poniedziałek, 18 czerwca 2018

MacedRomia albo FyRom


Macedonia, czy też jak jest na forum międzynarodowym i czego koniecznie chce Grecja w ramach zawłaszczania kulturowej spuścizny Aleksandra Wielkiego – FYROM (Former Yugoslav Republic of Macedonia), to piękny i interesujący kraj. Dla większości Polaków to co prawda jedynie państwo tranzytowe podczas podróży autostradą do Grecji, jednak warto jednak lepiej go poznać, docenić ceny niższe niż w Polsce, a że wielkością nie odbiega od województwa lubelskiego, to łatwo jest je zwiedzić w bardzo krótkim czasie. Jak zawsze na Bałkanach uderza tam różnorodność i oryginalność kulturowa, a rdzenni (ponoć) potomkowie Ilirów (lub Iliryjczyków) mieszają się w tłumie z większościowymi słowiańskimi potomkami dzikich Bułgarów. Do tego dochodzą niewielkie procentowo społeczności serbskie i tureckie oraz pokaźny (jak na tę mniejszość) odsetek (2,7%) Romów.

https://www.facebook.com/romanationmovement/photos/a.1136365353044754.1073741829.1107284729286150/2138835059464440/?type=3&theater

Pomimo tego, że Macedonia nie jest krajem bogatym, to jednak Romowie nawet tam wyróżniają się z nieromskiej większości. To, co szczególnie interesujące w związku z romską ludnością zamieszkującą w Macedonii, to istnienie w stolicy (Skopje) dzielnicy Shuto Orizari (zwanej Szutka), w której mieszka 76% Romów (ponad 13 tysięcy osób), w której jest wybrany odrębny romski burmistrz i w której funkcjonują równolegle dwa urzędowe języki – macedoński i romski. Biorąc pod uwagę skład etniczny mieszkańców tej dzielnicy i liczbę Romów, była to zapewne całkiem realna potrzeba i słuszna decyzja. W konsekwencji Skopje jest jedynym miejsce na świecie, w którym język tej mniejszości uzyskała aż tak oficjalny status.

Powracając do liczebności Romów w Macedonii trzeba sięgnąć (choć dane nie są nowe i pochodzą sprzed ponad 10 lat) do rozdzielenia informacji oficjalnych od prawdopodobnie bardziej prawdziwych. I te nieliczone ale prawdopodobne nie mówią o 2,7% Romów wśród macedońskiej populacji, ale raczej o ponad 12%. Jeśli do tego doliczy się (ponownie według wyższych – nieoficjalnych danych) ludność określaną jako Egipcjanie, to ogólna liczba Romów w Macedonii wzrasta znacznie. Ci Egipcjanie, to grupa która odżegnuje się od pełnej identyfikacji z Romami, choć biorąc pod uwagę kwestie antropologiczne i behawioralne oraz sferę społeczną i ekonomiczną, trudno jest ich odróżnić. Podtrzymują opinię własną na temat swojego pochodzenia, twierdząc ze przybyli do Europy z Egiptu. Czy w rzeczywistości jest to grupa Romów, którzy naprawdę (a nie tylko jak to w legendzie średniowiecznej było) w swojej wędrówce zatoczyła większy łuk i dotarła do Europy nie z Azji Mniejszej, ale z Afryki, czy też są to zupełnie rozłączni genetycznie od Romów wędrowcy z Dalekiego Wschodu, czy też wszystko to jest jedynie kolejną legendą stworzoną przez skutecznych w snuciu opowieści potomków Romów – muszą rozstrzygnąć naukowcy, w czym wydatnie mogą pomóc genetyczne badania mitochondrialnego DNA. Na razie jednak na Bałkanach i w Grecji owi Egipcjanie są w takim samym stopniu wyraźnie oddzielani od Romów, jak i z nimi łączeni.

Generalnie w historii Jugosławii Romowie nie mieli bardzo źle w porównaniu z innymi narodowościami. Od lat 70. XX wieku Romowie i ich kultura (oczywiście jej najbardziej powierzchowne przejawy) byli doceniani, a od lat 80. XX wieku wprowadzono naukę języka romskiego i to poczynając od Macedonii, a konkretnie bardzo albańskiego Tetova. I w tym nie ma także nic dziwnego, gdyż najwięcej macedońskich Romów jest właściwie Romami albańskimi i tam gdzie mniejszość albańska jest największa (północ i zachód kraju), tam też najwięcej jest Romów (choć związani są także z ośrodkami miejskimi poza tym regionem – jak na przykład z Bitolą). Romowie od lat 70. byli w Jugosławii uznawani za mniejszość etniczną, co wiązało się nadaniem im praw i ochroną, włączając w to także prawo antydyskryminacyjne, wprowadzające już wówczas określenie „Rom” w miejsce lokalnego odpowiednika „Cygan”. W tym samym czasie wydano pierwszą (i nie jedyną) książkę po romsku (była to poezja), uruchomiono regularne audycje radiowe w tym języku, a  w 1986 roku to w Jugosławii (choć nie Macedonii) wyemitowana została pierwsza w świecie romskojęzyczna audycja telewizyjna.

Jednak ostatecznie Jugosławia się rozpadła, a Bałkany po raz kolejny potwierdziły, że określenie kocioł bałkański nie dotyczy tylko tego że jest tam kulturowo różnorodnie, ale i boleśnie dynamicznie.

Po wyodrębnieniu się republiki Macedonii w preambule jej konstytucji znalazł się zapis dotyczący wymienionych konkretnych mniejszości (w tym Romów) i tego, że dotyczy ich równość praw i obowiązków. Zresztą także w innych macedońskich aktach prawnych o mniejszej randze widoczna jest legislacyjna dbałość o równość wszystkich wymienionych z nazwy mniejszości.
W późniejszym czasie Macedonia – podobnie jak inne państwa bałkańskie – przyjęła narodową strategię na rzecz Romów (1995), a 10 lat później (po przyjęciu jej nowej wersji w 2004 roku) kilka regionów przyjęło lokalne strategie na rzecz poprawy ich sytuacji. Macedonia uczestniczyła także w wielu różnych inicjatywach międzynarodowych, przede wszystkim związanych z bałkańską perspektywą (także rozszerzeniową) Unii Europejskiej. Niestety efektywność udziału w tego typu akcjach, działaniach, programach jest tak samo niska (np. Decade of Roma Inclusion) jak w przypadku większości konkretnych działań w stosunku do Romów, realizowanych w państwach członkowskich Unii Europejskiej, choć to właśnie te akcje na poziomie międzynarodowym (w tym finansowym) najbardziej determinowały wspieranie Romów w Macedonii.

Ogólna sytuacja Romów w Macedonii jest relatywnie (w stosunku do ogółu macedońskiego społeczeństwa) nie gorsza niż taka relacja w wielu państwach europejskich należących do Unii Europejskiej. Oznacza to, że w przypadku znacznej części romskiego społeczeństwa sytuacja jest bardzo zła. Jak zawsze dotyczy to przede wszystkim czterech głównych dziedzin: edukacji, zatrudnienia, mieszkalnictwa i sytuacji zdrowotnej. Dane z 2011 roku pokazywały, że do szkół w wieku 7-15 lat chodziło 75% Romów (przy 90% w przypadku nie-Romów), a w wieku 16-19 lat – zaledwie 27% (przy 65% w przypadku nie-Romów). W tym samym roku bezrobocie u Romów wynosiło 53% (wśród nie-Romów 27%). Także w przypadku jakości warunków mieszkaniowych sytuacja Romów była gorsza niż większości społeczeństwa macedońskiego. Wskaźniki procentowe pokazują, że wymierna ocena sytuacji w tym zakresie była pięć razy gorsza. 

https://www.ertf.org/images/Reports/The_situation_of_Roma_in_Macedonia_01092015.pdf

Badania z 2015 roku pokazały, że sytuacja nie  ulega poprawie prawie w żadnym z obszarów. Nieznacznie wzrósł wskaźnik uczęszczania Romów do szkół, jednak w dalszym ciągu aż 17% dorosłych Romów było analfabetami (w większym stopniu dotyczy to Romni). Problemy edukacyjne Romów w Macedonii wiążą się bardzo mocno z barierą językową, co jest dodatkowym czynnikiem wzmacniającym rezygnację z edukacji. Aż 95% macedońskich dzieci ulicy to niepełnoletni Romowie. W 2015 roku bezrobocie wśród Romów wzrosło do ponad 70%, a utrzymującym się i jednym z głównych problemów był i jest brak profesjonalnego przygotowania do pracy. Sytuacja w zakresie zdrowia i mieszkalnictwa jest bardzo rozbudowana i uwarunkowana wieloma czynnikami. Niestety także ona nie ulega poprawie.
Bardzo interesująca jest sytuacja w zakresie (także politycznej) partycypacji Romów w życiu publicznym. W Macedonii działa aktywnie kilka romskich partii (Union of Roma in Macedonia (SRM), Union of Democratic Forces of Roma (ODSR), Party for Integration of Roma (PIR), Party for Full Emancipation of Roma (PCER)).  Już sam fakt ich tak licznego istnienia jest bezprecedensowy w Europie. W perspektywie ostatnich 10 lat od 2008 roku w parlamencie macedońskim zasiadł jeden Rom, jeden był ministrem bez teki odpowiedzialnym za strategię na rzecz Romów, a generalnie Romowie zajmują różne stanowiska – czasem typowo administracyjne – w wielu macedońskich ministerstwach.
W 2014 roku został przyjęta – zgodnie z aktualnym trendem strategii i planów Unii Europejskiej i w wymiarze czasowym podobnym do polskiej strategii – najnowsza macedońska strategia na rzec z Romów – „Strategy for the Roma in Republic of Macedonia 2014-2020”. 

https://www.rcc.int/romaintegration2020/download/docs/MK2014-2020_en.pdf/a4b7a7abd52eaa6a5b369f18f180cc12.pdf

Aby w pełni ją ocenić, należy wziąć pod uwagę wiele czynników. Najważniejsze z nich to: prawna i realna sytuacja Romów w Macedonii, romskie strategie innych państw post-jugosłowiańskich, unijne ramy wyznaczające zakres działania strategii, strategiczna perspektywa roku 2020, specyfika Romów (i Egipcjan) macedońskich. Co do potencjalnej i oczekiwanej efektywności tej strategii, to można przypuszczać, że… będzie jak zawsze. Macedonia naprawdę jest biednym krajem i główną jej potrzebą, która mogłaby skutkować jakąkolwiek – choćby minimalną – skutecznością , to dobrze wykorzystane (czyli inaczej niż w Polsce i większości państw Unii Europejskiej) zasoby finansowe, które mogłyby realne pomóc macedońskiej mniejszości romskiej.

Jeśli spojrzy się na system prawny i oficjalne dokumenty oraz ogólną sytuację (np. fakt, że język romski jest językiem urzędowym), to Macedonia w jak najpełniejszy sposób dochowuje wielokulturowego dziedzictwa Jugosławii. Co więcej, wydaje się że Romowie (będący tam w równie złej pod względem dyskryminacji sytuacji jak w całej Europie i gorszej w zakresie możliwości ekonomicznych), teoretycznie mają bardziej zrównoważone prawa i możliwości i bardzo aktywnie uczestniczą w głównonurtowym życiu społecznym.
Gdyby tak zachować macedońską partycypację Romów i cały system dobrego dla Romów prawa i dodać do tego bardzo wysoki poziom PKB i prawdziwy dostatek… Ciekawe jak by wtedy wyglądała ich sytuacja w Macedonii, ciekawe jak by wtedy wyglądała Szutka…



piątek, 8 czerwca 2018

Romowie w miastach


Miasta są specyficzną przestrzenią społeczną (i ekonomiczną i antropologiczną i kulturową i każdą inną ale zawsze z przydomkiem „specyficzną”). Czasem wydaje się, że społeczności w miastach rządzą się równie odmiennymi od standardu zasadami jak ma to miejsce w przypadku różnicy pomiędzy psychologią jednostki  i psychologią tłumu. Jednak to w miastach większość Europejczyków upatruje możliwości rozwoju, lepszego standardu życia, większej aktywności. Nic zatem dziwnego, że na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu, a właściwie już blisko stu lat, liczba Romów zamieszkujących miasta wzrosła znacznie.
Na ten ruch do-miejski w przypadku Romów wpływało wiele czynników. W Polsce był to choćby i między innymi proces ich produktywizacji rozpoczęty w latach 50 XX wieku i późniejsze zatrzymanie taborów i zbiorowy nakaz osiedlenia. Z pewnością jak dotąd ostatnim elementem  wpływu na przybywanie Romów do polskich miast (i to przede wszystkim większych) miały kolejne (relatywnie niewielkie w liczbach bezwzględnych) fale romskich migrantów z Rumunii (a także w mniejszym stopniu Bułgarii), których potomkowie do dziś żyją w kilku polskich miastach.
Nic też zatem dziwnego, że życie Romów w miastach, wzbudza szczególną i wciąż aktualną uwagę innych mieszkańców miast. Może przyjąć to postać zakazu wstępu do restauracji, jak miało miejsce w Poznaniu, może to być pomoc dla romskich rumuńskich migrantów w adaptacji, jak było i jest we Wrocławiu, albo może być to palenie romskich obozowisk, jak to zaczyna być praktykowane na Ukrainie.  
Zainteresowane mogą Romami być także i same miasta, np. zrzeszone w międzynarodowej sieci EUROCITIES. Efektem takiego zainteresowania tej organizacji jest stosunkowo pokaźna liczba danych i informacji o Romach, a także raport (a właściwie dwa odrębne dokumenty o zbliżonej treści) z 2017 roku omawiający wyniki badania sytuacji społeczno-ekonomicznej Romów w 27 miastach europejskich: „Roma inclusion in cities. Mapping of the situation of Roma in cities in Europe”.

http://nws.eurocities.eu/MediaShell/media/Roma_mapping_in_cities2017_final.pdf

Raport zawiera bardzo wiele interesujących informacji i jest rzeczywistym (choć na poziomie szczegółowym niereprezentatywnym) przeglądem różnorodnych, a jednak zbliżonych sytuacji społeczności romskich w różnych miastach i różnych państwach.
Poszczególne części dotyczą: gromadzenie danych o Romach w miastach, identyfikacji pochodzenia etnicznego i narodowego miejskich Romów, głównym wyzwaniom stojącym przed Romami w miastach i zaangażowaniu miast w ich przezwyciężanie, stosunkowi miast do włączenia Romów, dialogowi i współpracy, potrzebom wsparcia miast we włączaniu Romów. Struktura ta nie zaskakuje szczególnie odkrywczo zdefiniowanym polem analizy. Jednak jest to opracowanie zawierające aktualne dane, patrzące z nieco innego punktu widzenia niż większość tego typu raportów, zawiera wiele cennych jednostkowych i konkretnych informacji, a część danych jest w bardzo użyteczny sposób wyselekcjonowana, pogrupowana i porównawczo przeanalizowana.
Jeśli chodzi o wspomnianą niereprezentatywność danych i różnorodny wybór ich źródła (miasta), to w przypadku Polski są to Bydgoszcz i Poznań. Uogólniając: miasta z północnymi Romami Górskimi, Polską Romą i wewnątrzunijnymi migrantami z Rumunii (Bydgoszcz – zasadniczo nie); miasta o tradycji urbanistyki i struktury miejskiej Polski północno-zachodniej. Nie do końca reprezentatywne dla całego obrazu romskich mieszkańców polskich miast, jednak żadne wybrane dwa polskie miast takimi by nie były. Bydgoszcz jest przykładem miasta o najniższej populacji wśród badanych ośrodków – 370 osób, natomiast Poznań i 1700 Romów to jeden z przykładów najniższej ich liczby z analizowanych przypadków.


Wśród problemów Romów z Bydgoszczy wskazany został utrudniony dostęp do rynku pracy, brak reprezentacji w życiu publicznym i politycznym oraz dyskryminacja i stygmatyzacja. Poznańscy Romowie maja podobne problemy z pracą, odczuwają budowanie ich negatywnego wizerunku w mediach, związanego z dyskryminacją. W obydwu miastach pojawia się problem z dotarciem do oficjalnych danych na temat Romów (zapewne przez ich brak), a podstawą do opracowania danych były instytucje pozarządowe i pomoc społeczna. Pomimo innego formułowania konkretnych punktów, te polskie odpowiadają całkiem uśrednionej sytuacji w większości badanych miast. Nie nastraja to zbyt pozytywnie. Powszechna dyskryminacja, utrudnienia na rynku pracy, brak danych mogących służyć analizom i ewentualnemu projektowaniu skutecznych działań… najzwyklejszy wizerunek nowoczesnej i modernistycznej Europy.


Nie mniej pesymistycznie przedstawiają się dane dotyczące problemów z systemem edukacji. W tym przypadku trudnym do przezwyciężenia z punktu widzenia zachowania kulturowej odrębności Romów jest czynnik wewnętrznych uwarunkowań kulturowych, jednak na drugim miejscu ponownie pojawia się dyskryminacja, a także brak wiary w system edukacyjny, co akurat nie musi być utrwalane w romskiej kulturze i nie stanowi przeszkody kulturowej. Jednak samo się to nie zmieni i należy po stronie społeczeństwa większościowego wykonać określony wysiłek finansowo-organizacyjny, ab poprawić sytuację w tym zakresie.


Podobne – nie napawające zbytnim optymizmem – dane można przytaczać z raportu w zakresie dostępu do mieszkań i podstawowych usług komunalnych, systemu opieki zdrowotnej, a nawet opieki społecznej, co jednak nie odda całej zawartości raportu i jego ogólnego wydźwięku.
Szczególnie interesujące są przytaczane dane dotyczące samych miast i Romów. Aż 16 spośród nich ma jakaś ukierunkowaną na Romów politykę, a 12 lokalną strategię wobec Romów.


Wśród potrzeb miast, których zaspokojenie może pomóc w integracji Romów i w poprawie ich sytuacji społeczno-ekonomicznej, oczywiście na pierwszym miejscu znajdują się większe fundusze. Jednak od razu na drugim – potrzeba większego/pełniejszego dialogu i współpracy z Romami. Tu jednak na przeszkodzie stoi wiele czynników. Z pewnością dominuje przyzwyczajenie do nieangażowania się, brak wiary w skuteczność podejmowanych działań i wreszcie utrwalona dyskryminacja, a być może jedynie strach przed nią. Wszystko to można zmienić okazując odrobinę dobrej woli. Jednak koniecznie równocześnie po obydwu stornach dialogu.


Całe badanie skutkujące powstaniem raportu należy traktować przykładowo, choć niestety niepilotażowo. Jednak nie potrzeba szczegółowego wizerunku wszystkich miast, aby móc odpowiedzieć na ich potrzeby związane z chęcią pomocy Romom. Także jeśli chodzi o zakres codziennych uciążliwości i problemów z jakimi stykają się Romowie w miastach, i z jakimi należałoby w jakimś stopniu sobie poradzić, na pierwszy plan wysuwa się kwestia zatrudnienia i dyskryminacji. Pomimo zasadniczego niepowiązania tych kwestii z uwarunkowaniami i ograniczeniami kulturowymi, ich przezwyciężenie może być o wiele trudniejsze niż rozpoczęcie głębszego dialogu z romskimi mieszkańcami miast.




poniedziałek, 28 maja 2018

Specjalna okazja


Specjalną okazją okazała się możliwość przedstawienia stanowiska w sprawie rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i braku tolerancji. Odbiorcą tego stanowiska okazała się Tendayi Achiume – specjalny przedstawiciel Organizacji Narodów Zjednoczonych do tego typu spraw. Twórcami raportu/stanowiska byli: Friends Families and Travellers (non-profit voluntary organisation) oraz The National Federation of Gypsy Liaison Groups. 

https://www.gypsy-traveller.org/

Obydwie organizacje w takim samym stopniu cygańskie jak i travellerskie, co jednak w przypadku Wielkiej Brytanii świadczy chyba jedynie o stopniu ich zaangażowania w praktyczne działania na rzecz tych, którzy uznawani są za Romów.

http://www.nationalgypsytravellerfederation.org/

Stanowisko zostało przekazane Tendayi Achiume podczas jej krajowej wizyty w Wielkiej Brytanii, której efektem miała być ocena sytuacji w zakresie rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i braku tolerancji.
Spotkanie prezentujące stanowisko odbyło się 1 maja 2018 roku. Głównym jego celem było przedyskutowanie sytuacji Romów (zgodnie z intencja ponadnarodowych organizacji w najszerszym znaczeniu tego słowa rozumieniu, włączając zatem w  to także travellersów) w Wielkiej Brytanii w zakresie dyskryminacji. Punktem wyjścia do dyskusji było zarówno przygotowane stanowisko, jak też i poczucie uczestników spotkania, że do likwidacji różnych form rasizmu i dyskryminacji Romów w Wielkiej Brytanii jest jeszcze daleka droga.

https://www.gypsy-traveller.org/wp-content/uploads/2018/04/Agenda-UN-Rapporteur-visit.png

Po raz kolejny potwierdza się stanowisko, które powinno zdeterminować jakikolwiek dyskurs na temat integracji Romów i zrównania ich sytuacji ekonomicznej i społecznej z większościowymi etnicznie mieszkańcami państw europejskich. Bezwzględnie ważne są wszelkie formy pomocy (przede wszystkim finansowej, ale i organizacyjnej) kierowane do Romów za pośrednictwem instytucji rządowych oraz ponadnarodowych (a także administracji samorządowej), które wspierają w różnorodny sposób edukację (także na etapie przed-szkolnym), zatrudnienie (choćby przez kształcenie dorosłych), poprawiają warunki mieszkaniowe (co jest przede wszystkim kosztowne i nie zawsze ostatecznie na poziomie skutków efektywne) i ułatwiają dostęp do opieki medycznej (co jest jednym z najbardziej skomplikowanych i zindywidualizowanych zagadnień dotyczących Romów). Jednak pomimo ogromnego znaczenia tego typu działań, finansowań i aktywności, w rzeczywistości najważniejsze jest zmniejszenie stopnia dyskryminacji Romów i ograniczenie wszelkich form rasizmu wyrażanych w stosunku do nich. Już od dawna oczywistym jest, że wysiłek integracyjny ze strony Romów (stała praca, porzucenie części rdzennych zasad, oddalenie się od romskiej wspólnoty), nie wpływają na zmniejszenie negatywnego nastawienia części społeczeństwa do przedstawicieli tej grupy. Dyskryminacja i różne formy rasizmu nie pytają o to, czy dyskryminowana na ulicy osoba ma pracę, co robi, jakie ma społeczne nastawienie. Podstawą jest wygląd lub wiedza sprawcy, że ktoś jest Cyganem. Cywilizowana i oświecona Europa wciąż nie potrafi wyrwać się z twardych i prostych (prostackich) ideologii siły, tożsamości pochodzenia, prymatu koloru skóry, włosów lub oczu. 

http://www.errc.org/news/far-right-attack-third-in-recent-weeks-against-roma-in-ukraine

Wydarzenia z ostatnich miesięcy z Ukrainy, które w jakiś szalony i iście diaboliczny sposób nie chcą się skończyć, a także inne liczne akty przemocy wobec Romów przede wszystkim w państwach Europy post-sowieckiej, czego przykładem jest atak na Romów w Bułgarii, intensyfikujące się w ostatnich latach, pokazują że dyskryminacja, rasowa nienawiść i ksenofobia są głównymi i najbardziej bolesnymi problemami z jakimi stykają się Romowie.

Powracając jednak do stanowiska przygotowanego na 1 maja na spotkanie z przedstawicielką Organizacji Narodów Zjednoczonych, przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jego strukturę, która ma bardzo pragmatyczny wymiar.

https://www.gypsy-traveller.org/wp-content/uploads/2018/04/Joint-Submission-FFT-NFGLG-to-UN-Special-Rapporteur.pdf

Przede wszystkim każda z sześciu części tego dokumentu jest zakończona rekomendacją. W tego typu dokumentach rekomendacje i konkluzje są zawsze, często z podziałem na ich adresatów, jednak są zgrupowane na końcu. Teoretycznie różnica żadna, a jednak takie ich umieszczenie w dokumencie wiąże się z jego praktycznym wymiarem i podawaniem danych od razu. Poszczególne części dotyczą: kierunkowej polityki i strategii wobec Romów, etnicznego monitoringu i zbierania danych, rasizmu i zbrodni nienawiści, problemów mieszkaniowych, edukacji, zatrudnienia. Pragmatyzm dokumentu i jego ukierunkowanie na spotkanie z Tendayi Achiume, podkreślone jest przez listę rekomendowanych osób i instytucji, które powinny – ze względu na dobrą reprezentację i interes Romów – brać udział w spotkaniu 1 maja.
Pierwsza część jest w treści i rekomendacji zaskakująca, bo mówi o tym, że w Wielkiej Brytanii nie przyjęto krajowej strategii na rzecz integracji Romów, zastępując ją grupą działań polityką społeczną, która w rzeczywistości i pomimo zapewnień rządu nie daje żadnej ochrony przed dyskryminacją i rasizmem. Drugą kwestią jest niepokój o poBrexitowe zapewnienie pomocy finansowej Romom, która dotąd była dystrybuowana z wspólnotowych funduszy strukturalnych.
W części dotyczącej danych etnicznych twórcom stanowiska zależy na zbieraniu danych dotyczących Romów pod kątem możliwości monitoringu i lepszego wdrażania zmian społecznych, lepszego kierunkowania pomocy i lepszej i konkretnej diagnozy społecznej. Warto przy tym zaznaczyć, że po raz pierwszy w Wielkie Brytanii identyfikację jako Gypsy/ Irish Traveller w spisie powszechnym wprowadzono w 2011 roku.
Część dotycząca dyskryminacji rozpoczyna się od przytoczenia badań z 2015 roku, które pokazują bardzo pozytywny obraz społeczeństwa brytyjskiego akceptującego Romów. Jednak jest to wyłącznie sfera deklaratywna, ponieważ antycyganizm jest szeroko rozpowszechniony w Wielkiej Brytanii, a stereotypy powielane są przez media, lokalnych i krajowych polityków, a także przez społeczeństwo. Nieznaczna poprawa nastawienia społecznego wiąże się z sytuacjami większej wiedzy na temat Romów i bliższych kontaktów z ich wspólnotami. Generalnie Wielka Brytania jest postrzegana jako posiadająca bardzo dobre prawo antydyskryminacyjne (już choćby poczynając od Race Relations  Act  z 1976 roku), jednak jest problem z jego stosowanie, a konkretnie z jego implementacją w stosunku do Romów. To w związku z tym w Wielkiej Brytanii zaczęto mówić o antycyganizmie jako ostatniej akceptowalnej formie rasizmu. W tym przypadku rekomendacje mówią o intensyfikacji zbierania danych o przestępstwach z nienawiści przez policję oraz sprawniejszym i szerokoskalowym monitoringiem mediów społecznościowych.
Kwestie mieszkaniowe Romów w Wielkiej Brytanii bardzo mocno wiążą się z zamieszkaniem przez znaczną część z nich przyczep kampingowych i częstymi problemami na tle rasowym związanymi z ich przemieszczaniem oraz postojami w miejscowościach. Problem jest złożony, a w ostatnim czasie wydaje się wzmagać. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o umożliwienie Romom swobodnego przebywania w miejscach dedykowanych postojom ich przyczep, a także nie sprawiania problemów przez lokalne wspólnoty, jeśli nie ma tego typu specjalnych miejsc.
Opis edukacji i rekomendacje jej dotyczące są bardzo rozbudowane. Jednym z najważniejszych punktów jest wprowadzenie zasady zero tolerancji dla prześladowania i dyskryminacji romskich uczniów/dzieci.
Problemy dotyczące zdrowia są wielowątkowe i dotyczą zarówno dostępu do wody, różnicowania traktowania poszczególnych grup Romów, wrażliwego traktowania kulturowego i ogólnej poprawy zdrowia Romów. W znacznym stopniu są one zdeterminowane specyfiką zamieszkania brytyjskich Romów oraz specyfiką kulturową Irish Travellers.

Omówione w skrócie wspólne stanowisko nie koncentruje się wyłącznie na kwestiach dyskryminacji i rasizmu, jednak każdy z omówionych w nim elementów wiąże się z sytuacja Romów i w mniejszym lub większym stopniu z tym w jaki sposób są postrzegani i traktowani przez innych członków społeczeństwa brytyjskiego. Te kwestie zawsze są ze sobą powiązane i nie uda się ich rozwiązać odrębnie.
Czy Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie brała pod uwagę uwagi przekazane przez samych dyskryminowanych zainteresowanych? Zapewne tak. Choć jak zawsze w takich przypadkach nieobiektywny (z założenia) głos poszkodowanych musi zostać zweryfikowany przez czynniki instytucjonalne i oficjalne. Pozostawiając jednak ten aspekt na marginesie, cóż ONZ (UNHCR) uczyni dalej ze zdobytymi informacjami? W rzeczywistości niewiele. I nie chodzi tu wyłącznie o niski poziom sprawności działania tej organizacji, ponieważ jej znaczenie w świecie jest wciąż niewątpliwe. Jednak niewiele może ona zrobić.
Mogą powstać rekomendacje, raporty, uwagi… Mogą one być brane pod uwagę przez państwa i uwzględniane w przygotowywaniu przyszłych strategii, albo wykorzystane do planowania konkretnych działań. Mogą. Nie muszą. Mogą.


piątek, 18 maja 2018

Cyganolog – Geremek


Nie ma chyba potrzeby powtarzać zachwytów nad szczególnymi zaletami polskich tekstów romologicznych wydanych wiele lat temu. Trafiają się wśród nich prawdziwe perły obrazujące ówczesny sposób myślenia o tej grupie, ale i także pokazujące jacy oni byli. Tym razem jednak chodzi o artykuł przeglądowy Bronisława Geremka (którego chyba nie ma potrzeby dokładniej przedstawiać) na temat Romów, który nie opisuje sytuacji Romów, ani też nie opowiada o jedynym słusznym sposobie ich produktywizacji/aktywizacji/integracji/włączenia. Artykuł „Cyganie w Europie średniowiecznej i nowożytnej” opublikowany w 1984 roku w „Przeglądzie Historycznym” ukazuje część ich europejskich dziejów.

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3-s569-596/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3-s569-596.pdf

Bardzo interesująca w tym artykule jest bibliografia. To ona w znaczneym stopniu jest podstawą wartości tego tekstu. Wszystkich przypisów bibliograficznych jest blisko 130. Jest to imponujące jak na 29 gęsto zapisanych stron tekstu. Wśród mnogości autorów, do których odnosi się Geremek, zaledwie trzy to przywołanie polskich źródeł. Przy czym tylko jedno spośród nich wskazuje na cyganologa – Jerzego Ficowskiego.  Autor artykułu wykorzystał w  pełni swoją znajomość języków obcych, sięgając przede wszystkim do opracowań, publikacji i dokumentów francuskich oraz niemieckich, uzupełnionych o takież wydawnictwa w języku angielskim i włoskim. W sumie aż takie nagromadzenie odwołań do tego typu opracowań i źródeł jest to rzadkość w polskojęzycznych wydawnictwach na temat Romów ich historii. Z czymś podobnym można się zetknąć niemalże wyłącznie w fundamentalnych „Dziejach Cyganów” Angusa Fraser oraz w opracowania     prof. Lecha Mroza.
Geremek w całości tekstu stara się przede wszystkim ukazać miejsce jakie Cyganie znaleźli sobie (albo które im po części wskazało społeczeństwo większościowe) w Europie, do której przybyli  w średniowieczu. Opisuje bardzo dokładnie (powołując się na szczegółowe opracowania i dowody historyczne na niemalże każdy opisywany fakt) zmianę, do jakiej doszło – wraz z późnośredniowieczną przemianą społeczeństw europejskich – w sposobie traktowania ówczesnych Cyganów i efekty takiego a nie innego ulokowania ich w społeczeństwie europejskim. Tekst jest bardzo bogaty faktograficznie i nie ma sensu streszczać go przywołując poszczególne fakty i dowody, bo naprawdę warto go przeczytać jako świetne uzupełnienie naukowe tekstów książki Frasera i opracowań Mroza. Warto jednak – dla zachęty – zwrócić uwagę na kilka kwestii.


Pierwszą z nich jest przywołanie przez autora dwóch definicji „Cygana”.
Pierwsza z nich – Rene M. Cottena – koncentruje się na kwestiach antropologicznych i mówi, że Cygan to członek grupy kulturowej. Z punktu widzenia współczesnego podejścia do identyfikacji i tożsamości Romów (zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej), biorąc także pod uwagę zakres określenia Rom, obejmujący również grupy niegenetycznie romskie, takie podejście jest bardzo modernistyczne i odpowiadające w znacznym stopniu oczekiwaniom przedstawicieli tej grupy. Kategoria mniejszość kulturowa jest z wielu punktów widzenia słabszą kategorią niż mniejszość etniczna lub narodowa, jednak w rzeczywistości o wiele lepiej opisuje nie tylko poszerzony zakres określenia Romowie, ale także lepiej oddaje sens wspólnoty genetycznych Cyganów. Przywołana definicja Cyganów nie zamyka się jednak na tak krótkim i prostym określeniu, gdyż autor przytacza wyjaśnienie czym charakteryzuje się owa grupa, co znacznie zmienia wydźwięk tak dobrze zapowiadającej się definicji, poprzez dodanie następujących cech: wędrowny tryb życia, przewaga zajęć zawodowych związanych z obróbką metali, zwierzętami i wróżeniem, posługiwanie się wspólnym językiem (romskim). Zasadniczo w ujęciu historycznym taka definicja ma znaczny sens i udałoby się ją przypisać do konkretnych grup Cyganów żyjących na przestrzeni wieków w Europie. Jednak powstała ona w 1954 roku i z pewnością nie można uznać jej za definicję nawet jak na połowę XX wieku wystarczająco precyzyjną. Wiele by jej pomogło, gdyby choć do kwestii wędrowania dodać, że zasadniczo, w większości, że często…, to miałaby ona o wiele większy i bardziej uniwersalny sens. Jednak ponad 60 lat temu znaczna liczba Romów prowadziła całkowicie osiadły tryb życia i to nawet z własnej woli. Co ciekawe, tak definicja nawet w całości byłaby do zaakceptowania (jednak z pewnymi zastrzeżeniami) przez Romów. Odwołuje się ona bowiem do części kluczowych składników romskiej tożsamości: ogólnej kultury, języka, a także dodatkowo wykonywanych zawodów i wędrowności.
Co ciekawe Geremek przytacza od razu inną definicję, wraz z wyjaśnieniem jej autora (Thomasa Actona), który (po 20 latach od jej powstania) definicję Cottena uznał za rasistowską, przez wzgląd na jej etniczny charakter i umieszczanie Cyganów w swoistym getcie rasowego i genetycznego determinizmu. Trudny chyba prześledzić obecnie tok rozumowania tego naukowca, który doszedł do takich wniosków. Sam proponuje inną definicję, którą chyba trudno byłoby zaakceptować Romom (ale i naukowcom) kiedykolwiek w historii: Cyganem jest ten, kto za takiego się podaje.


Zmierzając do opisu tego w jaki sposób Cyganie znaleźli sią takim położeniu społecznym i ekonomicznym jakie utrwaliło się na lata w Europie, Geremek dokładnie – powołując sią na liczne publikacje – omawia początki ich obecności w poszczególnych państwach, podając wiele cennych – z punktu widzenia polskojęzycznej publikacji – szczegółów. Jest tak choćby w przypadku tajemniczej , bo w rzeczywistości nieistniejącej, co zostało potwierdzone w archiwach Watykanu, bulli papieskiej z 1422 roku, która za pomoc Cyganom oferowała odpust. W dalszej części opisu skróconych dziejów Cyganów, autor odwołuje się do symboliki jaka wiązała się z nimi, do sposobu myślenia o tej grupie, do tego jak byli postrzegani (w ikonografii i piśmiennictwie – także naukowym), a w efekcie jak byli traktowani na przestrzeni lat.
Bardzo interesującą kwestią, choć trzeba przyznać, że rozwiniecie tej myśli przez Geremka nie jest idealne, jest stwierdzenie, że u Cyganów widoczne są zarówno tendencje do adaptacji, jak i separacji. Pozostawiając na uboczy to, jak rozwinął i zinterpretował tę tezę autor, interpolując ją na współczesną rzeczywistość i historię naprawdę najnowszą, bez jakichkolwiek problemu można potwierdzić prawdziwość tego stwierdzenia. Separacja będzie bardzo ściśle wiązała się z odmiennymi wartościami i wzorami kulturowymi, inaczej rozłożonymi akcentami wartości charakterystycznych dla tej społeczności i nowoczesnej, a jednak mające niemalże odwieczne korzenie w historii tego ludu – wewnętrznej solidarności grupowej. Cały kompleks tych zjawisk pozwalający im przez lata przetrwać jako odrębnej (genetycznie i kulturowo) grupie. Natomiast kwestie adaptacyjne wiążą się ze znalezieniem swojego miejsca w Europie, wśród a właściwie pomiędzy społeczeństwami  większościowymi. To także stanowiło zawsze i stanowi element grupowego przetrwania Romów. Pozostając – także dziś – w znacznym stopniu poza marginesem społeczeństwa większościowego, jednocześnie korzystają z możliwości oferowanych przez system państwowy, administracyjny, gospodarczy, w zakresie, który pozwala im jednak zachować własną wielopłaszczyznową odrębność.
Wśród szczegółów opisujących historię Romów w średniowieczu Geremek powraca do wspomnianych wcześniej definicji Cyganów powołując się tym razem jedynie na Actona i jego tezę mówiącą – w ramach etnograficznej charakterystyki – o kluczowym znaczeniu nomadyzmu i cygańskiego samozatrudnienia. W analizie zmierzającej do szerszego opisania źródeł, przemian, trwałości, charakterystyki zawodowej Cyganów, wiąże – choć czyni to z wysokim poziomem krytycyzmu i wątpliwości – konkretne zawody właśnie z wędrownym trybem życia i poszukuje wzajemnych uwarunkowań i relacji pomiędzy tymi dwiema kwestiami.  Tym zagadnieniom poświęca sporo miejsca, a sam proces rozumowania i kształt wywodu wart jest indywidualnego przeczytania.
Opis zawodów jest uzupełniony o zawsze interesujące spisy grzechów Cyganów, a właściwie opisy ich przestępczości i to w oparciu o rzadko lub nawet nigdy nie przywoływane źródła obcojęzyczne.
Pozostała część artykułu to właściwie jedynie opis – znanych choćby z Frasera, ale po części inaczej przedstawionych i sięgający do innych dokumentów źródłowych – prześladowań.
W tej części najbardziej interesująca jest – pojawiająca się mniej więcej od XVI wieku i trwająca co najmniej do końca XVII wieku – tendencja do odmawiania Cyganom odrębności narodowej/etnicznej. W tym czasie w wielu państwach (np. Francji, Holandii, Hiszpanii) twierdzono, że są to grupy będące przypadkowymi zbieraninami żebraków, oszustów, złodziei, którzy udają odrębny naród w celach przestępczych. Czy źródło tego wzięło się od wędrownych grup, które naprawdę tak robiły, czy była to próba usprawiedliwienia (potrzebnego w ogóle?) wprowadzani represji, czy też naprawdę w to wierzono, pozostaje kwestią wtórną. Najważniejszy był skutek czyli rzeczywiste ułatwienie negatywnego traktowania Cyganów. Może warto tu przypomnieć, że Francja do tej pory nie uznaje Romów za mniejszość etniczną.

Artykuł Bronisława Geremka jest materiałem bardzo wartościowym. Choć w praktyce pozbawiony wyraźnych konkluzji czy wniosków, a właściwie pełen ich na każdym etapie, to zakres wykorzystania źródeł, sposób ujęcia każdego z pojedynczych zagadnień i ich interpretacja i opis, sprawiają że artykuł ten mógłby być opublikowany obecnie i nie można by mu zarzucić ani wtórności, ani brak novum naukowego. Przy tak mocnej podstawie dziwne jest, że tak rzadko bywa przywoływany w polskich publikacjach romologicznych.



wtorek, 8 maja 2018

Romowie się nie skarżyli…


21 kwietnia 2018 roku na południu Kijowa na Łysej Górze (Lysa Hora – Лиса Гора) grupa członków ukraińskiej organizacji C14 przekonała koczujących/zamieszkujących tam Romów, do opuszczenia tego miejsca. Zgodnie z tym, jak kreślił to aktywista organizacji C14 – Serhiy Mazur, uczynili to po przedstawieniu przekonujących i zgodnych z prawem argumentów.
Część procedury „przekonywania” można zobaczyć na filmie udostępnionym w internecie.

https://www.youtube.com/watch?v=IxjRkeJvdpkhttps://www.youtube.com/watch?v=IxjRkeJvdpk

Wszystko wydaje się jednak być w porządku, ponieważ – jak stwierdził szef kijowskiej policji – Romowie nie zgłosili żadnych skarg na przemoc wobec nich, a pożar na Łysej Górze objął śmieci, a nie romskie obozowisko. Nieco inaczej wyglądają relacje świadków, gdyż policjanci, którzy przybyli po ataku na Romów doradzili im – zobaczywszy co pozostało z ich spalonego obozowiska – aby jak najszybciej opuścili okolicę i wyjechali z Kijowa.
Jak romskie obozowisko wyglądało przed jego spaleniem – można zobaczyć na nagraniu z drona.

https://www.youtube.com/watch?v=qVSV8ihXh2k

Do samej kwestii pożaru odnosi się także materiał przygotowany na podstawie zdjęć Serhiya Mazura przez telewizję espreso.

https://www.youtube.com/watch?v=wa1wfDYiezE

W przypadku wszystkich trzech filmów warto zwrócić uwagę na komentarze. Nie odbiegają one zasadniczo w swojej wymowie od tego, co w podobnych okolicznościach piszą Polacy. I podobnie jak w Polsce, pojawia się zaledwie garstka wpisów od osób, które stają po stronie prześladowanych.
W trzecim materiale widoczny jest znak organizacji C14, która jest paramilitarną formacją prawicowej nacjonalistycznej partii ukraińskiej «Свобода». Członkowie C14 (nazywanej też Siczą) wywodzą się w większości spośród „kibiców” kijowskich (i nie tylko) klubów sportowych. Organizacja ta bywa określana jako neonazistowska. Jej członkowie zapowiadają dalsze „czyszczenie” Kijowa i okolic z romskich obozów (w sumie pozostały jeszcze trzy lub cztery), zamieszkałych przez Romów z biednych wsi regionu karpackiego, którzy przyjeżdżają do Kijowa „na zarobek”. Co więcej – cytowany już Serhiy Mazur na swoim profilu na facebooku zapowiedział z wyprzedzeniem akcję „namawiania” Romów okupujących rejon Łysej Góry do jej opuszczenia. Biorąc pod uwagę działania C14 – zarówno te zapowiadane, jak i już zrealizowane, można przypuszczać, że organizacja ta wydała swoistą wojnę Romom i chce oczyścić z nich Kijów.
Spalenie obozowiska na kijowskiej Łysej Górze nie było to pierwsze tego typu wydarzenie w tej okolicy. Przed EURO 2012 spalono obozowisko w Berezniakach, do podobnego wydarzenia doszło w 2017 roku w rejonie kijowskiego Liwobereżna. Policja kijowska każdorazowo stara się pilnie unikać podjęcia sprawy. Ponoć nawet przy zgłoszeniu telefonicznym dotyczącym jednego z tych starszych wydarzeń jedyną reakcją ze strony policji był komentarz brzmiący „cieszcie się, że przeżyliście”.
W przypadku Łysej Góry, za sprawą udostępnionych zdjęć i filmików, policja ostatecznie została zmuszona do tego, aby oficjalnie zająć się sprawą. Na ile skuteczne – to się dopiero okaże, choć nie należy mieć wielkich nadziei. Podstawą śledztwa kryminalnego są dwie kwestie: naruszenie praw obywateli w związku z ich pochodzeniem etnicznym i chuligaństwo.
Pomimo tego, że Ukraina przyjęła – na wzór państw członkowskich Unii Europejskiej – rządową Strategię na rzecz ochrony (bezpieczeństwa) i integracji z ukraińskim społeczeństwem mniejszości romskiej do 2020 roku (Стратегія захисту та інтеграції в українське суспільство ромської національної меншини на період до 2020 року), to jednak rzeczywistość społeczna nie nadąża nad przyjętymi założeniami i szczytnymi ideami. Nie jest to jednak wyłącznie problem Ukrainy. Także w innych państwach (również należących do Unii Europejskiej i nie chodzi tu jedynie o Polskę), pomimo sensownych założeń strategicznych i choćby częściowego zainteresowania Romów udziałem w próbie włączenia ich do przynajmniej części głównonurtowego życia społecznego, dochodzi do trudnych sytuacji. Nie zawsze jest to co prawda niszczenie miejsc zamieszkania Romów, jednak w dalszym ciągu tego typu sytuacje są poważnym problemem, często rujnującym próby integracji tej mniejszości ze społeczeństwem.
Także na Ukrainie nie każde działanie przeciwko Romom jest związane z przemocą przeciwko nim. Jednak wcale nie znaczy to, że są one nie mniej destruktywne dla ich integracji.
We Lwowie Роксолана Лисовская powołała do życia społeczność “Л.О.В.Ц.Ы”. Zadaniem jej członków jest łapanie kradnących Romów. Tego typu działanie ociera się niebezpiecznie o dyskryminację ze względu na pochodzenie etniczne. Nie chodzi tu oczywiście o pobłażliwość w stosunku do przestępców, jednak jak twierdzą przedstawiciele romskich organizacji w 2017 roku spośród 27 000 kradzieży, jedynie 300 było dziełem Romów. Dlaczego zatem aż takie skupienie na tej mniejszości?
Czy złapani na kradzieżach Romowie będą się skarżyć? Oczywiście, że nie. Czy liczba kradzieży się zmniejszy? Tak. Co prawda nieznacznie, ale efekt zostanie osiągnięty.
Jednak pomimo pozornej skuteczności tego typu akcji, ma ona takie same podstawy jak działania grupy C14 na Łysej Górze w Kijowie, choć skutki są (na razie) inne. Tą podstawą jest odmienne traktowanie jakiejś grupy ze względu na ich pochodzenie etniczne. I tłumaczenie, że chodzi przecież o złapanie kradnącego nie jest wystarczające, jeśli dotyczy wyłącznie Romów.

Dla większości Romów Europa jest od kilkuset lat jedynym domem jaki znają. Jednak w większości państw europejskich w wielu sytuacjach Romowie doświadczają dyskryminacji i są piętnowani ze względu na swoje pochodzenie. Oczywiście nikogo nie cieszy i nie powinno cieszyć dzikie obozowisko Romów na obrzeżach miasta, albo działalność kieszonkowców. Jednak metodą na zmianę takiej sytuacji nie może być przemoc, choć jest ona dla wielu bardzo kusząca. Tym bardziej, że w wielu państwach europejskich nacjonalistyczne ruchy i organizacje (takie jak choćby ukraińska C14) zyskują mniej lub bardziej oficjalne poparcie ze strony różnych partii politycznych lub nawet rządów.



sobota, 28 kwietnia 2018

Burgenlandscy Romowie i Sinti w Polsce


Tereny Polski były podczas II wojny światowej miejscem lokalizacji głównych niemieckich obozów zagłady. To do nich przywożono ludzi ze znacznego obszaru Europy. Także w Polsce, w Łodzi na Bałutach, znajdowało się getto żydowskie, do którego był dołączony obóz dla dzieci i młodzieży oraz niewielki obóz cygański. Trafili do niego przede wszystkim Romowie z Austrii, a konkretnie z Burgenlandu, regionu na pograniczu Austrii i Węgier. Trzeba przy tym pamiętać, że większość Romów była rozstrzeliwana przez Niemców tam, gdzie zostali złapani. Dlatego też niewielu Romów trafiało do obozów zagłady. Wyjątkiem było Auschwitz-Birkenau.
 
https://www.centrumdialogu.com/getto/historia/litzmannstadt-getto/oboz-cyganski

Cygański obóz zaczęto zapełniać 5 listopada 1941 roku. Był on oddzielony od łódzkiego getta dodatkowymi podwójnymi zasiekami i fosą. Warunki jakie w nim panowały były o wiele gorsze niż te, jakich doświadczała ludność żydowska. Na niewielkim kwartale ulic zgromadzono ponad pięć tysięcy osób, a ponad połowę z tego stanowiły dzieci. Już w styczniu 1942 roku ci spośród Romów i Sinti, którzy przetrwali mrozy i epidemie chorób (ponad cztery tysiące osób) zostali w ciągu tygodnia wywiezieni do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem, gdzie zostali zamordowani w samochodach-komorach gazowych.

https://plus.dzienniklodzki.pl/historia/a/romowie-umierali-po-cichu-wielu-z-nich-zapadlo-na-tyfus,11683820

Cygańskie getto w Łodzi zostało upamiętnione kamieniem z płytą pamiątkową, stojącym przed dawną kuźnią. Co roku 11 stycznia odbywają się tam uroczystości przywołujące pamięć zamordowanych ofiar. Biorą w nich udział także przedstawiciele Ambasady Austrii w Polsce.
W Chełmnie nad Nerem od sześciu lat organizowany jest Marsz Pamięci. Obejmuje on swoim duchowym zasięgiem zarówno zamordowanych tam Romów i Sinti, jak i Żydów. Liczba ofiar tego miejsca zagłądy, to według różnych szacunkowych wyliczeń od 152 do 350 tysięcy osób. Także w tych obchodach pamięci biorą udział pracownicy Ambasady Austrii, w tym Ambasador Austrii w Polsce.

https://lajt.lm.pl/aktualnosci/informacja/115074/chelmno_nad_nerem_po_raz_6_oddali_czesc_ofiarom_holocaustu

W 2016 roku w lesie na terenie obozu zagłady odsłonięto pomnik z tablicą upamiętniającą pomordowanych austriackich Romów i Sinti. Jej odsłonięcia dokonał prezes Polskiego Związku Romów, Roman Chojnacki, wraz z przewodniczącym Związku Kulturowego austriackich Romów, Christianem Klipplem. Patronat nad tą uroczystością objął między innymi Prezydent Republiki Austrii, a brał w niej udział Ambasador Austrii w Polsce – Dr. Thomas M. Buchsbaum.

https://www.bmeia.gv.at/pl/ambasada-austrii-warszawa/aktualnosci/detail/article/polsko-austriackie-uroczystosci-upamietniajace-zaglade-romow-i-sinti/?L=15

http://chelmno-muzeum.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=117:pomnik-pamieci-zamordowanych-romow-i-sintii&catid=8&Itemid=116&lang=pl

W 2018 roku Marsz Pamięci był okazją do prezentacji książki znanego romologa – Andrzeja Sochaja: „Zagłada Romów i Sinti w byłym pierwszym niemieckim nazistowskim obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem w czasie II wojny światowej (1941-1945)”.

https://www.bmeia.gv.at/pl/warszawa/aktualnosci/detail/article/prezentacja-publikacji-o-zagladzie-romow-i-sinti-w-bylym-obozie-zaglady-kulmhof/

Publikacja została wydana przez Związek Romów Polskich z siedzibą w Szczecinku w ramach działalności Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Romów oraz Ofiar Holokaustu.

http://www.romowie.com/old/instytut/io2017_sochaj_pl.pdf

Część merytoryczna książki zawiera informacje o genezie obozu, eksterminacji ludności, zagładzie Sinti i Romów, usuwaniu śladów zbrodni i dalszych losach załogi obozu. Jednak w przypadku tej publikacji nie mniej ważne są fragmenty mówiące o upamiętnianiu ofiar, Marszu Pamięci, a także relacje ocalałych. W całości jest to wydawnictwo, które w pełni opisuje wszystkie elementy, szeroko wiążące się – zgodnie z jej tytułem – z zagładą Romów i Sinti w Chełmnie nad Nerem.
Warto zauważyć znaczną rolę dyplomatycznych przedstawicieli Austrii w upamiętnianiu pomordowanych Romów. Ich bardzo oficjalna i publiczna działalność, to nie jedyne, co zostało zrealizowane w związku z burgenlandskimi Romami i Sinti w Polsce. W 2016 roku została zorganizowana w Krakowie konferencja „Beyond the Roma Holocaust: From Resistance to Mobilisation”. W jej efekcie została wydana publikacja naukowa o takim samym tytule. Wydawnictwo to wymaga odrębnego i dokładnego omówienia.

http://universitas.com.pl/produkt/3714/Beyond-the-Roma-Holocaust-From-Resistance-to-Mobilisation

W kontekście tej publikacji  26 kwietnia tego roku w Warszawie odbyło się spotkanie „Sytuacja Romów i Sinti w Polsce, Austrii i Europie – Dyskusja”, podczas którego dyskutanci – przyjmując za punkt wyjście historyczne bolesne doświadczenia Romów i jednocześnie perspektywę młodych pokoleń – starali się zastanowić nad przyszłością Romów w Europie i politycznym zaangażowaniem Romów i Sinti.

http://austria.org.pl/wydarzenia/sytuacja-romow-i-sinti-w-polsce-austrii-i-europie

Uzupełnieniem tego wydarzenia była rozmowa na ten sam temat, przeprowadzona 21 kwietnia w radiu TOK FM z dr Joanną Talewicz-Kwiatkowską.

http://audycje.tokfm.pl/podcast/Sytuacja-Romow-i-Sinti-w-Polsce-Austrii-i-Europie/61532

Austria, której wiele osób do tej pory nie może wybaczyć, że była ojczyzną Hitlera (a także i Haider), wykazuje się być może nie zadziwiającą, ale jednak znaczną odpowiedzialnością za drugowojennoświatową przeszłość. Ponadto państwo to w XXI wieku znajduje własne odważne rozwiązania wielu kwestii związanych z mniejszościami. Aktywna dyplomacja publiczna – tak jak w przypadku czczenia pamięci o zamordowanych Romach i Sinti wywiezionych z Burgenlandu – kształtuje wizerunek Austrii współwinnej Holokaustowi, świadomej własnej historii, nie uciekającej przed odpowiedzialnością i współcześnie jak najdalszej od retoryki, która prowadziła do tych zbrodni.


środa, 18 kwietnia 2018

Cygański awans społeczno-zawodowy w Nowej Hucie


Dla romologa pewną radością jest zetknąć się z opracowaniami naukowymi dotyczącymi Romów pochodzącymi np. sprzed pół wieku. To, co w nich interesujące, to przede wszystkim odmienne niż aktualne podejście do tej grupy etnicznej, zupełnie nie ponowoczesne jej traktowania i osadzenie badań, analiz, opracowań w rzeczywistości PRL. Z tym wszystkim wiąże się także sam język publikacji. Natomiast zagłębiwszy się we wnioski  wypływające z tych opracowań dotyczące samych Romów i tego jacy byli/jacy są, można dojść do wniosku, że tak naprawdę niewiele się u nich – oczywiście nie w każdej dziedzinie życia – zmieniło.


Tak też jest i w przypadku analizy Jadwigi Depczyńskiej (Katedra Socjologii Wydziału Ekonomicznego UMCS), opublikowanej w 1970 roku w „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska Lublin—Polonia” pod tytułem Cyganie w środowisku pracy (na przykładzie zbiorowości Cyganów w Nowej Hucie).
Autorka w większości wiedzy ogólnej o Cyganach czerpie z dwóch wczesnych wydań książek Ficowskiego, czyli zasadniczo – niemalże jedynych źródeł dotyczących Romów, jakie w latach w których powstawał artykuł, w ogóle istniały. Wykazuje się jednak przy tym dokładną wiedzą dotyczącą aktualnego rozmieszczenia i sytuacji zawodowej oraz życiowej Romów z różnych części Polski. W tym zakresie korzysta z dokumentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Koniec lat 60. XX wieku dla większości wędrujących wciąż w Polsce Cyganów, to  realne dopełnienie akcji zatrzymania taborów, wówczas bowiem zaostrzono działania przeciwko ich półnomadycznemu trybowi życia. Choć akcja rozpoczęła się w latach 50. (uchwała Prezydium Rządu z dn. 24 V 1953 r., dotyczącej pomocy ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb życia), to jeszcze w latach 60. tabory wędrowały (według autorki – w latach 1967-1968 – 200 rodzin). W późniejszym czasie niemalże wcale już ich nie było.
Z całego tekstu przebija słuszność „pomocy” jaką ludowa władza okazuje Cyganom w osiedleniu. Autorka nienachalnie choć konkretnie piętnuje Polską Romę i inne wędrujące „szczepy” (Lovarzy i Kalderasze) za występowanie przeciw prawu (kradzieże, oszustwa, urodzenie dziecka przez 15 rokiem życia, udział w  grupach przestępczych), podkreślając nadzieję, jaka jest w przypadku niesprawiających aż takich problemów Cyganów Górskich, którzy nie wędrują i nie nalezą do grup przestępczych. I właśnie tej grupie, a właściwie jej przedstawicielom z Podhala, którzy przeprowadzili się do Nowej Huty w latach 50., poświęcone jest to opracowanie. Generalnie autorka koncentruje się na opisie sytuacji (zachowanie Cyganów w pracy i ich stosunek do pracy) i poszukiwaniu przyczyn powolności adaptacji do życia miejskiego nowohuckich Cyganów. Podstawą do jej opracowania były dokumenty:
„Wydziału Spraw Wewnętrznych i Wydziału Zatrudnienia MRN w Nowej Hucie, sprawozdania z ostatnich 4 lat dotyczące zagadnienia produktywizacji ludności cygańskiej na terenie tego miasta, dane z analizy teczek personalnych Cyganów zatrudnionych w zakładach pracy i informacje o Cyganach uzyskane w czasie wywiadów przeprowadzonych w tych zakładach pracy z nie-Cyganami.”
 Z punktu widzenia badacza XXI-wiecznego można trochę żałować, że obecnie nie można uzyskać dostępu do wszystkich analogicznych aktualnych dokumentów.

Podstawowym problemem ludności romskiej przeprowadzonej do Nowej Huty był brak zapotrzebowania na posiadane przez nich indywidualne umiejętności zawodowe, w związku z czym profesjonalni kowale pracowali jako niewykwalifikowanie robotnicy budowlani (przy budowie Huty im. Lenina). Autorka podkreśla wybitne wrodzone zdolności Cyganów do muzykowania i chwali jakąkolwiek aktywność w tym zakresie (nauka w szkole muzycznej, oficjalne zespoły, zachowanie folkloru), jednak dostrzega problem w niekolektywnych, prywatnych i rodzinnych wykonywaniu profesji muzyka przez Romów.
„Prywatne formy muzykowania hamują proces przystosowawczy, gdyż dają możność łatwego zarobku i muzykujący Cyganie lekceważą często pracę w zakładach pracy.”
A jedyna prawdziwa i sensowna – z punktu widzenia władzy ludowej – praca, to ta, która jest wykonywana w zakładach pracy. I taką pracę oferowały Romom różne okręgowe zakłady państwowe z Nowej Huty. W sumie pracowało w nich kilkadziesiąt osób. Jednym z miejsc zatrudnienia było Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, gdzie Cyganie zajmowali się między innymi „wywozem nieczystości stałych”. Jak takie zajęcie ma się do zasad rytualnej romskiej czystości? Chyba nie do końca dobrze, jednak wykonawcami tych prac byli przedstawiciele grupy Cyganów Górskich, którzy zasad tych najczęściej nie przestrzegają.
Problemy, z którymi stykali się wszyscy pracodawcy zatrudniający Romów dotyczyły nieusprawiedliwionych nieobecności, rezygnacja z pracy ze względu na zbyt niskie zarobki oraz nadmiarowego zdobywania zwolnień lekarskich.
W jakimś stopniu sympatycznie zabawnym (z półwiecznej perspektywy) problemem było przerywanie pracy sprzątania ulic przez romskie kobiety, po to aby grupowo (i długo) porozmawiać, lub zostawianie powierzonych kubłów na śmieci i mioteł, po to aby pójść na zakupy i do domu. Są w końcu rzeczy ważne i ważniejsze, a najważniejsze w życiu to odpowiednio ustawione priorytety. Niestety w krótkiej części artykułu poświęconej niepracującym (w państwowych zakładach pracy) znalazł się – wśród innych kwestii – także opis sytuacji dwóch Cyganek trudniących się wróżbiarstwem i prostytucją. Obecnie temat ten jest mało opisany i niemalże niemożliwy do zbadania, jednak ostatnie zjawisko nie zniknęło i choć wydaje się być w świadomości badaczy i samych Romów mocno stłumione i ukryte, to jednak w dalszym ciągu stanowi problem.

Odrębna część tekstu jest poświęcona grupom Cyganów w zakładach pracy. Autorka wskazuje jednocześnie na wady i zalety takich rozwiązań. Często Romowie zatrudniali się razem i także grupowo rezygnowali z pracy. Mając swoje środowisko separowali się od nie-Cyganów. Jednak często zdarzało się, że dzięki wspólnej pracy we własnym gronie pracę wykonywali szybko i sprawnie. Warto przy tym podkreślić, że w artykule jest wyraźnie zaznaczone, że tam gdzie pracowali Romowie nie było kradzieży. Biorąc pod uwagę realia PRL, należy to rozumieć w taki sposób, że nie było tych kradzieży więcej niż w innych zakładach pracy. Pomimo kulturowego i grupowego odseparowania Cyganie w pracy potrafili dojść do porozumienia z innymi pracownikami, częstym łącznikiem poza pracą był alkohol.  Do konfliktów dochodziło najczęściej w związku z różnymi formami lekceważenia pracy przez Romów, kłótniami (także z przełożonymi) oraz niskimi zarobkami. Zaledwie wspomnianą przyczyną – trudno jest zatem ocenić znaczenia i skalę tego zjawiska – były konflikty wynikające z uprzedzeń wobec Romów. Można jednak przypuszczać, że temat ten został stosunkowo skromnie opisany z powodu czasów w jakich powstał tekst i że jednak była to częsta przyczyna problemów, tym bardziej, że autorka przywołuje symptomatyczne zdanie:
,,po co nam w zakładzie potrzebni Cyganie”.
Aż sam się nasuwa inny cytat, z dokumentu „Statuta Seymu Warszawskiego, Roku pańskiego 1557”:
Cygani, albo ludzie niepotrzebni…”.

Bardzo interesujący jest język publikacji, ściśle związany z ówczesnym dyskursem publicznym, bardzo odmiennym od nam współczesnego. Autorka pisze o pasożytnictwie Romów, wśród romskich profesji wymienia kradzież, używa takich określeń jak Cyganiątka, szczepy, akcja produktywizacji Cyganów, awans społeczno-zawodowy. Na koniec mówi o różnicy między „tą mniejszością a społeczeństwem polskim”. Na to warto zwrócić uwagę, gdyż błąd ten jest powtarzany i obecnie. W Polsce przebywa bardzo mała grupa Romów, która nie jest Polakami. Przybyli oni do Polski przede wszystkim z Rumunii i przede wszystkim w latach 90. Pozostali Romowie, zamieszkują w Polsce (w zależności od grupy) 150-500 lat i zarówno są Polakami, jak i należą do polskiego społeczeństwa.

W tekście – poza wskazaniem na muzykowanie podtrzymujące folklor – właściwie nie ma żadnych odniesień do specyfiki romskiej kultury, do ich wewnętrznych zasad, wyjaśnień ich zachowań poza tymi, które dotyczą chęci do pracy i wzajemnych stosunków pomiędzy sobą i z nie-Romami. Nie chodzi bowiem w tym opracowaniu o zrozumienie Romów i pomoc w ich życiu, ale o znalezienie sposobów na zwiększenie ich produktywizacji i poszukiwanie rozwiązania problemów zakładów państwowych i całego aparaty administracyjnego zaangażowanego w ten proces.
Niewątpliwie warto zapoznać się z całym artykułem, gdyż ten opis jest jedynie ogólnym wyciągiem z kilku najbardziej interesujących zjawisk, szczegółowo i z przykładami przeanalizowanych rzez autorkę. Bezcenne są także przytoczone przez nią dane liczbowe dotyczące struktur (np. zawodowych, rodzinnych) badanych grup.
Podobnie jak obecnie podkreśla wielu autorów, Jadwiga Depczyńska mówi o powolności zmian w środowisku romskim i o najlepszej poprawie zachodzącej w zakresie edukacji. Także jeśli spojrzy się na problemy, jakie w zakładach pracy wiązały się z cygańskimi pracownikami, to w większości nie odbiegają one od tych, które łatwo można zidentyfikować także teraz. Nawet jeśli nie wyglądają one dokładnie tak samo, to mają to samo źródło – odmienną kulturę i odmienną wizję świata.

Jednak czy aby na pewno to jest tak, że Romowie się nie zmienili, czy też jednak po prostu bez względu na to jacy są, to każda władza – powiedzmy począwszy od uśredniając sytuację europejską XV wieku – ma te same oczekiwania wobec ludzi wolnych/innych i usiłuje ich zaprząc do walki o awans społeczno-zawodowy, zwiększenie produktywizacji, czy też chce ich włączenia do głównego nurtu życia społecznego i gospodarczego. I zupełnie bez znaczenia dla władzy jest to, że ktoś wcale nie musi czuć potrzeby walki o lepsze jutro, bo dobre dziś mu wystarcza. Państwo (z tego co można przeczytać w różnych źródłach) służące w demokracji obywatelowi, ma w stosunku do niego także konkretne wymagania. Jak choćby to, aby był jego obywatelem.

A tak całkiem na marginesie, to poza tym, że Romowie bardzo (choć rzeczywiście powoli) się zmienili i to adekwatnie do otaczającej ich rzeczywistości, to u Cyganów jest jak zawsze było…