość uzyskania korzyści finansowych (powiązań finansowych?) lub jakichkolwiek innych przez Kopacz i Tuska. Jest to jednak tak absurdalne, że nie wymaga żadnego szerszego komentarza.
Drugi punkt związany z Unią Europejską może dotyczyć tego, na jak beznadziejne i absurdalne cele wydawane są jej środki, zamiast przeznaczyć je na cele dotyczące Polski i Polaków, jednak nie związane z tą konkretną grupą etniczną. W rzeczywistości wydatkowanie tych środków wpasowuje się dobrze, zarówno w cywilizacyjny, jak i rozwojowy paradygmat Unii Europejskiej. Niestety, aby to zrozumieć, trzeba posiadać jakąkolwiek wiedzę na jej temat wykraczającą poza doniesienia prasowe i nacechowane ideologicznie hasła. Ideałem byłoby, znać (próbować rozumieć) przy tym specyfikę kultury romskiej – determinującej w znacznym stopniu zachowanie i styl życia większości Romów. Ponad poziomem ideału jest już wiedza o tym, że Unia Europejska wciąż (od początku lat 90.) poszukuje drogi do tego, aby skutecznie włączyć Romów w główny nurt życia państw członkowskich i ma pełną świadomość niskiego poziomu skuteczności swoich działań i – jak dotąd godząc się na to – kosztowności jakiejkolwiek próby pomocy Romom.
Trzeci punkt jest bolesny z dwóch powodów. Przede wszystkim, biorąc pod uwagę komentarze internautów, wydaje się on być celem głównym. Niewybredne dowcipy przeplatają się z prawdziwymi opowieściami z życia „jacy to Romowie są naprawdę”, pojedynczymi hasłami akceptacji dla nowego polskiego rządu i poparcia jego innej polityki. Ponadto cel ten związany jest ze wzmacnianiem dyskryminacji Romów przez naród tytularny. A dyskryminacja we wszystkich dziedzinach życia jest głównym problemem każdej społeczności romskiej.

Może nie należy być aż tak nieustępliwym w używaniu nazwy Romowie jak Ian Hancock, jednak w przypadku oficjalnego (prasowego) dyskurs publicznego nie należy używać określenia Cyganie, gdyż jest to możliwe jedynie w przypadkach, w których zarówno nadawca, jak i odbiorca rozumieją różnice pomiędzy tymi określeniami. Jednak autor artykułu konsekwentnie odrzuca oficjalną nazwę tej mniejszości, co w kontekście całości tekstu wydaje się być zabiegiem celowym, mającym za zadanie dyskredytowanie tej grupy i wyrażenie pogardliwego stosunku do jej zinstytucjonalizowanych życzeń co do sposobu jej nazywania.

W lidzie artykułu pojawia się cytat z informacji o wynikach kontroli Najwyższej Izby Kontroli „Działania administracji publicznej na rzecz ochrony praw mniejszości romskiej w Polsce”. Autor płynnie przytaczając informację mówiącą o tym, że 70% Romów jest bezrobotnych, sugeruje – wykorzystując pragmatyczną presupozycję – że NIK zajmował się sprawą przywołanych ponad 80 mln zł. Skuteczność tej sugestii potwierdza pytanie jednego z internautów o to, kiedy instytucja ta wniesie oskarżenie do prokuratury.
W rzeczywistości raport ten dotyczył kontroli nie samego wydatkowania funduszy przez beneficjentów w ramach projektów finansowanych z funduszy europejskich, a działalność administracji publicznej w ramach rządowego programu „Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce 2004-2013”. Ponadto w tym samym akapicie raportu, który mówi o siedemdziesięcioprocentowym bezrobociu wśród Romów, wspomina się także o pozytywnych zjawiskach, jak choćby o tym, że:
Wzrosła natomiast frekwencja wśród uczniów realizujących obowiązek szkolny, co było wynikiem zatrudniania asystentów edukacji romskiej.
A także o tym, co ze względu na tradycyjny charakter społeczności romskiej jest kluczowe w przypadku jakichkolwiek działań dotyczących jej, czyli o powolności zmian:
Jednak dziesięć lat, w czasie których realizowano Program romski, okazało się zbyt krótkim okresem dla osiągnięcia wszystkich założonych celów.
Zatem tak, jak w legendarnym Radiu Erewań – to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody. Poza tym, że nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, a przed Pałacem Zimowym, nie rozdają, a kradną i nie samochody, a rowery.

Sama – bezwzględnie krytyczna – retoryka opisu poszczególnych projektów realizowanych w unijnych funduszy przeniesiona w inne dziedziny, pozwoliłaby autorowi na określenie kwartetu smyczkowego No. 15 Beethovena wodzeniem końskim włosiem po baranich jelitach. Bez problemu udałoby się także w ten sposób wykazać, że Ziemia jest płaska, bo nie tylko to każdy widzi, a Australijczycy z niej nie spadają.
Wybierając pojedyncze przykłady tego typu opisowej retoryki, poza lidowym kuriozalne projekty jak „Innowacyjni Romowie na rynku pracy” (bez względu na to gdzie autor widzi ową kuriozalność), w tekście znajdują się takie określenia jak dziwacznej nazwie „Cooltura równych szans” (zapewne w odróżnieniu np. od niedziwacznej: „Prawdziwy Kebab Prawdziwego Polaka”), ogólnikową nazwą „Dialog szansą na zmianę” (bo nazwa powinna być tak konkretna, jak np. „Telewizja Republika” ), czy przywoływanie – bez wyjaśnienia okoliczności i jej finału – sprawy szefa wrocławskiego Stowarzyszenia Romów Romani Bacht.
W pełnej wersji artykułu zamieszczonej w drukowanym wydania „Gazety Polskiej” autor kontynuuje krytyczne wskazywanie na poszczególne projekty, uwypuklając między innymi takie elementy, jak rekordziści (czyli najbardziej sprawnie działające organizacje) funduszy, czy problem z czynnikiem terytorialnym. Na listę tak napiętnowanych trafił nawet Uniwersytet Łódzki ze względu na realizację działań na obszarze Małopolski. Autor niejako na deser wyszczególnił również jednostki samorządowe, które uczestniczyły w opisywanym wyrzucaniu pieniędzy w błoto.

We wszystkich tych przypadkach kluczowymi było wskazanie kwot przeznaczanych na wsparcie wielokierunkowej integracji Romów. Niebagatelnych z punktu widzenia jednostki, jednak w rzeczywistości adekwatnych do przyjętego przez realizatorów projektów zakresu działań, zaakceptowanego w procesie wyboru wniosków skierowanych do realizacji, zgodnie z podstawami przyjętymi przez rząd PiS w 2006 roku.

Związany z finansami jest także jeden z najbardziej interesujących elementów artykułu – podtytuł ostatniej części wersji papierowej: Program 5000+ dla Romów.
Tym razem autor odnosi się nie do funduszy strukturalnych, ale do następcy wspominanego już programu rządowego: „Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020”.
Na podstawie prostego (w tym przypadku zbyt prostego) wyliczenia autor stwierdził, że:
Oznacza to ok. 5000 zł na jednego Cygana, łącznie z małymi dziećmi
Dziennikarz zapomniał jedynie dodać, że jest to kwota przeznaczona na 6 lat.
Zatem w przeliczeniu na miesiąc jest to 65 zł. 
Gdyby tak liczyć rządowy projekt 500+, to powinien nosić nazwę 36000+.

Cel tekstu jest najprawdopodobniej dyskredytująco-polityczny. Co prawda wszystkie jego elementy mają konstruować negatywne podejście czytelnika do realizacji jakichkolwiek „romskich” działań i wskazywać na ich bezsensowność, jednak pozostaje to w ścisłym powiązaniu z samą Unią Europejską oraz z poprzednim rządem Polski.

Generalnie artykuł jest pobieżny, w zakresie wiedzy o Romach opiera się wyłącznie na stereotypach, dane (np. z raportu NIK) są wyrywane z kontekstu i zestawiane z jednostkowymi informacjami w taki sposób, aby tworzyć w umyśle odbiorcy zafałszowany obraz rzeczywistości.
Na stronach internetowych w komentarzach pod tekstem artykułu, można dostrzec, że wywołuje negatywne reakcje wobec Romów. Zwiększa niechęć do nich, oddziela ich od reszty społeczeństwa, intensyfikuje wykluczenie i ostatecznie pogłębia dyskryminację.

Artykuł ten szkodzi Romom.


* Podczas przygotowywania tego tekstu nie przekazano żadnych środków finansowych ani za wersję papierową „Gazety Polskiej” ani za jej prenumeratę w wersji elektronicznej.


środa, 8 lutego 2017

Co z tą Francją?


Z Francją to, że (skrajnie upraszczając) z jednej strony Liberté-Égalité-Fraternité, z drugiej strony Marine Le Pen i jej program. Nie jest to oczywiście jedyne państwo, w którym dochodzi do tak silnego zróżnicowania pomiędzy teoretycznymi i ideowymi podstawami, a praktyką.
W jakimś stopniu można próbować rozumieć Francuzów, którzy żyjąc w laickim państwie borykają się z problemami związanymi z najliczniejszą spośród państw Unii Europejskiej mniejszością muzułmańską (7,5%). Jednak skoro kiedyś chciało się być państwem kolonialnym i z radością przyjmowało się tanią siłą roboczą, to należy się obecnie liczyć z konsekwencjami.

W ramach Unii Europejskiej zagwarantowana traktatowo swoboda przepływu osób pozwala każdemu obywatelowi państw należących do niej (co automatycznie nadaje im także obywatelstwo Unii Europejskiej) na swobodę przemieszczania się i pobyt w innym państwie:

każdy obywatel Unii ma prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich, z zastrzeżeniem ograniczeń i warunków ustanowionych w Traktacie i w środkach przyjętych w celu ich wykonywania

Oczywiście wiążą się z tym określone ograniczenia dotyczące celu pobytu, środków potrzebnych na zapewnienie potrzeb życiowych, czasu pobytu, niestawaniem się obciążeniem dla systemu państwa, do którego się przybywa oraz innych czynników.
Nie zmienia to jednak tego, że taka możliwość istnieje. Przez wiele lat (od aktywacji Traktatu z Maastricht – Traktatu o Unii Europejskiej w 1993 roku) swoboda ta funkcjonowała zasadniczo bez większych i znaczących problemów, jej czasowe zawieszanie notyfikowane w Komisji Europejskiej było związane z konkretnymi i uzasadnionymi przypadkami zachowania porządku publicznego, a każdy (niemalże) z obywateli Unii Europejskiej traktował tę możliwość rozsądnie.

A potem w 2004 roku nadeszło największe rozszerzenie Unii Europejskiej, a w jego drugim etapie w 2007 roku dołączyły do niego Bułgaria i Rumunia. I to był koniec rozsądnego wykorzystywania swobody przepływu osób. Prawie nikt nie przewidział, że Romowie zamieszkujący tereny państw, w których poziom dyskryminacji jest wysoki, a poziom ich życia bardzo niski, wykorzystają swobodę przepływu osób, do tego aby mieć szansę na poprawę warunków życia i zmniejszenie (lub nawet nie) stopnia ich dyskryminacji. Czynnik ekonomiczny – poziomu życia i warunków bytowania – był w  tym przypadku decydujący.
Problemem okazał się różny poziomie rozwoju państw i nierówności społeczne i ekonomiczne, związane z brakiem spójności społecznej, gospodarczej i terytorialnej.
Doprowadziło to do znaczącej liczbowo wewnętrznej (w ramach Unii Europejskiej) migracji Romów do bogatszych państw Europy Zachodniej. Między innymi do Francji.
Ostatecznie skutkowało to specyficznymi, jednak określanymi jako masowa deportacja, wydaleniami Romów z Francji.

http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/38625/003.pdf

Teoretycznie po stanowczej reakcji ze strony Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i organizacji pozarządowych sytuacja się unormowała i zaprzestano nękania Romów. Jednak w rzeczywistości ich sytuacja we Francji w dalszym ciągu jest trudna, a ocena działań rządu francuskiego w tym zakresie raczej nie może być pozytywna.

W ciągu 2016 roku we Francji ponad 10.000 Romów eksmitowano z miejsc zamieszkania.

http://www.errc.org/article/thousands-of-roma-forced-onto-streets-of-france-in-2016/4549

W ponad połowie przypadków były to wysiedlenia z użyciem siły i w ponad połowie przypadków nie miały podstawy w decyzji sądów. Także w większości przypadków nie zaoferowano wysiedlonym akceptowalnego alternatywnego zakwaterowania. W wielu przypadkach były to eksmisje zimą i dotyczyły tych samych Romów kilkukrotnie.

http://www.errc.org/cms/upload/file/roma-eviction-census-france-2016.pdf

Takie cykliczne, szeroko zakrojone i przymusowe eksmisje są wyrazem albo świadomej polityki i chęci zmęczenia mniejszości i zachęty do wyjazdu z Francji, bądź też pokazują jak chaotyczna jest polityka rządu francuskiego w tym zakresie. Niewątpliwie jednak wiążą się one ze zbędnym i bezsensownym marnotrawieniem środków i – na poziomie oceny skutków – represyjną polityka, która mogłaby być choć w pewnym stopniu zastąpiona przez politykę opiekuńczą, a środki mogłyby być wówczas przeznaczone na zapewnienie dobrych albo choćby nieco lepszych warunków mieszkaniowych. Do podjęcia takich rozwiązań brakuje jednak woli politycznej.
Skargi na takie postępowanie rządu francuskiego wpłynęły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Wysiedlanie Romów, bez zapewniania im jakiejkolwiek sensownej alternatywy jest sprzeczne z założeniami (jednym z czterech głównych jest poprawa warunków mieszkaniowych Romów) ogólnounijnej ramowej strategii realizowanej przez państwa członkowskie (w tym także Francję – „An equal place in French society: French government strategy for Roma integration within theframework of the Communication from the Commission of 5 April 2011 and the Council conclusions of 19 May 2011”). Ponadto takie eksmisje nie biorą pod uwagę, a  właściwie lekceważą ogłoszone w połowie 2016 roku wspólne stanowiskiem OPRE (Operational Platform for Roma Equality).

https://rm.coe.int/CoERMPublicCommonSearchServices/DisplayDCTMContent?documentId=0900001680682b0a

Wskazano w nim na określone koszty społeczne i kapitałowe (w szerokim spektrum kapitałów) po stronie eksmitowanej (często cyklicznie) mniejszości romskiej, odwołano się do międzynarodowych standardów postępowania wobec mniejszości (również w konkretnej sytuacji eksmisji), a także wskazano ścisłe powiązanie tych działań oraz sposobu ich przeprowadzania z dyskryminacją ze względu na pochodzenie etniczne.

To, czym kiedykolwiek Francja mogła się pochwalić i za co była chwalona  przez Komisję Europejską na przełomie 2011 i 2012 roku (w związku z przygotowaniem i realizacją narodowej strategii na rzecz Romów) w zakresie mieszkalnictwa i efektywnego wsparcia Romów, to wioski integracyjne powstałe w okolicach  Saint  Denis,  Aubervilliers,  Saint  Ouen,  Bagnolet  oraz Montreuil. W planach było stworzenie dodatkowych tego typu miejsc niedaleko Lille, Marsylii i Lyonu. Chwalenie tego pomysłu przez Komisję Europejską, wynikało chyba z niezrozumienia realnej sytuacji i celu istnienia tych wiosek. Jeszcze w 2007 roku nazywane były wioskami asymilacyjnymi i były to miejsca oddalone od innych miejsc zamieszkania, ogrodzone i strzeżone przez strażników.

http://www.cafebabel.pl/spoeczenstwo/artykul/wioski-dla-romow-pomiedzy-politycznym-snem-a-spoeczna-rzeczywistoscia.html

Mówiąc o eksmisjach Romów we Francji trzeba pamiętać o tym, że w większości przypadków są to wysiedlenia z miejsc, które Romowie zaadoptowali do swoich potrzeb i są w rzeczywistości najczęściej (choć absolutnie nie zawsze) nielegalnymi obozowiskami, podobnymi do tych we Wrocławiu lub Gdańsku.

https://www.equaltimes.org/paris-roma-face-camp-eviction?lang=en#.WJr61n0_bvz

Nie wpływa to jednak na to, że są to ich jedyne miejsce zamieszkania, że mają tam rzeczy będące ich własnością, że miejsca te pozwalają im nie nocować pod gołym niebem i że naprawdę nie mają gdzie indziej pójść.

Oceniając postępowanie Francji trzeba oczywiście brać pod uwagę, że większość działań wynikających z decyzji rządu ma za cel zachowanie porządku publicznego i zapewnienie bezpieczeństwa i komfortu własnym obywatelom. Tym bardziej, że nastroje wobec Romów nie są delikatnie mówiąc zbyt pozytywne.

https://www.youtube.com/watch?v=8620c-x8IH4

Można jednak znaleźć inne sposoby rozwiązania tych problemów. Takie właśnie są założenia zarówno ogólnounijnej strategii, jak i wszelkich działań podejmowanych przez agendy Rady Europy, Agencji Praw Podstawowych oraz instytucje i organizacje, dla których Romowie są takimi samymi ludźmi jak inni mieszkańcy Europy.

Oczywiście te inne sposoby rozwiązania okołoeksmisyjnych problemów są bardziej kosztowne, ale ostatecznie można liczyć, że także bardziej skuteczne i długoterminowe. Ponadto zachowują one nie tylko prawa własnych obywateli, ale także przedstawicieli mniejszości posiadających (lub nie) obywatelstwo Unii Europejskiej.


sobota, 28 stycznia 2017

„Cygan” w kulturze popularnej


Trudno odnosząc się do kultury popularnej a szczególnie tak jak w tym przypadku – do komiksu, mówić o „Romach”, pomijając określenie „Cygan” (Gypsy). Podobnie zresztą jak trudno oczekiwać aby pojawiły się w sklepach „śledzie po romsku” albo „sos romski”.  Być może w świecie idealnym doszłoby w końcu do takiej zmiany, jednak wydaje się, że w ostatnim czasie raczej oddalamy się od tego celu.
Nie można jednak wpisywać takiego podejścia w głoszony radośnie, populistycznie i dość powszechnie upadek „poprawności politycznej” i tańcząc na jej grobie wykrzykiwać „w końcu można mówić co i jak się chce!”. Nie można. To, że ktoś publicznie (i medialnie) mówi „murzyn”, „Cygan”, „homoś”, nie sprawia, że nagle mamy prawo nazywać tak innych, ani że musimy być takim samym chamem ów ktoś.
Podstawą naszych zachowań jest cywilizacja w której funkcjonujemy, a to co i w jaki sposób mówimy świadczy o poziomie naszej kultury, wiedzy i stanie naszej umysłowości.
Wybór należy do każdego z nas.

Oczywiście nie w przypadku wszystkich komiksów można mówić o „Cyganach”. Takie wydawnictwa jak prześwietny „Drom-Droga” wydany przez Fundację Integracji Społecznej Prom,  choć odwołujące się do historii (w ramach której możemy powiedzieć o wędrówce Cyganów do Europy) opowiadają historię Romów.

https://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/kadra/mszewczyk/Documents/dd.pdf

Podobnie jest w przypadku obrazkowej historii w „Mietek na wojnie” w wykonaniu Natalii Gancarz i Diany Karpowicz.

https://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/kadra/mszewczyk/Documents/How%20I%20Had%20Not%20Been%20Surviving%20World%20War%20II.pdf

Te opowieści mają inny cel niż komiksy wykorzystujące postacie Romów w ramach kultury popularnej. W nich podkreślana jest romskość. Kultura popularna woli jednak „cygańskość” i wykorzystuje większość stereotypów jakie na temat mniejszości romskiej funkcjonują w społeczeństwach większościowych. Nie mają one jednak na celu wprowadzać, czy też wzmacniać dyskryminacji, a jedynie odwołują się do utrwalonych wzorców kulturowych, do swoistych ikon zakodowanych w pamięci zbiorowej, często w ramach stereotypów podkreślając pozytywne (choć też nie zawsze prawdziwe) cechy przedstawicieli tej grupy.

Generalnie na marginesie głównej opowieści w wielu komiksach pojawiają się postacie Romów, a przede wszystkim romskich kobiet, które np. wróżą głównym bohaterom. I ten motyw jest bodaj najczęściej wykorzystywany w komiksowych opowieściach.

Z wprowadzeniem do serialu  The Flash” najbardziej bodajże znanej cygańskiej postaci komiksowej DC Comics – „Gypsy”, wywiązała się amerykańska dyskusja dotycząca nazwy Gypsy-Roma.  Za podstawę przyjęła nieprzejednane stanowisko Iana Hancocka, krytykując takie nazywanie postaci. Amerykańska wizja rzeczywistości jest oczywiście jedyną słuszną i najbardziej efektywną we wszystkim czego Amerykanie się podejmują – łącznie z oceną sytuacji w Europie i jej państwach, jednak mimo takiej ich pewności siebie, istnieją pewne granice, których – jak się wydaje – nie jest dobrze przekraczać. Tym bardziej, że argumenty przytaczane w dyskusji mijają się z prawdą.
Przykładem na takie zbyt daleko idące działanie jest powieść Aghaty Christie „Ten Little Niggers”, której tytuł (a także elementy treści) w późniejszym czasie zmieniono na „Ten Little Indians”, a następnie na „Ten Little Soldiers” (w polskim wydaniu „Wyspa”).

http://www.newsarama.com/32801-reconsidering-dc-s-gypsy-name-as-a-racial-slur-in-light-of-her-upcoming-debut-on-cw-s-the-flash.html

O wiele istotniejsze wydaje się jednak to, jak jest przedstawiana postać Gypsy należącej do grupy Justice League of America.

http://www.writeups.org/gypsy-jla-detroit-dc-comics/

Została stworzona przez  Gerryego Conwaya i Chucka Pattona w 1984 roku. Jej główną mocą jest iluzja i kamuflażowa niewidzialność. Jest przy tym zwinna, potrafi się bić i umie wykradać różne przedmioty. Choć losy jej rodziny nie są pozytywne i jej kariera jako superbohaterki rozpoczęła się od ucieczki od niej, to sama o sobie mówi jako o serbsko-chorwackiej królowej. Jednak naprawdę istotne jest to, że stoi po stronie dobra. Łatwo byłoby przecież umieścić ją po stronie negatywnych bohaterów.
Jak w przypadku większości superbohaterów jej wygląd oraz cechy szczegółowe ulegały modernizującej zmianie, adekwatnie do zmian zachodzących w społeczeństwie i jego wizji Romów, a także potrzeb komiksowej opowieści.

http://comicvine.gamespot.com/gypsy/4005-10206/

W uniwersum DC jest także jeszcze jedna bardzo ważna postać pochodzenia romskiego, której ewolucja jest zadziwiająca. Jest nią stworzony już w 1940 roku Robin (Dick Grayson), będący pomocnikiem Batmana, który dorastając przeewoluował w Nightwinga.

http://comicvine.gamespot.com/dick-grayson/4005-1691/

Pomimo tego, że Robin był tak ważną postacią (zastępując nawet czasem Batmana), rzadko pamięta się o jego pochodzeniu, jednak jego zdolności akrobatyczne są spuścizną jego (i jego rodziny) cyrkowej przeszłości.

Kolejną bardzo znaną postacią, którą trzeba przywołać jest Magneto z serii X-Man wydawnictwa Marvel  Comics. Nie trzeba go szczegółowo przedstawiać ani opisywać, a jedynie podkreślić, że jest postacią niejednoznaczną i choć pierwotnie był głównym przeciwnikiem tych dobrych, to jego rozwój i wyjaśnione motywacje działań (głównie w filmach), modyfikują w znacznym stopniu negatywnie jednoznaczny wizerunek tej postaci.

http://marvel.com/universe/Magneto

Z pewnością jego żoną – Magda, którą poznał w obozie Auschwitz – jest Cyganką. Natomiast ona sam w większości opracowań jest określany jako Żyd. Na jakiś czas przyjął natomiast tożsamość Sinthi nazywającego się Erik Lehnsherr. Być może na podstawie tego epizodu w życiu postaci, w niektórych komiksach i opracowaniach Magneto jest identyfikowany jako Cygan.
Niewątpliwie natomiast Romami są syn i córka Magneta i Magdy – Quicksilver i Scarlet Witch nazywana także Gypsy Witch.

http://marvel.com/universe/Quicksilver http://marvel.com/universe/Scarlet_Witch


W przypadku postaci z kręgu X-Manów ich przynależność do Romów, nie jest tak istotne jak w przypadku Gypsy i nie determinuje ich mocy, choć w przypadku Scarlet Witch jej mistyczna energia fałszująca rzeczywistość może mieć związek z jej pochodzeniem etnicznym.

Zupełnie inaczej przedstawieni są Cyganie w stemapunkowym komiksie Joea Beniteza „Lady Mechanika”.

http://www.joebenitez.com/?page_id=99

Umieszczeniu w XIX-wiecznej stylistyce steampunku są piękni, dumni, twardzi, szlachetni, waleczni, posiadają wiedzę i umiejętności. Dla równowagi – prowadzą cyrk. To oni są w tej historii poszkodowanymi.

Jeszcze inny charakter ma komiks „Gypsy” stworzony przez Briana Pulido. To chyba widać od razu po okładce.

http://comicvine.gamespot.com/brian-pulidos-gypsy/4050-20180

Piękna (?) Cyganka wraz ze swoją siostrą poświęcają się bez reszty oszustwom i kradzieżom w XIX-wiecznej Anglii. Gdy pojawia się element tajemniczości (bestia) muszą stanąć do walki aby uratować innych Cyganów. Komiks ten jest przykładem jednego z najbardziej stereotypowych podjęć tematu Romów. Główna postać – Antoinette, nie będąc spętana głównonurtowymi zasadami jest postacią wyzwoloną, której nieobce są moce tajemne, a seksowność i ponętność stanowią ważny element konstrukcji tej postaci.

Postaci o romskich korzeniach jest o wiele więcej, włączając w to tak ważnego bohatera jak główny przeciwnik Fantastic Four – Doctor Doom.

http://comicvine.gamespot.com/profile/blenderbender/lists/romani-characters/52585/

Nawet ta lista nie wyczerpuje najważniejszych przedstawień Romów w komiksach. Wyrazem tego jest najnowsza edycja hermetycznego – za sprawą wydawania go wyłącznie w języku francuskim i bez wersji elektronicznej – i drugiego co do znaczenia w Europie naukowego czasopisma dotyczącego Romów – „Etudes Tsiganes”. Numer 58-59 w całości poświęcony jest Romom w komiksie (głównie francuskim).

http://www.etudestsiganes.asso.fr/numero/vol58-59.html

Truizująco uogólniając Romowie w komiksach są przedstawiania bardzo różnorodnie. Poza wręcz archetypiczną wróżącą Cyganką, wiele postaci ma romskie korzenie, a czasem ich zdolności (o ile je posiadają) wiążą się z ich tajemniczym (i stereotypowo traktowanym) cygańskim pochodzeniem.
Podczas ostatniego (2016) Comic Conu doprowadziło to nawet do bardzo nerwowej dyskusji w trakcie jednej z sesji.

http://comicsalliance.com/peter-david-rromani-representation-new-york-comic-con/

Biorąc pod uwagę prawdziwe życie i stopień codziennej dyskryminacji Romów, chyba lepiej by było gdyby powstawały komiksy nawet takiej jak w przypadku „Gypsy” Briana Pulido, niż aby zdeformowane przez stereotypy podejście do Romów znajdywało bolesny oddźwięk w naszej rzeczywistości społecznej.



środa, 18 stycznia 2017

Inny punkt widzenia


Mapy świata lub części świata dobrze odzwierciedlają centralną pozycję państwa, w którym są opracowywane. Na europejskich odwzorowaniach naszej planety granice (prawa i lewa strona mapy) wypadają na Pacyfiku, Australia i Japonia tną mapy przez Atlantyk, Europa trafia na lewy margines, a Amerykanie dla zachowania centralnej pozycji swojego państwa i kontynentu północnoamerykańskiego są zmuszeni do rozdzielenia Eurazji. Dodatkowo „bogata północ” jest dodatkowo powiększana przez ulubione przez Google odwzorowanie Merkatora.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Odwzorowanie_walcowe_r%C3%B3wnok%C4%85tne

Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku map regionalnych, jednak jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Polska leży w centrum Europy, na północy mamy morze a na południu góry.
W znacznym stopniu nie tylko odzwierciedla, ale i determinuje to postrzeganie świata, miejsce w nim, dookreśla sytuację geopolityczną, a także kształtuje powszechną świadomość.

Co mówi o wizerunku rzeczywistości ta mapa?

http://www.kalkinmaatolyesi.org/v2/wp-content/uploads/2016/12/DOM-REPORT-EN.pdf

Nasi wschodni sąsiedzi wyrzucenia z Europy, ale Turcja (a przynajmniej jej połowa) jednak w niej jest. I po części rzeczywiście chodzi tu o punkt widzenia Turcji.
I tak jak w Polsce – na wschodzie tego państwa jest inaczej. Jednak morze jest i na północy i na południu a góry… w wielu miejscach. Niezmienne jednak jest to, że na południu mieszkają najbiedniejsi „Romowie”.

http://www.kalkinmaatolyesi.org/v2/wp-content/uploads/2016/12/DOM-MAP-EN.pdf

Jest to oczywiście prawie przypadek i są to „prawie Romowie”, należą bowiem do grupy Domi.

Do tego aby zrozumieć ich miejsce i sytuację w Turcji, trzeba spojrzeć na geopolityczną lokalizację tego państwa. Pomimo europejskości Turcji, gdyby przystąpiła ona do Unii Europejskiej, to wówczas graniczylibyśmy (tak. MY) z Gruzją, Armenią, Irakiem, Iranem i… Syrią.
Syria od ponad 5 lat jest problem nie tylko dla najbliższych sąsiadów, ale i dla całej wspólnoty międzynarodowej. Hasło „uchodźcy z Syrii” jest chyba także znane większości dorosłych Polaków.
O ile w Polsce nie odczuwamy migracyjnej skali (aprzynajmniej nie w takim stopniu jak Turcja) konfliktu na wschodniej granicy Ukrainy, o tyle w przypadku Turcji jest ona głównym kierunkiem ucieczki. Także w przypadku bliskowschodnich Domi.

Raport z końca 2016 roku przedstawia - na podstawie badań przeprowadzanych latem tego samego roku – ich sytuację na południu Turcji.

http://www.kalkinmaatolyesi.org/v2/wp-content/uploads/2016/12/DOM-REPORT-EN.pdf

Już w jego tytule pojawia się to, co charakteryzuje ich byt w Turcji, a co w znacznym stopniu kojarzy się z Romami także w Europie, a co jednak w świecie zachodnim nie jest udziałem całej grupy – ubóstwo, i to co jednak spotyka ich czasem na co dzień, czasem w szczególnych sytuacjach życiowych – dyskryminacja. Raport opisuje o ile trudniejsza jest ich sytuacja w Turcji, stojącej na krawędzi świata wartości zachodnich i to dodatkowo jako uciekinierów z ogarniętej zniszczeniem Syrii.
W tekście wyraźnie podkreślona jest ich wielopoziomowa dyskryminacja, której doświadczają jako uchodźcy, a także jako mniejszość etniczna wśród innych uciekinierów z Syrii. Problemem są także coraz cięższe warunki życia, co wiąże się z przedłużającym się konfliktem w tym regionie. Podobna sytuacja panuje w przypadku tych grup Domi, którzy z Syrii uciekli do Libanu, Jordanii lub Iraku. Odrzucani i dyskryminowani przez inne grupy uchodźców (nie pojawia się to solidarność wobec współuciekinierów) nie radzą sobie także ze zdobyciem pracy, podejmując jedynie prace okresowe lub zajmując się żebractwem.
Potrzebują przy tym bardzo różnorodnej i szerokiej pomocy (w tym intensywnej pomocy humanitarnej), wykraczającej poza to co Turcja oferuje innym uchodźcom z południa, a co w rzeczywistości jest zbliżone do zakresu pomocy jaka bywa okazywana Romom w Polsce, gdyż podobnie jak oni, nie rozumieją systemu administracyjnego i nie potrafią sami zbiorowo lub indywidualnie skutecznie reprezentować swoich interesów. Ponadto ich społeczna integracja wymaga większego nakładu pracy.
Generalnie opisując to jak żyją Domi w Turcji trzeba stwierdzić, że „usiłują przeżyć”.


Struktura raportu jest przejrzysta. Między innymi znajduje się w nim część dotyczące ogólnej sytuacji uchodźców z Syrii do Turcji (10% populacji), a także inne – szczególnie interesujące, opisujące migrację Domi z Syrii, podstawowe problemy tej grupy i rekomendacje dla twórców polityki wobec nich.
Bardzo interesująco przedstawia się uzasadnienie ucieczki do Turcji a nie do innego państwa. Domi są wielojęzyczni, ponieważ w ramach kontaktu pomiędzy swoim poszczególnymi podgrupami uczą się (niemalże automatycznie) innych języków dominujących w regionie i posługują się tureckim, arabskim, kurdyjskim, farsi. Granice państwowe są dla nich obcym choć zrozumiałym pojęciem, które jednak nie ograniczają ich historycznej migracyjności i wspólnej pamięci. Ich pojęcie przestrzeni w jakiej mogą się poruszać wiąże się raczej z tradycją i grupowymi doświadczeniami, niż z podziałami na polityczne limes. Dlatego też odpowiedź jakiej udzielają wiąże się ze związkiem z tymi rejonami Turcji, do których przybywają, pomimo że od pokoleń ich rodziny tam nie przebywały. Co więcej – po przekroczeniu granicy docierali do tych samych miejsc, w których zdarzało się obozować tureckim Domi. Pytani o to, twierdzili że o tych konkretnych miejscach dowiadywali się od swoich dziadków. Jak zauważono w raporcie mówi to wiele o ich zbiorowej pamięci. Dla przypomnienia – pamięci kultury aliterackiej, która w Europie (w tym w Polsce), była oskarżana o bycie narodem bez pamięci (jedynie przez jej odmienną charakterystykę w stosunku do pamięci narodów wpisanych w pełni w kulturowy paradygmat europejski).
Pomimo pozornego podobieństwa problemów z jakimi borykają się Domi w Turcji do problemów Romów w Europie, ich skala jest o wiele większa, choć dotyczą tych samych lub podobnie zdefiniowanych obszarów. Twórcy raportu podkreślają nawet podwójną dyskryminację kobiet, która za podstawy ma bycie uchodźcą i to zmarginalizowanym wśród uciekinierów, który dodatkowo doświadcza dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne oraz płeć.
Lista rekomendacji (podzielonych na te dla instytucji publicznych i te dla NGO – w tym międzynarodowych) jest poprzedzona dwiema istotnymi kwestiami. Po pierwsze jest to walka z dyskryminacją co może pozwolić im na łatwiejsze przetrwanie. Po drugie jest to kwestia zdobycia i gromadzenia danych i obserwacji zmian (w  tym przemieszczania się poszczególnych rodzin i grup Domi), co powinno umożliwić łatwiejszą organizację pomocy i zapewnienie im dostępu do podstawowych usług publicznych.

Turcja jest dla uchodźców z Syrii państwem cywilizacji i ucieczki przed wojną. Centrum ich świata jest Bliski Wschód. Nie mityczna i odległa (geograficznie i mentalnie) Europa leżąca gdzieś na krawędzi postrzegania ich świata. Tym bardziej jest tak dla Domi, dla których granice wyznaczają raczej góry i morza niż granice polityczne.

Romowie chyba nigdy w swojej historii nie migrowali celowo i z pełną świadomością celu do jakiego dążą. XX i XXI wiek zmieniły to, tworząc świadome migracje do USA, do Wielkiej Brytanii, do Skandynawii.
Jednak syryjscy Domi migrują tak jak zawsze było w ich historii od wyjścia z Indii – uciekając przed wojną. Aby przeżyć.


niedziela, 8 stycznia 2017

Romsko dla zaawansowanych


Świat Romów jest tak samo różnorodny jak nasz świat – tych, którzy pozostajemy poza ich kręgiem kulturowym. Jednak w ich świecie wszystko jednak wydaje się o wiele mocniejsze, różnice bardziej diametralne, kolory intensywniejsze (nawet jeśli jest to tylko czerń lub szarość). To zróżnicowanie sprawia, że trudno nam dostrzec i docenić zwykłych Romów. Najczęściej widzimy bądź to tych, którzy klęczą na ulicy wyciągając rękę po pieniądze, romskie dzieci biegnące z krzykiem za turystą, bądź tych, którzy ubrani niewątpliwie na bogato (złoty zegarek, skórzana kurtka, najnowsze BMW lub ewentualnie mercedes) sprawiają, że zadajemy sobie pytanie a skąd oni na to mają pieniądze? Niewątpliwi dostrzegamy także tych, którzy są widoczni podczas romskich festiwali muzyki i tańca, a którzy podtrzymują folklorystyczny i barwny mit wolnych i romantycznych Cyganów.

http://donvasyl.agencjamuzyczna.eu/#

Najtrudniej jest dostrzec i docenić tych, którzy żyją przeciętnie. Ani nie epatując swoją biedą, ani nie pokazując na co ich (finansowo) stać. W tej grupie są drobni handlarze, naukowcy, studenci, urzędnicy, właściciele firm i zwykli pracownicy. Nie zawsze wiemy, że są Romami.
Świat Romów jest wewnętrznie różnorodny. Nie chodzi tylko o podział na cztery główne (albo i sześć) grupy występujące w Polsce, co w konsekwencji niesie za sobą różne podejście do tradycji, różne zwyczaje, różną historię rodzin i różne relacje ze światem zewnętrznym. Ze względu na rolę rodziny i lokalnych romskich autorytetów dominujących w poszczególnych wspólnotach, miastach, wsiach, różnice te bywają jeszcze bardziej intensywne.
Jeśli dodatkowo weźmie się pod uwagę różnice występujące pomiędzy poszczególnymi państwami, to różnorodność Romów okazuje się jeszcze większa. A czasem wręcz bolesna. Tak dla oczu, jak i dla serca.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2424296/At-home-Roma-Remote-villages-people-struggle-terrible-poverty-continue-traditional-way-life.html

http://www.liverpoolecho.co.uk/whats-on/whats-on-news/big-fat-gypsy-weddingsthelma-madineshows-8193721

Świat Romów jest różnorodny. To jednak co zawsze zwraca naszą uwagę, to ich szczególny sposób ubierania się. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego że romskie kobiety zawsze noszą długie suknie, bez względu na to czy należą do grup biednych, czy też bogatych. Wynika to z uwarunkowań kulturowych i ograniczeń w nakładanych na kobiety w ramach skromności. Natomiast wizerunek sceniczny romskich zespołów muzycznych (niemalże) zawsze wiąże się z bogactwem strojów, kolorami, błyszczącymi cekinami. Podobnie wygląd to w przypadku Big Fat Gypsy Wedding.

Podobnie – w ramach różnorodności (tym razem pokoleniowej) romskiego świata i (jednak) swoiście kiczowatego z naszego punktu widzenia podejścia do rozumienia estetyki – przedstawia się to co można znaleźć na bardzo interesującym profilu na fecebook’u Gipsy Fashion, który uzbierał blisko 90 tysięcy polubień.

https://www.facebook.com/Gipsy-Fashion-1513947352211058/

Trudno jest zidentyfikować „skąd” jest tworzony. Być może jest to młoda romska migracja z Europy Środkowej (być może nawet z Polski) np. do Londynu, być może nie. Nie ma to chyba jednak większego znaczenia. Z pewnością jest to profil prowadzony przez ludzi młodych, którzy raczej nie angażują się w walkę o niedyskryminowanie Romów, którzy nie są działaczami ruchów odnowy światowej tożsamości romskiej, którzy chcą korzystać z tego co oferuje im życie, pozostają przy tym Romami.
To co przebija z wpisów jakie się tam pojawiają to ogromny dystans do siebie. Zarówno do siebie jako grupy mniejszościowej, a także jako młodzieży buntującej się (w pewnym stopniu) przeciwko tradycyjnym zasadom wpajanym przez rodziców.
Wyraźnie przy tym widać dumę z bycia Romami.

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1810704625868661/?type=3

Nigdzie nie uda się przy tym znaleźć tak bezlitosnych i zarazem tak hermetycznie wewnętrznych romskich memów, jak na tym profilu. Jest to zupełnie inny wizerunek tej formy złośliwości, niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni w polskojęzycznym internecie wypełnionym memami o gruzie, ciapatych, kradzieżach i charakterze.
Znaczna część spośród memów i wpisów jakie trafiają na Gipsy Fashion niestety jest niezrozumiała. Zarówno dlatego, że są w języku romani, jak i też dlatego, że są często w wersji młodzieżowej tego języka. Zasadniczo jednak dominuje język angielski.

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1813051472300643/?type=3

Wiele spośród wpisów kpi i z samej tradycji i z samych (także młodych Romów), którzy nie całkiem potrafią wyrwać się z tego co zostało im wpojone.

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1806713332934457/?type=3

  https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1803196163286174/?type=3

Nie brakuje na tym profilu także wyśmiewania nie-Romów.

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1780713125534478/?type=3

Nie jest to jednak miejsce wyłącznie prześmiewcze. Pojawiają się tam prawie poważne tematy. Tak jak w przypadku dyskusji jaka rozwinęła się pod jednym z memów z serii Gypsies from… vs Gypies from…

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1791945654411225/?type=3&theater

Doszło tam do niewielkiego, chyba tradycyjnego i lekkiego słownego starcia pomiędzy przedstawicielem Polskiej Romy i polskich Kalderaszy. No ale przecież to oczywiste – Kalderasze na pewno są we wszystkim lepsi niż inni Romowie.

Na profilu zdarzają się też memy, które pokazują jak romski świat się zmienia, oddalając coraz bardziej od taboru, a jednocześnie pokazując, że nie wszyscy Romowie są wykluczeni (także cyfrowo).

https://www.facebook.com/1513947352211058/photos/a.1523283214610805.1073741829.1513947352211058/1771398623132595/?type=3

W całości profil jest bardzo wewnętrznie romski (dla zaawansowanych nie-Romów), nieco kiczowaty (podobnie jak co najmniej połowa wszystkich profili facebook’owych), bywa niezrozumiały (w końcu jest przeznaczony dla Romów), a jest przy tym jednak bardzo młodzieżowo normalny i w pewnym stopniu sympatyczny. Naśmiewanie się z wad własnego pokolenia, z własnej grupy, z siebie, nie jest w jakimkolwiek stopniu nacechowane zjadliwością, nienawiścią i lekceważeniem.
To naprawdę miła odmiana wobec tego, co większość polskich nie-Romów pisze o tej grupie.

A świat Romów jest bardzo różnorodny.



środa, 28 grudnia 2016

Funduszowy powrót


Europejski Fundusz Społeczny (EFS)  w ramach polityki spójności Unii Europejskiej, za pośrednictwem funduszy strukturalnych w latach 2014-2020 ma wspierać lepsze możliwości zatrudnienia, edukacji i szkoleń i walczyć z ubóstwo i wykluczenie społeczne.
Środki pochodzące z unijnych funduszy strukturalnych są ważnym składnikiem finansowania działalności wspierającej włączenie Romów w główny nurt życia społeczeństw państw Unii Europejskiej. Uzupełniają one środki przeznaczane na realizację strategii krajowych, nie mogą jednak ich zastępować, co zresztą nie jest nawet możliwe, gdyż przeznaczane są jedynie na część działań jakie powinny być realizowane – zgodnie z Unijnymi ramami dotyczącymi krajowych strategii integracji Romów do 2020 r. – na rzecz tej mniejszości.

Od 2007 roku działa EUroma – sieć współpracy dwunastu państw członkowskich Unii Europejskiej, której celem jest promowanie wykorzystania funduszy strukturalnych  dla zwiększenia skuteczności polityk ukierunkowanych na Romów i promowania ich integracji społecznej.

http://www.euromanet.eu

Ze względu na niewielką populację Romów w Polsce, jest ona najczęściej wyłączna z większości tego typu sieci. Jednak w tym przypadku nie należą do niej jedynie państwa nadwyrazwrażliwe ze względu na Romów, ale także – poza Polską – Szwecja i Finlandia. Sieć działa z różną (w wymiarze czasowym) intensywnością i od każdego z państw członkowskich zależy to w jakim stopniu realizuje główny jej cel. Niewątpliwie pozostaje jednak dobrym źródłem informacji i jednocześnie wskazuje na konkretne rozwiązania i podkreśla możliwości jakie fundusze europejskie dają w związku z włączeniem Romów.

Pomimo tego, że aktualna perspektywa finansowa obejmuje lata 2014-2020, pierwsze konkursy na działania skierowane do Romów zostały ogłoszone dopiero w 2016 roku. Późno. I w ramach rozprawiania się ze stereotypowymi hasłami pozwalającymi na usprawiedliwianie zacięć naszego polskiego matrixa – nie należy się cieszyć, że lepiej późno niż wcale. Choćby dlatego, że z niezakładanym spóźnieniem wystartował polski rządowy program romski, pozostawiając 2014 rok bez tego składnika finansowania wielu organizacji romskich.
W poprzednim okresie finansowania poszło to jakoś sprawniej. Perspektywa obejmowała lata 2007-2013 i już w 2008 roku rozpoczęto realizację 7 projektów, a w kolejnym roku – 30. W 2016 roku Departament Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) ogłosił w ramach II Osi priorytetowej Efektywne polityki publiczne dla rynku pracy, gospodarki i edukacji PO WER - Działanie 2.7 Zwiększenie szans na zatrudnienie osób szczególnie zagrożonych wykluczeniem społecznym (Priorytet Inwestycyjny 9i Aktywne włączenie, w tym z myślą o promowaniu równych szans oraz aktywnego uczestnictwa i zwiększaniu szans na zatrudnienie) dwa konkursy.
Harmonogram naborów wniosków dla Programu Wiedza Edukacja Rozwój zakłada, że kolejny nabór zostanie ogłoszony dopiero we wrześniu 2017 roku.

https://www.power.gov.pl/strony/skorzystaj/harmonogramy-naborow-wnioskow/

W ramach drugiego naboru 2016 zakończonego 9 grudnia nie ogłoszono jeszcze list instytucji, którym przyznano dofinansowanie. Natomiast w wyniku pierwszego na liście zwycięzców znalazło się 19 jednostek. Można by już pokusić się o wstępną analizę wyników i zastanawiać się, czy np. przedsiębiorstwo wielobranżowe lub agencja doradczo-usługowa osiągną zakładane cele projektu i wykażą się przy realizacji (koniecznym ale choćby podstawowym) zrozumieniem romskiej specyfiki, jednak przede wszystkim trzeba zweryfikować, czy wszystkie projekty zostały uruchomione.
Pytanie o możliwość realizacji przygotowanego projektu jest istotne z punktu widzenia wspierania integracji społeczności romskiej i wiąże się ze zmęczeniem i przeinwestowaniem (w zdobywanie nowych kompetencji zawodowych) Romów. Zawsze ta konkretna grupa była trudna pod względem rekrutacji. Równie trudna była także pod względem ciągłości uczestnictwa w projektach. Oczywiście romskim organizacjom pozarządowym było łatwiej zachęcić Romów. Teraz jednak jest to o wiele trudniejsze. Dyskryminacja na rynku pracy w dalszym ciągu funkcjonuje i ma się dobrze. Nic nie zmieniło się na lepsze, a właściwie można uznać, że pod względem niechęci do Romów jest nawet gorzej niż jeszcze kilka lat temu. Więc jak – będąc Romem – dostać pracę po uzyskaniu kwalifikacji? Nie można przy tym zapominać, że większość Romów z Maszkowic uczestniczyło w kilku projektach w ramach komponentu romskiego (podziałanie 1.3.1 PO KL) w latach 2008-2014 i teoretyczne kompetencje do udziału w rynku pracy posiadają.

Dlatego też tak ważny jest wspólny tytuł obydwa konkursów z 2016 roku: Kompleksowe działania na rzecz poprawy wykształcenia i zatrudnienia członków społeczności romskiej, a także działania na rzecz likwidacji barier, które utrudniają zatrudnianie Romów i integrację ze społecznością większościową.
Koncentrując się na jednym, wciąż pomijanym, a jednak chyba kluczowym zagadnieniu poruszonym w tytule należy przyjrzeć się niektórym określeniom: kompleksowe, likwidacji barier, utrudniają zatrudnienie. W 1999 roku za podstawowy problem i zarazem barierę integracji Romów, uznano wieloaspektowe bezrobocie. Ściśle powiązano to z brakiem wykształcenia i kwalifikacji. I głównie tą ścieżką podążały fundusze na lata 2008-2013. Licząc na kompleksowość działań zmierzających do likwidacji barier w zatrudnieniu posiadających już kwalifikacje Romów, należałoby chyba oczekiwać, że owszem pewne braki w kompetencjach muszą zostać uzupełnione, ale projekty powinny przede wszystkim udrażaniać ścieżki pomiędzy ich uzyskaniem, a zatrudnieniem. To jednak musiałoby się wiązać ze wzrostem chęci przedsiębiorców do zatrudniania Romów. A jak dotąd wygląda to bardzo źle.
Z pewnością byłoby Romom łatwiej zdobyć pracę, gdyby się zmienili i upodobnili behawioralnie do społeczeństwa większościowego. Przy okazji powinny także zniknąć stereotypy ich dotyczące. Zatem aby łatwiej dostać pracę Romowie (32%, które zgodnie ze starymi już badaniami z 1999 roku deklarowała potrzebę zatrudnienia) muszą dostrzec potrzebę zmian, zmienić się, po zmianie zapracować na zmianę stereotypów, pacyfikując przy tym pozostałych, którzy nie oczekują zatrudnienia i wówczas bez problemu z pewnością pracę znajdą. Licząc lekko i całkiem w oderwaniu od realiów niemożliwości sterowania oddolnego zmianami społeczności i stereotypów, można zamknąć ten proces w wymiarze 2 pokoleń, czyli powiedzmy 50 lat.
Tymczasem zgodnie z założeniami strategicznymi, włączenie społeczne Romów ma się dokonać między innymi za pośrednictwem zatrudnienia i włączenia zawodowego. Zatem to ono ma być źródłem zmian, a nie ich skutkiem. Nie da się bowiem zmienić zachowań społecznych na życzenie. Koło się zamyka. I można je z czystym sumieniem nazwać „O”błędnym.
Czy zatem nie powinno się raczej podjąć działań mających na celu zmianę podejścia większości do mniejszości? A właściwie do części tej mniejszości, bo – o czym nie chcemy myśleć albo zapominamy – wewnętrzna struktura społeczności romskiej jest równie różnorodna jak społeczeństwa większościowego. Jednak nawet pomijając naszą niechęć do takiej zmiany podejścia, wcale nie byłaby łatwiejsza, ani mniej kosztowna. Wiedza w większości przypadków może podnieść poziom akceptacji, jednak jedynie do pewnego progu, po którym dochodzi do ponownego odrzucenia. Hasło „jedni z wielu”  było używane w internecie jako forma obelgi. Problem jednak polega na tym, że nikt nie sprawdził realnej efektywności takich – kompleksowo realizowanych – działań, zatem oczekiwanie poprawy sytuacji w zakresie akceptacji Romów pozostaje w zakresie życzeniowych oczekiwanych efektów.

W tym miejscu warto odwołać się do interesującego w tym kontekście artykułu, a właściwie sprostowania pod postacią listu.

http://archiwum.sadeczanin.info/wiadomosci,5/pup-o-szkoleniu-romow-nasz-sukces-porazka-uczestniczek,63783

Sama treść i okoliczności jego przesłania (a także komentarze czytelników) zasługują na odrębne omówienie. Generalnie jest to wyjaśnienie dlaczego – choć z punktu widzenia urzędu, formalności i rozliczenia wszystko było dobrze – projekt nie udał się przez jego romskie uczestniczki.
Istotne w kontekście wcześniejszych rozważań są dwa – trudne do pogodzenia ze sobą – fragmenty:
Wbrew obiegowej opinii, główną przyczyną wysokiego bezrobocia wśród Romów z Maszkowic nie jest ich narodowość, ale brak wykształcenia i kwalifikacji…
…miały możliwość sprawdzenia swoich nowo zdobytych umiejętności w czasie odbywanych 6-cio miesięcznych staży – wiele wysiłku kosztowało nas znalezienie pracodawców, którzy zechcieli te staże dla nich zorganizować.
Odrębną kwestią było to, czy uczestniczki projektu chciały naprawdę znaleźć pracę, czy tylko brały udział w projekcie ze względu na dodatkowe korzyści (np. wyżywienie).
Niewątpliwym sukcesem PUP było znalezienie pracodawców, choć zapewne nie przyjmowali oni romskich kobiet nie całkiem bez zysku. Rozmowy toczyły się na płaszczyźnie urząd – zatrudniający. Czy łatwo byłoby znaleźć Romowi przychodzącymi z ulicy pracę, jeśli urząd musiał poświęcić wiele wysiłku aby to się udało? Niestety udokumentowanych przykładów dyskryminacji na rynku pracy ze względu na romskie pochodzenie jest wiele.

Zatem jest nowe dofinansowanie. Będą nowe projekty, nowe kwalifikacje, nowe szkolenia, nowe kursy, nowe doradztwa…
Ale czy będzie także nowe spojrzenie na Romów poszukujących pracy?