sobota, 18 kwietnia 2015

Ten zły Cygan, ten biedny Rom


Bo to przecież prawda. Cyganie to kradną i porywają dzieci. A Romowie to ci, którzy ukończyli kursy zawodowe (najlepiej z funduszy unijnych) i dzięki temu włączyli się w główny nurt życia europejskiego społeczeństwa, stając się szanowanymi i równymi (choć nadal biednymi) jego członkami.

Nie.
Nie ma sensu pisać tego kilka razy. Ale po prostu nie.

http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2370,strona,Biedni_Romowie_zli_Cyganie,katid,269.html

Książka „Biedni Romowie, źli Cyganie” Norberta Mappes-Niedieka idealnie to pokazuje.
Ten niemiecki dziennikarza od wielu lat związany zawodowo z Bałkanami bardzo dobrze potrafi zrozumieć, ocenić, dostrzec i pokazać te elementy środkowoeuropejskiej rzeczywistości, które burzą nasze średnioklasowy i drobnomieszczański porządek świat, oferujący nam wewnętrzny spokój. Bo czy dla nas – parafrazując tytuł wstępu – szacunek naszej rodziny (etnicznej lub narodowej) jest ważniejszy od chleba?

https://www.youtube.com/watch?v=_e435Ao5zt8

Można powiedzieć, że łatwo jest krytykować, a trudniej mówić o rzeczach dobrych. Jednak inaczej jest kiedy ma się podstawy do krytyki, a żadnych podstaw do tego aby chwalić. Mappes-Niediek w swojej książce potrafi odważnie mówi o bezsensowności tak niepodważalnych wydawałoby się spraw jak choćby uznanie dyskryminacji za główny problem Romów, niepodważalna wartość edukacji, genialność unijnej strategii wobec Romów, znaczenie aktywności publicznej Romów czy efektywność europejskich funduszy na rzecz Romów.

A to co najważniejsze, to że znając i poznając od środka środowo- i wschodnioeuropejską rzeczywistość Romów ma do krytyki pełne (lub prawie pełne) podstawy. I czyni to trafnie i bezkompromisowo.

Jak w każdym dobrym reportażu w książce tej nie ma (niemalże) żadnych elementów oceny. Czytając ją wydaje się, że autor nagle zaczął opowiadać się po którejś ze „stron”, jednak kolejne akapity burzą tę dopiero co tworzącą się deklarację.

Mappes-Niediek odważnie zadaje pytania (jakaż to skarbnica gotowych tez do prac naukowych), ale nie daje na nie odpowiedzi. Słowami konstruuje obraz europejskiej rzeczywistości, w której żyją Romowie. Obraz, który wpływa na czytelnika i pozwala mu wyciągać własne wnioski.

W tej książce nie ma nic (prawie) o romskiej muzyce, o barwnych strojach, o „dobrych praktykach” funduszy unijnych. Na szczęście nie ma.

Jest za to obraz życia na marginesie życia. Są rozmowy z mieszkańcami romskich gett. Jest pokazany mechanizm ekonomii biedy i sposoby przetrwania na wysypisku śmieci. Są ukazane prawdziwe źródła koronowania cygańskich królów, cesarzy, książąt, czy innych form pozornej reprezentacji środowisk romskich przez „liderów”. Jest wreszcie obraz tego jak bardzo dostatnio żyjące społeczeństwo Europy nie jest w stanie zrozumieć jak to jest żyć będąc Romem.

Pata Rat
http://www.smallstepsproject.org/pata-rat-dump-in-the-media/

Autor upatruje główny problem Romów w biedzie. Temu tematowi jest poświęcony pierwszy rozdział książki. Opisuje biedę środowoeuropjskich romskich gett, ale o nędzy piszę w kontekście nędzy polityki a nie Romów. Biedę mocno wiąże z brakiem pracy (choć trzeba pamiętać o ubóstwie ludzi pracujących) i ten motyw przejawia się praktycznie przy omawianiu każdego kolejnego tematu. Są nimi: migracje, przestępczość, kulturowa odmienność, pytanie o przynależność etniczną lub narodową, przywództwo.

Gyöngyöspata
  https://www.youtube.com/watch?v=Ed_4xM1Fj0M

Każdy z nich stanowi jednak tylko pretekst do tego aby zabrać czytelnika w podróż po Europie Środkowej, po romskim systemie wartości i przekonań, po sytuacjach jakie niedawno miały miejsce i ich dotyczyły, po ich codziennym życiu i prawdziwych. Autor nie tylko nie pomija żadnego tematu dotyczącego Romów jaki pojawił się w ciągu ostatnich kilku lat w europejskich mediach, ale omawia także wiele zagadnień opracowanych przez naukowców i odnoszących się do pochodzenia Romów, ich wędrówki, systemu etycznego i religijnego, języka.

Ferentari
http://theprotocity.com/ferentari-bucharests-post-socialist-ghetto/

Bolesny dla samozadowolonego społeczeństwa europejskiego jest szczególnie rozdział podsumowujący „Do czego potrzebni są Romowie”. To proste. Do tego aby dostrzec, nie jak w lustrze, ale przez powiększające urządzenia optyczne prawdziwe problemy naszego (sub)kontynentu:

Romowie nie są źródłem problemów Europy. Mogą się jednak stać impulsem do ich rozwiązania

Całość wydaje się być o tyle pesymistycznym, co po prostu prawdziwym i pozbawionym złudzeń obrazem rzeczywistości. Bo tak naprawdę nie ma dobrych rozwiązań. A przynajmniej autor ich nie proponuje. Ani tak naprawdę nie pokazuje. No może kilka. Ale wszystkie mają małą skalę. Nie zmienią nic trwale. Potrafią naprawdę pomóc, ułatwić życie, ale nie zrewolucjonizują cygańskiego świata. Europy też nie.

ProRroma Foundation
http://www.prorroma.org/eng/project_info/

To co dla polskiego czytelnika może być swoistą ochronną tarczą, to fakt, że Polska pojawia się w książce jedynie trzy razy i to nie w negatywnym kontekście . Co prawda wiele pokazanych problemów ukazanych przy okazji opisu Rumunii, państw bałkańskich, Węgier, Słowacji i Czech, występuje także w Polsce, ale rzeczywiście – nie są aż tak wyraźnie widoczne.

Wiarygodność tego reportażu dobrze podkreśla cytat z jednego z Kełderaszy otwierający tekst książki i wskazujący na znaczną świadomość i realne podejście Norberta Mappes-Niedieka do Romów:

…jeśli oni (dziennikarze, fotografowie, pisarze) za bardzo nas naciskają, opowiadamy im banialuki i śmiejemy się w kułak, kiedy te cymbały to potem wszystko opisują…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz