czwartek, 18 maja 2017

Więcej dzieci nie będzie

Są tematy tak trudne, że pisanie o nich sprawia niemalże fizyczny ból.
Mogą do nich należeć te, które dotyczą nieszczęścia i krzywdy dzieci, trwałego i bolesnego uszczerbku na zdrowiu, przymusu, nadużywania przez „władzę” siły, ludzkiej bezradności.
Wszystkie te wątki łączą się w problemie przymusowej sterylizacji.

http://www.tyden.cz/rubriky/domaci/odskodne-za-nucenou-sterilizaci-by-mohlo-byt-asi-tri-sta-tisic_329995.html

Przymusowa sterylizacja była i jest najczęściej wykonywana w ramach oficjalnej lub też nieoficjalnej polityki państwa, zmierzającej do ograniczenia populacji osób o określonych cechach. Taką cechą mogą być – jak w przypadku Australii i innych oświeconych państw – różne formy niepełnosprawności intelektualnej (upośledzenie umysłowe – zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób ICD-10 Światowej Organizacji Zdrowia).
Każde stosowanie sterylizacji przez aparat władzy jest zawsze z formalnego i wewnętrznego legislacyjnego punktu widzenia głęboko uzasadniane i zawsze znajdzie się grupa osób, która chętnie poprze tego typu pomysł. Jednak w oświeconym, demokratycznym, nowoczesnym społeczeństwie nie można pozwolić na funkcjonowanie tego typu praktyk. Wiąże się to bowiem z naruszaniem istoty praw przysługujących każdemu człowiekowi. I żaden czyn, stan, status, cecha nie mogą go tego człowieczeństwa pozbawić.

Cechą która służyła usprawiedliwieniu konieczności/możliwości/potrzebie sterylizacji bywała także przynależność etniczna.
W stosunku do romskich kobiet praktyka ta była wprowadzona i regularnie/powszechnie stosowana w Czechosłowacji od 1971 roku, kiedy została usankcjonowania prawnie. Pomimo przemian polityczno-społecznych po 1989 roku, pomimo zmiany prawa w 1993 roku i pomimo podziału Czechosłowacji na Czechy i Słowację, oficjalnie przyznaje się, że praktyka ta była stosowana do 2001 roku. Jednak ostatnie tego typu zdarzenie w Czechach miało miejsce w 2007 roku.

http://www.errc.org/cms/upload/file/coercive-and-cruel-28-november-2016.pdf

W przypadku romskich kobiet sytuacja jest o tyle skomplikowana, że niejednokrotnie podpisywały one dokumenty, w których zgadzały się na sterylizację. Jednak znaczna część Romów nie rozumie specyficznego języka  w jakim przygotowywane są tego typu dokumenty. Problemem jest także wtórny lub pierwotny analfabetyzm, który zdarza się wśród Romów częściej niż w przypadku społeczeństwa większościowego. Nie bez znaczenia była także postawa lekarzy i innych pracowników służb medycznych, którzy byli w stanie wykazać, że tak musi być.
Dlatego też pomimo pozoru zgody teoretycznie wynikającej z podpisania dokumentu, w takich przypadkach wyraźnie brakowało pełnej i świadomej zgody na przeprowadzenie sterylizacji. Żaden bowiem z lekarzy nie wyjaśniał w sposób zrozumiały dla pacjentki, na czym polega i czym skutkuje przeprowadzenie takiego zabiegu i nie podał prawdziwej przyczyny takiej decyzji. Oczywiście istnieją różnorodne wskazania medyczne do przeprowadzania zabiegu sterylizacji, jednak w przypadku romskich kobiet na terenach byłej Czechosłowacji (a także innych państw – choćby Węgier, choć nie na taką skalę jak w przypadku naszych najbliższych  południowych sąsiadów) realna podstawą sterylizacji była wyłącznie przynależność etniczna ofiar. Jakiekolwiek względy medyczne, na jakie w późniejszych wyjaśnieniach powoływali się lekarze lub jakie były wskazywane w dokumentacji medycznej, służyły wyłączeni usprawiedliwianiu decyzji  podjętej według niemedycznych kryteriów.
W wielu przypadkach romskie kobiety nie wiedziały, że dokonano na nich tego typu zabiegu

O ile w europejskim społeczeństwie większościowym niemożliwość posiadania dzieci może pozostać często niezauważona, o tyle w społeczności romskiej – z o wiele wyższym wskaźnikiem dzietności – jest on stosunkowo łatwo dostrzegalny. Ponadto romskie kobiety pozbawione – choćby potencjalnej – możliwości reprodukcji stają się dla społeczności niepełne i są narażone na wykluczenie z niej, włączając w to opuszczenie ich przez mężów.
Dlatego też przymusowe ubezpłodnienie romskiej kobiety może nieść ze sobą o wiele większe konsekwencje i skutki niż w przypadku społeczeństwa większościowego. Niewątpliwie skutki psychologiczne są podobne. Ogólne skutki społeczne – także. Jednak biorąc pod uwagę osadzoną w romskiej tradycji szczególną rolę rodziny i jej fundamentalny dla praktyki społecznej romskiej wspólnoty charakter, nikogo nie powinno dziwić, że skala problemu staje się o wiele większa. Tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę możliwość (realną) wykluczenia kobiety z mniejszościowej społeczności. Trzeba bowiem pamiętać, że dla Romów główną siłą i wsparciem jest właśnie własna etniczna grupa. Poza nią Romowie stają się bezradni. Z kulturowego punktu widzenia – przestają istnieć.
Ten aspekt całego problemu i konkretnych przypadków jest prawie zawsze uwzględniany w wyrokach dotyczących przymusowej sterylizacji Romni ogłaszanych w ramach działalności Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Najczęściej Trybunał powołuje się przy tym na artykułu 3 (zakaz nieludzkiego lub poniżającego traktowania) oraz artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Europejskiej konwencji praw człowieka.

Według raportu „Coercive and Cruel” spośród 10 państw europejskich, które w XX lub XXI wieku stosowały przymusową sterylizację, jedynie połowa przyjęła świadomą odpowiedzialność za te działania i wdrożyła specjalne środki (aby zrekompensować, aby wesprzeć) dla ofiar. Nie ma wśród nich ani Czech, ani Słowacji, czyli państw, w których sterylizacja dotyczyła romskich kobiet.
W tym samym raporcie – koncentrującym się na sytuacji czeskich Romni, jednak dającym także szerszą perspektywę problemu – najważniejsza jest część opracowana na podstawie indywidualnych wywiadów z ofiarami sterylizacji. Są w niej omówione konkretne sytuacje prowadzące do sterylizacji, przedstawiona jest cała gama fałszywych wyjaśnień jakie przedstawiali pracownicy służb medycznych (łącznie z tym, że sterylizacja ma charakter tymczasowy). Tam też – na podstawie konkretnych przypadków – omówiono sytuację wysterylizowanych romskich kobiet w rodzinie i w romskiej społeczności.

Trudno jest w tym przypadku streszczać, czy też nawet omawiać poszczególne historie kobiet. Warto natomiast z tymi relacjami się zapoznać. I to pamiętając, że miejsce i czas, to demokratyczne, cywilizowane  państwo Europy Środkowej na przełomie XX i XXI wieku.


poniedziałek, 8 maja 2017

ROMACTED 


W Unijnych ramach dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r. z 2011 roku odrębną część poświęcono sytuacji państw objętych procesem rozszerzenia. Tym samym dotyczyła ona państw kandydujących oraz tych, które są potencjalnymi kandydatami. W chwili powstania tego dokumentu, takim państwem była między innymi Chorwacja, która obecnie jest państwem członkowskim Unii Europejskiej i podobnie jak inni jej członkowie, przyjęła własną krajową strategię na rzecz integracji Romów – przygotowaną jeszcze przed datą jej oficjalnego przyjęcia do Unii Europejskiej.

http://ec.europa.eu/justice/discrimination/roma-integration/croatia/national-strategy/national_en.htm

Pozostałymi państwami objętymi tą częścią Unijnych ram było wszystkie (sześć) państwa Bałkanów Zachodnich oraz Turcja.
Szacunkowa liczba Romów zamieszkujących te państwa to aż 3,8 mln osób, co stanowi prawdopodobnie ponad połowę obecnej populacji Romów – obywateli Unii Europejskiej. Wszystkie te państwa mają w relacji do średniej unijnej niski poziom rozwoju gospodarczego i społecznego. Każde z nich doświadczyło także w relatywnie nieodległej przeszłości problemów (między innymi konfliktów zbrojnych) związanych z przynależnością etniczną. 
Wnioski dotyczące sytuacja zamieszkujących je Romów, jakie nasuwają się po tej krótkiej charakterystyce, niestety są zgodne z rzeczywistością. Oczywiście nie można zrównywać sytuacji Romów np. z Macedonii z sytuacją ich odpowiedników w Turcji, czy Kosowie lub Czarnogórze, jednak w każdym z tych państw (podobnie jak w Albanii, Serbii, Bośni i Hercegowinie) ich sytuacja jest po prostu trudna. Doświadczają z o wiele większą intensywnością tych samych problemów z jakimi borykają się Romowie zamieszkujący państwa członkowskie Unii Euroepjskiej: ubóstwa, dyskryminacji, wyłączenia społecznego, segregacji i marginalizacji, bezrobocia, braku wykształcenia, ograniczonego dostępu do opieki zdrowotnej i mieszkań.

Większość spośród państw objętych procesem rozszerzenia – w ramach współpracy i oczekiwań ze strony Unii Europejskiej - opracowała romskie strategie, jednak często odbiegają one od standardów przyjmowanych w ramach wspólnych działań państw członkowskich.

http://www.errc.org/blog/the-turkish-roma-inclusion-strategy-falls-way-short-of-a-strategy/140

Nieco inna sytuacja zaistniała w przypadku analogicznej strategii przyjętej przez Ukrainę. U naszych wschodnich sąsiadów głównym problemem nie jest jej kształt, ale jej niesprawna realizacja.

Zamieszczając w Unijnych ramach część dotyczącą państw objętych procesem rozszerzenia, Komisja Europejska wskazała na cel główny, jakiem niezmiennie jest – także w przypadku tych państw – włączenie społeczne i gospodarcze Romów. Główną przyczyną takiego działania (poza oficjalną i w znacznej mierze realną dbałością o solidarność społeczną, rozwój państw sąsiadujących z Unią Europejską i poprawę warunku życia wykluczonych także poza jej obszarem) jest zabezpieczenie się – w przypadku przyjęcia kolejnych członków do Unii Europejskiej – przed pogorszeniem uśrednionych wskaźników opisujących sytuację Romów. Największe rozszerzenie Unii Europejskiej z lata 2004-2007, niestety nie brało w wystarczającym stopniu pod uwagę poszerzenia etnicznego o znaczną populację Romów, co wpłynęło na zwiększenie problemów o charakterze społecznym.
Pomimo negocjacji wystąpieniowych Wielkiej Brytanii, Unia Europejska działa w innych obszarach bez większych zmian. Dotyczy to także perspektywy przyszłych rozszerzeń.

W ramach funduszy przedakcesyjnych Unia Europejska przeznacza środki finansowe na projekty wspomagające zmianę sytuacji Romów w państwach objętych procesem rozszerzenia. Koncentruje się przy tym na wzmocnieniu aktywności obywatelskiej, w tym także wśród Romów, co ma na celu zwiększenie ich odpowiedzialności i podniesieni poziomu zaangażowania w tworzenie skutecznych polityk publicznych, strategii i mechanizmów zwiększających ich włączenie społeczne i gospodarcze.
Wśród działań finansowanych spoza środków przedakcesyjnych, interesującym przykładem aktywności na rzecz tych państwa jest nagroda dla organizacji działających na rzecz włączenia Romów, przyznawana za konkretną aktywność w tym zakresie.

https://ec.europa.eu/neighbourhood-enlargement/sites/near/files/roma_award_brochure_v14.pdf

Oczywiście wszyscy maja świadomość, że nie da się rozwiązać problemów Romów na terenie Bałkanów Zachodnich (i Turcji), przez nawet najbardziej wzorcowe, ale jednostkowe działania.

https://europeanwesternbalkans.com/2015/02/19/western-balkans-countries-road-to-eu-with-roma-community-on-board/#prettyPhoto

Nie powinno zatem dziwić, że Rada Europy we współpracy z Dyrekcją ds. Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w Sprawie Rozszerzenia (DG NEAR) Unii Europejskiej powołała nowy program obejmujący zakresem planowanych działań, mających poprawić sytuację Romów, państwa Bałkanów Zachodnich i Turcję.

http://www.coe.int/en/web/portal/-/promoting-good-governance-and-roma-empowerment-at-local-level

Program ROMACTED (Promowanie dobrego zarządzania i upodmiotowienia Romów na szczeblu lokalnym) opiera się na doświadczeniach zdobytych podczas realizacji programów ROMED oraz ROMACT. Dotyczy to zarówno metodologii skutecznych działań, jak i koncentracji na jak najniższym poziomie aktywności z indywidualnym podejściem do konkretnych problemów konkretnych romskich społeczności, grup i osób, w celu ich efektywnego rozwiązania. Można mieć nadzieję, że ta część aktywności w ramach programu będzie dotyczyła także zmniejszania dyskryminacji. Temu też ma służyć część aktywności skierowana do nie-Romów, mająca podnieść sprawność działania administracji i organizacji działających na ich rzecz.
Ogólne założenia programu dotyczą – tak jak było w przypadku Unijnych ram – zwiększenia aktywności obywatelskiej Romów i podniesienia ich udziału w tworzeniu strategii wspomagających ich włączenie społeczne.

ROMACTED odwołuje się także do zaprezentowanych w kwietniu tego roku „10 for 10”, czyli 10 celów, jakie powinna osiągnąć Europa w ciągu najbliższej dekady. Spośród nich jako najważniejsze wskazywane są: cel 1. – „Każde dziecko romskie będzie posiadało dokument tożsamości” oraz cel 10. – „Liczba Romów wybranych w ramach biernego prawa wyborczego do reprezentacji lokalnej, państwowej i międzynarodowej zostanie wzrośnie dwukrotnie”.
Cele ambitne i trudne – tym bardziej w państwach objętych programem i tym bardziej tam potrzebna jest ich realizacja. Nawet częściowa poprawa sytuacji w tym zakresie będzie świadczyła o sukcesie działań podejmowanych w ramach ROMACTED.

Program ten – jak widać – ma nieco inny profil i kierunek działania niż to co zostało uwypuklone w strategiach państw członkowskich Unii Europejskiej. Jest on jednak zbieżny z założeniami wsparcia wynikającymi dla tych państw z podstaw wskazanych w Unijnych ramach.

Oceniając terytorialny zasięg programu nie można nie zwrócić uwagi na to, że część państw nim objętych jest jednocześnie państwami, które zmagają się z przepływem uchodźców. Czy wpłynie to na jego realizację zależy od praktyki jego realizacji i od tego jak dalej zostanie opanowany napływ uchodźców do Turcji i dalej – przez morze na tereny Bałkanów Zachodnich.


Biorąc pod uwagę doświadczenia Rady Europy w realizacji programów ROMED i ROMACT, a także możliwości finansowe i organizacyjne Unii Europejskiej (istotne jest, że reprezentuje ją w tym przypadku Dyrekcja ds. Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w Sprawie Rozszerzenia), można optymistycznie oczekiwać realnych rezultatów.
Wiele jednak zależy od stanowiska Romów z państw objętych programem. Jednak tak jak zachodnioeuropejscy Sinti  różnią się od środkowo- i wschodnioeuropejskich Romów, tak inni są także Romowie zamieszkujący najbiedniejsze regiony Europy. Może - choć nie musi - wpłynąć to pozytywnie na próby ich włączenia społecznego i aktywizacji. Skoro jednak nie ma żadnej gwarancji w tym zakresie, trzeba będzie poczekać na pierwsze efekty realizacji programu.


piątek, 28 kwietnia 2017

Romska estetyka i nie tylko…

Jak co roku wiosną, pojawia się internetowa możliwość zapoznania się z kolejnym numerem jedynego naukowego i wydawanego w języku polskim czasopisma romologicznego – „Studia Romologica”.

http://www.studiaromologica.pl/?page_id=5898

Warto zauważyć, że pomimo pozostawania Polski poza swoiście słynną grupą 9 europejskich państw wrażliwych ze względu na Romów, polskie cyganologiczne zaangażowanie naukowe lokuje nas w grupie zaledwie czterech państw, w których wydawane są znaczące naukowe periodyki romologiczne. Pierwszym, ze względu na rozpoznawalność międzynarodową jest „Romani Studies”, a pozostałe dwa to nieustępliwie wydawany jedynie w języku francuskim „Etudes Tsiganes” oraz czeski półrocznik „Romano džaniben”.
O ile kiedyś w środowisku młodych amerykańskich naukowców funkcjonowało hasło „publikuj albo giń”, o tyle aktualnie przyjmuje ono raczej formę „publikuj w internecie albo giń”. Dobrze zatem, że redakcja „Studiów Romologica” jako jedyna (niestety) spośród wspomnianych czterech europejskich wydawnictw udostępnia teksty wchodzące w skład każdego numeru bezpłatnie. Wiąże się to także (i w rzeczywistości przede wszystkim) z upowszechnianiem wiedzy o Romach (co jest wspomagane przez facebook’owy profil czasopisma). Niewątpliwie taka aktywność jest istotna, ponieważ jako cywilizowane społeczeństwo większościowe powinniśmy przynajmniej trochę odczuwać odpowiedzialność za udostępnianie rzetelnej wiedzy o romskiej mniejszości, a co za tym idzie za obalanie mitów i wyjaśnianie bolesnych stereotypów. Niestety w Polsce (i nie tylko) wciąż to one decydują o powszechnym społecznym stosunku do Romów i na nich opiera się niezmienna dyskryminacja tej grupy. 
Poza dostępem do pełnych tekstów artykułów, redakcja wykazuje się znaczącą dbałością o naukowe indeksowanie publikowanych tekstów, w naturalny sposób połączone ze zwiększeniem liczby miejsc, z których można pobrać pełne teksty artykułów. Lista ta jest dość pokaźna: PBN, ARIANTA, CEJSH, Index Copernicus, CEON, BazHum, Repozytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego, CEEOL. Czasopismo zasłużyło także na odrębne hasło (niestety już nieaktualne) w Romopedii.

Pozostawiając jednak te ogólne i pochwalne rozważania, trzeba sięgnąć do numeru 9.
Okładka papierowego wydania niezmiennie zachowuje swój specyficzny i rozpoznawalny charakter, jest pozytywnie przeładowana semantycznie i kolorystycznie intensywnie wibrująca.
Bogaty zestaw tekstów wydania, został podzielny zgodnie z przyjętym u początków istnienia czasopisma założeniem. Pierwsza – najistotniejsza dla każdego rocznika – część związana jest z tematem numeru. Tym razem były to sztuka i estetyka romska. Pozornie temat wydaje się prosty – w końcu każdy zna bogactwo estradowych strojów romskich, a może nawet widział ich pałace, jednak z drugiej strony każdy także chyba styka się w jakiś sposób z niepowszechnym, a jednak widocznym ubóstwem Romów. O wiele mniej osób miało okazję zetknąć się z romską sztuką, której wysokim estetycznie przykładem jest malarstwo (i nie tylko) Małgorzaty Mirgi-Tas. Jeśli do tego jak znane (czy też raczej nieznane) są zagadnienia związane z połączeniem estetyki i Romów dodamy naukowy charakter periodyku – próby opracowania tematu stają się prawdziwym wyzwaniem. Wszystkie te przeszkody zostały zniwelowane przez pierwszy tekst numeru autorstwa Sławomira Kapralskiego, który jak zawsze po mistrzowsku zachowując w pełni naukowy charakter artykułu przygotował swoisty wstęp do całego wydania, wiążąc sztukę z polityką, a właściwie jej szczególnym aspektem – mobilizacją mniejszości romskiej, przy okazji sprawozdając istotne romologicznie seminarium z 2016 roku.
Kolejni autorzy (w tym zagraniczni) publikujący w części głównej dziewiątego numeru „Studiów Romologica” koncentrowali się bądź na przeglądzie jednego z aspektów estetyki i/lub sztuki romskiej, bądź też analizowali  jej szerszy kontekst na konkretnych wybranych przykładach. Oczywiście nie udało się odnieść do całego pola badawczego jakie wytyczał temat tego wydania, jednak nie to było założeniem jego twórców, gdyż takie cele stoją przed twórcami monografii naukowych a nie tematycznych wydań periodycznych. Jedyny zakres, w jakim można odczuć pewien niedosyt, to brak tekstu poświęconego głębszej analizie typowo medialnej (w tym internetowej) sfery około-romskiej estetyki. Byłby to jednak temat bardzo rozległy i różnorodny, a w jakim stopniu związany z estetyką i sztuką – to już kwestia takiego lub takich opracowań.
Nie ma sensu przywoływać tu każdego z kolejnych autorów http://www.studiaromologica.pl/?page_id=5898 i wyróżniać, którykolwiek z tekstów jako kluczowy. Pomimo tego, całkowicie subiektywnie najbardziej interesujący wydaje się być tekst Natalii Gancarz, w którym autorka wytycza semiotyczne połączenie pomiędzy estetyką i sferą romskiego sacrum.

Podążając w dalszym ciągu ścieżką subiektywnej oceny i doceniani konkretnych opracować, niewątpliwie trzeba przyznać, że druga część omawianego numeru – niezwiązana z jego tematem przewodnim – jest pod względem naukowego novum jedną z najlepszych jaka została przygotowana w ramach dziewięcioletniej historii czasopisma. Tematy w niej poruszane są zarówno istotne, jak i jak dotąd jedynie szczątkowo opracowane w polskojęzycznej literaturze przedmiotu. Dotyczy to zarówno analitycznego opisu mniejszości romskiej na Litwie, Domari w Izraelu, analizy włoskiej polityki wobec Romów (najczęściej wymienianej razem z odmiennym pod każdym względem podejściem francuskim), a także – migracji Cyganów do Nowego Świata. W szczególności ten ostatni tekst może być początkiem (ze względu na swój historyczny charakter) polskich badań (i publikacji) dotyczących aktualnej sytuacji Romów w Ameryce Południowej, a także - i może nawet przede wszystkim – w USA. Jak dotąd bowiem często pojawiają się krytyczne analizy sytuacji Romów w Europie przygotowywane przez amerykańskich naukowców z ich charakterystycznym sposobem traktowania europejskiego modelu demokracji i europejskich polityk wobec mniejszości, natomiast wyraźnie brakuje w polskojęzycznej (a także szerzej – europejskiej) literaturze analiz i opisów specyfiki amerykańskiej w tym zakresie.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje także tekst, którego przygotowanie wymagało badań archiwalnych, będący próbą zbadania dziewiętnastowiecznej populacji cygańskiej Królestwa Polskiego. To artykuł ważny, gdyż w ostatnim czasie badacze koncentrują się na nieco innym zakresie tematycznym, a szczegółowy opis sytuacji Romów od ich przybycia do Polski do XX wieku wciąż oczekuje na bardziej szczegółowe (i trudne metodologicznie) badania.

Część „Recenzje – opinie” czasopisma, to jak zawsze pogłębiony wieloautorski przegląd najważniejszych publikacji romologicznych ostatniego czasu, który dla każdego zainteresowanego tą tematyką stanowi lekturę obowiązkową, będącą punktem wyjścia do dalszego czytania.

Ostatnia część dziewiątych „Studiów Romologica” jest – ze względu na swój zakres („Wydarzenia”) – pozornie niepozorna. Jednak do tego konkretnego wydania trafił opis nadzwyczaj ważnych wydarzeń. Pierwsze ma szczególną moc, ze względu na trwałe (względnie) wejście tematyki romskiej w miejską przestrzeń publiczną w ramach wystawy „Tajsa”, przede wszystkim pod postacią muralu, a także (jednak mniej trwałego) neonu. Drugie natomiast jest może i mniej spektakularne, jednak NA BISTER! to ważny projekt badawczy, w ramach którego tworzona jest baza miejsc (nie tylko zlokalizowanych w Polsce) pamięci o romskiej zagładzie:

Bez pamięci, nie ma kultury. Bez pamięci, nie może istnieć cywilizacja, społeczeństwo, przyszłość… (Elie Wiesel)


Najnowszy numer „Studiów Romologica” wydaje się być jedną z jego najlepszych edycji, zarówno pod względem szerokiej panoramy polskich badania cyganologiczne, jak też i poziomu prezentowanych w nim artykułów i opracowań.
Sygnowany 2017 rokiem numer dziesiąty będzie dotyczył Romów w literaturze i filmie. Ponownie może być bardzo interesująco.

 

wtorek, 18 kwietnia 2017

Pozytywnie o Romach


Wesele to dla każdej młodej pary szczególny moment, który powinien zapadać w pamięć małżonków i gości weselnych na lata. I to z przyczyn pozytywnych, a nie takich, jakie zostały pokazane w polskiej produkcji z 2004 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.
Tym, co z pewnością ubogaca weselną zabawę i to przede wszystkim w zakresie wzajemnego przywiązania i wzajemnej miłości dopiero co poślubionych, jest przygotowywane przez małżonków artystycznych występów. Niosą one ze sobą najczęściej bezpośredni przekaz skierowany do dopiero co poślubionej osoby. Przyjmują najczęściej formę wykonania ulubionej piosenki lub tańca, czasem połączonego z choreografią części wtajemniczonych gości (np. druhen lub drużbów). Choć zwyczaj nie jest polski i przywędrował do nas z kultury amerykańskiej, to jednak chyba nikt nie ma żadnych podstaw do tego aby go krytykować.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Niczym zatem szczególnym jest kilkuminutowy pokaz taneczny panny młodej, wspieranej przez cztery koleżanki. Niczym, poza tym, że wesele jest – jak to zostało nazwane w tytule filmu zamieszczonego na YouTube – „polsko-cygańskie” i to panna młoda należy do mniejszościowej grupy etnicznej. To chyba pierwsza polska tego typu prezentacja „polsko-cygańskiego” wesela i to w połączeniu z weselną „nową świecką tradycją”.
Na YouTube i innych tego typu serwisach czasem pojawią się krótkie filmy nagrane przy użyciu smartfonów pokazujące spontaniczne romskie tańce podczas różnego rodzaju uroczystości – w tym także wesel. Jednak nie pochodzą one z Polski i są wyrazem spontanicznej potrzeby tańca. Materiał z „polsko-cygańskiego” wesela jest profesjonalnie przygotowany i zamieszczony na profilu firmy fotograficznej, zapewniającej między innymi serwis fotograficzno-filmowy podczas ślubów i wesel.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Słowa piosenki przy której panna młoda wykonuje swój taniec są w języku rosyjskim. Może to wskazywać na przynależność rodziny panny młodej do grupy Chaładytka Roma, czyli Ruskiej Romy, bardzo bliskiej Polskiej Romie. Jednak równie dobrze może świadczyć to jedynie o różnorodnych upodobaniach muzycznych panny młodej.
O romskich (także „polsko-cygańskiego”) i ślubach i weselach w Polsce warto poczytać w zeszłorocznym numerze „Romano Atmo”. Z pewnością jest to lepsze źródło informacji, niż brytyjska seria „Big Fat Gypsy Weddings”, czy amerykańska „My Big Fat American Gypsy Wedding”.

http://www.romowie.com/romano_atmo/ra66.pdf

I właściwie to wszystko. Oczywiście samo wesele musiało być bardzo interesującą sytuacja zderzenia kulturowego pomiędzy gośćmi panny młodej i pana młodego, ale nie sposób nic o tym powiedzieć na podstawie zamieszczonego na YouTube filmu.

Jednak to co najciekawsze pojawia się w społecznej reakcji na ten społecznościowy przekaz medialny, czyli w komentarzach.
Zgodnie z danymi ze strony z filmem od września 2016 roku obejrzano go ponad 460 tysięcy razy. Pod filmem pojawiły się 82 komentarze.
Być może pod wpływem tytułu filmu ani razu nie pojawiło się jakakolwiek forma „Romowie”, natomiast 9 razy komentujący użyli różnych form określenia „Cyganie”. Z drugiej strony może to być wyraz uśrednionego podejścia społeczeństwa do Romów i nieintencjonalnego lekceważenia ich sformalizowanychoczekiwań co do oficjalnego ich nazywania. Podobnie zresztą jak było w przypadku autora materiału, który formułując tytuł nie tylko wprowadził nazwę „Cyganie” (być może na wyraźne życzenie rodziny panny młodej), ale dodatkowo wygenerował opozycję Cyganie – Polacy, choć jak można się domyślać są to polscy Romowie (nawet jeśli z Chaładytka Roma). Wątpliwe jednak aby chodziło tu o jakąkolwiek dyskryminację. Raczej chodziło tu o atrakcyjne i promocyjnie popularne nazwanie materiału.

Aż 36 komentarzy jest bezwzględnie pozytywnych. Odnoszą się głównie do samego tańca, świetnej zabawy, pięknej panny młodej i atmosfery radości związanej z weselem. Wśród nich zdarzają się także komentarze nawiązujące do etnicznej przynależności głównej bohaterki filmu:

Wspaniałe wesele dla Młodej Pary 100l , a co do nie których komentarzy wypowiem się tylko tyle czy to Polak czy Cygan wszędzie są ludzie i ludziska nie oceniajcie ludzi po ich wyglądzie czy pochodzeniu tylko po tym jakimi są ludźmi.

Pozytywne nastawienie internautów wiąże się z dwiema kwestiami. Po pierwsze z odbiorcami (licznymi) tego filmu. Chyba mało który spośród twardych strażników polskości polskiej ziemi narodowej wyszukuje filmy z wesel. Z drugiej strony pokazana jest tu romantyczna romska dusza związana z tańcem, zabawą, śpiewem. Tę część romskiej rzeczywistości raczej akceptujemy jako oderwaną od szarej codzienności i problemów. W końcu Cyganie to lud tajemny, a przy tym romantyczny, rozśpiewany i roztańczony. I generalnie nikomu chyba ze społeczeństwa większościowego nie przeszkadzałoby gdyby do tej roztańczonej części życia sprowadzałaby się obecność Romów w polskiej rzeczywistości. To, że tak się nie da, nie ma żadnego znaczenia.

Jak zawsze w przypadku każdego przekazu związanego z Romami musiały się także pojawić wypowiedzi negatywne. Jednak jeśli chodzi o ich moc (poziom agresywności?) i liczbę – jest ich zadziwiająco mało. Trzy są krótkimi krytycznymi komentarzami do całego filmu jako takiego (z zazdrości o piękny ślub?), natomiast pięć jest skierowanych przeciwko Romom. Spośród nich jeden to po prostu "żart" bez znaczenia, choć utrwalający stereotypy, a trzy wypowiedzi pochodzą od jednego z użytkowników internetu. Te wypowiedzi, które można uznać za najmocniejsze pod względem negatywnego nastawienia do Romów, to:

Ciekawe czym polowa tam obecnych sie zajmuje.

oraz:

Bronisz tych brudasów bo zapewne sam jesteś hieną żerującą na ciężkiej i uczciwej pracy innych.

Obydwie te wypowiedzi można przyporządkować do komentujących z kategorii niezadowolonych. Być może nawet wiecznie.
Zagłębiając się w nie, w przypadku pierwszej można dostrzec potrzebę kontroli i wiedzy, czy aby na pewno osoby znajdujące się na sali zarabiają w uczciwy sposób. Utrwalony stereotyp wzmacnia wciąż pojawiające się pytania „skąd ci Cygani mają na to pieniądze”. A jeśli prowadzą firmę, to i tak na pewno to tylko przykrywka do czegoś nielegalnego. Pozostaje mieć nadzieję, że marginalna jest sytuacja, kiedy ktoś widząc gości weselnych od razu zastanawia się czym połowa z nich się zajmuje. W drugiej wypowiedzi pojawia się pogardliwe określenie „brudasy” (odsyłające bezpośrednio do stereotypów i wykazujące brak wiedzy o czystości wynikającej z Romanipen) i wyraźny podział na tych, którzy pracują uczciwie i ciężko i tych, którzy na tym żerują. W polskiej rzeczywistości trudno jest zrozumieć gdzie przebiega granica pomiędzy taką uczciwą pracą i żerowaniem. Być może ta pierwsza to praca, która nie przynosi ani satysfakcji, ani oczekiwanego dochodu? A może chodzi tu o pracę fizyczną?

Ponownie zagłębiając się w komentarze nie sposób nie dostrzec, że prawie 20 spośród nich pochodzi od Romów. Łatwość tej identyfikowalności 7 komentujących wiąże się z tym, że częściowo używają oni języka romskiego, przez co trudno jest przeprowadzić ich analizę. Z tego jednak co piszą po polsku i jak wyglądają profile, za pośrednictwem których się logują,  większość spośród nich to ludzie młodzi i aktywni w internecie, śmiało (i nieco agresywnie w przypadku krytyki romskości) wchodzący w dyskusję z innymi użytkownikami.

Co zatem z cyfrowym wykluczeniem Romów, skoro ponad 10% komentarzy i komentujących jest romska? Przecież Romów w Polsce jest poniżej 1% populacji.
Wydaje się, że powoli w internecie wzmacnia się coraz bardziej aktywność być może niewielkiej ale zdecydowanej co do oczekiwań od życia grupy młodych Romów, której przykładem jest interesujący fecebook’owy profilu Gipsy Fashion.

Część z nich wyemigrowała (być może na chwilę) z Polski, są pewni siebie, dumni z bycia Romami, rodzina jest dla nich wartością, korzystają z życia, chętnie używają nowych technologii, nie są aktywistami, nie wspomagają działania organizacji pozarządowych i zasadniczo nie angażują się w działania mające pomóc całej społeczności romskiej. Swoim podejściem do życia i zachowaniem mogą wywoływać smutek u wielu starszych Romów, jednak nie tracą swej tożsamości, nie wstydzą się tego kim są i trzymają się wielu zasad wywodzących się z tradycji. Przy tym w pełni nadążają za światem. To być może oni są przyszłością romskiego narodu. A na powrót do pełnych tradycji kiedyś znajdą czas. Na przykład zajmując się wnukami.


sobota, 8 kwietnia 2017

10 celów na kolejne 10 lat


Dziś Międzynarodowy Dzień Romów.

https://www.facebook.com/CanadianRomaniAlliance/photos/a.317478525043391.1073741828.317468731711037/598744406916800/?type=3&theater

Dzień ten jest obchodzony w różnych sposób przez wiele organizacji i instytucji. Są zatem wystawy, spektakle, wiece, parady, dyskusje, pozytywne gesty polityczne, telewizyjne projekcje filmów, a także pytania o własną tożsamość. Ich skala, zakres, zasięg są różne, podobnie jak i charakter.
Wydarzeń jest naprawdę dużo, choć wydaje się, że w Polsce – w porównaniu z 2016 rokiem – jest ich znacznie mniej.
Jest to także okazja do prezentacji nowych planów działań dotyczących tej kilkunastomilionowej mniejszości , a także do dyskusji „co po 2020 roku?”.

W ramach troski o przyszłość Romów w Europie, sekretarz generalny Rady Europy – Thorbjørn Jagland, przedstawił stanowisko/oświadczenie dotyczące  przyszłości Romów. Zostało ono skonsultowane ze Specjalnym Przedstawicielem ds. Romów Rady Europy (Valeriu Nicolae) i zaprezentowane jako – co prawda polityczne – jednak przyjęte i zaakceptowane jasne zobowiązanie na przyszłość.

http://www.coe.int/en/web/portal/-/10-goals-for-the-next-10-years

Roboczo została ono nazwane „10 for 10” i przyjęło postać 10 celów jakie powinna osiągnąć Europa w ciągu najbliższej dekady:
   1. Każde dziecko romskie będzie posiadało dokument tożsamości
   2. Śmiertelność romskich niemowląt będzie niższa o połowę
   3. Poziom szczepienia romskich dzieci zbliży się do średniej większościowej
   4. Współczynnik porzucania nauki w szkołach  przez Romów zmniejszy się o połowę
   5. Czterokrotnie zwiększy się liczba Romów uzyskujących wykształcenie średnie
   6. Trzykrotnie wzrośnie liczba młodzieży romskiej uzyskującej kwalifikacje zawodowe
   7. Nie będzie małżeństw zawieranych przez dzieci
   8. Liczba Romów żyjących w skrajnym ubóstwie zmniejszy się o połowę
   9. Stopień bezrobocia Romów zmniejszy się o połowę
  10. Liczba Romów wybranych w ramach biernego prawa wyborczego do reprezentacji lokalnej, państwowej i międzynarodowej zostanie wzrośnie dwukrotnie.

Należy tu podkreślić, że w oryginalnej deklaracji w języku angielskim każdy z punktów dotyczy zarówno Romów, jak i travellersów, którzy uzyskali niedawno w Irlandii status mniejszości etnicznej. To rozróżnienie wydaje się być zbędne, przede wszystkim ze względu na przyjęty przez Unię Europejską zasięg nazwy Romowie, obejmujący także tę drugą grupę.
Cele te nie wprowadzają ani nowych ani rewolucyjnych celów. Pokrywają się one zasadniczo z tym, do czego dąży zarówno Unia Europejska, jak i Rada Europy. Na poziomie ogólnym odpowiadają także celom innych organizacji i instytucji krajowych oraz międzynarodowych, mających na celu pomoc Romom i ich skuteczne i zrównoważone włączenie w główny nurt życia społecznego Europy, a także poprawę warunków ich bytowania. Nie odbiegają one znacząca także od konkretnie i liczbowo określonych celów wyznaczonych w ramach strategii Europa 2020.
Generalnie te 10 punktów wynika z głównych problemów z jakimi spotykają się Romowie, choć pomięto tu większość kwestii zdrowotnych (poza tymi bezpośrednio dotyczącymi dzieci) i problemy mieszkaniowe.
Większość z nich (7 lub nawet 9 z 10) dotyczy dzieci i młodzieży. To dobre ukierunkowanie, bo w rzeczywistości to zmiany dotyczące romskich dzieci mają szansę na przyniesienie realnych skutków. W szczególności w zakresie edukacji. Jednak realnie należałoby przyjąć nazwę „10 for 50”. W takiej bowiem – półwiecznej –  perspektywie czasu zmiany te mają szanse zaistnieć. Jednak sekretarze generalny Rady Europy nie może być aż tak małej wiary i nie może nie dać nadziei na szybką zmianę. Stąd perspektywa odległa – 10 lat – a jednak możliwa do wyobrażenia i życiowego zaplanowania. Jeśli po 10 latach (bez osiągnięcia zakładanych celów), ktokolwiek w ramach Rady Europy się do nich odwoła, stwierdzi że być może cele były zbyt ambitne, jednak wskazywały na dobrze zidentyfikowane problemy i nie należy ustawać w dążeniu do ich osiągnięcia. Rada Europy to nie Unia Europejska, która z pewnością odwołałaby się do ogromnego wysiłku (także finansowego) jaki włożyła w dążeniu do nich, a winę za brak sukcesu ponoszą państwa członkowskie, poziom lokalny, organizacje pozarządowe, a przede wszystkim Romowie, którzy nie skorzystali z tak wspaniałej szansy. Próbka takiego podejście będzie z pewnością zakończenie perspektywy wyznaczonej do 2020 roku w ramach unijnej strategii wobec Romów.

Poza osiągnięciem celów w konkretnej perspektywie dekady, mogłyby być one bardziej realne, gdyby Europa w większym stopniu wsłuchała się w oczekiwania Romów (niejednolite, nieartykułowane, niezgodne z prorozwojowym paradygmatem Europy) i podjęła próbę zrozumienia ich uwarunkowań kulturowych. Jednak groziłoby to koniecznością przeformułowania europejskiego myśłenia, a na to nawet Rada Europy nie może sobie pozwolić. Ponadto bez względu na sposób sformułowania celów, realnie brakuje konkretnych instrumentów (finansowych, koncepcyjnych, organizacyjnych), które umożliwiłyby ich realizację.

Sięgając do konkretnych punktów z listy celów „10 for 10”. Pierwszy dotyczący dokumentów jest z pewnością bardzo ważny i ułatwia funkcjonowanie w uporządkowanej rzeczywistości administracyjnej Europy, jednak z drugiej strony może też wiązać się z pokusą „katalogowania” mniejszości romskiej, co w żadnym kontekście nie może mieć pozytywnego wydźwięku. Śmiertelność niemowląt romskich jest 2-3 razy wyższa niż w przypadku reszty społeczeństw europejskich. Jednak nie uda się tego zrealizować żadnym nakazem. Z tym punktem wiąże się zmiana podejścia Romów do systemu zdrowia, zmiana podejścia służb medycznych do Romów, poprawa warunków mieszkaniowych, czy choćby zmniejszenie ubóstwa. W tym przypadku czynników – trudnych do zmiany – jest wiele. Powszechne szczepienia dzieci i młodzieży wymagają pełnych ich spisów, co odsyła do problemu związanego z pierwszym celem. Z drugiej strony potrzebna jest zmiana nastawianie romskich rodziców. Biorąc pod uwagę spiskowe teorie wymyślane przez ruchy antyszczepionkowe, wskaźnik ten może być w Polsce łatwiejszy do osiągnięcia niż można przypuszczać, ze względu na bezmyślną popularność narażania dzieci na ryzyko zachorowania na choroby zakaźne. Punkty 4-6 wiążą się z systemem edukacji i odsyłają nas do tradycyjnego cyklu życia Romów, którzy w większości nie tylko nie dostrzegają wartości nieromskiej edukacji, a jednocześnie szybko angażują młodszych nastolatków (w szczególności dziewczęta) w dorosłe obowiązki. W Polsce w związku z wprowadzanym przedłużeniem edukacji podstawowej z pewnością można oczekiwać, że liczba Romów z pełnym wykształceniem podstawowym będzie ulegała zmniejszeniu. Punkt ten w pewnym stopniu wiąże się także z kolejnym celem dotyczącym małżeństw nieletnich. Nastolatki przyjmujące na siebie obowiązki matek raczej nie poświęcają się ukończeniu edukacji. Także w społeczeństwie większościowym. Wczesne małżeństwa Romów to kwestia tradycji, podobnie jak w  społeczeństwie głównonurtowym wiek 18 lat jest arbitralnie przyjęty jako próg pełnoletności. Nie jest to sprawa jednoznaczna, a myślenie o tym problemie jako o ratowaniu niewinnych nastolatek od ślubów z lubieżnymi podstarzałymi  mężczyznami jest całkowicie błędną ścieżką rozumowania oderwaną od współczesnej romskiej rzeczywistości. Punkty 8 i 9 są ze sobą powiązane i odnoszą się zarówno do edukacji, zatrudnienia, świadomości Romów, świadomości nie-Romów – w szczególności pracodawców, a także polityk państw europejskich i efektywności działania ich systemu pomocy społecznej. Zmniejszenie ubóstwa może wspomagać próba wprowadzenia lewicującego Bezwarunkowego dochodu podstawowego (którego nieodległym kuzynem jest program 500+ obecnego polskiego rządu), co jednak jednocześnie będzie wpływało na negatywne nastawienie do podejmowanie zatrudnienia przez większość Romów. Najbardziej życzeniowym, choć nie najbardziej nieprawdopodobnym, jest ostatni punkt dotyczący zwiększenia aktywności społeczno-politycznej Romów i ich narodowej identyfikacji, skutkującej ich większym udziałem w reprezentacji decyzyjnej na każdym z poziomów. Być może znaczącym ułatwieniem jego realizacji byłoby powszechne uznanie ich za mniejszość narodową, choć i tak wydaje się, że wymaga to przede wszystkim zmiany ich świadomości.

Na koniec warto zauważyć, że w 10 celach nie pojawiło się żadne odniesienie do zmniejszenie dyskryminacji. Być może jest to oczywiste, ale rzeczy oczywiste także należy powtarzać. Być może jednak Rada Europy przyjęła specyficzny sposób myślenia przejawiający się w koncepcji Unii Europejskiej, że zanik dyskryminacji będzie skutkiem włączenia społecznego, któremu ma służyć owe 10 celów na 10 kolejnych lat. To myślenie magiczne, życzeniowe, nierealistyczne. Poziom dyskryminacji może ulec zmniejszeniu tylko i wyłącznie poprzez zmianę naszego podejścia – społeczeństwa większościowego, a nie w wyniku tego, że mniejszość etniczna sobie na tolerancję zasłuży.

Bahtalo ohto Avrilo savorenge!


wtorek, 28 marca 2017

Dyskryminacja dzieci

Niewątpliwie każde dziecko to skarb, wszystkie dzieci są nasze, dzieci są przyszłością narodu itd itp… To wszystko jest oczywiście prawdą. Dlatego o dzieci trzeba dbać, starać się (rodzinnie i państwowo) zapewniać im szczęśliwe i zdrowe emocjonalnie dzieciństwo, zagwarantować dobre wspomnienia z dzieciństwa i wspomagać ich rozwój.
Do tego oczywiście dochodzi cała sfera przyszłości każdego państwa i jego obywateli, efektywność systemu emerytalnego, utrzymanie etnicznej jedności i programy wspierające zwiększenie dzietności społeczeństw rozwiniętych. W przypadku różnych form takiego wspomagania, należy pamiętać że ich efekty przychodzą nie po 3 miesiącach, ale po wielu latach (np. 10) i aby były skuteczne muszą współgrać z wieloma innymi czynnikami.
Bardzo wygodne percepcyjnie piramidy demograficzne dobrze pokazują jak przedstawia się struktura wiekowa określonej grupy/narodu. W znacznym uproszczeniu istnieje ogólna tendencja do specyficznego ukształtowania ich wyglądu, w zależności od poziomu i stopnia rozwoju społeczeństwa.

http://www.geografia24.eu/index.php?strona=_opracowania/geo_300fazy

Problematyczna jest utrwalająca się sytuacja, w której podstawa piramidy zwęża się i trend ten nie podlega żadnym fluktuacjom, lecz się utrwala. Jak dotąd zła sytuacja w Unii Europejskiej nie staje się na szczęście aż tak dramatyczna i ma szanse taką się nie stać.

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Population_structure_and_ageing

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Population_structure_and_ageing

Odmienną strukturę wieku – zgodną z tą przypisaną społeczeństwom rozwijających się – reprezentuje (jak dotąd) mniejszość romska w Europie.

http://ec.europa.eu/justice/discrimination/files/roma_health_en.pdf

Oznacza ona, że wśród Romów jest więcej dzieci niż osób starszych.
Jednak jak już zostało wspomniane na początku, nie chodzi wyłącznie o zwiększenie liczby urodzeń, ale także o to, aby zapewnić dzieciom odpowiednie warunki do rozwoju i wzrastania.

Zasadniczo w społeczeństwach niewpisujących się w zachodni model rozwoju dzieci mają więcej możliwości uczestnictwa w pracy dorosłych. Dzieje się to kosztem sformalizowanej edukacji, zastępowanej przez naukę życia jakie jest udziałem ich rodziców i wspólnoty.

https://www.youtube.com/watch?v=FMTmE0at17g

Nie gwarantuje to włączenia się w dążenie do ciągłego rozwoju charakterystycznego dla cywilizacji zachodniej, jednak wzmacnia poczucie wspólnoty, utrwala tradycje, buduje szacunek dla starszych pokoleń.
Społeczeństwa rozwinięte koncentrują się na zdeterminowanej paradygmatem rozwoju edukacji formalnej, która gwarantuje możliwość włączenia w główny nurt życia społecznego, otwiera drogę do dalszego kształcenia, daje potencjalną możliwość zdobycia dobrze płatnej pracy i ma uczynić z jej uczestników swych produktywnych członków.
Niestety żadne społeczeństwo zapewniające sformalizowany i powszechny system edukacji, nie gwarantuje całkowitej likwidacji nierówności, zarówno w szerokiej perspektywie wszystkich dzieci, jak i w szczególności w stosunku do dzieci przynależących do grup mniejszościowych, ze swej definicji odróżniających się od większościowej reszty społeczeństwa. Takie nierówności nie występują nie tylko w systemie edukacji, a wraz z gorszą pod wieloma względami sytuacją członków mniejszości, jest ona udziałem także najmłodszych jej przedstawicieli.

Edukacja przedszkolna jest jednym z czynników, który pozytywnie wpływa nie tylko na późniejsze możliwości percepcyjne i edukacyjne dzieci, ale także pozwala im o wiele lepiej wdrażać się w funkcjonowanie społeczeństwa. Uśrednionym celem Unii Europejskiej jest osiągnięcie do 2020 roku 95%-owej wysokości tego wskaźnika.
W przypadku Romów jest to o tyle istotne, że udział w przedszkolnej edukacji pojawia się możliwość lepszego poznania języka, w którym w późniejszym czasie realizowana jest edukacja szkolna.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/fra-2016-eu-minorities-survey-roma-selected-findings_en.pdf

Tymczasem w dziewięciu państwach uznawanych za wrażliwe ze względu na sytuację Romów, udział dzieci z tej mniejszości w przedszkolnym systemie opiekuńczo-wychowawczym jest średnio niższa o około 50 punktów procentowych niż ma to miejsce w przypadku ich rówieśników ze społeczeństwa większościowego.
Skutkuje to między innymi nieznajomością języka i tendencją do przypisywania romskim dzieciom rozpoczynającym naukę w szkołach niższego poziomu intelektualnego. Mamy bowiem nielogiczną i absurdalną skłonność do wnioskowania o głupocie interlokutora w przypadku gdy nie rozumie naszego języka. Nawet jeśli mówimy powoli i wyraźnie.

Prowadzi to albo do umieszczania dzieci romskich w klasach/szkołach specjalnych. Takie przypadki były i w dalszym ciągu są szczególnie częste w przypadku Słowacji.

http://www.errc.org/cms/upload/file/report-lesson-in-discrimination-english.pdf

Oczywiście trzeba tu brać pod uwagę dwa czynniki. Po pierwsze wśród romskich dzieci pojawiają się przypadku związane z pewnymi ograniczeniami, które powinny skutkować umieszczaniem w klasach specjalnych. Jednak skala tej praktyki przekracza realny zakres potrzeb. Po drugie, za powód umieszczania w tego typu segregacyjnym systemie edukacji wiąże się także z niedostosowaniem społecznym, które w przypadku Romów może się stosunkowo często pojawiać. Jednak za jego likwidację w znacznym stopniu odpowiedzialna jest polityka państwa, a umieszczanie takich dzieci w edukacyjnych jednostkach specjalnych utrwala tę sytuację i już na tak wczesnym etapie życia zamyka w praktyce drogę do włączenia się w główny nurt życia społecznego.

Drugim postępowaniem segregacyjnym z jakim spotykają się romskie dzieci, to wyodrębniania klas wyłącznie romskich, gdzie z założenia poziom nauki ma być niższy niż w innych oddziałach. W Bułgarii aż 27% spośród nich uczy się w takich klasach, a średnia dla dziewięciu badanych państw wynosi 13%.

Podając te dane należy się jednak zastanowić, czy nie lepiej aby Romowie uczestniczyli w systemie edukacji , nawet segregacyjnym, niż aby w nim w ogóle nie uczestniczyli. Współczynnik przerywania edukacji po 14 roku życia rośnie proporcjonalnie do liczby romskich uczestników systemu edukacji na poziomie podstawowym. W Grecji 27% dzieci nie uczestniczy w systemie edukacji podstawowej, na Słowacji jest to zaledwie 6%, a w późniejszym procesie edukacji (do 17 roku życia) w pierwszym państwie jest to już 79%, a w drugim ponownie zaledwie 42%. Oczywiście jest to także zależne od krajowych przepisów administracyjnych i stopnia ich egzekwowania. Być może ma tu także znaczenie poczucie całkowitej bezsensowności uczestnictwa w tak a nie inaczej ukształtowanym systemie edukacji.
Przez segregację, niski pozom nauczania, przypisywanie uczniów romskich do edukacji specjalnej tworzy się system, który generuje źle wyedukowanych przedstawicieli mniejszości etnicznej. Jest to przydatne wyłącznie do statystyk i sprawozdawczości (np. w ramach realizacji krajowej strategii wobec Romów). Nie są natomiast osiągane prawdziwe cele edukacji, czyli wykształcenie dla samych siebie (lepsze życie jednostki) albo dla społeczeństwa (lepszy rozwój państwa).

Na poczucie nieszczęśliwego dzieciństwa wpływa nie tylko dyskryminująca edukacja, jednak nie należy lekceważyć jej wpływu. To ona w znacznym stopniu generuje i utrwala poczucie bycia gorszym (innym), wprowadzając i utrwalając nierówności społeczne i w efekcie także gospodarcze.

Poczucie bycia dyskryminowanym w okresie ostatnich 5 lat (w dalszym ciągu dla dziewięciu państw wrażliwych) w przypadku średnio 41% Romów. Zgodnie z danymi Eurostatu z 2015 roku obywatele Unii Europejskiej – spośród różnych grup mniejszościowych – w najmniejszym stopniu są w stanie zaakceptować romskiego współpracownika i najwięcej spośród nich nie czułoby się przy nim komfortowo.

http://ec.europa.eu/COMMFrontOffice/publicopinion/index.cfm/ResultDoc/download/DocumentKy/68005

Z tego samego badania wynika, że najpowszechniejszą jest dyskryminacja ze względu na pochodzenie etniczne – tak uznało aż 64% respondentów (w Polsce – 31%). W 2012 roku jedynie 56% obywateli Unii Europejskiej wskazało taką przyczynę, co jednak i tak znajdowało się na szczycie listy przyczyn dyskryminacji.

Państwa europejskie w ramach Wspólnoty dążą do zrównoważonego rozwoju, spójności społecznej i gospodarczej, starają się zapewnić jak najlepsze warunki  życia swoim obywatelom. Taka jest teoria, a jej urzeczywistnieniu mają służyć między innymi liczne instrumenty finansowe i narzędzie współpracy (także z państwami trzecimi) Unii Europejskiej.

http://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2017/03/06-protection-rights-children/

Jednak to wewnętrzna polityka każdego państwa wobec wszystkich obywateli decyduje o tym, czy ma szanse powstać (albo istnieć) zdrowe społeczeństwo, którego członkami są dzieci i które w przyszłości będą tworzyły nową rzeczywistość.

To one są najbardziej niewinnymi i bezwolnymi, ofiarami świata tworzonego przez dorosłych. Nie ma znaczenie ich przynależność do grup i narodów. Są tylko dziećmi. 
Są aż dziećmi.


sobota, 18 marca 2017

Gromadzenie danych etnicznych

Zatrudnienie, edukacja, mieszkania, opieka zdrowotna. Zgodnie z raportem Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2016 roku, to właśnie w tych obszarach w okresie ostatnich 5 lat Romowie zamieszkujący jej państwa członkowskie czuli się dyskryminowani. Oczywiście nie wszyscy. Najwyżej 40% z nich. Nie dotyczy to także wszystkich państw członkowskich. Jednak przede wszystkim dlatego, że nie wszystkie zostały poddane monitoringowi i badaniu.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/fra-2016-eu-minorities-survey-roma-selected-findings_en.pdf

Dawno już za państwa szczególnie wrażliwe ze względu na populację i sytuację zamieszkujących w nich Romów, zostało uznane 9 państw: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Grecja, Węgry, Portugalia, Rumunia, Słowacja i Hiszpania. Polska została z tej grupy wyłączono jeszcze na etapie negocjacji akcesyjnych, przede wszystkim ze względu na nieznaczny odsetek Romów zamieszkujących na jej obszarze, a także za sprawą dobrze przygotowanej i nienajgorzej realizowanej krajowej strategii na rzecz Romów.
Z jednej strony można się z tego cieszyć, gdyż zostaliśmy w  ten sposób docenieni w zakresie wspierania tej mniejszości. Z drugiej jednak zostaliśmy wyłączeni z bardzo istotnej grupy działań, które mogłyby skutkować jakąkolwiek poprawą sytuacji Romów. Mogłyby, choć ich skuteczność nie jest oczywista i uzależniona w znacznym stopniu od świadomego podejścia każdego z państw.
To, co jednak niewątpliwie można uznać z stratę w związku z tym specyficznym docenieniem Polski, to brak badań jakie są prowadzone w grupie państw wrażliwych, a w konsekwencji, brak dostępu do danych statystycznych dotyczących Romów w Polsce.

Brak danych jest problemem wielowymiarowym i skomplikowanym. Agencja Praw Podstawowych UE zwracał już nań uwagę podczas poprzedniego szerokiego badania Romów i ich sytuacji w 11 państwach członkowskich, w raporcie opublikowanym w 2012 roku.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/2099-FRA-2012-Roma-at-a-glance_EN.pdf

W nieco innym kontekście, jednak także w związku z brakiem danych związanych z Romami i półmetkiem działania Dekady na rzecz Romów w Europie, wypowiadał się Open Society Institute.

https://www.opensocietyfoundations.org/reports/no-data-no-progress-country-findings

Dane dotyczące mniejszości – w tym mniejszości romskiej – są istotne ze względu na konieczność określenia stanu faktycznego, na podstawie czego można z kolei określić braki i problemy dotyczące konkretnej grupy. To z kolei skutkuje możliwością planowania potencjalnie skutecznych działań celowych mogących w efekcie przynieść poprawę ich sytuacji.
Pomimo tego, że zgodnie z dokumentami Unii Europejskiej opisującymi ramową unijną strategię romską monitoring postępów jest jednym z kluczowych czynników, to jednak na poziomie krajowym mało które z państw członkowskich było w stanie – u początku realizacji strategii – określić poprzez precyzyjne wskaźniki stan początkowy. W takiej sytuacji niemożliwe jest zmierzenie postępu i i stopnia pozytywnej zmiany. Istniejące dane są najczęściej wyrywkowe lub fragmentaryczne, a projektowania takich wąskich danych na całość populacji nie sprawdza się w przypadku bardzo zróżnicowanych pod każdym względem społeczności romskich. I nie dotyczy to wyłącznie zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi, ale także pomiędzy poszczególnymi grupami Romów oraz pomiędzy ich lokalnymi wspólnotami.

Dane dotyczące Romów zbierane są najczęściej w efekcie spisów powszechnych, badań sondażowych, w tym badań połączonych z wywiadem pogłębionym, a także cząstkowych badań związanych z realizacją konkretnych lokalnych projektów. Jednak informacje te pozostają rozproszone, nie do wszystkich można uzyskać dostęp, nie są one reprezentatywne, a obecnie w Polsce – ze względu na zakończenia większości projektów finansowanych z funduszy strukturalnych w 2014 roku – brakuje aktualnych i szczegółowych badań romskiej sytuacji.
Dane dotyczące kwestii etnicznych należą do kategorii danych wrażliwych i podlegają szczególnej ochronie. Tym bardziej trudno jest uzyskać informacje, które określałyby nie tylko samą przynależność do grupy etnicznej, ale i ich status zawodowy, czy choćby wykształcenie.
Warto podkreślić, że dopiero spis powszechny z 2011 roku wprowadził pytanie o tożsamość etniczną, a deklarowana narodowość i obywatelstwo nie były badane w Polsce przez około 70 lat.

http://www.is.uw.edu.pl/wp-content/uploads/etnicznosc2012-2013/Etnicznosc-2012-2013-nr-6.ppt

Niestety nie jest to spis pełen i zbierając dane posługiwano się metodą próby reprezentatywnej, a ponadto do tej pory brakuje opracowań, które przedstawiałyby szczegółowe dane dotyczące Romów w kontekście innych – cennych informacyjnie i naukowo wskaźników.

Gromadzenie danych dotyczących Romów, choć bardzo użyteczne badawczo i wręcz konieczne do planowania jakiejkolwiek aktywności mającej na celu włączeni ich w główny nurt życia społecznego i pozytywną integrację, ma w Europie bardzo negatywne konotacje. W 1899 roku w Niemczech została powołana Cygańska Agencja Informacyjna, która gromadziła dane na temat Romów, i które ostatecznie stały się jednym z elementów umożliwiających realizację założeń Ustaw Norymberskich.
Zaniepokojenia europejskiej wspólnoty międzynarodowej i instytucji unijnych wzbudziło przyjęcie przez Włochy w 2008 roku dekretu, który nakazywał pobieranie odcisków palców od wszystkich Romów i dokonały ich pełnego (w miarę możliwości) etnicznego spisu. Parlament Europejski potępił te praktyki, jako akt bezpośredniej dyskryminacji ze względu na rasę i pochodzenie etniczne. Także francuska żandarmeria jest podejrzewana o podobne działania, włączając w to zbieranie próbek DNA i tworzenie tajnej, etnicznej kartoteki.

Odmienny charakter i cel ma jednak zbierania danych dotyczących Romów do celów badawczych. Co prawda ochrona „prywatności” jednostki  i zachowanie poufności danych osobowych są bardzo istotne, jednak jednym z kluczowych czynników wpływających na to, że trudno jest jednoznacznie określić liczebność zarówno europejskich Romów, jak i ich populację w poszczególnych państwach członkowskich jest właśnie brak pełnych badań tego typu. Ze względu na brak takich danych, liczebność romskiej populacji jest przedmiotem spekulacji i uniemożliwia jakiekolwiek wiarygodne możliwości oceny wielu istotnych czynników związanych z poprawa ich sytuacji, jak choćby w kwestiach zdrowotnych lub w obszarze edukacji.
Unia Europejska konsekwentnie i ze względu na prawa jednostki (w tym prawo do prywatności i niebycia dyskryminowanym) wprowadza i podtrzymuje ograniczenia w zakresie gromadzenia danych etnicznych. Na podobny stanowisku stoi także Rada Europy. Pomimo wszystkich wątpliwości związanych z niebezpieczeństwem wykorzystania tego typu danych, istnieją jednak wiarygodne opracowania, które określają względnie bezpieczne metody gromadzenia danych o takim charakterze w celach naukowych i programowo-strategicznych.

http://webarchive.nationalarchives.gov.uk/20160105160709/http://www.ons.gov.uk/ons/guide-method/measuring-equality/equality/measuring-equality--a-guide/ethnic-group-statistics--a-guide-for-the-collection-and-classification-of-ethnicity-data.pdf

Istnieje jeszcze jeden czynnik wpływająca na brak, a właściwie małą wiarygodność danych dotyczących Romów. Jest to fałszowanie obrazu własnego przez Romów, traktowana jako jeden z elementów szerszej strategii przetrwania tej grupy w nieprzyjaznym społecznym środowisku zewnętrznym. Kilkaset lat prześladowań utrwaliły w społeczności romskiej takie podejście. Nieufność wobec jakiegokolwiek aparatu administracyjnego i instytucjonalnego wiąże się z chęcią pozostawania niewidzialnymi dla systemu, czemu między innymi ma służyć – mająca u podstaw lęk przed utratą tożsamości i prześladowaniami – niechęć do podawania prawdziwych informacji na swój temat.

Świadome, uważne i celowe gromadzenie danych dotyczących Romów w Europie może zmniejszać ich dyskryminację i wykluczenie społeczne służąc zarówno im samym, jak i społeczeństwom większościowym. Zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo, że dane te mogą zostać wykorzystane do celów wręcz przeciwnych, czego najwyraźniejszym przykładem były Niemcy w pierwszych czterech dekadach XX wieku.
Zagrożenie takie wydaje się być obecnie jak najbardziej realne, w związku z wyraźnym ożywieniem w Europie ruchów o charakterze nacjonalistycznym.