niedziela, 18 czerwca 2017

Grecka wściekłość


Romowie niewątpliwie dotarli do Europy przez Cieśninę Dardanele, a ich europejska obecność rozpoczęła się od terenów obecnej Grecji (wówczas Serbii i Bizancjum).
Sięgając do klasyka – Angusa Frasera, być może już w 1050 roku zanotowano aktywność przedstawicieli tego ludu (Adsincani, słynącego z zamawiania i czarów) w okolicach góry Athos. Od XII wieku dokumenty bizantyjskie i kościelne mówią już z pewnością o Cyganach, a do XIV wieku nie tylko zadomowili się już na dobre na Peloponezie i greckich wyspach, ale także przebywali już na niemalże całym Półwyspie Bałkańskim. Co ciekawe – język grecki miał największy wpływ spośród wszystkich języków europejskich na język romani. Tak ważne dla wewnętrznego systemu odpowiedzialności romskiej słowa jak marime (kluczowe słowo w tabunicznym systemie nieczystości) oraz kris (sąd cygański) pochodzą właśnie z języka greckiego. Ponadto, od wyjścia Romów z Grecji rozpoczęło się największe jego różnicowanie, prowadzące do powstania tak licznych dialektów tego języka występujących obecnie w Europie.

Według względnie aktualnych danych, w Grecji zamieszkuje obecnie od  50 do 265 tysięcy Cyganów, a oficjalnie przyznaje się, że stanowią oni około 2,47% greckiej populacji czyli (procentowo) 25 razy więcej niż w Polsce i 4 razy mniej niż na Słowacji. Dane te są oczywiście szacunkowe, gdyż poza tradycyjnymi problemami związanymi z policzalnością członków romskiej społeczności w każdym z państw, w Grecji przebywają grupy Romów z Albanii i byłych państw Jugosławii. W sumie w Grecji wyróżnia się 8 różnych grup Romów, począwszy od „rodzimych” osiadłych, poprzez tradycyjnie nomadycznych, aż po przybyszów z innych konkretnych państw. Zamieszkują oni przede wszystkim zachodnie i północne tereny Grecji, a także okolice Aten.

http://ec.europa.eu/social/BlobServlet?docId=8971&langId=en

Romowie otrzymali greckie obywatelstwo dopiero pod koniec lat 70., a pierwsze skoordynowane działania mające zmienić ich złą sytuację w zakresie mieszkania, zdrowia, edukacji, zatrudnienia i udziału w życiu społecznym uruchomiono dopiero w 2001 roku tworząc „Integrated National Action Plan for the social inclusion of Roma”.

http://ec.europa.eu/justice/discrimination/roma-integration/greece/national-strategy/national_en.htm

Pomimo aktualizacji strategii po przyjęciu unijnych ram dotyczących integracji Romów i włączenia się Grecji w realizację ogólnounijnej strategii, ich sytuacja w Grecji nie uległa zmianie. W dalszym ciągu żyją w bardzo różnych warunkach, część z nich ma pracę i radzą sobie nie wykraczając przeciwko prawu, jednak połowa z nich w dalszym ciągu zamieszkuje koczowiska/slumsy.

https://www.youtube.com/watch?v=_gjKK2HzrL8

https://www.youtube.com/watch?v=EP499lhT6rs https://www.youtube.com/watch?v=3YtE0L6pqKc

Obecnie ogólna sytuacja Romów w Grecji jest być może nawet gorsza niż była 20 lat temu. Dyskryminacja wydaje się intensywniejsza, a większość z nich żyje w gorszych warunkach. Przyczyny leżą w nieefektywności wewnętrznej polityki, w zwiększonej (od lat 90.) międzynarodowej mobilność Romów pochodzących z państw byłego bloku socjalistycznego (także do Grecji), w napływ bliskowschodnich i afrykańskich migrantów/uchodźców do Grecji (od 2015 roku), a także w bardzo niepewnej sytuacji społeczno-ekonomicznej związanej z zaledwie zaleczonym greckim kryzysem zapoczątkowanym w 2010 roku.
Sytuacja Romów nie pomogła sprawa Marii – córki bułgarskich rodziców znalezionej w romskiej rodzinie w Grecji. Z pewnością  utrwaliła ona i tak silne stereotypy dominujące w Grecji wobec Romów.

http://www.independent.co.uk/news/world/europe/old-attitudes-resurface-in-greece-inside-the-roma-camp-where-maria-the-blonde-angel-lived-8897530.html

Społeczeństwo greckie staje się bardziej nerwowe, a potrzeba znalezienia winnych lub przynajmniej tych, na których można odreagować w wymiarze ogólnospołecznym jest coraz bardziej intensywna. Mechanizm poszukiwania kozła ofiarnego nie jest niczym nowym, a powód do tego aby w niego „uderzyć” czasem bywa jedynie symboliczny lub całkiem błahy.

8 czerwca w jednej z dzielnic Aten, podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego jedenastoletni chłopiec przewrócił się i uderzył głową po podłoże. Tego samego dnia zmarł w szpitalu. Następnego dnia lekarze stwierdzili, że do zgonu nie doszło od uderzenia, ale że chłopiec został zastrzelony.
Policja rozpoczęła śledztwo prowadzone w okolicy – zamieszkanej między innymi przez Romów. Zgodnie z informacjami świadków i greckich mieszkańców osiedla, często słychać było dźwięk strzałów z broni palnej i czasem zdarzających się tajemniczych postrzałach. Policja powiązała zastrzelenie jedenastolatka z postrzeleniem (także zbłąkanymi kulami) dwóch kobiet w sobotę 3 czerwca w tej samej okolicy.
W sobotę 10 czerwca policja zatrzymała 30 Romów, w tym posiadających narkotyki i nielegalną broń. Wśród nich był także Rom, który przyznał się, że w dniu, w którym zginął jedenastolatek, wystrzelił w powietrze niedaleko szkoły.

Początkowo mieszkańcy pokojowo domagali się od policji i władz, aby powstrzymać przestępczość w regionie, handel narkotykami, i nielegalne posiadanie broni. W proteście brało udział około 1500 osób.

Tego samego dnia zamaskowani sprawcy obrzucili domy zamieszkane przez Romów koktajlami Mołotowa.

http://www.keeptalkinggreece.com/2017/06/10/menidi-molotov-bombs-roma-stray-bullet-boy/

W kolejnych dniach doszło do zamieszek i starć z policją. Mieszkańcy wyszli z protestem na ulicę, domagając się eksmisji Romów z dzielnicy. Policja użyła gazu łzawiącego.

https://www.youtube.com/watch?v=H_6AiX48EEI


https://theshadesmag.wordpress.com/2017/06/13/roma-houses-on-fire-a-third-day-of-an-anti-roma-pogrom-in-athens/

Rząd grecki nie stara się lekceważyć sprawy, jednak stara się przesunąć winę na trudną sytuację Romów. Jednak w sytuacji do jakiej doszło nie wystarczy obarczyć winą za całą sytuację słabości realizacji greckiej polityki wobec Romów. Nie można także przesuwać odpowiedzialności na zmniejszenie (o 80% na lata 2016-2018) funduszy na wsparcie edukacji Romów. W sumie rząd sam to zrobił.
Dzielnica Menidi, w której doszło do nieszczęścia i zamieszek od lat jest miejscem problemowym, ze znacznym poziomem przestępczości. Winą władz i służb policyjnych jest nierozwiązanie tego problemu. Trudno się dziwić, że Grecy zareagowali w tak impulsywny sposób, chcąc samemu rozwiązać problem, z którym nie mogły sobie poradzić władze. Podczas pierwszej – spokojnej – manifestacji ich hasłami były: „Wystarczy” i „Jutro kto?”. Jeden z protestujących powiedział: „Nie jesteśmy rasistami, nie jesteśmy przeciwko Romom, ale jesteśmy przeciwni przestępczości i łamaniu prawa”.
Niesprawność działania władz w jakimś obszarze prowadzi albo do rozbudowania systemu organizacji pozarządowych działających w tym zakresie, albo – jeśli sprawa jest emocjonalna i jest skutkiem jakiegoś konkretnego zdarzenia – do prób ostatecznego i natychmiastowego rozwiązania problemu przez samonapędzający się tłum.  Zawsze cierpią przy tym niewinni.

Być może należy krytykować reakcję Greków. Na pewno należy bronić tych Romów, którzy nie byli winni, bo na odpowiedzialność zbiorową lub wielopokoleniową nie ma miejsca w Europie. Jednak co mają zrobić mieszkańcy dzielnicy Menidi, skoro władze nie potrafią zapewnić im bezpieczeństwa, ani zapewnić Romom możliwości edukacji i życia na poziomie wystarczającym do niewikłania się w przestępczość? Być może należałoby skierować protestujących do miejsc zamieszkania przedstawicieli rządu, aby tam protestowali i rzucali koktajlami Mołotowa. Byłoby to skuteczniejsze.

Grecja – kolebka demokracji i jedno ze źródeł europejskiej cywilizacji.
Ale to dawno było.


czwartek, 8 czerwca 2017

Antropologia i polityka

Czyli to co widzi politolog (tak, mam na to papiery) czytając książkę antropologa na temat praktyki integrowania Bergitka Roma w karpackich wioskach w Polsce, tytułującego to opracowanie „Polityka i antropologia”.

Zatem przede wszystkim, po raz pierwszy (i jednak ostatni) będę pisał w pierwszej osobie, tak jak napisana jest książka habilitacyjna prof. nadzw. dr(a) hab. Macieja Witkowskiego. Ten sposób ujęcia tematu naukowego jest powodem pewnego zdziwienia, jednak – biorąc pod uwagę osobistość doświadczenia antropologicznego przedstawionego w publikacji - jestem w stanie to zrozumieć. Teksty naukowe z zasady i zgodnie z ogólnie przyjęta stylistyką języka polskiego tworzy się w formie bezosobowej. Ma to służyć wskazaniu na dystans i dążenie do obiektywnego opisu rzeczywistości. Jednak ja pozostaję politologiem (a także literaturoznawcą, filmoznawcą, europeistą i jednak także romologiem) i nie roszczę sobie pretensji do tego aby rozumieć zamysł, metodologię i sposób badań i ich prezentacji w obszarze antropologii. Dlatego też w sumie dziwaczna forma tekstu naukowego pozostaje poza moją jakąkolwiek oceną ze względu na niewiedzę, do której zawsze boleśnie, jednak uczciwie się przyznaję (także przed studentami). Moja nieustająca – choć o sile oscylacyjnej – fascynacja tekstami antropologicznymi (a także etnologicznymi i etnograficznymi – nawet nie wiem czy można tak to sformułować) nie ma tu nic do rzeczy, bo się na tym nie znam i tylko lubię je czytać i myśleć sobie o czymś (kimś zbiorowo i indywidualnie) „innym”. Przy tym całkiem przypadkowo muszę przyznać, że każdy tekst mentorki prof. Witkowskiego – pani prof. Ewy Nowickiej-Rusek – zawsze traktowałem jak dzieła natchnione, interesujące dla laika, a przede wszystkim – oferujące obiektywną antropologiczną prawdę.

http://www.nomos.pl/products/151/p/684

Czy książka wnosi novum naukowe? TAK
Czy książkę dobrze się czyta? TAK
Czy książka jest ważna? TAK
Czy powinien ją przeczytać każdy zainteresowany Romami? TAK
Czy książka jest rzetelna naukowo? TAK
Czy książka…. TAK TAK TAK
Zadając każde pytanie jakie mogłoby się znaleźć w formularzu recenzyjnym (wydawniczym lub habilitacyjnym), trzeba po prostu odpowiedzieć pozytywnie.

Wręcz zachwycił mnie metodologiczny aspekt tej publikacji. Prof. Witkowski nie tyko dokładnie kreśli zakres swoich badań i od tego uzależnia precyzyjny, celowy i obiektywny dobór metodologii, ale także dyskutuje z uznanymi metodami (klasycznymi, pobocznymi, nowymi, starymi, różnymi) badań antropologicznych, opisuje je, wskazuje na ich wady, zalety, niemożliwość akceptacji w formie niezmienionej, nagina, uzupełnia, uzasadnia i wyjaśnia. Ukochana przeze mnie antropologia, znana z dzieł Ruth Benedict, Ewy Nowickie, Claude’a Lévi-Strauss’a, Bronisława Malinowskiego, Marcina Piotrowskiego nagle nabrała zupełnie innego wymiaru. Groźnego, wielowątkowo uschematyzowanego metodologicznie, pełnego pułapek, osobistych doświadczeń i wątpliwości.
A ja zawsze myślałem, że to tylko i wyłącznie chodzi o prawdziwe doznanie współuczestnictwa, porzucenie maski badacza, zapomnienie że się bada aby uczestniczyć w nurcie życia, a potem opisać własne doświadczenie, zbadać wstecznie siebie stojącego mentalnie nago przed i wobec rzeczywistości w której udało się zanurzyć. No nie. I nawet nie mogę zarzucić autorowi, że badając zapomina o zasadzie nieoznaczoności Heisenberga, że obserwując wpływa na obiekt badany, że Kot Schrödingera jest jednocześnie i żywy i martwy… Byłem naiwny.
Prof. Witkowski nie tylko opisuje wszystkie możliwe warianty antropologicznego podejścia, ale rozprawia się z każdą wątpliwością. W przedbiegach niszczy moje złośliwe pytania, wytrąca oręż z ręki i tworzy – dla mnie, laika antropologicznego podejścia badawczego – metodę lub raczej ich zbiór, który pozwala dochodzić do wniosków, które w moim zupełnie innym podejściu i dyskursywnym wnioskowaniu, są tożsame, a różnią się w akcentach, podkreśleniach, pogrubieniach i uznaniu tego co ważne. Ponieważ się na tym nie znam – takie doświadczenie jest miłe, choć nigdy nasz opis rzeczywistości nie będzie taki sam. Inne nauki, inne metodologie, inne wnioski. I ja bym nie umiał napisać naukowego tekstu w pierwszej osobie.
Na pewno jednak książka prof. Witkowskiego trafi za chwilę na moją półkę i będzie stała tuż obok dzieł prof. Nowickiej, a sięgnę do niej wiele razy, kiedy będzie mi potrzebne metodologiczne wsparcie z obszaru antropologii.
Poza tym – ja się na antropologii nie znam, jednak na tej płaszczyźnie – zachwyt mój jest i nie ustanie.

Są jednak rzeczy, o których mogę powiedzieć, że się chyba trochę na nich znam.
Prof. Witkowski precyzyjnie określa liczbę wizyt w osadach romskich (a także czas trwania wizyt) i omawia to, jak się one kształtowały. I to, co zrozumiałem z całej antropologicznej metodologii, to że bada Romów w konkretnej sytuacji (sytuacji „polityki” „integracyjnej”). Stąd ich takie a nie inne zachowania, stąd taki a nie inny kontekst sytuacyjny, stąd takie wnioski, stąd taka metodologia, stąd… To wszystko tłumaczy. Może i tak, ale ja tego nie rozumiem. Ja rozumiem inną rzeczywistość. Taką w której jedne z moich wujków pracował w jakimś tajemniczym UB, drugi wciąż jeździł do fajnego USA, a trzeci był mocno czarniawy i mawiał, że idzie na ściorę. Rozumiem sytuacje, w których regularnie z szacunkiem kłaniając się dorosłej Romni handlującej na ryneczku w mojej rodzinnej Łodzi, po pół roku mogę z nią swobodnie porozmawiać co tam u niej w rodzinie i jak sobie radzą wnuki w Londynie. Rozumiem, że na Taborze Pamięci Romów pijąc rano kawę doczekam się, że przysiądzie się do mnie Rom z Tarnowa i sam zacznie rozmowę o życiu. Rozumiem (przynajmniej częściowo) romskie doświadczenia największego polskiego obserwująco-uczestniczącego etnografa-etnologa-antropologa Adama Bartosza, który nie chce napisać książki o Romach Górskich, bo za dobrze ich zna.
No ale to nie badanie naukowe. To życie.

I znam się chyba choć trochę na nauce i chyba też na politologii.
Nie mogę zdzierżyć kiedy ktoś w jednym zdaniu pisze o tym, że coś tam coś tam w państwach Europy Wschodniej i jako przykład daje Czechy. Nie podoba mi się brak spójności (inny rok wydania) pomiędzy przypisami i bibliografią. Nie mogę zaakceptować błędów w imionach autorów publikacji. Nierzetelne jest pomijanie licznych (!) polskich (!) autorów i równie licznych ich tekstów (!) dotyczących polityki i Romów w publikacji, której pierwszym słowem jest „polityka”. Dla prof. Witkowskiego wszystko co nieantropologiczne ale politologiczne lub wynikające z praktyki europeistycznej jest albo „tzw.” (np. integracja) albo przywoływane w cudzysłowie (ponownie np. integracja).
Wizja opisu wizją opisu, czy też opisem wizji, ale jeśli używamy słowa na „P”, to wiedzmy o czym mówimy.
Prof. Witkowski szeroko powołuje się na politykę unijną i na jej skutki, a jedyne co robi aby ją wyjaśnić/uzasadnić to pojawienie się przywołania Lizbony jako miejsca gdzie coś został określone. Uzupełnieniem tego jest dość prosty opis otwartej metody koordynacji, która była jednym z wielu (ale na pewno nie decydującym) elementów kształtowania polityki UE wobec Romów. A gdzie E2020? Gdzie unijna strategia na rzecz Romów? Nie pojawia się nawet próba zrozumienia paradygmatycznego traktowania przez UE spójności społeczno-gospodarczej. Brakuje sięgania do tekstów źródłowych Unii Europejskiej.
Czytając książkę prof. Witkowskiego ma się wrażenie, że polityka (integracyjna, czy też „integracyjna”) jest i była zawsze całkowicie zdeterminowana przez politykę UE, jakby zapominając, czy też pomijając to, że polska polityka i polskie programy (skoordynowane na poziomie ministerialnym) na rzecz społeczności romskiej były realizowane przed powstaniem ogólnounijnej strategii, czyli były – od początku XXI wieku - niezależne całkowicie (prawie) od Unii Europejskiej.
Prof. Witkowski chyba nie wie, że w ramach subsydiarności, większość elementów, które krytykuje są efektem działań naszych urzędników, a nie planów Unii Europejskiej, która stworzyła RAMY do tego aby każde państwo członkowskie je po swojemu wypełniło.
Autor nie dokonuje literalnej projekcji na całą politykę Unii Europejskiej wobec Romów, jednak czytając książkę, nie można oprzeć się wrażeniu, że praktyczne doświadczenia badawcze wyniesione z ograniczonej liczby wiosek romskich polskich Romów Karpackich jednak opisują i charakteryzują sensowność polityki UE wobec Romów w ogóle i w każdym z państw członkowskich.
Pomimo wielu bardzo trafnych konstatacji merytorycznych choćby dotyczących romskich elit i sytuacji w wioskach karpackich, bolesna jest niezrozumiała dla mnie metoda zamiany oryginalnych nazw miejscowości na wymyślone, bolesne jest nazywania Romów Karpackich (Cyganów Górskich) Bergitka Roma i zupełnie marginalne traktowanie i takiż opis romanipen.

W sumie zostało mi jeszcze 90% notatek z lektury bardzo dobrej książki prof. Witkowskiego. Na pewno osiągnęła ona swój cel – chcę o niej dyskutować. Jednak chyba warto, aby każdy zainteresowany tematem sam ją dokładnie przeczytał – bo warto.
Teraz nawet przeczytam jej recenzje z ostatniego numeru „Studia Romologica” prof. Kapralskiego. Wcześniej nie chciałem się sugerować.

Podsumowując typowo naukowo, ale i osobiście: antropologicznie – WYPAS. Politologicznie – MASAKRA.
Słowo "polityka" w tytule tej książki szkodzi.

Łatwo się pisze w pierwszej osobie. A i odpowiedzialność inna. Pierwszoosobowa.



niedziela, 28 maja 2017

Co się z nami dzieje?


Co my robimy z naszym światem? Czy mamy w sobie tyle złości, wściekłości, nienawiści, że musimy znajdywać wrogów? Musimy pokazać, że nasza naszość jest najbardziej nasza i jedynie słuszna? Czy cywilizacja aż tak bardzo nam przeszkadza, czy okowy nakładane na nas przez kulturę są aż tak dla nas bolesne i sprawiają nam aż taki ból, że nie możemy się powstrzymać, że nie możemy wytrzymać?
Czy tradycyjna moralność ogranicza nasze życie? Czy wartości kultury europejskiej są zdegenerowane? Jeśli tak – wkraczamy w czas dominacji zdeformowanej koncepcji Nietzschego.
Mógłby być to wstęp do rozważań nad sceniczną interpretacją jednego z dramatów Wyspiańskiego, jednak nie o tym przecież ma tu być.

Z jednej strony wspierany jest rozwój świadomości narodowej aktywności obywatelskiej Romów, irlandzcy Travellers świętują formalne wzmocnienie swojej identyfikacji, wytycza się nawet sensowne (częściowo) nowe cele dotyczące Romów, a z drugiej strony nienawiść, dyskryminacja, przemoc wciąż nie znikają i determinują kształt relacji między społeczeństwami większościowymi państw Europy i Romami.

https://www.google.pl/maps/place/Chomut%C3%B3w,+Czechy/@50.5506417,13.6323716,10.76z/data=!4m5!3m4!1s0x470a1b0fa8ba72c7:0x5bacbc1a9ba5d888!8m2!3d50.4634975!4d13.410737

W usteckim kraju w Czechach, w miejscowości Chomutov, w sobotę (27 maja 2017) o 3 nad ranem nie-Rom zastrzelił Roma. Przeszkadzał mu hałas na ulicy.

http://www.romea.cz/cz/zpravodajstvi/domaci/strelec-z-chomutova-byl-obvinen-z-vrazdy-hrozi-mu-trest-vezeni-12-az-20-let

Region ten nie pierwszy raz jest świadkiem tragicznych wydarzeń związanych z Romami. W jego centralnym mieście – Ústí nad Labem – i budowano mur i wzywano wojsko do radzenia sobie zRomami.

Czeski obywatel, który jest oskarżony o zastrzelenie Roma (grozi mu od 12 do 20 lat więzienia) mógł być zdenerwowany hałasami o 3 nad ranem pod jego miejscem zamieszkania. Z pewnością kłócący się Romowie są kilkakrotnie głośniejsi i bardziej ekspresyjni (także dźwiękowo) niż spokojni przecież Czesi. Jednak spokojni Czesi posiadają czasem pozwolenie na posiadanie krótkiej broni palnej. Tak było w tym przypadku.
Całkiem przy okazji i na marginesie warto chyba pomyśleć, jak zakończyło by się całe zajście, gdyby Czech nie posiadał pistoletu.
Część świadków tragedii twierdzi, ze nie było żadnej kłótni. Grupa Romów wróciła z dyskoteki. Czech nie wytrzymał, wyszedł z domu, oddał 6-8 strzałów. Nie strzelał do nikogo konkretnego, tylko do wszystkich, którzy stali na chodniku. Inny świadek mówił, że Czech najpierw zastrzelił psa, a potem strzelał do Romów siedzących w samochodzie.

http://www.romea.cz/cz/zpravodajstvi/domaci/v-chomutove-byl-zastrelen-sedmatricetilety-rom

Oczywiście w jakiejś pokrętnej logice można by stwierdzić, że przecież Romowie sami sobie byli winni. Mogli nie hałasować, mogli nie denerwować obywatela, a ich przodkowie właściwie mogli nie wychodzić z Indii i nie przybywać do Europy, a następnie ze Słowacji do Czech. To jednak chyba nie tak.

Rzeczywistość społeczna w jakiej funkcjonujemy jest skutkiem wydarzeń kształtowanych przez ludzi, przypadkowych splotów okoliczności, działań politycznych, wojen, kontekstów, historii… Z taką rzeczywistością można zrobić wiele rzeczy. Można przeciwko niej protestować, można z nią walczyć. Podobnie jak z życiem. Można też akceptować to co w niej dobre, a to co przeszkadza, starać się zmieniać. Jednak funkcjonując w europejskim systemie wartości, w „cywilizowanym” świecie „białego człowieka” granicą zmian jest wolność każdego innego człowieka i jego dobrej albo złej woli.

To o proste w całym zajściu to, to że zginął człowiek.
To co skomplikowane – rozwiąże czeska policja, a właściwie prokuratura.
Z pewnością będzie brała pod uwagę to co sprawca miał wykrzyczeć oddając strzały:
Drž už tu černou hubu, ty zmrde cikánskej

W ostatnim tygodniu ERRC otrzymało film pokazujący wydarzenia z kwietnia tego roku ze słowackiej miejscowości Zborov.
Tym razem to już nie zdenerwowany obywatel. Tym razem to słowacka policja, która chyba nigdy nie odpuszcza możliwości pokazania Romom czyj jest kraj, w którym żyją. Jednak Słowacja ma pewien demograficzny problem. Jeśli trend w tym zakresie się nie zmieni, romska mniejszość może stać się na Słowacji za kilkadziesiąt lat romską większością. Czy to cokolwiek usprawiedliwia? Oczywiście że nie.  Ale warto o tym pamiętać, aby łatwiej zrozumieć przyczynę nerwowych działań słowackiej policji. Tym bardziej, że retoryka politycznego słowackiego dyskursu wobec Romów wiąże się ściśle z kategorią „cygańskich przestępców”.

http://www.errc.org/article/police-attack-roma-community-in-slovakia-children-and-elderly-injured/4579

W wyniku działań policji trzy osoby wymagały pomocy medycznej. W tym pięcioletni Rom.
Ponoć policja została wezwana w związku z bójką w romskiej dzielnicy. Znowu wina Romów. I znowu pytanie – czy to uzasadniało zachowanie policji? No jednak nie. Ale kierunek populistycznej polityki – już tak.

O zdarzeniu z maja z Ukrainy trzeba wspomnieć, ale już bez jakiejkolwiek oceny. Być może to chuligańskie wybryki, być może mafia, być może… trudno oczekiwać, że czegoś w pełni wiarygodnego będzie się można dowiedzieć.

http://www.bbc.com/ukrainian/features-39960612

Jako komentarz w stylu „no comments” można przywołać mapę europejskiej nienawiści rasowej (opartej na kolrze skóry). Od razu wyjaśniając – na czerwono nie są wyróżnione ani państwa słowiańskie i południowe, ani państwa postkomunistyczne i sympatyzujące z tą ideologią, ale państwa z najwyższym współczynnikiem rasizmu. Często niezwerbalizowanego. Badania prowadzono kilkanaście lat. Próba badawcza – gigantyczna.

https://figshare.com/s/730b15bec39c1908cb31

Dobrze, że Polska na tej mapie jest tylko delikatnie zaczerwieniona. I dobrze, że w Polsce nic takiego złego się nie dzieje.
No może poza jakimś tam atakiem na romskie koczowisko… No może poza próbą ataku na Romów… No może poza… No może poza… No może poza…

Kochamy proste rozwiązania i świat z wyraźnymi podziałami na to co dobre (białe) i złe (czarne). Chce tego nasz przebodźcowany mózg, który musi porządkować rzeczywistość aby nie zginąć w natłoku danych. Kochalibyśmy Charlesa Lyncha, gdyby jeszcze żył.
Każdy z nas wie przecież jak jest, a większość nie może się mylić. Każdy z nas przecież ma rację, jak ponoć powiedział Piłsudski. Gorzej z rozumem. On nie jest dla każdego.

I na koniec tylko takie małe przypomnienie. Romowie nie są święci. Ale są ludźmi.


czwartek, 18 maja 2017

Więcej dzieci nie będzie

Są tematy tak trudne, że pisanie o nich sprawia niemalże fizyczny ból.
Mogą do nich należeć te, które dotyczą nieszczęścia i krzywdy dzieci, trwałego i bolesnego uszczerbku na zdrowiu, przymusu, nadużywania przez „władzę” siły, ludzkiej bezradności.
Wszystkie te wątki łączą się w problemie przymusowej sterylizacji.

http://www.tyden.cz/rubriky/domaci/odskodne-za-nucenou-sterilizaci-by-mohlo-byt-asi-tri-sta-tisic_329995.html

Przymusowa sterylizacja była i jest najczęściej wykonywana w ramach oficjalnej lub też nieoficjalnej polityki państwa, zmierzającej do ograniczenia populacji osób o określonych cechach. Taką cechą mogą być – jak w przypadku Australii i innych oświeconych państw – różne formy niepełnosprawności intelektualnej (upośledzenie umysłowe – zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób ICD-10 Światowej Organizacji Zdrowia).
Każde stosowanie sterylizacji przez aparat władzy jest zawsze z formalnego i wewnętrznego legislacyjnego punktu widzenia głęboko uzasadniane i zawsze znajdzie się grupa osób, która chętnie poprze tego typu pomysł. Jednak w oświeconym, demokratycznym, nowoczesnym społeczeństwie nie można pozwolić na funkcjonowanie tego typu praktyk. Wiąże się to bowiem z naruszaniem istoty praw przysługujących każdemu człowiekowi. I żaden czyn, stan, status, cecha nie mogą go tego człowieczeństwa pozbawić.

Cechą która służyła usprawiedliwieniu konieczności/możliwości/potrzebie sterylizacji bywała także przynależność etniczna.
W stosunku do romskich kobiet praktyka ta była wprowadzona i regularnie/powszechnie stosowana w Czechosłowacji od 1971 roku, kiedy została usankcjonowania prawnie. Pomimo przemian polityczno-społecznych po 1989 roku, pomimo zmiany prawa w 1993 roku i pomimo podziału Czechosłowacji na Czechy i Słowację, oficjalnie przyznaje się, że praktyka ta była stosowana do 2001 roku. Jednak ostatnie tego typu zdarzenie w Czechach miało miejsce w 2007 roku.

http://www.errc.org/cms/upload/file/coercive-and-cruel-28-november-2016.pdf

W przypadku romskich kobiet sytuacja jest o tyle skomplikowana, że niejednokrotnie podpisywały one dokumenty, w których zgadzały się na sterylizację. Jednak znaczna część Romów nie rozumie specyficznego języka  w jakim przygotowywane są tego typu dokumenty. Problemem jest także wtórny lub pierwotny analfabetyzm, który zdarza się wśród Romów częściej niż w przypadku społeczeństwa większościowego. Nie bez znaczenia była także postawa lekarzy i innych pracowników służb medycznych, którzy byli w stanie wykazać, że tak musi być.
Dlatego też pomimo pozoru zgody teoretycznie wynikającej z podpisania dokumentu, w takich przypadkach wyraźnie brakowało pełnej i świadomej zgody na przeprowadzenie sterylizacji. Żaden bowiem z lekarzy nie wyjaśniał w sposób zrozumiały dla pacjentki, na czym polega i czym skutkuje przeprowadzenie takiego zabiegu i nie podał prawdziwej przyczyny takiej decyzji. Oczywiście istnieją różnorodne wskazania medyczne do przeprowadzania zabiegu sterylizacji, jednak w przypadku romskich kobiet na terenach byłej Czechosłowacji (a także innych państw – choćby Węgier, choć nie na taką skalę jak w przypadku naszych najbliższych  południowych sąsiadów) realna podstawą sterylizacji była wyłącznie przynależność etniczna ofiar. Jakiekolwiek względy medyczne, na jakie w późniejszych wyjaśnieniach powoływali się lekarze lub jakie były wskazywane w dokumentacji medycznej, służyły wyłączeni usprawiedliwianiu decyzji  podjętej według niemedycznych kryteriów.
W wielu przypadkach romskie kobiety nie wiedziały, że dokonano na nich tego typu zabiegu

O ile w europejskim społeczeństwie większościowym niemożliwość posiadania dzieci może pozostać często niezauważona, o tyle w społeczności romskiej – z o wiele wyższym wskaźnikiem dzietności – jest on stosunkowo łatwo dostrzegalny. Ponadto romskie kobiety pozbawione – choćby potencjalnej – możliwości reprodukcji stają się dla społeczności niepełne i są narażone na wykluczenie z niej, włączając w to opuszczenie ich przez mężów.
Dlatego też przymusowe ubezpłodnienie romskiej kobiety może nieść ze sobą o wiele większe konsekwencje i skutki niż w przypadku społeczeństwa większościowego. Niewątpliwie skutki psychologiczne są podobne. Ogólne skutki społeczne – także. Jednak biorąc pod uwagę osadzoną w romskiej tradycji szczególną rolę rodziny i jej fundamentalny dla praktyki społecznej romskiej wspólnoty charakter, nikogo nie powinno dziwić, że skala problemu staje się o wiele większa. Tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę możliwość (realną) wykluczenia kobiety z mniejszościowej społeczności. Trzeba bowiem pamiętać, że dla Romów główną siłą i wsparciem jest właśnie własna etniczna grupa. Poza nią Romowie stają się bezradni. Z kulturowego punktu widzenia – przestają istnieć.
Ten aspekt całego problemu i konkretnych przypadków jest prawie zawsze uwzględniany w wyrokach dotyczących przymusowej sterylizacji Romni ogłaszanych w ramach działalności Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Najczęściej Trybunał powołuje się przy tym na artykułu 3 (zakaz nieludzkiego lub poniżającego traktowania) oraz artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Europejskiej konwencji praw człowieka.

Według raportu „Coercive and Cruel” spośród 10 państw europejskich, które w XX lub XXI wieku stosowały przymusową sterylizację, jedynie połowa przyjęła świadomą odpowiedzialność za te działania i wdrożyła specjalne środki (aby zrekompensować, aby wesprzeć) dla ofiar. Nie ma wśród nich ani Czech, ani Słowacji, czyli państw, w których sterylizacja dotyczyła romskich kobiet.
W tym samym raporcie – koncentrującym się na sytuacji czeskich Romni, jednak dającym także szerszą perspektywę problemu – najważniejsza jest część opracowana na podstawie indywidualnych wywiadów z ofiarami sterylizacji. Są w niej omówione konkretne sytuacje prowadzące do sterylizacji, przedstawiona jest cała gama fałszywych wyjaśnień jakie przedstawiali pracownicy służb medycznych (łącznie z tym, że sterylizacja ma charakter tymczasowy). Tam też – na podstawie konkretnych przypadków – omówiono sytuację wysterylizowanych romskich kobiet w rodzinie i w romskiej społeczności.

Trudno jest w tym przypadku streszczać, czy też nawet omawiać poszczególne historie kobiet. Warto natomiast z tymi relacjami się zapoznać. I to pamiętając, że miejsce i czas, to demokratyczne, cywilizowane  państwo Europy Środkowej na przełomie XX i XXI wieku.


poniedziałek, 8 maja 2017

ROMACTED 


W Unijnych ramach dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r. z 2011 roku odrębną część poświęcono sytuacji państw objętych procesem rozszerzenia. Tym samym dotyczyła ona państw kandydujących oraz tych, które są potencjalnymi kandydatami. W chwili powstania tego dokumentu, takim państwem była między innymi Chorwacja, która obecnie jest państwem członkowskim Unii Europejskiej i podobnie jak inni jej członkowie, przyjęła własną krajową strategię na rzecz integracji Romów – przygotowaną jeszcze przed datą jej oficjalnego przyjęcia do Unii Europejskiej.

http://ec.europa.eu/justice/discrimination/roma-integration/croatia/national-strategy/national_en.htm

Pozostałymi państwami objętymi tą częścią Unijnych ram było wszystkie (sześć) państwa Bałkanów Zachodnich oraz Turcja.
Szacunkowa liczba Romów zamieszkujących te państwa to aż 3,8 mln osób, co stanowi prawdopodobnie ponad połowę obecnej populacji Romów – obywateli Unii Europejskiej. Wszystkie te państwa mają w relacji do średniej unijnej niski poziom rozwoju gospodarczego i społecznego. Każde z nich doświadczyło także w relatywnie nieodległej przeszłości problemów (między innymi konfliktów zbrojnych) związanych z przynależnością etniczną. 
Wnioski dotyczące sytuacja zamieszkujących je Romów, jakie nasuwają się po tej krótkiej charakterystyce, niestety są zgodne z rzeczywistością. Oczywiście nie można zrównywać sytuacji Romów np. z Macedonii z sytuacją ich odpowiedników w Turcji, czy Kosowie lub Czarnogórze, jednak w każdym z tych państw (podobnie jak w Albanii, Serbii, Bośni i Hercegowinie) ich sytuacja jest po prostu trudna. Doświadczają z o wiele większą intensywnością tych samych problemów z jakimi borykają się Romowie zamieszkujący państwa członkowskie Unii Euroepjskiej: ubóstwa, dyskryminacji, wyłączenia społecznego, segregacji i marginalizacji, bezrobocia, braku wykształcenia, ograniczonego dostępu do opieki zdrowotnej i mieszkań.

Większość spośród państw objętych procesem rozszerzenia – w ramach współpracy i oczekiwań ze strony Unii Europejskiej - opracowała romskie strategie, jednak często odbiegają one od standardów przyjmowanych w ramach wspólnych działań państw członkowskich.

http://www.errc.org/blog/the-turkish-roma-inclusion-strategy-falls-way-short-of-a-strategy/140

Nieco inna sytuacja zaistniała w przypadku analogicznej strategii przyjętej przez Ukrainę. U naszych wschodnich sąsiadów głównym problemem nie jest jej kształt, ale jej niesprawna realizacja.

Zamieszczając w Unijnych ramach część dotyczącą państw objętych procesem rozszerzenia, Komisja Europejska wskazała na cel główny, jakiem niezmiennie jest – także w przypadku tych państw – włączenie społeczne i gospodarcze Romów. Główną przyczyną takiego działania (poza oficjalną i w znacznej mierze realną dbałością o solidarność społeczną, rozwój państw sąsiadujących z Unią Europejską i poprawę warunku życia wykluczonych także poza jej obszarem) jest zabezpieczenie się – w przypadku przyjęcia kolejnych członków do Unii Europejskiej – przed pogorszeniem uśrednionych wskaźników opisujących sytuację Romów. Największe rozszerzenie Unii Europejskiej z lata 2004-2007, niestety nie brało w wystarczającym stopniu pod uwagę poszerzenia etnicznego o znaczną populację Romów, co wpłynęło na zwiększenie problemów o charakterze społecznym.
Pomimo negocjacji wystąpieniowych Wielkiej Brytanii, Unia Europejska działa w innych obszarach bez większych zmian. Dotyczy to także perspektywy przyszłych rozszerzeń.

W ramach funduszy przedakcesyjnych Unia Europejska przeznacza środki finansowe na projekty wspomagające zmianę sytuacji Romów w państwach objętych procesem rozszerzenia. Koncentruje się przy tym na wzmocnieniu aktywności obywatelskiej, w tym także wśród Romów, co ma na celu zwiększenie ich odpowiedzialności i podniesieni poziomu zaangażowania w tworzenie skutecznych polityk publicznych, strategii i mechanizmów zwiększających ich włączenie społeczne i gospodarcze.
Wśród działań finansowanych spoza środków przedakcesyjnych, interesującym przykładem aktywności na rzecz tych państwa jest nagroda dla organizacji działających na rzecz włączenia Romów, przyznawana za konkretną aktywność w tym zakresie.

https://ec.europa.eu/neighbourhood-enlargement/sites/near/files/roma_award_brochure_v14.pdf

Oczywiście wszyscy maja świadomość, że nie da się rozwiązać problemów Romów na terenie Bałkanów Zachodnich (i Turcji), przez nawet najbardziej wzorcowe, ale jednostkowe działania.

https://europeanwesternbalkans.com/2015/02/19/western-balkans-countries-road-to-eu-with-roma-community-on-board/#prettyPhoto

Nie powinno zatem dziwić, że Rada Europy we współpracy z Dyrekcją ds. Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w Sprawie Rozszerzenia (DG NEAR) Unii Europejskiej powołała nowy program obejmujący zakresem planowanych działań, mających poprawić sytuację Romów, państwa Bałkanów Zachodnich i Turcję.

http://www.coe.int/en/web/portal/-/promoting-good-governance-and-roma-empowerment-at-local-level

Program ROMACTED (Promowanie dobrego zarządzania i upodmiotowienia Romów na szczeblu lokalnym) opiera się na doświadczeniach zdobytych podczas realizacji programów ROMED oraz ROMACT. Dotyczy to zarówno metodologii skutecznych działań, jak i koncentracji na jak najniższym poziomie aktywności z indywidualnym podejściem do konkretnych problemów konkretnych romskich społeczności, grup i osób, w celu ich efektywnego rozwiązania. Można mieć nadzieję, że ta część aktywności w ramach programu będzie dotyczyła także zmniejszania dyskryminacji. Temu też ma służyć część aktywności skierowana do nie-Romów, mająca podnieść sprawność działania administracji i organizacji działających na ich rzecz.
Ogólne założenia programu dotyczą – tak jak było w przypadku Unijnych ram – zwiększenia aktywności obywatelskiej Romów i podniesienia ich udziału w tworzeniu strategii wspomagających ich włączenie społeczne.

ROMACTED odwołuje się także do zaprezentowanych w kwietniu tego roku „10 for 10”, czyli 10 celów, jakie powinna osiągnąć Europa w ciągu najbliższej dekady. Spośród nich jako najważniejsze wskazywane są: cel 1. – „Każde dziecko romskie będzie posiadało dokument tożsamości” oraz cel 10. – „Liczba Romów wybranych w ramach biernego prawa wyborczego do reprezentacji lokalnej, państwowej i międzynarodowej zostanie wzrośnie dwukrotnie”.
Cele ambitne i trudne – tym bardziej w państwach objętych programem i tym bardziej tam potrzebna jest ich realizacja. Nawet częściowa poprawa sytuacji w tym zakresie będzie świadczyła o sukcesie działań podejmowanych w ramach ROMACTED.

Program ten – jak widać – ma nieco inny profil i kierunek działania niż to co zostało uwypuklone w strategiach państw członkowskich Unii Europejskiej. Jest on jednak zbieżny z założeniami wsparcia wynikającymi dla tych państw z podstaw wskazanych w Unijnych ramach.

Oceniając terytorialny zasięg programu nie można nie zwrócić uwagi na to, że część państw nim objętych jest jednocześnie państwami, które zmagają się z przepływem uchodźców. Czy wpłynie to na jego realizację zależy od praktyki jego realizacji i od tego jak dalej zostanie opanowany napływ uchodźców do Turcji i dalej – przez morze na tereny Bałkanów Zachodnich.


Biorąc pod uwagę doświadczenia Rady Europy w realizacji programów ROMED i ROMACT, a także możliwości finansowe i organizacyjne Unii Europejskiej (istotne jest, że reprezentuje ją w tym przypadku Dyrekcja ds. Polityki Sąsiedztwa i Negocjacji w Sprawie Rozszerzenia), można optymistycznie oczekiwać realnych rezultatów.
Wiele jednak zależy od stanowiska Romów z państw objętych programem. Jednak tak jak zachodnioeuropejscy Sinti  różnią się od środkowo- i wschodnioeuropejskich Romów, tak inni są także Romowie zamieszkujący najbiedniejsze regiony Europy. Może - choć nie musi - wpłynąć to pozytywnie na próby ich włączenia społecznego i aktywizacji. Skoro jednak nie ma żadnej gwarancji w tym zakresie, trzeba będzie poczekać na pierwsze efekty realizacji programu.


piątek, 28 kwietnia 2017

Romska estetyka i nie tylko…

Jak co roku wiosną, pojawia się internetowa możliwość zapoznania się z kolejnym numerem jedynego naukowego i wydawanego w języku polskim czasopisma romologicznego – „Studia Romologica”.

http://www.studiaromologica.pl/?page_id=5898

Warto zauważyć, że pomimo pozostawania Polski poza swoiście słynną grupą 9 europejskich państw wrażliwych ze względu na Romów, polskie cyganologiczne zaangażowanie naukowe lokuje nas w grupie zaledwie czterech państw, w których wydawane są znaczące naukowe periodyki romologiczne. Pierwszym, ze względu na rozpoznawalność międzynarodową jest „Romani Studies”, a pozostałe dwa to nieustępliwie wydawany jedynie w języku francuskim „Etudes Tsiganes” oraz czeski półrocznik „Romano džaniben”.
O ile kiedyś w środowisku młodych amerykańskich naukowców funkcjonowało hasło „publikuj albo giń”, o tyle aktualnie przyjmuje ono raczej formę „publikuj w internecie albo giń”. Dobrze zatem, że redakcja „Studiów Romologica” jako jedyna (niestety) spośród wspomnianych czterech europejskich wydawnictw udostępnia teksty wchodzące w skład każdego numeru bezpłatnie. Wiąże się to także (i w rzeczywistości przede wszystkim) z upowszechnianiem wiedzy o Romach (co jest wspomagane przez facebook’owy profil czasopisma). Niewątpliwie taka aktywność jest istotna, ponieważ jako cywilizowane społeczeństwo większościowe powinniśmy przynajmniej trochę odczuwać odpowiedzialność za udostępnianie rzetelnej wiedzy o romskiej mniejszości, a co za tym idzie za obalanie mitów i wyjaśnianie bolesnych stereotypów. Niestety w Polsce (i nie tylko) wciąż to one decydują o powszechnym społecznym stosunku do Romów i na nich opiera się niezmienna dyskryminacja tej grupy. 
Poza dostępem do pełnych tekstów artykułów, redakcja wykazuje się znaczącą dbałością o naukowe indeksowanie publikowanych tekstów, w naturalny sposób połączone ze zwiększeniem liczby miejsc, z których można pobrać pełne teksty artykułów. Lista ta jest dość pokaźna: PBN, ARIANTA, CEJSH, Index Copernicus, CEON, BazHum, Repozytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego, CEEOL. Czasopismo zasłużyło także na odrębne hasło (niestety już nieaktualne) w Romopedii.

Pozostawiając jednak te ogólne i pochwalne rozważania, trzeba sięgnąć do numeru 9.
Okładka papierowego wydania niezmiennie zachowuje swój specyficzny i rozpoznawalny charakter, jest pozytywnie przeładowana semantycznie i kolorystycznie intensywnie wibrująca.
Bogaty zestaw tekstów wydania, został podzielny zgodnie z przyjętym u początków istnienia czasopisma założeniem. Pierwsza – najistotniejsza dla każdego rocznika – część związana jest z tematem numeru. Tym razem były to sztuka i estetyka romska. Pozornie temat wydaje się prosty – w końcu każdy zna bogactwo estradowych strojów romskich, a może nawet widział ich pałace, jednak z drugiej strony każdy także chyba styka się w jakiś sposób z niepowszechnym, a jednak widocznym ubóstwem Romów. O wiele mniej osób miało okazję zetknąć się z romską sztuką, której wysokim estetycznie przykładem jest malarstwo (i nie tylko) Małgorzaty Mirgi-Tas. Jeśli do tego jak znane (czy też raczej nieznane) są zagadnienia związane z połączeniem estetyki i Romów dodamy naukowy charakter periodyku – próby opracowania tematu stają się prawdziwym wyzwaniem. Wszystkie te przeszkody zostały zniwelowane przez pierwszy tekst numeru autorstwa Sławomira Kapralskiego, który jak zawsze po mistrzowsku zachowując w pełni naukowy charakter artykułu przygotował swoisty wstęp do całego wydania, wiążąc sztukę z polityką, a właściwie jej szczególnym aspektem – mobilizacją mniejszości romskiej, przy okazji sprawozdając istotne romologicznie seminarium z 2016 roku.
Kolejni autorzy (w tym zagraniczni) publikujący w części głównej dziewiątego numeru „Studiów Romologica” koncentrowali się bądź na przeglądzie jednego z aspektów estetyki i/lub sztuki romskiej, bądź też analizowali  jej szerszy kontekst na konkretnych wybranych przykładach. Oczywiście nie udało się odnieść do całego pola badawczego jakie wytyczał temat tego wydania, jednak nie to było założeniem jego twórców, gdyż takie cele stoją przed twórcami monografii naukowych a nie tematycznych wydań periodycznych. Jedyny zakres, w jakim można odczuć pewien niedosyt, to brak tekstu poświęconego głębszej analizie typowo medialnej (w tym internetowej) sfery około-romskiej estetyki. Byłby to jednak temat bardzo rozległy i różnorodny, a w jakim stopniu związany z estetyką i sztuką – to już kwestia takiego lub takich opracowań.
Nie ma sensu przywoływać tu każdego z kolejnych autorów http://www.studiaromologica.pl/?page_id=5898 i wyróżniać, którykolwiek z tekstów jako kluczowy. Pomimo tego, całkowicie subiektywnie najbardziej interesujący wydaje się być tekst Natalii Gancarz, w którym autorka wytycza semiotyczne połączenie pomiędzy estetyką i sferą romskiego sacrum.

Podążając w dalszym ciągu ścieżką subiektywnej oceny i doceniani konkretnych opracować, niewątpliwie trzeba przyznać, że druga część omawianego numeru – niezwiązana z jego tematem przewodnim – jest pod względem naukowego novum jedną z najlepszych jaka została przygotowana w ramach dziewięcioletniej historii czasopisma. Tematy w niej poruszane są zarówno istotne, jak i jak dotąd jedynie szczątkowo opracowane w polskojęzycznej literaturze przedmiotu. Dotyczy to zarówno analitycznego opisu mniejszości romskiej na Litwie, Domari w Izraelu, analizy włoskiej polityki wobec Romów (najczęściej wymienianej razem z odmiennym pod każdym względem podejściem francuskim), a także – migracji Cyganów do Nowego Świata. W szczególności ten ostatni tekst może być początkiem (ze względu na swój historyczny charakter) polskich badań (i publikacji) dotyczących aktualnej sytuacji Romów w Ameryce Południowej, a także - i może nawet przede wszystkim – w USA. Jak dotąd bowiem często pojawiają się krytyczne analizy sytuacji Romów w Europie przygotowywane przez amerykańskich naukowców z ich charakterystycznym sposobem traktowania europejskiego modelu demokracji i europejskich polityk wobec mniejszości, natomiast wyraźnie brakuje w polskojęzycznej (a także szerzej – europejskiej) literaturze analiz i opisów specyfiki amerykańskiej w tym zakresie.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje także tekst, którego przygotowanie wymagało badań archiwalnych, będący próbą zbadania dziewiętnastowiecznej populacji cygańskiej Królestwa Polskiego. To artykuł ważny, gdyż w ostatnim czasie badacze koncentrują się na nieco innym zakresie tematycznym, a szczegółowy opis sytuacji Romów od ich przybycia do Polski do XX wieku wciąż oczekuje na bardziej szczegółowe (i trudne metodologicznie) badania.

Część „Recenzje – opinie” czasopisma, to jak zawsze pogłębiony wieloautorski przegląd najważniejszych publikacji romologicznych ostatniego czasu, który dla każdego zainteresowanego tą tematyką stanowi lekturę obowiązkową, będącą punktem wyjścia do dalszego czytania.

Ostatnia część dziewiątych „Studiów Romologica” jest – ze względu na swój zakres („Wydarzenia”) – pozornie niepozorna. Jednak do tego konkretnego wydania trafił opis nadzwyczaj ważnych wydarzeń. Pierwsze ma szczególną moc, ze względu na trwałe (względnie) wejście tematyki romskiej w miejską przestrzeń publiczną w ramach wystawy „Tajsa”, przede wszystkim pod postacią muralu, a także (jednak mniej trwałego) neonu. Drugie natomiast jest może i mniej spektakularne, jednak NA BISTER! to ważny projekt badawczy, w ramach którego tworzona jest baza miejsc (nie tylko zlokalizowanych w Polsce) pamięci o romskiej zagładzie:

Bez pamięci, nie ma kultury. Bez pamięci, nie może istnieć cywilizacja, społeczeństwo, przyszłość… (Elie Wiesel)


Najnowszy numer „Studiów Romologica” wydaje się być jedną z jego najlepszych edycji, zarówno pod względem szerokiej panoramy polskich badania cyganologiczne, jak też i poziomu prezentowanych w nim artykułów i opracowań.
Sygnowany 2017 rokiem numer dziesiąty będzie dotyczył Romów w literaturze i filmie. Ponownie może być bardzo interesująco.

 

wtorek, 18 kwietnia 2017

Pozytywnie o Romach


Wesele to dla każdej młodej pary szczególny moment, który powinien zapadać w pamięć małżonków i gości weselnych na lata. I to z przyczyn pozytywnych, a nie takich, jakie zostały pokazane w polskiej produkcji z 2004 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.
Tym, co z pewnością ubogaca weselną zabawę i to przede wszystkim w zakresie wzajemnego przywiązania i wzajemnej miłości dopiero co poślubionych, jest przygotowywane przez małżonków artystycznych występów. Niosą one ze sobą najczęściej bezpośredni przekaz skierowany do dopiero co poślubionej osoby. Przyjmują najczęściej formę wykonania ulubionej piosenki lub tańca, czasem połączonego z choreografią części wtajemniczonych gości (np. druhen lub drużbów). Choć zwyczaj nie jest polski i przywędrował do nas z kultury amerykańskiej, to jednak chyba nikt nie ma żadnych podstaw do tego aby go krytykować.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Niczym zatem szczególnym jest kilkuminutowy pokaz taneczny panny młodej, wspieranej przez cztery koleżanki. Niczym, poza tym, że wesele jest – jak to zostało nazwane w tytule filmu zamieszczonego na YouTube – „polsko-cygańskie” i to panna młoda należy do mniejszościowej grupy etnicznej. To chyba pierwsza polska tego typu prezentacja „polsko-cygańskiego” wesela i to w połączeniu z weselną „nową świecką tradycją”.
Na YouTube i innych tego typu serwisach czasem pojawią się krótkie filmy nagrane przy użyciu smartfonów pokazujące spontaniczne romskie tańce podczas różnego rodzaju uroczystości – w tym także wesel. Jednak nie pochodzą one z Polski i są wyrazem spontanicznej potrzeby tańca. Materiał z „polsko-cygańskiego” wesela jest profesjonalnie przygotowany i zamieszczony na profilu firmy fotograficznej, zapewniającej między innymi serwis fotograficzno-filmowy podczas ślubów i wesel.

https://www.youtube.com/watch?v=XATjDKxq4Ok

Słowa piosenki przy której panna młoda wykonuje swój taniec są w języku rosyjskim. Może to wskazywać na przynależność rodziny panny młodej do grupy Chaładytka Roma, czyli Ruskiej Romy, bardzo bliskiej Polskiej Romie. Jednak równie dobrze może świadczyć to jedynie o różnorodnych upodobaniach muzycznych panny młodej.
O romskich (także „polsko-cygańskiego”) i ślubach i weselach w Polsce warto poczytać w zeszłorocznym numerze „Romano Atmo”. Z pewnością jest to lepsze źródło informacji, niż brytyjska seria „Big Fat Gypsy Weddings”, czy amerykańska „My Big Fat American Gypsy Wedding”.

http://www.romowie.com/romano_atmo/ra66.pdf

I właściwie to wszystko. Oczywiście samo wesele musiało być bardzo interesującą sytuacja zderzenia kulturowego pomiędzy gośćmi panny młodej i pana młodego, ale nie sposób nic o tym powiedzieć na podstawie zamieszczonego na YouTube filmu.

Jednak to co najciekawsze pojawia się w społecznej reakcji na ten społecznościowy przekaz medialny, czyli w komentarzach.
Zgodnie z danymi ze strony z filmem od września 2016 roku obejrzano go ponad 460 tysięcy razy. Pod filmem pojawiły się 82 komentarze.
Być może pod wpływem tytułu filmu ani razu nie pojawiło się jakakolwiek forma „Romowie”, natomiast 9 razy komentujący użyli różnych form określenia „Cyganie”. Z drugiej strony może to być wyraz uśrednionego podejścia społeczeństwa do Romów i nieintencjonalnego lekceważenia ich sformalizowanychoczekiwań co do oficjalnego ich nazywania. Podobnie zresztą jak było w przypadku autora materiału, który formułując tytuł nie tylko wprowadził nazwę „Cyganie” (być może na wyraźne życzenie rodziny panny młodej), ale dodatkowo wygenerował opozycję Cyganie – Polacy, choć jak można się domyślać są to polscy Romowie (nawet jeśli z Chaładytka Roma). Wątpliwe jednak aby chodziło tu o jakąkolwiek dyskryminację. Raczej chodziło tu o atrakcyjne i promocyjnie popularne nazwanie materiału.

Aż 36 komentarzy jest bezwzględnie pozytywnych. Odnoszą się głównie do samego tańca, świetnej zabawy, pięknej panny młodej i atmosfery radości związanej z weselem. Wśród nich zdarzają się także komentarze nawiązujące do etnicznej przynależności głównej bohaterki filmu:

Wspaniałe wesele dla Młodej Pary 100l , a co do nie których komentarzy wypowiem się tylko tyle czy to Polak czy Cygan wszędzie są ludzie i ludziska nie oceniajcie ludzi po ich wyglądzie czy pochodzeniu tylko po tym jakimi są ludźmi.

Pozytywne nastawienie internautów wiąże się z dwiema kwestiami. Po pierwsze z odbiorcami (licznymi) tego filmu. Chyba mało który spośród twardych strażników polskości polskiej ziemi narodowej wyszukuje filmy z wesel. Z drugiej strony pokazana jest tu romantyczna romska dusza związana z tańcem, zabawą, śpiewem. Tę część romskiej rzeczywistości raczej akceptujemy jako oderwaną od szarej codzienności i problemów. W końcu Cyganie to lud tajemny, a przy tym romantyczny, rozśpiewany i roztańczony. I generalnie nikomu chyba ze społeczeństwa większościowego nie przeszkadzałoby gdyby do tej roztańczonej części życia sprowadzałaby się obecność Romów w polskiej rzeczywistości. To, że tak się nie da, nie ma żadnego znaczenia.

Jak zawsze w przypadku każdego przekazu związanego z Romami musiały się także pojawić wypowiedzi negatywne. Jednak jeśli chodzi o ich moc (poziom agresywności?) i liczbę – jest ich zadziwiająco mało. Trzy są krótkimi krytycznymi komentarzami do całego filmu jako takiego (z zazdrości o piękny ślub?), natomiast pięć jest skierowanych przeciwko Romom. Spośród nich jeden to po prostu "żart" bez znaczenia, choć utrwalający stereotypy, a trzy wypowiedzi pochodzą od jednego z użytkowników internetu. Te wypowiedzi, które można uznać za najmocniejsze pod względem negatywnego nastawienia do Romów, to:

Ciekawe czym polowa tam obecnych sie zajmuje.

oraz:

Bronisz tych brudasów bo zapewne sam jesteś hieną żerującą na ciężkiej i uczciwej pracy innych.

Obydwie te wypowiedzi można przyporządkować do komentujących z kategorii niezadowolonych. Być może nawet wiecznie.
Zagłębiając się w nie, w przypadku pierwszej można dostrzec potrzebę kontroli i wiedzy, czy aby na pewno osoby znajdujące się na sali zarabiają w uczciwy sposób. Utrwalony stereotyp wzmacnia wciąż pojawiające się pytania „skąd ci Cygani mają na to pieniądze”. A jeśli prowadzą firmę, to i tak na pewno to tylko przykrywka do czegoś nielegalnego. Pozostaje mieć nadzieję, że marginalna jest sytuacja, kiedy ktoś widząc gości weselnych od razu zastanawia się czym połowa z nich się zajmuje. W drugiej wypowiedzi pojawia się pogardliwe określenie „brudasy” (odsyłające bezpośrednio do stereotypów i wykazujące brak wiedzy o czystości wynikającej z Romanipen) i wyraźny podział na tych, którzy pracują uczciwie i ciężko i tych, którzy na tym żerują. W polskiej rzeczywistości trudno jest zrozumieć gdzie przebiega granica pomiędzy taką uczciwą pracą i żerowaniem. Być może ta pierwsza to praca, która nie przynosi ani satysfakcji, ani oczekiwanego dochodu? A może chodzi tu o pracę fizyczną?

Ponownie zagłębiając się w komentarze nie sposób nie dostrzec, że prawie 20 spośród nich pochodzi od Romów. Łatwość tej identyfikowalności 7 komentujących wiąże się z tym, że częściowo używają oni języka romskiego, przez co trudno jest przeprowadzić ich analizę. Z tego jednak co piszą po polsku i jak wyglądają profile, za pośrednictwem których się logują,  większość spośród nich to ludzie młodzi i aktywni w internecie, śmiało (i nieco agresywnie w przypadku krytyki romskości) wchodzący w dyskusję z innymi użytkownikami.

Co zatem z cyfrowym wykluczeniem Romów, skoro ponad 10% komentarzy i komentujących jest romska? Przecież Romów w Polsce jest poniżej 1% populacji.
Wydaje się, że powoli w internecie wzmacnia się coraz bardziej aktywność być może niewielkiej ale zdecydowanej co do oczekiwań od życia grupy młodych Romów, której przykładem jest interesujący fecebook’owy profilu Gipsy Fashion.

Część z nich wyemigrowała (być może na chwilę) z Polski, są pewni siebie, dumni z bycia Romami, rodzina jest dla nich wartością, korzystają z życia, chętnie używają nowych technologii, nie są aktywistami, nie wspomagają działania organizacji pozarządowych i zasadniczo nie angażują się w działania mające pomóc całej społeczności romskiej. Swoim podejściem do życia i zachowaniem mogą wywoływać smutek u wielu starszych Romów, jednak nie tracą swej tożsamości, nie wstydzą się tego kim są i trzymają się wielu zasad wywodzących się z tradycji. Przy tym w pełni nadążają za światem. To być może oni są przyszłością romskiego narodu. A na powrót do pełnych tradycji kiedyś znajdą czas. Na przykład zajmując się wnukami.