czwartek, 8 marca 2018

Prozdrowotne rekomendacje strategiczne


Komunikat Komisji Europejskiej z 2017 roku (Przegląd śródokresowy unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów) przypomniał, że już całkiem niedługo trzeba będzie określić nowy, lepszy, zreformowany i dopasowany zarówno do wniosków z praktyki ostatnich kilku lat, jak i nowych – jeszcze nieujawnionych – wyzwań kształt romskiej wspólnej strategii wykraczającej poza 2020 rok. Uzupełnieniem analiz, wniosków i decyzji horyzontalnych przedstawionych w tym dokumencie były konsultacje społeczne w sprawie oceny unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r.
Jednak nie są to jedyne działania podejmowane w Europie na rzecz określenia tego jak powinna wyglądać romska strategia EU2020+. Na jej temat – mając nadzieję, na wpływ na jej ostateczny kształt i uwzględnienie słusznych (zawsze) postulatów, wniosków, wyników badań i nacisków grup interesu – wypowiadają się także organizacje pozarządowe, ponad- i międzynarodowe.

https://www.opensocietyfoundations.org/sites/default/files/revisiting-eu-roma-framework-20170607.pdf

W 2017 roku Open Society Foundation przygotowała niezbyt obszerny, jednak względnie konkretny raport Revisiting the EU Roma Framework:Assessing the European Dimension for the Post-2020 Future. Przyszłe kierunki wykrozystania funduszy strukturalnych w ramach romskiej strategii (Promoting the use of ESI Funds for Roma inclusion. A glance at EU Roma’s eight years of work and how Roma inclusion is considered in the 2014-2020 programming period) opracowany został przez EURoma Network (European Network on Social Inclusion and Roma under the Structural Funds). W przyszłości, do określenia kształtu nowej romskiej strategii będą brane pod uwagę zarówno coroczne krajowe sprawozdania z realizacji założeń unijnej strategii, kierunek zmian wprowadzanych w zrewidowanych w ostatnim czasie strategiach poszczególnych państw (np. strategia irlandzka), a także różnorodne raporty krajowe opisujące sytuację Romów w wymiarze lokalnym.

Pytanie o przyszłość Romów, a właściwie przyszłe plany działań wobec tej grupy po 2020 roku wpisuje się w europejskie niepokoje dotyczące sytuacji społecznej i gospodarczej Europy. Cezura czasowa 2020 roku wynika po części z planów UE (łącznie z  postlizbońską strategią E2020), a po części z naszego ludzkiego zamiłowania do okrągłych dat, w których zapisie da się dostrzec jaką wizualną lub matematyczną regułę. Rok 2000 nie przyniósł szczególnej i rewolucyjnej zmiany, choć w ciągu ostatnich niemalże 20 (burzliwych) lat doszło do wydarzeń, które wpłynęły na aktualną sytuację i przyszłość Europy i świata. Jednak powracając do Sytuacji Romów w Unii Europejskiej, rok 2020 wiąże się z nową strategią i konieczną rewizją nie tylko E2020, ale także i wieloletniego budżetu EU. Jego zakres i kształt zdecydują o kierunku w jakim kolejnych latach podążą państwa wspólnej Europy.

Nie można się zatem dziwić, że w rozważania na temat tego jakie powinny być cele i sposoby realizacji proromskich strategii zaangażowane są także organizacje o konkretnym i specyficznym profilu działania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby i one mogły opracowywać sugestie i rekomendacje dla przyszłej strategii i jej realizacji. Tak też jest i w przypadku European Public Health Alliance.

https://epha.org/5-recommendations-from-epha-to-the-future-eu-framework-for-national-roma-integration-strategies-post-2020

Ta pozarządowa organizacja działająca od 1993 roku łączy na poziomie ponadnarodowym zrzeszonych pacjentów, profesjonalistów, sieci współpracy, a jej celem jest podniesienia poziomu zdrowia i wzmocnienie znaczenia zdrowia publicznego w Europie. Należą do niej liczne organizacje krajowe i międzynarodowe. Polskę reprezentuje w niej Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych.

https://epha.org/wp-content/uploads/2017/11/Roma-campaign-recommendations.pdf

EPHA opracowało pięć kluczowych zaleceń dla Komisji Europejskiej, rządów krajowych i społeczeństwa obywatelskiego, mających na celu zaprogramowanie doskonalszego kształtu przyszłej romskiej strategii Unii Europejskiej. Nie jest niespodzianką, że odnoszą się one do kwestii zdrowotnych. Jednak zasugerowane w nich mechanizmy mogą dotyczyć także innych obszarów wrażliwych.

https://epha.org/wp-content/uploads/2017/11/Roma-campaign-recommendations.pdf

Pierwsza – przydługa – rekomendacja jest skierowana wyłącznie do Komisji Europejskiej i dotyczy tego, aby – z poszanowaniem demokratycznej debaty i doceniając aktywność społeczeństwa obywatelskiego – Komisja Europejska już w 2018 roku wzięła pod uwagę kwestie zdrowotne Romów, doceniając przy tym kwestie wczesnego rozwoju dziecięcego. Powinno to skutkować określeniem jasnego stanowiska Komisji Europejskiej w tym obszarze i klarownymi wytycznymi dla przyszłej strategii.
W tym miejscu nie sposób nie odwołać się do wcześniejszych działań EPHA. Organizacja ta bowiem problematyką zdrowia Romów (w tym dzieci) zajmuje się od dawna. Jednym ze skutków aktywności Europejskiego Stowarzyszenia Zdrowia Publicznego było opracowanie raportu Health and Early Childhood Development in Roma Communities. A Document Analysis of European Union and National Policy Commitments in the National Roma Integration Strategies. To ten dokument, wraz z odpowiedzią EPHA na ocenę Komisji Europejskiej krajowych strategii (Bułgaria, Węgry, Rumunia, Słowacja, Macedonia) może stanowić podstawę do określenia stanowiska Komisji Europejskiej w zakresie kwestii zdrowotnych w przyszłej strategii. Podjęcie tego tematu już w tej chwili, pozwoliłoby na przeprowadzenie szerokiej i bardzo konkretnej dyskusji pomiędzy praktykami ochrony zdrowia i systemem decyzyjnym Komisji Europejskiej.
Dwie kolejne rekomendacje odnoszą się do państw narodowych. Pierwsza z nich mówi o konieczności analizy krajowych skutków uznania znaczenia problematyki zdrowotnej i kwestii wczesnego rozwoju dzieci (Early Childhood Development) ze względu na przyszłą krajową strategie na rzecz Romów. Twórcy rekomendacji podkreślają niesprawność dotychczasowego mechanizmu koncentrującego się na dostępie do usług publicznych, a pomijającym zasadniczo konkretne problemy zdrowotne – ściśle związane ze specyfiką danej społeczności. Kolejna rekomendacja odnosi się do oczekiwania wprowadzenia skutecznych mechanizmów, które w praktyce pozwoliłyby na przyniesienie Romom wymiernej korzyści w zakresie opieki zdrowotnej. Powinno to dotyczyć zarówno wdrażania, jak i monitorowania realnych postępów.
Czwarta rekomendacja dotyczy Komisji Europejskiej i państw członkowskich. Przede wszystkim odnosi się do wzmocnienia przywołanych wcześniej mechanizmów monitoringu, a przede wszystkim koordynowanych na poziomie wspólnotowym mechanizmów gromadzenia danych krajowych, mających skutkować wzmocnieniem efektywności działań w zakresie ochrony i poprawy zdrowia Romów.
Ostatnia rekomendacja jest skierowana do Romów, społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych. Zachęca ona do włączenia się we wsparcie Joint Statement I Pledge for a future EU Roma Framework which delivers. W tej rekomendacji znajduje się ważna dodatkowa informacja – trzeba mówić o Romach i przyszłej strategii, aby Unia Europejska nie porzuciła zajmowania się tym tematem i nie zamroziła, nie uwsteczniła, nie porzuciła, nie zaczęła lekceważyć tej tematyki i tej mniejszości.

Rekomendacje te wydaj się niezbyt zręcznie skonstruowane i jednocześnie i zbyt szczegółowe i zbyt ogólne, jednak odwołują się mocno do innych – po części wspomnianych już – opracowań i działań EPHA. Dopiero w ich świetle nabierają one głębszego sensu, stają się jasne i w swoich zamierzeniach – efektywne. Uzupełniając zestaw owych uzupełniających opracowań, warto jeszcze przywołać katalog tematyczny zaleceń naprawczych dotyczących zdrowia Romów w Europe https://epha.org/remove-barriers-to-tackle-the-roma-public-health-emergency, na które jeszcze w 2016 roku zwróciła uwagę ta organizacja, powołując się przy tym na kryzys zdrowia publicznego Romów.
W sumie biorąc pod uwagę zakres zmian, kierunek wzmacniania strategii i ogólną panoramę innoautorskich cząstkowych rekomendacji dotyczących zdrowia Romów, podjęte przez EPHA inicjatywy naprawdę powinny stać się bez zbędnej zwłoki podstawą do przygotowywania przez Komisję Europejską planów w zakresie tematyki zdrowotnej romskiej strategii EU2020+.

Problematyka zdrowia Romów jest szczególnie istotna w zakresie zdrowia kobiet i dzieci, co podkreśla w swych opracowaniach EPHA. Jest to przynajmniej po części zgodne z jednym z dwóch wytyczonych przez Komisję Europejską obszarów horyzontalnych przyszłej strategii ramowej – Promowanie uczestnictwa Romów i wzmocnienie pozycji kobiet, młodzieży i dzieci pochodzenia romskiego. W świecie demokracji, wolności, pokoju, europejskich wartości to właśnie kobiety i dzieci stanowią o przyszłości każdej społeczności i narodu.



środa, 28 lutego 2018

Romskie lex sed lex


Europa drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku powróciła do przeżywania swoich leków, przed którymi w VIII wieku naszej ery zabezpieczył ją na ponad 1000 lat Karol Młot.
W tym kontekście pytaniem bez odpowiedzi pozostaje to, czy lęki te urzeczywistnią się i futurystyczne rozważania mówiące o muzułmańskiej przyszłości Europy (meczet Notre Dame) spełnią się, czy też nie. Nie ma jednak wątpliwości, że część spośród migrantów przybywających do Europy nie tylko pozostaje przy swoim tradycyjnym systemie wartości trudnym do pogodzenia z europejskimi normami, ale także w niektórych przypadkach oczekuje możliwości formalnego, usankcjonowanego systemem administracyjnym podlegania zasadom własnego prawa. Przy okazji tych rozważań można by zastanowić się, w jaki sposób należałoby traktować podejście tej części przedstawicieli społeczeństw tytularnych państw europejskich, którzy przywiązani są do tradycyjnego podejścia pozwalającego na bicie leniwej baby, bez jakichkolwiek sankcji karnych. W rzeczywistości wielu rdzennych mieszkańców Europy traktuje prawo na swój sposób, wybierając à la carte, to co słuszne (tradycyjnie) a co nie.


Choć trudno (przynajmniej teoretycznie) po kilkuset latach obecności Romów w Europie uznać ich za nowych migrantów, to jednak – ze względu na zachowanie odrębności kulturowej i behawioralnej, najczęściej są w ten sposób traktowani.
Romowie – podobnie jak nie dążą do stworzenia własnego państwa – nie oczekują jak część spośród muzułmańskich mieszkańców Europy Zachodniej (jeśli wierzyć doniesieniom prasowym) sformalizowanego wprowadzenia własnego prawa i uznawania wyroków własnych sądów (jak miało to miejsce w ich przypadku na ziemiach Radziwiłłów w XVII wieku). Romowie chcą jedynie, aby nie byli traktowani jak przestępcy dotrzymując swoich norm kulturowych.
Jest to oczywiście problem, ponieważ część spośród zachowań wynikających z tradycyjnego romskiego podejścia wiąże się z naruszeniem polskiego prawa. Tak jest choćby w przypadku tradycyjnego odwiedzania romskich grobów, połączonego z wcale nie smutną i nie cichą biesiadą. Podobny konflikt z prawem może wystąpić w związku z tradycyjnymi metodami leczenia/zapobiegania śmierci, ponieważ wymagają one zabicia dzikiego zwierzęcia (łasica, nietoperz) i obdarcia go ze skóry. Sprzeczna z polskim prawem (naruszająca zasady kodeksu karnego) jest widoczna stygmatyzacji wymagana przez romskie zasady w przypadku zdrady. Czymś akceptowalnym wśród Romów jest wyznaczania osoby, która zastępczo (za winnego) ma odbyć karę przewidzianą systemem prawa krajowego. Z tym wiąże się także kwestia wewnątrzgrupowej solidarności i ochrony swoich, z czego wynika uwarunkowana byciem Romów potrzeba składania fałszywych zeznań i wprowadzaniem w błąd organów ścigania. Jest to dla Romów oczywiste i niekontrowersyjne. System państwa w którym żyją jest dla nich obcy i nieufność wobec jakichkolwiek jego działań jest na podstawie kilkuset lat prześladowań wpisana w tradycję jako jedna ze strategii przetrwania.
Szczegółowy opis poszczególnych wynikających z romskiej tradycji zachowań przedstawicieli tej grupy uzupełniony o odniesienia do konkretnych, łamanych przy takich okazjach przepisów polskiego prawa został opracowany w artykule: Joanna Narodowska i Maciej Duda, Polskie prawo karne a zwyczaje romskie.
Romskie porwanie przyszłej żony i małżeństwa nieletnich są jednym z najtrudniejszych tematów dotyczących rozdźwięku pomiędzy tradycją a obowiązującym w Polsce (i nie tylko) prawem. Dla systemu prawnego nie jednak ma znaczenia, że porwanie i spędzenie razem nocy jako odpowiednik małżeństwa wywodzi się z systemu zabezpieczenia przed porzucaniem dziewczyny po zaistnieniu takiej sytuacji. Podobnie jak nie ma znaczenia to, że obecnie w Polsce (i w Europie) przedwczesne małżeństwa Romów są najczęściej małżeństwami dwojga nieletnich, a nie wzięciem sobie przez starego zboczeńca czternastolatki na oficjalną małżonkę.
Pomimo tych zastrzeżeń dotyczących systemu prawnego nie mogącego godzić się na funkcjonowanie Romów w pełni i wyłącznie zgodnie z własną tradycją i brakiem poszanowania dla krajowego systemu prawnego istnieje zasada, która może w takich przypadkach pomagać Romom.  Nie jest ona przez wszystkich i nie zawsze uznawana. Pozaustawowy kontratyp zwyczajowy jest okolicznością wyłączającą bezprawność ze względu na uwarunkowanie kulturowe (obrona przez kulturę - cultural defence). Może on przyjmować różną formę (nawet zaniechania wszczęcia postępowania). Został on najprawdopodobniej zastosowana w przypadku małżeństwa Romów z Kędzierzyna-Koźla (wyrok ogłoszono w 2007 roku).

Pokutujący (i krzywdzący) od lat stereotyp przypisuje Romom skłonność do przestępstw (w minionych wiekach określaną nawet jako cecha wrodzoną) w pewnym stopniu wynika ze wskazanego powyżej podejścia do zewnętrznego systemu prawnego. Jeśli do tego weźmie się pod uwagę mnogość przyjmowanych od średniowiecza praw skierowanych przeciwko Cyganom, których nie mieli oni najczęściej zamiaru przestrzegać, to nie można się dziwić powstaniu takiego stereotypu. Jednak równie łatwo powinno go być zrozumieć i wyrugować z oświeconej rzeczywistości europejskiej. Nie jest to jednak możliwe. Społeczeństwa europejskie potrzebują często kozła ofiarnego, którego można będzie obarczyć winą za własne niepowodzenia i problemy. Dlaczego zatem miałyby rezygnować z takiego negatywnego i przestępczego postrzegania Romów, skoro daje to możliwość obarczania ich w razie potrzeby zbiorową odpowiedzialnością.

Romowie żyjąc jednocześnie w dwóch światach (a właściwie w jednym i na pograniczu drugiego) przyjmują za ważniejszy ten system sankcji, który wynika z bliższego im środowiska i jest im wpajany od dziecka, stając się ich codziennością. Nic zatem dziwnego, że zasady wynikające z romanipen i mageripen są czymś oczywistym i bliskim. Tymczasem prawo krajowe (w tym karne) jest tworzone przez niemających znaczenia dla romskiej wspólnoty obcych nie-Romów. Mało kto poznaje wszystkie zasady prawa w inny sposób niż poprzez uczestnictwo w większościowym życiu społecznym, praktykę codzienności i wchodzenie w relacje z innymi ludźmi. Romowie pozostając najczęściej poza większościowym nurtem życia Europy nie mają żadnej okazji i możliwości przyswoić sobie tych zasad w takim stopniu jak większość spośród nieromskich członków polskich obywateli.
Jak można ocenić z punktu widzenia społecznego taką a nie inną odmienność romskiego sposobu funkcjonowania w naszej rzeczywistości i traktowania zasad prawa? Jego nieznajomość nie zwalnia obowiązku jego przestrzegania, jednak w przypadku Romów, którzy dość często nie w pełni płynnie czytają po polsku i pozostając we własnej wspólnocie, która jest dla nich osią życia wymagającą przestrzegania systemu romskiego tradycyjnego prawa, warto jednak brać pod uwagę i stosować zasadę okoliczności wyłączającej bezprawność ze względu na uwarunkowanie kulturowe. Tym bardziej, że część Romów nie wie gdzie przebiega granica tego, co legalne i dodatkowo słuszne społecznie (z punktu widzenia społeczeństwa większościowego), a co nie jest akceptowalne, czy to ze względu na przepisy, czy dominującą tradycję. Dlatego – poza wysiłkami zmierzającymi do integracji Romów, czego pierwszym krokiem powinno być zmniejszenie dyskryminacji i akceptacja ze strony społeczeństwa większościowego – należałoby chyba przede wszystkim zapytać o stopień szkodliwości społecznej „czynów” i nieobarczone większościowymi nawykami kulturowymi podejście do takich spraw.

Można przypuszczać, że wielu nieromskich Polaków wolałoby aby w przyszłości rodzina odwiedzająca ich groby raz do roku nie stała znudzona i marznąca, ale spełniła choć jeden toast. W niektórych  środowiskach wprowadzanie w błąd policji w celu ochrony znajomych lub osób z własnej (nieistotne jak zdefiniowanej) grupy nie jest czymś niespotykanym. Stosując romskie zasady, odmiennie - niż jest to powszechnie i najczęściej przyjęte - mogłyby kończyć się historie czternastolatek, które zaszły w ciążę  z równie nieletnim narzeczonym.


niedziela, 18 lutego 2018

„Romowie w literaturze i filmie”


Polski rynek czasopism naukowych rządzi się zadziwiającymi regułami, a jedną z nich – i to wcale nie najbardziej zaskakującą – jest opóźnienie fizycznego ukazania się w wersji papierowej, a także elektronicznej poszczególnych ich numerów. Tak też jest w przypadku jedynego polskojęzycznego naukowego i punktowanego na liście Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego czasopisma romologicznego. Kiedyś można by powiedzieć cyganologicznego, co wciąż jeszcze funkcjonuje w przypadku antycyganizmu (antigypsyism), choć pojawia się już określenie antiromanyism, które w języku polskim powinno chyba przyjmować formę antyromizmu. „Studia romologica” jako rocznik takie opóźnienie nabywają zupełnie nieintencjonalnie i automatycznie, kolejne wydania bywają gotowe najczęściej w pierwszej wersji już około września, jednak procedury recenzyjne i poprawki autorskie, a także końcowe dostosowanie formy fizycznej periodyku sprawiają, że poczuć w dłoni ciężar wersji drukowanej (lub przeczytać wersję elektroniczną) można najczęściej dopiero pod koniec lutego kolejnego roku. Dlatego już teraz, korzystając z przywilejów wewnątrzredakcyjnych, można o najnowszym numerze tego rocznika cokolwiek powiedzieć. A ze względu na temat numeru i jego zawartość, z pewnością jest co powiedzieć i można czytelnikom zaoferować choćby przedsmak zawartości tego wydania. Tym bardziej, że jest ono gotowe i dosłownie za kilka dni będzie można się z nim zapoznać. I jak zwykle lub nawet bardziej – warto.
Ciężar dystrybucji wersji elektronicznej będzie spoczywał głównie na koncie facebookowym czasopisma, The Central European Journal of Social Sciences and Humanites, BazHum i innych repozytoriach pełnotekstowych , ponieważ strona internetowa czasopisma – studiaromologica.pl pozostaje (tymczasowo i na chwilę) martwa.

https://pl-pl.facebook.com/StudiaRomologica/

http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.3368cb14-66ea-309a-b703-cb90c651e0e3

http://bazhum.pl/bib/journal/756/

Nie jest to jednak problem, gdyż strony internetowe czasopism naukowych (nie będąca najczęściej – i w tym przypadku także – głównym źródłem ich elektronicznego upowszechniania) są potrzebna przede wszystkim do wzmocnienia wysokiej oceny (jako jeden z parametrów) w rankingu związanym z listą B MNiSW. Tymczasem zbliżające się (dobre i najlepsze z możliwych) reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego zlikwidują nie tylko listy polskich czasopism punktowanych, ale także sprowadzą poziom naukowy do umiejętności publikacji wyników jakichkolwiek badań w języku angielskim w czasopismach przede wszystkich amerykańskich. Zniwelują przy okazji bezsensowne w intencji zmianodawców różnicowanie naukowców według polskojęzycznego dorobku naukowego oraz uciążliwych - bo wymagających systematycznej pracy - składnikach awansu związanego ze zdobywaniem kolejnych stopni i tytułów naukowych.


Powracając jednak do tego co najważniejsze, czyli do aktualnego numeru czasopisma, niewątpliwe trzeba zauważyć, że jest ono wydawane już od 10 lat, jednak ta okrągła - w naszej systemowo dziesiętnej cywilizacji - rocznica, nie została w żaden sposób wyróżniona ani zaznaczona w tym wydaniu „Studia romologica”. I jest to zaletą tego wydania, ponieważ nie stało się ono okazją do spisywania wspomnień jako do drzewiej bywało i jaki trud trzeba było włożyć w utrzymanie przez ten czas poziomu naukowego, a pozostało – podobnie jak poprzednie numery Studiów romologicznych – czasopismem naukowym, wypełnionym tematycznymi, dobrymi merytorycznie tekstami, które właściwie nie bardzo miały by gdzie indziej w Polsce się ukazać.
Temat wiodący numeru został określony jako „Romowie w literaturze i filmie”. Tekstów, których autorzy potrafili się dopasować do tak wytyczonego zakresu jest dużo, bo aż 13 i równo mniejsza ich połowa jest tekstami autorów zagranicznych. To, na co warto zwrócić uwagę – biorąc pod uwagę częstą nierówność w reprezentacji płci w różnych dziedzinach życia – wyraźna większość tekstów została opracowana przez kobiety.
Aby nie opisywać szczegółowo poszczególnych tekstów, a jednak ukazać jak szeroki jest ich zakres, wystarczy przytoczyć zbiór słów i określeń pojawiających się w tytułach lub stanowiących główny istotny element artykułów, które powinny zachęcić przyszłych czytelników do zapoznania się z nimi, wzbudzając przy tym radosne i niecierpliwe oczekiwanie na ukazanie się numeru:

arabskie przysłowia

Tony Gatlif

Carmen

„Dekalog Cygana”

„Prawdziwych Cyganów” nie było nigdy!

kinematografia słowacka

„Ja nie jestem Miriam”

polska prasa codzienna okresu komunistycznego

Tabory wędrują do kina

„To tylko wiatr”

kozioł ofiarny

1450-1939

„Srda tańczy o zmierzchu w Zielone Świątki”

literatura rosyjska

twórczość Karola Parno Gierlińskiego

Kostis Palamas

Spośród tego zbioru szczególnie interesujący (choć jest to odczucie bezwzględnie subiektywne) analitycznie wydaje się być tekst odnoszący się do trudnego i w pewnych kategoriach kontrowersyjnego obrazu filmowego Bence Fliegaufa – „Csak a szél”. Bardzo spokojny narracyjnie (choć to właśnie – jak zauważ autor tekstu – narracja jest przede wszystkim odpowiedzialna za budowanie napięcia w obrazie) film bazuje na emocjach i odnosi się do prawdziwych wydarzeń, które wiążą się z dokumentem „Wyrok na Węgrzech”. Choć artykuł ten jest dość krótki (lub tak dobrze opracowany, że sprawa takie wrażenie), wykorzystuje dobrze metodologiczne elementy analizy semiotyczno-strukturalnej oraz krytycznej analizy dyskursu, co w przypadku tego konkretnego przedmiotu badań wydaje się być idealnym wyborem.

Jak zawsze w przypadku Studiów romologicznych, poza częścią tematyczną w periodyku znajdują się inne teksty związane z tematyką romską. Tym razem dwa oryginalne artykuły naukowe, jakie znalazły się w drugiej spośród kilku części numeru są tekstami zagranicznymi. Jedne z nich dotyczy ważnej kwestii rozdźwięku (czy tez nawet realnego konfliktu) pomiędzy potrzebą budowania romskiej mitologii i prawdą historyczną, wspomnieniami i faktami. Drugi natomiast jest nie mniej naukową i podobnie bogato udokumentowaną źródłowo analizą stanu badań romologicznych państw nordyckich (Szwecji, Norwegii, Finlandii, Islandii, Danii), które obecnie identyfikujemy jako państwa o bardzo wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, ze znacznym poziomem dbania o prawa człowieka. Nie można jednak zapominać o trudnej drodze dojścia (jeszcze w XX wieku) tej grupy państw do tak pozytywnie określanego poziomu.
Cześć poświęcona w 10 numerze „Studia romologica” na recenzje zawiera trzy analizy literatury naukowej (w tym jedną książkę o „filmowych Romach”) oraz tradycyjnie – podsumowanie wydawnictw o tematyce romskiej z poprzedniego roku. I to właśnie ten ostatni tekst w pewnym aspekcie zwraca szczególną uwagę. Chodzi mianowicie o to, że wydawnictw naukowych jest mało. Właściwie w 2016 roku (wyłączając ze spisu wznowienie jednej z książek w wersji elektronicznej i pomijając publikację, która – choć wydana jako książka – nie osiąga objętości monografii naukowej) ukazały się jedynie dwie pozycje. Czy jest to stały trend związany z wypalaniem się zainteresowania naukowców Romami, czy też chwilowe zachwianie rynku wydawniczego – przyjdzie wstępnie ocenić podsumowując rok 2017. Przyczyną – jednak raczej wątpliwą – może być także włączenie tematyki romskiej do opracowań głównego nurtu naukowego, traktowanie tej grupy jedynie jako przykładu konkretnych zjawisk i procesów społecznych lub historycznych, co skutkuje brakiem odrębnych i poświęconych wyłącznie Romom wydawnictw książkowych. Niewątpliwie bowiem nie jest tak, że niezbadane naukowo (w różnych dziedzinach) obszary dotyczące Romów już się skończyły. Bez problemu można wskazać wiele konkretnych tematów wymagających w ramach romologii uważnych analiz i opracowań. Oczywiście przyczyną może być także kwestia parametryzacji nauki i z takiego punktu widzenia większa „wartość” wysoko punktowanych artykułów naukowych niż monografii, jednak skład autorsko-osobowy aktualnego wydania „Studia romologica” wydaje się temu przeczyć.
Ostatnia część 10 numeru Studiów romologicznych, to wydarzenia i informacje. Tym razem znalazły się wśród nich: opis wystawy, informacja o badaniach dotyczących stosunku Romów do pracy zarobkowej, relacja z odsłonięcia nowej wersji pomnika upamiętniającego zamordowanych Romów oraz wspomnienie po zmarłym w 2017 roku Damianie Le Bas.

Pomimo wspomnianego braku podkreślania jubileuszowego charaktery tego wydania „Studia romologica”, merytoryczny poziom tekstów w nim zawartych wydają się być najlepszym elementem obchodów dziesięciolecia. Subiektywnie (bo filmoznawczo) wydaje się ono być na bardzo wysokim poziomie naukowe i jest niewątpliwie bardzo interesującym zbiorem tekstów.
Zgodnie z intencją wydawcy i jego profilem ściśle związanym z inicjatywną tematyką powstania czasopisma, tematem kolejnego numeru będą romskie kolekcje muzealne. Temat trudny i hermetyczny, całkowicie odmienny od dotychczasowej zawartości kolejnych numerów Studiów romologicznych, jednak może okazać się bardzo inspirujący. Wszystko jednak zależy od Autorów.



czwartek, 8 lutego 2018

No to się pokonsultowaliśmy


Jesienią 2017 roku zostały zakończone konsultacje społeczne w sprawie oceny unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r., natomiast w styczniu 2018 roku ukazały się pierwsze – wstępne i głownie statystyczne, a nie interpretacyjne – wyniki tego badania.
Samo zagadnienie całościowej choć śródokresowej oceny unijnych ram jest o tyle istotne, że dotychczas realizowana strategia jest zaplanowana w perspektywie do 2020 roku. Po tym roku powinna zacząć funkcjonować nowa strategia, skutkująca zmianami w skoordynowanych z nią strategiach krajowych, najczęściej projektowanych z uwzględnieniem takiej perspektywy czasowej. Dlatego też wszelkie tego typu oceny – wykraczające poza pojedyncze lata (jak coroczne sprawozdania krajowe i ich komisyjne podsumowania) oraz obejmujące wszystkie państwa (powstają bowiem przekrojowe opracowania dotyczące analizy pojedynczych państw) realizujące założenia unijnych ram – mogą stanowić dobrą podstawę do sfromułowania nowej strategii. Niewątpliwie unijne ramy były rewolucyjnym (oczywiście na poziomie systemu biurokratycznego) pomysłem i pierwszym przypadkiem kiedy na szczeblu wspólnotowym stworzono spójną strategię dotycząca jednej konkretnej grupy etnicznej (lub narodu). Podstawą do ich stworzenia były – poza twardym rdzeniem zasad i wartości reprezentowanych przez instytucje Unii Europejskiej – doświadczenia państw członkowskich, organizacji romskich, realizowane projekty, działania i strategie. Trudno jednak było zgodzić się od początku ze stanowiskiem Unii Europejskiej, że jest to narzędzi doskonałe, ponadto zmiana sytuacji społecznej i gospodarczej w Europie wpływa na aktualną i przyszłą sytuację Romów, a przy projektowaniu nowej strategii należy także uwzględnić efektywność dotychczasowych działań. Pytanie o to jak powinna wyglądać romska strategia po 2020 roku staje się coraz bardziej istotne.

Wstępne wyniki konsultacji mówią wiele o efektywności dotychczasowych działań, jednak o wiele trudniej jest stwierdzić na ich podstawie, jak powinna wyglądać nowa strategia.
W sumie podczas konsultacji uzyskano 240 odpowiedzi, w tym 75 indywidualne 106 od różnorodnych organizacji oraz 44 z administracji publicznej różnego szczebla. Większość respondentów zidentyfikowała (dobrowolnie) swoją przynależność etniczną i zgodnie z tymi informacjami prawie połowa z nich jest Romami. W większości (jednak nie przekraczającej 55%) odpowiadający byli mężczyznami. Wśród kobiet dominowały nie-Romni, choć znaczna część spośród kobiet odpowiadających na pytania nie podała swojej przynależności etnicznej, co może sugerować, że jednak reprezentacja romskich kobiet pozostaje bliska połowie wszystkich respondentek. Niewątpliwe jednak uwzględniając jednocześnie czynnik i etniczności i płci, to romskie kobiety stanowią najmniejszą grupę wśród uczestników konsultacji społecznej. Choć z jak najbardziej pragmatycznego punktu widzenia może to nie dziwić, to jednak nie należy zapominać, że zgodnie z dziesiątą z zasad określoną w „10 Common Basic Principles for Roma Inclusion” to przede wszystkim Romowie powinni wypowiadać się na temat skierowanej do nich strategii, jej praktycznej oceny i przyszłych działań, a to właśnie romskie kobiety są najbardziej obywatelsko aktywne i to one są postrzegane jako główny „czynnik” i siłę sprawczą zmian w środowiskach romskich. Odpowiedzi nadeszły z większości państw europejskich (np. nie była reprezentowana Łotwa), z wielu państw pojawiły się pojedyncze głosy (Finlandia, Malta, Litwa), a największa była reprezentacja z Rumunii.

Z Polski w konsultacji wzięła udział jedna nieromska osoba prywatna (obywatel) i jedna instytucja administracji publicznej reprezentowana przez Romni. W tym drugim przypadku formularz nie został wypełniony w całości, a odpowiedzi dotyczące zarówno obecnej sytuacji, jak i zmiany dotyczącej Romów w zakresie głównych obszarów oceny sugerują, że sytuacja Romów w Polsce jest coraz lepsza, zmiana jest dobrze widoczna, a Romowie są w lepszej sytuacji niż reszta społeczeństwa w zakresie edukacji, zatrudnienia, mieszkalnictwa, dostępu do usług medycznych i dyskryminacji. Czyli w Polsce Romowie mają lepiej niż większość społeczeństwa i są mniej dyskryminowani niż przedstawiciele społeczeństwa większościowego. Szkoda, że zabrakło zarówno nazwy instytucji, jak też i danych kontaktowych do autorki tych informacji. Być może udałoby się w toku korespondencji ustalić na podstawie jakich danych i faktów wysnuła takie wnioski. Ostatecznie z Polski wyszły dwa komunikaty. Jeden mówi że zmian jest mało i sytuacja jest zła, drugi natomiast twierdzi, że jest dokładnie wręcz przeciwnie. Szkoda zatem, że respondentów z Polski było tak niewiele. Jednak w konsultacji średnia ocena sytuacji Romów przez reprezentantów administracji publicznej jest zasadniczo lepsza niż innych uczestników konsultacji, choć w żadnym przypadku nie aż tak entuzjastyczna jak w polskim – instytucjonalnym – przypadku.

Z całości konsultacji wynika, że do największych pozytywnych zmian (od 2011 roku) doszło na płaszczyźnie edukacji – ma ona dwukrotnie wyższy wskaźnik poprawy sytuacji w tym zakresie niż w pozostałych czterech głównych obszarach, w których dominuje okołopięćdziesięcioprocentowe stanowisko o braku jakichkolwiek zmian. Z kolei najsilniej (choć relatywnie dość słabo) mówi się o wzmocnieniu negatywnych trendów w zakresie dyskryminacji. Wskazuje to największą skuteczność działań edukacyjnych skierowanych do Romów, związaną z młodszymi pokoleniami, które w jakimkolwiek stopniu korzystają z szansy na wyrównanie poziomu edukacyjnego. Jednocześnie pokazuje, że dyskryminacja zależna najbardziej od społeczeństwa większościowego ma się całkiem dobrze i o ile jakakolwiek zmiana w tym zakresie zachodzi wśród nie-Romów, to jest to zmiana wzmacniające negatywne podejście. Nawet w zakresie trudnej i najbardziej kosztownej kwestii mieszkalnictwa sytuacja jest nieco lepsza.

https://ec.europa.eu/info/consultations/public-consultation-evaluation-eu-framework-national-roma-integration-strategies-2020_en

Dyskryminacja znajduje się także na pierwszym miejscu spośród czynników, które według uczestników konsultacji mają wpływ na złą sytuację/wykluczenie Romów 

https://ec.europa.eu/info/consultations/public-consultation-evaluation-eu-framework-national-roma-integration-strategies-2020_en

Co ciekawe – dopiero na piątym miejscu w tym pytaniu znalazły się niewystarczające fundusze, a pozostałe główne kategorie wiążą się z czynnikami potencjalnie sprzyjającymi realizacji polityki publicznej wobec Romów.
W przypadku większości odpowiedzi (jednak zaledwie 60%) to Unia Europejska jest głównym graczem i sprawcą realizacji zmian, ponieważ sam poziom (NGO, administracja i inne organizacje) krajowy i lokalny nie jest sobie w stanie poradzić z efektywną realizacją proromskiej strategii.
Wśród głównych osiągnięć dotychczasowej realizacji strategii przodują czynniki związane z instytucjonalną świadomością i umieszczeniem tematyki włączenia Romów w głównym nurcie zainteresowania Unii Europejskiej i zwiększoną koncentracją na kwestiach antycyganizmu oraz – nieco bardziej marginalnie – zagadnieniami pojawienia się celowych funduszy. Niestety nie pojawiły się wśród nich żadne konkretne, powszechne i mierzalne sukcesy oraz poprawa sytuacji w pięciu głównych obszarach zainteresowania konsultacji.

https://ec.europa.eu/info/consultations/public-consultation-evaluation-eu-framework-national-roma-integration-strategies-2020_en

Za największe wyzwania proromskiej aktywności i realizacji strategii w latach 2011-2016, zostały uznane wzrastająca dyskryminacja i antycyganizm oraz zbyt mały stopień uwzględniania problematyki integracji Romów w innych obszarach realizacji i planowania polityk zarówno na poziomie krajowym i wspólnotowym.
Wśród głównych priorytetów znalazł się dostęp de edukacji i zatrudnienia oraz problematyka walki z dyskryminacją oraz antycyganizmem. 

https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/6.png

Niestety na niskiej pozycji w tej kategorii znalazły się – niewątpliwie potrzebne ze względu na wielopoziomową ich dyskryminację – działania skierowane do romskich kobiet. Zastanawiający jest także jeszcze niższy wskaźnik wskazujący na potrzebę promocji romskiej kultury i sztuki. Być może jest on taki ponieważ tego typu masowa działalność raczej nie wpływa na poprawę sytuacji Romów (jak choćby festiwal w Ciechocinku). Jednak przede wszystkim należałoby się zastanowić nad tym czynnikiem w świetle powstania i działania wspieranego przez Radę Europy i Open Society Institute – European Roma Institute for Arts and Culture (ERIAC), lub też dokonać pogłębionej refleksji nad tą instytucją w świetle takich a nie innych wyników konsultacji społecznej w tym zakresie.

To wszystko to część podstawowych wniosków, jakie można wysnuć w oparciu o ogólną analizę odpowiedzi udzielanych w ramach w ramach konsultacji. Na podstawie tych danych zostanie także opracowany szczegółowy raport, jednak najważniejsze w tym przypadku będą wnioski, jakie będą z niego wynikały dla przyszłej romskiej strategii i w jakim stopniu zostaną one w niej uwzględnione.
Pozostaje liczyć na to, że pomimo połowy odpowiedzi z Polski przedstawiających sytuację Romów w samych superlatywach, Polska nie zostanie wyłączona z realizacji strategii, a nieograniczone niczym rzesze Romów z całej Europy nie ściągną (w liczbie powiedzmy ograniczonych 8 mln) do Polski – kraju mlekiem i miodem dla Romów płynącego.




niedziela, 28 stycznia 2018

Baśnie, których nie ma

Baśnie to po romsku paramisie.
Motywy baśniowe i te, które wiążą się z wszelkiego rodzaju symbolicznymi opowieściami zawsze były stałym elementem oralnej kultury romskiej. Przede wszystkim dlatego, że były głównym – jeśli nawet nie jedynym – nośnikiem historii, przekazywania doświadczeń i wyjaśniania świata.
Współcześnie przyjmują one o wiele bardziej różnorodne formy niż kiedyś. Mogą na przykłąd znajdywać swój wyraz w animacjach lub komiksach.  Często są składnikiem programów i działań edukacyjnych skierowanych (przede wszystkim) do dzieci – zarówno w ramach poznawania własnej kultury, jak i w realizacji programów międzykulturowych.  Ich elementy, a przynajmniej charakterystyczna dla nich (o ile charakterystyka będzie opierała się na powszechnie panującym stereotypie) stylistyka lub tematyka, są wykorzystywane także w aktywności kierowanej do dorosłych – na przykład związanej z walką z dyskryminacją.

https://www.partirdecero.org

Powstały także stylistycznie romsko-baśniowo sformułowane opowieści, które komentują  – podobnie jak ich cygańskie pierwowzory gatunkowe – ważne i jednocześnie niejednokrotnie bolesne dla Romów elementy ich historii. Tak jest w przypadku opowieści „Mietek na wojnie” Natalii Gancarz z ilustracjami Diany Karpowicz.

http://romowie.blogspot.com/2014/11/historia-maego-roma-w-auschwitz.html

Baśnie opowiadają o ważnych elementach życia każdej społeczności, tłumaczą związane z jej życiem i tradycją zjawiska, przypominają wydarzenia z przeszłości. Większość romskich wspólnot z różnych części Europy ma różne opowieści. Jednak legenda o praprzyczynie tułaczki wszystkich Romów związana z Ukrzyżowaniem, cygańskim stolarzem i gwoździach – różniąca się w szczegółach - wydaje się być najbardziej upowszechniona wśród większości romskich grup. Podobnie jest z opowieścią o kiedyś upowszechnionym micie egipskiego pochodzenia Romów. Część baśni romskich stanowi swoisty kanon, stały zbiór historii, które wyjaśniają złożoność świata i nawiązują do romskiej historii. Pozostałe mają swoich bohaterów, którzy przebrnąwszy przez przeciwności świata i losu – oczywiście zawsze zwyciężają.
Ficowski mówił, że w błyskotliwie sformułowanych legendach (baśniach), zagadkach i przysłowiach cygańskich najlepiej odzwierciedla się romska wyobraźnia i zdolność twórcza.


 To jego zbiór – „Gałązka z drzewa słońca” – jest najważniejszym opracowaniem cygańskich baśni w języku polskim. I jest tak, choć zostały wydane i „Cygańskie srebro” Zenona Gierały i „Zagubiona droga” Edwarda Dębickiego i „Baśnie cygańskie. Romane paramisia” Jana Mirgi

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/223616/cyganskie-srebro       http://www.gorzow.pl/PL/3134/3325/Basnie_wedlug_Edwarda_Debickiego/k/

Pierwsze wydanie „Gałązki z drzewa słońca” ukazało się na początku lat 60. W późniejszym czasie książka doczekała się licznych wznowień (najnowsze z 2013 roku), a ponadto została przetłumaczona na kilka języków, w tym japoński, angielski, niemiecki, włoski, estoński i francuski. Różni też byli ilustratorzy tego zbioru jednak zawsze obraz trafiał do czytelników i dobrze uzupełniał przekaz słowny.

http://garazilustracji.blogspot.com/2012/07/gaazka-z-drzewa-sonca.html

https://jarmila09.wordpress.com/2011/03/05/galazka-z-drzewa-slonca/


Baśnie zawarte w „Gałązce…” są takie jak powinny baśnie być: objaśniają świat, tłumaczą jego zawiłości, uzasadniają, tłumaczą, sięgają do podstaw, uczą, cieszą, smucą, opowiadają o uczuciach zwykłych ludzi, nagradzaniu tego co słuszne i karaniu za to co jest sprzeczne z zasadami i wspólnym dobrem.
Zręczny i przyjazny czytelnikowi opis tego, na co można się w baśniach opracowanych przez Ficowskiego natknąć, wykonała Alicja Szyguła.

http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/1780/basnie-cyganskie-galazka-z-drzewa-slonca.html

To, co z pewnością mocno wybija się we wszystkich opowieściach, to styl romskiego życia. Jest on taki jaki jest (zgodnie z folklorystyczno-mitycznym widzeniem Romów)– głównie wędrowny, wolny, zasłuchany w przyrodę, związany z naturą. Tak może i ma być w baśniach i legendach, nawet na festiwalu w Cichocinku i także w Gorzowie Wielkopolskim – dodając roztańczenia, śpiew i kolor. To jednak nie życie, nie codzienność prawdziwa.

I w tym kontekście warto przywołać fragment opisu, jak znalazł się na jednym z portali czytelniczych jako podsumowanie opisu zbioru baśni cygańskich w wykonaniu Ficowskiego:
Kto dzisiaj, widząc Cygana, dostrzega w nim spadkobiercę tej pięknej kultury?
Albo jest to pytanie retoryczne, albo prowokacyjne. A może po prostu miało być „fajnie”. Jednak nie jest.
Odpowiadając na nie - zapewne dostrzega większość widzów/słuchaczy wspomnianych powyżej dwóch największych polskich festiwali muzyki romskiej/cygańskiej. Widzą także ci, którzy inaczej niż widownia festiwali – zauważają w Romach przede wszystkim kogoś więcej niż kolorowe rozśpiewane korowody w barwnych strojach z cekinami w operetkowym stylu. Nie o to jednak zapewne chodzi w tym pytaniu.
Pojawia się tu bowiem kategoria jednego „Cygana” symbolizującego zapewne to jak Romowie mogą i są postrzegani w codzienności. Ten „Cygan” jest zapewne bezrobotny, nic nie robi, jeździ Mercedesem i wysyła dzieci żonę „do pracy” „na miasto”. Taki tam stereotypowy wizerunek niewdzięcznego Cygana, który w rzeczywistości z interpretacyjnym wysiłkiem być może odpowiada kilku procentom przedstawicieli tej grupy. I to raczej przyjezdnym (świeżo przyjezdnym), a właściwie przejezdnym, a nie polskim Romom (z Polskiej Romy), o których baśniach jest tu mowa. Współcześni Romowie (w rzeczywistości nie tylko z Polskiej Romy) nie tyle są „spadkobiercami” tej „pięknej kultury”, ile w dalszym ciągu ją tworzą. Nie doszło do jakiegoś gigantycznego pęknięcia romskiej rzeczywistości (poza Samudaripen, które jednak w omawianym zakresie nic nie zmieniło), które z wspaniałego mistycznego ludu o pięknej kulturze uczyniło upadłych złych Cyganów, którzy koczują i dokuczają swoją obecnością „nam”. Nie zmieniła się ich bolesna rzeczywistość, która ukształtowała takie a nie inne baśnie. Nawet nigdy nie wędrujący Romowie żyjący wśród nas, mają wciąż w swojej świadomości i szum wiatru i szmer strumienia i tajemniczość pochodzenia i mentalną oraz fizyczną spóściznę wędrówki i dalej są tymi, którzy swoją piękną kulturę tworzą.

Z romskimi baśniami jest trochę tak jak z ich kuchnią (i także religią). Nie ma czegoś takiego. Przynajmniej nie w czystej postaci. Romowie są otwarci. Przyjmują, adaptują, uznają wszystko to, co dobre, co sprzyja ich wspólnocie, ich własnemu i po swojemu rozumianemu rozwojowi, co bogaci ich jako grupę. Tak zaakceptowali na jakiś czas legendę o egipskim pochodzeniu i tak zapewne powstały – w oparciu o wzory i sposób myślenia wyniesione z północnych Indii – inne romskie baśnie. Z fragmentów, ze zlepków, z wizerunku własnego i tego, który jakoś po części został im narzucony, z własnych doświadczeń, z tłumaczenia siebie (przed samymi sobą) i świata.
Zatem romskie paramisi nie istnieją. Jednak dobrze, że można je poczytać.



czwartek, 18 stycznia 2018

Austriacki antycyganizm


Choć powyższy tytuł brzmi w pewnym stopniu oskarżycielsko, to jednak został on sformułowany z pełną odpowiedzialnością (popartą dokumentami), a ponadto można by sformułować analogiczny równoważnik zdania w stosunku do każdego z państw europejskich (i nie tylko), w którym mieszkają przedstawiciele społeczności romskiej. Tytuł ten nie oznacza także, że austriacki antycyganizm w jakiś szczególny sposób jest bardziej dotkliwy (lub łagodniejszy) niż ta forma dyskryminacji dotykająca mniejszość romską w innych państwach. Z pewnością jednak istnieją różnice pomiędzy antycyganizmem poszczególnych społeczeństw tytularnych, wynikające w takim samy stopniu z aktualnej sytuacji społeczno-ekonomicznej, jak iż doświadczeń historycznych.
Sam antycyganizm jest uprzedzeniem w stosunku do Romów, które może przybierać różne formy charakterystyczne dla negatywnego stosunku do jakiejkolwiek mniejszości. Podstawą atycyganizmu jest odmienność etniczną  Romów, co w powiązaniu z ich odmiennością w zakresie wzorców i zachowań kulturowych oraz wyglądu (zarówno typu antropologicznego, jak i ubioru), wywołuje negatywną reakcję i takież trwałe nastawienie przedstawicieli społeczeństwa większościowego. Dodatkowym elementem, na którym oparty jest antycyganizm są stereotypy, które przez większość społeczeństwa bezrefleksyjnie traktowane są jako prawdy opisująca rzeczywistość.
Antycyganizm jest także określany jako rasizm w stosunku do Romów.

Romowie w Austrii są reprezentowani przez kilka grup, które przybyły do tego państwa w różnym czasie. Poza „rodzimymi” (podzielonymi na 5 podgrup) istotną grupą są Romowie z państw byłej Jugosławii (przybyli po 1989 roku), a także Romowie z Bułgarii i Rumuni (najnowsza migracja). Zgodnie z trendem charakterystycznym dla państw niemieckojęzycznych, podkreślane jest wyraźne rozróżnienie na Romów i Sinti. Zróżnicowanie tych grup w Austrii wiąże się także z bardzo różną ich sytuacją w tym państwie, a co za tym idzie – także z różnymi potrzebami i zróżnicowaną skalą oczekiwań. Niekatulane już dane z 2010 roku mówią o zaledwie 25 tysiącach Romów, jednak obecnie może być ich nawet dwukrotnie więcej. Stanowi to co prawda zaledwie ułamek procenta, jednak i tak jest to – proporcjonalnie do liczby ludności – ponad 10 razy więcej niż jest w przypadku Polski.
Prawo austriackie wyróżnia mniejszości etniczne oraz mniejszości językowe, starając się – przynajmniej na płaszczyźnie zasad i reguł – zapewnić im możliwość swobodnego funkcjonowania w państwie i społeczeństwie. Jest to potwierdzone przez precyzyjne i liczne przepisy antydyskryminacyjne, między innymi będące konsekwencją przyjmowania regulacji ponadnarodowych. Austriacka strategia krajowa wobec Romów opracowana i realizowana zgodnie z unijna strategia ramową, nie odbiega w szczególny sposób od strategii przyjmowanych przez inne państwa członkowskie Unii Europejskiej. Warto jednak wskazać na realizowany od lat 90. XX wieku [romani] Projekt Uniwersytetu w Grazu, który jest cennym źródłem (nie zawsze całkiem podstawowych) informacji na temat Romów.

http://romaniprojekt.uni-graz.at/

Podstawą dookreślania aktualnej  sytuacji w zakresie antycyganizmu w Austrii jest trzecie z serii raportów „Antigypsyism in Austria”, opublikowany późną jesienią 2017 roku przez Romano Centro.

http://www.romano-centro.org/images/antigypsyism%20in%20austria%202015-2017.pdf

Romano Centro zostało założone w 1991 roku, a jego głównym celem ogólnym jest współpraca w celu oprawy warunków życia Romów i zmniejszenia ich dyskryminacji, przede wszystkim poprzez działania edukacyjne i kulturalne. Centrum organizuje warsztaty, szkolenia, koncerty, realizuje projekty wspierające Romów, wydaje także nieregularnie ukazujące się czasopismo Romano Centro częściowo w języku niemieckim, a częściowo romskim.
Wszystkie trzy raporty dotyczące antycyganizmu w Austrii zostały wydane jako numery specjalne tego czasopisma. Są one regularnie (skoro to trzeci raport, to już o regularności można mówić) wydawane co 2 lata (2013, 2015, 2017) i dotyczą (w tym także pierwszy) ostatnich dwóch lat, poprzedzających ich wydanie.
Raporty są skoncentrowane na przedstawieniu udokumentowanych przypadków rasistowskich zachowań w stosunku do Romów.

http://www.romano-centro.org/downloads/AntiziganismusEnglisch.pdf

W jakimś stopniu są zbliżone w swoich założeniach i sposobie gromadzenia materiałów do „Brunatnych ksiąg” Stowarzyszenia „Nigdy więcej”.
Jednak w raportach tych nie tylko pojawiają się skatalogowane i opisane przykłady zachowań i działań antycygańskich w Austrii. Są one uzupełnione o informacja na temat samego antycyganizmu, nazewnictwa Romów (Romowie, Sinti, Cyganie), komentarz dotyczący aktualnego w  Austrii w 2015 roku tematu mafii żebraczej, swoiste vademecum antycyganizmu (10 pytań na jego temat) poszerzone informacje źródłowe dotyczące tego tematu, rekomendacje do jego zwalczania, przykłady dobrych praktyk walki z nim z innych państw oraz listę miejsc wspierających ofiary antyromskiej dyskryminacji. Raporty odnoszą się nie tylko do aktywności obywateli Austrii, ale także do sytuacji, które zaistniały w związku z działaniami instytucji albo służb lub organów rządowych. Najnowszy z raportów (w każdym kolejnym badania przypadków antycyganizmu jest szersze, co zwiększa automatycznie liczbę kategorii w jakich dochodzi do takich zachowań) wyróżnia 9 kategorii głównych (media, skrajnie prawicowe media, politycy, dostęp do dóbr i usług, internet, policja, przestrzeń publiczna, miejsce pracy, edukacja) oraz dodatkową (other incidents). Zakres lokalizacji antycygańskich sytuacji/zdarzeń pokazuje szeroki ich przekrój.
Zagłębiając się w konkretne przypadki wskazane w raporcie można stwierdzić, że nie odbiegają one pod tym względem od tego, z czym Romowie mogą się zetknąć na przykład w Polsce. Różnica polega na tym, że jest ich po prostu mniej (tak jak i mieszkańców Austrii w porównaniu z populacją Polski), gdyż w każdym z raportów jest przytoczono ich około 60 (czyli 30 rocznie). W Polsce wystarczyłoby przeprowadzić wyłącznie monitoring polskojęzycznego internetu, aby zgromadzić tak obszerny zbiór w o wiele krótszym czasie.

Rozważając sytuację Austrii w związku z mniejszościami (różnego rodzaju) trzeba pamiętać o tym, że znacząca mniejszością w tym kraju (w Karyntii) jest mniejszość słowiańska (słoweńska), że Austria odważnie wprowadziła kilka latem temu przepisy regulujące prawa społeczności islamskiej (miedzy innymi wymaganie posługiwanie się Koranem tłumaczonym na język niemiecki) i że to Austria była pierwszym państwem, które naruszyło znacząco zasady Unii Europejskiej, co doprowadziło do zastosowania wobec niej sankcji. Za tę ostatnią sytuację odpowiedzialny był populistyczny polityk prawicowy Jörg Haider, nie kryjący się z antysemickimi, ksenofobicznymi i rasistowskimi poglądami. Został jednak ostatecznie zdyskredytowany, a po jego śmierci w 2008 roku okazało się, że był homoseksualistą.

Z antycyganizmem albo innymi zachowaniami o charakterze dyskryminacyjnych lub rasistowskich bardzo trudni jest walczyć. Systemy prawne państw europejskich nie są w stanie sprawnie zapobiegać tego typu działaniom pojawiającym się w różnych sferach funkcjonowania społeczeństwa. Część mieszkańców państw europejskich (i nie tylko) chętnie poddaje się negatywnemu nastawieniu skierowanemu przeciwko inny/obcym. Potrzeba obarczenia kogokolwiek odpowiedzialnością za zło i niesprawiedliwość tego świata (a bardzo często za własne niepowodzenia) jest ogromna. Chęć szukania i znalezienia kozła ofiarnego oraz wyżycia się na słabszych/nieumiejących zwrotnie i stanowczo zareagować jest bardzo mocno wbudowana w nasze prymitywne podstawy bycia człowiekiem, a kultura i cywilizacja nie zawsze potrafią nas do siebie na tyle przekonać, aby nie poddawać się tym instynktom.
Nie jest to żadne usprawiedliwienie zachowań i działań , które przeczą humanistycznie ludzkim (i niewątpliwie pozytywnie chrześcijańskim) podstawom leżącym u źródeł jedności europejskiej, a jedynie wskazanie jak trudno jest tego typu działania ograniczyć. Na tyle trudno, że czasem jedyną (w jakiś sposób nawet skuteczną) metodą jest ich piętnowanie. Choćby przez tworzenie spisów tego typu działań. Takich jak codwuletnie raporty „Romano Centro”.


poniedziałek, 8 stycznia 2018

Teraźniejszość i przyszłość romskiej przeszłości

Temat romskiej przeszłości i podejście zarówno nieromskich badaczy, jak i samych Romów do ich dziejów stał się szczególnie aktualny w ciągu ostatnich kilkudziesięciu (już) lat. O ile od końca XVIII wieku wiadomo, że pochodzą z Indii, a historię ich wędrówki do Europy i w samej Europie analizuje wielu badaczy (w tym w Polsce w szczególności Lech Mróz), to nie mniej ważnym zagadnieniem jest kwestia pamięci Romów o swojej przeszłości i tego jak sami są osadzeni we własnej świadomości historycznej. Wiąże się to z zapoczątkowaną w XX wieku mobilizacją etniczną (i narodową) Romów, z pytaniami o wspólną przeszłość, o losy Romów podczas II wojny światowej i o tradycyjną i modernistyczną tożsamość tej grupy. Ze względu na aliteracki charakter romskiej kultury i odmienne niż głównonurtowe podejście do dat i historii, pojawiła się nawet niemożliwa do udowodnienia i oparta na błędnych założeniach teza, że Romowie są ludem bez historii.

https://books.google.pl/books?id=VDuVQgAACAAJ&dq=inauthor%3A%22Angus%20Fraser%22&hl=pl&source=gbs_book_other_versions

Sięgając do badań romskiej przeszłości, ich losów w poszczególnych państwach, historii wyjścia z Indii, historii badań języka romani, nie sposób nie natknąć się na fundamentalne dzieła Angusa Fraser „The Gypsies” z 1992 roku. Książka ta, wydana także w Polsce („Dzieje Cyganów”), pozostaje wciąż podstawowym źródłem rozstrzygającym wielu kwestiach dotyczących romskiej historii. To, co można o niej powiedzieć, wyraził jeden z krytyków: „to doskonała książka, starannie opracowana, rzetelnie napisana i obficie ilustrowana”. Powstała ona w wyniku dziesięcioleci badań prowadzonych przez autora.
Poza badaniami Romów i ich historii Sir Agnus Fraser był urzędnikiem brytyjskiej służby cywilnej, a także zajmował się twórczością Georga Borrowa powołując do istnienia „George Borrow Society”. Postać tego XIX-wiecznego pisarza podróżniczego mogła wpłynąć na zainteresowanie Frasera Romami. Borrow podczas swoich podróży po Europie często spotykał się z tą grupą i nawet przez pewien czas żył wśród nich (z brytyjskimi Romanichal), co zostało przez niego opisane w „The Romany Rye” („Romski dżentelmen”) z 1857 roku. Także podczas pobytu w Hiszpanii poświęcił się badani i opisaniu w kolejnych publikacjach tamtejszych Cyganów, a pod koniec życia wydał „Romano Lavo-Lil” – słownik angielsko-romski.

http://www.gutenberg.org/ebooks/422

Angus Fraser zmarł w 2001 roku. Rok później w pracy zbiorowej „Roma Rights: Race, Justice, and Strategies for Equality” ukazał się jego artykuł, publikowany wcześniej w „Cambridge Review for International Affairs”. Jest to – nie licząc licznych tekstów publikowanych w „George Borrow Bulletins” –  jego ostatnia najważniejsza publikacja dotyczący Romów.


Tekst – choć niedługi – zawiera bardzo liczne informacje, odniesienia i myśli. Artykuł przede wszystkim przedstawia różne punkty widzenia dotyczące pochodzenia Cyganów i ich migracji. Fraser analizuje zarówno mitologizujące pochodzenie tej grupy pomysły z początków ich obecności w Europie, jak i późniejsze – równie fałszywe teorie powstające przez do końca XVIII wieku. Jedną z bardziej interesujących był pomysł J.C. Wagenseila, który twierdził, że Cyganie byli niemieckimi Żydami, którzy ukryli się przed prześladowaniami na 50 lat (w 1350 roku), a w późniejszym czasie ujawnili się, nieco już odmienieni.
Fraser wyjaśnia zarówno skomplikowaną sytuację dotyczącą etnonimu w rozróżnieniu na nazwy własne i nazwy nadane przez otaczjące ich społeczeństwo. Powraca także do swojej myśli wyrażonej w „The Gypsies”, że historia Romów ukryta jest w ich języku i w nim się w największym stopniu odzwierciedla. Skrótowo opisuje historię ich prześladowań w Europie – początkowo związaną z odrzuceniem przez mieszkańców XVI-wiecznej Europy – legendy o ich pielgrzymim życiu. Cytuje przy tym autorów tamtego czasu. Jednym z bardziej interesujących jest zapisana wypowiedź niemieckiego geografa na temat Cyganów: są narodem niemieckim, jednak zebranym spośród najbardziej leniwych ludzi.
Poza opisem rozwoju dalszych prześladowań omawia dokładnie początki badań naukowych nad pochodzeniem Romów, wskazując na rok 1782 i Johanna Rüdigera jako datę ich rozpoczęcia. To ten właśnie autor po raz pierwszy wskazał – zgodnie ze stanowiskiem Frasera – że ich historia i język powinny stanowić obiekty badań naukowych, a ich samych trzeba przestać traktować jako coś czego wszyscy się wstydzą. Nie wszyscy jednak badacze tamtego okresu (w tym i sam Heinrich Grellmann) byli zgodni co do konieczności zmiany podejście do przedstawicieli tej grupy, ograniczając się jedynie do badań naukowych skoncentrowanych na ich języku. XIX wieku stał się w konsekwencji w Europie czasem intensywnych badań językoznawczych nad Romami, poszukiwań konkretnych miejsc w Indiach, z których mogli wyruszyć i określania ścieżek ich migracji. To wówczas – mając na celu wyłącznie wyjaśnienie tajemnicy pochodzenia Cyganów – powołano do życia Gypsy Lore Society. Pomimo tak szerokiej działalności badawczej powszechny stosunek do nich nie ulegał zmianie. Ponadto wiele badań z tego okresu nieintencjonalnie przyczyniło się do rozwoju koncepcji czystości rasowej i w późniejszym czasie idei nazistowskich. Między innymi uważano, że skłonność do nomadyzmu jest uwarunkowana genetycznie, co miało stanowić argument przeciwko „mieszaniu się ras”, aby nie „zarażać” tym błędnym sposobem życia innych członków społeczeństwa niemieckiego.
Omawiając bardziej współczesne badania pochodzenia i szczegółów migracji proto-Cyganów Fraser przywołuje zarówno Vanię de-Gilę (JanKochanowski), jak i Iana Hancocka, szerzej koncentrując sią na analizach tego ostatniego. Jednak pomimo określania tego autora jako wybitnego, dodaje, że część danych podawanych przez Hancocka, można także inaczej interpretować, zatem wnioski nie są jednoznaczne i ostateczne. Zdroworozsądkowe podejście Frasera nie obarczone przynależnością etniczną i co za tym idzie jednak pewnym wbudowanym mitologizującym podejściem sprawiło, że nad wyraz subtelnie wskazuje na nie w pełni obiektywne naukowo podejście do niektórych faktów także kolejnych autorów zajmujących się odtwarzaniem cygańskiej drogi do Europy.
Pod koniec artykułu Fraser – jako bardzo interesujące – opisuje podejście Wima Willemsa, który stwierdził, że Językoznawstwo nigdy nie będzie w stanie udzielić rozstrzygających odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące rekonstrukcji historii Cyganów i dlatego też należy skupić się na nieco innym zakresie badań, odchodząc od nauk historycznych do nauk społecznych i poruszając takiej zagadnienia jak stygmatyzacja Romów i ich sytuacji jako wędrowców, którzy starają się różnymi sposobami znaleźć swoje miejsce w obcym i nieprzyjaznym im świecie rzeczywistości społecznej.
Szkoda, że w jednym z przypisów wydawca – pomimo dokładnego tłumaczenia kwestii nazewnictwa Romów przez Angusa Fraser – poczuł się władny i zmuszony do dodatkowego tłumaczenia dlaczego autor używa nazwy „Cyganie”.
Sam artykuł – w jakimś stopniu zbiera, częściowo powtarza i wykorzystuje to, co zostało szerzej opisane w „The Gypsies”. Pojawiają się tu jednak i nowe treści, informacje a także pełne zrozumienie, że przyszła romologia będzie obejmowała nieco inny zakres badań. Biorąc pod uwagę zwiększone zainteresowanie świata nauki historia Romów, kolejne (także w ramach badań genetycznych) możliwości i odkrycia, można żałować że Agnusowi Fraserowi zabrakło czasu na to aby jednak przeprowadzić kolejne wieloletnie analizy i poszukiwania i opracować kolejną książkę.

W opublikowanym w „The Journal of Nationalism and Ethnicity” w 2003 roku nekrologu/wspomnieniu po Angusie Fraserze, autor napisał, że był on łącznikiem pomiędzy starszym pokoleniem brytyjskich cyganologów zgormadzonych w Gypsy Lore Society, a nowymi – bardziej świadomymi społecznej rzeczywistości – autorami. Omawiany artykuł pokazał, że potrafił także dostrzec i wskazać przyszłe kierunki badań, wykraczające poza jego pokolenie romologów.