sobota, 18 marca 2017

Gromadzenie danych etnicznych

Zatrudnienie, edukacja, mieszkania, opieka zdrowotna. Zgodnie z raportem Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2016 roku, to właśnie w tych obszarach w okresie ostatnich 5 lat Romowie zamieszkujący jej państwa członkowskie czuli się dyskryminowani. Oczywiście nie wszyscy. Najwyżej 40% z nich. Nie dotyczy to także wszystkich państw członkowskich. Jednak przede wszystkim dlatego, że nie wszystkie zostały poddane monitoringowi i badaniu.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/fra-2016-eu-minorities-survey-roma-selected-findings_en.pdf

Dawno już za państwa szczególnie wrażliwe ze względu na populację i sytuację zamieszkujących w nich Romów, zostało uznane 9 państw: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Grecja, Węgry, Portugalia, Rumunia, Słowacja i Hiszpania. Polska została z tej grupy wyłączono jeszcze na etapie negocjacji akcesyjnych, przede wszystkim ze względu na nieznaczny odsetek Romów zamieszkujących na jej obszarze, a także za sprawą dobrze przygotowanej i nienajgorzej realizowanej krajowej strategii na rzecz Romów.
Z jednej strony można się z tego cieszyć, gdyż zostaliśmy w  ten sposób docenieni w zakresie wspierania tej mniejszości. Z drugiej jednak zostaliśmy wyłączeni z bardzo istotnej grupy działań, które mogłyby skutkować jakąkolwiek poprawą sytuacji Romów. Mogłyby, choć ich skuteczność nie jest oczywista i uzależniona w znacznym stopniu od świadomego podejścia każdego z państw.
To, co jednak niewątpliwie można uznać z stratę w związku z tym specyficznym docenieniem Polski, to brak badań jakie są prowadzone w grupie państw wrażliwych, a w konsekwencji, brak dostępu do danych statystycznych dotyczących Romów w Polsce.

Brak danych jest problemem wielowymiarowym i skomplikowanym. Agencja Praw Podstawowych UE zwracał już nań uwagę podczas poprzedniego szerokiego badania Romów i ich sytuacji w 11 państwach członkowskich, w raporcie opublikowanym w 2012 roku.

http://fra.europa.eu/sites/default/files/fra_uploads/2099-FRA-2012-Roma-at-a-glance_EN.pdf

W nieco innym kontekście, jednak także w związku z brakiem danych związanych z Romami i półmetkiem działania Dekady na rzecz Romów w Europie, wypowiadał się Open Society Institute.

https://www.opensocietyfoundations.org/reports/no-data-no-progress-country-findings

Dane dotyczące mniejszości – w tym mniejszości romskiej – są istotne ze względu na konieczność określenia stanu faktycznego, na podstawie czego można z kolei określić braki i problemy dotyczące konkretnej grupy. To z kolei skutkuje możliwością planowania potencjalnie skutecznych działań celowych mogących w efekcie przynieść poprawę ich sytuacji.
Pomimo tego, że zgodnie z dokumentami Unii Europejskiej opisującymi ramową unijną strategię romską monitoring postępów jest jednym z kluczowych czynników, to jednak na poziomie krajowym mało które z państw członkowskich było w stanie – u początku realizacji strategii – określić poprzez precyzyjne wskaźniki stan początkowy. W takiej sytuacji niemożliwe jest zmierzenie postępu i i stopnia pozytywnej zmiany. Istniejące dane są najczęściej wyrywkowe lub fragmentaryczne, a projektowania takich wąskich danych na całość populacji nie sprawdza się w przypadku bardzo zróżnicowanych pod każdym względem społeczności romskich. I nie dotyczy to wyłącznie zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi, ale także pomiędzy poszczególnymi grupami Romów oraz pomiędzy ich lokalnymi wspólnotami.

Dane dotyczące Romów zbierane są najczęściej w efekcie spisów powszechnych, badań sondażowych, w tym badań połączonych z wywiadem pogłębionym, a także cząstkowych badań związanych z realizacją konkretnych lokalnych projektów. Jednak informacje te pozostają rozproszone, nie do wszystkich można uzyskać dostęp, nie są one reprezentatywne, a obecnie w Polsce – ze względu na zakończenia większości projektów finansowanych z funduszy strukturalnych w 2014 roku – brakuje aktualnych i szczegółowych badań romskiej sytuacji.
Dane dotyczące kwestii etnicznych należą do kategorii danych wrażliwych i podlegają szczególnej ochronie. Tym bardziej trudno jest uzyskać informacje, które określałyby nie tylko samą przynależność do grupy etnicznej, ale i ich status zawodowy, czy choćby wykształcenie.
Warto podkreślić, że dopiero spis powszechny z 2011 roku wprowadził pytanie o tożsamość etniczną, a deklarowana narodowość i obywatelstwo nie były badane w Polsce przez około 70 lat.

http://www.is.uw.edu.pl/wp-content/uploads/etnicznosc2012-2013/Etnicznosc-2012-2013-nr-6.ppt

Niestety nie jest to spis pełen i zbierając dane posługiwano się metodą próby reprezentatywnej, a ponadto do tej pory brakuje opracowań, które przedstawiałyby szczegółowe dane dotyczące Romów w kontekście innych – cennych informacyjnie i naukowo wskaźników.

Gromadzenie danych dotyczących Romów, choć bardzo użyteczne badawczo i wręcz konieczne do planowania jakiejkolwiek aktywności mającej na celu włączeni ich w główny nurt życia społecznego i pozytywną integrację, ma w Europie bardzo negatywne konotacje. W 1899 roku w Niemczech została powołana Cygańska Agencja Informacyjna, która gromadziła dane na temat Romów, i które ostatecznie stały się jednym z elementów umożliwiających realizację założeń Ustaw Norymberskich.
Zaniepokojenia europejskiej wspólnoty międzynarodowej i instytucji unijnych wzbudziło przyjęcie przez Włochy w 2008 roku dekretu, który nakazywał pobieranie odcisków palców od wszystkich Romów i dokonały ich pełnego (w miarę możliwości) etnicznego spisu. Parlament Europejski potępił te praktyki, jako akt bezpośredniej dyskryminacji ze względu na rasę i pochodzenie etniczne. Także francuska żandarmeria jest podejrzewana o podobne działania, włączając w to zbieranie próbek DNA i tworzenie tajnej, etnicznej kartoteki.

Odmienny charakter i cel ma jednak zbierania danych dotyczących Romów do celów badawczych. Co prawda ochrona „prywatności” jednostki  i zachowanie poufności danych osobowych są bardzo istotne, jednak jednym z kluczowych czynników wpływających na to, że trudno jest jednoznacznie określić liczebność zarówno europejskich Romów, jak i ich populację w poszczególnych państwach członkowskich jest właśnie brak pełnych badań tego typu. Ze względu na brak takich danych, liczebność romskiej populacji jest przedmiotem spekulacji i uniemożliwia jakiekolwiek wiarygodne możliwości oceny wielu istotnych czynników związanych z poprawa ich sytuacji, jak choćby w kwestiach zdrowotnych lub w obszarze edukacji.
Unia Europejska konsekwentnie i ze względu na prawa jednostki (w tym prawo do prywatności i niebycia dyskryminowanym) wprowadza i podtrzymuje ograniczenia w zakresie gromadzenia danych etnicznych. Na podobny stanowisku stoi także Rada Europy. Pomimo wszystkich wątpliwości związanych z niebezpieczeństwem wykorzystania tego typu danych, istnieją jednak wiarygodne opracowania, które określają względnie bezpieczne metody gromadzenia danych o takim charakterze w celach naukowych i programowo-strategicznych.

http://webarchive.nationalarchives.gov.uk/20160105160709/http://www.ons.gov.uk/ons/guide-method/measuring-equality/equality/measuring-equality--a-guide/ethnic-group-statistics--a-guide-for-the-collection-and-classification-of-ethnicity-data.pdf

Istnieje jeszcze jeden czynnik wpływająca na brak, a właściwie małą wiarygodność danych dotyczących Romów. Jest to fałszowanie obrazu własnego przez Romów, traktowana jako jeden z elementów szerszej strategii przetrwania tej grupy w nieprzyjaznym społecznym środowisku zewnętrznym. Kilkaset lat prześladowań utrwaliły w społeczności romskiej takie podejście. Nieufność wobec jakiegokolwiek aparatu administracyjnego i instytucjonalnego wiąże się z chęcią pozostawania niewidzialnymi dla systemu, czemu między innymi ma służyć – mająca u podstaw lęk przed utratą tożsamości i prześladowaniami – niechęć do podawania prawdziwych informacji na swój temat.

Świadome, uważne i celowe gromadzenie danych dotyczących Romów w Europie może zmniejszać ich dyskryminację i wykluczenie społeczne służąc zarówno im samym, jak i społeczeństwom większościowym. Zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo, że dane te mogą zostać wykorzystane do celów wręcz przeciwnych, czego najwyraźniejszym przykładem były Niemcy w pierwszych czterech dekadach XX wieku.
Zagrożenie takie wydaje się być obecnie jak najbardziej realne, w związku z wyraźnym ożywieniem w Europie ruchów o charakterze nacjonalistycznym.



środa, 8 marca 2017

Radość irlandzkich Travellersów


http://www.irishtimes.com/news/politics/oireachtas/travellers-formally-recognised-as-an-ethnic-minority-1.2994309

No i z czego właściwie oni się tak cieszą?
Oni to znaczy kto?

Zarówno Parlament Europejski, jak i Rada Europejska, a w ślad za nimi także inne instytucje i agencje unijne konsekwentnie posługują się określeniem „Romowie” zamiast „Cyganie”, a przy tym – co najistotniejsze – bardzo szeroko definiują zakres tego pojęcia:


W tym wyjaśnieniu zakresu pojęcia Romowie wskazane jest wyraźnie, że decydującym czynnikiem przynależności do niego nie jest pochodzenie etniczne, dotrzymywanie romskich zasad Romanipen (ważniejsze dla Romów z Europy Środkowej i Wschodniej), czy nawet wędrowny tryb życia (mocno podkreślany przez Romów z Europy Zachodniej). Najważniejsze jednak jest to, że definicja ta odrywa bycie Romem od czynnika etnicznego, czyli pochodzenia, koncentrując się na cechach kulturowych, a w konsekwencji na stylu i trybie życia.
Dzięki temu właśnie Travellers są uznawani za Romów i zapewne był to jeden ze składników sukcesu ich starań w Irlandii.
Odwołując się ponownie do nazywania Romów przez Unię Europejską w dokumentach politycznych, dodatkowe wyróżnianie Travellersów przy wskazywaniu na Romów – pomimo włączającej definicji – utrzymuje się cały czas od początku XXI wieku. Co ciekawe, odrębne wskazywanie n Sinti i Romów „obowiązywało” szczególnie intensywnie w latach 80. i 90. XX wieku i choć utrzymuje się do dziś, to jednak z o wiele słabszą intensywnością. Ten podział wynikał z wewnętrznego poczucia Sinti, że są odrębną grupą od pozostałych przedstawicieli europejskich Cyganów, a w późniejszym czasie był wygodnym choć bezwzględnie nieprecyzyjnym narzędziem językowym odróżnienia Romów z Europy Środkowej i Wschodniej od zachodnioeuropejskich Sinti.

To tyle jeśli chodzi o oficjalne nazywanie i przyporządkowywanie do grupy mniejszościowej. Jednak powraca pytanie kim są ci Travellersi, skoro nie są etnicznymi Cyganami, a mimo tego są uznawani za Romów (według kryteriów kulturowych) i na dodatek cieszą się z uznania ich za mniejszość etniczną.
Irlandzcy Travellers są w pełni Irlandczykami i stanowią „od zawsze” część irlandzkiego społeczeństwa. Nie przybyli z innego państwa, nie są „z innej krwi” i ich ojczyzną (nawet taką najodleglejszą czasowo) jest Irlandia. Co prawda istnieją teorie mówiące o innym ich pochodzeniu, jednak badania genetyczne ich populacji wskazują na ich irlandzki rodowód, a nieznaczne wariacje genetyczne jedynie potwierdzają to, że pozostawali w genetycznej (i kulturowej) separacji.
Natomiast jednym z najistotniejszych elementów ich odrębności jest nomadyczny tryb życia.

http://amayodruid.blogspot.com/2011/08/irish-travellers.html

Odróżnia ich od pozostałych Irlandczyków nie tylko nieosiadły tryb życia, ale także szerzej – odrębna kultura, historia, a nawet język (nazywany cant, gammon lub shelta – zawierający elementy irlandzkiego gaelickiego, angielskiego, greckiego i hebrajskiego), którym porozumiewają się wewnątrz swej grupy. Wszystko to składa się na ich świadomą tożsamość, uzupełnioną o wyraźne poczucie odrębności od reszty społeczeństwa. Opierają się głównie na tradycji ustnej, a ich system wartości wpływający na wzmacnianie poczucia odrębności, jest odmienny niż większości społeczeństwa irlandzkiego.
Wyłonienie tej grupy datowane jest na XII wiek (choć mówi się także o ich pochodzeniu bezpośrednio od Celtów, a ostateczne odłączenie tej grupy od reszty społeczeństwa irlandzkiego miało miejsce kilka wieków później). Od tego czasu mieli wiele okazji, aby pokazać, że chcą być traktowanie jako odrębna, spójna mniejszość. Pomimo chęci bezkonfliktowego współistnienia ze społeczeństwem większościowym, nie chcą rezygnować ze swojego trybu życia, ściśle związanego z ich tradycją, kulturą, historią, który dodatkowo wspiera poczucie ich tożsamości.
Niektórzy spośród nich wywodzą swój rodowód Travellersów aż z XII wieku, inne rodziny przystąpiły do nich o wiele później. Prawdopodobnie pochodzą od wędrownych rzemieślników, którzy nie poddali się późnośredniowiecznemu europejskiemu (wymuszonemu) trendowi osiedlania ludności i podobnie jak Romowie starali się utrzymać swój tradycyjny sposób życia, opierając się na już wówczas wykształconej wewnętrznej solidarności, wykonywanych tradycyjnie zawodach i utrwalonym sposobie życia.

http://lenscratch.com/2017/01/jamie-johnson-irish-travellers/

Wielu z nich prowadzi osiadły tryb życia, jednak w dalszym ciągu większość jest ludźmi w drodze. Tradycyjnie podróżowali wozami zaprzężonymi w konie, zbliżonymi konstrukcyjnie do wozów cygańskich, jednak w zupełności nie przeszkadza im prowadzenie wędrownego trybu życia z wykorzystaniem nowoczesnych karawaningów i przyczep kempingowych. Ich całkowita populacja w Irlandii to 25 tysięcy osób. W Wielkiej Brytanii żyje ich 15 tysięcy, a w USA – 10 tysięcy.

W rzeczywistości charakteryzując ich trzeba przyznać, że ich podobieństwo do etnicznych Cyganów jest znaczne. Różni ich z pewnością czynnik genetyczny, jednak większość składników ich specyficznej kultury wiąże się z nomadyzmem i wypracowanymi metodami odrębnego przetrwania jako grupa. Jednak z Romami łączy ich coś więcej niż tylko podobieństwo nomadycznych wzorów kulturowych, czy choćby to jakie zawody wykonywali w swojej przeszłości i jakie wykonują obecnie. Ich udziałem są także te same problemy z jakimi  borykają się Romowie.

https://www.esri.ie/pubs/RS56.pdf

Jest to zatem przede wszystkim dyskryminacja, wykluczenie i ubóstwo, a problemy dotyczą edukacji, opieki zdrowotnej, zatrudnienia… Podobnie jak Romowie odrzucają asymilację, która z punktu widzenia rządu i społeczeństwa większościowego byłaby najwygodniejsza.

http://www.irishtimes.com/news/social-affairs/calls-for-clare-council-to-declare-traveller-housing-crisis-1.2989930

Skoro jednak i tak są odrębni, to czemu chcieli potwierdzenia swojej inności?

Podstawowe argumenty przedstawicieli tej grupy odwołują się do autoidentyfikacji i kryteriów określonych przez naukowców, które mogą pozwolić na nazywanie ich grupą etniczną. Istotna jest także kwestia własnej decyzji, czy ktoś chce być nazywany i przynależeć (o ile ma możliwość podjęcia takiej decyzji) do określonej grupy etnicznej. Na płaszczyźnie kulturowej wydaje się być to uzasadnione. O ile można się z takiej grupy świadomie wyłączyć i pozbyć większości cech behawioralnych oraz wizualnych świadczących o przynależności do niej i zmienić otoczenie i zerwać wszelkie kontakty z przedstawicielami społeczności etnicznej, to można też zadecydować o przynależności do niej. Jednak tylko w przypadku, gdy jakieś dodatkowe warunki nie uniemożliwiają tego. Tak jak w przypadku np. polskich Romów, do których przynależność jest uwarunkowana spuścizną genetyczną.

http://itmtrav.ie/keyissues/myview_new/46

Ważne, choć dość skomplikowane argumenty na to, że nadanie im formalnego statusu odrębnej grupy etnicznej ma sens i jest dla nich istotne, wskazują na to, że może być to szansa na zmniejszenie dyskryminacji, poważniejsze traktowanie ich jako formalnie wyodrębnionej grupy i łatwiejsze oficjalne reprezentowanie ich interesów.
Jeśli do tego dodamy – pomijając wiele innych argumentów – zwykłą ludzką radość z uznania ich odrębności i potwierdzenia ich autoidentyfikacji, trudno się dziwić, że od dawna dążyli do tego aby zyskać formalne i oficjalne potwierdzenie stanu faktycznego.
Nic też dziwnego, że moment uznania ich za mniejszość etniczną uznają za historyczny.

Polskim Romem zostać na życzenie nie można. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby stać się polskim Travellersem.
Oczywiście jeśli ktoś jest gotowy nie tylko na tworzenie odrębnej kultury i nowej etnicznej tożsamości grupowej, ale także na dyskryminację i wykluczenie, na które bez problemu można liczyć ze strony polskiego (i nie tylko) społeczeństwa.



wtorek, 28 lutego 2017

Romskie opowieści


Animacje są dla dzieci.
Nie są. A przynajmniej nie tylko i na pewno nie wszystkie. Wciąż potwierdza to kinematografia światowa (i polska) tworząc nie tylko filmy animowane „tylko dla widzów dla dorosłych”, ale także po prostu animacje nie tylko dla dzieci. Jednak podobnie jak w przypadku komiksu, dla wielu osób ta forma sztuki audiowizualnej pozostaje formą skierowaną przede wszystkim do najmłodszych odbiorców.
Z pewnością filmy animowane mają swoistą łatwość w docieraniu do dzieci i z tego powodu można im je szczególnie dedykować.

W latach 2013-2016 węgierska reżyserka Maria Horvath wyreżyserowała trzy filmy animowane w serii „Gypsy Tales”, współtworząc je z grupą romskich artystów i projektantów.

Káló, the Gypsy Lad
https://www.youtube.com/watch?v=M4X-KzydXVY

Doja, the Gypsy fairy
https://www.youtube.com/watch?v=hIn2rxZF-hU

The Gypsy Woman and the Devil
https://www.youtube.com/watch?v=Vh21NiHBVLg

Te proste historie mają oczywiście jak wszystkie baśnie (często zapominamy o różnicy pomiędzy znaczeniem nazw „baśń”, „bajka” i „animacja”) charakter edukacyjny i moralizatorski, lecz przede wszystkim – zgodnie z zamysłem twórców – miały za zadanie ukazać romskie tradycje i wartości kulturowe, ukazać dziedzictwo kulturowe węgierskich Romów i połączyć je ze współczesną romską sztuką. W jakimś stopniu na pewno się to udało. Każdy z filmów w oryginalnym miejscu ich udostępnienia (youtubowy profil Kecskemetfilm Kids) obejrzało co najmniej kilkanaście tysięcy osób, a poszczególne filmy otrzymywały nagrody podczas festiwali filmowych. Po tych sukcesach i pozytywnym odbiorze całej serii, planowane jest stworzenie kolejnych części wchodzących w jej skład.

https://romediafoundation.wordpress.com/2017/01/17/gypsy-tales-animation-cartoon-series-from-the-perspective-of-contemporary-roma-artists/

Czy są to opowieści tylko dla dzieci? Dobrze by było gdyby tak nie było. Przecież i dorośli z przyjemnością oglądają disnejowskie filmy animowane, posiadające również prostą fabułę i będące równie naiwne w podziale świata na to co dobre i złe.
„Gypsy tales” opowiadają o biedzie, poświęceniu, nadziei, miłości, przywiązaniu do tradycyjnego i wolnego sposobu życia, romskich przesądach i wierzeniach. I czynią to wszystko w sposób tak barwny, tak baśniowy, że już z samego połączenia kolorów i formy konstruuje się pozytywny aspekt odbioru. Zresztą pomimo wykorzystania prostej – ale jednak – techniki 3D, kadry tych opowieści są jak malowane obrazy.

Nie da się nie zwrócić uwagi na muzykę Oláha Józsefa i Parno Graszt wykorzystaną w filmie. Jest ona szczególnie intensywnie zauważalna w prześwietnej czołówce tożsamej we wszystkich trzech filmach w serii.
Romska grupa Parno Graszt, której liderem jest Oláh József, w swojej muzyce jest bardzo różnorodna, bywa tradycyjna, często jednak utrzymując romski styl, nie ucieka przed odważnymi eksperymentami.

https://www.youtube.com/watch?v=1SWl4SibexQ

W „Gypsy Tales” podkład muzyczny budzi więcej skojarzeń z niektórymi dokonaniami prześwietnego chorwackiego muzyka – Darko Rundeka, niż z muzyką cygańską jaką można usłyszeć podczas festiwali organizowanych w Polsce w Ciechocinku, czy Gorzowie Wielkopolskim.

W serwisach wideo udostępniane jest więcej bajek romskich (nie zawsze połączonych z animacjami), czy choćby po prostu animacji dotyczących Romów.
Niewątpliwie warto obejrzeć zupełnie niebajkową i niebaśniową dwuminutową, prostą technicznie animację, przygotowaną przez Natalię Gancarz, która w tej krótkiej formie potrafi wzbudzić emocje u odbiorcy, opowiadając historię zagłady Romów ze Szczurowej podczas II wojny światowej.

https://www.youtube.com/watch?v=8gguiLiXxoM

Z kolei całkiem baśniową i pięknie opowiedzianą jest animacja „O Cyganie i Dziewięciu Krukach” zrealizowana w ramach wygaszonego niestety Wielokulturowego Projektu Bajkowego "Cztery Strony Bajek".

https://www.youtube.com/watch?v=UGnbttul6z4

Inny charakter – także pod względem wykorzystanej techniki animacji – ma „Bajka o Cyganie i Czerwonym Wężu”, przygotowana w Sejnach, w ramach działań Ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów".

https://www.youtube.com/watch?v=DlHtQwJs-NE

W ramach tej krótkiej listy warto także sięgnąć do „Bolka i Lolka”. Odcinek „Cygański wóz” z jednej strony utrwala stereotypy, jednak te łagodne i wychwalające raczej folklorystyczny aspekt romskości, natomiast w bardzo delikatnej formie (jak to na „Bolka i Lolka” przystało) prześmiewa stereotypy negatywne.

https://www.youtube.com/watch?v=RbGTBMAY1d8

W świetny (i skondensowany) sposób prosta technika animacji poklatkowej została wykorzystana w edukacyjnym „Gypsies, Roma, Travellers: An Animated History” Open Society Foundations, ukazującym – zgodnie z tytułem – historię i kulturę Romów, przemycając przy tym wiele istotnych informacji, potencjalnie pozwalających na lepsze zrozumienie tej społeczności.

https://www.youtube.com/watch?v=Q6wSLfGBVGY


O wiele większą oglądalność niż powyższe  filmy animowane podejmujące wysiłek przekazania głębszych treści, mają jednak inne animacje ukazujące się w internecie, chętnie oglądane przez młodzież. W ich tytułach pojawiają się takie określenia jak „prawda o Cyganach”, „Cygany”, „nienawiść do cyganów”.


Oczywiście chodzi w nich tylko o żart. Bo to przecież oczywiście jest śmieszne. Na przykład hasło „żryj gruz cyganie”. Wręcz klasyka polskiego dowcipu. W końcu nikogo to nie uraża.
Albo przynajmniej ktoś nie ma możliwości powiedzieć, że tak jest.



sobota, 18 lutego 2017

Cygański biznes rządu*


http://www.gazetapolska.pl/12502-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska

http://niezalezna.pl/93941-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska-dziesiatki-milionow-wyrzucone-w-bloto

http://telewizjarepublika.pl/wielki-przekret-cyganski-biznes-kopacz-i-tuska,44620.html




Wchodząc w retorykę przedstawioną w powyższych, a właściwie w powyższym artykule kopiowanym przyjaźnie i promocyjnie, trzeba zwrócić uwagę na jeden podstawowy fakt.
Podstawy funkcjonowania „Komponentu romskiego” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego w Polsce na lata 2007-2013 zostały ustalone i zatwierdzone w 2006 roku, czyli podczas poprzedniego epizodu rządów PiS w Polsce (2005-2007).

http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/romowie/komponent-romski-progr/6762,Informacje-o-PO-KL.html

Posługując się zatem sposobem formułowania myśli przez autora tekstu (choć należy to uznać jedynie za eksperyment myślowy i nie należy tego czynić poza teoretycznymi rozważaniami, choćby dlatego, że – podobnie jak teza zawarta w tytule oryginalnego artykułu opublikowanego w „Gazecie Polskiej” – nie jest to prawdą, i w związku z tym, że tytuł ten odbiegałby od standardów jakiejkolwiek rzetelności) równie dobrze można by sformułować o wiele bardziej prawdziwy tytuł:

„Cygański biznes Kaczyńskiego”

Poprzedni rząd (Tuska i Kopacz) nie miał zatem wpływu na wysokość środków (owych podkreślanych 80 mln) przeznaczonych w ramach POKL na działania na rzecz wieloaspektowej integracji Romów. Jeśli jakikolwiek rząd miał na to wpływ, był to rząd PiS.

Stykając się z tego typu artykułami prasowymi jak ten, nasuwa się pytanie, jaka była intencja autora/redakcji, i jaki cel chcieli oni osiągnąć.
Bez głębszej analizy można wskazać 3 grupy celów, które można skonkretyzować w poniższych punktach:
1. Wskazanie na niegospodarność/powiązania byłych decydentów
2. Krytyka Unii Europejskiej
3. Wzbudzenie niechęci do Romów
Oczywiście zakłada to jakąkolwiek celowość działań autora a nie prosty proces myślowy „oni dostali a my nie” i zazdrość (jeden z 7 grzechów głównych), wyrażającą się zawiścią i powstaniem tego typu artykułu.
Jako wręcz niemożliwą i absurdalną należy odrzucić myśl mówiącą o tym, że chodzi o przedmiotowe wykorzystanie mniejszości etnicznej do zdyskredytowania Unii Europejskiej oraz polityków wskazanych w tytule. Mniejszości w znacznym stopniu „niemej” medialnie i nieradzącej sobie ze współczesną rzeczywistością. Mniejszości, której łatwo odmówić bycia „prawdziwymi Polakami” – bez względu na to czy oni siebie za takich uważają. Byłoby to przecież zbyt prymitywne.

Pierwszy punkt w pewnym stopniu został omówiony poprzez wskazanie na to, kto tworzył rząd podczas zatwierdzania podstaw realizacji POKL. Jednak zamieszczona w tytule artykułu – jak już wskazano – teza, sugeruje możliwość uzyskania korzyści finansowych (powiązań finansowych?) lub jakichkolwiek innych przez Kopacz i Tuska. Jest to jednak tak absurdalne, że nie wymaga żadnego szerszego komentarza.
Drugi punkt związany z Unią Europejską może dotyczyć tego, na jak beznadziejne i absurdalne cele wydawane są jej środki, zamiast przeznaczyć je na cele dotyczące Polski i Polaków, jednak nie związane z tą konkretną grupą etniczną. W rzeczywistości wydatkowanie tych środków wpasowuje się dobrze, zarówno w cywilizacyjny, jak i rozwojowy paradygmat Unii Europejskiej. Niestety, aby to zrozumieć, trzeba posiadać jakąkolwiek wiedzę na jej temat wykraczającą poza doniesienia prasowe i nacechowane ideologicznie hasła. Ideałem byłoby, znać (próbować rozumieć) przy tym specyfikę kultury romskiej – determinującej w znacznym stopniu zachowanie i styl życia większości Romów. Ponad poziomem ideału jest już wiedza o tym, że Unia Europejska wciąż (od początku lat 90.) poszukuje drogi do tego, aby skutecznie włączyć Romów w główny nurt życia państw członkowskich i ma pełną świadomość niskiego poziomu skuteczności swoich działań i – jak dotąd godząc się na to – kosztowności jakiejkolwiek próby pomocy Romom.
Trzeci punkt jest bolesny z dwóch powodów. Przede wszystkim, biorąc pod uwagę komentarze internautów, wydaje się on być celem głównym. Niewybredne dowcipy przeplatają się z prawdziwymi opowieściami z życia „jacy to Romowie są naprawdę”, pojedynczymi hasłami akceptacji dla nowego polskiego rządu i poparcia jego innej polityki. Ponadto cel ten związany jest ze wzmacnianiem dyskryminacji Romów przez naród tytularny. A dyskryminacja we wszystkich dziedzinach życia jest głównym problemem każdej społeczności romskiej.

Może nie należy być aż tak nieustępliwym w używaniu nazwy Romowie jak Ian Hancock, jednak w przypadku oficjalnego (prasowego) dyskurs publicznego nie należy używać określenia Cyganie, gdyż jest to możliwe jedynie w przypadkach, w których zarówno nadawca, jak i odbiorca rozumieją różnice pomiędzy tymi określeniami. Jednak autor artykułu konsekwentnie odrzuca oficjalną nazwę tej mniejszości, co w kontekście całości tekstu wydaje się być zabiegiem celowym, mającym za zadanie dyskredytowanie tej grupy i wyrażenie pogardliwego stosunku do jej zinstytucjonalizowanych życzeń co do sposobu jej nazywania.

W lidzie artykułu pojawia się cytat z informacji o wynikach kontroli Najwyższej Izby Kontroli „Działania administracji publicznej na rzecz ochrony praw mniejszości romskiej w Polsce”. Autor płynnie przytaczając informację mówiącą o tym, że 70% Romów jest bezrobotnych, sugeruje – wykorzystując pragmatyczną presupozycję – że NIK zajmował się sprawą przywołanych ponad 80 mln zł. Skuteczność tej sugestii potwierdza pytanie jednego z internautów o to, kiedy instytucja ta wniesie oskarżenie do prokuratury.
W rzeczywistości raport ten dotyczył kontroli nie samego wydatkowania funduszy przez beneficjentów w ramach projektów finansowanych z funduszy europejskich, a działalność administracji publicznej w ramach rządowego programu „Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce 2004-2013”. Ponadto w tym samym akapicie raportu, który mówi o siedemdziesięcioprocentowym bezrobociu wśród Romów, wspomina się także o pozytywnych zjawiskach, jak choćby o tym, że:
Wzrosła natomiast frekwencja wśród uczniów realizujących obowiązek szkolny, co było wynikiem zatrudniania asystentów edukacji romskiej.
A także o tym, co ze względu na tradycyjny charakter społeczności romskiej jest kluczowe w przypadku jakichkolwiek działań dotyczących jej, czyli o powolności zmian:
Jednak dziesięć lat, w czasie których realizowano Program romski, okazało się zbyt krótkim okresem dla osiągnięcia wszystkich założonych celów.
Zatem tak, jak w legendarnym Radiu Erewań – to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody. Poza tym, że nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, a przed Pałacem Zimowym, nie rozdają, a kradną i nie samochody, a rowery.

Sama – bezwzględnie krytyczna – retoryka opisu poszczególnych projektów realizowanych w unijnych funduszy przeniesiona w inne dziedziny, pozwoliłaby autorowi na określenie kwartetu smyczkowego No. 15 Beethovena wodzeniem końskim włosiem po baranich jelitach. Bez problemu udałoby się także w ten sposób wykazać, że Ziemia jest płaska, bo nie tylko to każdy widzi, a Australijczycy z niej nie spadają.
Wybierając pojedyncze przykłady tego typu opisowej retoryki, poza lidowym kuriozalne projekty jak „Innowacyjni Romowie na rynku pracy” (bez względu na to gdzie autor widzi ową kuriozalność), w tekście znajdują się takie określenia jak dziwacznej nazwie „Cooltura równych szans” (zapewne w odróżnieniu np. od niedziwacznej: „Prawdziwy Kebab Prawdziwego Polaka”), ogólnikową nazwą „Dialog szansą na zmianę” (bo nazwa powinna być tak konkretna, jak np. „Telewizja Republika” ), czy przywoływanie – bez wyjaśnienia okoliczności i jej finału – sprawy szefa wrocławskiego Stowarzyszenia Romów Romani Bacht.
W pełnej wersji artykułu zamieszczonej w drukowanym wydania „Gazety Polskiej” autor kontynuuje krytyczne wskazywanie na poszczególne projekty, uwypuklając między innymi takie elementy, jak rekordziści (czyli najbardziej sprawnie działające organizacje) funduszy, czy problem z czynnikiem terytorialnym. Na listę tak napiętnowanych trafił nawet Uniwersytet Łódzki ze względu na realizację działań na obszarze Małopolski. Autor niejako na deser wyszczególnił również jednostki samorządowe, które uczestniczyły w opisywanym wyrzucaniu pieniędzy w błoto.

We wszystkich tych przypadkach kluczowymi było wskazanie kwot przeznaczanych na wsparcie wielokierunkowej integracji Romów. Niebagatelnych z punktu widzenia jednostki, jednak w rzeczywistości adekwatnych do przyjętego przez realizatorów projektów zakresu działań, zaakceptowanego w procesie wyboru wniosków skierowanych do realizacji, zgodnie z podstawami przyjętymi przez rząd PiS w 2006 roku.

Związany z finansami jest także jeden z najbardziej interesujących elementów artykułu – podtytuł ostatniej części wersji papierowej: Program 5000+ dla Romów.
Tym razem autor odnosi się nie do funduszy strukturalnych, ale do następcy wspominanego już programu rządowego: „Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020”.
Na podstawie prostego (w tym przypadku zbyt prostego) wyliczenia autor stwierdził, że:
Oznacza to ok. 5000 zł na jednego Cygana, łącznie z małymi dziećmi
Dziennikarz zapomniał jedynie dodać, że jest to kwota przeznaczona na 6 lat.
Zatem w przeliczeniu na miesiąc jest to 65 zł. 
Gdyby tak liczyć rządowy projekt 500+, to powinien nosić nazwę 36000+.

Cel tekstu jest najprawdopodobniej dyskredytująco-polityczny. Co prawda wszystkie jego elementy mają konstruować negatywne podejście czytelnika do realizacji jakichkolwiek „romskich” działań i wskazywać na ich bezsensowność, jednak pozostaje to w ścisłym powiązaniu z samą Unią Europejską oraz z poprzednim rządem Polski.

Generalnie artykuł jest pobieżny, w zakresie wiedzy o Romach opiera się wyłącznie na stereotypach, dane (np. z raportu NIK) są wyrywane z kontekstu i zestawiane z jednostkowymi informacjami w taki sposób, aby tworzyć w umyśle odbiorcy zafałszowany obraz rzeczywistości.
Na stronach internetowych w komentarzach pod tekstem artykułu, można dostrzec, że wywołuje negatywne reakcje wobec Romów. Zwiększa niechęć do nich, oddziela ich od reszty społeczeństwa, intensyfikuje wykluczenie i ostatecznie pogłębia dyskryminację.

Artykuł ten szkodzi Romom.


* Podczas przygotowywania tego tekstu nie przekazano żadnych środków finansowych ani za wersję papierową „Gazety Polskiej” ani za jej prenumeratę w wersji elektronicznej.


środa, 8 lutego 2017

Co z tą Francją?


Z Francją to, że (skrajnie upraszczając) z jednej strony Liberté-Égalité-Fraternité, z drugiej strony Marine Le Pen i jej program. Nie jest to oczywiście jedyne państwo, w którym dochodzi do tak silnego zróżnicowania pomiędzy teoretycznymi i ideowymi podstawami, a praktyką.
W jakimś stopniu można próbować rozumieć Francuzów, którzy żyjąc w laickim państwie borykają się z problemami związanymi z najliczniejszą spośród państw Unii Europejskiej mniejszością muzułmańską (7,5%). Jednak skoro kiedyś chciało się być państwem kolonialnym i z radością przyjmowało się tanią siłą roboczą, to należy się obecnie liczyć z konsekwencjami.

W ramach Unii Europejskiej zagwarantowana traktatowo swoboda przepływu osób pozwala każdemu obywatelowi państw należących do niej (co automatycznie nadaje im także obywatelstwo Unii Europejskiej) na swobodę przemieszczania się i pobyt w innym państwie:

każdy obywatel Unii ma prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich, z zastrzeżeniem ograniczeń i warunków ustanowionych w Traktacie i w środkach przyjętych w celu ich wykonywania

Oczywiście wiążą się z tym określone ograniczenia dotyczące celu pobytu, środków potrzebnych na zapewnienie potrzeb życiowych, czasu pobytu, niestawaniem się obciążeniem dla systemu państwa, do którego się przybywa oraz innych czynników.
Nie zmienia to jednak tego, że taka możliwość istnieje. Przez wiele lat (od aktywacji Traktatu z Maastricht – Traktatu o Unii Europejskiej w 1993 roku) swoboda ta funkcjonowała zasadniczo bez większych i znaczących problemów, jej czasowe zawieszanie notyfikowane w Komisji Europejskiej było związane z konkretnymi i uzasadnionymi przypadkami zachowania porządku publicznego, a każdy (niemalże) z obywateli Unii Europejskiej traktował tę możliwość rozsądnie.

A potem w 2004 roku nadeszło największe rozszerzenie Unii Europejskiej, a w jego drugim etapie w 2007 roku dołączyły do niego Bułgaria i Rumunia. I to był koniec rozsądnego wykorzystywania swobody przepływu osób. Prawie nikt nie przewidział, że Romowie zamieszkujący tereny państw, w których poziom dyskryminacji jest wysoki, a poziom ich życia bardzo niski, wykorzystają swobodę przepływu osób, do tego aby mieć szansę na poprawę warunków życia i zmniejszenie (lub nawet nie) stopnia ich dyskryminacji. Czynnik ekonomiczny – poziomu życia i warunków bytowania – był w  tym przypadku decydujący.
Problemem okazał się różny poziomie rozwoju państw i nierówności społeczne i ekonomiczne, związane z brakiem spójności społecznej, gospodarczej i terytorialnej.
Doprowadziło to do znaczącej liczbowo wewnętrznej (w ramach Unii Europejskiej) migracji Romów do bogatszych państw Europy Zachodniej. Między innymi do Francji.
Ostatecznie skutkowało to specyficznymi, jednak określanymi jako masowa deportacja, wydaleniami Romów z Francji.

http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/38625/003.pdf

Teoretycznie po stanowczej reakcji ze strony Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i organizacji pozarządowych sytuacja się unormowała i zaprzestano nękania Romów. Jednak w rzeczywistości ich sytuacja we Francji w dalszym ciągu jest trudna, a ocena działań rządu francuskiego w tym zakresie raczej nie może być pozytywna.

W ciągu 2016 roku we Francji ponad 10.000 Romów eksmitowano z miejsc zamieszkania.

http://www.errc.org/article/thousands-of-roma-forced-onto-streets-of-france-in-2016/4549

W ponad połowie przypadków były to wysiedlenia z użyciem siły i w ponad połowie przypadków nie miały podstawy w decyzji sądów. Także w większości przypadków nie zaoferowano wysiedlonym akceptowalnego alternatywnego zakwaterowania. W wielu przypadkach były to eksmisje zimą i dotyczyły tych samych Romów kilkukrotnie.

http://www.errc.org/cms/upload/file/roma-eviction-census-france-2016.pdf

Takie cykliczne, szeroko zakrojone i przymusowe eksmisje są wyrazem albo świadomej polityki i chęci zmęczenia mniejszości i zachęty do wyjazdu z Francji, bądź też pokazują jak chaotyczna jest polityka rządu francuskiego w tym zakresie. Niewątpliwie jednak wiążą się one ze zbędnym i bezsensownym marnotrawieniem środków i – na poziomie oceny skutków – represyjną polityka, która mogłaby być choć w pewnym stopniu zastąpiona przez politykę opiekuńczą, a środki mogłyby być wówczas przeznaczone na zapewnienie dobrych albo choćby nieco lepszych warunków mieszkaniowych. Do podjęcia takich rozwiązań brakuje jednak woli politycznej.
Skargi na takie postępowanie rządu francuskiego wpłynęły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Wysiedlanie Romów, bez zapewniania im jakiejkolwiek sensownej alternatywy jest sprzeczne z założeniami (jednym z czterech głównych jest poprawa warunków mieszkaniowych Romów) ogólnounijnej ramowej strategii realizowanej przez państwa członkowskie (w tym także Francję – „An equal place in French society: French government strategy for Roma integration within theframework of the Communication from the Commission of 5 April 2011 and the Council conclusions of 19 May 2011”). Ponadto takie eksmisje nie biorą pod uwagę, a  właściwie lekceważą ogłoszone w połowie 2016 roku wspólne stanowiskiem OPRE (Operational Platform for Roma Equality).

https://rm.coe.int/CoERMPublicCommonSearchServices/DisplayDCTMContent?documentId=0900001680682b0a

Wskazano w nim na określone koszty społeczne i kapitałowe (w szerokim spektrum kapitałów) po stronie eksmitowanej (często cyklicznie) mniejszości romskiej, odwołano się do międzynarodowych standardów postępowania wobec mniejszości (również w konkretnej sytuacji eksmisji), a także wskazano ścisłe powiązanie tych działań oraz sposobu ich przeprowadzania z dyskryminacją ze względu na pochodzenie etniczne.

To, czym kiedykolwiek Francja mogła się pochwalić i za co była chwalona  przez Komisję Europejską na przełomie 2011 i 2012 roku (w związku z przygotowaniem i realizacją narodowej strategii na rzecz Romów) w zakresie mieszkalnictwa i efektywnego wsparcia Romów, to wioski integracyjne powstałe w okolicach  Saint  Denis,  Aubervilliers,  Saint  Ouen,  Bagnolet  oraz Montreuil. W planach było stworzenie dodatkowych tego typu miejsc niedaleko Lille, Marsylii i Lyonu. Chwalenie tego pomysłu przez Komisję Europejską, wynikało chyba z niezrozumienia realnej sytuacji i celu istnienia tych wiosek. Jeszcze w 2007 roku nazywane były wioskami asymilacyjnymi i były to miejsca oddalone od innych miejsc zamieszkania, ogrodzone i strzeżone przez strażników.

http://www.cafebabel.pl/spoeczenstwo/artykul/wioski-dla-romow-pomiedzy-politycznym-snem-a-spoeczna-rzeczywistoscia.html

Mówiąc o eksmisjach Romów we Francji trzeba pamiętać o tym, że w większości przypadków są to wysiedlenia z miejsc, które Romowie zaadoptowali do swoich potrzeb i są w rzeczywistości najczęściej (choć absolutnie nie zawsze) nielegalnymi obozowiskami, podobnymi do tych we Wrocławiu lub Gdańsku.

https://www.equaltimes.org/paris-roma-face-camp-eviction?lang=en#.WJr61n0_bvz

Nie wpływa to jednak na to, że są to ich jedyne miejsce zamieszkania, że mają tam rzeczy będące ich własnością, że miejsca te pozwalają im nie nocować pod gołym niebem i że naprawdę nie mają gdzie indziej pójść.

Oceniając postępowanie Francji trzeba oczywiście brać pod uwagę, że większość działań wynikających z decyzji rządu ma za cel zachowanie porządku publicznego i zapewnienie bezpieczeństwa i komfortu własnym obywatelom. Tym bardziej, że nastroje wobec Romów nie są delikatnie mówiąc zbyt pozytywne.

https://www.youtube.com/watch?v=8620c-x8IH4

Można jednak znaleźć inne sposoby rozwiązania tych problemów. Takie właśnie są założenia zarówno ogólnounijnej strategii, jak i wszelkich działań podejmowanych przez agendy Rady Europy, Agencji Praw Podstawowych oraz instytucje i organizacje, dla których Romowie są takimi samymi ludźmi jak inni mieszkańcy Europy.

Oczywiście te inne sposoby rozwiązania okołoeksmisyjnych problemów są bardziej kosztowne, ale ostatecznie można liczyć, że także bardziej skuteczne i długoterminowe. Ponadto zachowują one nie tylko prawa własnych obywateli, ale także przedstawicieli mniejszości posiadających (lub nie) obywatelstwo Unii Europejskiej.


sobota, 28 stycznia 2017

„Cygan” w kulturze popularnej


Trudno odnosząc się do kultury popularnej a szczególnie tak jak w tym przypadku – do komiksu, mówić o „Romach”, pomijając określenie „Cygan” (Gypsy). Podobnie zresztą jak trudno oczekiwać aby pojawiły się w sklepach „śledzie po romsku” albo „sos romski”.  Być może w świecie idealnym doszłoby w końcu do takiej zmiany, jednak wydaje się, że w ostatnim czasie raczej oddalamy się od tego celu.
Nie można jednak wpisywać takiego podejścia w głoszony radośnie, populistycznie i dość powszechnie upadek „poprawności politycznej” i tańcząc na jej grobie wykrzykiwać „w końcu można mówić co i jak się chce!”. Nie można. To, że ktoś publicznie (i medialnie) mówi „murzyn”, „Cygan”, „homoś”, nie sprawia, że nagle mamy prawo nazywać tak innych, ani że musimy być takim samym chamem ów ktoś.
Podstawą naszych zachowań jest cywilizacja w której funkcjonujemy, a to co i w jaki sposób mówimy świadczy o poziomie naszej kultury, wiedzy i stanie naszej umysłowości.
Wybór należy do każdego z nas.

Oczywiście nie w przypadku wszystkich komiksów można mówić o „Cyganach”. Takie wydawnictwa jak prześwietny „Drom-Droga” wydany przez Fundację Integracji Społecznej Prom,  choć odwołujące się do historii (w ramach której możemy powiedzieć o wędrówce Cyganów do Europy) opowiadają historię Romów.

https://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/kadra/mszewczyk/Documents/dd.pdf

Podobnie jest w przypadku obrazkowej historii w „Mietek na wojnie” w wykonaniu Natalii Gancarz i Diany Karpowicz.

https://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/kadra/mszewczyk/Documents/How%20I%20Had%20Not%20Been%20Surviving%20World%20War%20II.pdf

Te opowieści mają inny cel niż komiksy wykorzystujące postacie Romów w ramach kultury popularnej. W nich podkreślana jest romskość. Kultura popularna woli jednak „cygańskość” i wykorzystuje większość stereotypów jakie na temat mniejszości romskiej funkcjonują w społeczeństwach większościowych. Nie mają one jednak na celu wprowadzać, czy też wzmacniać dyskryminacji, a jedynie odwołują się do utrwalonych wzorców kulturowych, do swoistych ikon zakodowanych w pamięci zbiorowej, często w ramach stereotypów podkreślając pozytywne (choć też nie zawsze prawdziwe) cechy przedstawicieli tej grupy.

Generalnie na marginesie głównej opowieści w wielu komiksach pojawiają się postacie Romów, a przede wszystkim romskich kobiet, które np. wróżą głównym bohaterom. I ten motyw jest bodaj najczęściej wykorzystywany w komiksowych opowieściach.

Z wprowadzeniem do serialu  The Flash” najbardziej bodajże znanej cygańskiej postaci komiksowej DC Comics – „Gypsy”, wywiązała się amerykańska dyskusja dotycząca nazwy Gypsy-Roma.  Za podstawę przyjęła nieprzejednane stanowisko Iana Hancocka, krytykując takie nazywanie postaci. Amerykańska wizja rzeczywistości jest oczywiście jedyną słuszną i najbardziej efektywną we wszystkim czego Amerykanie się podejmują – łącznie z oceną sytuacji w Europie i jej państwach, jednak mimo takiej ich pewności siebie, istnieją pewne granice, których – jak się wydaje – nie jest dobrze przekraczać. Tym bardziej, że argumenty przytaczane w dyskusji mijają się z prawdą.
Przykładem na takie zbyt daleko idące działanie jest powieść Aghaty Christie „Ten Little Niggers”, której tytuł (a także elementy treści) w późniejszym czasie zmieniono na „Ten Little Indians”, a następnie na „Ten Little Soldiers” (w polskim wydaniu „Wyspa”).

http://www.newsarama.com/32801-reconsidering-dc-s-gypsy-name-as-a-racial-slur-in-light-of-her-upcoming-debut-on-cw-s-the-flash.html

O wiele istotniejsze wydaje się jednak to, jak jest przedstawiana postać Gypsy należącej do grupy Justice League of America.

http://www.writeups.org/gypsy-jla-detroit-dc-comics/

Została stworzona przez  Gerryego Conwaya i Chucka Pattona w 1984 roku. Jej główną mocą jest iluzja i kamuflażowa niewidzialność. Jest przy tym zwinna, potrafi się bić i umie wykradać różne przedmioty. Choć losy jej rodziny nie są pozytywne i jej kariera jako superbohaterki rozpoczęła się od ucieczki od niej, to sama o sobie mówi jako o serbsko-chorwackiej królowej. Jednak naprawdę istotne jest to, że stoi po stronie dobra. Łatwo byłoby przecież umieścić ją po stronie negatywnych bohaterów.
Jak w przypadku większości superbohaterów jej wygląd oraz cechy szczegółowe ulegały modernizującej zmianie, adekwatnie do zmian zachodzących w społeczeństwie i jego wizji Romów, a także potrzeb komiksowej opowieści.

http://comicvine.gamespot.com/gypsy/4005-10206/

W uniwersum DC jest także jeszcze jedna bardzo ważna postać pochodzenia romskiego, której ewolucja jest zadziwiająca. Jest nią stworzony już w 1940 roku Robin (Dick Grayson), będący pomocnikiem Batmana, który dorastając przeewoluował w Nightwinga.

http://comicvine.gamespot.com/dick-grayson/4005-1691/

Pomimo tego, że Robin był tak ważną postacią (zastępując nawet czasem Batmana), rzadko pamięta się o jego pochodzeniu, jednak jego zdolności akrobatyczne są spuścizną jego (i jego rodziny) cyrkowej przeszłości.

Kolejną bardzo znaną postacią, którą trzeba przywołać jest Magneto z serii X-Man wydawnictwa Marvel  Comics. Nie trzeba go szczegółowo przedstawiać ani opisywać, a jedynie podkreślić, że jest postacią niejednoznaczną i choć pierwotnie był głównym przeciwnikiem tych dobrych, to jego rozwój i wyjaśnione motywacje działań (głównie w filmach), modyfikują w znacznym stopniu negatywnie jednoznaczny wizerunek tej postaci.

http://marvel.com/universe/Magneto

Z pewnością jego żoną – Magda, którą poznał w obozie Auschwitz – jest Cyganką. Natomiast ona sam w większości opracowań jest określany jako Żyd. Na jakiś czas przyjął natomiast tożsamość Sinthi nazywającego się Erik Lehnsherr. Być może na podstawie tego epizodu w życiu postaci, w niektórych komiksach i opracowaniach Magneto jest identyfikowany jako Cygan.
Niewątpliwie natomiast Romami są syn i córka Magneta i Magdy – Quicksilver i Scarlet Witch nazywana także Gypsy Witch.

http://marvel.com/universe/Quicksilver http://marvel.com/universe/Scarlet_Witch


W przypadku postaci z kręgu X-Manów ich przynależność do Romów, nie jest tak istotne jak w przypadku Gypsy i nie determinuje ich mocy, choć w przypadku Scarlet Witch jej mistyczna energia fałszująca rzeczywistość może mieć związek z jej pochodzeniem etnicznym.

Zupełnie inaczej przedstawieni są Cyganie w stemapunkowym komiksie Joea Beniteza „Lady Mechanika”.

http://www.joebenitez.com/?page_id=99

Umieszczeniu w XIX-wiecznej stylistyce steampunku są piękni, dumni, twardzi, szlachetni, waleczni, posiadają wiedzę i umiejętności. Dla równowagi – prowadzą cyrk. To oni są w tej historii poszkodowanymi.

Jeszcze inny charakter ma komiks „Gypsy” stworzony przez Briana Pulido. To chyba widać od razu po okładce.

http://comicvine.gamespot.com/brian-pulidos-gypsy/4050-20180

Piękna (?) Cyganka wraz ze swoją siostrą poświęcają się bez reszty oszustwom i kradzieżom w XIX-wiecznej Anglii. Gdy pojawia się element tajemniczości (bestia) muszą stanąć do walki aby uratować innych Cyganów. Komiks ten jest przykładem jednego z najbardziej stereotypowych podjęć tematu Romów. Główna postać – Antoinette, nie będąc spętana głównonurtowymi zasadami jest postacią wyzwoloną, której nieobce są moce tajemne, a seksowność i ponętność stanowią ważny element konstrukcji tej postaci.

Postaci o romskich korzeniach jest o wiele więcej, włączając w to tak ważnego bohatera jak główny przeciwnik Fantastic Four – Doctor Doom.

http://comicvine.gamespot.com/profile/blenderbender/lists/romani-characters/52585/

Nawet ta lista nie wyczerpuje najważniejszych przedstawień Romów w komiksach. Wyrazem tego jest najnowsza edycja hermetycznego – za sprawą wydawania go wyłącznie w języku francuskim i bez wersji elektronicznej – i drugiego co do znaczenia w Europie naukowego czasopisma dotyczącego Romów – „Etudes Tsiganes”. Numer 58-59 w całości poświęcony jest Romom w komiksie (głównie francuskim).

http://www.etudestsiganes.asso.fr/numero/vol58-59.html

Truizująco uogólniając Romowie w komiksach są przedstawiania bardzo różnorodnie. Poza wręcz archetypiczną wróżącą Cyganką, wiele postaci ma romskie korzenie, a czasem ich zdolności (o ile je posiadają) wiążą się z ich tajemniczym (i stereotypowo traktowanym) cygańskim pochodzeniem.
Podczas ostatniego (2016) Comic Conu doprowadziło to nawet do bardzo nerwowej dyskusji w trakcie jednej z sesji.

http://comicsalliance.com/peter-david-rromani-representation-new-york-comic-con/

Biorąc pod uwagę prawdziwe życie i stopień codziennej dyskryminacji Romów, chyba lepiej by było gdyby powstawały komiksy nawet takiej jak w przypadku „Gypsy” Briana Pulido, niż aby zdeformowane przez stereotypy podejście do Romów znajdywało bolesny oddźwięk w naszej rzeczywistości społecznej.