czwartek, 8 grudnia 2016

„Cygan pobił śmieciarza”???


NIE!
Choć należałoby sprawę wytłumaczyć jak czyniło to kiedyś legendarne Radio Erewań.
Zatem nie Cygan, (i nie, nie Rom) tylko ktoś w czarnej kurtce i nie śmieciarza tylko pracownika firmy Remondis, który prawdopodobnie był kierowcą śmieciarki. Uderzenie było jedno, choć nadzwyczaj skuteczne.
Tyle można wywnioskować z samego materiału wideo.


Nagranie pojawiło się na początku listopada na portalu YouTube. Nosiło ono tytuł:
Pobicie kierowcy śmieciarki przez Roma w Opolu

Osoba zamieszczająca materiał podała także link odsyłający do źródła informacji. Jednak przekierowywał on jedynie do portalu prostozopolskiego.pl, do zupełnie innej informacji.

http://www.prostozopolskiego.pl/opole-4677-%C5%9Awiadek_zobacza%C5%82y_jad%C4%85ce_auto_z_otwart%C4%85_mask%C4%85_i_zadzwoni%C5%82_na_policj%C4%99_

Zatem nieznane jest zupełnie źródło pochodzenia zamieszczonego filmu.
Jakiekolwiek wyjaśnienie udało się jednak znaleźć na profilu facebookowym prostozopolskiego.


Zamieszczono tam materiał wideo z odesłaniem do YoyTubea, a także link do wskazanego wcześniej źródła z dopiskiem „To Ten sam samochód”. To dość daleko idący wniosek biorąc pod uwagę jakość materiału porównawczego.

Jak dzieje się z prawie każdym materiałem wzbudzającym emocje, szybko znalazł się on na innych portalach.

http://www.wiocha.pl/1392956,W-Opolu-Cygan-pobil-smieciarza

http://www.sadistic.pl/pobicie-przez-roma-kierowcy-smieciarki-w-opolu-vt430243.htm

http://pikio.pl/wsciekly-rom-pobil-pracownika-smieciarki-a-wszystko-z-glupiego-powodu-video/

http://www.cda.pl/video/108826301

http://www.wykop.pl/link/3436005/pobicie-kierowcy-smieciarki-przez-roma-w-opolu/najnowsze/

I emocje są tu skutkiem samego przekazu, a także – co bardzo ważne – tytułu jaki portale mu nadawały. Emocje wyrażane w komentarzach. Czasem licznych (Wykop, YouTube) czasem nie (Pikio). Zasługują one na odrębną analizę.
W opisach i tytułach udostępnianego filmu wyraźnie widoczna jest nieumiejętność rozróżnienia tego co się wnioskuje od tego co jest widoczne.
Jedynie w jednym przypadku (Wykop) pojawiła się sensowna refleksja.


Jak widać – negatywnie oceniona przez innych użytkowników.

Czy zatem ten który pobił jest Romem? Ale czy wskazywanie na to jest najistotniejsze? Czy można tak wskazywać? Czy należy? Tym bardziej, jeśli nie jest to potwierdzone. A nawet gdyby było…
Jeśli chce się wywołać falę negatywnych (eufemizm) komentarzy wobec tej grupy etnicznej – z pewnością tak.

Nie sposób w tym miejscu nie przywołać listu, który został przygotowany i upubliczniony przez Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Romów w Polsce - Romana Kwiatkowskiego, skierowanego do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego - Zbigniewa Ziobro 7 listopada tego roku w sprawie powszechnego podawania przez media publiczne (prasa, radio, telewizja, Internet) narodowości romskiej sprawców czynu zabronionego.

http://www.stowarzyszenie.romowie.net/strona.php?grupa=539

Próba niewielkiego śledztwa paradziennikarskiego przeprowadzona w celu zbliżenia się do prawdy podjęta w połowie listopada tego roku doprowadziła do ustalenia kilku faktów. Wymagało to kontaktu telefonicznego, a  następnie mailowego z centralą firmy Remondis w Warszawie, spółką-córką w Opolu, a także biurem prasowym policji i rzeczniczką policji w Opolu.

Sama firma Remondis znalazła się w bardzo niezręcznej sytuacji.
AUTOCENZURA
nieoficjalnie zdobyte informacje, domysły i wnioski z nich wynikające zostają pominięte
Ostatecznie z firmy Remondis nie udało się uzyskać żadnej oficjalnej informacji.

Z informacji udzielonej przez Rzecznika Prasowego KWP w Opolu wynika, że zajście miało miejsce w Opolu w lutym tego roku. Policjanci wspólnie z prokuraturą zajęli się sprawą. Wykonano konieczne czynności obejmujące między innymi wytypowanie mężczyzny, który mógł mieć związek ze zdarzeniem, jednak nie został on rozpoznany przez pokrzywdzonego i świadka. Prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa. Należy przyznać, że Policja w pełni dopełniła swoich obowiązków.

Niewątpliwie pobicie powinno być ścigane zgodnie z polskim prawem.
Jednak w tym przypadku – przy dopełnieniu przez Policję obowiązków – najważniejszy jest problem, opisane w liście prezesa Kwiatkowskiego oraz skutki pojawienia się filmu w internecie. Skutki pod postacią komentarzy, w których - w ramach bezgranicznej wolności internetu - wzbudzana i utrwalana jest niechęć do Romów.

Po miesiącu od zamieszczenia materiału wideo w internecie zniknął on z portalu YouTube, a także z kilku innych miejsc gdzie był udostępniany, między innymi z konta facebookowego prostozopolskiego.
Być może jest to skutek refleksji moderatorów, być może wspomnianego paradziennikarskiego mikrośledztwa, być może wynika to z działania Kodeks postępowania dotyczącego nielegalnego nawoływania do nienawiści w internecie, którego skutecznością chwali się Komisja Europejska.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-12-06/komisja-europejska-nie-dla-hejtu-w-sieci/

Jednak internet pamięta. W dalszym ciągu film jest dostępny w innych miejscach.
W dalszym ciągu przekaz brzmi: Cygan pobił śmieciarza.


poniedziałek, 28 listopada 2016

Zintegrujmy ich z kimś innym


Jesienią 2015 roku w związku ze złym stanem nieruchomości przy ulicy Wąskiej w Limanowej, władze miasta zdecydowały się na zakup innych budynków, do których można było przenieść zamieszkujących zdewastowany dom limanowskich Romów.
Akcja ta została sfinansowana w oparciu o porozumienie z wojewodą małopolskim ze środków przyznanych przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, Departament Wyznań i Mniejszości Narodowych w ramach rządowego Programu integracji społeczności romskiej, a jej celem była poprawa warunków mieszkaniowych rodzin romskich.
Z tego samego programu w 2015 roku poza kwestią mieszkaniową, zostały także sfinansowane: wyprawka szkolna, ubezpieczenie uczniów, wycieczka dla uczniów romskich, asystent społeczności romskiej, likwidacja analfabetyzmu wśród dorosłych członków społeczności romskiej zamieszkałych na terenie Miasta Limanowa. W kolejnym roku Limanowa otrzymała – poza powtórzeniem znacznej części działań z 2015 roku – środki na: budowę oczyszczalni ścieków w Młynnem, dowóz dzieci romskich do i ze szkoły, zdrowie, utworzenie miejsc pracy dla Romów.
Wszystko wydaje się być w porządku, a zakres działań Limanowej wskazuje na chęć pomocy tamtejszym Romom.

Jedynym problemem jest fakt, że wszystkie lokalizacje docelowych miejsc zamieszkania Romów znajdują się poza Limanową, gminą, a w dwóch przypadkach – także poza powiatem.


Pomimo protestów mieszkańców Marcinkowic w gminie Chełmiec (jeden z radnych zaproponował nawet projekt uchwały, która miałaby zakazywać tworzenia romskich osiedli), ujął się za nimi wójt i ostatecznie Romowie przeprowadzili się do nowego miejsca zamieszkania.
Z lokalizacji w Mordace i Zalesiu (powiat limanowski) ostatecznie zrezygnowano, zarówno ze względu na protesty mieszkańców, jak i wycofanie się oferentów nieruchomości.

Z domu w Czchowie nie chcieli skorzystać sami Romowie, a ponadto mieszkańcy tej miejscowości stanowczo sprzeciwili się przenoszenia problemu na teren ich gminy. Tym razem po ich stronie stanął także wójt gminy. Ostatecznie – po postanowieniu Sądu Rejonowego w Limanowej z dnia 29 czerwca 2016 roku – przeprowadzka Romów do Czchowa została wstrzymana.

Powyższy opis jest jedynie szczytem góry lodowej, a całą sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Został w nią zaangażowany sąd nakazujący przeprowadzkę, komornik, inny sąd potwierdzający legalność zakupu domu w Czchowie, stowarzyszenie „Bergitka Roma”, burmistrzowie Limanowej i Czchowa, wojewoda małopolski, Departament Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych MSWiA, Sejmowa Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, a także mieszkańcy gmin i oczywiście sami Romowie.

http://www.romowie.com/old/romano_atmo/ra62.pdf

Najbardziej w całej sytuacji zagubieni są Romowie, nie rozumieją w pełni administracyjnego zamieszania, formalności, odczuwają strach o własną przyszłość i nie wiedzą co ich czeka.

Jak całość sytuacji należałoby ocenić?
Może jako samorządową zabawę środkami publicznymi przeznaczonymi na romską integrację? Jako chęć pozbycia się problemu przez Limanową? Co prawda miasto zapewnia, że nie znalazło odpowiedniej nieruchomości na limanowszczyźnie, jednak pojawiły się głosy o możliwości niekwalifikowalności wydatków na pozagminne nieruchomości i konieczności zwrotu przez miasto środków otrzymanych w ramach programu.
Cała sprawa odbiła się szerokim echem w polskich mediach.

http://limanowa.in/wydarzenia,31826.html

http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/chca-utworzyc-romskie-getto,195994.html

Działanie Burmistrza Limanowej stało się wzorem dla innych. Nie jedynym przykładem jest protest mieszkańców Tymbarka w związku z planami przeniesienia romskiej rodziny z Koszar na teren tego miasta.

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20711562,mieszkancy-tymbarku-nie-chca-romskiej-rodziny-z-koszar.html

Ogólna ocena działań burmistrza Limanowej jest negatywna i uznawana za działanie wbrew polityce państwa w zakresie integracji Romów.

Można jednak spróbować wyjść poza automatyczne oburzenie i zadać pytanie: a co jeśli burmistrz Limanowej ma rację? Czy na pewno zakup domu dla Romów poza Limanową to tworzenie getta? Czy na pewno to lokalna deportacja?
Nie można zapominać, że Limanowa (wraz z Andrychowem) od lat jest miejscem lokalnego konfliktu pomiędzy Romami a pozostałymi mieszkańcami.

http://www.newsweek.pl/polska/polacy-i-romowie-w-limanowej-cyganie-newsweek-pl,artykuly,347162,1.html

http://wyborcza.pl/1,87648,19230192,nagonka-w-limanowej-nie-ma-arabow-bijmy-romow.html#ixzz3sJrgl12e

Zatem jeszcze raz: czy aby na pewno propozycja przeprowadzki do innej gminy, powiatu, miasta, w której nie mieszka aż tylu Romów i gdzie nie ma utrwalonego od lat konfliktu nie jest raczej przejawem rozśrodkowania problemu i degettyzacji?
Szczególnie jeśli Romowie nie sprzeciwiają się temu i po przeprowadzce są z niej zadowoleni?

Trudno to ocenić?

Wydaje się, że w całej sprawie należy się wsłuchać w głos tych, którzy zdołali pozbyć się uprzedzeń, odrzucić stereotypy, niedyskryminować i którzy są praktykami tego tematu - wójta gminy Chełmiec, i mieszkańców Marcinkowic, w których zamieszkali przeniesieni Romowie:



piątek, 18 listopada 2016

Cyfrowe wykluczenie z dyskursu


Od kilku lat w polskojęzycznym internecie pojawia się wiele wypowiedzi, które obrażają zarówno pojedyncze osoby, jak też i różne grupy ludzi. Można je często kategoryzować jako mowę nienawiści, jednak jest to przyporządkowanie dość wątpliwe, ponieważ jednak trudno jednoznacznie w polskich warunkach definiowalne.
Oczywiście nie tylko polskojęzyczny internet zawiera tego typu wypowiedzi, jednak jak można było zaobserwować przy okazji jednostkowej analizy komentarzy do wydarzeń z Lille we Francji podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2016 roku, wydaje się, że społecznościowa strona polskiej sieci szczególnie zdecydowanie skręca w jakimś zadziwiającym kierunku.
W jakimś stopniu odzwierciedliło się to w reakcji części polskich internautów na blokadę ich kont na Facebooku motywowaną przez tę prywatną firmę niedotrzymywaniem przez użytkowników regulaminu portalu społecznościowego.
Jedną z grup ludzi, wobec której wyjątkowo często pojawiają się obraźliwe komentarze lub też wypowiedzi zawierające groźby albo zachętę do czynów karalnych są Romowie. I nie ma znaczenia, czy pojawiająca się w internecie informacja dotyczy szkolnych sukcesów Romów, czy też (niestety) wydarzeń takich jak w Maszkowicach. Nie ma też znaczenia czy przekaz dotyczy obywateli polskich, czy też obywateli innego państwa Unii Europejskiej. Temat „Romowie” uruchamia automatycznie negatywne komentarze.
Jednocześnie same komentarze – zarówno te zamieszczane przez użytkowników internetu pod artykułami prasowymi, jak i filmami, zdjęciami, śmiesznymi obrazkami i jakimikolwiek innymi przekazami internetowymi – stają się coraz wyraźniejszymi składnikami społecznościowej komunikacji rozwijanej w ramach web 2.0. W przypadku omawianych tu polskojęzycznych przekazów trudno jednak mówić – ze względu na ich zawartość – o współtworzeniu treści. Tworzą jednak określony wizerunek polskiego społeczeństwa, a  przynajmniej tej jego części, która używa internetu i komentuje. Jednocześnie komentarze zapewniają możliwość jak najbardziej publicznego wypowiedzenia swoich opinii (najczęściej opierającej się na niewiedzy, mniemaniach, stereotypach), zapewniającej najczęściej więcej potencjalnych odbiorców niż wpis na Facebooku lub własnym blogu.
W przeciwieństwie do tego, jak było jeszcze kilka lat temu, autorzy tego typu wypowiedzi mają świadomość braku anonimowości i podpisują się poprzez logowanie za pośrednictwem kont powiązanych z portalami społecznościowymi. Wystarczającym zabezpieczeniem jest tu dystans.


Romowie stają się obiektem negatywnych komentarzy z wielu przyczyn. Jednak z pewnością łatwo jest wyładować swoje codzienne frustracje (wynikające oczywiście z winy wszystkich poza samymi piszącymi) na tych, którzy są słabi, którzy nie odpowiedzą i nie będę bronić swoich racji.
W przypadku pojedynczych osób, które w tego typu dyskusjach/komentarzach stają po stronie mniejszości najczęściej pojawiają się odpowiedzi w stylu:
jak tak kochasz Cyganów to weź ich do siebie do domu
Bardzo sensowne. Mieści się także w szeroko interpretowanej kategorii ostatniego argumentu „Erystyki” Schopenhauera.

Niewątpliwie Romowie w ogólnym i uśredniającym podejściu do tej grupy, są wykluczeni społecznie i gospodarczo. Najczęściej w wykluczeniem w tym zakresie idzie także wykluczenie cyfrowe, rozumiane najczęściej jako ograniczony dostęp do internetu, co wynika z konieczności ponoszenia kosztów samego dostarczania internetu oraz posiadania urządzeń, które pozwalają na korzystanie z niego.
Większość badań (przede wszystkim amerykańskich) pokazuje, że mniejszości etniczne chętniej korzystają ze smartfonów i częściej je posiadają (podobnie jak większość dachów slumsów jest pokryta olbrzymią ilością anten satelitarnych). Nie zmniejsza to jednak ich realnego wykluczenia cyfrowego, gdyż korzystać z internetu można na wiele sposobów.
W tym przypadku samo wykluczenie cyfrowe wiąże się raczej z niewykorzystaniem możliwości udziału w dyskursie internetowym na własny temat niż z nieposiadaniem dostępu do tej możliwości.
I kwestia ta nie jest łatwo mierzalna przez porównanie liczba wpisów/komentarzy dokonywanych przez nie-Romów i Romów w stosunku do procenta Romów w polskim społeczeństwie (od 0,04 do 0,07%). Przykładowo w wśród 105 komentarzy pod materiałem TVN dotyczącym Maszkowic, pojawił się jeden komentarz, którego autorką prawdopodobnie była Romni, co daje około 1% wypowiedzi. Te liczbowe wyliczenia modyfikuje nie tylko struktura demograficzna tej społeczności, ale przede wszystkim siła oddziaływania i w konsekwencji skutki społeczne.
Problemami skutkującym wykluczeniem cyfrowym z dyskursu są w przypadku Romów aliterackość ich kultury, niepełna znajomość języka polskiego, brak nawyku formułowania wypowiedzi pisemnych, a także nieobecność – utrwalonego w romskim widzeniu świata – nawyku dyskusji z nie-Romami. Są to bariery trudne do szerszego (nie jednostkowego) przełamania, gdyż wiążą się w znacznej mierze z tradycyjnie pojmowaną i zakorzenioną romskością.


Za sprawą swojej natury internet jest szerokim forum, poprzez które różne grupy mogą artykułować własne interesy i publikować teksty. Ograniczeniem tej możliwości jest wielopiętrowe wykluczenie cyfrowe. Dotyczy ono Romów.
W konsekwencji takiej sytuacji internet nie stał się dla Romów obszarem wolności wypowiedzi, ale kolejną przestrzenią przekazu, w której dochodzi do dyskryminacji tej grupy.
Redukcja problemu do podstawowych jego składników prowadzi zatem do dwóch kwestii: braku edukacji i dyskryminacji.

Czasem aż chce się powrócić do czasów, kiedy największym problemem dyskusji w internecie był trolling. Głupawy i czasem rzeczywiście utrudniający rozmowę, ale nie pełen nienawiści i chęci wyżycia się na tych, którzy nie mają szans się bronić. Wtedy też zapomniana już chyba całkiem(?) netykieta stała na straży jakiejkolwiek jakości dyskusji.
Ale to było dawno. Badzo dawno. Któż by o tym pamiętał…

wtorek, 8 listopada 2016

A w naszej szkole…


5 listopada – w Międzynarodowy Dzień Języka Romskiego (Światowy Dzień Języka Romów) – do audycji „Dzień Dobry TVN” zaproszono dr Joannę Talewicz-Kwiatkowską, która mówiła o szkolnej edukacji romskich dzieci.

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/romowie-w-polskiej-szkole,216428.html

Dr Talewicz-Kwiatkowska starała się wyjaśnić stereotypy związane z niskim poziomem wyedukowania większości Romów.


Swoistym pretekstem do dyskusji był materiał dotyczący szkoły podstawowej nr 43 w Zabrzu – prawdziwa szkoła równych szans, w której uczy się prawdopodobnie najwięcej Romów w Polsce. Co więcej – ich frekwencja jest na poziomie 85%, co podkreśla dyrektor szkoły. Wynik ten jest imponujący, nie tylko w polskich warunkach, ale w skali europejskiej. Oczywiście nie udało się tego dokonać w ciągu jednego semestru, jednak dotychczasowe efekty są więcej niż zadawalające, a cały materiał napawa optymizmem i daje nadzieję. Do tego jednak jest potrzebna cierpliwość, otwartość i współpraca z Romami – tu należy przyznać istotna rolę asystentom romskich.


Choć w ostatnim czasie wśród romologów i osób zaangażowanych w aktywność skierowaną przeciw wykluczeniu Romów coraz częściej wskazuje się na walkę z dyskryminacją jako pierwszy i główny punkt mogący uzdrowić sytuację tej grupy, to w dalszym ciągu większość aktywności instytucjonalnej zmierzającej do tego samego celu koncentruje się na edukacji.
Przyjęcie zniesienia dyskryminacji jako głównej aktywności na rzecz Romów nie jest powszechnie akceptowane z kilku powiązanych ze sobą powodów. Przede wszystkim jest ono trudne (czyli wymaga większych nakładów finansowych) i nie poddaje się szybko i łatwo jakimkolwiek pomiarom. W tym przypadku skutki są najczęściej powolne, choć jest szansa na ich trwałość. Ponadto jest to wymaganie zmiany/aktywności po stronie społeczeństwa większościowego, a nie po stronie innej grupy etnicznej. Tym samym – akceptując nieszkodliwą społecznie (i choćby terrorystycznie) – inność zachowań tej grupy, zdejmuje z niej winę za wykluczenie, natomiast obarcza nią większość społeczeństwa. Nie stawia zatem prawie żadnych wymagań tym, którzy są osią problemu, co kłóci się z demokratyczną potrzebą ich obywatelskiego zaangażowania. Trudno też oczekiwać, że szeroka opinia społeczna zaakceptowałaby pozwolenie Romom na niewłożenie wysiłku w to aby było im lepiej, natomiast obarczała tym gospodarzy poszczególnych państw.

http://www.worldbank.org/en/news/feature/2014/04/07/breaking-the-cycle-of-exclusion-for-roma-in-romania

Edukacja była od dawna wskazywana jako to miejsce, w którym przerwanie cyklu wykluczenia (w przypadku Romów ściśle związanego z cyklem ubóstwa) jest stosunkowo najłatwiejsze.

https://blogs.baruch.cuny.edu/overcomingadversity/files/2013/11/poverty-cycle-1.jpg

Tak jest w rzeczywistości. Jednak zwiększenie stopnia edukacji Romów wiąże się z wieloma problemami. Pierwszym z nich jest zakres tego co należy uznać za poprawę sytuacji w tym zakresie. Na poziomie ogólnym w zakresie edukacji założenia unijnej strategii mówią przede wszystkim o tym, aby wszystkie romskie dzieci ukończyły co najmniej szkołę podstawową. Cel i ambitny i jakiś taki w sumie mały. Przykładem mogą być Romowie - polscy (nie tylko) naukowcy (jak choćby dr Joanna Talewicz-Kwiatkowska). Z drugiej strony jest on mało realny przez wzgląd na ograniczenia kulturowe. Już krajowy „Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020” ogólnie określa to o wiele bardziej realistycznie i mniej ograniczająco, poprzez: zwiększenie uczestnictwa w edukacji uczniów oraz studentów pochodzenia romskiego.
Znaczna część koniecznych do przełamania barier w takiej pełniejszej edukacji Romów ma u swych podstaw wzory kulturowe i często niektóre elementy są trudne do zmiany, choćby poprzez ich powiązanie z podstawowymi zasadami wynikającymi z Romaniepen.
Szkolnym problemem pozostaje jednak także dyskryminacja. Przyjmuje ona różne formy i jej źródłem bywają zarówno dzieci (kształtujące swoje postawy w pod wpływem wychowania przez rodziców), jak i nauczyciele (bądź za sprawą ignorancji i niewiedzy, bądź ze względu na swój światopogląd). Ze strony systemu dyskryminacja przejawia się przede wszystkim segregacją i tworzeniem odrębnych klas romskich o bardzo niskim poziomie edukacji, a także kierowaniem romskich uczniów do szkół specjalnych.
O ile w Polsce te konkretne działania zostały w znacznym stopniu opanowane, to do tej pory mają z tym poważny problem systemy szkolnictwa większości państw europejskich leżących na południe od Polski.

http://www.errc.org/article/will-the-eu-put-an-end-to-segregation-of-roma/4435

Biorąc to wszystko pod uwagę – i zakładając ogromną cierpliwość tych, którzy pragną zmian, włączenia Romów, rozwiązania problemu, poprawy ich sytuacji – najlepszym chyba rozwiązaniem jest walka z dyskryminacją na poziomie edukacji i to podstawowej, a także w okresie opiekuńczo-wychowawczo-edukacyjnym, czyli w przedszkolach. Wcześnie wyuczone wzorce tolerancji i akceptacji odmienności wzorów kulturowych mogą w przyszłości skutkować analogiczną postawą dorosłych. Wydaje się, że obecne dorosłe pokolenia są z punktu widzenia porzucenia dyskryminacji wobec Romów stracone i jedyna nadzieja jest właśnie w edukacji młodszych pokoleń.
Podobnie w przypadku samych Romów – „szkoła” traktująca ich po ludzku i ze zrozumieniem dla przyczyn odmienności niektórych zachowań i wartości może przyczynić się do chętniejszego uczestnictwa romskich dzieci w edukacji. W wielu miejscach w Europie się to udaje.
Pozwala to jednocześnie wykształcić u młodych Romów pozytywne podejście do nauki i do kontaktów z dziećmi społeczeństwa głównonurtowego, a w przyszłości może zmniejszyć dystans społeczny i osłabić bariery pomiędzy dorosłymi przedstawicielami mniejszości etnicznej i tymi, którzy przynależą do większości społeczeństwa.


piątek, 28 października 2016

Progress i Justice


Progress (Community Programme for Employment and Solidarity) był programem Unii Europejskiej, który swoim zakresem obejmował problematykę zatrudnienia i solidarności społecznej. Często był wskazywany jako uzupełnienie Europejskiego Funduszu Społecznego. Został skonstruowany w oparciu o założenia wskazane w odnowionej agendzie społecznej.

http://ec.europa.eu/social/BlobServlet?docId=4983&langId=pl

Podlegając Dyrekcji Generalnej Komisji Europejskiej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego, wspierając cele Unii Europejskiej w tym zakresie i na poziomie konkretnych obszarów dotyczył  zatrudnienia, włączenia społecznego i ochrony socjalnej, warunków pracy, przeciwdziałania dyskryminacji oraz równość płci.

http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:32010D0284

Przy tak określonym polu swojego zainteresowania, obejmował także Romów.
Progress był bardzo szczególnym programem. Z jednej strony wysokość finansowania była bardzo wysoka, a tematyka i silne – zdawałoby się – powiązanie z Europejskim Funduszem Społecznym, powinny czynić  z niego jedno z najważniejszych źródeł finansowania wielu działań. Z drugiej strony oferował możliwość realizacji eksperymentów społecznych (między innymi w przypadku Romów), co w pewnych aspektach zbliżało go do Programu Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL, który można określić jako rozpoznanie walką możliwych kierunków (i efektywnego poziomu finansowania) wsparcia społecznego.

http://ec.europa.eu/employment_social/equal_consolidated/

W ramach EQUALa zrealizowano 58 projektów w 17 państwach, w których Romowie byli jedyną grupą odbiorczą. W Polsce były to: Romowie na rynku pracy, Romskie Koło Życia, Partnerstwo dla aktywizacji zawodowej Romów poprzez narzędzia gospodarki społecznej oraz projekt Inicjatywa na Rzecz Rozwoju Przedsiębiorczości Romów KXETANES – RAZEM. Doświadczenia EQUOLa nie wpłynęły jednak w znaczącym stopniu na kształt kolejnych działań (w tym na fundusze strukturalne) w tym zakresie.

http://www.equal.org.pl/equal.php?lang=pl

Progress był inicjatywą nastawioną w większym stopniu na badanie i rozpoznanie sytuacji, stworzenia narzędzi pomiaru, upowszechnianiu dobrych praktyk oraz tworzenie otoczenia do realizacji  głównych celów poprzez podnoszenie świadomości, niż na bardziej konkretne działania, jak było w przypadku funduszy strukturalnych. Jednym z wielu przykładów takiego kierunku działania programu jest zorganizowanie w 2012 roku specjalnego spotkania Platformy na rzecz Integracji Romów (European Platform for Roma Inclusion), czy współopracowanie raport „Ethnic minority and Roma women in Europe. A case for gender equality?”

http://ec.europa.eu/social/BlobServlet?docId=4833&langId=en

Główne dwa obszary problemowe programu Progress dotyczące Romów to Włączenie społeczne i ochrona socjalna oraz Niedyskryminacja. W znacznym stopniu były one łączone także z Równością płci (nieszczęśliwie dla polskiego odbiorcy zapisywaną jako gender).

Swoistym następca programu Progress jest Rights, Equality and Citizenship Programme 2014-2020 (Prawa, równość i obywatelstwo). Pomimo bardziej precyzyjnego i jednocześnie nieco innego niż w programie Progress określenia poszczególnych celów, obejmuje on w dalszym ciągu kwestie rasizmu, tolerancji i niedyskryminacji. Tym razem jest on realizowany przez Dyrekcję Generalną Komisji Europejskiej ds. Sprawiedliwości.

http://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?qid=1397223391719&uri=CELEX:32013R1381

Tej samej Dyrekcji Generalnej podlegało przeciwdziałanie dyskryminacji w ramach programu Progres. Jednak przez cały czas jego realizacji ogłosiła one jedynie trzy wezwania do składania wniosków, z czego jedno dotyczyło równości płci, a dwa zapewnienia krajowej infrastruktury umożliwiającej realizację równości i niedyskryminacji.

Zakładana struktura tych programów wyraźnie pokazuje, że istotne są działania dotyczące budowania pozytywnego i jak najszerszego otoczenia wokół problemów równości i niedyskryminacji. Jest to dobra przeciwwaga dla innych działań i programów Unii Europejskiej, włączając w to fundusze strukturalne i ogólnounjną strategię na rzecz Romów, dla których o wiele istotniejsze są kwestie ekonomiczne, a wspólna płaszczyzna społeczna jedynie w pewnym stopniu pokrywa się z problematyką dyskryminacji i powiązanych z nią zjawisk, podkreślaną w aktywności DG ds. Sprawiedliwości.



wtorek, 18 października 2016

errc


Dobra praktyką jest kiedy teksty naukowe są udostępniane w internecie. Pozwala to na ich jak najszersze dotarcie do odbiorców, upowszechnianie koncepcji, zdobycie przez autora nie tyle sławy ile osiągnięcie większej rozpoznawalności w środowiskach naukowych.
W naukach społecznych od zeszłego wieku funkcjonuje nurt, który charakteryzuje się zaangażowaniem badacza w omawiany temat. Nie chodzi to raczej o skalę zaangażowania, która odbiera mu obiektywizm (na ile w ogóle obiektywizm jest rzeczywiście możliwy w nauce) badawczy, czy też podążanie ścieżka krytycznej analizy dyskursu, w przypadku której skutkiem badań może być nawet rewolucja.
Zaangażowanie to wiążę się raczej z zakresem stawianych tez (które oczywiście należy udowodnić), z wyczuleniem (i dostrzeganiem) konkretnych problemów, z koncentracją na szczególnych problemach pojawiających się w rzeczywistości społecznej. Co więcej tego typu badania, analizy, opracowania mogą – choć raczej nie rewolucyjnie – być pośrednią przyczyną zmiany.
Przykładem organizacji, która jest źródłem tego typu opracowań, dotyczących oczywiście Romów, jest mający swoją siedzibę w centrum Budapesztu European Roma Right Centre.

http://www.errc.org

Głównym źródłem tekstów naukowych o specyficznym, opisanym wyżej, zaangażowaniu jest wydawany przez ERRC „Roma Rights Journal”.

http://www.errc.org/roma-rights-journal

Większość tekstów jaka do niego trafia to teksty naukowe, w praktyce wszystkie dotyczą jakiegoś aspektu funkcjonowania Romów, choć rozrzut konkretnych tematów – i przede wszystkim państw pochodzenia przykładów – jest znaczny. Także autorzy to nie tylko Węgrzy i można wśród nich znaleźć nazwiska znanych naukowców podejmujących się badań nad sytuacją Romów.

Jednak wydawanie (najczęściej dwa razy do roku) tego czasopisma nie jest ani jedyną, ani główną podstawą istnienia ERRC.
Celem tej działającej od 1996 roku organizacji „interesu publicznego” jest pomoc Romom w zakresie przeciwdziałania rasizmowi, egzekwowania praw człowieka i we wszystkich tych dziedzinach, które wiążą się z różnorodnymi formami dyskryminacji. Wszystko jest opisane w Strategii ERRC na lata 2013-2017.

http://www.errc.org/cms/upload/file/programme-strategy-2013-2017.pdf

To z niej wynikają priorytety tematyczne, które obejmują: reakcji państwa na przemoc i mowę nienawiści, dostęp do edukacji i mieszkań, swobodę poruszania się, prawa kobiet i dzieci oraz problem zbierani danych etnicznych.
Organizacji pozarządowych, które mogą mieć wpisany taki zakres swojej działalności statutowej w Polsce (i nie tylko) można znaleźć mnóstwo. Co innego jednak deklaracja w statucie, a co innego praktyka. A w przypadku ERRC praktyka jest wręcz imponująca.
Nie tylko bowiem ERRC ma status konsultanta Rady Europy i Rady Gospodarczej i Społecznej ONZ, ale w ramach swej szerokiej działalności między innymi zajmuje się wspieraniem aktywności w sądach, o ile może ona pozwolić na wyegzekwowanie równych praw dla Romów i w ten sposób choć trochę ograniczyć dyskryminację. Do tej pory ERRC uruchomiło ponad 500 spraw sądowych tego typu w 15 państwach.



Ta aktywność ERRC nie dotyczy wyłącznie sądów krajowych, ale między innymi także spraw przez Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
To zresztą także tylko część działań ERRC związanych z formalnym dochodzeniem równych praw Romów.
Ponadto organizacja ta prowadzi działalność edukacyjną, udostępniając na swoje stronie różnojęzyczne materiały wspierające edukacje w zakresie praw człowieka.

http://www.errc.org/blog

Wśród wielu kierunków działań podejmowanych przez European Roma Right Centre nie można nie wymienić bloga ERRC. Jest on podzielony na 6 działów, do których trzydziestoosobowy zespół specjalistów wielu dziedzin przygotowuje informacje związane z profilem aktywności ERRC, obejmując swoim zasięgiem większość państw Europy i tematykę zawsze w jakiś sposób powiązaną z dyskryminacją, a właściwie z dążeniem do jej zaniechania.


Na koniec powracając do publikacji naukowych (lub czasem prawie naukowych), ERRC realizuje także własne programy badawcze, wspierające szczególnie działania na poziomie lokalnym.
Zatem – już bez komentarza, bo do przeczytania w całości – efekt jednego z grantów ERRC Gender Research Fellowship.

http://www.errc.org/cms/upload/file/dzuvljarke-roma-lesbian-existence.pdf



sobota, 8 października 2016

Ubóstwo społeczne


Istnieją kapitały. Różne. Można je pomnażać. Potrzeba do tego jedynie pewnej podstawy, niewielkiego choćby zasobu, od którego można zacząć budowanie i rozwijanie go.


W naszej europejskiej rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do wartości rozwoju i dążenia do dostatku gospodarczego. Staramy się być produktywni i pomnażać nasze zasoby finansowe. Służą temu nasze umiejętności, zdolności, wykorzystywana praktycznie wiedza. Długo się uczymy, a i nawet w dorosłym życiu podnosimy nasze kwalifikacje – często zgodnie z naszymi zdolnościami i przyzwyczajeniami edukacyjnymi. Podstawą do tego jest nasz potencjał edukacyjny. Te kompleksowe podstawowe zdolności tworzą nasz kapitał. To kapitał ludzki, który jest przechowywany w nas samych, a bardzo szeroko rozumiana edukacja jest jego najważniejszym czynnikiem rozwoju.

Nie jest to jednak jedyny z kapitałów jaki możemy posiadać, a i posiadanie kapitału ludzkiego nie zawsze jest tak oczywiste. Romowie, którzy zarówno z wewnątrzkulturowych przyczyn, częstego ubóstwa i dyskryminacji nie uczestniczą tak jak społeczeństwo większościowe w systemie edukacji mają o wiele niższy poziom kapitału ludzkiego. Oczywiście mogą go rozwijać. Ale czy jest to w ich przypadku tak łatwe?
Zewnętrznym wyrazem i skutkiem posiadania kapitału ludzkiego jest praca. To dzięki niej pomnażamy nasze dobra i wpływamy na rozwój gospodarczy i w niej wykorzystujemy nasz zdolności, umiejętności, kwalifikacje. W pewien sposób służy ona także pomnażaniu naszego kapitału ludzkiego dając nam doświadczenie i często także nowe umiejętności i kwalifikacje.

I ponownie – także dane dotyczące zatrudnienia/bezrobocia Romów odbiegają od średniej europejskiej. Najczęstszym problemem jest brak kwalifikacji, bo kapitał ludzki Romów jest niewielki. Oczywiści pracując mogliby go rozwijać. Ale często nie mają szans. I nie zawsze ze względu na umiejętności. Często na drodze do ich zatrudnienia stoją stereotypy lub najzwyklejsza i bolesna – dyskryminacja.

Innym czynnikiem uznawanym za podstawę budowania kapitału ludzkiego jest zdrowie. Jest on często pomijany, gdyż w społeczeństwach rozwiniętych istnieją systemy opieki zdrowotnej i nawet jeśli nie działają zadawalająco, to dla większości ludzi jego brak nie jest codziennym problemem. Co jednak z rozwojem kapitału ludzkiego gdy dostęp do usług zdrowotnych jest ograniczony – choć by przez dyskryminację, albo gdy przez brak edukacji nie jesteśmy świadomi, że możemy wyleczyć dolegliwości, które utrudniają nam codzienne funkcjonowanie? A właśnie w takiej sytuacją są Romowie.

Idąc dalej tropem czynników związanych z kapitałem ludzkim można brać także pod uwagę brak mieszkania lub warunki mieszkaniowe, które znacząco ograniczają normalne funkcjonowanie. I nie chodzi tu nawet o słynne romskie koczowiska, ale o życie w mieszkaniach pozbawionych udogodnień, albo przy znacznym zagęszczeniu osób. Tak jest często w przypadku Romów i to także ogranicza możliwość budowania kapitału ludzkiego.

Trudno zatem się dziwić, że romski kapitał ludzki jest niewielki, a jego budowanie bardzo trudne.
Nie przeszkadza to – w kolejnych programach krajowych realizowanych w ramach funduszy strukturalnych - realizować inicjatywy, które mają wzmacniać związane z pracą elementy romskiego kapitału społecznego. Jednak – jak przyznaje Unia Europejska – nie widać zmian. Nie widać poprawy. Jest to możliwe. Widocznie to co oferuje się jako element budowy kapitału ludzkiego jest zbyt zaawansowane, a pomija się podstawy.
Jednak nie musi to być i nie jest to jedyna przyczyna.

Romowie bowiem – jak każda grupa etniczna - posiadają nadzwyczaj silny kapitał społeczny. Każde społeczeństwo go posiada, ale ma on różną strukturę, siłę i wielkość.
Tak jak kapitał ludzki przypisany jest do jednostki i wnika z jej możliwości, tak kapitał społeczny jest związany z więzami i relacjami grupowymi i ich siłą, rozległością, efektywnością. Kategoria zaufania jest w tym przypadku najważniejsza. Francis Fukuyama pisząc o kapitale społecznym podkreślał znaczenie zestawu wartości i norm (nieformalnych). Zgodnie z jego założeniami normy te powinny być właściwe i obejmować prawdomówność, wywiązywanie się z obowiązków i wzajemność w stosunkach. Wydaje się wręcz, że autor zapoznał się z zasadami romskiego systemu normatywnego i umieścił go w definicji.

Zatem u Romów występuje wysoki poziom kapitału społecznego. Jednocześnie reprezentuje ich – związane z nim – ubóstwo społeczne. Jak to możliwe?

Otóż romski kapitał społeczny – wynikający ze znacznego kapitału kulturowego – ma charakter kapitału etnicznego i nie wykracza poza ich społeczność. Taki jest promień ich zaufania, który – uwarunkowany historycznymi doświadczeniami prześladowań – nie miał szansy na zwiększenie swojego zasięgu. Romski kapitał społeczny jest kapitałem wewnętrznym (a także poziomym, wiążącym, inkluzywnym), co znaczy, że nie jest on pełen, gdyż nie sięga ponad podziałami etnicznymi, kulturowymi, ograniczając się jedynie do samych Romów. I właśnie na tej płaszczyźnie pojawi się ubóstwo społeczne, wynikające z niedoskonałości zasięgu kapitału społecznego. Patrząc z innego punktu widzenia – także społeczeństwo większościowe jest w tym aspekcie ubogie społecznie, ponieważ ono także wyłącza z zasięg własnego kapitały społecznego Romów. Jednak skutki tego ubóstwa są przez społeczną większość o wiele mniej odczuwalne. Jako rekompensatę ma ono kapitał ekonomiczny i choćby wysoki poziom kapitału ludzkiego. Romowie tego nie mają.
Mają natomiast własny wewnętrzny silny kapitał społeczny i w powiązaniu z tym – ubóstwo społeczne.

Gdyby kapitał społeczny był pełen (wraz z zaufaniem społecznym) i włączał w zasięg swoich relacji także społeczeństwo głównonurtowe, nie tylko nie utrwalałby podziałów społecznych, ale mógłby pozytywnie wpływać na rozwój gospodarczy.
Zatem możliwe jest przejście od kapitału społecznego do kapitału ludzkiego, od relacji wewnątrzspołecznych do wartości wspomagających tworzenie kapitału ekonomicznego. Jednak ścieżka ta ani nie jest krótka, ani łatwa do realizacji. Właściwie to, co najtrudniejsze jest na samym początku. Trzeba zwiększyć zasięg promienia zaufania.
To natomiast można zrobić tylko poprzez zmniejszenie stopnia dyskryminacji Romów przez społeczeństwo dominujące.

Brak dyskryminacji jest bowiem przyczyną pozytywnych zmian, a nie ich skutkiem.