czwartek, 28 lutego 2019

Te „Cygany” i ci „Romowie” cz. 2


Druga część podjęcia tematu decyzji czy „Cyganie” czy „Romowie”, wiąże się z ważną naukowo publikacją, która ukazał się w zeszłorocznym (2018) numerze „Studiów Socjologicznych”, i która konkretnie dotyczy dokładnie tego tematu. Nie jest to oczywiście ani pierwsze, ani jedyne opracowanie starające się ostatecznie i jednoznacznie rozprawić z tym zagadnieniem, jednak jest z pewnością aktualne, erudycyjne i – co w tym przypadku ma znaczenia – pisane w perspektywie antropologicznej. Dzięki temu przyjmuje punkt widzenia odmienny od najczęściej reprezentowanego (językoznawczo-społecznego), a za swoją podstawę przyjmuje wyniki badań terenowych przeprowadzanych i interpretowanych zgodnie z kluczem antropologicznego paradygmatu. Oczywiście w wersji szczątkowej takie (i właściwie każde inne z punktu widzenia różnorodności nauk) podejście już się pojawiało, ponieważ niemalże każdy autor (bez względu na dyscyplinę nauk, które reprezentuje) piszący o Romach czuje się zobowiązany, choćby w przypisie i choćby cytując sposób wyznaczania zasięgu określenia „Rom” przez instytucje Unii Europejskiej lub Rady Europy, do tego aby określić (i w pewnym stopniu usprawiedliwić) stosowanie konkretnego nazewnictwa.
Jednak w tym przypadku powstały artykuł jest przede wszystkim bardzo obszerny (można go posądzić nawet o objętość dwóch standardowych artykułów naukowych), a zarazem jest opracowany przez dwuosobowy zespół naukowy, który w polskiej antropologii stanowi gwarancję wysokonaukowej i wysokointelektualnej zręczności. Oczywiście w ramach w pełni antropologicznego podejścia.

http://www.studiasocjologiczne.pl/pliki/Studia_Socjologiczne_2018_Nr3_s.179_203.pdf

Trzeba przy tym przyznać, że w Ewa Nowicka i Maciej Witkowski w artykule „Cygan czy Rom? Antropologiczna interpretacja sporu o słowa” zamieścili także ogólne wyjaśnienie kwestii językowego egzo- i endoetnonimicznego nazywania (nie tylko) Romów, w większości potwierdzając lub głębiej uzasadniając kwestie opisywane w wielu źródłach – także choćby w pierwszej części tego wpisu.
Nie ma oczywiście sensu streszczać lub opisywać całego artykułu – niewątpliwie warto go przeczytać w całości. Czy po to aby poznać argumenty przemawiające za takim a nie innym sposobem nazywania Romów, czy po to aby docenić w pełni antropologiczny sposób podejścia do tego zagadnienia, poparty licznymi źródłami i opracowaniami. Jednocześnie może być to okazja do podjęcia dyskusji z autorami, albo w ramach zgody z ich podejściem, albo też po to aby z nim dyskutować (oby merytorycznie).

Najciekawsze jednak w tym artykule są konkretne przykłady licznie przytaczane przez autorów, dotyczące kwestii rozróżnienia nazewnictwa.
Pierwszym z nich jest potwierdzenie konieczności przyzwyczajenia się Romów do tej nazwy, przywołana na końcu pierwszej części tego wpisu. Autorzy przytaczają dosłownie wypowiedź jednego z Romów z 2016 roku:
Cyganie… to znaczy... Romowie – jakoś nie mogę się przyzwyczaić...
I trudno się dziwić. Romowie raczej starają się nie iść pod prąd i nie tyle ulegają modom, ile w pewien specyficzny i typowy dla siebie sposób usiłują wtopić się w tło, poza swoją wizualniekulturową zauważalnością nie starają się wyróżniać, akceptując zmiany i starając się na nich skorzystać. Zatem jeśli do tego potrzebne i użyteczne będzie używanie określenia Romowie zamiast Cyganie – to nie ma z tym dla środkowoeuropejskich Romów problemu.
Problemem może być to nie tylko dla wspomnianych w pierwszej części Sinti, ale jak piszą autorzy artykułu – choćby dla części Kalderaszy (to ci jedyni prawdziwi Romowie – tak przynajmniej o sobie myślą), którzy innych Romów określają jako „lejaszy”.
Autorzy (za inną dwójką badaczy – Marushiakova i Popov) przytaczają także przykład Romów bułgarskich, co nie jest jedynym przykładem takiej lub zbliżonej sytuacji, którzy do swojej wersji dialektu języka romani na tyle mocno zaadaptowali egzoetnonim, że nazywają sami siebie (już) endoetninimicznie – „Rrom ciganjak”. W Polsce jest to o wiele prostsze ponieważ oficjalną nazwą własną zawsze będzie Rom. Co oczywiście nie wyklucza wewnętrznej możliwości nazywania się nawzajem lub samych siebie Cyganami.
Odrębnymi – także interesującymi przypadkami – są grupy Cyganów z Bałkanów (Grecja, Kosowo, Północna Macedonia), które nazywają się Egipcjanami (odwołanie do średniowiecznego wygodnego mitu pochodzenia Cyganów z Małego Egiptu jest tu dość wyraźne, choć jego lokalizacją była Anatolia, a nie Egipt, czego autorzy artykułu nie zauważają).

Bardzo interesującą częścią artykułu Nowickiej i Witkowskiego jest część opisana w perspektywie strukturalistycznej, sięgająca zarówno do kwestii językowych, jak i świadomościowych oraz tożsamościowych. Nie ma sensu jej streszczać, bo warto zapoznać się z całym bardzo spójnym wywodem myślowym, a każde jego skracania byłoby ze szkodą dla jego wewnętrznej logiki. Nie mniej interesująco wypada, co prawda bardzo ograniczona co do zakresu analitycznego i zbadanych przykładów, perspektywa podejścia do tego jak romologowie, Romowie i liderzy romscy eksplorują „Romów” i „Cyganów”. W tej części autorzy najszerzej z najpełniejszym uzasadnieniem przestawiają własne stanowisko. Zasadniczo wydaje się, że w przypadku używania tych nazw należy zachować zdrowy rozsądek. Trudno jest w ujęciu historycznym mówić o Romach, którzy wyszli z Indii, albo o grupach Romów zamieszkujących Bliski Wschód i Afrykę Północną. Argument, że jeśli komuś spośród Romów to przeszkadza, to należy trzymać się nazwy Romowie, jest chyba zbyt słaby, aby walczyć z prawą historyczną lub precyzją wywodu naukowego. Zupełnie inna sytuacja panuje w codzienności (tej w której w rzeczywistości Romowie są najbardziej dyskryminowani). Choć autorzy akurat ten aspekt pomijają, niewątpliwie w dyskursie codziennym zasadnicze znaczenia ma to, aby mówić Romowie, w celu zmiany powszechnej świadomości, na którą wpływają słowa jakich używamy, co zostało przedstawione w pierwszej części tego wpisu.

Z badania terenowego przeprowadzonego w oparciu o teksty wypowiadane przez romskich liderów podczas różnych konferencji i  dyskusji wyłania się obraz ukazujący dwoistość podejścia. Dla jednaj grupy (reprezentowanej nieustępliwie przez Romana Kwiatkowskiego i pominiętego – co dziwi – w tekście artykułu Roman Chojnacki ) określenie „Cygan” będzie obraźliwe, uwsteczniające, antytożsamościowe, dla drugiej grupy (Bogdan Trojanek, Edward Dębicki) będzie akceptowalne, bo są (między innymi) muzykami tworzącymi muzykę cygańską. Natomiast większość zwykłych Romów jest przywiązana do nazwy Cyganie i nawet jeśli często oczekują mówienia o nich i do nich „Romowie”, to sami o sobie częściej mówią „Cyganie”.
Niewątpliwie proces (nazwany tak przez Lecha Mroza) romizacji Cyganów postępuje nieustępliwie. Młodsze pokolenia Romów częściej bywają dobrze wykształcone, mają też świadomość tworzenia się nowej (zewnętrznej) tożsamości Romów, w której budowaniu nowoczesna nazwa ma znaczenia i pełni określoną integrującą funkcję. Często nie jesteśmy w stanie zaobserwować zmian dziejących się w języku zadziwiająco szybko. Uzus językowy jest na tyle płynny, że umyka nam to jak zmienia się język i stosowalność niektórych określeń. Z pewnością  jednak nazwa „Romowie” sukcesywnie się upowszechnia i jest coraz częściej używana. Być może za kilkanaście lat nie będzie się już nawet mówił o cygańskich zespołach pieśni i tańca wykonujących cygańską muzykę, ale wszystko to zostanie zastąpione romskimi i zespołami i romską muzyką. Najtrudniej będzie porzucić śledzia „po cygańsku”, ale i to uda się zaakceptować językowej rzeczywistości społecznej.

 W zakończeniu autorzy artykułu pozostawiają w jakimś stopniu otwartym pytanie „Cygan czy Rom”, choć prezentując swoje i liderów stanowisko wyraźnie opowiadają się za nowoczesnym rozwiązaniem tej kwestii. Stawiaj przy tym wiele słusznych pytań, które tym razem odnoszą się do każdego z możliwych wariantów używania lub nieużywania jednego z dwóch określeń, zarówno w układzie historycznym, jak i współcześnie, zarówno przez Romów, jak też i nie-Romów. Ostatecznie – jak to antropolodzy chyba mają w zwyczaju –  autorzy pomijają jako (zapewne) nieistotne kilka (jednak) ważnych wątków, co jednak można usprawiedliwić zastrzeżeniem zawartym w tytule tekstu. W końcu jest on tylko i zarazem aż „antropologiczną interpretacją sporu”, a nie rozstrzygająca i pełną analizą szeroko opisanego w literaturze zagadnienia.



poniedziałek, 18 lutego 2019

Te „Cygany” i ci „Romowie” cz. 1


Zdawałoby się, że temat tego czy należy, czy trzeba i czy można mówić Romowie a nie Cyganie jest wyciśnięty jak cytryna po przyrządzeniu kilku herbat. Zagadnienie było wielokrotnie omawiane, opisywane i eksplorowane w takim stopniu, że mogłoby się wydawać, że oczywistym jest, że jeśli nie chcemy obrażać, to jedynym rozsądnym sposobem nazywania Romów w przestrzeni publicznej jest właśnie określenie „Romowie”. Jednak takie wydawanie się jest chyba wyłącznie popełnieniem błędu internalizacji i przypisywania „wszystkim” podejścia, jakie się samemu reprezentuje. 


Oczywiście z samą nazwą Romowie nie jest tak prosto jak można by oczekiwać i jak być może by się chciało. W naturalny (i słuszny) sposób mówić o historycznych Romach wychodzących z Indii (czy nawet dochodzących do Europy lub się po niej rozprzestrzeniających w Średniowieczu) trudno utrzymać słuszną nazwę i „Cyganie” są jedynym możliwym do użycia określeniem w kontekście tego typu badań historycznych. Niewątpliwie nie można też odrzucić niechęci niektórych przedstawicieli tej grupy do nazwy „Romowie” używanej przez nie-Romów (tu motywacją może być chęć bycia niewidocznym i niezauważalnym dla obcych, więc po co nazywać niewidziane i to w hermetycznym w swej dostępności języku). Niemieccy (polska nieliczna ich grupa akceptuje to określenie) Sinti także nie poczuwają się do bycia „Romami”, co znajdywało odzwierciedlenie w nazwach organizacji, tekstach naukowych i dokumentach strategicznych oraz programowych powstających w całej Europie jeszcze niemalże do końca pierwszej dekady XXI wieku. Rozszerzając (niesłusznie zresztą) ten podział na całą sytuację „Cyganów” w Europie przez jakiś czas przyjęło się nawet używać określenia „Sinti” na bezproblemowych (z ogólno-społecznego i przede wszystkim unijnego punktu widzenia) przedstawicieli tej grupy zamieszkujących państwa Unii Europejskiej do 2004 roku, w opozycji do Romów, którzy byli obywatelami państw wówczas wchodzących do Unii Europejskiej, którzy – jak się wkrótce okazało głównie choć nie jedynie na przykładzie Romów rumuńskich – zaczęli sprawiać problemy w większości państw europejskich. Podział ten był równie wygodny, co nieprawdziwy i nieprawidłowy w tej chwili można go chyba traktować jedynie jako historyczny element europejskiej etnicznej rzeczywistości.
Nieco zamieszania jak zawsze pozostaje z nazywaniem romskich kobiet. Określenia „Cyganka” pojawia się o wiele rzadziej niż „Cyganie” lub „Cygan”. Trudno przy tym w pełni (choćby na pewien niewielki dysonans pojawiający się przy jego użyciu w języku polskim) zaakceptować słowo „Romka”, co jest połączeniem endogenicznej nazwy z egzogeniczną metodą tworzenia formy żeńskiej. Pomimo tego nazwa ta jest uważana za prawidłową i wciąż wygrywa z w pełni endogenicznie prawidłowym określeniem „Romni”.
Jednak pierwszą przyczyną sięgnięcia ponownie do rozważań na linii Rom-Cygan, nie są powyższe kwestie, ale niewielkie dwutygodniowe badanie internetu i częstotliwości pojawiania się w serwisach informacyjnych słów „Rom” oraz „Cygan”. Bez wyjaśniania technicznych, logistycznych i metodologicznych szczegółów samego badania i uzyskanych wyników, można stwierdzić że częściej pojawie się w stosunku do przedstawicieli mniejszości romskiej określenie „Cygan”.
To, co najciekawsze, to oczywiście komentarze i wypowiedzi nie dziennikarskie, ale osób komentujących informacje lub jakiekolwiek materiały zamieszczane w internecie. Pisząc, nie są spętani wymogami etyki zawodowej, a brak anonimowości wcale nie przeszkadza im mówić (pisać) wszystkiego co przyjdzie im do głowy, bez nawet próby przemyślenia jakie są realne konsekwencje ich wypowiedzi. Najczęściej określenie „Cygan” jest używane bez jakiegokolwiek uzasadnienia, jako naturalna nazwa dla tej grupy etnicznej. W większości takich przypadków wypowiedzi mają charakter negatywny (dyskryminujący, obraźliwy, napastliwy, mający znamiona mowy nienawiści…). Jednak część wypowiedzi osób używających słowa „Cygan” (lub „cygan”) nie jest w ten sposób nacechowana i po prostu opisuje jakiś fragment naszej rzeczywistości. Wśród tych wszystkich wypowiedzi pojawiają się czasem wyjaśnienia nieużywania nazwy własnej „Romowie”. Można je skategoryzować w trzech grupach.
Po pierwsze jest to radość z walki z systemem. W tym przypadku „system” to międzynarodowe zasady i polskie ponadnarodowe zobowiązania (np. w ramach Unii Europejskiej) oraz ci, którzy dążą do zasad równego traktowania, prze co wprowadzają (lub też raczej wprowadzali) zmiany do nazw (naszych polskich, tradycyjnych, najlepszych) i mówią nam jak mamy mówić w ramach poprawności politycznej. Chętnie wyjaśniają że są jej przeciwni i dlatego nie przyjmą nazwy „Rom”, która nic nie znaczy, tylko normalną nazwę, której zawsze w Polsce wszyscy używali, czyli „Cygan”.
Druga grupa chce koniecznie pokazać, jak bardzo czegoś nie wie i jak nisko ocenia – najczęściej nie rozumiejąc nic – istnienie jakiejkolwiek wiedzy, całkowicie odmiennej od mniemań, jakie fałszywie i na podstawie subiektywnie interpretowanych fragmentów rzeczywistości sobie w głowach wszyscy tworzymy. Ta grupa najpierw twierdzi, że to żadni „Romowie” tylko „Cyganie” i wyjaśnia, że Romowie to z Rumunii, a to żadni tacy, bo to polscy są… To oczywiście nie jedyny schemat i można tu znaleźć różnorodne warianty tego kim są lub nie są Romowie i Cyganie, dodając do tego najczęściej Rumunię, ale i Indie i czasem nawet Egipt.
Trzecie grupa opiera się na wiedzy prawdziwej, ale jednak jednostkowej. Właściwie trudno to nazwać wiedzą, jest to jednak bardziej praktycznie używana informacja. „To zwykli cyganie są. Ja wiem”. Bo piszący po prostu tych „cyganów” spotkał, zna ich, rozmawiał, mieszkał obok nich itp. itd… I on wie. I oni mu powiedzieli i on widział i słyszał. Więc nikt nie przekona go że ma mówić inaczej.
Tyle uzasadnień. Ci którzy używaniem „Cygan” starają się obrazić lub zdyskredytować tę grupę, nie tłumaczą się ze swoich zachowań językowych, lecz przyczyna jest to jasno widoczna. Podobnie jak to, że najczęściej mają świadomość nazwy poprawnej politycznie.

Romowie sami zażyczyli sobie używania nazwy „Romowie” w miejsce „Cygan” (lub „Gypsy”), ze względu na chęć bycia traktowanymi na równi z innymi narodami. I właśnie jednym z modernistycznych narzędzi takiego procesu jest upowszechniania nazwy własnej w miejsce nazw zewnętrznych i obcych, które w przypadku Romów (na podstawie różnych doświadczeń historycznych oraz konstruowanych setki lat stereotypów) mają negatywne, utrwalone w mowie codziennej, konotacje. Co więcej używane przez kilkaset lat narzucone nazwy Romów dorobiły się (nie tylko w języku polskim) znacznego obciążenia pod postacią przysłów i powiedzeń o negatywnej wymowie. A w końcu „przysłowia mądrością narodu” więc warto im ulegać. Nawet „Kowal zawinił, Cygana powiesili” może być traktowane nie jak potwierdzenie niesłuszności oskarżania o wszystko Romów, ale jak iście kukluxklanowska wskazówka.
Oczywiście nie wszyscy Romowie zażyczyli sobie być tak nazywani, ale w ich imieniu uczyniła to kilkadziesiąt lat temu grupa osób, które miały jakiekolwiek podstawy do tego aby móc reprezentować Romów. Jednocześnie mieli oni świadomość, że jest to konieczne i że jest to początek procesu mającego zapewnić Romom uznawane i równe miejsce w świecie wśród innych narodów.
Do tego należy dołączyć elementy koncepcji pragmatyczno-językowych i semantykę ogólną, które (w skrócie) jasno dowodzą, iż świadomość ludzka jest zależna od języka. Zatem używając słów nacechowanych negatywnie wobec jakiejkolwiek grupy wzmacniamy lub nawet budujemy naszą określoną (negatywną) postawę w stosunku do tej grupy.

Co ciekawe, Romowie do nazwy „Romowie” sami się muszą przyzwyczajać i nauczyć się przyjmować jej użycie. I nie chodzi tylko o takie skrajnie wyłączeniowe podejście jakie reprezentują niemieccy Sinti, ale na przykład o to, że dla części Romów nie ma żadnego znaczenia, czy mówi się o nich i do nich Cygan czy Rom. Inni natomiast milcząco akceptują jedną i drugą nazwę, tak jak przyjmują całą rzeczywistość, nawet jeśli mają świadomość różnicy. Jednak bardzo ważnym jest obecnie to, że odmienne jest nastawienie osób mówiących do nich i o nich „Romowie”, od tych którzy będą używali „Cyganie”.



piątek, 8 lutego 2019

Jak chronić dzieci


Nie ma wątpliwości, że ochrona dzieci i dbanie o nie, to kwestia istotna dla każdego społeczeństwa i społeczności. Jednak równie niewątpliwie, zakres dbałości o potomstwo i jego prawidłowy rozwój (w tym zdrowotny) zależy od świadomości dorosłych. Ta z kolei uzależniona jest od wiedzy ogólnej, koncentracji na konkretnym zagadnieniu, kontekstów społecznych oraz nawyków kulturowych.
Sytuacja romskich dzieci jest bardzo zróżnicowana, podobnie jak różne są poszczególne grupy, wspólnoty i rodziny Romów. Dlatego też, są wśród nich dzieci, których wychowanie i poziom dbałości o nie, nie różnią się od polskiej średniej krajowej, czasem nawet – np. ze względu na wykształcenie lub wysokie zarobki rodziców – może być wyższy. Niestety ze względu na częstsze braki w wykształceniu i zdarzający się częściej niż w średniej krajowej brak stałego zatrudnienia, a także wciąż niestety często gorsze warunki zamieszkania i życia, bywa że o dzieci dba się w ograniczonym zakresie. W skrajnych sytuacjach dzieci są zmuszone wspierać budżet domowy i zamiast uczęszczać do szkoły wysyłane są w celu podejmowania aktywności żebraczej. W rzeczywistości w Polsce skala tego zjawiska jest znikoma i dotyczy przede wszystkim pozostających w bardzo złej sytuacji romskich migrantów, z czym starają się (poprzez okazywanie pomocy organizacyjnej i finansowej) walczyć zarówno samorządy miejskie, jak i organizacje pozarządowe. Jednak w państwach, w których liczba Romów jest większa niż w Polsce i żyją oni w większości (lub mniejszości) na niższej stopie życiowej niż mieszkańcy Polski, o wiele częściej dochodzi do takich sytuacji.
Z niskim poziome życia wiąże się bardzo wiele negatywnych zjawisk i okoliczności wpływających negatywnie na rozwój dzieci i możliwość zapewnienia im zrównoważonego pod każdym względem rozwoju.

https://www.advicenow.org.uk/file/2526/download?token=If--bXM2

„A survival guide to Child protection for Roma parents” dotczy ogólnej ochrony dzieci, w tym ochrony przed rodzicami. W rzeczywistości jest to instrukcja minimalnego wymaganego przez system brytyjski traktowania dzieci, uzupełniona o poradnikową instrukcję postępowania w stosunku do osób mogących być zaangażowanymi w jakiekolwiek instytucjonalne i administracyjne działania. Ponadto dokładnie wyjaśnione są tam wszelkie procedury (także sądowe), łącznie ze szczegółowymi spisami danych i dokumentów potrzebnych w tego typu sytuacjach. Z jednej strony publikacja ta jest wydana bardzo przyjaźnie, jest czytelna i kolorowa, z drugiej natomiast niepozostawia żadnych złudzeń i konkretnie informuje o możliwych – ze względu na nieprzestrzegania określonych zasad – konsekwencjach. Ten pragmatyzm nie przeszkadza jednocześnie temu, że jest to jednocześnie dobry poradnik, mogący – w przypadku stosowania – na obniżenie negatywnych wskaźników związanych ze zdrowiem Romów, włączając w to także kwestie drobny lub większych wypadków, jakie mogą zdarzyć się dzieciom.
Oczywiście opieka nad dzieckiem i dbanie o nie, nie sprowadza się wyłącznie do zaspakajania potrzeb zdrowotnych, jednak niemalże każda inna sfera ostatecznie w jej zakresie w jakimś stopniu się odzwierciedla. W przypadku tej części Romów, która mieszka w warunkach poniżej minimum socjalnego (wg średnie unijnej – 25% romskiej populacji) występuje problem z dostępem do podstawowych usług komunalnych, a warunki mieszkaniowe są bardzo złe. Bez bieżącej wody, zagospodarowania domowej przestrzeni sanitarnej, nie można zagwarantować dzieciom w pełni higienicznego trybu codziennego funkcjonowania. To może prowadzić do zwiększonej zachorowalności na choroby nie tylko zakaźne. Przy braku pracy trudno jest zmienić warunki mieszkaniowe, a braki w wykształceniu i ustna romska tradycja sprawia, że wiele chorób lub dolegliwości bądź jest lekceważona (aż będzie za późno na leczenie), albo – co na to samo wychodzi – leczona metodami tradycyjnymi, które choć zapewne skuteczne, przegrywają
Podsumowując w znacznym uproszczeniu – negatywna różnica w danych o stanie zdrowia Romów w stosunku do tych samych danych całej populacji europejskiej wynikają z wielu czynników społecznych i w znacznym stopniu ukazują jak zła jest sytuacja Romów w innych dziedzinach życia.
https://romowie.blogspot.com/2014/05/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html

Długofalowe skutki złej sytuacji mieszkaniowej i zawodowej, niskiego poziomu wykształcenia i dyskryminacji codziennej, dotykają przede wszystkim romskie kobiety i dzieci.
Jak podają różnorodne dane (gromadzone w różnych latach, przez różne instytucje i według różnego klucza wyboru oraz sposobu analizy danych), aż ponad połowa Romów nie osiągnęła 15-go roku życia. Średnia dla nie tak młodych wszystkich innych narodów europejskich to nieco ponad 20%. Natomiast liczba Romów po 64 roku życia to zaledwie jedna szósta osób w tym samym wieku w średniej europejskiej.  Od połowy lata 20. XXI wieku nieco zmienił się trend wśród europejskich Romów i średnia wieku tej społeczności (25 lat, w porównaniu z 40 lat średniej europejskiej), zaczęła nieco rosnąć, jednak jest to proces powolny.
W dalszym ciągu średnia oczekiwana długość życia Romów jest niższa (nawet do 14 lat – w zależności od płci i państwa) niż średnia, a porównując dane dotyczące tego samego wieku – Romowie aż o 15%  (do 20%) częściej są przewlekle chorzy lub mają jakikolwiek stopień niepełnosprawności. To w sumie ponad 400000 osób w Europie (tylu mieszkańców ma Szczecin).
Poziom przyszłego zdrowia obecnych dzieci nie zależy wyłącznie od warunków życiowych, ale także i od wzorów zachowań otoczenia i najbliższej rodziny – w tym przede wszystkim rodziców. Większość Romów używa nikotyny, a blisko połowa palących Romów rozpoczęła nałogowo używać tytoniu między 15 a 16 rokiem życia. Jedna trzecia Romów nigdy nie była u dentysty i tyle samo ma ubytki w uzębieniu, a o szczepieniach pamięta zalewie 75% populacji.


Bardzo poważnym problemem romskich rodzin jest kwestia wypadków dzieci ( i dorosłych). Wynika to z warunków w miejscu zamieszkania, miejsc w których bawią się dzieci, brakiem opieki dorosłych nad nimi (starsze dzieci zajmują się młodszymi) i wieloma innymi codziennymi czynnikami. W całej populacji Romów ponad 10% w ciągu ostatniego roku miało jakiś wypadek. Ponad 40% z nich miało miejsce w domu. W Europie średnia wypadków w ciągu życia dla dorosłych wynosi niecałe 7%. Dla dzieci jest jeszcze niższa. Dane te jednak całkowicie odbiegają od tego jak wygląda sytuacja wśród Romów.
W takiej sytuacji warto by było rozpowszechnić wśród Romów zbiór zasad, które podwyższają poziom bezpieczeństwa dzieci. Oczywiście problem jaki się pojawia i który dotyczy wszystkich sytuacji gdy w formie pisemnej kierujemy cokolwiek do tej grupy, to fakt, że część spośród Romów ma problem z czytaniem w języku polski, a na pewno nie ma nawyku stosowanie się do zasad opisanych w jakichkolwiek publikacjach. Zatem problemem, który mogą rozwiązać chyba tylko naprawdę aktywni asystenci romscy, jest dotarcie z odpowiednią informacją do tej grupy.
Bardzo dobrze opracowany jest spis pomocnych zasad opracowany prze działające od 1895 roku brytyjskie stowarzyszenie The National Societyfor the Prevention of Cruelty to Children.

https://www.nspcc.org.uk

Przykładowe, opracowane przez tę organizację zasady dotyczące pozostawiania dziecka samego (w domu) przedstawiają się następująco:
- niemowlęta, małe dzieci i bardzo małe dzieci nigdy nie powinny pozostawać same,
- sieci w wieku poniżej 12 lat są zazwyczaj zbyt mało doświadczone, aby poradzić sobie w nagłych wypadkach i nie powinny pozostawać w domu same przez dłuższy czas,
- dzieci w wieku poniżej 16 lat nie powinny zostawać same w nocy,
- dziecko nie powinno nigdy pozostawać w domu sam, jeśli nie czuje się z tym dobrze, niezależnie od wieku,
- jeśli dziecko ma dodatkowe potrzeby, należy je uwzględnić, zostawiając je w domu samodzielnie lub ze starszym rodzeństwem,
- zostawiając młodsze dziecko ze starszym rodzeństwem, trzeba pomyśleć o tym, co może się wydarzyć i czy oboje byliby w tych sytuacjach bezpieczni?
To nie jedyny spis zasad jaki udostępnia NSPCC, jednak nawet przestrzeganie tak podstawowych norm pozwoliłoby na podniesienie poziomu bezpieczeństwa romskich dzieci. Zresztą trzeba przyznać, że nie tylko romskich. Jednak w ich przypadku – jak już zostało powiedziane – o wiele częściej dochodzi do domowych (i nie tylko) wypadków.



poniedziałek, 28 stycznia 2019

Jak to jest z kobietami


Generalnie nie do pozazdroszczenia jest sytuacja przedstawicieli grup mniejszościowych, którzy wyróżniają się spośród większościowego społeczeństwa jakiegoś państwa lub regionu. Jednak właśnie w taki sposób definiowane są mniejszości. Oczywiście nie musi być tak, że są ona zawsze celami działań dyskryminacyjnych, choć już samo odróżnianie się od normy i powszechności sprawia, że – jak pokazuje historia – niewiele potrzeba aby zostali wtłoczeni w rolę kozła ofiarnego i byli obciążani odpowiedzialnością za cokolwiek i za wszystko. Tak czy inaczej mniejszości istnieją i będą istniały. Ich przedstawicielom żyje się łatwiej, jeśli czynnikiem wyróżniającym jest jakaś jedna, niewidoczna  cecha. Tak jest choćby w przypadku mniejszości czeskiej w Polsce. Oczywiście nie jest to pełne zabezpieczeniem przed rozpoznawalnością przynależności do „nie naszych”, jednak nie wiąże się z automatyzmem i rozpoznawalnością w każdej sytuacji. Gorzej przedstawia się sytuacja gdy przynależność do mniejszości wiąże się z łatwymi do rozpoznania przez każdego cechami fizycznymi.
Tak oczywiście jest z Romami. W ich przypadku podstawowa przynależność etniczna/narodowa wiąże się z samym byciem Romem. Tego właściwie nie widać, bo jest głównie w sercu. Jednak już na tym poziomie Romom przypisane są konkretne nawyki kulturowe związane z ich tradycją i romską tożsamością, przejawiające się często konkretnymi zachowaniami. Ponadto, w Europie niepołudniowej Romowie są stosunkowo łatwo rozpoznawalni ze względu na ich wygląd, karnację, kolor włosów, a także (choć nie zawsze) sposób ubierania się. Mamy zatem do czynienia z grupą, która nie tylko inaczej ocenia otaczającą nas rzeczywistość, ale wyróżnia się i zachowaniem i wyglądem. Zatem w pełni wyróżnialna w łatwy sposób mniejszość, choć wielu Romów nie zidentyfikujemy nawet z nimi rozmawiając. Zasadniczo jednak Romowie są łatwym celem – nie zawsze świadomych – codziennych działań dyskryminacyjnych.
W o wiele gorszej sytuacji są przedstawiciele grup mniejszościowych, którzy dodatkowo i jednocześnie przynależą do mniejszości wyróżnianej według innych kryteriów. Tak jest np. w przypadku homoseksualistów należących do mniejszości etnicznych. Jednak nie trzeba sięgać do aż tak skrajnych przykładów i wystarczy wskazać na tych przedstawicieli mniejszości romskiej, którzy nie należą do innej mniejszości, ale do grupy, która pozostaje na mniej uprzywilejowanej pozycji zarówno w społeczności romskiej jak i w społeczeństwie większościowym. Chodzi tu mianowicie o romskie kobiety (Romni jak chcą Romowie, lub Romki jak czasem mawiają inni). To, że są one podwójnie wykluczone nie budzi żadnej wątpliwości, podobnie jak to, że dotyka ich wiele bolesnych problemów jak choćby przedwczesne i przymusowe małżeństwa.
Wielopiętrowe wykluczenie (i potencjalna takaż dyskryminacja) nie wiąże się jednak z tym, że dyskryminowane są romskie kobiety ze względu na przynależność do społeczności romskiej i dlatego także ze względu na bycie kobietą, ale z tym, że w społeczeństwie większościowym nie ma równości kobiet i mężczyzn, co odzwierciedla się wyraźnie w codziennej aktywności społecznej. Przykładem mogą być choćby nierówne płace za tę samą i taką sama pracę, a także dyskryminacyjne płciowo przyzwyczajenia językowe. Konsekwencją tego jest także wieloaspektowa dyskryminacja kobiet z mniejszości etnicznych.

Badanie przeprowadzone przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA, EU-MIDIS II 2016 rok) w 9 państwach członkowskich Unii Europejskiej pokazały, że spośród Romów pracę ma ponad dwukrotnie więcej mężczyzn niż kobiet, co wynika zarówno z ich dyskryminacji na rynku pracy, jak też i z tradycyjnego modelu romskiej rodziny i roli kobiet. Według tego samego źródła w zakresie edukacji przedszkolnej sytuacja jest wyrównana i choć ogólny wynik nie jest pozytywny (około 50%), to jednak nie ma prawie różnicy pomiędzy romskimi chłopcami i dziewczynkami. Podobnie zrównoważone wyniki badań widoczne są w zakresie podstawowego kształcenia obowiązkowego, a współczynnik scholaryzacji osiąga nawet 90%. Analizując długotrwałe ograniczenie aktywności (zawodowej i domowej związane najczęściej z chorobami) widać natomiast, że liczba Romni jest wyższa zarówno od przedstawicieli męskiej części tej mniejszości, jak i kobiet należących do społeczeństwa większościowego. Te szczątkowe dane w połączeniu choćby z danymi dotyczącymi stanu zdrowia romskich kobiet pokazują, że ich sytuacja w wielu obszarach codziennej aktywności jest gorsza niż w przypadku zarówno Romów, jak i całego społeczeństwa. Należy przy tym pamiętać, że to właśnie Romni są potencjalnym głównym czynnikiem możliwych pozytywnych, włączających zmian Romów. Pomimo podtrzymywania tradycji, będąc odpowiedzialnymi za codzienność i dzieci, są o wiele bardziej pozytywnie nastawione na możliwości poprawy warunków bytowych i zapewnienia lepszej przyszłości potomstwu, nawet kosztem niewielkich kulturowych ustępstw. Jednak na drodze do tego stoi nie tylko utrwalona romska tradycja (możliwa do powolnej ale konsekwentnej i trwałej zmiany), ale nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn w społeczeństwach państw europejskich.

Kwestia szczególnej sytuacji Romni była dostrzegana przez instytucje ponadnarodowe zajmujące się prawami człowieka i demokracją już w latach 90. XX wieku. Stało się to dzięki aktywności mniejszościowych i kobiecych organizacji pozarządowych. Dzięki temu podczas Pierwszy Kongresu Romów Unii Europejskiej, zorganizowanego przy wsparciu Komisji Europejskiej, w 1994 roku w Sewilli, romskie kobiety z całej Europy miały okazję po raz pierwszy na międzynarodowym forum przedyskutować swoje problemy. Efektem tego spotkania było ogłoszenie  „Manifestu romskich kobiet”, odnoszącego się przede wszystkim do potrzeby posiadania dostępu do edukacji jako środka umożliwiającego im walkę z dyskryminacją i uciążliwymi zasadami patriarchatu w obrębie własnej społeczności. Po ponad 20 latach od tego wydarzenia, sięgając do przytoczonych wyżej danych o wyrównanym poziomie udziału w edukacji podstawowej romskich chłopców i dziewcząt, można stwierdzić że w jakimś stopniu postulat dostępu do edukacji został zrealizowany.
W 1995 roku także Rada Europy skierowała swoje działania do Romni. Wtedy to Komitet Sterujący ds. Równości Między Kobietami i Mężczyznami zrealizował w Strasburgu „Hearing  of Roma/Gypsy women”, skutkujący zwiększoną (i do tej pory nieprzerwaną) koncentracją Rady Europy na problemach romskich kobiet.
Od lat 90. zarówno Unia Europejska, jak i Rada Europy wraz z innymi organizacjami ponadnarodowymi i międzynarodowymi nie porzucały już tematu Romni, włączając ich problemy do swojej aktywności związanej z poprawą warunków życia ludzkiego, równych praw, demokracji i wspólnych wartości. Realizowano liczne międzynarodowe kongresy, konferencje, spotkania, a także zaplanowano konkretne (i czasem częściowo nawet skuteczne) kampanie mające na celu poprawę ich sytuacji. W naturalny sposób często łączono tematykę kobiet z sytuacją romskich dzieci oraz sformalizowaną międzynarodową aktywnością młodzieży romskiej. Trzeba bowiem brać pod uwagę, to że ze środowiska młodzieży romskiej realizującego tego typu pozarządowe i międzynarodowe działania wyrastają przyszłe aktywne, otwarte i rozumiejące polityczne mechanizmy Romni. Powstające na przestrzeni lat liczne raporty i dokumenty odnoszące się do sytuacji romskich kobiet tworzyły tło do choćby (niestety) częściowego uwzględnienia szczególnych problemów romskich kobiet w ogólnounijnej strategii na rzecz Romów. W tym zakresie można było zrobić więcej i można było zawrzeć w strategii jeszcze wyraźniejsze odniesienia do szczególnej sytuacji romskich kobiet, jednak zabrakło do tego przede wszystkim woli politycznej. Tym bardziej zabrakło jakiejkolwiek woli podczas realizacji strategii romskich na płaszczyźnie krajowej, aby to właśnie kobiety były głównymi odbiorcami działań integracyjnych. Realizację kolejnych kursów zawodowych i doskonalących trudno bowiem uznać za wystarczające. Z aktualnego punktu widzenia wyraźnie dostrzegalna jest potrzeba weryfikacji i większej koncentracji na tych zagadnieniach w przyszłej romskiej strategii 2020+.
W „Strategy on the Advancement of Romani Women and Girls (2014-2020)” mówi się o tym, że pomimo wysiłków podejmowanych przez organizacje międzynarodowe w celu wsparcia problemów romskich kobiet, na poziomie krajowym i lokalnym poświęcono im bardzo mało uwagi, podczas gdy są one bardzo aktywne i istnieje wiele kobiecych romskich organizacji pozarządowych. Wiąże się to także z niewystarczającą reprezentacją ich przedstawicielek w oficjalnych ciałach doradczych i konsultacyjnych (także w Polsce). Ponieważ to właśnie romskie kobiety doświadczają najszerszego spektrum dyskryminacji, ważna w przyszłych działaniach jest koncentracja nie tylko na aspektach ekonomicznych i zawodowych, ale koniecznie należy włączyć do przyszłych strategii dotyczących Romów dyskurs na temat równości płci. Tylko to może bowiem zmienić życie romskich kobiet i przynieść realne korzyści wykraczające poza świetne wyniki badań ilościowych pokazujące choćby wzrost wskaźników scholaryzacji. Aby tego typu zmiana była możliwa, konieczna jest zmiana świadomości w tym zakresie elit politycznych i władz lokalnych.
Założenia tej strategii (Rady Europy i nieformalnej grupy Phenjalipe) są śmiałe, jednak w konieczny sposób uzupełniają aktywność Unii Europejskiej. Jeśli sytuacja Romów ma się trwale i pozytywnie zmienić, to koncentracja aktywności strategicznej na Romni jest czymś oczywistym, co przyniesie najtrwalsze skutki społeczne. Na drodze takiemu podejściu stoi utrwalony w świadomości społecznej stosunek do mniejszości, niewystarczająca reprezentacja romskich kobiet w polityce i na stanowiskach decyzyjnych, a przede wszystkim nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn w najbardziej oświeconych społeczeństwach Europy.



piątek, 18 stycznia 2019

Rozczarowujące uszczegółowienie


Wrażenie dotyczące odejścia Komisji Europejskiej przy ocenie działań na rzecz Romów realizowanych w ramach unijnej strategii od typowej oceny na rzecz powolnego koncentrowania się na całkowitym podsumowaniu jej skutków i przygotowywaniu nowej przyszłej strategii 2020+, które towarzyszy lekturze ostatniego komunikatu Komisji Europejskiej oceniającego europejską strategię integracyjną Romów, pogłębia się przy lekturze podstawowego dokumenty jakim jest Dokument roboczy służb Komisji (SWD(2018) 480 final).

  https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/swd_2018_480_1.pdf

Niemalże co roku przy okazji ogłoszenia sprawozdawczego komunikatu Komisji Europejskiej na temat strategii publikowany był (jedynie w języku angielskim) także na poły technicznego Commission Staff Working Document, zawierający bardzo szczegółowe informacje, których skrót znajdywał się ostatecznie zawsze w komunikacie, a właściwie wręcz – poza kilkoma formalnymi i deklaratywnymi częściami tego dokumentu – tworzył go. Tak jest też i w przypadku 2018 roku, jednaj podobniej jak sam komunikat można ocenić jako ogólnikowy i w małym stopniu oceniający strategię, tak też jest i w  przypadku dokumentu roboczego. Oczywiście zawiera on wiele naprawdę szczegółowych danych, jednak jego charakter jest inny niż jego poprzedników.
Co roku tego typu dokumenty były tworzone w oparciu o sprawozdania krajowe przekazywane do Komisji Europejskiej przez wyspecjalizowane lub też choćby jedynie oddelegowane do tego instytucje rządowe. Można przypuszczać, że były to strandardowe coroczne sprawozdania (lub wyciąg z nich) z realizacji krajowych strategii i na ich podstawie tworzono poszerzone, analityczne i odpowiednio sformułowane sprawozdania. Przypuszczenie dotyczące tego jak co roku było wynika z niemożliwości uzyskania jakiejkolwiek informacji na ten temat, zarówno z obecnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (Wydział Mniejszości Narodowych i Etnicznych, Departament Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych), jak też i z brukselskiego komisyjnego Directorate-General for Justice and Consumers (Dir D — Equality and Union Citizenship, 1. Non discrimination and Roma coordination). W obydwu przypadkach od blisko roku kontakt mailowy jest skutecznie ignorowany, a rozmowy telefoniczne sprowadzają się do odsyłania do innych komórek organizacyjnych i prób przesuwania odpowiedzialności za przygotowywania sprawozdań. Niestety zarówno w polskim, jak i unijnym przypadku, trudno jest przebić się przez biurokratyczno-administracyjny system i wydobyć jakiekolwiek informacje.
Jednak w 2018 roku łatwo jest zidentyfikować źródła danych, na podstawie których powstał dokument, choć to właśnie za sprawą owych źródeł, ma on odmienny charakter, niż miało to miejsce dotychczas. Są one literalnie podane w samym dokumencie Służb Komisji. Teoretycznie, biorąc pod uwagę zakres owych źródeł, jest on o wiele szerszy i ma charakter związany raczej (nie wyłącznie) z badaniami jakościowymi niż ilościowymi, co było zjawiskiem dominującym w poprzednich latach. Biorąc jednak pod uwagę brak wielu danych i badań ilościowych dotyczących Romów i realizowanych wobec nich praktyk integracyjnych w  ramach proromskiej unijnej strategii, wydaje się (bardzo subiektywnie), że jednak większą wartość (faktograficzną) miały porównane konkretne dane pochodzące z wszystkich (a nie np. z 11 wybranych) państw członkowskich, niż wyniki analizy jakościowej (pięknie zaprojektowane i opisane w dokumencie roboczym), zaprezentowane w sprawozdaniu.
Zakres źródłowy podstaw dokumentu roboczego Służb Komisji jest naprawdę imponujący i obejmuje: przegląd literatury, rozmowy telefoniczne i bezpośrednie z kluczowymi zainteresowanymi stronami w państwach członkowskich, kluczowymi interesariuszami w trzech krajach objętych procesem rozszerzenia, pracownikami Komisji, posłami do Parlamentu Europejskiego, przedstawicielami organizacji pozarządowych na poziomie UE, analiz danych krajowych (11 wybranych – bez Polski – państw członkowskich), wyniki otwartych konsultacji publicznych, ukierunkowanych badań organizacji pozarządowych, dane dostarczone przez państwa członkowskie w internetowym narzędziu sprawozdawczym do corocznych sprawozdań przekazywanych Komisji (z lat 2015 i 2016), dokumenty programowe EFSI, badanie FRA z 2011 i z 2016 (EU-MIDIS II), regionalne badanie Romów przez Bank Światowy z 2017 roku, liczne dyskusje podczas warsztatów ewaluacyjnych na temat wstępnych ustaleń oceny. Biorąc poda uwagę tak pokaźny zasób źródeł danych można by spodziewać się opracowania nie tylko obszernego (tak jest), ale i sięgającego do licznych danych liczbowych, porównań efektywności działań krajowych, wyraźnej identyfikacji wzorcowych działań (nawet jeśli nie są możliwe do przeniesienia do innych państw), krytyki pojedynczych działań i generalnie i uogólniając – konkretów. Tymczasem powstał dokument przede wszystkim o charakterze ogólnostrategicznym, nastawiony na identyfikację obszarów aktywności i działania, który jest interesujący z  punktu widzenia podejście do tematu romskiej strategii i samooceny aktywności instytucjonalnej Unii Europejskiej, jednak jest on mało konkretny i w rzeczywistości niewiele wnoszący do wiedzy (także tej umożlwiającej jakąkolwiek ocenę elementów realizowanej strategii lub kierunkujący praktyczne działania), tworzący jednak podstawę polityczną do przeszłych działań strategicznych, w szczególności do ukształtowania zaplecza ideologicznego i ogólnego ukierunkowania strategii 2020+.
W praktyce widoczne jest, że w oparciu o badania i ocenę śródokresową (wykonana na półmetku realizacji strategii), kształtowana jest już podstawa oceny całości realizacji działań przez Unię Europejską i państwa członkowskie. Co więcej, wydaje się, że dla twórców dokumentu istotniejszy jest ogólny ogląd problematyki realizacji romskiej strategii nie z punktu widzenia i w perspektywie państw członkowskich i stopnia realizacji (także w zakresie konkretnych wskaźników i szczególnych lub standardowych i systematycznych działań) strategii krajowych, uwzględniających (lepiej lub gorzej) poziom lokalny, ale z punktu widzenia tego co i jak zaplanowano na poziomie ogólnym w ramach strategii Unii Europejskiej. Wydaje się jednak, że na takie podsumowania jest chyba jednak zbyt wcześnie, a strategia realizowana do 2020 roku nie powinna być oceniana z perspektywy co najwyżej (najnowsze dane) 2017 roku. Zapewne przed końcem strategii zostanie dokonany systematyczny, dogłębny przegląd wyników strategii we wszystkich państwach członkowskich (a nie jedynie 11 wybranych kluczowych z punktu widzenia Romów, jak tego dokonało w swoich badaniach FRA), jednak zapewne wyniki tych badań będą jedynie stanowiły potwierdzenie wniosków i wynikających z nich założeń strategicznych sformułowanych już na tym etapie i nie wpłyną znacząco na ustalaną już obecnie – jak widać zarówno w komunikacie Komisje Europejskiej, jak i dokumencie roboczym Służb Komisji – polityczną podstawę strategii 2020+. Być może tak wczesne podejście wynikało z wspomnianych licznych głosów krytyki w stosunku do strategii, a także z obaw, że taki pierwszy raz powstały w ramach Unii Europejskiej twór, ingerujący w kwestia społeczne i kulturowe (głównie poprzez mechanizmy i narzędzia gospodarcze i finansowe)może nie być efektywny (pomimo powtarzanych zapewnień Unii Europejskiej o jego doskonałości) albo nie trafiony. Badanie i wnioski przygotowane wcześniej, pozwalają wcześniej zidentyfikować braki i błędy, a  następnie powoli, delikatnie ale zdecydowanie przesuwać odpowiedzialność poza instytucjonalnego autora strategii, prowadząc do ich rozproszenia i zdyskredytowania (nie w zakresie lekceważenie problemu jakiego dotyczą, ale braku efektów). Ostatecznie już z dokumentu roboczego Służb Komisji przebija podejście, które można by scharakteryzować stwierdzeniem: niewiele się udało, gorzej zasadniczo nie jest, o dyskryminacji zapomnieliśmy na początku, no ale taki mamy klimat, a w jednym z obszarów (edukacja) coś nam się jednak udało zrobić.
Odnosząc się do głosów krytycznych w rzeczywistości większość spośród nich nie dotyczyła samego podejścia Unii Europejskiej, ale kwestii konkretnych (także związanych z efektywnością), które w znacznym stopniu zależało od konkretów ukształtowanych przez państwa członkowskie. Ich rola w efektywnej realizacji ogólnounijnej strategii jest na obecnym etapie zbyt mało eksponowana, łącznie z tym, że zbyt mało jest eksponowana kwestia tego, że to od nich zależały konkretne działania.
W związku z dyskryminacją warto przywołać trzy komentarze jakie jej dotyczą i jakie pojawiły się w dokumencie. Pierwsza z nich, to stwierdzenie, że owszem, w pierwotnej strategii zbyt mało miejsca poświęcono jej miejsca, ale państwa członkowskie powinny stosować ogólne zasady Unii Europejskiej (włączając w to dyrektywę antydyskryminacyjną - Dyrektywa Rady 2000/43/WE z dnia 29 czerwca 2000 r. wprowadzająca w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne) i że powinny one być zawsze stosowane w każdym z państw podczas realizacji każdego z czterech priorytetów (edukacja, zatrudnienie, opieka zdrowotna, mieszkalnictwo), co pozwoliłoby na lepsze włączenie społeczne Romów. Poza tym przesuwaniem odpowiedzialności, druga kwestia wiąże się ze stwierdzeniem, że samo zniesienie dyskryminacji nie przyniosłoby żadnych korzyści (byłoby niewystarczające) w obszarze włączenia Romów. Zapewne nie, bo potrzeba działań kompleksowych i synergistycznych we wszystkich obszarach, jednak w rzeczywistości nie wiadomo. Być może efekty byłyby jednak lepsze, wyraźniejsze, bardziej długotrwałe niż w przypadku w sumie prawie całkowitego pomijania tematyki dyskryminacji i koncentracji jedynie na realizacji konkretnych czynników mających swoje źródło w Strategii Europa 2020. Nikt tego nie sprawdził, nie spróbował, bo działania państw członkowskich w tym obszarze były znikome. Trzecia kwestia to dostrzeżenie, że dyskryminacja Romów wyszła poza poziom lokalny i wiąże się albo z szerszym przyzwoleniem społecznym, albo wręcz jest wykorzystywana przez populistyczne władze do realizacji własnych interesów. To już jednak jest zupełnie inna historia i na szczęście w Polsce do tego typu zjawiska nie doszło, choć pewne niewielkie sygnały i skutki takiego stanu rzeczy jednak są dostrzegalne.

Podsumowując dokument roboczy Służb Komisji rozczarowuje w świetle zawartości wcześniejszych tego typu załączników do komunikatów Komisji, jednak stanowi w całości interesujące podejście polityczno-strategiczne i będzie zapewne w przyszłości wykorzystany do tworzenia podstaw nowej proromskiej strategii 2020+.



wtorek, 8 stycznia 2019

Późna ocena


Realizacja unijnej strategii na rzecz integracji Romów (Unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 r.) dzieje się o wiele ciszej i spokojniej niż wielu innych (mniejszych ale bardziej widowiskowych i jednak populistycznych) inicjatyw dotyczących Romów, dzielnie przy okazji krytykujących jej kształt i realizację. Każde z państw członkowskich (poza Maltą) wdraża jej ogólne (i szczegółowe) zasady w ramach strategii krajowych opracowanych zgodnie z nałożonym przez Unijne ramy obowiązkiem 7 lat temu. Znaczna część spośród nich (w tym polska) opierały się nie tylko na założeniach określonych w serii unijnych dokumentów, ale także na własnych doświadczeniach i własnych – nie mających wymiaru ogólnoeuropejskiego – programach. Koniecznie i po raz kolejny trzeba podkreślić, że w przypadku Polski nie było potrzeby znacznych zmian i modyfikacji działań kierowanych do Romów, ze względu na wysoki poziom, sensowność i niemalże wzorcowość (lokalną) polskich rozwiązań. Drobna rzecz, ale w sumie cieszy, bo pokazuje nie tylko, że potrafimy (potrafiliśmy) skonstruować coś naprawdę dobrego, ale i coś co jest zgodne z duchem wszystkich państw członkowskich i samej Unii Europejskiej. Perspektywa krajowych założeń była określana w bardzo różnym wymiarze czasowym. Dlatego też w ciągu kilku lat od uruchomienia Unijnych ram część państw modyfikowała swoje strategie, a powodem czasem bywało – ponownie jak w przypadku Polski – to, że realizowały swoją aktywność w zakresie integracji Romów w oparciu o istniejące wcześniej programy, niewiążące ich zakończenia z 2020 rokiem, jak ma to miejsce w przypadku strategii unijnej. Jednak nowe krajowe dokumenty i wynikające z nich kierunki działań w każdym przypadku uwzględniają już tę czasowo określoną perspektywę, aby kolejny okres proromskiej sformalizowanej aktywności był możliwy do zaplanowania zgodnie z przyszłą wspólną strategią 2020+.

Coroczne sprawozdania Komisji Europejskiej dotyczące oceny stopnia realizacji Unijnych ram w skali całej wspólnej Europy pojawiają się z coraz większym opóźnieniem, co może wynikać zarówno z opóźnień w dostarczaniu unijnym instytucjom dokumentów krajowych, jak też i w związku z coraz bardziej skomplikowaną sytuacją wszystkich (a przede wszystkim etnicznych) mniejszości w dynamicznie i populistyczno-narodowo zmieniającej się Europie. Nie bez znaczenia jest także to, że każde sumaryczne sprawozdanie Komisji Europejskiej w tym zakresie – pomimo tego, że właściwie odnosi się do tych samych założeń zawartych w dokumencie (czy też raczej serii dokumentów) powołującym strategię – ma innych charakter i uwzględnia inne/dodatkowe elementy. W 2018 roku sprawozdanie ukazało się dopiero w grudniu, jednak bierze ono pod uwagę zarówno półmetkowe wnioski zlat 2011-2017, jak też i wyniki konsultacji społecznych.

https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?qid=1546935923889&uri=CELEX:52018DC0785

Pomimo tego, że cztery główne cele Unii Europejskiej (związane ze strategią Europa 2020) w zakresie integracji Romów pozostają niezmienne i dotyczą edukacji, zatrudnienia, zdrowia i mieszkalnictwa, to od kilku lat coraz większą uwagę zwraca się na kwestię dyskryminacji. Wiążę się to ze słusznym  nurtem koncepcyjnym, który potwierdza, że nie tyle zmiany w tych czterech obszarach są niemożliwe bez zmniejszenia poziomu każdej (i codziennej i systemowej) dyskryminacji Romów, ile jakakolwiek poprawa w czterech głównych obszarach nie przyniesie żadnych trwałych skutków bez zmiany nastawienia i traktowania Romów przez społeczeństwo większościowe. Oczywiście wiąże się to z koniecznością zmiany jego przedstawicieli, co spotyka się z wyjaśnialnym choć nieuzasadnionym oporem. Potwierdza to oparty o wnioski z konsultacji publicznych i przytoczony w sprawozdaniu wykres dotyczących pozytywnej zmian w każdym z pięciu obszarów z którego wynika, że jakakolwiek poprawa sytuacji w zakresie edukacji jest dostrzegana jest w 49% przypadków, natomiast w przypadku dyskryminacji jest to zaledwie 16%.


W sprawozdaniu słusznie zwrócono uwagę (w ramach przygotowań do reformy Unijnych ram w perspektywie 2020+) na trzy wyraźne niedociągnięcia dokumentu inicjującego strategię. Zakładany cel w ramach edukacji uznano za mało ambitny – zakładał on, że każde romskie dziecko ukończy szkołę podstawową; przyjęto, że zbyt ogólnie i ze zbyt małym naciskiem (co skutkuje niskim poziomem efektywności działań w tym obszarze) potraktowano kwestie dyskryminacji i wreszcie w ramach szerokiej instytucjonalnej definicji Romów (szereg różnych grup (takich jak Romowie, Sinti, Kale, Cyganie, Romaniczale, Bojasze, Aszkali, Egipcjanie, Jenisze, Domowie, Lomowie, Roma, Abdalowie itp.) i spokrewnioną z Romami grupę etniczną prowadzącą wędrowny tryb życia, nie kwestionując specyfiki żadnej z tych grup), zagubiono bardziej indywidualne traktowanie zarówno każdej z nich, jak i nie wzięto pod uwagę choćby takich czynników jak płeć. Można zatem oczekiwać, że przyszłą strategia 2020+ będzie brała pod uwagę tego typu elementy, co może – choć wcale nie musi – wyraźnie podnieść jej skuteczność. Należy przy tym pamiętać, że przyjęcie w 2011 roku strategii było wydarzeniem instytucjonalnie bezprecedensowym – Unia Europejska stworzyła po raz pierwszy tego typu pakiet w stosunku do jednej konkretnej grupy etnicznej i to w obszarze cywilizacyjno-kulturowym, choć oczywiście w sposób i zakresie jaki był dla niej zrozumiały i możliwy, zatem przede wszystkim w ramach działań gospodarczych i społecznych. Warto także podkreślić, że Unia Europejska od początku traktowała strategię jako minimalne wytyczne. Każde z państw członkowskich mogło w ramach krajowych strategii przyjąć o wiele ambitniejsze założenia (tak się stało w przypadku edukacji Romów w Polsce), podejmować więcej i bardziej szczegółowych i konkretnych działań antydyskryminacyjnych (nie uczyniło tego w praktyce żadne z państw) i uwzględniać specyfikę poszczególnych grup (także z uwzględnieniem specyfiki płci) zarówno na płaszczyźnie krajowej, jak i lokalnej (to w naturalny sposób było częściowo realizowane w każdej strategii).
Pomimo tego, że Unijna wartość dodana realizacji strategii została oceniona pozytywnie, to jednak w sprawozdaniu nie udało się ściśle i precyzyjnie określić ilościowo i ocenić kosztów i korzyści ani przypisać ich do ram, a jedynie dość ogólnie stwierdzono, że koszty są krótkoterminowe, a potencjalne (sic!) korzyści długoterminowe i dotyczą ważnych z punktu widzenia społecznego i gospodarczego obszarów problemowych. Jednak taki brak precyzji nie powinien dziwić. Zmiana jaką zakłada strategii ma wymiar społeczny oraz cywilizacyjno-kulturowy, a w tych obszarach nie da się precyzyjnie projektować i planować nawet najlepiej dofinansowanych kierunków zmian. W kontekście poprawy sytuacji Romów i tego, że w społeczeństwie znaczna część procesów zachodzi bardzo powoli, Komisja Europejska dostrzegła, że potrzeba więcej czasu, aby skonsolidować struktury robocze, zapewnić trwałość i długoterminowy wpływ polityki. Takie ukierunkowanie myślenia o integracji Romów jest bardzo pozytywne ponieważ stanowi odpowiedź na realia etniczne, choć powołuj się tu przede wszystkim na kwestie organizacyjne i polityczne. Przywołana powolność zmian społecznych dotyczy każdej grupy, jednak jest szczególnie wyraźnie widoczna w przypadku grup silnie zakorzenionych we własnej tradycji, kulturze i wartościach. Jakakolwiek próba zmian szybkich i znacznych przybiera w takich przypadkach znamiona rewolucji, niszcząc to, co było dotychczas, oferując w zamian jedynie surogaty rzeczywistych wartości i  skarlałe formy nowej rzeczywistości społecznej.
Ostatecznie ogólne wnioski (szczegółowo omówione na kilku stronach sprawozdania), które wynikają ze sprawozdania i które z pewnością powinny znaleźć oddźwięk w kształcie Unijnych ram 2020+ skoncentrowały się na: intensywniejszym uwzględnianiu zagadnień dotyczących Romów w głównym nurcie polityki, realnym zwalczaniu antycyganizmu, podniesieniu partycypacji (politycznej, programowej, społecznej, gospodarczej organizacyjnej) Romów, uwzględnianiu specyfiki każdej z możliwych do wyróżnienia (ze względu na każde z kryteriów) grup Romów, a także na kwestiach organizacyjnych skutecznej realizacji polityki  w zakresie jej celów, gromadzenia i oceny danych i sprawozdawczości.
Na koniec podsumowania wniosków dodano bardzo ważny element, który jest co prawda realizowany, jednak ciągła dbałość o niego jest z wielu przyczyn bardzo ważna. Dotyczy to intensywnego uwzględniania kwestii Romów w przypadku działań dotyczących państw kandydujących oraz tych, które pozostają w najbliższym sąsiedztwie Unii Europejskiej. Tego typu uwagi (i wyobraźni) zabrakło przy rozszerzeniu Unii Europejskiej 2004-2007, co ostatecznie skutkowało wieloma problemami (w tym zagrożeniem dla spójności ekonomicznej i społecznej), a w efekcie wymusiło stworzenie proromskiej strategii. Tym razem jednak Unia Europejska stara się zabezpieczyć przed przyszłym eskalowaniem problemów wynikających z sytuacji (i liczby) Romów w akcesyjnych państwach członkowskich. Tym bardziej, że zagadnienia to dotyczy państw bałkańskich, gdzie sytuacja (w każdym z obszarów szczegółowo i także ogólnie na płaszczyźnie społecznej) Romów jest o wiele gorsza niż w którymkolwiek z państw członkowskich.

Nawet uwzględniając jak zawsze towarzyszący tego typu sprawozdaniom Dokument roboczy służb Komisji (SWD(2018) 480 final) zawierający szczegółowe dane i informacje liczbowe, sprawozdanie wydaje się być bardzo ogólnikowe i w rzeczywistości w małym stopniu oceniające realizację strategii. Brak w nim odniesień do konkretnych państw, wskazania na szczególnie interesujące rozwiązania lub problemy. Ma także nieco inny charakter niż sprawozdania z lat poprzednich, choć jego ogólny wydźwięk i zakres opisanych zagadnień jest podobny. Można odnieść wrażenie, że Komisja Europejska przyłożyła do niego mniejszą uwagę niż miało to miejsce wcześniej, a tym na czym koncentruje się w związku z Romami, to zbieranie danych i już wstępne projektowanie założeń do opracowania przyszłej strategii 2020+.



piątek, 28 grudnia 2018

Wyrywkowo dwa tysiące osiemnasty


Chcąc, czy też tego nie chcąc – koniec roku wiąże się z podsumowaniami. Oczywiście najwięcej ich można znaleźć w mediach, często są poparte wizualizacjami i w ten sposób utrwalają łatwo to, co może w przyszłości kojarzyć się z konkretnym rokiem. Nie da się przed nimi uciec, a nasza własna końcoroczna refleksja i tak często ma charakter podsumowania roku.
Zatem dziś – nieco wyrywkowe – podsumowanie tego, co w tematyce romskiej zdominowało media w każdym z miesięcy kończącego się roku. Można by w taki sam sposób prześledzić internetowe media demotywatoropodobne i starać się znaleźć klucz pojawiania się kolejnych haseł o „żarciu gruzu” albo nawet sięgnąć do „wykopu”, gdzie młodzi (głównie) Polacy pałają słusznym (często w swej bezrozumności i mentalności Kalego) gniewem nad absurdami współczesnego świata i jego niesprawiedliwością, którą oni potrafiliby naprawić. Jednak wydaje się, że najpełniejszy obraz dominujących tematów wypływa z konkretnych i różnorodnych tytułów internetowo-prasowych, skutecznie pozycjonowanych przez Google.

Styczeń
To przede wszystkim czas obchodów 76 rocznicy (5-12 stycznia 1942 roku) likwidacji mikroobozu w Łodzi. Mikro pod względem powierzchni (jeden niewielki kwartał ulic z kilkoma kamienicami), choć na pewno nie liczby ulokowanych tam Romów  (ponad 5 tysięcy osób). W styczniu 1942 roku wszystkich wywieziono do obozu zagłady w Chełmie nad Nerem i wszystkich (4,3 tysiąca osób w tym 2,6  tysiąca dzieci) zamordowano.

https://www.deon.pl/wiadomosci/polska/art,29218,lodz-obchody-76-rocznicy-likwidacji-obozu-romow-nazisci-zamordowali-tam-ponad-2600-dzieci.html

Drugim tematem jest o wiele bardziej aktualnie współczesne zagadnienie związane z podrzucaniem sobie Romów pomiędzy gminami jak gorącego ziemniaka. Dotyczy to Czchowa, do której to gminy mieli się przeprowadzić Romowie z Limanowej , ponieważ zakupiono im tam dom. Czchów bronił się zarządzeniami przed tym ruchem małej migracji jak mógł. W styczniu Naczelny Sąd Administracyjny uchylił przyjęte przez samorząd czchowski ograniczające możliwość takiego przesiedlenia uchwały. Odrębną sprawą jest to, czy z rządowego programu integracji należy kupować Romom domy w innej gminie i czy aby takie rozśrodkowywanie Romów nie jest jednak naprawdę najbardziej prointegracyjnym działaniem.

Luty
Ten miesiąc to ponownie tematy martyrologii, choć znalazły mały oddźwięk w prasie. 26 lutego 1943 roku do Auschwitz II-Birkenau dotarł pierwszy transport Romów do powstałego tam cygańskiego obozu rodzinnego.

https://dzieje.pl/aktualnosci/rocznica-utworzenia-przez-niemcow-tzw-obozu-cyganskiego-w-kl-auschiwtz-ii-birkenau

Luty trzeba uznać za medialnie mało miesiąc. Stąd do kluczowych okołoromskich wydarzeń z tego miesiąca urasta (zresztą słusznie, bo książka ważna) promocja książki „Między wędrówką a osiedleniem – Cyganie w Polsce w latach 1946-1964” dra Piotra Krzyżanowskiego z gorzowskiej Akademii. Gorzów Wielkopolski jest silnym romskim ośrodkiem – głównie za sprawą Edwarda Dębickiego.

Marzec
Gorący miesiąc. Przede wszystkim potwierdzenie, że istnieją źli Cyganie, a nie tylko biedni Romowie. I to w Puławach, które ostatnio – pomimo małej liczby Romów zamieszkujących w tym mieście – urastają do znaczącego centrum „problemów z Romami”. Zupełnie nieskomplikowana sytuacja konfliktu i pobicia miejscowych przez Romów w pizzerii w Puławach.

https://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/awantura-w-pizzerii-cyganie-pobili-kucharzy-obawiamy-sie-o-swoje-zycie,n,1000214805.html

I drugi temat – w sumie chyba dość po ludzku obrzydliwy. W Poznaniu lekarka odmówiła zbadania córki rumuńskiej Romni, pomimo tego, że dziewczynka uczy się w polskiej szkole, ma PESEL (system komputerowy zawiódł) i była możliwość kontraktu telefonicznego ze szkołą. Tym razem to przypadek biednych Romów i prawdziwej królowej dramatu, którą okazała się lekarka i która ostatecznie dziecko zbadała.

https://wiadomosci.wp.pl/lekarka-z-poznania-wyrzucila-romki-z-gabinetunienawidze-cyganow-6228647679408257a

Kwiecień
To przede wszystkim miesiąc, w którym 8 kwietnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Romów. I jakieś szczątkowe informacje na ten temat nawet się w prasie pojawiły.

http://plock.wyborcza.pl/plock/7,35681,23243402,romen-porwal-do-tanca-byly-wiersze-papuszy-i-liczna-widownia.html

Jednak w tym miesiącu dla mediów najważniejsi byli znowu źli Cyganie i znowu Poznań. Sprawa dotyczyły bójki grupy 50 Romów w jednym z tamtejszych centrów handlowych. Co ciekawe cała awantura skończyła się bez żadnego zatrzymanego, w jednej chwili, gdy przyjechało 11 radiowozów. W sumie Romowie mieli zapewne sprawy do załatwienia między sobą, a nie z policją. Poza tym w prasie pojawiło się dużo artykułów związanych z atakiem ukraińskiej organizacji C41 na romski obóz w Kijowie.

Maj
Ten miesiąc został zdominowany (nie tylko w Polsce) doniesieniami o dalszym ciągu tragicznych wydarzeń na Ukrainie i kolejnych atakach na romskie osady i obozowiska.

https://pl.sputniknews.com/swiat/201805117939657-sputnik-ukraina-lwow-cyganie/

Właściwie poza pojedynczymi i głównie zagranicznymi doniesieniami można by uznać, że polscy Romowie wyjechali gdzieś daleko na wakacje, albo dziennikarze mieli bardziej interesujące tematy (przynajmniej w Polsce). Jedynie Wirtualna Polska sięgnęła do tematu zabrzańskich Romów i ich niełatwej (nie tylko ze względu na pseudokibiców) sytuacji.

https://dzienniknarodowy.pl/cyganiezabr/

Czerwiec
To już czas festiwali (także romskich i cygańskich), zatem to one dominowały w prasie. Przede wszystkim najświetniejszych i najbardziej znany Romane Dyvas (Międzynarodowe Spotkania Zespołów Cygańskich).

https://gazetalubuska.pl/miedzynarodowe-spotkania-zespolow-cyganskich-romane-dyvesa-2018-koncert-7-czerwca-zaczyna-dni-gorzowa-2018-program/ar/13227712

Jednak wyraźniej przebiły się z szumu medialnego także dwie inne sprawy, które są raczej kontynuacją wcześniejszych wydarzeń albo istniejącej sytuacji. Przede wszystkim w czerwcu postawiono zarzuty sprawcom wspomnianego wcześniej pobicia kucharzy z Puław. Ponadto mocniej wypozycjonowała się kwestia słynnych Romów z Maszkowic. Tym razem jednak w kontekście problemów zatwierdzonej likwidacji ich osady.

Lipiec
W lipcu się działo. Przede wszystkim rozkwit festiwali, bratania się i pozytywnych relacji. I na pierwsze miejsce wysuwa się Gypsy Carnaval Muzyki i Tańca Romów w Mrągowie.

http://mragowo24.info/news/6079-graj-piekny-cyganie-do-uslyszenia-w-mragowie

Do tego mnóstwo drobnych pozytywnych działań, jak choćby wadowickie spotkanie plenerowe "My, Romowie z Wadowic" zorganizowane przy "Zaułku Mieszczańskim". I tu warto poczytać pozytywne komentarze.
Do tego informacje o corocznym, tym razem już 19. Międzynarodowym Taborze Pamięci Romów. Kto był, to wie, kto nie był – niech żałuje.

https://gazetakrakowska.pl/kolorowe-cyganskie-wozy-ponownie-na-ulicach-tarnowa-wyruszyl-tabor-pamieci-romow/ar/13368270

Jednak rzeczywistość skrzeczy, są źli Cyganie i ponownie – bardzo mocno – w prasie zaznaczył się dalszy ciąg sprawy pobicia kucharzy. W przywołanym artykule zwraca uwagę nazywanie Romów Cyganami. Co jest z tymi Puławami?

http://pulawy.naszemiasto.pl/artykul/pobili-dwoch-mezczyzn-grozili-im-smiercia-pieciu-cyganow-z,4567108,art,t,id,tm.html

Sierpień
W tym miesiącu powrót do historycznej refleksji. 2 sierpnia Niemcy zlikwidowali rodzinny obóz cygański w Auschwitz II-Birkenau. Smutna to rocznica i smutne obchody.

www.radiomaryja.pl/informacje/74-lata-temu-niemcy-zlikwidowali-tzw-zigeunerlager-w-birkenau/

Inne tematy dotyczące Romów pojawiające się w tym miesiącu w prasie, to tematy typowo wakacyjne. Są zatem problemy z handlem Romów w Zakopanym http://24tp.pl/n/50404 , Są festiwale i zabawy – jak choćby w Iławie z Bogdanem Trojankiem podczas Gypsy Carnaval, w Połczynie-Zdroju podczas Ogólnopolskiej Biesiady Cygańsko-Słowiańskiej „Muzyka bez granic” (także z Bogdanem Trojankiem).
I jeszcze jedna warta odwiedzenia Gorzowa Wielkopolskiego rzecz – otwarcie romskiej restauracji „U Babci Nonci”. To obecnie jedyne miejsce w Polsce ( i jedno z dosłownie z kilku w Europie), gdzie można spróbować tradycyjnej romskiej kuchni. A z tym niej jest aż tak łatwo. Chyba, że zostanie się zaproszonym do romskiego domu (rzadkość, ale warta polecenia ze wszech miar) lub zaczyta się (i potem pogotuje) w prześwietnej publikacji „Prosto z garnka. Tradycje kulinarne Romów”.

Wrzesień
To niewątpliwie miesiąc Don Vasyla. Przede wszystkim wybijające się w medialnych informacjach jego koncerty – w Żukowie, w Gostyninie. Jednak to nie wszystko i wcale nie najważniejsze w przypadku tego najbardziej znanego w Polsce Roma. Don Vasyl zdecydował się na start w wyborach samorządowych. Jego hasłami wyborczymi były: „Kompetencja i skuteczność” oraz „Jestem Polakiem i śpiewam dla Polski”.  W tym przypadku te kilka komentarzy internautów pod artykułem – bezcenne. Don Vasyl rzeczywiście w wyborach samorządowych wystartował, ale nie miał żadnych szans z konkurencją.

https://pomorska.pl/don-vasyl-czyli-popularny-krol-cyganow-startuje-w-wyborach-samorzadowych/ar/13580804

I jeszcze sądowy drobiazg – za szerzenie nienawistnych komentarzy w internecie wobec Romów, sąd postawił zarzuty trzem mieszkańcom Świebodzic. Dobrze, że czasem ktoś usiłuje cywilizować internet, w którym przecież wszystko można (można?).

Październik
To chyba miesiąc strachu. Strachu, ponieważ w Puławach prezydentem została bezkompromisowy w swoich sądach i działaniach w stosunku do Romów, dotychczasowy radny. Zobaczymy jak będzie, ale Puławy chyba nie znikną tak szybko z mediów.

https://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/nie-wiem-czego-mieliby-sie-obawiac-pulawscy-cyganie-rozmowa-z-nowym-prezydentem-pulaw-pawlem-majem,n,1000230933.html

W Zabrzu zbudowano polski mur oddzielający Romów od nie-Romów, a czeski prezydent obraził wszystkich czeskich Romów.

Listopad
Początek miesiąca to zaduma, groby bliskich i obchody ich pamięci. Zgodnie z tradycją. A romska tradycja to uczczenie pamięci nie przez nerwowe (dla rozgrzewki) przytupywanie nad grobami, ale wypicie wódki, być może posiłek. Jak co roku ten zwyczaj znalazł odzwierciedlenie w prasie.

https://gazetawroclawska.pl/z-kieliszkiem-wodki-nad-grobem-tak-swietuja-romowie-zdjecia/ar/13631078

W listopadzie zatrzymano także pięciu Romów, którzy ponoć terroryzowali jedno z leszniańskich osiedli. Chętnie doniosło o tym kilkaprawicowych portali.
I to właściwie w listopadzie tyle, no może poza przestraszonymi Romami z Zabrza o których pisze prasa. Przestraszonymi, bo mająich na zimę eksmitować.

Grudzień
W grudniu niewiele, jednake ważnych rzeczy. TVP wzięło się za Maszkowice i przygotowało materiał w ramach reporterskiej audycji Alarm!. Dziwnie i szczególnie to sfilmowane. Do tego niewielka informacja z okolic Limanowej, że Romowie, dla których miał być kupiony dom (ze względu na warunki w jakich żyją), jednak go nie dostaną. Pierwsza wylicytowała go lokalna gmina. Czyżby zabezpieczenie przed sytuacją jaka miała miejsce w Czchowie?
I dobra i jednocześnie ważna informacja. Policja będzie wiedziała co i jak robić. W grudniu policjanci ze szkół policyjnych szkolili się na temat specyfiki romskiej mniejszości etnicznej. To dobrze. Choć zapewne praktyka operacyjna i tak będzie daleko od tego czego się nauczyli.

https://wmeritum.pl/policja-romowie-polin/257532

Czy to dobry rok dla polskich Romów? O taki o i tyle. Mogło być gorzej. Jak choćby na Ukrainie. Co prasę interesowało? Jak zawsze – zgodnie ze stereotypami. Procesy. Tańce i śpiew. Dyskryminacja. Dziwne zachowania. Kilka tematów o życiu. Nic nowego. Czy tak wygląda życie Romów? Nie. To tak jakby odtwarzać życie każdego innego narodu z informacji prasowych. Albo jeszcze ciekawiej – z reklam.
Lepszego 2019 roku wszystkim.