sobota, 8 czerwca 2019

„Romscy chłopcy”


Przy okazji omawiania problemów dotyczących różnorodnych wymiarów dyskryminacji, przytacza się często przykład jasnowłosych, niebieskookich mężczyzn mieszkających w Europie, jako przedstawicieli najmniej dyskryminowanej grupy w historii ludzkości. W ramach dyskursu postkolonialnego jest to także często element obarczania odpowiedzialnością i wzbudzania poczucia winy za historyczne zdominowanie świata przez Europejczyków. Pozostawiając problematykę postkolonialną na marginesie, sięgając do innych czynników dominacji można poszerzyć katalog cech przypisywanych tej prymarnej grupie o dodatkowe elementy wiążące się z dyskryminacją. Zatem taki niebieskooki Europejczyk powinien z pewnością być jeszcze chrześcijaninem i osobą heteroseksualną, bez żadnej niepełnosprawności, należący do narodu tytularnego.  
I tyle o dominacji. Jednak o wiele ważniejszą i dotyczącą bezpośrednio, choć w różnym stopniu, każdego przedstawiciela jakiejkolwiek mniejszości (czy to etnicznej lub narodowej, czy jakiejkolwiek będącej przeciwieństwem cech przypisanych dominującemu Europejczykowi), jest ich dyskryminacja (codzienna, systemowa, kozło-ofiarna). Dostrzegając (zgodnie z rdzeniowymi europejskimi wartościami) najwyższą wartość (i miarę wszechrzeczy) w człowieczeństwie, trudno ją zaakceptować nawet przynależąc do jednoznacznie zdefiniowanej grupy prymarnej. Jeszcze większym problemem jest sytuacja, gdy przedstawiciele mniejszości na przykład narodowych lub etnicznych jednocześnie należą do innej mniejszościowej/dyskryminowanej grupy. Banalnym (choć jedynie ze względu na jego powszechność, a nie wagę i znaczenie problemu) przykładem są Romni,   których wielopiętrowa dyskryminacja jest poważnym wewnętrznym i zewnętrznym problemem społeczności romskiej. Tym bardziej, że to właśnie romskie kobiety są jedyną szansą na ewolucyjną zmianę tej społeczności, potencjalnie pozwalającą zachowawszy rdzeniowe wartości kulturowe, dopasować się do zmieniającej głównonurtowej rzeczywistości, w jakimś stopniu zintegrować się, przełamać stereotypy i w ostatecznej konsekwencji tego procesu zmniejszyć dyskryminację Romów.
Jednak płeć nie jest jedynym czynnikiem, który może powodować co najmniej podwójny wymiar dyskryminacji. Dość szczęśliwie dla Romów, nie maja oni problemu z przyjmowaniem religii dominującej lub choćby akceptowalnej w państwie, w którym przebywają. O ile ogólny system wierzeń jest wpisany w ich wartości rdzeniowe, to już konkretne przejawy religijności i przypisanie do konkretnego wyznania – nie. Prawdziwym problemem jest jednak sytuacja, gdy Rom lub Romni są homoseksualistami. W takim przypadku poziomy dyskryminacji nakładają się. Do dyskryminacji zewnętrznej ze względu na przynależność etniczną dołącza dyskryminacja ze względu na orientację seksualną oraz pojawia się także dodatkowa dyskryminacja wewnętrzna. W przypadku mężczyzn nie mniejsza niż dyskryminacja wobec Romni, a nawet Romni homoseksualnych. Zagadnienie to jest bardzo trudne dla romskiej społeczności, zdeterminowanej rygorami czystości rytualnej i dualnym podziałem świata. Sytuacji romskich osób homoseksualnych nie ułatwia tradycyjne, dominujące znaczenie rodziny i wielopokoleniowego życia.
W 2018 roku miała miejsce premiera pierwszego hiszpańskiego filmu fabularnego gatunku queer, którego akcja toczy się w romskiej społeczności „Carmen y Lola”, którego reżyserką i scenarzystką jest Arantxa Echevarría i który opowiada historię dwóch młodych Romni.
https://www.imdb.com/title/tt7485508/videoplayer/vi4290296601?ref_=tt_ov_vi

Jednak o wiele bardzo wymownym i problemowym filmem, jest fabularyzowany dokument produkcji czeskiej z 2009 roku, „Roma Boys, příběh lásky” w reżyserii Rozálie Kohoutovej.

https://vimeo.com/25854654

Ten paradokument jest sfilmowaną opowieścią scenarzysty i narratora (grającego samego siebie  - Davida Tišera) o filmowym scenariuszu filmu dokumentalnego, który chciałby nakręcić, a zamiast tego – ze względu na to jak Romowie traktują homoseksualistów – musi tworzyć paradokument z wynajętymi aktorami. Podsumowuje to słowami: „Romowie ciągle płaczą nad tym, jak są dyskryminowani.  Ale nie zdają sobie sprawy, że nawet oni dyskryminują ”.
Film ten to „historia dwóch romskich chłopców i ich wzajemnej miłości”. Poprzez osobistą historię Davida ukazuje on tabu jakim jest objęty homoseksualizm w społeczności romskiej. Specyficzny styl opowieści – opartej o własny scenariusz głównego bohatera – oscylujący pomiędzy opowiadaniem dokumentalnym i narracyjnym dobrze uwypukla trzy wymiary dyskryminacji jakie go spotykają. David studiuje w Pradze i jest działaczem na rzecz praw Romów. Jego znajomi wiedza o jego homoseksualizmie i akceptują to. Przez internet poznaje Marka, który pochodzi z bardzo tradycyjnej rodziny mieszkającej poza Pragą. Mark konfrontuje własną rzeczywistość z rzeczywistością tradycyjnej społeczności romskiej. Jak się można spodziewać w takiej sytuacji – dochodzi do konfliktu, nikt nie okazuje mu zrozumienia. Po pobiciu przez rodzinę Mark staje przed trudnym wyborem pomiędzy własną seksualnością a romską rodzinną tradycją i kulturą.

https://vimeo.com/25854654

Film ma trzy zakończenia, choć nie jest oczywiste, które z nich jest prawdziwe. Być może przez to że jest otwartym narracyjnie paradokumentem sprawia że jest on bardziej prawdziwy niż gdyby był w pełni filmem dokumentalnym. W rzeczywistości – opisanej w narracyjnym skrócie w tyłówce filmu – cała historia miała szczęśliwe dla bohaterów zakończenie. Obydwaj mieszkają w Pradze, a homoseksualizm Davida został zaakceptowany przez jego rodzinę.
David Tišer aktywnie działa na rzecz Romów, co w 2018 roku zostało to docenione przez Muzeum Kultury Romskiej, które przyznało mu nagrodę za wkład w kulturę romską. Jest dyrektorem stowarzyszenia ARA ART wspierającego Romów LGBTQIA i założycielem europejskiego ruchu Romów LGBTQIA. Jest członkiem Komitetu Praw Mniejszości Seksualnych przy Rządowej Radzie Praw Człowieka. Ponadto pracuje jako nauczyciel i reżyser oraz aktor teatralny. Ukończył studia romologiczne na Uniwersytecie Karola w Pradze.
Film otrzymał nagrodę dla najlepszego filmu dokumentalnego na Famu Fest oraz nagrodę dla najlepszego filmu czeskiego na Fresh Film Fest.

Homoseksualizm wśród Romów pozostaje tematem tabu, porównywalnym z sytuacja, gdy okazuje się, że homoseksualistą jest osoba pochodząca z polskiej, tradycyjnie katolickiej i bardzo religijnej rodziny.  Młodzi Romowie LGBT najczęściej albo są wykluczanie ze swojej społeczności i rodziny, która uznaje homoseksualizm za chorobę, albo muszą zaprzeczać swojej orientacji seksualnej i ją ukrywać, podporządkowując się zasadom życia zgodnym z patriarchalnym systemem społecznym.


wtorek, 28 maja 2019

Trudne lata


Koniec drugiej wojny światowej był dla większości mieszkańców Polski początkiem nowego życia w nowej rzeczywistości. Dzięki zbiorowemu wysiłkowi kraj powoli odbudowywał się, a polska władza tworzyła nowy porządek Rzeczpospolitej Ludowej. Narzucony ze wschodu sposób myślenia i organizacji rzeczywistości nie pozostawiał w niej miejsca dla tych, którzy odbiegali od (szerokiego) standardu, którzy wyróżnili się i często nie potrafili dostosować do wymogów socjalistycznej rzeczywistości. Wśród nich byli także Romowie.
O wiele ważniejszy niż obecnie składnik ich kultury, jakim było wędrowne życie ówczesnych Romów, był nie do zaakceptowania przez władze. Potrzeba kontroli obywateli nie pozostawiał miejsca na swobodną, nierejestrowaną wędrówkę, brak przypisania do jednego stałego miejsca i niepaństwową pracę, bez względu na to, na czym miałaby polegać. Niedopuszczalne było także, aby romskie dzieci pozostawały poza socjalistycznym – skutecznie walczącym z analfabetyzmem w Polsce – systemem edukacji. Nie bez znaczenia było także to, że ich pozasystemowe życie było widomym znakiem (i złym przykładem), że można inaczej, że nie trzeba wpasowywać się w system, że są tacy mieszkańcy Polski, którzy nie muszą trwać zanurzeni w polskoludowej rzeczywistości i którzy nie potrzebują socjalistycznej władzy. Automatycznie Romowie stali się społecznym elementem niepewnym, nieprzewidywalnym i – co bardzo ważne z punktu widzenia ideologii realnego socjalizmu i nacisku na (zawsze) zbiorowy wysiłek – nieproduktywnym.
Na reakcję władz na istnienie tak niebezpiecznej społecznie grupy, nie trzeba było długo czekać. W 1952 roku przeprowadzono akcję C, mającą n celu objęcie wszystkich Romów ścisłą kontrolą. W tym samym roku Prezydium Rządu przyjęło dokument dotyczący pomocy przedstawicielom tej grupy w osiedleniu. W 1964 roku przyjęto (na wzór ustawy Czechosłowackiej) ustawę o zakazie włóczęgostwa, która skutkując bardzo aktywnymi działaniami służb państwowych, ostatecznie skutecznie – choć nienatychmiastowo – zatrzymała tabory. Poza tymi kluczowymi datami, akcje utrudniania życia wędrownym (włóczącym się) Romom, były prowadzone od końca drugiej wojny światowej, jednak ani ich zasięg nie był tak szeroki, ani skutki nie były tak wyraźne, jak miało to miejsce od 1952 roku do końca okresu stalinowskiego i później – od 1964 roku.

Książka dra Piotra J. Krzyżanowskiego  „Między wędrówką a osiedleniem. Cyganie w Polsce w latach 1946-1964” wydana w 2017 roku przez Wydawnictwo Naukowe Akademii im. Jakuba z Paradyża bardzo dokładnie opowiada o czynnikach, wydarzeniach, procedurach i ogólnych przyczynach, które doprowadziły do osiedlenia wędrujących Romów.
 
http://ksiegarnia.ajp.edu.pl/pl/p/Piotr-J.-Krzyzanowski%2C-Miedzy-wedrowka-a-osiedleniem.-Cyganie-w-Polsce-w-latach-1945-1964/279

Autor jest pracownikiem naukowym Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim, kierownikiem Pracowni Badań nad Mniejszościami Narodowymi i Etnicznymi działającej w ramach Akademickiego Centrum Badań Euroregionalnych uczelni oraz należy do zespołu badawczego Katedry ProblemówBezpieczeństwa Europy Północnej i Środkowo-Wschodniej.
Gorzowska uczelnia stanowi jeden z ważniejszych polskich ośrodków badań romologiczych, a jej pracownicy często i wiele publikują na tematy dotyczące Romów. Najczęstszym obszarem ich zainteresowania są kwestie historii najnowszej i choć odnoszą się w nich do kwestii kulturowych i tożsamościowych, to jednak profil ich naukowej romologicznej aktywności z pewnością odbiega od zagadnień ściśle związanych z antropologią kulturową i etnologią. W Gorzowie Wielkopolskim swoją aktywność prowadzi jedne z najbardziej znany polskich Romów, wielki artysta, organizator i twórca – Edward Dębicki, który publikację dra Krzyżanowskiego słowem wstępnym opatrzył.
Wydawnictwo to nie jest jedyną publikacją autora na tematy dotyczące Romów. W sumie jest ich kilkadziesiąt, i dotyczą różnorodnych i różnorodnie ujmowanych okołoromskich zagadnień polskiej historii najnowszej, często podejmując tematykę lokalną (Gorzowa Wielkopolskiego i regionu lubuskiego).

Dr Piotr J. Krzyżanowski jest historykiem i jest to widoczne w sposobie opracowania publikacji, w użytej metodologii oraz w jej strukturze. Bezcenne w tym przypadku są historyczne fotografie w liczbie 35, aneks zawierający teksty 20 dokumentów różnych instytucji państwowych, dotyczących Romów oraz porządkujące tabele. Wpisanie tej publikacji w wydawnictwa historyczne pozwala także (nie podążając bezkompromisową ścieżką, jak w przypadku części polskich i światowych aktywistów romskich i naukowców z Ianem Hancockiem na czele) na używanie nazwy „Cygan” w miejsce dotyczącego współczesności i całkiem najnowszej historii określania „Rom”. Jednak jak każdy romolog, autor wyjaśnia (we wstępie) używanie takiego, a nie innego nazewnictwa, powołując się przy tym (przypis 14) na interpretację profesora Lecha Mroza.
Pomimo założenia przyświecającego większości zawartości tej książki, czyli analizie dokumentów instytucji władzy (i przymusu) państwowej, jest ona czymś więcej niż tylko zbirem dokumentów i cytatów z nich przetykanych historyczną interpretacją. Co prawda cytatów jest bardzo wiele i pochodzą nie tylko ze wspomnianych dokumentów, ale także z licznych wywiadów i rozmów z Romami, pamiętających czasy opisywane w publikacji. To coś więcej, co jest w tej publikacji przejawia się bardzo wyraźnie już na poziomie jej struktury, wpływając na sposób organizacji i prezentacji treści, a także bezpośrednio na zawartość jej poszczególnych części.
Pierwsza część książki, to: Cyganie w Polsce i ich tożsamość kulturowa. Omówione są w niej zagadnienia ogólne i stanowi poszerzony wstęp do całości, szczególnie ważny dla osób, które o Romach nie wiedzą zbyt wiele. Tu nie ma żadnych niespodzianek czy szczególnych odkryć. Jednak jest ona konieczna. Tak długo, jak wiedza o Romach w polskim społeczeństwie będzie tak mocno ograniczona, jak jest obecnie i jak w świadomości większości społeczeństwa silniejsze będą stereotypy na ich temat niż wiedza o faktach, chyba każdy romolog opracowując książkę powinien tego typu (obszerniejsze lub nie) wprowadzenie zamieścić. Interesująco zaczyna być w części drugiej: Konflikt ma tle układów wartości. Już samo wyjście od koncepcji konfliktu (swój-obcy) Floriana Znanieckiego jest podstawą do tego aby czytać ją dokładnie. Dr Krzyżanowski analizuje relacje sytemu nastawionego na produktywizację, osiedlenie i realizację celów socjalistycznego ludowego państwa z wewnętrznym systemem wartości romskich i ich kulturą. Podstawowy klucz podziału treści wiąże ze skalą problemów w poszczególnych głównych dziedzinach (osiedlanie i zatrudnianie), w układzie pogrupowanych województw o zbliżonej skali tych dwóch problemów. Analiza jest bardzo sprawnie przeprowadzona i opisana, a wnioski odnoszą się do kulturowej i społecznej sytuacji Romów. Ostatnia – nieco mniejsza objętościowo część, to: Przemoc polityczna wobec Romów. Znajduje się w niej przede wszystkim omówienie kwestii prawnych, zagadnień propagandy i wymuszanego prawem dostosowywania Romów do wyobrażonej rzeczywistości PRL. Jednak jej główną część stanowi analiza załączonych w aneksie książki dokumentów związanych z akcją osiedleńczą, pod kątem przemocy państwa (a właściwie władzy) wobec Romów. Takie ujęcie tego tematu (okołoprzemocowe i sprowadzające całość działań po 1945 roku do konfliktu sytemu państwowego i systemu wartości kulturowych i społecznych) sprawia, że można tę książkę uznać jak na publikację historyczną, i za wyjątkową i za nowatorską.

Opracowania naukowe – czy to historyczne, czy inne – bywają najczęściej nudne i wzbudzają chęć ich czytania jedynie w wąskiej grupie naukowych odbiorców. Tym bardziej, gdy są to opracowania historyczne, analizujące licznie przywoływane wewnętrzne dokumenty różnorodnych instytucji. Jednak w zadziwiający sposób książka dr Krzyżanowskiego taka nie jest. Oczywiście nie czyta się jej z wypiekami na twarzy, raczej charakterystycznymi dla pochłaniania literatury dążącej do odpowiedzi na pytanie „kto zabił?”. Jednak za spraw świetnej organizacji materiału, nowatorskiego podejścia (tezy) do opisywanych wydarzeń i bardzo sprawnego pisania (tu trzeba docenić warsztat pisarski autora i jego naukową intuicję), książkę tę czyta się bardzo dobrze i każda kolejna część zachęca do podążania za tokiem myślenia autora. Dobrze, że tak jest, bo zebrany materiał jest wartościowy i bardzo dobrze przybliża (szczątkowo lub w innym ujęciu) już opisywane dzieje polskich Romów z lat 1946-1964.



sobota, 18 maja 2019

Okołosejmowo o Romach


Co jakiś czas Sejm RP wypowiada się na temat Romów, jednak dzieje się to nadzwyczaj rzadko. Przykładem dokumentu dotyczącego Romów i przyjętego przez Sejm RP jest Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 29 lipca 2011 r. w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci o Zagładzie Romów i Sinti. Temat Romów pojawia się także przy okazji sprawozdań (i prac) biura RzecznikaPraw Obywatelskich, jednak stanowi on w tym przypadku jeden (i to wcale nie najważniejszy) element szerszego zagadnienia. Z pewnością najbardziej aktywna (i to pozytywnie) w zakresie tematyki romskiej jest Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych, która nawet była skłonna zorganizować posiedzenie wyjazdowe, aby zająć się sprawami Romów. To oczywiście nie cały zakres aktywności związanej z Sejmem, w której pojawiają się Romowie (lub Romów bezpośrednio dotyczy), jednak inne działania w tym zakresie albo wpływają na Romów podobnie jak na wszystkich obywateli (tak jak przyjęcie Programu wsparcia dla rodziców „Rodzina 500+”, który wpływa na sytuację Romów, przez ich częstszą wielodzietność), albo obejmują ich przy okazji, dotycząc choćby wszystkich uznanych w Polsce mniejszości (narodowych i/lub etnicznych). Tego typu przykładów można wynajdywać wiele.
Przy tego typu rozważaniach warto sięgnąć do wydawnictw publikowanych przez Wydawnictwo Sejmowe. Spośród kilku starszych i zarazem dotyczących Romów przy okazji, warto wskazać „Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce” (red. Lech Michał Nijakowski, Sławomir Łodziński) z 2003 roku oraz wydaną dwa lata później „Polityka państwa polskiego wobec mniejszości narodowych i etnicznych” (red. Lech Michał Nijakowski). Jednak od wydania tych książek minęło kilkanaście lat i choć większość treści pozostaje w różnym stopniu aktualna, to jednak można odczuwać w przypadku tego wydawnictwa pewien brak podejmowania tematyki.
Na ratunek śpieszą tu na szczęście nieco nowsze opracowania, jakie znalazły się w niecyklicznym periodyku „Analizy BAS”, do którego teksty opracowują eksperci Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu. Warto tu sięgnąć przede wszystkim do dwóch opracowań Jolanta Szymańczak. Obydwa nie są obszerne, jednak są opracowane rzetelnie, bez przekłamań, z odwołaniami do źródeł opisujących aktualny stan wiedzy na temat Romów w zakresie przyjętym przez każde z nich. Pierwszym jest „Społeczność Romów w Polsce” z 2011 roku. Opracowanie ogólne, opisujące szeroką perspektywę zagadnień odnoszących się do tej grupy: status prawny, liczebność i wewnętrzne zróżnicowanie (sic!), edukację, religię, język i sytuację społeczną, a także dyskryminację, pozarządową aktywność Romów na rzecz Romów, a także działania władz publicznych i programy na ich rzecz. Drugi, to „Działania Unii Europejskiej na rzecz Romów” z początku 2012 roku. Tym razem autorka dokonała skrótowej i opisowej analizy działań UE na rzecz Romów od 2013, przedstawiła kwestie demograficzne w skali europejskiej i pokusi la się o skumulowany opis elementów (nie)skuteczności działań wobec tej grupy. Co ciekawe – ta część  wydaje się być wciąż aktualna. Tym razem wśród źródeł bibliograficznych znalazły się przede wszystkim dokumenty Unii Europejskiej. W obydwu powyższych przypadkach prawdopodobną przyczyną podjęcia tematu było uruchomienie unijnej strategii na rzecz społeczności romskiej i konieczność podjęcia przez polski rząd konkretnych działań (głównie informacyjno-sprawozdawczych) związanych z krajowym wymiarem jej realizacji. Nie zmienia to jednak tego, że opracowania są dobrym (choć nie najnowszym) skrótowym zbiorem informacji na temat Romów. Ostatnie opracowanie dotyczące Romów powstałe w ramach aktywności Biura Analiz Sejmowych, to tekst zamieszczony w „INFOS. Zagadnienia społeczno-gospodarcze”, biuletynie zawierającym krótkie informacje i analizy, których autorami są pracownicy Biura Analiz Sejmowych oraz uznane autorytety naukowe. To opracowanie z 2014 roku, autorstwa Łukasz Żołądka mogło powstać przy okazji przedłużania działania (i finansowania) polskiej strategii na rzecz Romów i wprowadzania nowych zasad jej działania („Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020”). Ponownie jest to tekst ogólny i przede wszystkim krótki, który poza zarysem historii i kultury romskiej koncentruje się na krajowych i unijnych sposobach poprawy ich sytuacji.

Swoistym dopełnieniem tej niewielkiej serii opracowań na temat Romów publikowanych w ramach działania Biura Analiz Sejmowych oraz wydawnictw w pewnym stopniu dotyczących Romów Wydawnictwa Sejmowego , których przykłady zostały przytoczone powyżej, jest opublikowany w tym roku (2019) kolejny tom (ósmy) z serii Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce, dotyczący właśnie Romów.
Był on przygotowywany jeszcze w 2017 roku, zatem trzeba uwzględnić potencjalną nieaktualność części danych (choć z pewnością nie całość tej publikacji), jednak renomowane wydawnictwa często bardzo powoli realizują proces wydawniczy.


https://wydawnictwo.sejm.gov.pl/wydawnictwo_sejmowe.nsf/product.xsp?PU=63D548F9BCE2BA3EC12583D900304B2A

Trzeba przyznać, że wydawcy udało się zgromadzić grono znanych romologów (czy też cyganologów – w przypadku tej wielodyscyplinowej subdyscypliny nazwa ta ma swój głęboki sens), potrafiących omówić różnorodne zagadnienia dotyczące Romów, przez co ten najprostszy z możliwych w tym przypadku tytułów – „Romowie” ma w pełni sens. Nie wymieniając wszystkich autorów, wystarczy przytoczenie takich postaci jak Bartosz, Kapralski, Kwadrans, Talewicz-Kwiatkowska, Kołaczek, aby móc stwierdzić, że publikacja ta ma szansę być (w rzeczywistości jest) wartościowa merytorycznie.
Książka została podzielona na trzy części: Historia i pamięć, Tożsamość oraz Edukacja i kultura. Jednak nawet wypełnienie ich konkretnymi treściami w oczywisty sposób nie oddaje pełnego spektrum tematów, które dotycząc Romów i są ważne zarówno dla nich, jak i dla społeczeństw większościowych, w których i z którymi żyją. W części pierwsze jest to zatem historia Romów w Polsce, ich zagłada (i pamięć o tym) podczas II wojny światowej oraz Romowie w PRL. W części drugiej omówiono wewnętrzną różnorodność tej mniejszości, antropologicznie rozumiane przemiany ich tożsamości, działanie romskich organizacji oraz polskie rządowe programy na ich rzecz. W ostatniej części pojawiły się zagadnienia edukacji Romów, języku romskim i romskiej literaturze, romskiej sztuce ( i jej specyficznie aktywizującym wymiarze) oraz obecności Romów w wirtualnym świecie. Ten krótki opis zupełnie nie oddaje treści poszczególnych, bardzo przemyślanych i wielowątkowych opracowań, w sumie składających się na pozornie bardzo podstawową, jednak jednocześnie głęboko merytoryczną publikację.

Biorąc pod uwagę przerwanie systematycznego ukazywania się serii publikacji pod redakcją Barbary Weigl oraz serii pod redakcją Piotra Borka dotyczących Romów oraz opublikowanie ostatniej romsko szerokotematycznej pracy zbiorowej „Świat Cyganów. Problemy Romów” w 2017 roku, był to odpowiedni czas na to, aby ukazała się kolejna praca zbiorowa na temat tej mniejszości. Jej wartość leży nie tylko w zebraniu wybitnych specjalistów romskiej tematyki i wydania ich opracowań przez Wydawnictwo Sejmowe, ale także w tym, że ukazała się kolejna publikacja, która może dotrzeć do być może kolejnych grup odbiorczych, co daje im możliwość zrozumienia romskiej specyfiki, co z kolei wpisuje się w powolny proces zmiany ogólnospołecznego  nastawienia do tej grupy. To natomiast jest jednym z warunków koniecznych do tego, aby sytuacja jej członków uległa trwałej poprawie.



środa, 8 maja 2019

Przemilczana(?) mobilność


To, że Romowie wędrują, migrują, koczują, są mobilni i część z nich prowadziła i prowadzi nomadyczny tryb życia, jest czymś oczywistym. Obecnie nie ma także raczej wątpliwości (choć bywa to w różny sposób literalnie formułowane), że taki tryb życia był jedną ze strategii przetrwania, pozwalając im zachować grupową odrębność po blisko 1,5 tysiąca lat od rozpoczęcia wędrówki.  Świetnym źródłem informacji (dość podstawowych) na temat etapów migracji Romów, jest często przywoływana strona Uniwersytetu w Graz. Odpowiednie wizualizacje i periodyzacja romskich wędrówek, lepiej pozwalają uświadomić sobie, jak to z tymi wiecznie będącymi kiedyś w drodze Cyganami było. Zresztą to bycie w drodze wypełnia większość opisanej historii Romów.

http://romafacts.uni-graz.at/

Prawie wszystkie fale i ruchy migracyjne Romów były wymuszone. Ich okoliczności bywały różne, a na przykład masowe wędrówki Kalderaszy po zniesieniu cygańskiego niewolnictwa w Rumunii i Mołdawii były dobrowolne i stanowiły wyraz radości z odzyskanej wolności i ucieczkę z miejsc ucisku. Jednak wszystkie pierwsze romskie podróże poza Europę (Romowie są na całym świecie, choć nie w każdym państwie), były przede wszystkim formą kary (np. do Brazylii) . Nie przeszkodziło to jednak licznym Romom zamieszkać w wielu pozaeuropejskich państwach.
Pomimo utrwalonego w naszej – nieromskiej – świadomości obrazu wozów taborowych i wędrujących Cyganów, to obecnie jedynie 5% ich populacji prowadzi tryb życia, który można opisać jako wędrowny. W państwach pozostających po II wojnie światowej w bloku wschodnim zostali oni siłą wyrwani z wędrowania, co znacząco zmieniło (przynajmniej w Polsce) ich życie. Obecnie jednak najczęściej – w pewnym stopniu podobnie jak dla nie-Romów – wędrowanie pozostaje dla nich wyłącznie elementem historii, zasłyszanej w opowieściach poprzednich pokoleń. Czeski film „Roming” z 2007 roku świetnie pokazuje różnicę pomiędzy romskim sentymentem i wyobrażeniami, a trudną rzeczywistością wędrowania. Nie zmienia to jednak tego, że dla wielu (nie wszystkich) Romów do dziś podjęcie decyzji o wyjeździe (nawet dalekim), jest o wiele łatwiejsze niż dla nieromskiej większości (także nie całej). Nie należy jednak wiązać tego z brakiem utożsamiania się Romów z państwem, w którym od wieków żyją. Polscy Romowie mają pełną zakorzenioną świadomość tego, że są Polakami i najbardziej rażącym (a przy tym częstym) błędem, jaki można popełnić w tym zakresie to wprowadzanie rozróżnienia pomiędzy Polakami i Romami (polskimi), odrywając tych drugich, od ich obywatelstwa.

To wszystko to jedynie skrótowe przypomnienie, a jego celem jest wprowadzenie do pewnej naukowej prowokacji, która w zamiarze (jak to naukowa prowokacja) miała zapewne wywołać naukowe oburzenie, naukową dyskusję i naukowy ruch umysłowy. Szerzej tego raczej nie zrobiła, choć być może w kuluarach i zakamarkach uczelni rozgorzały na ten temat spory i pojawiły się oburzone pytania typu Jak to my milczymy? albo zagrzewające do działania hasła No to trzeba to badać i opisywać!
www.migracje.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2018/06/WP108166-2.pdf
Tekst trojga autorów (Kamila Fiałkowska, Michał P. Garapich, Elżbieta Mirga-Wójtowicz) „Krytyczna analiza naukowej ciszy, czyli dlaczego Romowie migrują (z naszego pola widzenia)” z połowy 2018 roku został opublikowany w serii Working Papers warszawskiego Ośrodka Badań nad Migracjami na podstawie badań realizowanych w ramach projektu „Między tradycją a zmianą – ścieżki migracyjne Polskich Romów”.
Autorzy, wskazując na ciszę naukową, włączają swoje badania w dwa nurty badawcze – romologię oraz migrantologię. W efekcie swoich badań, jako element artykułu przygotowali nawet diagnozę istniejącego stanu rzeczy właśnie w kontekście tych dwóch obszarów, z zastrzeżeniem o ogólnym podejściu antropologicznym.
Nawet nie w pełni zgadzając się z optyką przyjętą przez autorów, nie sposób nie przyznać, że tekst artykułu jest interesujący, dobrze porządkuje wiele informacji, identyfikuje obszary niezbadane. Autorzy koncentrując się na problematyce migracji wskazują na brak opracowań dotyczących migracji romskich, przede wszystkim ze względu na wypadanie Romów z szerokiej optyki identyfikacji populacji (Polaków), przyjmowanej przez badaczy i to w szerokim zakresie badania wielu jednostkowych obszarów: historii emigracji z Polski, badań nad polską diasporą, demografii, badań społeczności lokalnych, badań nad migracją poakcesyjną.  Natomiast w przypadku badań cyganologicznych (wykraczających poza badania antropologiczne), mogą (i powinny) objąć one każdy aspekt życia Romów. Nie czynią tego dlatego, że polska romologia przyjmuje migracje Romów jako tak oczywisty przejaw ich zakorzenionej mobilności, że nie pojawiła się potrzeba wyjaśniania, tłumaczenia, badania tego zjawiska. Obydwie te tezy stanowią w artykule punkt wyjścia do głębszych rozważań, jednak nawet w takiej – nieopisanej i oszczędnej formie, są bardzo interesujące.
Znaczna część opracowania poświęcona jest zagadnieniu ciszy i ciszy w badaniach, przemilczaniu tematyki romskiej. Kontynuacją tej myśli i takiego podejścia jest rozwinięcie naukowego traktowania Romów, jako ludzi bez historii. Te części tego tekstu są bardzo dobrze udokumentowane licznymi odniesieniami do różnorodnych źródeł naukowych. Nie zawsze jednak można zgodzić się z niektórymi stwierdzeniami lub interpretacjami. Jak choćby kwesta nieuczestnictwa Romów w polskim romologicznym dyskursie naukowym, traktowanego jako swoista cisza. W rzeczywistości podążanie za hasłem „nic o nas bez nas” prowadziło wielokrotnie do sytuacji, kiedy specyficzny dyskurs naukowy był wymieszany ze społecznym dyskursem romskich aktywistów, tworząc ostatecznie niezbyt jasny i najczęściej nieefektywny naukowo konglomerat. Zresztą sytuacja w tym zakresie nie uległa jakiejś znaczącej zmianie. Romskich naukowców (i to romologów) jest mało (albo nawet bardzo bardzo mało) i winą za to nie należy obarczać żadnej ze stron – po prostu w Polsce Romów jest niewielu. Można odnieść wrażanie, że interpretacja (dobrze choć nie zawsze przekonująco uzasadniona) napiętnowania naukowym milczeniem romskich migracji, jest przyjęta nieco na wyrost. Oczywiście jest możliwa, w szczególności jeśli skorzysta się z pogranicza koncepcji krytycznej analizy dyskursu w ujęciu rozwijanym przez Teuna A. van Dijka.
Kolejna część tekstu jest bardzo skrupulatnym i analitycznym opracowaniem przeglądu publikacji na temat migracji Romów  z Polski. Jednocześnie, autorzy wskazują w niej to co zostało zaniechane (pomimo możliwości badawczych), a także obszary i zagadnienia, które zostały pominięte. Część Czemu nie ma Polonii cygańskiej? (swoją drogą – świetny tytuł) dalej i głębiej wyjaśnia paradygmat niebadania romskich migracji, odwołując się do podkreślonego w końcowej diagnozie podejścia (niepowszechnego), że migracje nieetnicznych  Polaków z Polski są czymś pozytywnym, bo stanowią element oczyszczania Polski w dążeniu do jej etnicznej homogeniczności.
O samych migracjach Romów i Romach w tekście nie zostało napisane aż tak dużo, ale w końcu tekst jest inicjujący i jest o ciszy a nie romskich migracjach. Jednak w romologicznym aspekcie należy docenić kolejną obszerną część artykułu, której tytuł zawiera (znowu) zgrabne sformułowanie określające Romów – unieruchomieni nomadzi. Jej wartość leży przede wszystkim w identyfikacji konkretnych wielopłaszczyznowych problemów współczesnych polskich Romów, związanych z ich migracjami oraz burzy kilka mitów (także naukowych). Wśród nich także ten, że Romowie nie mają problemu z ruszeniem w drogą i migracjami (przez brak związku z miejscem), który wśród wielu naukowców utrwalił się jako coś oczywistego.

Opracowanie to jest bardzo dobrze udokumentowane, wskazuje na wiele możliwych ścieżek badawczych, a jednocześnie z częścią  stwierdzeń trudno się zgodzić. Taka chyba jednak powinna być charakterystyka zarówno Working Papers, jak i naukowej prowokacji, czym niewątpliwie jest wytknięcie pominiętego obszaru badawczego romologom i migrantologom.
Nie można się zgodzić z twierdzeniem, że próżnia ta nie może wynikać jedynie z metodologicznych trudności. W tym przypadku chodzi o dostęp do informacji. Nie chodzi tu nawet o to, że brakuje źródeł mówiących ilu Romów, z której grupy i kiedy oraz dokąd z Polski wyemigrowało (te badania dopiero trzeba przeprowadzić), ale choćby o powołanie się na znaczenie mediów społecznościowych w komunikacji i podtrzymaniu więzi rodzinnych przy okazji współczesnych (często młodzieżowych i czasowych) migracji Romów. To można dostrzec wyłącznie przez praktykę i najlepiej liczne romskie kontakty w mediach społecznościowych. Znajomość języka Rromani także bywa w takiej sytuacji przydatna. A z jakimi problemami można się zetknąć w przypadku realizacji badań (przykładowo w Londynie w środowisku Romów, którzy wyemigrowali z Polski) terenowych, które będą badały czas, skalę, przyczyny migracji, sytuację migrantów na miejscu i inne czynniki interesujące i przydatne z punktu widzenia romologicznego i migrantologicznego? A choćby z takimi, że trzeba dotrzeć do Romów, trzeba dotrzeć do każdej romskiej grupy ich przedstawiciele muszą zechcieć z nami rozmawiać. Jest to możliwe? Może być. Łatwo to zrobić? Nie. Czy stanowi to problem natury metodologicznej? Tak. Dlatego też dla niektórych badaczy nawet żywo zainteresowanych na przykład skalą romskich migracji z Polski po 2004 roku do Wielkiej Brytanii, zaniechanie takich badań może w pełni wynikać właśnie z metodologicznych trudności. Jest to oczywiście pewne uproszczenie tego problemu, ale oparte o realną sytuację i egzemplifikuje sytuację, w której to właśnie metodologiczne trudności stanowią główną przyczynę przywoływanej pustki (ciszy).

Generalnie należy się cieszyć, że autorzy znaleźli nieeksploatowane pole badawcze, choć jego dookreślenie i uzasadnienie wymaga obszernego tekstu, a nie jedynie wskazania i stwierdzenia o tutaj jest pustka. Jednak tekst ten – zgodnie z intencją autorów – ma jednocześnie wyznaczać pole teoretyczne i  być wstępem do dalszych badań, zarówno ich, jak i innych badaczy. Czy tworzy taką zamierzoną podstawę teoretyczną? Nie do końca. Być może dla migrantologów. Dla romologów nieantropologów – w mniejszym stopniu. Ogólnie w naukach społecznych? Tylko jeśli  – ponownie zgodnie z oczekiwaniem autorów – spojrzy się na samą politykę badań społecznych jako emanację specyficznej kultury migracji. Jednak podejście to nie jest ani obowiązkowe, ani – z naukowego punktu widzenia – zadawalające dla wszystkich badaczy.

Na koniec ważna kwestia językowa. Tym bardziej, że autorzy piszą o politycznej sile terminologii i nie sposób nie wierzyć w sprawczą siłę słowa. Autorzy używają określenia Cygan/cyganologiczny/cygański, podobnie jak używają określenia Romki (na romskie kobiety). O ile w pierwszym przypadku jest to użycie uzasadnione, odnosi się do badań historycznych i przy nieskrajnie rygorystycznym podejściu jest do zaakceptowania, to jednak wyraz Romki w dyskursie naukowym powinna chyba jednak być zastąpiona przez Romni.   Druga kwestia to używane w artykule gadzie na określenie nie-Romów. Tu jako wyjaśnienie tylko cytat: dla większości Romów jest to pojęcie negatywne i pogardliwe, w którym zakodowany jest brak szacunku do osoby, którą w ten sposób się określa.



niedziela, 28 kwietnia 2019

Rom też obywatel

Działalność, stanowisko i osoba pełniąca funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce końca drugiej dekady XXI wieku, ma szczególne znaczenie dla zachowania wartości demokratycznego państwa. Zakres jego aktywności jest bardzo szeroki i wykracza znacznie poza reagowanie na skargi (zgodnie z art. 80 Konstytucji RP – wnioski o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej) kierowane bezpośrednio do niego przez obywateli. To wiąże się z określeniem ogólnego celu i zakresu zadań przypisanych do tego stanowiska (zgodnie z art. 208 Konstytucji RP – stania na straży wolności i praw człowieka i obywatela)

https://www.rpo.gov.pl/

Każdego roku (na podstawie art. 212 Konstytucji RP) informuje Sejm i Senat o swojej działalności oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela. Corocznie dokumenty takie przekazywane są do Parlamentu RP i rozpatrywane w połowie roku. W poszczególnych latach przyjmują one różne nazwy, które jednak zawsze pokrywają znaczeniowe pole obowiązku wynikającego ze wskazanego artykułu Konstytucji RP: „Informacja o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w 2015 roku”, z uwagami o stanie przestrzegania wolności i prawczłowieka i obywatela (druk sejmowy nr 580); Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich (druk sejmowy nr 2602). Dokumenty te mają po kilkaset stron (najnowszy – z 2018 roku za 2017 rok prawie tysiąc) i dotyczą wielu różnorodnych obszarów i konkretnych kwestii i wydarzeń.
RPO ma prawo wypowiadać się oficjalnie w każdej ze spraw, która mieści się – w szeroko rozumianym zakresie dookreślonym przez zapis sformułowany w art. 208 Konstytucji RP. Dlatego też, analogicznych jednak bardziej szczegółowych i konkretnie ukierunkowanych dokumentów związanych z zakresem jego działalności corocznie jest publikowane o wiele więcej. Często są to wyciągi lub skróty tematyczne z corocznych sprawozdań, jednak powstają także dokumenty całkowicie odrębne.

W sposób oczywisty, Romowie pozostają w zakresie zainteresowania RPO w takim wymiarze, w jakim ich sprawy wiążą się z zakresem tematycznym jego konstytucyjnej działalności. Należy przy tym pamiętać, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest wyłącznie rzecznikiem mniejszości (narodowych lub etnicznych) i nie może (choćby z przyczyn organizacyjnych) wypowiadać się i ingerować w ramach kompetencji własnych w każdą sprawę i sytuację, które – ze względu na jej zakres – mogłyby jego reakcję wywoływać.
W ciągu ostatnich kilku lat RPO zaangażował się między innymi w: problemy mieszkaniowe (eksmisje Romów w Limanowej i plany przesiedlenia ich do innej gminy); zwalczanie dyskryminacji (Konferencja „Walka z antysemityzmem i antycyganizmem w Polsce – monitoring, interwencja, edukacja”); obywatelskie prawo Romów do swobodnego poruszania się (specjalne oświadczenie rzecznika praw obywatelskich dr AdamaBodnara z okazji Międzynarodowego Dnia Romów); Dzień Pamięci o Zagładzie Romów (obchodzony 2 sierpnia w Muzeum Auschwitz-Birkenau); sprawę sądową dotyczącą mowy nienawiści wobec Romów (konkretnie chodziło o wypowiedzi zamieszczane w internecie).
Najnowsze działania Rzecznika Praw Obywatelskich (z początku 2019 roku) związane z Romami, to sprawozdanie dla Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (Informacja Rzecznika Praw Obywatelskich na temat skarg i wniosków dotyczących mniejszości narodowych i etnicznych, które wpłynęły do Biura RPO w latach 2016 – 2018) oraz list skierowany do Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro (30 przykładów spraw "mowy nienawiści", w których działania prokuratury budzą wątpliwości).
W pierwszym z tych dokumentów Rzecznika Praw Obywatelskich koncentruje się na swoim obowiązku dotyczącym ochrony praw mniejszości, przeciwdziałania dyskryminacji oraz zachowaniom o podłożu rasistowskim czy ksenofobicznym, zwłaszcza, gdy zachowania takie wypełniają znamiona przestępstw motywowanych uprzedzeniami na tle pochodzenia narodowego, etnicznego czy wyznawanej religii. W związku z takim zakresem spraw, w ramach Biura RPO działa Zespół ds. Równego Traktowania oraz wydzielony w nim Wydział Praw Migrantów i Mniejszości Narodowych. W latach, których dotyczyła Informacja (2016-2018) w biurze RPO podjęto 60 spraw związanych z naruszenia praw przysługujących mniejszościom narodowym i etnicznym, z wyłączeniem tych, które obejmowały akty przemocy i mowę nienawiści. Tych bowiem było 250 i obejmowały przesłanki dyskryminacyjne nie związane wyłącznie z przynależnością do mniejszości etnicznej lub narodowej.
Wśród przykładów działań podejmowanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznych na pierwszym miejscu znalazły się trzy konkretne romskie sprawy. Pierwszą z nich jest opisywana już wcześniej sytuacja socjalno-bytowa Romów zamieszkująca w Maszkowicach. Jest to chyba najsłynniejsza romska osada w Polsce, o której informacje docierają poprzez media nawet do niezainteresowanych temat Romów w Polsce przedstawicieli polskiego społeczeństwa. Kontekst zazwyczaj jest negatywny, bez względu na to, czy dotyczy kwestii bezrobocia,  uprzykrzania życia nie-Romom, czy problemów z budynkami w jakich mieszkają maszkowiccy Romowie. Podjęty przez RPO problem wiązał się z realizacją w Maszkowicach działań w ramach Programu na rzecz integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, który miał poprawić sytuację mieszkaniową Romów poprzez poprawę jakości budynków (zrealizowano docieplenia i wzmocnienia konstrukcji) i zakup mieszkań i domów poza gminą (to nie zostało zrealizowane). Największe problem wiążą się natomiast z samowolą budowlaną. W 2017 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Nowym Sączu nakazał rozbiórkę 34 (a następnie 40) tego typu budynków. Nie doszło do tego z powodu konieczności finansowania tych działań przez Wójta gminy Łącko. Dzięki temu niezlikwidowano (niespełniających co prawda norm) budynków, w których zamieszkują Romowie. Kolejna sprawa także już była opisywana i wiązała się także z Programem na rzecz integracji społeczności romskiej, jednak tym razem w kontekście nieprawidłowego wykorzystania takich środków przez władze miejskie i próbą przesiedlania Romów do nieruchomości znajdujących się poza obszarem ich zarządzania i władzy. Z jednej strony było to pozbywanie się problemu i podrzucanie go innym miejscowościom, z drugiej jednak rozśrodkowywanie Romów i wyrywanie ich z wyłącznie romskiego środowiska może czasem przynosić pozytywne skutki. Nie taka jednak była w tym przypadku motywacja władz miejskich. Trzecia kwestia dotyczyła problemu, który w Polsce został zasadniczo niemalże rozwiązany, a jego skala w porównaniu z państwami leżącymi na południe od Polski (aż po Bałkany) jest wręcz znikoma. Jednak w tym przypadku należy dążyć do tego, aby takie sytuacje nie pojawiały się w ogóle. Chodzi tu bowiem o Nadreprezentacja dzieci romskich w szkolnictwie specjalnym. Problem jest wielowątkowy i dotyczy kilku szczegółowych zagadnień. Celem nadrzędnym państwa w tym zakresie jest zapewnienie dzieciom romskim wolnego od dyskryminacji dostępu do edukacji oraz stworzenie im szansy równego startu w nauce. RPO oparł się w tym przypadku na sprawozdaniu Polski z realizacji postanowień Konwencji z dnia 19 sierpnia 1994 r. o prawach dziecka, gdzie kwestia ta została dokładnie opisana. Według danych pochodzących z Ministerstwa Edukacji Narodowej, na 2300 wszystkich dzieci romskich uczących się w szkołach i przebywających w przedszkolach tylko (a może jednak aż) 10% jest kierowana do tego typu placówek. Odsetek niewielki, ale jednak w tym przypadku należałoby bardzo starannie i w przemyślany sposób podejść do tego problemu, aby jednak na pewno do tego typu szkolnictwa nie trafiały romskie dzieci, które po prostu nie znają dobrze języka polskiego, lub które wymagają standardowego, choć szczególnie uważanego wysiłku edukacyjnego ze względu na brak nawyku uczenia się wynikający z doświadczeń domowych. W tym przypadku interwencja RPO spowodowała, że MEN zapewnił o wprowadzeniu nowych instrumentów diagnozy psychologiczno-pedagogicznej i nowych standardach jej prowadzeni. Miało to doprowadzić do większej uwagi przy tego typu diagnozach i uwzględniania kompetencji kulturowych i językowych, co powinno wpłynąć na całkowite wyeliminowanie przypadków, w których o potrzebie kształcenia specjalnego rozstrzyga wyłącznie brak wystarczającej znajomości języka polskiego.
Drugi przywoływany dokument ma zupełnie inny charakter i zgodnie z nieformalnym tytułem dotyczy 30 przypadków mowy nienawiści, w których działania sądów wzbudziły pewne wątpliwości RPO. Tym razem notatka dotycząca Romów jest jedna (i krótka – opis sprawy został dołączone do listu RPO za sprawą Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita). Chodziło tu o utwór muzyczny Popka pod tytułem „Król Cyganów” z albumu „Król Albanii”, w którym artysta znieważa Romów i utrwala istniejące (fałszywe) stereotypy dotyczące tego, że każdy Rom jest przestępcą i złodziejem. W tym przypadku w 2016 roku Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia motywując to brakiem znamion przestępstwa, ze względu na konstytucyjną wolność słowa. Jest to ewidentny przykład braku wrażliwości etnicznej i usankcjonowanej codziennej dyskryminacji grupy etnicznej. Można jedynie zastanawiać się w jaki sposób zostałaby potraktowana analogiczna sytuacja gdyby tekst piosenki dotyczył przedstawicieli dominującej w Polsce etnicznej grupy społecznej lub wyznania religijnego.

Działalność Rzecznika Praw Obywatelskich obejmuje szerokie spektrum spraw. RPO jest wspierany zarówno przez swoje Biuro, jak i organizacje pozarządowe, koncentrując się na wszystkich sprawach, które naruszają zasady ludzkiego wymiaru polskiej demokracji. Wśród nich zdarzają się  także sprawy dotyczące Romów. Często jego interwencje przynoszą pozytywne skutki. Wiele spośród tych spraw bywa trudnych do rozwikłania, jednak uwaga RPO skupia automatycznie uwagę społeczeństwa (lub przynajmniej jego części) na tego typu problemach, które wpływają na ogólne poczucie sprawiedliwości wśród mieszkańców Polski. Interesującym materiałem dotyczącym 2018 roku będzie z pewnością najnowsze sprawozdanie z jego działalności, które powinno zostać przekazane do Sejmu (i Senatu) w ciągu najbliższych miesięcy.



czwartek, 18 kwietnia 2019

Wyedukowani policjanci


Policja jaka jest – każdy widzi, zna, wie. I każdy ma do niej inny stosunek, nawet jeśli wszyscy pamiętamy, że jej zadaniem jest służyć obywatelom. Jednak w Policji pracują policjanci, a to oznacza, że o ile Policja jest jedną z kolejnych instytucji państwowych o określonych zadaniach, to czynnik ludzki sprawia, że nie zawsze jej funkcjonariusze muszą tak całkiem i do końca trzymać się litery prawa. Czasem przynosi to bardzo pozytywne skutki, bo policjant okazuje się być po prostu człowiekiem, a czasem – eksplorując do końca i nad miarę literalne zapisy prawa – bywa dla obywateli boleśnie.
Dlatego też każdy z nas inaczej pochodzi do działań Policji i policjantów, każdy z nas ma inne doświadczenia. My mamy różnie. Jednak Romowie zawsze będą mieli tak samo (no prawie zawsze).
Jako element systemu instytucjonalnego/biurokratycznego/administracyjnego/państwowego odpowiedzialny za działania bezpośrednie w sytuacjach kryzysowych/przestępczych/wykroczeniowych Policja dla Romów jest przejawem bezduszności tego systemu i jest utożsamiana z samym systemem represji. W rzeczywistości Policja nie musi być brutalna, aby wywoływać wrażenie brutalności i takiego ingerowania w życie, mir domowy i naszą rzeczywistość. Dzieje się tak, ponieważ Policja, w wymagających tego sytuacjach, wkracza zdecydowanie w nasz świat i ma uprawnienia do tego, aby wprowadzać do niego własne porządki, związane z celami jej służby. O ile działający legalnie (i nie mający pecha przez jakiś zaskakujący splot zdarzeń i okoliczności) przedstawiciele społeczeństwa większościowego mogą czuć się swobodnie i bezpiecznie przy ingerencji Policji (pomimo z zasady wpisanej w jej paradygmat podejrzliwości), to w przypadku Romów sytuacja wygląda nieco inaczej. Wiąże się to między innymi z policyjnymi wewnętrznymi stereotypami, nakładającymi się na powszechne stereotypy społeczne, które ułatwiają prace policjantom, tworząc schematy zachowań i traktowania konkretnych grup społecznych i sytuacji. Nie można bowiem za bardzo liczyć na wysoki stopień indywidualizacji podejścia, a standardy postępowań operacyjnych, codzienne obcowanie z naruszaniem prawa i konfliktami, prowadzą do swoistego hurtowo-ustandaryzowanych zachowań. Dlatego też kontakty Romów z Policja każdorazowo są specyficzne i pełne napięcia. Z jednej strony – nieufność i traktowanie Policji jako kwintesencji państwowego aparatu ucisku, z drugiej – podejrzliwość i piętrowo nakładające się stereotypy. Niewątpliwie Policji – przy całym braku indywidualnego podejścia w działaniach operacyjnych – policjantom podczas działań operacyjnych brakuje także wrażliwości. Jednak nie nikt zdroworozsądkowo nie będzie tego od nich oczekiwał. Należy i można natomiast oczekiwać od nich wrażliwości etnicznej, w ramach której będą zwracali uwagę na specyfikę część polskiego społeczeństwa (nie tylko w przypadku Romów), co może i zabezpieczyć przed budowaniem negatywnej opinii na ich temat i w konsekwencji ułatwi także działania operacyjne.
Policjanci nigdy na słowo nie uwierzą Romom, a Romowie nigdy z nimi nie będą chcieli współpracować. Z tym wiąże się problem, który bardzo trudno rozwiązać. O ile – nie usprawiedliwiając takich sytuacji – drobne przewinienia i wykroczenia można Romom (tym nielicznym, którzy się ich dopuszczają) darować, o tyle – tak jak i przedstawiciele społeczeństwa większościowego – bywają oni uwikłani w przestępstwa o poważnym kalibrze. I jak wtedy przesłuchać (oczywiście mówiącego w takich sytuacjach wyłącznie po romsku i nierozumiejącego języka polskiego) świadka lub podejrzanego? Jak w ramach poważnych działań operacyjnych zrozumieć nagranie z policyjnego podsłuchu? Żaden Rom nie pomoże. Nie pomoże także żaden romolog znający na tyle dobrze język rromani, aby teoretycznie móc pomóc w tłumaczeniu. Można liczyć chyba wyłącznie na pomoc zagranicznych Romów, który jednak także mogą uznawać prymat kategorii romskości i odmówią pomocy lub nie w pełni będą rozumieli jeden z wielu polskich dialektów romskich.

Aby uczłowieczyć kontakty Policji z Romami, a właściwie aby policjanci nabyli minimalnej choćby wrażliwości etnicznej – najprościej jak jest to możliwe, czyli przez poszerzenie swojej wiedzy o Romach – w październiku 2018 roku ukazała się publikacja „Romowie. Przewodnik dla Policji”.

http://dialogpheniben.pl/romowie_przewodnik_dla_policji_a5_2018-10-12/

Publikacja przygotowana w ramach projektu Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN „Edukacja antydyskryminacyjna dla przedstawicieli grup zawodowych”, wspieranego przez Fundację Erinnerung, Verantwortung und Zukunft, we współpracy z Fundacją Dialog-Pheniben i Komendą Główną Policji. Za jej przygotowanie były odpowiedzialne dwie doświadczone romolożki: Joanna Talewicz-Kwiatkowska  oraz Małgorzata Kołaczek. Konsultację zapewniał wieloosobowy policyjny zespół ekspercki.
Ten poradnikowy przewodnik można uznać za najbardziej esencjonalne wprowadzenie do romskiej kultury i rzeczywistości. Gdyby ktokolwiek zechciałby (od zera) dowiedzieć się jak najwięcej o Romach i mieć przy tym szansę na zrozumienie ich specyfiki, to z pewnością przeczytanie tej 32-stronicwowej (liczone z okładką i częściami redakcyjnymi) publikacji byłoby najbardziej efektywnym działaniem. W publikacji tej zostały, bardzo krótko i konkretnie, bez zbędnego wielosłowia, omówione wszystkie istotne elementy specyficznie romskiego życia, począwszy od nazewnictwa, poprzez rolę kobiet i mężczyzn, podkreślaną (i to bardzo ważne) wewnętrzną różnorodność Romów oraz najczęściej istniejącą w poszczególnych grupach hierarchię. Nie ma sensu wymieniać wszystkich jednostkowych omówionych zagadnień, ale ogólny układ publikacji zawiera jedenaście części: Rom – czyli kto?, Różnorodność Romów w Polsce, Nomadyzm i osiadłość – co z tego wynika?, Struktura wewnętrzna, Kultura, Tabu, Stereotypy, Romofobia/antycyganizm, Imigranci romscy, Warto wiedzieć, Kontakty i przydatne publikacje. Już sam taki podział publikacji ma charakter problemowy, co z jednej strony dobrze może służyć policjantom, a z drugiej – wyróżnia te dziedziny życia i funkcjonowania Romów w społeczeństwie, które są dla nich szczególnie ważne i które jednocześnie mogą prowadzić do sytuacji konfliktowych, lub co najmniej do nieporozumień.
Warto zwrócić na strukturę publikacji i pojedyncze – zastosowane w niej – rozwiązania formalne. Każdy z działów jest podzielony na wiele mniejszych (także z nagłówkami) części, co ułatwia poruszanie się w niej i umożliwia łatwe wyszukiwanie konkretnych zagadnień. Bardzo liczne pogrubienia tekstu – w opracowaniach o innym charakterze przeszkadzające – w tym przypadku dobrze wytłuszczają najistotniejsze aspekty umawianych tematów. W dwóch miejscach pojawiają się boczne (wobec tekstu) ramki, zawierające szczególnie istotne w opisywanym zakresie informacje. W pierwszym przypadku jest to prawny opis mniejszości, w drugim – wyjaśnienie kim jest asystent edukacji romskiej i jaka jest jego rola. Dodatkowo na początku każdej części na wyszarzonej powierzchni wymienione jest kilka kluczowych haseł, odkrywających najistotniejsze prawdy na temat Romów.
I na koniec prawdziwa wisienka na tym niewątpliwym torcie, czyli część 10. publikacji – Warto wiedzieć. W tym przypadku należałoby chyba napisać Trzeba wiedzieć, albo Naucz się tego na pamięć. W 19. punktach zostały hasłowo spisane (po niewątpliwie głębszym przemyśleniu i zapewne w oparciu o praktykę romskich kontaktów z Policją i w ogóle nieromskim światem) prawdy, o których powinien pamiętać każdy, kto ma kontakt z Romami. Są one w pewnym stopniu uformowane i sprofilowane pod kątem domyślnego czytelnika (pracownika Policji), jednak dotyczą po prostu istotnych dla Romów kwestii. Zresztą cała publikacja – choć po części profilowana dla Policji, jest po prostu dobrym przewodnikiem. Być może nawet – ze względu na jasność i kompletność przekazu – zasługującym na nazwanie „Romowie dla opornych”.

Czy publikacja ta pomoże Policji? Może. Jak to często mawiają nauczyciele: „Ma potencjał, ale jest leniwa”. W tym przypadku to nie opracowanie jest leniwe. Przede wszystkim należałoby się postarać, aby przeczytali je ci, do których jest skierowane, czyli policjantki i policjanci. Czy publikacja ta pomoże Romom? Może. Ale warunek jest taki sam jak powyżej, a na dodatek trzeba by poza samą wiedzą o tym jak to u Romów jest, dodatkowo pozytywnie stosować się do opisanych w niej kwestii i zasad. Trzeba przy tym także pamiętać, że jeszcze pod koniec XX wieku, opracowanie to mogłoby zostać napiętnowane przez środowiska starszyzny romskiej, jako ujawnianie „wrogom” tajemnic romskich. Wiele się jednak od tamtych lat zmieniło i na temat Romów jest wiele dostępnych informacji i opracowań. Tylko kto by to wszystko czytał?
I taki jest właśnie problem z poradnikami. Często są nieczytane, a jeśli jednak, to równie często nie są w praktyce stosowane. Bo kto od pracowników Policji to wyegzekwuje? Kto się ujmie za Romami? Jak zawsze potrzeba świadomości (tym razem policyjnej) i poczucia sensowności tego typu publikacji.

Po raz kolejny trzeba podkreślić, że wiąż brakuje rzetelnego przewodnika dla służb medycznych, który mógłby zmniejszyć problemy Romów przy kontakcie z tą grupą zawodową, a w długoterminowej konsekwencji  mógłby podnieść poziom ich zdrowia. Jedynym jak dotąd opracowaniem tego typu (niestety nieprzydatnym w przypadku Romów) jest „Uchodźczynie/uchodźcy. Przewodnik dla personelu medycznego” Stowarzyszenia Nomada, wspomagająca przygotowanie do pracy z osobami pochodzącymi z Bliskiego Wschodu.




poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Romowie w systemie edukacji


Każde społeczeństwo uznaje wartość edukacji dzieci i młodzieży. Kształtuje ona młodsze pokolenia, pozwala włączyć je w ciągłość kulturową-społeczną-ekonomiczną każdego społeczeństwa i narodu, przygotowuje do dorosłego życia, zapewnia możliwość uczestnictwa w życiu społeczeństwa i gwarantuje przyszły byt. W wielu przypadkach – w szczególności mniejszości i migrantów – jest ważnym składnikiem włączania do głównego nurtu życia i niepozostawiania jednostek i grup na marginesie życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego. Dzięki edukacji – ważnej dla każdego społeczeństwa – kapitał społeczny i kapitał ludzki nie są trwonione i mają szansę na bycie conajmniej efektywnie wykorzystanymi. W ostatecznym  efekcie wzmacnia to państwo, naród, a na poziomie jednostek – utrwala ich poczucie wartości oraz bycia potrzebnym. To zaś stanowi ważny element budowania stabilnego społeczeństwa, o wysokim poziomie zadowolenia z życia. Taki paradygmat podejścia do edukacji jest utrwalony i skuteczny w społeczeństwach świata zachodniego, jednak nawet w kulturach opierających się na nieco odmiennych wartościach niże te, które zostały ukształtowane przez cywilizację „białego człowieka”, edukacja nieletnich ma kluczowe znaczenie.
Bez względu na to, jak bardzo poddani procesowi edukacji będą biadolili nad jej bezsensem, jak bardzo będą odrzucali jej znaczną część jako zbędną i nieprzydatną, to związek edukacji z ich przyszłą sytuacją zawodową i miejscem jakie będą w przyszłości zajmowali w społeczeństwie pozostaje niezmieniony.

https://www.nber.org/chapters/c1765.pdf

Chociaż powyższy wykres dotyczy danych sprzed kilkudziesięciu lat, to jednak dobrze wizualizuje zależność pomiędzy liczbą lat edukacji, a zarobkami. Natomiast nowsze dane i to pochodzące z Polski w dalszym ciągu wyraźnie podkreślają kontynuację takiego trendu i pozytywnie wiążą wysokość zarobków z latami edukacji.

https://www.pulshr.pl/wynagrodzenia/zarobki-polakow-co-ma-najwiekszy-wplyw-na-ich-wysokosc,31615.html

Podobną zależność pokazują także inne nowe dane, niepochodzące z Polski, które dodatkowo wiążą poziom wykształcenia z bezrobociem.

https://www.trade-schools.net/articles/

Oczywiście konkretne dochody w ramach każdego z uzyskanych poziomów edukacji zależą od znacznie większej liczby zmiennych niż sam czas jej trwania, pozostający  mimo to głównym czynnikiem wpływu w tym zakresie. Innym prawie tak samo ważnym elementem, od którego zależy wysokość przychodów, jest wybór konkretnej branży. Trzeba także zauważyć, że badanie te nie określają, czy edukacja była na wysokim poziomie, czy była bardzo słaba lub zła, czy też była realizowana w szkole elitarnej. Co więcej – w oczywisty sposób badania te nie dotyczą każdego członka społeczeństwa i prezentują uśrednione (nawet jeśli reprezentatywne i większościowe) wyniki.
Edukacja zatem jednak wciąż pozostaje inwestycją w przyszłość (i to nie tylko ta, która pozwala uzyskać dyplom MBA) i dla większości mieszkańców Europy, przy jej nieporzuceniu wraz z końcem obowiązku szkolnego (w Polsce do 18. roku życia) lub nawet wcześniej (jak wciąż bywa w przypadku części społeczeństwa – także Romów) wiąże się z potencjalnie wyższymi zarobkami.

Wykluczenie Romów z edukacji prowadzi nie tylko do zmniejszenia ich szans na rynku pracy i zagrożenia pozostawaniem w sferze ubóstwa. Konsekwencje są o wiele szersze i wpływają na całe ich życie. Najczęściej do kwestii zatrudnienia i ubóstwa dołącza się także: niższy standard zdrowia, dyskryminację oraz brak wpływu na własne życie i rzeczywistość społeczną w jakiej żyją. Nie bez znaczenia jest także strata (przede wszystkim ekonomiczna i mająca związek z niewykorzystaniem potencjału zasobów ludzkich i społecznych) jakiej doświadcza całe społeczeństwo.

https://www.youtube.com/watch?v=Soi9JeDsFR4

Problematyka edukacji Romów jest jednym z najczęściej opisywanych i analizowanych zagadnień wśród europejskich badań prowadzonych w kontekście tej grupy. Wartość edukacji jest dostrzegana zarówno przez naukowców, jak i polityków, a ekonomiści niejednokrotnie podkreślają, że stanowi ona jeden z najistotniejszych czynników włączenia ekonomicznego (i społecznego) tej grupy. Przykładem tego typu analiz jest choćby poniższa infografika, która – jak większość tego typu opracowań – dotyczy wąskiego zakresu danych zarówno pod względem przestrzennym, jak i tym dotyczącym całej sfery edukacji.

https://childhub.org/sites/default/files/styles/fullscreen_width/public/infographic_roma_education_png.png?itok=sikwOHxW

Edukacja jest także jednym z czterech głównych czynników, które są zidentyfikowane jako podstawa zmiany jaka powinna zostać zrealizowana w ramach unijnej strategii na rzecz integracji Romów (Unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r.). Zgodnie z najnowszym sprawozdania Komisji Europejskiej dotyczące oceny stopnia realizacji Unijnych ram, to właśnie w zakresie edukacji od 2011 roku dokonała się największa pozytywna zmiana. Podobnie zostało to ocenione przez uczestników konsultacji społecznych  z 2017 roku. Zmiana w tym zakresie została oceniona pozytywnie w 49%, a negatywnie w 13%. To najlepszy wynik spośród pięciu analizowanych obszarów (w kolejności intensywności pozytywnych zmian: opieka zdrowotna, zatrudnienie, mieszkalnictwo, dyskryminacja). O skali tej zmiany może świadczyć to, że w przypadku kolejnego obszaru – opieki zdrowotnej – pozytywna zmiana została dostrzeżona w 29%,a  w przypadku najgorzej ocenionej dyskryminacji – zaledwie 16%)

W sprawozdaniu Komisji Europejskiej spośród czterech wskaźników dotyczących oceny zmiany w zakresie edukacji jedynie jeden (ostatni w poniższym spisie) nie osiągnął zadawalającego poziomu:
- wczesna (przed-szkolna) edukacja;
- realizacja obowiązku szkolnego;
- wczesne kończenie nauki;
- segregacja szkolna.

Edukacja poprzedzająca rozpoczęcie edukacji w szkole jest w przypadku Romów bardzo ważna. Jest to bowiem etap, podczas którego można najlepiej przeciwdziałać zagrożeniu segregacji (formalnej i nieformalnej – związanej z codzienną dyskryminacją) szkolnej. Romskie dzieci mają na tym etapie  po pierwsze możliwość poznania lub doskonalenia znajomości języka dominującego w konkretnym państwie. Oczywiście część z nich jest już na tym etapie dwujęzyczna, jednak w wielu przypadkach słabo znają język większościowy, co w późniejszym czasie skutkuje nierozumieniem zarówno poleceń wydawanych przez nauczycieli, jak i nierozumieniem treści przekazywanych podczas lekcji. Jeśli połączy się to możliwym i często występującym brakiem zaufania do nieromskich nauczycieli (choćby w zakresie prośby o wyjaśnienie polecenia lub wytłumaczenie jakiegoś zagadnienia), to w późniejszym czasie skutkuje to opóźnieniami w nauce i niższymi ocenami.
Realizacja obowiązku szkolnego bywa problematyczna i wiąże się ze stosunkiem do edukacji, jaki reprezentują rodzice. Romowie żyjący w państwach europejskich w większości dostrzegają wartość edukacji, nawet jeśli mają opór przed oddawaniem dzieci pod edukacyjną opiekę osób pozostających poza ich tradycyjnym kręgiem tożsamości kulturowej. I jest jednak łatwo przełamać nawyki kulturowe i behawioralne. Życiowa edukacja domowa (praktyczna) jest przez Romów traktowana jako podstawa funkcjonowania w świecie, a edukacja szkolna w większości przypadków jest traktowana jako obowiązek narzucony przez państwo. Obowiązek, który może skutkować poprawą przyszłych losów dzieci, żyjących w większościowym społeczeństwie (bo poza nim współcześnie nie można żyć), jednak zarazem stanowiący zagrożenia dla wartości i nawyków kulturowych, będących podstawą romskiej tożsamości, co w przyszłości może grozić wyrwaniem kolejnych pokoleń Romów z ich świata wartości rdzeniowych. Niepójście do szkoły ze względu na domowe obowiązki dzieci lub typowe wagary, stanowią dla Romów zazwyczaj o wiele mniejszy problem, niż jest to w przypadku ogółu społeczeństwa.
Z tym wiąże się także kwestia wczesnego kończenia edukacji. Dotyczy ona zarówno romskich dziewcząt, jak i chłopców. Cywilizacyjnie i arbitralnie wyznaczona w państwach zachodnich granica dorosłości (18 lat) nie przekonuje Romów. Domowe (czasem pomoc w pracy wykonywanej przez rodziców) obowiązki wpływają zarówno na częstotliwość chodzenia do szkoły, jak i na wczesne zakończenie edukacji. W szczególności jest to możliwe gdy chłopcy zaczynają aktywnie wspierać rodziców w pracy, a dziewczęta poświęcają się obowiązkom domowym (może to być zarówno opieka nad rodzeństwem, jak i własnymi dziećmi lub gospodarstwem domowym).
Nie dotyczy to oczywiście wszystkich romskich rodzin, co wiąże się z upowszechnianiem świadomości (w wyniku edukacji dorosłych i oceny rzeczywistości przez nich), ze edukacja ma sens i jest w stanie pomóc w przyszłości ich dzieciom.
Czwarty czynnik, to segregacja szkolna. Szkoła jest miejscem, w którym romskie dzieci doświadczają bardzo konkretnie i bardzo boleśnie codziennej dyskryminacji. Ma ona dwa wymiary. Pierwszym jest wymiar rówieśniczy. Zawsze można powiedzieć, że w Polsce ta kwestia jest liczbowo marginalna, że dzieci nie są okrutne, że w każdej szkole i klasie konstruowane są określone relacje wewnętrzne i każdy z nas przechodził przez czasem trudny czas szkolnej edukacji i że na pewno „nasze” dziecko nie dyskryminuje „innych”. Jednak rzeczywistość rzadko dopasowuje się do naszych życzeń niepopartych praktyką nastawioną na zamianę. Dzieci kopiują świat dorosłych, wartości wynoszą z domu rodzinnego i potrafią być równie okrutne jak dorośli, przenosząc wzorce dyskryminacyjne z populistycznie kształtowanej rzeczywistości do własnego świata. Drugim – o wiele bardziej bolesnym – wymiarem jest dyskryminacja (segregacja w tym przypadku) systemowa. Jest ona wciąż żywa i wielu Romów doświadcza jej także w dorosłym życiu, w wielu jego dziedzinach, co najczęściej nie jest zauważalne przez przedstawicieli społeczeństwa dominującego. Dzieci romskie doświadczają jej poprzez szkolna segregację. W dalszym ciągu jest ona problemem przede wszystkim w państwach bałkańskich oraz państwach Europy Środkowej. Może ujawniać się poprzez tworzenie klas romskich (zaprzeczenie idei włączenia i tworzenie szkolnych gett) lub przez umieszczanie uczniów romskich w kasach/szkołach specjalnych dla uczniów o szczególnych potrzebach edukacyjnych. Najczęstszą przyczyną jest słaba znajomość języka, brak zainteresowania nauką, gorsze oceny. U większości nieromskich rodziców

Znamienne, że w trzech spośród czterech problemowych wskaźników dotyczących edukacji romskich dzieci, które zależą od Romów wyniki zmiany są pozytywne. Natomiast ten, który najbardziej zależy od nastawiania społeczeństwa większościowego (i potencjalnej jego – choćby mentalnej – zmiany) pozostaje niezmiennie zły.

Romscy rodzicie chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Chcą zapewnić im dobrą przyszłość, dostatek, pewność zarobków. Nie zawsze wiedzą jak to można zrobić, nie są często w stanie wesprzeć dzieci w szkolnym wysiłku, jednak coraz częściej i w większości widzą sens jak najdłuższego udziału ich dzieci w systemie edukacji. Nie zawsze mogą sobie na to pozwolić ze względu na soją ekonomiczną sytuację, dostrzegają także dorosłe problemy ze zdobyciem pracy przez nawet wykwalifikowanych członków ich społeczności. 
Uwarunkowania kulturowe są także istotne, jednak nie stanowią one przeszkody, której nie można w jakiś zadawalający sposób pokonać. W dalszym ciągu największym problemem stojącym na drodze do osiągania wysokiego poziomu wykształcenia i uzyskania dobrej pracy przez Romów pozostaje przybierająca różne formy dyskryminacja. Najczęściej ta systemowa i ta codzienna.