sobota, 18 listopada 2017

Kasa? Chętnie


Czy jest na sali ktoś, kto nie chce dostawać dodatkowych pieniędzy? Nie widzę. Dziękuję.

https://rodzina500plus.gov.pl/

Czy uprawnieni do tego Romowie powinni otrzymywać środki z rządowego programu 500+ (Program wsparcia dla rodziców „Rodzina 500+”)? Oczywiście. W końcu należą się im one zgodnie z ustalonymi zasadami, tak jak wszystkim innym polskim obywatelom. Czy skutki otrzymywania wypłat z 500+ współgrają z założeniami celów strategii krajowych (i/lub ponadnarodowych) dotyczących Romów, mających w dłuższej perspektywie czasu trwale zmienić sytuację tej grupy? No nie do końca. A właściwie po prostu nie.


Mechanizm jest prosty i wiąże się z z tym, co jest także zauważalne w przypadku społeczeństwa większościowego. Jeśli jest możliwość uzyskania dodatkowych środków finansowych wypłacanych po prostu za stan rodzinny/sytuację demograficzną, to chęć podejmowania pracy (za podobnej wysokości środki finansowe lub uczestnictwa w różnych projektach lub programach przynoszących dochód) maleje. Mechanizmy finansowania projektów w ramach funduszy strukturalnych – na poziomie ogólnym zgodnie z intencją Unii Europejskiej – wymagają aktywności ze strony ich uczestników. Zatem na przykład Romni (romska kobieta) może otrzymać bezzwrotne dofinansowanie na szkolenie i na otwarcie własnej działalności gospodarczej lub zatrudnienie. Wymaga to jednak uczestnictwa w spotkaniach, szkoleniach, a następnie podjęcia aktywności zawodowej. Dodatkowo wszystko to dzieje się w obcym (nieromskim) środowisku, wymaga często wielu kontaktów z osobami (w tym mężczyznami) spoza własnej wspólnoty. Jeśli romska rodzina jest rodziną tradycyjną, to stanowi to znaczne utrudnienie organizacyjne, gdyż poza starszymi kobietami,  Romni zasadniczo nie powinny same przebywać poza romską wspólnotą i kontaktować się z nie-Romami. Zatem jeśli nie trzeba – nie będą one podejmowały aktywności zawodowej, szkoleniowej lub jakiejkolwiek innej wymagającej takiego kulturowego obciążenia. Otrzymywanie środków z programu 500+ jest niewątpliwie czynnikiem wspomagającym owo nie trzeba. To jednak rujnuje w znacznym stopniu strategicznie i ogólnie określony plan aktywizacji, włączenia społecznego i gospodarczego, a także wykorzystania potencjału możliwej zmiany tkwiącego w romskich kobietach.

Z pewnością takie dodatkowe finansowanie pomaga wielu romskim rodzinom żyć godniej i pozytywne skutki dla tej społeczności wynikające z 500+ są podobne do dobrych efektów jakie pojawiają się w przypadku pozostałej części społeczeństwa. Wymaga to co prawda kontaktów z administracją, należy składać określone dokumenty, posiadać dokument tożsamości, jednak w przypadku polskich Romów nie są to wymogi, którym nie można (czasem bardzo niechętnie) sprostać. Ponadto niektóre romskie organizacje pozarządowe pomagają Romom w zgromadzeniu i wypełnieniu koniecznej do uzyskania dofinansowania dokumentacji. Niewątpliwie jednak taka możliwość pozyskania dodatkowych środków finansowych jest kolejnym elementem społecznego rozleniwiania Romów i potwierdzania, że jakoś to będzie, bo coś w końcu zawsze dostaną. Skutkuje to w jakimś stopniu nie tyle może wytykaną im często roszczeniowością, ile większym uzależnieniem od finansowania rządowego, nie wynikającego z podejmowania pracy i jakiejkolwiek aktywności (choćby nawet uczestnictwa w szkoleniach).

Należy w tym miejscu zastanowić się, jak 500+ wpływa na zwiększanie niechęci społecznej do nich, przed czym zawsze i wielokrotnie przestrzega Roman Kwiatkowski. Trudno jest to jednak określić, nie przeprowadziwszy licznych wywiadów z przedstawicielami społeczeństwa większościowego, którzy najczęściej krytykowali jakąkolwiek pomoc ze strony państwa (czy projektowo-programową, czy też społeczną).  Można przypuszczać (być może jednak jest to zbyt racjonalna ścieżka rozumowania aby prowadziła do opisu rzeczywistej sytuacji społecznej), że w znacznym stopniu jednak nie zwiększa to niechęci. Najczęściej i w większości osoby wytykające Romom jakiekolwiek finansowania otrzymywane bez nakładu pracy, mają niższy poziom wykształcenia, co wiąże się także (choć nie zawsze i nie wyłącznie) z posiadaniem przez nich większej liczby dzieci. Najczęściej ich dochody są niższe niż średnia krajowa. Zatem oni także otrzymują analogiczne środki na każde z kolejnych dzieci. Racjonalnie myśląc – nie powinni mieć zatem pretensji. Takie oderwanie finansowania (demograficzne, choć w sumie o charakterze pomocy społecznej  i to wyraźnie widoczne i policzalne) od czynnika przynależności etnicznej – o ile rzeczywiście nie generuje większego negatywnego nastawienia do zazwyczaj liczniej dzietnych romskich rodzin – potwierdzałoby tezę Romana Kwiatkowskiego. Twierdzi on bowiem, że Romów należy wspomagać finansowo jedynie tak jak każdego innego Polaka znajdującego się w podobnej sytuacji, odrzucając finansowanie wynikające z przynależności etnicznej. Aby to potwierdzić należy przeprowadzić szerokie badania oparte na wywiadach bezpośrednich. Pomogłyby one z pewnością w przyszłości projektować pomoc w taki sposób, aby nie zwiększać niechęci do Romów, z której często wynika zarówno dyskryminacja, jak i antycygańskie postawy

Podejmując próbę oceny efektywności/sensowności/kształtu/skutków 500+ dla Romów największym problemem jak zawsze okazuje się brak danych. Albo nie są gromadzone, albo jako osobowe – są niedostępne, albo też są bardzo fragmentaryczne, wyrywkowe i zbierane według różnych metodologii. Szczęśliwie jednak dr Małgorzata Różycka opracowała raport Wpływ programu „Rodzina 500+” na społeczność romską w Polsce, powstały w oparciu o dane i informacje uzyskane z wielu źródeł (między innymi od ośrodków pomocy społecznej, urzędów miast, organizacji pozarządowych, asystentów edukacji romskiej), który obejmuje 21 miejscowości z 7 województw. Materiał ten – powstały na potrzeby Komitetu Rady Europy ds. Romów i Osób Wędrujących – choć stosunkowo krótki (dlatego jest określany jako notatka a nie raport jednak jego wartość jest ogromna), jest jedynym tego typu opracowaniem dotyczącym Romów i 500+.
Główny wniosek jaki pojawia się na samym początku raportu, dotyczy tego, że 500+ to wsparcie o charakterze demograficznym, które jest bardzo mocno zauważalne i doceniane przez Romów. Inne formy pomocy, związane z polskimi lub unijnymi programami są w rozumieniu Romów o wiele bardziej abstrakcyjne, niekonkretne i przez to mniej doceniane. 500+ skutkuje bowiem regularnymi wypłatami gotówki, w wielu przypadkach w znacznej wysokości. Inne programy najczęściej gwarantuję jedynie coś darmowego: jedzenie, przejazdy, wyprawkę szkolną, szkolenia… Należy przy tym pamiętać o tym, że romskie społeczeństwo jest młodsze od głównonurtowego, co widoczne jest w kształcie piramidy demograficznej, a dzieci i młodzież do 19 roku stanowi ą o ponad 11 punktów procentowych  większą część ich populacji (o połowę więcej), niż ma to miejsce u pozostałych mieszkańców Polski. Bardzo prosty i nieprecyzyjny (a właściwie wręcz błędny) w wyliczeniach wniosek z takiej różnicy wskazuje, że z 500+ korzysta o połowę więcej Romów niż w przypadku reszty społeczeństwa. I to przy zachowaniu proporcji, a nie liczbowych wartości bezwzględnych.
To, co szczególnie mocno należy uświadamiać Romom w związku z 500+, to fakt że jest to finansowanie pomagające rodzicom zapewnić ich dzieciom lepsze warunki funkcjonowania w rzeczywistości. Oczywiście w przypadku romskiej kultury rodzinnej i tak na dzieci zwraca się o wiele większą uwagę (choć być może w innych formach i postaciach) niż w ogóle społeczeństwa, jednak Romowie muszą uzyskiwać konkretny komunikat o celowości tego finansowania.
W raporcie dr Różycka wskazuje na krótkoterminowe efekty jakie pojawiły się wśród Romów w wielu obszarach życia. Jeden z nich był szczególny – po latach niechętnego stosunku do takiego działania Romowie z ul.Kamieńskiego we Wrocławiu w końcu dokonali rejestracji swojego pobytu, co było konieczne do starania się o to świadczenie. Autorka raportu zwraca także uwagę na to, że należy zreformować działania zaplanowane w ramach finansowania z rządowego programu, rezygnując z wielu form pomocy romskim dzieciom w szkole i przeznaczając te środki na inne działania, także do nich skierowane.

Generalnie i niewątpliwie sytuacja części Romów poprawiła się w podobnym zakresie jak w przypadku rodzin nieromskich, pozostających w podobnej sytuacji demograficznej i ekonomicznej. Nie wpływa to jednak zupełnie na większy udział romskich dzieci w systemie szkolnictwa, co jest bardzo ważnym składnikiem kształtowania przyszłych romskich pokoleń. Wykształceni Romowie będą mogli w większym stopniu uczestniczyć w życiu ogółu społeczeństwa. To zaś w efekcie może zmniejszyć poziom ich dyskryminacji i w długotrwałym procesie powolnych przemian kulturowych, nienachalnej integracji i włączenia doprowadzić do akceptowalnej przez wszystkich sytuacji Romów w Polsce.
Z pewnością nie służy temu przynoszące natychmiastowe, aktualne, niewymagające żadnego wysiłku wsparcie w formie wypłat finansowych. W wersji optymistycznej utrwala ono istniejącą sytuację i po raz kolejny potwierdza Romom, że nie warto się starać, bo i tak w końcu kolejna pomoc ich dopadnie. Warto natomiast jest mieć dużo dzieci, co z kulturowego punktu widzenia dla Romów jest czymś oczywistym i akceptowalnym. Taka doraźna pomoc zupełnie nie zwiększa przy tym integracji Romów ze społeczeństwem. Jest im natomiast dużo lepiej. Tu i teraz. Nie o to chodzi jednak w romskich strategiach. Pomoc ma być długoterminowa, przynosić skutki w perspektywie lat. Jednak skutki trwałe. 500+ to działanie doraźne, które jedynie odsuwa problem w bliżej nie określoną przyszłość nic w rzeczywistości nie zmieniając. W wersji pesymistycznej może dojść do sytuacji, w której – na co także zwraca uwagę dr Różycka – zwiększy się liczba związków nieletnich, być może młodocianych samotnych matek, a ich udział w systemie szkolnictwa się zmniejszy.

Trudno ze stuprocentową pewnością przewidzieć, jak zmiany wprowadzane w 2017 roku do systemu 500+ wpłyną na zmianę uzyskiwania tego finansowania przez Romów. Trudno jest także już teraz oceniać ostateczny długoterminowy wpływ tego programu na mniejszość romską. Potrzebne są badania statystyczne, wywiady, dostęp do danych (etnicznych). Tylko w ten sposób będzie można cokolwiek zbadać, zaplanować i stwierdzić czy 500+ jest w rzeczywistości przekleństwem, czy błogosławieństwem dla przyszłości polskich Romów.
Można jednak raczej oczekiwać urzeczywistnienia się wariantu pesymistycznego.



środa, 8 listopada 2017

Irlandzka strategia po nowemu


Irlandzka krajowa strategia na rzecz integracji Romów przyjęta w ramach zobowiązań państw członkowskich Unii Europejskiej do realizacji ramowej strategii Unii Europejskiej została zaplanowana do 2016 roku. W 2017 roku przyjęto kolejną strategię, tym razem w wymiarze czasowym do 2021 roku. Można by stwierdzić, że doszło w Irlandii do podobnej sytuacji jak w przypadku zakończenia i rozpoczęcia polskich krajowych programów, kiedy to w 2014 dotychczasowy program się zakończył, a nowy nie został jeszcze zatwierdzony, blokując możliwość krajowego finansowania proromskiej aktywności.
Jednak w przypadku Irlandii 2017 rok wiąże się z bardzo pozytywnym wydarzeniem – z uznaniem przez państwo irlandzkich Travellers za etniczną grupę w ramach narodu irlandzkiego.

Reforma dotychczasowej strategii pozwoliła na pewien perspektywiczny (o ile nie przypadkowy) zabieg, który w przyszłości (już w sumie niedalekiej) na łatwe i płynne przejście do kolejnej strategii. Większość państw Unii Europejskiej przyjmując swoje narodowe romskie strategie (a także programy działań „na rzecz” – jak w przypadku Polski) i plany ich reformy, przyjęła perspektywę ich zakończenia do 2020 roku. Zatem od 2021 musi zostać uruchomiony  bądź nowy program, bądź powinna „obowiązywać” nowa krajowa strategia. Tymczasem perspektywa czasowa zarówno ogólnej strategii rozwojowej Unii Europejskiej (Europa 2020), jak i ramowej strategii romskiej, sięgają do 2020 roku. Potrzebny będzie czas na to aby podsumować lata działań, dokonać przeglądu zysków i strat i należy się spodziewać, że dopiero (i oby już wtedy) w 2021 roku Unia Europejska przyjmie nowe strategie post2020. Na ich podstawie, w ich kontekście i w oparciu o wnioski z nich wypływające będzie można dopiero konstruować krajowe rozwiązania. Rzecz bardzo prosta – Polska zapewne ponownie będzie czekała z przygotowaniem krajowej strategii/programu dotyczącego Romów (podobnie jak część państw członkowskich), natomiast Irlandia będzie miała możliwość bezproblemowego ukończenia działań zaplanowanych o 2021 roku i spokojnego, zgodnego z nowymi wytycznymi, ukształtowania przyszłych działań.
To, co charakterystyczne dla nowych krajowych planów działań i co pojawiło się zarówno w polskim przypadku, jak iw  irlandzkim, to zmiana określającej strategię, wynikające z modyfikacji ogólnoeuropejskiego instytucjonalnego podejścia do Romów i skutkująca także nieco innym praktycznym podejściem do tej grupy. O ile w polskim przypadku była to zmian z „na rzecz Romów” na „integracji Romów”, o tyle w Irlandii można mówić o pójściu krok dalej. „Ireland’s National Traveller / Roma Integration Strategy” została zastąpiona przez „National Traveller and Roma Inclusion Strategy 2017 – 2021”. Zatem w tym przypadku wyraźnie widoczne jest wpisane w nazwę przejście od integracji do włączenia. Różnica niewątpliwie znacząca, co jednak w przypadku Irlandii i wyraźnie wskazanych i odróżnionych od Romów (pomimo wytyczonego przez Komisję Europejską szerokiego zakresu tego pojęcia) Travellers, jest w znacznym stopniu zrozumiałe. Wynika to z tego, że pomimo podobnej (złej) sytuacji społecznej i ekonomicznej, a także zbliżonego do Romów trybu życia (w kilkunastu procentach przypadków – mobilnego), nie są oni genetycznie z Romami związani. Natomiast ze względu na cel wyznaczony strategii, taka nazwa o wiele lepiej odzwierciedla oczekiwania zarówno większości społeczeństwa, jak i obydwu grup, których dotyczy.

http://www.paveepoint.ie/wp-content/uploads/2015/04/National-Traveller-and-Roma-Inclusion-Strategy-2017-2021.pdf?utm_source=WHO%2FEurope+mailing+list&utm_campaign=b5f24dc0b4-EMAIL_CAMPAIGN_2017_10_23&utm_medium=email&utm_term=0_60241f4736-b5f24dc0b4-107790897

Znacząca – bo sięgająca nie tylko samego rozróżnienia, ale wyraźnego wpisania w tytuł strategii nazwy tej grupy – koncentracja na Travellers nie jest w przypadku Irlandii chęcią przesunięcia problemu z obcych etnicznie Romów na rodzimą i o wiele bardziej irlandzką grupę wędrowców. Takie podejście wynika z tego, że Romów w Irlandii jest stosunkowo mało – zaledwie 3 do maksimum 5 tysięcy osób. Natomiast Travellers jest około 30 tysięcy i to oni są o wiele bardziej „widoczni” i w sumie bardziej „uciążliwi” dla systemu, niż garstka etnicznych Romów.
Z tego powodu Irlandia konsekwentnie dążyła do  formalnego włączenia tej grupy w zakres definicji Romów. Było zgodne z założeniami wynikającymi pośrednio ze strategii E2020 i z podejścia Komisji Europejskiej zainteresowanej deetnicyzacją zagadnień romskich i ich powiązaniem z mierzalnymi wskaźnikami statystycznymi w zakresie kwestii społecznych i gospodarczych.

https://www.esri.ie/pubs/RS56.pdf

Travellers, a właściwie sytuacja w jakiej się znajdują, stanowi poważną przeszkodę, lub nawet społeczne i ekonomiczne zagrożenia dla wzrostu i rozwoju gospodarczego, co w powiązaniu z czynnikiem terytorialnym, znajduje odzwierciedlenie w sytuacji lokalnej.

https://www.esri.ie/pubs/RS56.pdf

Nowa irlandzka strategia była przygotowywana przez dwa lata, przy jej opracowywaniu rzeczywiście (co nie jest zawsze oczywiste mimo deklaracji) brali udział przedstawiciele grup, których dotyczy, a po drodze – w 2016 roku – ogłoszono otwarte konsultacje społeczne mające za zadanie w jeszcze większym stopniu urealnić możliwość rozwiązania problemu społecznego i gospodarczego. Prace przygotowawcze podzielono na trzy precyzyjnie zaplanowane fazy, a ostateczny kształt strategii został ściśle powiązany z „National Strategy for Women and Girls (2017 – 2020)” oraz „The Second National Strategy on Domestic, Sexual and Gender-based Violence (2016 – 2021)”.

http://www.paveepoint.ie/wp-content/uploads/2015/04/National-Traveller-and-Roma-Inclusion-Strategy-2017-2021.pdf?utm_source=WHO%2FEurope+mailing+list&utm_campaign=b5f24dc0b4-EMAIL_CAMPAIGN_2017_10_23&utm_medium=email&utm_term=0_60241f4736-b5f24dc0b4-107790897

Całość strategii – pozostając w zgodzie z ogólnounijnymi założeniami dotyczącymi Romów i uwzględniając wnioski dotyczące Irlandii formułowane przez Komisję Europejską w kolejnych corocznych komunikatach – została podzielona na 10 tematów strategicznych. Wykraczają one w swoim zakresie poza założenia przyjęte przez Unię Europejską w strategii ramowej, jednak uwzględniają wskazane w niej podstawy i obszary:
Cultural Identity
Education
Employment and The Traveller Economy
Children and Youth
Health
Gender Equality
Anti-Discrimination and Equality
Accommodation
Traveller and Roma Communities
Public Services
W przypadku każdego z nich zidentyfikowano po kilka konkretnych celów, którym odpowiada kilka równie konkretnych działań. Najbardziej obszernie zostały opisane tymi punktami Children and Youth oraz Traveller and Roma Communities. W sumie strategia przyjmuje listę 149 działań. Zgodnie z założeniami, podczas przyszłej oceny realizacji strategii, przy każdym z nich będzie określany stopień osiągania celu.

Patrząc na ogólny i szczegółowy kształt strategii oraz sposób jej przygotowania, wydaje się być ona bardzo precyzyjna, bardzo przewidująca, bardzo dokładna i bardzo ściśle związana z irlandzkimi realiami rzeczywistości społecznej. Cele i działania zaplanowane w jej ramach wydają się być ściśle związane z oczekiwaniami Romów i Travellers, a także potrzebami społeczeństwa większościowego. Czy i w jakim stopniu je zrealizuje okaże się w perspektywie kilku najbliższych lat.
Interesująca może być ocena tej strategii, jaką z pewnością Komisja Europejska przedstawi, przy okazji przyszłorocznego komunikatu oceniającego realizację krajowych romskich strategii w 2017 roku.



sobota, 28 października 2017

Cygańskie zioła


Jednym z problemów dotyczących Romów we wszystkich państwach Europy jest ich stan zdrowia. Wiąże się on z wieloma czynnikami. Wśród nich bardzo istotnym jest utrudniony dostęp do usług medycznych, wynikający zarówno z ograniczeń formalno-finansowych (ubezpieczenie zdrowotne), jak i względów kulturowych. Te ostatnie wpływają na kształt kontaktów pomiędzy Romami a ze służbą medyczną, która niejednokrotnie nie jest w stanie zaakceptować i zrozumieć romskiej specyfiki kulturowej i wynikających z tego ograniczeń. Jednak sfera ta wiąże się także ze stosunkiem Romów do chorób, zdrowia i leczenia. Nawyk kulturowy sprawia, że często nawet chroniczne choroby są lekceważone, a przedstawiciele tej mniejszości chętniej korzystają z własnych – tradycyjnych – sposobów uzdrawiania, niż z najczęściej o wiele bardziej skutecznych form pomocy jakie może zaoferować współczesna medycyna.

Pomimo wyższej skuteczności nowoczesnego lecznictwa nad tradycyjnymi (i często opierającymi się wyłącznie na działaniach rytualnych) metodami, nie można całkowicie odrzucić niektórych elementów romskiego lecznictwa. W szczególności dotyczy to wiedzy o ziołach i ich skutecznym, leczniczym działaniu.
Wśród polskich nazw roślin pojawia się cygańskie ziele, czyli Bieluń dziędzierzawa (po romsku: macłako). Trudno jest obecnie z całą pewnością dociec skąd przypisanie tej roślinie identyfikacji z Cyganami, a przypuszczenia, że nazwa wiąże się z tym, że to oni przynieśli ją z Azji do Europy jest mało prawdopodobne.

https://zyciewmiescie.wordpress.com/tag/cyganskie-ziele/

Być może ze względu na jej odurzające, halucynogenne oraz wpływające na sny i postrzeganie rzeczywistości działanie wiązano ją niemalże automatycznie nie tylko z czarownicami, ale także z najbardziej tajemniczym ludem jaki wędrował po średniowiecznej Europie. Hieronim Bosch umieszczał owocniki i kwiaty tej rośliny na swoich obrazach, a być może część jego onirycznych wizji była wywoływana jej wpływem. Jednak bieluń jest także rośliną o właściwościach pozwalających na wykorzystanie jej w medycynie, co zresztą jest do dziś stosowane, choć z mniejszą intensywnością niż kilkadziesiąt lat temu, kiedy można było w aptekach kupić zrobione z jej liści papierosy dla astmatyków.
To, co może w jakiś sposób łączyć Cyganów (i ich pochodzenie) z bieluniem, to fakt, że jest on wykorzystywany w medycynie ajurwedyjskiej, ukształtowanej w Indiach co najmniej półtora tysiąca lat przed opuszczeniem przez Cyganów miejsca ich pochodzenia. Być może zatem nie chodziło tylko i wyłącznie o zabobonne przypisanie temu tajemniczemu ludowi związków z dziwną rośliną, ale to przodkowie współczesnych Romów upowszechnili jej lecznicze właściwości w Europie.

W anglojęzycznym internecie można znaleźć wiele przepisów na cygańskie herbatki na przeziębienie, na lekarstwa oryginalne i wyłącznie od prawdziwych Cyganów pochodzące, na przepisy które mądra stara (i pewnie brzydka) Cyganka w tajemnicy przekazała czyjejś babce. Są nawet wiele lat prowadzone blogi, które o temat ziołolecznictwa cygańskiego zahaczają. Jednak większość spośród tych niewątpliwie cennych źródeł informacji wiąże się z takimi słowami jak „magaic”, „spells”, a poziom ich wiarygodności bywa jednak odwrotnie proporcjonalny do marketingowego efektu związanego z powołaniem się na ten tajemniczy lud, który na pewno miał rację i doświadczenie w skutecznym leczeniu ziołami i magią wielu chorób. Nawet w przypadku książki „Romany Remedies And Recipes” Gypsy Petulengro trudno bez dokładnej jej analizy powiedzieć coś o poziomie jej wiarygodności.

https://www.amazon.com/Romany-Remedies-Recipes-Gypsy-Petulengro/dp/1846644216

Dość szczęśliwie jednak istnieje wiarygodne – choć nie znaczne objętościowo – polskojęzyczne opracowanie z 1970 roku dr nauk medycznych, wieloletni kierownik Ogrodu Roślin Leczniczych Akademii Medycznej we Wrocławiu – Czesława Bańkowskiego. Ukazało się ono w czterech częściach (nr 2, 3, 5, 10) w „Wiadomościach zielarskich”.
Powoływał się na nie (choć dopiero w trzecim wydaniu) w „Cyganach na polskich drogach” Jerzy Ficowski, a w „Kwartalniku romskim” z 2015 roku (nr 17) w oparciu o to opracowanie przygotowano krótki artykuł „Cygańskie ziołolecznictwo”. Zresztą oddając sprawiedliwość „Kwartalnikowi”, także w 2013 roku (nr  9) pojawił się tekst o cygańskim ziołolecznictwie – „Drap te deł – ziele dawać”, oparty między innymi na „Cyganach polskich” Jerzego Ficowskiego. Szkoda, że po ustaniu finansowania na wydawanie „Kwartalnika romskiego” przestała ukazywać się choćby wyłącznie jego internetowa wersja, a tym bardziej szkoda, że poszczególne numery tego wydawnictwa nie są już nawet dostępne w internecie.
Powracając jednak do tekstu dr. Bańkowskiego, to co szczególnie trzeba docenić, to nawet nie sam – choć profesjonalnie i medyczno-zielarsko – opracowany spis leczniczych roślin cygańskich, ale wprowadzenie i własnoręcznie wykonane przez autora zdjęcia zamieszczone w „Wiadomościach zielarskich”. Powołuje się on na swoją znajomość z Jerzym Ficowskim, co z pewnością wpłynęło na zakres jego zainteresowań i niewątpliwą wiedzę na temat Romów.
Wprowadzenie (zajmujące cała jedną część opracowania) w skondensowanej i przystępnej formie wyjaśnia historię i podstawową specyfikę kultury romskiej, przedstawia podział Romów w Polsce, a co więcej – wprowadza minimalistyczny, choć wyczerpujący na podstawowym poziomie słowniczek botaniczno-zielarski w dialekcie Kalderaszy i Lowarów.


To bowiem z tymi dwiema grupami miał kontakt autor w okolicach Wrocławia i na podstawie rozmów z nimi przygotował swoje opracowanie. Co więcej podkreśla, że niełatwo jest zdobyć ich zaufanie, co jednak jest  konieczne do tego aby szczerze rozmawiali. Szczęśliwie jednak udało się to autorowi osiągnąć. Zdjęcia jakie dr Bińkowski miał okazję zrobić (aż chciałoby się dotrzeć do ich pełnego zbioru, który zapewne gdzieś przepadł), potwierdzają niewątpliwie to, że zdobył zaufanie Romów i stanowią w niewielkiej liczbie zaledwie kilku wydrukowanych w „Wiadomościach zielarskich” świadectwo romskiego życia lat 70.



Ponieważ nie chodzi tu o pełne przedstawianie zakres romskiego ziołolecznictwa, zatem przywołując jedynie opisywane powyżej cygańskie ziele, autor zaznacza, że Romowie używali go przy astmie paląc zmieszane z tytoniem, jednak o wiele częściej wykorzystywali do ukrycia objawów astmy u koni, aby łatwiej takie zwierzę było sprzedać. Warto także sięgnąć ponownie do ajurwedyjskich korzeni cygańskiego ziołolecznictwa. Opis charakterystyki i wykorzystania pieprzu czarnego jest zgodny z zasadami i opisem występującym w lecznictwie ajurwedyjskim – odmiennym od przyjętego w Europie.

Niewątpliwie naturalna medycyna (ziołolecznicza) cygańska miała swoje sukcesy (w większości współczesna farmaceutyka potwierdza skuteczność stosowanych przez Romów ziół), jednak nie znajdywała ona remedium na wszystkie choroby, uciekając się w takich przypadkach do magii. Jednak racjonalny świat nie poddaje się wpływom nawet największej wiary w tego typu formy leczenia. To w połączeniu ze zmianą trybu życia Romów i porzuceniem w sumie nielicznych, ale skutecznych działań zielarskich doprowadziło do ogólnie złego stanu zdrowia tej grupy.


środa, 18 października 2017

Przeciw antycyganizmowi


W ciągu ostatniego roku – bardzo powoli, a jednak chyba dość skutecznie na szeroko rozumianym forum Unii Europejskiej – zaczyna przebijać się uzasadniony pogląd, że jednym z najważniejszych (podstawowych) aspektów integracji Romów w państwach Unii Europejskiej jest antycyganizm. Pojęcie to ma wymiar szerszy niż sama dyskryminacja i jest w unijnych dokumentach określane jako jej suma z wysokim poziomem niechęci do tej mniejszości. Inne źródła uzupełniają składniki tego pojęcia o wrogość i uprzedzenia. Sam termin zaczął być powszechnie (choć niezbyt często) stosowany od lat 80. XX wieku, choć istniał już wcześniej (w Niemczech). Biorąc pod uwagę poprawność w zakresie nazewnictwa Romów, część autorów sugeruje używanie nazwy Anti-Romanyism, choć taka forma jedynie piętrzy problemy związane z kojarzeniem Romów z Rumunią, światem romańskim i samym Rzymem (Roma=Roma). W języku polskim nie do przyjęcia byłoby używanie określenia antyromanizm, a możliwymi formami byłyby antyromizm lub bardziej poprawnie – antyromskość.
Choć określenie to zaczęło się częściej pojawiać w dokumentach unijnych od początku lat 10. XXI wieku, to – jak zostało wspomniane – w tym roku dopiero zyskało status jednego z najważniejszych czynników związanych z możliwością włączenia Romów w życie społeczne i gospodarcze państw członkowskich. Być może w końcu – oczekując 2020 roku i zakończenia (niewątpliwym sukcesem – w końcu ogólnounijna strategia nie może się mylić) pierwszego okresu działania unijnej romskiej strategii – Unia Europejska dostrzegła, że bez zmiany nastawienia społeczeństwa większościowego Europy, największe nawet zaangażowanie Romów nic nie zmieni. Dlatego też wyraźne odwołanie do tego zjawiska znalazło się w „Przeglądzie śródokresowym unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów”, a także stanowiło jedne z istotnych punktów w „Konsultacjach społecznych wsprawie oceny unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do2020 r.”.
Nawet jeśli państwa członkowskie zdecydowałyby się na zwiększenie intensywności działań na rzecz zwalczania antyromskości, zweryfikowałyby pod tym kątem swoje krajowe strategie, to nie tylko bardzo trudno jest zaprojektować skuteczną politykę i konkretne działania w tym zakresie, ale i do 2020 roku pozostało niewiele czasu. Nie można by przy tym oczekiwać natychmiastowych efektów w tak delikatnej i trudno sterowalnej materii społecznej, jaką jest zmniejszenie niechęci do jakiejkolwiek grupy. O wiele łatwiej jest taką niechęć ożywić lub nawet zbudować od podstaw. Oczywiście Unia Europejska z pewnością w oparciu o wnioski wypływające z oceny obecnej strategii zaprojektuje kolejne jej „edycje”, zatem rama czasowa do 2020 roku jest jedynie ograniczeniem formalnym, jednak to w jego ramach należy się obecnie poruszać rozważając jakiekolwiek sterowanie krajowymi politykami publicznymi dotyczącymi Romów, czy ukierunkowywanie strategii na poziomie ogólnounijnym.

Wspominane powyżej istotne odwołania w dokumentach nie są jednak jedynymi. W październiku ukazał się raport Parlamentu Europejskiego w sprawie praw podstawowych aspektów integracji Romów w UE: walka z antycyganizmem, poprzedzony trzema innymi wprowadzającymi go – dokumentami.

http://www.europarl.europa.eu/committees/en/reports.html?urefProcYear=2017&urefProcNum=2038&urefProcCode=INI&linkedDocument=true&ufolderComCode=&ufolderLegId=&ufolderId=#documents

W tym miejscu warto wskazać na osobę sprawozdawczyni - Sorayę Post. Jest ona jedną z nielicznych przedstawicieli mniejszości romskiej w Parlamencie Europejskiej. Jak sama mówi – należy do grupy Sinti w Szwecji. W tym kraju żyje wraz z rodziną. Przez wiele lat była lobbystką, i ostatecznie w 2014 roku z ramienia szwedzkiej Inicjatywy Feministycznej kandydowała do Parlamentu Europejskiego. Jest bardzo aktywna zarówno w zakresie wspierania Romów, jak i aktywności feministycznej, co jest widoczne w jej ogólnej aktywności nie tylko w Parlamencie Europejskim.

http://www.europarl.europa.eu/meps/pl/124997/SORAYA_POST_home.html

Zresztą je aktywność została dostrzeżona nawet w Polsce – była jedną z liderek romskich uwzględnioną w serii wywiadów w publikacji „Kierunek: przyszłość. 25 lat wolności a Romowie”, a Krytyka Polityczna przeprowadziła z nią w 2014 roku rozmowę. Trzeba także docenić to, w jaki sposób potrafi mówić o sytuacji Romów.

https://www.youtube.com/watch?v=Sd-1zBPwV3I

Jej aktywność ma nieco inny wymiar niż innej (pierwszej w historii) romskiej europosłanki - Lívii Járóki, która już trzecią kadencje zasiada w Parlamencie Europejskim reprezentując węgierską partię Fidesz.

http://www.europarl.europa.eu/meps/pl/28141/LIVIA_JAROKA_home.html

Powracając jednak do anty-antycygańskiego raportu, należy podkreślić, że bardzo ważna dla jego kształtu była opinia parlamentarnego komitetu praw kobiet i równouprawnienia, który opiniował i uzupełniał jego zawartość przed przygotowaniem jego ostatecznej wersji. Ogólny wydźwięk dokumentu i oczekiwania od Komisji Europejskiej i państw członkowskich wiążą się ściśle ze wzmocnieniem realizacji strategii Unii Europejskiej i strategii krajowych poprzez wymienione konkretne działania, dotyczące choćby zwiększonej absorbcji środków pochodzących z funduszy strukturalnych. Jednak postulaty wskazane w tym dokumencie mają także szerszy zasięg i w ramach walki z antycyganizmem  odnoszą się miedzy innymi do:
- wzmocnienia (i egzekwowania) realizacji zapisów dyrektywy antydyskryminacyjnej 2000/43/WE
- potępiania przez państwa członkowskie jakichkolwiek – zdarzających się w dyskursie politycznym, publicznym i medialnym – przejawów mowy nienawiści (domyślnie – także mowy dyskryminującej) wobec Romów
- nienaruszania przez państwa członkowskie prawa wszystkich (w tym Romów) obywateli Unii Europejskiej do swobody poruszania się po jej obszarze
- dbania o prawidłową rejestrację urodzeń, która pozwala na korzystanie przez przedstawicieli mniejszości z praw podstawowych i zapewnia dostęp do usług publicznych
- zapewnienia warunków równego dostępu do usług medycznych w szczególności dla romskich kobiet i dzieci
- poprawy warunków mieszkaniowych oraz niedyskryminacyjnego dostępu do nauki dzieci romskich
- zagwarantowania równości wobec prawa wszystkich obywateli – w tym Romów
- promocji dostępu Romów do pracy w mediach i tworzenia przekazów medialnych
- walki z przedwczesnymi małżeństwami romskich dziewczynek…
Powyższe wyliczenie, to jedynie niewielki procent zbioru postulatów, silnie osadzonych w romskiej codzienności państw należących do Unii Europejskiej. W sumie raport ten (choć nie ma pewności, czy taka była intencja jego twórczyni) należy uznać za zintegrowany spis dyskryminacyjnych i antycygańskich zjawisk z jakimi można się zetknąć w państwach członkowskich Unii Europejskiej, uzupełniony o społeczne i ekonomiczne problemy z jakimi stykają się Romowie w Unii Europejskiej. Jest to spis w miarę pełen, a z pewnością najpełniejszy jaki pojawił się jakichkolwiek dokumentach unijnych.

Ważnym postulatem zawartym w raporcie jest uznanie antycyganizmu za jedno z kluczowych wyzwań przyszłej strategii dotyczącej Romów po 2020 roku i w konsekwencji za problem/priorytet horyzontalny. Z konkretnych pomysłów/rozwiązań zaproponowano tworzenie – w ramach współpracy państw członkowskich, organizacji pozarządowych i Agencji Praw Podstawowych spisu praktycznych procedur dla państw członkowskich mających na celu walkę z antycyganizmem. Pomysł ten – choć nie jedyny jaki pojawił się w raporcie w związku z przyszła strategią – przy przemyślanym jego zaprojektowaniu, może być ważnym elementem zmiany i poprawy sytuacji w zakresie negatywnego nastawienia przedstawicieli społeczeństwa większościowego Europy do romskiej mniejszości. Jednak jego efektywność jest uzależniona od tego, czy nie ograniczy się do katalogowania (pozornie) dobrych praktyk, które nie tylko nie będą miały szansy zostać zastosowane w innych państwach członkowskich, ale i nie będzie to jedynie lista, której nikt nie będzie miał zamiaru wdrażać.

Z pewnością są potrzebne tego typu rozwiązania systemowe, jednak jak najbardziej konkretne, sformułowane w sposób, który jest możliwy do zaakceptowania przez państwa członkowskie i realizacji w ramach krajowych strategii. Problemem nie do przezwyciężenia może być to, że powinny one w znacznym stopniu dotyczyć społeczeństwa większościowego a nie wyłącznie Romów. Mając za podstawę omawiany raport, a także (już wkrótce) wyniki konsultacji społecznych dotyczących unijnej strategii, będzie prawdopodobnie możliwe w ciągu najbliższych lat zaprojektowania takich form aktywności w państwach członkowskich, które spełnią warunek efektywności. Choćby w jakimś stopniu.



niedziela, 8 października 2017

Się pokonsultujmy społecznie


W 2011 roku Komisja Europejska przyjęła komunikat „Unijne ramy dotyczące krajowych strategii integracji Romów do 2020 r.”. Zapoczątkował on konkretne działania, zmierzające do uporządkowanej aktywności w państwach Unii Europejskiej oraz innych państwach Europy, mającej prowadzić do wspierania zmiany sytuacji europejskich Romów. Zakres tej aktywności miał się mieścić w ramach powiązanych ze wspólnymi europejskimi celami uzupełnionymi o cele zawarte w strategii Europa 2020. Zgodnie z założeniami ramowej strategii krajowe cele integracji Romów miały być ściśle powiązane i ustanowione zgodnie z potrzebami oraz z uwzględnieniem różnorodności sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich. Dlatego też pierwszym etapem wdrażania unijnych ram było zgromadzenie i ocena krajowych strategii w 2012 roku.
W Polsce od 2014 (do 2020) roku został uruchomiony kolejny rządowy program dotyczący społeczności romskiej, zasadniczo dobrze oceniony na płaszczyźnie zgodności z zasadami wskazanymi w unijnej strategii, będący kontynuacją poprzednich jego edycji. Wokół jego założeń i realizacji pojawił się romskie głosy krytyczne, samorządowe nadużycia, bezpodstawne oskarżenia polityczne, a jego start nie był udany.
2017 rok – ponad trzy lata przed wytyczonym w założeniach strategii jej czasowym zasięgiem – można uznać za swoisty półmetek realizacji strategii. Tym razem coroczne sprawozdanie Komisji Europejskiej z jej realizacji zostało zastąpione „Przeglądem śródokresowym unijnych ram dotyczących krajowych strategiiintegracji Romów”.
Dlatego też Komisja Europejska zdecydowała się na uruchomienie konsultacji społecznych w sprawie oceny unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r.

https://ec.europa.eu/info/consultations/public-consultation-evaluation-eu-framework-national-roma-integration-strategies-2020_pl

Konsultacje są przeprowadzane od lipca do października, wyniki zostaną zbiorczo opracowane i opublikowane, a w ich ramach może wypowiedzieć się niemalże każdy. Grupa docelowa obejmuje przede wszystkim organizacje pozarządowe i międzynarodowe, instytucje, związki wyznaniowe, a także środowiska badawcze i osoby fizyczne, jednak w każdym przypadku ma to dotyczyć tych, którzy są zainteresowani tym obszarem polityki (a nie tych, którzy chcą na przykład uświadomić innych jacy to Romowie są źli).
Celem konsultacji jest zebranie opinii dotyczących wyników i trudności w realizacji krajowych strategii. Szczególnie ważne dla Komisji Europejskiej są opinie dotyczące ram politycznych, instrumentów prawnych i finansowych dotyczących zwalczania dyskryminacji i promowania integracji Romów. Dobrze, że pojawiło się tak wyraźne odniesienie do dyskryminacji, bo to ona jest największym problemem związanym z funkcjonowaniem Romów w XXI-wiecznej Europie.
Odpowiedzi można udzielać w dowolnym języku urzędowym UE, czyli domyślnie i na przykład – po polsku.

https://ec.europa.eu/eusurvey/runner/EvaluationEUFrameworkforNRIS?surveylanguage=PL

W sumie ankieta obejmuje około 28 stron pytań, poza informacjami ogólnymi dotyczącymi respondentów (nasze dane mogą ale nie muszą być opublikowane, jednak muszą zostać podane) pogrupowanych w dwa główne działy i podsekcje:

1. Pytania ogólne
- Przyczyny wykluczenia oraz rola szczebla europejskiego i krajowego w ich zwalczaniu 
- Priorytetowe obszary działania na poziomie europejskim i krajowym
2. Szczegółowe pytania (dotyczące oceny europejskich i krajowych wysiłków na rzecz integracji Romów)
- Pytania dotyczące oceny rozwoju polityki i uzyskanych wyników
- Pytania dotyczące konkretnych osiągnięć i wyzwań w zakresie realizacji ram unijnych i krajowych strategii integracji Romów
- Pytania dotyczące oceny obszarów tematycznych polityki

Przemyślane wypełnienie całości zajmuje sporo czasu, jednak chyba warto to zrobić. Choćby aby się przekonać, co się wie na temat krajowej i wspólnej polityki wobec Romów. Tym bardziej, że rzetelna odpowiedź na wiele punktów wymaga wiedzy, a nawet poszukania danych. Pozostaje jednak także wiele miejsc, gdzie można wyrazić swoją opinię.
Dobrze, że w ankiecie pojawiły się pytania związane z antycyganizmem (zwalczanie antycyganizmu obejmuje zwalczanie postaw wrogich wobec Romów i stereotypów na ich temat, które utrzymują się w większości społeczeństw) i że jest on odróżniany od dyskryminacji jako takiej. Ankieta jest jednolita (poza językiem) dla wszystkich państw członkowskich UE, zatem pojawiają się pytania, które z polskiego punktu widzenia nie mają zasadniczo sensu. Przykładem tego jest choćby:
Poprawił się dostęp Romów prowadzących wędrowny tryb życia do pomieszczeń mieszkalnych (np. do odpowiednich terenów pod obozowiska)

Wiele pytań jest szczegółowych i konsultacje zostały zaprojektowane adekwatnie do momentu realizacji unijnej strategii. Odnoszą się do strategii i działań krajowych, biorą pod uwagę wiele niuansów związanych z sytuacją Romów (podwójne wykluczenie kobiet, przerywanie nauki przez romskie dziewczęta, szkolna segregacja), co pozwoli konsultacjom na w miarę możliwości pełne wnioskowanie różnych aspektach życia Romów w związku z realizacją strategii. Dzięki takiemu pełnemu i obejmującemu wiele dziedzin i obszarów badaniu, jego wyniki będą dobrym (społecznym) uzupełnieniem przywołanego już powyżej dokumentu – „Przeglądu śródokresowego unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów”.

Co z wynikami ankiety poza ich opublikowaniem? Prawdopodobnie ogólne wnioski zostaną uwzględnione w dokumentach strategicznych, być może w formalnej opinii, być może w projektowaniu kolejnych strategii lub zaleceniach. Z pewnością będą służyły skuteczniejszej polityce wobec Romów. A państwa członkowskie się do nich zastosują. Unia Europejska to swoisty klub negocjacyjny, w którym dochodzi do odpowiedzialnego samopodporządkowania się państw członkowskich do wyników negocjacji i ustaleń. Ponieważ państwa członkowskie zasadniczo wiedzą jak się zachować bo dostrzegają sens we wspólnych działaniach, to zastosują się w mniejszym lub większym stopniu i adekwatnie do krajowej sytuacji, do wniosków wypływających z tych konsultacji.

I nie będzie to wynikało wyłącznie z ogólnoeuropejskiego zysku jaki można uzyskać z gospodarczego i społecznego włączenia (aktywizacji/produktywizacji) romskich obywateli państw członkowskich, ale z pełniejszego stosowania zasad i doceniania wartości jakie leżą u podstaw Unii Europejskiej.





czwartek, 28 września 2017

Być może


Poszlakowe poszukiwania historyczne trudno uznać za w pełni naukowe, jednak bez wyciągania zbyt daleko idących wniosków, można je jednak potraktować  jako wiarygodne.
Niezwykle interesującym i wciąż niezbadanym zagadnieniem jest temat Romów w Akcji specjalnej „Wisła”. Zresztą rozszerzając ten temat, w podobny sposób można ocenić problematykę życia Cyganów w Karpatach na terenach typowo górskich i ich relacji z rusińskimi ludami – przede wszystkim z Łemkami i Bojkami.
Cyganie z tych terenów (i nie tylko) pozostawali najczęściej bardzo niewidoczni dla podróżników, pisarzy i badaczy opisujących niejednokrotnie bardzo szczegółowo życie ludności łemkowskiej, bojkowskiej i huculskiej. Tak było choćby w przypadku Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego i jego „Karpat i Podkarpacia” wydanych w 1933 roku. Nawet we wcześniejszym czasie Wincenty Pol nie pisał o Cyganach żyjących we wsiach Karpat, chętnie jednak przytaczał wyjątkowe sytuacje związane ze spotkanymi przedstawicielami tej grupy. Opisy te jednak dotyczyły przede wszystkim wędrownych muzyków lub niezależnych i często bogatych grup – najczęściej przybywających po zewnętrznym łuku Karpat z południa.
Niewątpliwie jednak Cyganie żyli wśród rusińskich ludów południowo wschodniej (obecnie) Polski. Świadczą o tym bardzo liczne przykłady obecności tej grupy (na skraju wsi, za wsią, kowal-Cygan) pojawiające się we wspomnieniach Łemków, nie mniej liczne przywoływanie Cyganów w rusińskich legendach, a także przykłady przepisów kulinarnych odwołujących się w nazwie lub sposobie przygotowywania potraw do Cyganów.
Wciąż oczekując na kolejne historyczne, precyzyjne, oparte na dokumentach publikacje profesora Lecha Mroza, które wykraczałyby poza XVIII wiek, można sięgnąć do dokumentów związanych z Akcją specjalną „Wisłą” i podjąć przynajmniej próbę sprawdzenia jak to z tymi Cyganami wtedy i tam było. Tym bardziej, że ponownie odwołując się do relacji Łemków, niejednokrotnie (i ponoć dobrowolnie) byli oni wysiedlani wraz z nimi na zachód i północ powojennej Polski. Trzeba przy tym wziąć pod uwagę, że Cyganie Karpaccy rzeczywiście skądś się na terenach „Ziem Odzyskanych” wzięli.

Analiza zawartości blisko 90 teczek zawierających od kilkudziesięciu do kilkuset dokumentów osobowych i spisowych związanych z Akcją specjalną „Wisła” z obszaru dawnych powiatów: sanockiego, krośnieńskiego, jasielskiego, leskiego dostępnych w Instytucie Pamięci Narodowej, dała wyniki co najmniej mierne, a z pewnością niewystarczające do stworzenia pełnego obrazu obecności  i losów Cyganów. Biorąc pod uwagę niepewne informacje, można przypuszczać, że na terenie Polski po II wojnie światowej pozostało co najmniej kilkanaście tysięcy (maksymalnie 20 tysięcy) Romów. Zapewne o wiele łatwiej było im przetrwać hitlerowskie prześladowania na terenach górskich i leśnych, tym bardziej, że tam prowadzili w bezwzględnej większości osiadły tryb życia, wtapiając się w życie społeczności lokalnych.
Zachowane i dotyczące różnych etapów realizacji Akcji specjalnej „Wisła” dokumenty są bardzo różnorodne i nieuporządkowane w zakresie kategoryzacji ludności. Mieszają się tam Polacy z przypadkowo rozróżnianymi Ukraińcami, Rusinami, Łemkami, „Starorusinami”, „grecko-katolikami”.

Wśród tej różnorodności pojawia się jednak czasem identyfikacja przynależności do Cyganów. Tak było w przypadku „Wykazu rodzin Ukraińskich gromady Zyndranowa gmina Tylawa pow. Krosno”.



W sumie było to 7 osób w dwóch rodzinach. Jedna z nich identyfikowała się nazwiskiem Siwal.. Być może był to błąd sporządzającego spis i chodziło o nazwiska Siwak często występujące wśród ludności cygańskiej tego obszaru, jednak „Siwal” jest nazwiskiem pochodzenia indyjskiego. Jest to oczywiście przypadek, jednak to z takich zdarzeń budowane są najbardziej interesujące teorie spiskowe. Być może to do nich odnosił się zapis z jednego z pamiętników łemkowskich:

W Zyndranowej przed II wojną światową mieszkały cztery rodziny cygańskie. Dwie z nich wyjechały dobrowolnie w 1945 roku na ziemie zachodnie. Dwie rodziny pozostały. Opuściły one Zyndranową w czasie wysiedlania. Cyganie nie byli ujęci na liście przesiedleńców, jednak zdecydowali się dzielić los ludzi, w których otoczeniu żyli przez wiele lat.

Podobne wskazanie na Cyganów pojawiło się w tym samym powiecie, w: „Wykaz Łemków w gromadzie Mszana gmina Tylawa” znalazło się sześć rodzin cygańskich, w sumie 29 osób „pochodzenia” cygańskiego.



Do najdziwniejszej sytuacji doszło w przypadku niedalekiego Olchowca. Tam został sporządzony „Wykaz rodzin ukraińskich i cygańskich z grom. Olchowiec  gm. Polany”.



W tym dokumencie wyróżniano odrębnie kategorię „Łemko” oraz „ukr. cygan”. Tym razem było to cztery rodziny – w sumie 27 osób, jeśli pracujących, to jako „zarobnicy”. Dokument ten zawiera najwięcej danych, stąd wiadomo, że niektórzy spośród Romów urodzili się w  innych miejscowościach: Hyrowa, Tokarnia, Grab.

Dokumenty te są jedynymi przykładami katalogowania Cyganów podczas Akcji specjalnej „Wisła”, nawet jeśli spisy obejmowały wszystkich mieszkańców wsi, łącznie z Polakami. Czy zatem byli to zatem jedyni Cyganie jacy pozostali na terenie czterech karpackich powiatów? Wydaje się to wręcz niemożliwe, a potwierdzają to także późniejsze relacje oraz wspomnienia Łemków.
Jednak pewne jest, że część Cyganów została wysiedlona razem z Łemkami. Być może było to wysiedlenie dobrowolne, a być może zostali zakwalifikowani jako „Ukraińcy”, czy też „Łemkowie” (jak widać w dokumentach spisowych) na podstawie języka, wyznania, nazwiska lub deklaracji. Jednak zostali wyraźnie wydzieleni i wskazano ich cygańskie pochodzenie. Dlaczego jednak w przypadku jednej gromady wyodrębniono spis łączony, uwzględniający także Cyganów? Być może uznano ich za element niepewny bo niepolski i dlatego rozszerzono spis, co mogło być dodatkowo motywowane wyznaniem, językiem, nazwiskiem…
A jeśli wysiedlenia Cyganów z Łemkami były dobrowolne? Być może pomagała w tym cygańska gotowość do wędrowania, być może chodziło szczere i głębokie związanie z innymi mieszkańcami wiosek, a być może Cyganie nie chcieli zostawać sami lub z niewielką grupką Polaków w pustoszejących miejscowościach i poszli ze „swoimi”. I niekoniecznie przyczyną musiał mieć znaczenie usługowy charakter profesji romskich i konieczność podążania za tymi, którzy dają pracę. Najczęściej bowiem w relacjach pojawiają się informacje o tym, że byli kowalami jednak jednocześnie uprawiali ziemię. Niestety nawet w tych nielicznych przypadkach wskazania Cyganów, brak łatwo identyfikowalnych komplementarnych dokumentów, dzięki którym można by prześledzić ich dalsze losy i zidentyfikować konkretne miejsce ich osiedlenia po przesiedleniu.

Jedyną nadzieją na zdobycie większej ilości informacji o Cyganach zamieszkujących tereny powiatów karpackich po (i tuż przed) II wojnie światowej pozostają relacje i wspomnienia Łemków, a także możliwe jeszcze do przeprowadzenia wywiady z Romami Karpackimi mieszkającymi na zachodzie i północy Polski.
Na zakończenie dwa przykłady łemkowskich wspomnień, które cokolwiek mówią o sytuacji Cyganów i ich relacjach z ludnością rusińską (pierwsze z Łabowej, drugie z Rozstajnego):

We wsi osiedliła się też rodzina cygańska, która pobudowała sobie mały domek na polu mego ojca, przyjaciela Cyganów.

W górnej części wioski, przy ostatnim potoczku mieszkał Cygan z rodzin¡. Był kowalem, kuźnia stała obok domu. Miał ok. hektara ziemi. Jego drugim zajęciem była gra na skrzypkach. M.in. za opłatą uczył gry córkę jednego z gospodarzy. Często był członkiem kapel weselnych (…) W czasie wojny policja ukraińska zabrała żonę i siostrę Cygana. Oddano je Niemcom, zginęły w obozie koncentracyjnym (…)  Jego samego kilka razy wyprowadzano na rozstrzelanie. Odkładano to, bo potrzebny był kowal w wiosce. W 1947 roku na weselu w Grabiu znajomy porucznik uprzedził go o wysiedleniach. Dzięki temu uniknął wywiezienia na zachód.


poniedziałek, 18 września 2017

„Drom. Komiks o romské historii”


I znowu o kulturze popularnej i znowu o komiksie. Tym razem po czesku.
Czy słusznie? Chyba tak. To ta forma przekazu ma największe szanse aby dotrzeć do młodzieży. A wystarczy zobaczyć tłumy jakie odwiedziły w ostatnich dniach największą i najstarszą polską imprezę (tak tak – imprezę) komiksową w Polsce.

http://komiksfestiwal.com

Czemu należy z takimi treściami docierać do młodzieży? Bo my (dorośli całkiem i prawie i bardzo) jesteśmy straceni z punktu widzenia prawdziwej równości, tolerancji, akceptacji. Możemy tego chcieć, myśleć o tym, dążyć do tego, ale nigdy nam się nie uda. Jedyna nadzieja w nieskalanych nad-pseudo-realizmem tych młodych. Tak jak u Romów, w przypadku których staramy się dotrzeć do dzieci, młodzieży, w nich pokładamy nadzieję na zmianę, edukację i przyszłą pracę i włączenie społeczne. To że nas – przedstawicieli społeczeństwa większościowego, dominującego, tytularnego jest więcej, to nie znaczy, że dotyczą nas inne mechanizmy. A trzeba pamiętać, że równolegle do sfery społeczno-ekonomiczno-bytowej najtrudniejszym tematem pozostaje brak akceptacji dla inności i nieustająca dyskryminacja.
I nie, że w komiksie jest mało Romów. Wręcz przeciwnie jak się dawno już okazało.
No choćby wystarczy sobie przypomnieć polski komiks „Drom-Droga. Historia Romów w Europie” wydany przez Fundację Integracji Społecznej „Prom” z Wrocławia w 2011 roku.

https://www.wsiz.rzeszow.pl/pl/Uczelnia/kadra/mszewczyk/Documents/dd.pdf

Zatem czeski komiks.


„Drom. Komiks o romské historii”. Wydany na przełomie 2008 i 2009 roku w Czechach przez Stowarzyszenie obywatelskie Mosty z Pragi.

http://www.r-mosty.cz/

Komiks obrazuje historyczne chwile z romskich dziejów.
Opowieść jest osadzona w atrakcyjnym dla dzieci klimacie podróży w czasie. Dwójka głównych bohaterów (on – blondyn, ona – nie) idzie na wagary podczas których spotykają mulo (rozpoznaje go – używając tej cygańskiej nazwy – dziewczynka), czyli ducha zmarłej osoby. On pokazuje im dlaczego trzeba znać historię. Dzieci z Pragi w 2009 roku przenoszą się kolejno do ośmiu historycznych lokalizacji i stykają z różnymi życiowymi sytuacjami życia Romów:
936 rok, północne Indie – indyjska chwała Romów
1282 rok, Bizancjum – najlepszy rzemieślnik w mieście to Rom
1423 rok, Słowacja – nadanie przez króla Zygmunta oficjalnego zwierzchnictwa nad Romami Romowi
1706 rok, Czechy – prześladowanie i zabijanie Romów
1776 rok, Bratysława – docenione talenty muzyczne Romów
1937 rok, Słowacja – biedni ale dobrzy Romowie
1944 rok, Słowacja – partyzancki trud i Holokaust
1958 rok, Czechy – produktywizacja socjalistyczna i prześladowanie za wędrówkę.


Na koniec powrót do Pragi i 2009 roku i spotkanie dziadka, który okazuje się starszą wersją dziecka spotkanego w rzeczywistości 1958 roku. W uzupełniającej opowieści mówi jeszcze o komunizmie i tym jak było.


Klamra czasowo-przestrzenna była w tym przypadku rozwiązaniem oczywistym. Każda z lokalizacji (mikropowieści) zajmuje średnio półtorej planszy.


Sporo odniesień lokalizacyjnych wiąże się ze Słowacją. Trzeba pamiętać o wielu latach istnienia Czechosłowacji i o tym, że podczas II wojny światowej wszyscy czescy Romowie zostali zamordowani. Obecni czescy Romowie są potomkami tych, którzy przez socjalistyczną władzę zostali w latach 40 i 50 sprowadzeni ze Słowacji do Czech.


Przekaz jest prosty w treści i formie. Plansze nie w pełni kolorowe. Jednak jest w stanie opowiedzieć o tym, że Romowie to po prostu ludzie, którzy chcą normalnie żyć, że starsi to źródło wiedzy i należy im się szacunek, że warto się uczyć, że Romowie posiadają wiele talentów i że zawsze w historii pojawią się źli ludzie (aż połowa podróży dwójki bohaterów został przerwana właśnie przez nich), których umysły są opętane przez jakieś idee i koncepcje krzywdzące innych.
Pojawi się tu także – jednak zupełnie niechcący i trzeba mieć nadzieję, że główny odbiorca tego nie dostrzegł – wniosek, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy kiedy pójdziemy na wagary. Bez nich nie byłoby tej opowieści.


Komiks jest dwujęzyczny. Na dole każdego kadru znajduje się tłumaczenie dymków (czeskich) na język romani. Trudno bez bardzo dobrej orientacji w temacie rozpoznać w której wersji. Z pewnością nie Polskiej Romy, raczej nie Romów Górskich. Najprawdopodobniej RomUngra.


Komiks można jeszcze czasem zakupić w czeskich antykwariatach (także tych on-line, z ceną odpowiadającą około 50 zł). Można też – choć nie jest to łatwe  – znaleźć go i pobrać jako materiał dydaktyczny. Warto, choć potrzebna jest rejestracja i logowanie do aktywizacji linku.

I jeszcze małe odwołanie polskiego odpowiednika tego komiksu: „Drom-Droga. Historia Romów w Europie”.  Został opublikowany w 2011 roku. Czeski komiks – w 2009. Treści – podobne. Morał i nauka zeń wypływające – także. Współpraca? Inspiracja? W sumie bez znaczenia i wszystko jedno.
Przy dobrym zaprojektowaniu treści i wyborze tematów – to bardziej efektywna forma niż wiele głośnych, drogich i z pozornie szerokimi i głębokimi efektami działań jakie realizujemy w Europie, aby zwalczać dyskryminację i uczyć tolerancji.
Dawno już nie było w Polsce komiksu o Romach. Coś by się znowu przydało…