środa, 28 października 2020

O 12 minutach historii Romów

 

Streszczenia, skróty, memy, opracowania, fragmenty. Choć we współczesnej rzeczywistości powstają długie seriale, bollywoodzkie produkcje trwają po kilka godzin, a wielotomowe dzieła dalej się piszą, jesteśmy osadzenia w kulturze kumulacji treści. Ma to prowadzić do uatrakcyjnienia przekazu i prezentowanych pakietów informacji, pozbawiając je zbędnych fragmentów. Nie ma przy tym znaczenia, co dzieje się z sednem przekazu i to, że w ten sposób można jedynie powierzchownie zapoznać się z tematem. Tak, czy inaczej ufamy komuś, kto za nas dokonuje takiego skrótu i oferuje nam dzieło esencjonalizujące przekaz. Czegoś się zawsze można dowiedzieć albo nauczyć, zaoszczędzić czas, a czego się nie dowiedzieliśmy, bo zostało wycięte, zawsze można przecież wywnioskować. Co prawda głównie w oparciu o krytykancki, a nie krytyczny umysł i bolesne dla prawdy i platońskiego świata idei mniemania, jednak nie ma co marnować czasu na nieskrótowe przekazy.

Co prawda wielu ludziom pomogły skróty „Chłopów” Reymonta, „Nad Niemnem” Orzeszkowej lub choćby „Narty w 3 dni”, jednak czy w takiej skondensowanej formie można przekazać sensownie treści i dotrzeć za ich pośrednictwem do głębi umysłów? Bywa że czasem tak.

 

Kto poza fanatykami tematu i specjalistami rzucałby się na czytanie aż ponad 250 stronicowego dzieła (i to w formacie prawie A4) „Dzieje Cyganów”Angusa Frasera, która to książka jest swoistą instancją odwoławczą jeśli chodzi o historię Romów, choć od czasu jej napisania dokonano wielu odkryć i uzupełnień.

Drugim pewnym źródłem informacji, w szczególności w zakresie historii najdawniejszej Romów i ich wyjścia z Indii jest z kolei Marcel Courthiade i jego opracowanie, które ukazało się w „Romano Atmo”.

Opracowani obydwu naukowców pozostają opracowaniami naukowymi. Dzieło Frasera jest dość obszerne, a w przypadku Marcela Courthiade, rozszerzona znacznie wersja wskazanego powyżej artykułu ukaże się wkrótce w tegorocznym numerze „Studia Romologica”.

 

Co zatem ze skrótem historii Romów i to w wersji uproszczonej i przystępnej dla każdego kto tylko zechce się z nią zapoznać?

Na YouTube’a niemalże zawsze można liczyć. I tak też jest w tym przypadku, czego przykładem jest film „Cyganie. Historia Cyganów w 12 minut”. Opublikowany na kanale „Historia w 5 minut”.


Kanał wydaje się być wiarygodny, jest skoncentrowany na historii, autor powołuje się na źródła naukowe, choć oczywiście zawsze pozostaje kwestia interpretacji.

Historia Romów (to znaczy Cyganów) trafiła na kanale do serii „filmy dokumentalne” i w ciągu 3 lat zgromadził ponad pół miliona wyświetleń. W ten sposób lokuje się na drugiej pozycji w tej kategorii, za historią Ukrainy, ale przed Białorusią, Kanadą, Australią, czy choćby Irlandią. Zebrał przy tym standardową liczbę polubieni i znielubień, nieodbiegając w tym zakresie od innych filmów w tej serii. Jednak odnosząc się do medialnego/filmowego przekazu na YouTube, trzeba przyznać, że wśród jakichkolwiek filmów o Romach, 12-miniutowa historia Romów w wykonaniu „Historia w 5 minut” zdobyła ogromną rzeszą odbiorców.

I teraz najważniejsze pytanie. Czy aż tak szeroko odebrany przekaz był dobry/wiarygodny, a co za tym idzie czy przekazał prawdziwą historię Romów.

Najpierw jednak jeszcze kwestia didaskaliów i opisów samego filmu. Po pierwsze tytuł. „Cyganie”. No tak. Rzeczywiście w przekazach historycznych raczej należy/można mówić o Cyganach. Tu większość (nie wszyscy oczywiście) naukowców i samych świadomych Romów się zgadza. Jednak w przypadku upowszechniania przekazu popularnego do znacznej liczby odbiorców, choćby w ramach promocji tej nazwy, nawet kosztem prawdy historycznej, lepiej byłoby użyć nazwy Romowie. Trzeba przyznać, że w opisie do filmu autor w zakresie nazewnictwa wydaje się być niezdecydowany (chwała za wątpliwości).  Pisze bowiem i Romowie i Cyganie i cyganie i „cyganie”. W tym samym miejscu odwołuje się do stereotypów na temat Romów, ale nie tych najbardziej destrukcyjnych i jedynie po to, aby zachęcić odbiorców. Więc generalnie na tym poziomie nie jest źle.

A co z treścią i przekazem?

Są one realizowany trójtorowo. Po pierwsze spokojny choć szybki głos narratora. Po drugie zdjęcia, mapy i obrazu stanowiące tło filmowe i ostatecznie także dodatkowe teksty pojawiające się na czarnym prostokącie w dolnym rogu ekranu. Obraz zasadniczo współgra z tekstem mówionym i częściowo go ilustruje, natomiast hasła podawane tekstem pisanym są swoistymi przypisami uzupełniającymi, dobrze dodającymi dodatkowe informacje do obrazu i głosu.

Autor w ramach wstępu zaczyna od przywołania stereotypów, ale to jedynie pretekst do tego, aby  rozpocząć opowieść o Romach. Może nieco zbyt pewnie (jak na dostęp do potwierdzonych danych historycznych) wypowiada się od najdawniejszej historii Romów tuż po wyjściu ich przodków z Indii, mocno wskazując na ich utożsamieni z identyfikowaną przez Arabów ludnością Zott. Jednak dalej dobrze i wiarygodnie opisuje ich historyczną podstawę wejścia do Europy i rozprzestrzeniania się po jej obszarze. Wyjaśnia historię wielkiego oszustwa, pochodzenie nazw, podkreśla prześladowania od końca XV wieku i niepomijając żadnego ważnego nurtu w historii Romów w Europie, dochodzi do XX wieku, wyjaśniając romski holokaust, posługując się nazwą Porajmos (Samudaripen). Na samym końcu filmu odnosi się ponownie do zagłady Romów podczas II wojny światowej, poświęcając temu dwa odrębne ekrany z opisowym odniesieniem do braku uznawania Romów za ofiary tego strasznego czasu. W materiale wspomina także o tych potomkach uchodźców z Indii, którzy zamieszkali w Afryce północnej, a także o tych, którzy przez Europę wyemigrowali do USA. Wiele czasu poświęca Polsce i mocno wpisuje historię i kulturę Romów w polską historię. Podkreśla także ich wkład do całej europejskiej kultury.

Na szczególną uwagę zasługują odniesienia i omówienia aliterackości Romów, ich indyjskiego pochodzenia, specyfiki i znaczenia języka i modernistycznych symboli romskich. Bardzo skrótowo, jednak sensownie i wiarygodnie, wyjaśnia Rromanipen, kwestię romskiego podziału świata, wewnętrznych praw, skalań.

Generalnie w całym filmie widać, że autor sięga do źródeł historycznych i romologicznych opracowań, choć pojawiające się na czarnym prostokącie napisy uzupełniające chwilami mogą być nieco mylące i w niektórych przypadkach nie do końca ich treść odpowiada prawdzie. Są to jednak wyjątki, jak choćby w przypadku traktowania prze autora filmu Kełderaszy (Kalderaszy) i Sinti jako odrębnych od Romów grup, podczas gdy są to także Romowie (choć Sinti czasem chcą być traktowani odrębnie, co jednak nie znajduje uzasadnienia w badaniach historycznych).

 

Oczywiście jak to na YouTube pod filmem są komentarze, w sumie w liczbie 672. Są różne. Wiele jest bardzo pozytywnych – to przede wszystkim od odbiorców zainteresowanych bez jakichkolwiek uprzedzeń wiedzą i historią, część jest nie na temat przekazu o Romach, a część oczywiście jest im przeciwna i przybiera postać trochę hejtu, trochę prześmiewania. Przejawia się to ogromną liczbą głupich i eksplorujących najbardziej prymitywne stereotypy dowcipów o Romach. Jednak – choć brzmi to jak oksymoron – to w świetle tego, co potrafi się na YouTube w komentarzach pojawić, jest to hejt nieszkodliwy. O po prostu dzieci się bawią, bo nic nie zrozumiały.

 

W sumie należy przyznać, że autor 12-minutowej historii Romów stanął na wysokości zadania. Brawo on! Bez problemu i lęku o prawdę historyczną film można udostępniać i polecać. Także choćby na lekcjach WOS, na jaką to (wykorzystaną przez nauczyciela) możliwość zwrócił uwagę jeden z komentujących.

 

 

 

niedziela, 18 października 2020

Limanowa – Czchów – Najwyższa Izba Kontroli

 

Sprawa ciągnie się już od dawna (co najmniej 5 lat) i wydawało by się, że została w sumie załatwiona, a problem rozwiązany, jednak jak się okazuje – jednak nie.

Problemem wyjściowym były i są problemy związane z warunkami mieszkaniowymi Romów w Limanowej. Ponadto Romów w Limanowej mało nie jest, są mocno i od dawna w niej (i okolicy) zakorzenieni i stosunkowo często zdarzają się tam konflikty z lokalną nieromską społecznością.

Zgodnie z rządowym Programem integracji społeczności romskiej, istnieje możliwość wykorzystania przypisanych do niego funduszy na poprawę warunków mieszkaniowych rodzin romskich. Dlatego też władze samorządowe starały się  pomóc Romom w tym zakresie. Głównym problemem były warunki mieszkaniowe panujące w budynku przy ul. Wąskiej w Limanowej.

Jednak przy próbie realizacji pomocy limanowskim Romom w zakresie ich warunków mieszkaniowych, Limanowa postanowiła przy okazji zmniejszyć liczbę limanowskich Romów. Dlatego też najpierw usiłowała zakupić dla nich dom poza gminą, w tym samym powiecie, a przy intensywnym proteście mieszkańców znalazła miejsce w Marcinkowicach w gminie Chełmiec, skąd zresztą inna romska rodzina przeprowadziła się także do innej gminy, a mianowicie do Nowego Sącza. Wszystko to było bogato okraszane sprzeciwami społeczności lokalnych, dziwnymi pomysłami radnych i często pozytywnym podejściem pojedynczych (i na szczęście decyzyjnych) osób.

Jednak dopiero zakup domu dla Romów w Czchowie w powiecie brzeskim wywołał prawdziwą burzę. Tematem zainteresowało się Stowarzyszenie Romów w Polsce, Wojewoda Małopolski, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prokuratura Okręgowa w Tarnowie, a także Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

Sytuacja ta była jednym z powodów przeprowadzenia przez krakowską delegaturę NIK kontroli Realizacji przez gminy z województwa małopolskiego zadań w ramach "Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 - 2020". W przypadku Urząd Miasta Limanowa i przesiedlania Romów do Czchowa, ocena pokontrolna była negatywna i wskazywała na konkretne błędy jakie popełniono, chcąc – wykorzystując środki publiczne przeznaczone a integrację Romów i pomoc im w warunkach mieszkaniowych – przenieść Romów do innej gminy i powiatu.

To jednak nie wszystko, bo taki stan rzeczy miał miejsce w 2017 roku. Romowie z ul. Wąskiej w Limanowej nie chcieli się przeprowadzić, a po sprawach sądowych jakie się wobec tej sprawy toczyły i w które był zaangażowany Rzecznik Praw Obywatelskich, wstrzymano wobec nich działania eksmisyjne, a sądy i urzędy nadrzędne oraz kontrolne ostatecznie negatywnie podeszły do prób takiego a nie innego rozwiązywania lokalnych problemów przez Limanową. Zatem Romowie ci dalej zamieszkują budynek przy ul. Wąskiej, którego stan wcale się roku na rok nie poprawia.

Ostatecznie w sierpniu 2020 roku Limanowa ogłosiła przetarg na budowę dwóch socjalnych budynków mieszkalnych dla Romów, na miejscu – w Limanowej, przy ul. Żwirki i Wigury. To znaczny postęp i sukces w (niewysiedleńczym) myśleniu limanowskiego samorządu, choć oczywiście takiej decyzji sprzeciwiają się nieromscy mieszkańcy ulic, przy których w przyszłości mają zamieszkać Romowie. Krytycznie do takiej decyzji i pomagania w takim zakresie i w taki sposób Romo odniosło się także Stowarzyszeni Romów w Polsce, w osobie Prezesa Romana Kwiatkowskiego, od lat podtrzymującego taki kierunek narracyjny, zgodny zresztą z elementami podejście do pomocy Romom jakie pojawiają się w najnowszych dokumentach nowej romskiej strategii UniiEuropejskiej, a także polskich zapowiedziach ukierunkowania polskiego rządowego programu pomocy Romom. Prezes Kwiatkowski, wypowiadając się na temat limanowskiej sytuacji przywołał swoje słowa sprzed 6 lat:

Jako Romowie nie chcemy być postrzegani przez samorządy i społeczności lokalne jako ci, którzy mają więcej praw niż inni obywatele. Wszelkie problemy winny być rozwiązywane w sposób powszechny, a nie etniczny. Te pieniądze (z Rządowego Programu) będą jeszcze bardziej spychać nas na margines społeczeństwa obywatelskiego.

I to tyle jeśli chodzi (na razie) o Limanową. Budynki powstaną, będą na terenie miasta i niezadowoleni pozostaną jedynie mieszkańcy ul. Źwirki i Wigury, choć akurat ci z ul. Wąskiej raczej będą sobie chwalić zmianę.

Ale pozostaje jeszcze Czchów i spraw wykupionego dla Romów domu. Bo jak się okazało, wcale nie stoi pusty. Bo choć Romowie z ul. Wąskiej nie chcieli się do niego przeprowadzić, to już Romowie z ul. Słonecznej w Limanowej – chcieli. Dlatego też w maju 2019 roku 21 osób (dwie wielopokoleniowe rodziny romskie) z Limanowej zamieszkało w Czchowie.

Jak się jednak okazało, to dalej nie był koniec tej sprawy. Do końca sierpnia 2019 roku Romowie nie mogli się zameldować w miejscu swojego zamieszkania, ze względu na decyzję urzędników i działania burmistrza Czchowa. Nie pomogła w tym zakresie pozytywna decyzja wojewody. Dopiero decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego sprawa została załatwiona.

Jednak 2020 rok po raz kolejny przyniósł dalszy ciąg całej sprawy. Burmistrz Czchowa – Marek Chudoba – złożył wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o zbadania całej sprawy związanej z zakupem domu dla Romów i ich zamieszkaniem w Czchowie. Nie bez znaczenia dla działań burmistrza jest to, że ponoć od jesieni roku, w którym limanowscy Romowie zamieszkali w Czchowie, ciągle się coś dzieje wokół ich domu. I to do tego stopnia, że niejednokrotnie musiała interweniować Policja.

 

Trudno zająć jednoznaczne stanowisko wobec całej tej sytuacji i sprawy ciągnącej się tak długo. Z jednej strony – trudno uznać za dobre pozbywanie się problemu, poprzez ich wysiedlanie i podrzucanie komuś innemu. Z drugiej – wyłączanie Romów z większych środowisk powinno im ułatwić integrację ze społeczeństwem większościowym. Jednak to nie do końca tak działa. Urzędnicy się kłócą, administracja przepycha dokumentami, mieszkańcy wsi i miast się denerwują i boją, a Romowie nie mogą dla siebie znaleźć miejsca. Czyli wszystko jak zawsze.

 

 

 

czwartek, 8 października 2020

Dziesięciolatka (nowa romska strategii Unii Europejskiej)


Ostatecznie stało się. Komisja Europejska w dniu 7 października przyjęła odważną (bo długoterminową) nową romską strategię. Oczywiście nie nazwy się ona w ten sposób, ponieważ są to jedynie Nowe strategiczne ramy Unii Europejskiej dla Romów na rzecz równości, integracji i uczestnictwa. Tak jest bezpieczniej (przesuwanie odpowiedzialności, bo jednak strategia o wiele bardziej zobowiązuje) i taka nazwa o lepiej wpisuje się w liberalno-nienachalny sposób prowadzenia dyskursu politycznego przez najwyższe instytucje Unii Europejskiej. Oczywiście poprzednia strategia także była jedynie unijnymi ramami. Ponadto nie należy zapominać, że sama Unia Europejska jako taka nie prowadziła i w ramach nowej strategii także nie będzie prowadziła działań wobec Romów. Strategiczne ramy wytyczają kierunek w jakim mają podążać państwa członkowskie i to one są odpowiedzialne za to, w jaki sposób będą one realizowane, przekuwając je w konkretne krajowe strategie i konkretne działania na poziomie krajowym, a w szczególności lokalnym, bo to ma pro prostu największy sens, a zasada subsydiarności pozostaje odwrotnością komunistycznego systemu centralnego planowania.


W rzeczywistości na Nowe strategiczne ramy składa się kilka dokumentów. Po pierwsze jest to kluczowy Komunikat Komisji Union of Equality: EU Roma strategic framework for equality, inclusion and participation {SWD(2020)530final} COM(2020) 620 final wraz z Aneksem 1, zawierającym wytyczne dotyczące planowania i wdrażania krajowych ram strategicznych dotyczących Romów oraz Aneksem 2, który jest porfolio konkretnych wskaźników dotyczących realizacji nowych unijnych ram. Po drugie nie mniej ważna propozycja Rekomendacji Rady on Roma equality, inclusion and participation {SWD(2020)530 2020/0288 (NLE)} COM(2020) 621 final. Po trzecie wreszcie bardzo ważny (bo jak zawsze praktyczny) dokument roboczy Służb Komisji, towarzyszący jej komunikatowi i propozycji Rekomendacji Rady A Union of Equality: EU Roma strategic framework for equality, inclusion and participation and its accompanying proposal for a revised Council recommendation on national Roma strategic frameworks for equality, inclusion and participation {COM(2020)620final}-{COM(2020)621final} SWD(2020) 530 final.

Dopiero kompleks tych dokumentów i ich zbiorcza lektura prezentują to, co na najbliższe 10 lat do 2030 roku Komisja Europejska zaplanowała dla Romów, oczywiście do realizacji przez państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Od razu na samym początku zwraca uwagę to, że tym razem u swojego startu nowa strategia jest silnie powiązana z planem działania Unii Europejskiej przeciwko rasizmowi na lata 2020–2025, będąc jej pierwszym elementem.  Strategia ta (w nieco mniej wyeksponowany sposób) wiąże się także ze strategią Unii Europejskiej w zakresie praw ofiar oraz strategią na rzecz równouprawnienia płci. Nie jest to jednak rozproszenie koncentracji na Romach (w dalszym ciągu romska strategia UE pozostaje wyjątkowym zjawiskiem w ramach europejskiej polityki publicznej), a jedynie wykorzystanie – przy okazji i za sprawą silnych związków pomiędzy tymi zagadnieniami – pewnej możliwości. Ponadto w tym zakresie intencja Komisji Europejskiej wiąże się z jednym z trzech filarów, które stanowią podstawę nowej strategii: równość ze wszystkimi innymi członkami społeczeństwa. Jest to długofalowy skutek oczekiwań wielu Romów (w Polsce takie podejście reprezentuje przede wszystkim Roman Kwiatkowski), a także programowe działanie unijne mające podnosić poziom włączenia społecznego Romów i niegenerować przy tym niechęci ze strony społeczeństwa większościowego, niezwracając uwagi na samo zróżnicowanie etniczne, ale zgodnie z zasadami określanymi w ramach spójności społecznej, ekonomicznej i terytorialnej, koncentrując się raczej na sytuacji w jakiej pozostają konkretne grupy obywateli Unii Europejskiej. Pozostałe dwa filary dotycząc włączenia społecznego i gospodarczego oraz udział w życiu politycznym, społecznym, gospodarczym i kulturalnym.

Nowa strategia w nieco inny sposób podchodzi do wsparcia Romów, co jest widoczne choćby w samej jej nazwie. Poprzednio była to strategia integracji Romów i koncentrowała się na integracji społeczno-gospodarczej. W nowej w ramach wspomnianych trzech filarów o wiele bardziej istotne jest włączanie marginalizowanych Romów poprzez wspieranie równości i promowanie uczestnictwa, tak aby wszyscy Romowie mogli mieć możliwość wykorzystania swojego potencjału (kapitału ludzkiego, kulturowego, etnicznego) i zaangażowania się w życie polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturalne.
Dobrze ilustruje to poniższy schemat.


Natomiast to, jak będzie w praktyce, zależy niemalże wyłącznie od państw członkowskich i tego, w jaki sposób i w jakim stopniu zaimplementują zasady nowej strategii do swoich krajowych programów. Założenia – podobnie jak w poprzednim okresie strategicznym – wydają się być prawidłowe. Ważne, aby jednak tym razem przyniosły lepszy (a nie niemalże zerowy w niektórych obszarach) efekt.

W nowej strategii do dotychczas funkcjonujących głównych 4 obszarów priorytetowego działania (edukacja, zatrudnienie mieszkalnictwo, ochrona zdrowia) dodano równouprawnienia, włączenie oraz udział (uczestnictwo). Oczywiście zarówno w dotychczasowej, jak i nowej strategii ważnym elementem jest walka z dyskryminacją i antycyganizmem, jednak podobnie jak 8 lat temu i tym razem – poza sferą ogólnoideową – nie wskazano tego obszaru jako tego, z którym należy sobie poradzić przede wszystkim i nie uczyniono z niego pierwszego do osiągnięcia celu nowych unijnych ram. Szkoda, ale w oczywisty sposób zarówno walka z dyskryminacją, jak i z antycyganizmem będą realizowane i pozostają (choćby w dokumencie dotyczącym wskaźników, który jest bardzo interesujący w swej konkretności) na pierwszym miejscu, przy czym wskaźnikiem pomiaru jest tu nie zgłaszanie aktów dyskryminacji, ale subiektywne poczucie, że miała ona miejsce. Nie jest więc źle i takie ulokowanie tego zakresu problemowego w strategii wydaje się być nad wyraz sensowne.

Komisja Europejska dążąc do pełnego równouprawnienia Romów w każdej dziedzinie życia, podchodzi realistycznie do efektywności strategii i dlatego wyznaczyła cele minimalne (połówkowe) do osiągnięcia do 2030 roku. W jakimś stopniu sposób i zakres ich formułowania przypomina cele dotyczące starej strategii powiązane ze strategią Europa 2020, jednak są one nieco inaczej ukształtowane:

- zmniejszenie liczby Romów, którzy doświadczają dyskryminacji, o co najmniej połowę;
- podwojenie liczby Romów, którzy oficjalnie zgłaszają dyskryminację, której doświadczyli;
- ograniczenie luki ubóstwa między Romami a ogółem społeczeństwa o co najmniej połowę;
- zmniejszenie o co najmniej połowę luki w udziale we wczesnej edukacji;
- zmniejszenie odsetka dzieci romskich uczęszczających do segregujących szkół podstawowych o co najmniej połowę w państwach członkowskich o licznej społeczności romskiej;
- ograniczenie nierówności w dziedzinie zatrudnienia i luki w zatrudnieniu między kobietami a mężczyznami o co najmniej połowę;
- zmniejszenie o co najmniej połowę różnicy w oczekiwanej długości życia;
- ograniczenie różnic w deprywacji mieszkaniowej o co najmniej jedną trzecią;
- zapewnienie dostępu do wody wodociągowej co najmniej 95 proc. Romów.

 

Na pierwszy rzut oka nowa strategia wydaje się być w swych założeniach na starcie bardziej efektywna, niż poprzedzające ją zapowiedzi.  Kierunek wytyczonych w niej zmiana jest słuszny i bierze pod uwagę dotychczasowe doświadczenia (NIEsukcesów). Czy przyniesie oczekiwane skutki? Trzeba zakładać, że tak, natomiast w rzeczywistości czas i państwa członkowskie pokażą.

Swoją drogą koniecznie trzeba zastanowić się i przeanalizować, w jakim stopniu nowy planowany polski wieloletni program na rzecz Romów, zakładający nie do końca ukierunkowane działania, ale na pewno wskazujący na benefity jakie  otrzymują z wszelkiego rodzaju powszechnych programów społecznych, wpasowuje się w unijne założenia strategiczne. Na pewno wszystko będzie idealnie. Tym bardziej, że przecież chodzi w strategii o równość ze wszystkimi innymi członkami społeczeństwa. Papier wszystko przyjmie (łącznie z uzasadnieniami, wyjaśnieniami i przekonywaniem), a większość czynników i tak nie jest wymiernie policzalna. A nawet jeśli nie, to w końcu Unia Europejska wojska w obronie Romów nam nie przyśle. Zresztą nie chodzi o jakiekolwiek piętnowanie Polski. Taka analiza może być bardzo interesująca w przypadku każdego państwa członkowskiego. Bo przecież to tylko Romowie.

 

 

 

poniedziałek, 28 września 2020

Papież dla Romów


To najpierw takie teologiczne amatorskie rozważania w okolicy polskiego (i nie tylko) katolicyzmu, choć zapewne odnosi się to również, choć nie wprost i w nieco inny sposób, do prawosławia i w jakimś stopniu do chrześcijańskich kościołów protestanckich.

Ewangelie mówią, że Jezus (i apostołowie) nawoływał do miłości bliźniego, jako najważniejszego przykazania (J 13, 34; Mk 12, 29-31), wskazując także na miłowanie nieprzyjaciół (Mt 5, 38-48). To przykazanie (nowe) miało być ważniejsze niż wszystkie inne i wprowadzać nowe prawo wobec prawa starotestamentowego („oko za oko…”). Oczywiście człowiek jest słaby, grzeszny, upada i stąd tez siła i moc sakramentu spowiedzi, który pozwala nam zrzucić  z siebie ciężar grzechów, żałować, naprawić i się poprawić. W Polsceponad 90% procent to katolicy, choć z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że czyny udział w Mszach Świętych i Komunii Świętej dotyczy zaledwie ponad 30 i prawie 20 procent wierzących. Czyli znowu dominuje poziom deklaratywności, a jak trzeba czegoś dopełnić – jest już gorzej.

I niestety tak samo jest z dopełnianiem tej miłości bliźniego i miłowania nieprzyjaciół. I dotyczy to nie tylko stosunku większości Polaków do Romów, ale wszystkich relacji społecznych jakie są widoczne w otaczającym nas świecie. Nie gloryfikując jakichkolwiek czasów wcześniejszych (paaaaanie, przed wojną, to nawet chleby były większe) i nie narzekając na współczesność, trzeba przyznać, że coś się z nami wszystkimi złego dzieje. A może jest to wina mediów społecznościowych i przeładowania nas informacjami i pewnością, że zawsze mamy rację? A może jako cała społeczność ludzka na Ziemi zmierzamy do jakiejś wielkiej zmiany?

Przyczyna, czy ukryty cel tych przemian jest bez znaczenia. Przynajmniej powinna być dla katolików. Bo nawet jeśli nie potrafimy dopełnić nowotestamentowego przykazania o miłości bliźniego, to po jego codziennym łamaniu (bo wolimy komuś zepsuć dzień, niż być miłym i sprawić, że komuś innemu będzie dobrze) powinniśmy po spowiedzi lub rachunku sumienia, żałować, naprawić i się poprawić. Ale to w praktyce tak nie działa. Najbardziej brakuje tego „się poprawić”. Bo o przeprosinach kogoś, to już całkiem możemy zapomnieć.


W 2019 roku Papież Franciszek odbył pielgrzymkę do Rumunii. Na jej zakończenie odwiedził miejsce (miejscowość Blaż (Blaj)), w którym działał bł. bp. Jan Suciu, który zginął z rąk komunistów. Wedle doniesień prasowych, biskup był także przyjacielem mieszkających tam (w dzielnicy Barbu Lăutaru) Romów. Dla papieża była to okazja do tego, aby spotkać się z tamtejszymi Romami.

I Papież Franciszek potrafił im powiedzieć takie rzeczy, które mieszczą się w kategorii miłości bliźniego. Bo każdy człowiek jest potrzebny i jak mawiał jeden z polskich wieszczy w każdym człowieku jest słońce (choć czasem bardzo ukryte). Mówił zatem o tym, że Romowie mają cechy, które mogą ubogacić innych. Za przykład dał docenianą przez nich wartość życia i szerokiej (bardzo) rodziny, a także związanej z tym solidarność i gościnność oraz szacunku do osób starszych. Wychodząc poza powyższe kwestie, które ewidentnie dotyczą wewnętrznego systemu praw romskich, wspomniał także o spontaniczności i radości życia, które co prawda wiążą się już bardziej z operetkową (+ koniecznie ore, ore…) wizją Romów, ale uczynił to po papiesku – wrażliwie.

Poza takim chwaleniem Romów, Papież Franciszek zachował się tak, jak można się było właśnie po TYM Papieżu spodziewać. Poprosił bowiem Romów o wybaczenie:

„Historia mówi nam, że także chrześcijanom, nawet katolikom, nie jest obce tak wielkie zło. Chciałbym prosić za to o przebaczenie.”

„Proszę w imieniu Kościoła o przebaczenie Pana i wasze przebaczenie za to, że na przestrzeni dziejów was dyskryminowaliśmy, znęcaliśmy się lub patrzyliśmy na was źle, oczami Kaina, a nie Abla, i nie potrafiliśmy was uznać, docenić i bronić w waszej wyjątkowości.”

Sumując te wypowiedzi, Papież Franciszek wykazał się ogromnym zrozumieniem romskiej sytuacji i powiedział to, co mogło trafić do romskich serc. Zarówno przywołanie wartości (w sumie rdzeniowych w ich kulturze) dla społeczności romskiej, które w różnym stopniu i w różny sposób są przez nich dochowywane, ale jednak zawsze istnieją, jak i to, co jest nam tak trudno najczęściej wyartykułować, czyli przeprosiny, były bardzo ważnymi składnikami tego spotkania, ale są także istotnymi elementami papieskiego pontyfikatu. Bo takich przeprosin nigdy nie było. Nawet za romski Holokaust (Samudaripen) w czasie drugiej wojny światowej. Prędzej można się spodziewać negowania tej tragedii. Może samo uznanie jego istnienia i coraz częstsze funkcjonowanie informacji o nim w świadomości społeczności większościowej powinno wystarczyć? No może i wystarcza. Ale gdzie przeprosiny za kilkaset lat prześladowań, polowań, niewolnictwa, zakazywania języka, wykorzeniania kultury? Może nie są potrzebne. Wystarczy sama wiadomość i wiedza o nich? Spowiedź ma właściwości oczyszczające. Chyba przeprosiny Papieża Franciszka mogą pełnić podobną funkcję? I jak po spowiedzi, po takich przeprosinach głowy Kościoła Katolickiego powinno być już lepiej, powinien być szczery żale i powinna być poprawa. Ale nie jest. Antycyganizm ma się w Europie dobrze.

Nie były to pierwsze bliższe i większe kontakty Romów z Papieżem. Przykładem na nie może być przyjęcie w 2011 roku przez Papieża Benedykta XVI pielgrzymki 2 tysięcy Romów. Podobnie jak Papież Franciszek, choć nie było wtedy wyraźnych przeprosin, Papież Benedykt XVI mówił rzeczy, które mogły trafić do romskich serc. Odwoływał się do złej historii i bardzo afirmacyjnie wyrażał się o nowej, lepszej współczesności (głownie europejskiej) i możliwościach, jakie oferuje Romom. I choć powiedział Romom „jesteście w Kościele! Jesteście umiłowaną częścią pielgrzymującego Ludu Bożego”, to jednak podszedł do Romów inaczej niż o wiele bardziej społeczny Papież Franciszek.

 

Słowa Papieża, głowy Kościoła Katolickiego powinny mieć ogromną moc dla każdego katolika. Jakoś od 2019 roku nie zmieniło się wyraźnie nic na lepsze w traktowaniu Romów w Polsce, kraju w którym ponad 90% mieszkańców to katolicy. Teoria teorią, a w praktyce jakoś to wszystko słabo wychodzi.

Na koniec jeszcze jeden cytat (skrócony) z Papieża Franciszka z wizyty u romskiej społeczności w Rumunii: „w historii ludzkości zawsze istnieją figury Kaina i Abla – jest wyciągnięta ręka i ręka, która bije. Istnieje cywilizacja miłości i cywilizacja nienawiści. Każdego dnia trzeba wybierać między Ablem a Kainem.”.

To zawsze jest nasz wybór.

 

 

 

piątek, 18 września 2020

Romska strategia na finiszu

Niewątpliwie przyjęcie w 2011 roku przez Unię Europejską ogólnoeuropejskiej strategii na rzecz Romów (Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów Unijne ramy dotyczące krajowych strategii integracji Romów do 2020 r. /* KOM(2011) 173 wersja ostateczna */) było wydarzeniem bezprecedensowym. Po raz pierwszy w historii jednoczącej się – od Traktatów Rzymskich – Europy, Unia Europejska odeszła nieco od kwestii ekonomicznych na rzecz społecznej ochrony jednej konkretnej mniejszości. Nieco, ponieważ jedną z bardzo wyraźnie zaznaczających się motywacji zainteresowania się samego systemu Romami, była zawsze pożądana przez europejski paradygmat, produktywność wszystkich (lub prawie wszystkich) obywateli. Romowie natomiast, żyjąc w większości na marginesie życia społecznego, gospodarczego i kulturowego państw europejskich, mogli być najpoważniejszym zagrożeniem dla spójności społeczno-ekonomicznej Wspólnoty. Tym bardziej, że pełne przystąpienie ostatnich dwóch państw (Rumunii i Bułgarii) największego rozszerzenia Unii Europejskiej, uwypukliło jej nieprzygotowanie na etniczny (a konkretnie romski) aspekt tego procesu. Romowie bowiem stali się najliczniejszą i zarazem najbardziej zróżnicowaną, a także  pozostającą w najgorszej sytuacji (oczywiście uśredniając dane) grupą na jej obszarze. Oczywiście byłą to okazja do wyraźniejszego i bardziej powszechnego dostrzeżenia problemy tej społeczności.

Tak, czy inaczej przyjęcie romskiej strategii przez Unię Europejską dawało ogromną nadzieję.

Od samego początku strategia w mniejszym, czy większym stopniu była krytykowana i to zarówno przez inne organizacje zajmujące się tą tematyką, jak i NGO, a także rządy państw członkowskich. Zresztą krytyka ta nie ustawała do połowy jej realizacji, zmieniając się od około 2017 roku w konstruktywne orędownictwo na rzecz jej innego (w wielu aspektach) ukierunkowania i reformy w kolejnym okresie programowym, czyli po 2020 roku. Rzeczywiście nie była doskonała, ale spełniała swoje założenia i w sumie krytyka od początku była ukierunkowana na jej poprawę, a nie całkowitą likwidację. Miało to sens o tyle, że nie były to pierwsze doświadczenia Unii Europejskiej w zakresie wspierania Romów i zajmowania się tą grupą, jednak miały one o wiele węższy zakres i odmienny charakter. Ponadto strategia nie powstała z niczego, i te wcześniejsze doświadczenia nie były jedyną podstawą. Komisja Europejska brała pod uwagę obszerne konsultacje (np. z NGO), dyskusje (i powstałe w ich wyniku dokumenty) prowadzone w ramach poszczególnych instytucji unijnych, eksperckie analizy skutków, a także dotychczasowe doświadczenia państw członkowskich, które już wcześniej realizowały strategie krajowe (w tym polskie rozwiązania, wprowadzane od 2001 roku).

Zresztą unijna strategia także nie ruszyła w pełni od razu, bo w sumie do końca 2013 roku można było ją uznać za wciąż startującą, co wynikało w pewnym stopniu z takich spokojnych na starcie założeń, opieszałości państw członkowskich i powolnego zbierania praktycznych doświadczeń.

 

Poza znacznym nagromadzeniem publikowanych opinii i sprawozdań tuż przed i na samym początku funkcjonowania strategii, system unijny zadbał także o ocenę strategii i corocznie, zebrawszy krajowe sprawozdania, opracowywał oceny pod postacią komunikatów Komisji, uzupełnianych mniej ogólno-strategicznymi, natomiast o wiele bardziej szczegółowymi dokumentami roboczymi służb Komisji.



W międzyczasie pojawiała się także pewna niewielka liczba dokumentów unijnych odnoszących się do szczegółowych kwestii związanych ze strategią lub bardziej koncentrujących się na konkretnych kwestiach związanych z Romami w państwach Unii Europejskiej. Na szczególną uwagę ze względu na wagę tematu zasługuje Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 25 października 2017 r. w sprawie aspektów praw podstawowych w integracji Romów w UE: walka z antycyganizmem. Inne stosunkowo często, choć czasem marginalnie poruszane tematy dotyczyły szczególnej roli romski kobiet (Romnia) lub sposobu wykorzystania i roli funduszy społecznych we wspieraniu Romów.

Szczególna rola przypadła dokumentom z 2017 roku, ponieważ przeprowadzono wówczas ocenę śródokresową, a dodatkowo zrealizowano także ogólnoeuropejskie konsultacje społeczne na temat romskiej strategii.

Analizując powyższe dokumenty unijne, a w szczególności coroczne sprawozdania z wdrażania romskiej strategii odnosi się wrażenie, że rok 2017 (i po części 2018) był także przełomowy w tym, że na podstawie uzyskanych wtedy wyników badań i informacji, zaczęto planować strategię po 2020+. Trochę chyba za wcześniej, ale skoro kolejne sprawozdania i jakiekolwiek dokumenty unijne odnoszące się do tego, co będzie ze strategią, były coraz później publikowane i nie wnosiły nic nowego, powołując się jedynie na dokumenty, zalecenie, koncepcje i pomysły właśnie z tego roku, to chyba doszło do jakiegoś zawieszenia strategicznego perspektywicznego myślenia a rok 2017 (i 2018) stały się kotwicą i punktem odniesienia.

Nie znaczy to, że nie pojawiły się nowe, dobre (nie zawsze) opracowania dotyczące tego, jak powinna wyglądać przyszła strategia, do czego powinna się odnosić i na co kłaść szczególny nacisk.


Należy tu bardzo docenić zbiór raportów i opinii zgromadzonych na stronie Komisji Europejskiej w dziale Roma and the EU/Preparing a post-2020 initiative on Roma equality and inclusion, jednak nie wnoszą one aż tak rewolucyjnych pomysłów, wobec tego co zostało wypracowane w wyniku oceny śródokresowej, i choć uwzględniają kluczowe zakresu problemowe, o wiele ważniejsze niż ich treść będzie to w jaki sposób zostaną ukształtowane programowe dokumenty dotyczące romskiej strategii 2020+.

Zasadniczo aktualna wciąż strategia w jakimś stopniu poprawiła/zmieniła sytuację Romów w Europie. Dostępne w jej ramach środki finansowe, pozwoliły zainwestować w romski kapitał kulturowy, społeczny i po prostu ludzki, co poza jednak nielicznymi twardymi inwestycjami, zmieniło z pewnością najbardziej sytuację edukacyjną wielu europejskich Romów. Zgodnie z róznorodnymi danymi FRA, w zależności od państwa, choć ogólny trend jest wyraźnie widoczny, nie udało się wprowadzić znaczących i trwałych zmian w obszarze mieszkalnictwa, opieki zdrowotnej i zatrudnienia. Pierwszy z tych trzech obszarów jest kosztowny i należy go realizować bardzo ostrożnie, aby nie zwiększyć niechęci do Romów w społeczeństwie większościowym, poziom opieki zdrowotnej jest uzależniony nie tylko od zaplecza technicznego, ale i od podejścia służby zdrowia do pacjentów. W przypadku zatrudnienia natomiast krzyżuje się bardzo wiele czynników, spośród których część nie ma szansy podlegać romskiej strategii, a pozostałe są trudne do przezwyciężenia.

Powyższe kwestie wiążą się z tym, co stanowiło główne problemy strategii. A były nimi jej realizacja na poziomie krajowym, lokalnym i jednostkowym. To na tym ostatnim najbardziej przejawia się jeden z największych problemów, który potrafi zrujnować jakikolwiek postęp i najbardziej efektywne plany. Jest nim bowiem stosunek społeczeństwa większościowego do Romów, stereotypy i po prostu antycyganizm.

Społeczeństwo większościowe nie chce się zmieniać. I nie chodzi tu o dopasowanie się do kultury mniejszości. Nie chce nawet zmieniać swojego do niej stosunku. Bo nie. Bo po co. Bo oni muszą zasłużyć. Bo jesteśmy większością. Dlatego antycyganizm w Europie ma się bardzo dobrze. Dobrze, że jest jednym z tych zagadnień, na które zwraca się znaczącą uwagę zarówno w dokumentach poprzedzających kształtowanie romskiej strategii 2020+, jak i w ogólnym podejściu do strategii romskiej od śródokresowej oceny. Czy jednak najlepsze zapisy strategiczne zdołają przebić się od teorii do praktyki i zmienią cokolwiek? Oby, choć wątpliwości co do tego są ogromne. W końcu od początku jej funkcjonowania problem dyskryminacji Romów był wyraźnie wskazany w obowiązującej do końca tego roku strategii. I co? I nic. Jest coraz gorzej.

Dotychczasowe działania w tym zakresie w różnych państwach członkowskich były zasadniczo nieefektywne i tak naprawdę nikt nie wymyślił skutecznej metody na walkę lub choćby osłabienie antycyganizmu. Żadna metoda nie zadziałała. Państwa członkowskie bardzo często nie widzą problemu w tym zakresie lub go po prostu lekceważą. Bez konkretnych wskazówek, rygorystycznych kryteriów, wyraźnych nakazów, w wielu państwach nic się nie zmieni. A takich rzeczy w nowej strategii nie będzie. Bo nie taka jest jej rola.

 

Czy zatem nowa strategia jest potrzebna? Niewątpliwie jest. Wskazuje na aktualność problemu, wytycza ogólny kierunek, oferuje możliwości finansowe i można dla niej znaleźć wiele innych proromskich uzasadnień.

Ale to, jak zostanie w praktyce i lokalnie i jednostkowo zrealizowana (i nie chodzi tu o jak najbardziej chwalebne/pozytywne zapisy w raportach i sprawozdaniach), to już zupełnie inna sprawa.

Oby znowu nie okazało się, że do znudzenia będzie powtarzane to, co było przy okazji romskiej strategii do 2020 roku: wiele zostało zrobione, ale sytuacja społeczności romskiej się nie zmieniła.

 

 

 

wtorek, 8 września 2020

Lumijakere Rroma


Czasem trafi się na źródło – w tym przypadku internetowe – które (o ile ktoś zechce je poznawać dobrze i do końca, korzystając ze wszystkiego, co oferuje), potrafi wchłonąć odbiorcę na bardzo długi czas. Wynika to zarówno z oryginalnych treści jakie są zamieszczane na tej konkretnej stronie internetowej, jak i z wtopionych w jej strukturę, wyglądających jak wyłącznie wewnątrzwitrynowe zakładki, linków i odesłań do innych źródeł. Jednak wszystkie, pomimo  innych adresów internetowych, wyglądają jakby rzeczywiście jedynie zakładkami były i całość jest spójna graficznie, strukturalnie i tematycznie.

Lumijakere Rroma to rozbudowana strona z licznymi, choć specyficznymi zakładkami i mnogością linków I odniesień. Jednak jej struktura nie jest typowa dla zwykłej strony internetowej i ma charakter charakterystyczny dla blogów. Na stronie głównej wyświetlają się dwa mocno linkujące, najnowsze posty, a poniżej można się przeklikać dalaj, poprzez tradycyjnie blogowy „older posts”.

 

Przed zagłębieniem się w treści tej witryny, dobrze by było sprawdzić, kto ją prowadzi, bo niewątpliwie jest to jeden z elementów weryfikacji wiarygodności, a poza tym dobrze jest wiedzieć, czy w treściach będzie reprezentowany na przykład amerykański punkt widzenia (bardzo odmienny od europejskiego). Na stronie niestety nie ma żadnego typowego dla różnorodnych organizacji działu „O nas”, który zazwyczaj pozwala się pochwalić kim to my jesteśmy i co to już zrobiliśmy. Są same konkretne treści, jednak nic o twórcach/autorach. W zakładce kontaktu, poza odniesieniami do mediów społecznościowych i adresem mailowym, znajduje się jedynie hasło „We do have one country and it’s the whole world”. Brzmi dobrze i potwierdza to, co Romowie już nie raz mówili – że nie chcą własnego państwa i są obywatelami świata – ale jednak wciąż brak jakichkolwiek informacji nie tylko o autorach, ale o tym jaki jest cel witryny. Można jednak jeszcze sprawdzić profil na facebooku.

Jednak i tu – brak informacji. Jedynie w dziale „Informacje” znalazło się krótkie wyjaśnieni, które musi wystarczyć. Nieco je parafrazując, można powiedzieć, że World Rroma został stworzony dla całego romskiego dziedzictwa i wszystkich Romów z całego świata. Do dzielenia się opowieściami, informacjami, kulturą, historią i językiem. Powodem jest to, że większość Romów wzajemnie nie zna się dobrze.

To chyba – w połączeniu z mottem o całym świecie jako domenie Romów – dobre i pełne wyjaśnienie. Brak opowieści „O nas”, widoczny na stronie, brak identyfikacji z jakimkolwiek państwem, przytaczanie informacji z całego świata, bez względu na kontynent, czy region, wpisują się w tę krótką, ale esencjonalną deklarację. W takim pozornym drobiazgu, będącym jednocześnie określeniem paradygmatu witryny, przejawia się w pełni romski punkt widzenia. Sprytne. I interesujące.

 

Skoro nie jest znane źródło autorstwa, to w takim razie co z treściami?

I tu – przy okazji sprawdzania poszczególnych zakładek, okazuje się być bardzo interesująco. Główne obejmują: Romska historia; Zestawienie informacji o romskiej historii; Romski Holokaust; Nauka Rromani; Romska galeria; doc, filmy; filmy; Raporty; Kontakt. Zestaw wydaje się być dość nieuporządkowany, jednak obejmuje wiele ważnych tematów związanych z romską współczesną tożsamością.  Jest historia – jako coś bezwzględnie oczywistego. Brak wiedzy o pochodzeniu Romów i nich samych bywa w pewnym stopniu przyczyną negatywnego stosunku do nich i posługiwania się i multiplikowania utrwalonych w większościowej świadomości stereotypów. To, ze obecnie wszystko jest w internecie, nie znaczy, że ludzie korzystają z takich informacji. Nawet w Polsce (a my jesteśmy taaaaacy mądrzy i wszystkowiedzący i nawszystkimsięznający), zdarza się że ktoś stwierdza, że Romowie pochodzą z Rumunii. Tak dla zbędnego przypomnienia – ich przodkowie przywędrowali z północno-zachodnich Indii. Romska historia przydaje się także do tego, aby zobaczyć w jaki sposób rozchodzili się po Europie, a to z kolei – pozwala zrozumieć jak różnorodne grupy są w każdym państwie. Różnorodne i historycznie i obyczajowo, językowo, kulturowo. Polska jest jednym z wyraźnych tego przykładów i choć tradycyjnie wyróżniamy 4 główne grupy, to można ich wyróżnić 7+1. Ta dodatkowa grupa to najnowsze (około 30-letnia) migracja przede wszystkim z Rumunii. Akurat ta wiedza powinna być przydatna projektantom i realizatorom (centralnym i lokalnym) polityk, strategii i programów oraz projektów romskich. Różnorodność kulturowa jest wrażliwa i ma znaczenie. Jest także historia prawie najnowsza i romski Holokaust. W tym przypadku nie ma większego znaczenia, czy będzie nazywany Samudaripen (za: Marcel Courthiade), czy Porrajmos (za: Ian Hancock), choć różnica w nazwach ma znaczenie (tak naprawdę ogromne). Ważne jest, że zapomniana i na szczęście już przypomniana tragedia romskiego narodu jest tu podkreślona. Jest to także o tyle ważne, że koncentracja na tragicznych losach Romów podczas II wojny światowej i pamięć o nich jest jednym z ważnych składników modernistycznej, dopasowanej do świata większościowego, tożsamości romskiej. Kolejna zakładka to nauka języka romskiego. I to jest temat i trudny i jednocześnie bardzo i ciągle na czasie. W tym zakresie bowiem doszło u Romów (niekoniecznie u wszystkich, ale w oficjalnym i powszechnym dyskursie kontaktów z nie-Romami do znacznych zmian). Otóż język romski (w swych co najmniej za Angusem Fraserem 150 europejskich odmianach) był jednym z elementów twardej Romskości, niedostępnej dla nie-Romów. W jakimś stopniu dalej takim pozostaje, jednak w ramach otwierania się na społeczeństwo większościowe pojawiło się w Europie wiele kursów i możliwości nauki, którejś z odmian tego języka. To taki gest dobrej woli i o tym, jakiego poświęcenia ze strony Romów wymagał niech świadczy to, że Romowie dochowujący swej Romskości (Rromanipen) w domu będą ze sobą rozmawiali właśnie po romsku. Ponadto przez wieki język romski był wyłącznie romski. Należał do Romów i do nikogo innego, jako stały składnik ich kultury. Był przy tym tajny i niezrozumiały dla kogokolwiek spoza kręgu Romów. W jakimś stopniu to pozostało. Bardzo trudno jest dalej służbom państwowym (Policja, Prokuratura) znaleźć w Polsce tłumacza jeżyka polskiego. Jeśli jest taka potrzeba, to najczęściej muszą korzystać z usług osób zagranicznych. Tak czy inaczej możliwości nauki języka romskiego już istnieją. Kolejne działy z filmami i innymi materiałami są składnikiem celu istnienia i działania World Rroma – aby Romowie z całego świata mieli okazję się poznać. A przy okazji, aby poznali to także nie-Romowie. Może w końcu coś zrozumieją/zrozumiemy i choć trochę zwiększy się ogólna społeczna, światowa akceptacja dla Romów i ich kultury.

Każda z tych pozornych zakładek to tak naprawdę inna, odrębna strona internetowe i choć jest to powtórzenie, bo już było napisane, to wart i trzeba to podkreślić, bo każda z tych pod-stron zawiera kolejny zestaw (już wewnętrznych) zakładek. Ilości informacji jest ogromna.

Co prawda pozostaje wciąż dominujące poczucie nieuporządkowania, wynikające z ogromu dostępnych tu informacji. Jednak odszukanie porządku wyższego rzędu w tym pozornym i jednak realnym chaosie, wymaga trochę czasu. Jakby samych zakładek było mało, dwie oczne kolumny strony głównej Lumijakere Rroma, to także zbiory uporządkowanych informacji, linków, odniesień, odesłań do plików. Są tu odwołania do najbardziej popularnych postów, wybrane ważne linki, odesłanie do zakładki/strony/bloga (niewyszczególnionej na górze strony) o najbardziej znanych Romach w świecie, a także skróty do muzyki romskiej w Europie, materiałów edukacyjnych i np. newsów dotyczących Romów.

 

Patrząc jak najbardziej ogólnie i na pierwszy rzut oka strona ta przywołuje informacje związane z Romami z takich państw jak: Albania, Francja, Niemcy, Serbia, Szwecja, Węgry, Rumunia, Brazylia, USA, Słowacja, Macedonia, Francja, Wielka Brytania, Włochy.  I tak naprawdę jeśli zagłębiać się w treści przekazywane przez nią, to znajdzie się także informacje o Polsce. Nie ma też co liczyć na to, że wszystko będzie po angielsku. Wiele informacji jest zapisanych w Rromani. Albo w którymś z innych języków, którymś gdzieś w świecie Romowie władają.

 

Niewątpliwie dla każdego zainteresowanego Romami i ich kulturą, historią i społeczną (i nie tylko) codziennością, ta strona (i powiązane z nią podstrony) powinny być dobrym źródłem informacji, bo tak naprawdę to, co zostało tu opisane, to tylko drobny kawałek tego, co jest dostępne dzięki World Rroma. I nie tylko dla Romów.

Zatem miłej podróży. Będzie długa. I oby była owocna.

 

 

 

piątek, 28 sierpnia 2020

Koniec sosu!


News zdawałoby się niewielki, ale jednak informacja na tyle ważna i na tyle jednocześnie wynikająca z rzeczywistości i na nią wpływająca, że bez komentarza nie można jej zamieścić. Co prawda ten zakres tematyczny był już poruszany i to nie raz, odnosząc się między innymi i do kulinariów  i do prawidłowości nazywania.

Konkretnie chodzi o decyzję z połowy sierpnia tego roku firmy Unilever (marki Knorr), zmieniającej nazwę „Sos cygański” na „Sos paprykowy po węgiersku”.

Dodatkowego smaku (nomen – omen) całej sytuacji dodaje w polskim dyskursie medialnym reakcja tych, którzy zapewne (bezwzględnie słusznie!) oburzali się na „polskie obozy zagłady” i ci, którzy raczej by nie chcieli, aby w jakiejś restauracji gdzieś na świecie pojawiał się np. „sos Polaczka”. Jak zawsze w naszej polskiej rzeczywistości wszyscy są specjalistami od wszystkiego i nagle potrafią zagłębiać się w meandry pragmatyki językowej, psycholingwistyki i różnorodnych aspektów dyskryminacji. Natomiast ich empatia i zrozumienie innych ludzi sięga… szczytu Giewontu (jednak tylko do wysokości na której można powiesić na stojącym na nim symbolu religijnym banner wyborczy).

Bo przecież to tylko nazwa, to tylko słowa, to przecież chora poprawność polityczna i nie ma to wpływu na naszą rzeczywistość, w której Romowie są przecież równoprawnymi członkami każdej z europejskich społeczności. Nie są.

A może taki mały test? Jaka by była sprzedaż najpopularniejszych w Polsce marek samochodów (i kto by chciał nimi jeździć), gdyby ich modele nazywały się inaczej? Na przykład: Skoda Kaligula, Toyota Karaluch, Dacia Błoto, Opel Brzydula, Volkswagen Biedny, Fiat Popsuty. A gdyby w hotelu recepcjonista mówiłby o pokoju z 2 wyrami, a w restauracji kelner pytałby co chcemy zeżreć? Dlaczego czujemy się obrażeni lub poruszeni gdy ktoś nazywa nas kretynem, idiotą, nieudacznikiem? Lista jest długa.

Czy przykładowo kampania „Słowa ranią na całe życie” była z założenia bezsensowna i oparta nie na głębokich analizach psychologicznych i lingwistycznych oraz na problemach pochodzących z codziennej rzeczywistości, tylko na jakimś widzimisię?

To może coś z demotywatorów? Bo tam przecież jest tyle mądrości. Różnej.

  

Jeśli bez problemu przyjmujemy, że istnieją osoby z niepełnosprawnością (nie osoby niepełnosprawne, nie inwalidzi, nie kalecy), to czy tak trudno jest zaakceptować to, że określenie Cyganie powinno być używane jedynie w uzasadnionym dyskursie naukowym (przede wszystkim historycznym), a prawidłową nazwą, nienacechowaną negatywnie jest nazwa Romowie. Tak trudno to zrozumieć, albo po prostu zaakceptować?

Słowa to siła. Bez nich nie istniałaby propaganda. Nie działały by debaty. Obietnice przedwyborcze nie miałyby swojej mocy.


Powracając jednak do sedna sprawy, czyli decyzji marki Knorr. Po 7 latach od odmowy zmiany nazwy (chciało tego romskie stowarzyszenie z Hanoveru) ostatecznie firma uznała, że nazwa „Sos cygański” niesie negatywne (rasistowskie) skojarzenia i może być obraźliwa dla niektórych osób należących do szeroko rozumianej grupy Romów. Co szczególnie interesujące, na tę decyzję zareagowała pozytywnie jedna z organizacji niemieckich zrzeszająca hotelarzy i restauratorów, oczekując podobnych zmian w restauracyjnych menu. Zmiana wprowadzona przez firmę Unilever wywołała reakcję właścicieli niemieckich marek Kühne, Rewe, Penny, Werder i Homann, którzy także zapowiedzieli zmianę nazwy „Sosu cygańskiego”. Sama nazwa funkcjonowała od 1903 roku, kiedy to w „Guide culinaire” jedne z francuskich mistrzów kuchni – Auguste Escoffiersa – tak nazwał jeden z ostrych sosów.

Romani Rose, przewodniczący Centralnej Rady Niemieckich Sinti i Romów zareagował na tę informację bardzo pozytywnie, doceniając fakt, że sektor biznesu zareagował w końcu na powtarzające się prośby i zgłoszenia ze strony zainteresowanych. Tym bardziej, że według danych Centralnej Rady wzrasta w Europie dyskryminacja Romów. Stwierdził także, że o wiele większym problemem, niż sama nazwa handlowa produktu (podobnie jak choćby sznycel cygański) jest kwestia kontekstu w jakim używa się nazwy Cyganie w codziennym dyskursie. Jako szczególny przykład podał używanie nazwy Cyganie albo Żydzi podczas meczy piłkarskich jako jawne obelgi. Inny przedstawiciel Centralnej Rady twierdzi, że nie chodzi tu o samo słowo, ale o „krytyczne i refleksyjne używanie języka”.

Oczywiście nie wszyscy w Niemczech są zachwyceni decyzją marki Knorr (która przede wszystkim dba o swój wizerunek) i cała sprawa odbiła się szerokim echem w niemieckojęzycznym internecie.

Przykładem może być choćby jedna z wypowiedzi: „Knorr reaguje na skargi wielu ludzi. A co mówi Knorr jeszcze większej liczbie osób, które sprzeciwiają się zmianie nazwy? Żenujące poddanie się mniejszości”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nazwa bezpośrednio dotyczy właśnie tych, którzy protestują. Poza tym inna nazwa niż cygański nikogo nie obraża, a dotychczasowa mogła to robić. A od nazwy Zigeuner pochodziła litera „Z”, która na ubraniach mieli naszytą Romowie w niemieckich obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej.

 

Jak już zostało wspomniane na początku zmiana nazwy sosu wywołała także reakcję w Polsce. Często byłą ona spokojna i zrównoważona, a sami Romowie (Roman Kwiatkowski) nie mają problemu z nazwą „Sos cygański”. Jednak cała sytuacja stawała się podstawą do często dość absurdalnych i dziennikarskich i czytelniczych wypowiedzi.

Pierwszy przykład to tytuł „Sos cygański” okazał się…rasistowski, już go nie będzie”. To doprawdy świetne dziennikarstwo, kiedy nazwy nie odróżnia się od przedmiotu i w samym tytule komunikuje się nieprawdę. Bo to nie sos okazał się rasistowski, ale jego nazwa, a co więcej będzie dalej, ale pod zmienioną nazwą.

Kolejny to: „Walka z rasizmem przybiera coraz dziwniejsze formy”. No cóż. Niektórych może to dziwić. Na szczęście jest w świecie bardzo wiele osób, dla których czyś dziwnym i niepojętym jest jakakolwiek forma rasizmu.

Przepysznym tytułem jest „Koniec „sosu cygańskiego” u Knorra! Od polit-poprawności niektórzy szybko idiocieją”. Dobrze pokazuje on siłę słowa. Bo jest tu i typowo nowomowny po stalinowsku skrót (polit-poprawność) i jest mówienie o kimś (dobrze znający się na swojej pracy i świetnie zarabiający menadżerowie Unilever?) że jest idiotą. Co więcej w tekście artykuliku piszący konsekwentnie (albo manipulując, albo z powodu swojej niewiedzy) nie odróżnia nazwy Romowie od Cyganie.

W komentarzach czytelników bywa różnie. Często są prześmiewcze, czasem pokazują całkowite zrozumienie, jednak bywają też okazją do utrwalania stereotypowego zwyczaju słownego nękania Romów. Większość z nich pokazuje jednak, że edukacja na temat Romów i problemów dyskryminacji w ogóle jest po prostu potrzebna.

lucjank510722   22 sierpnia 2013,  21:20
Cyganie, za wszelką cenę sami chcą być obrazą dla współczesności.

xX0x0Xx • 9 days ago
Chyba nie ma narodu na świecie, który by miał dobre zdanie o romach, po co zmieniać nazwę.

Jjk 1 tyg. temu
Protestują bo skład faktyczny jest taki jak na opakowaniu. Byłoby ok gdyby zamiast soli i cukru i przypraw był piach i włosy kota.

W dyskusję zaangażowali się nawet polscy publicyści, co mniejsi politycy i przedstawiciele polskich partii politycznych. Jednak poziom tej wieloplatformowej wymiany zdań i – biorąc pod uwagę oczekiwania (???) społeczeństwa wobec nich – jest tak niski, że nie ma sensu jej tu przywoływać. Chyba już lepiej wejść na wykop.pl, który jak zwykle nie zawodzi i w temacie zmiany nazwy sosu Knorra jest szczerze brutalno-prześmiewczy. Ale on właśnie taki ma być i w większości tematów mało kto mówi/pisze/obrazkuje tam na poważanie.

A wszystko wzięło się stąd że jedna z firm, dobrowolnie, dbając o klientów i o swój zysk, ryzykując (jak zawsze przy zmianie nazwy), zmienia nazwę jednego z produktów. Co więcej stara nazwa wiązała się z określeniem, które dla 10 mln Europejczyków mogła być obraźliwa, wiązała się ze stereotypami i utrwalała istniejącą nierówność społeczną. Czy naprawdę tak trudno to po prostu przyjąć? Przecież smak zostanie taki sam. A może komuś przez to będzie w życiu łatwiej. Bo nazywanie ma znaczenie.