niedziela, 28 lutego 2016

WHO i Romowie


Światowa Organizacja Zdrowia działająca w ramach struktur Organizacji Narodów Zjednoczonych zajmuje się niemalże każdym globalnym lub choćby istotnym ze światowego punktu widzenia problemem dotyczącym kwestii zdrowotnych. Działania tej organizacji wykraczają poza analizowanie, przewidywanie, i  opracowywanie raportów – w szczególności w obszarze związanym z chorobami zakaźnymi i ich pandemicznym charakterem.
Przyjmując szerokie spektrum działań, WHO jest niejako zmuszona własnym wizerunkiem do tego aby podejmować także problem zdrowia Romów.

http://www.who.int/en/

O tym jak szeroka jest skala problemów łączących się z tematem zdrowia Romów, nie trzeba chyba nikogo przekonywać, co wiąże się z rozbudowaną architekturą przyczyn takiego stanu rzeczy w tym obszarze.
Skutki złej sytuacji w zakresie korzystania i dostępu do usług medycznych, a także świadomości zdrowotnej, dookreślane poprzez liczbowe porównania ze stanem zdrowia społeczeństwa państw europejskich przedstawia nienajnowsza, ale pod względem proporcji wciąż aktualna infografika.

http://romowie.blogspot.com/2014/05/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html

Podstawowe przyczyny takiej sytuacji wynikają z utrwalonych nawyków kulturowych: korzystanie z tradycyjnych sposobów leczenia (niestety niejednokrotnie tradycyjny i naturalny sposób leczenia nie jest skuteczny, a w przypadku poważnych chorób może przynieść więcej szkody niż pożytku), niechęć do kontaktów z oficjalnym systemem zdrowotnym jako narzędziem państwa i potencjalnej represji wobec Romów, leczenie wymaga kontaktu fizycznego z lekarzem, co jest szczególnie trudne dla romskich kobiet ograniczonych silnie uwarunkowaną „wstydliwością”.
Spośród innych ważnych czynników należy wymienić brak edukacji zdrowotnej, niezrozumienie specyfiki kulturowej Romów przez służby medyczne, brak ubezpieczeń zdrowotnych, niemożliwość zrozumienia skomplikowanego formalnego systemu opieki zdrowotnej. To oczywiście jedynie wybrane uwarunkowania decydujące o złym stanie zdrowia Romów.

http://www.studiaromologica.pl/wp-content/uploads/djvu/studia_romologica-6-2013-Szewczyk.djvu

Przy takiej sytuacji nic dziwnego, że na swojej stronie internetowej WHO wyodrębniło odrębną część poświęconą Romom.

http://www.euro.who.int/en/health-topics/health-determinants/roma-health

Pomimo tego, że działalność WHO wydaje się być słabo widoczna w związku ze zmianą sytuacji Romów w tym obszarze, to jednak biorąc pod uwagę współpracę WHO z Unią Europejską między innymi w zakresie tworzenia podstaw i weryfikacji ogólnounijnej strategii na rzecz włączenia Romów opisanej poprzez Unijne Ramy, uwzględniające jako jeden z czterech głównych problemów właśnie sytuację zdrowotną (a także w ramach Dekady na rzecz Romów - zatem w realizowaną jedynie w przypadku wybranych państw członkowskich), WHO – w ramach swoich możliwości i utrwalonych trybów działania, robi przynajmniej „cokolwiek” aby poprawić sytuację zdrowotną Romów. Jednak – jak zawsze w przypadku Romów - na efekt wyrażone poprawą wskaźników ilościowych, trzeba będzie poczekać dłuższy czas.

Jednak o wiele bardziej interesujące niż sama „intensywna” współpraca z Unią Europejską, Open Society Foundation, czy nawet (co wydaje się być bardzo aktualne) z Międzynarodową Organizacją do Spraw Migracji, a nawet niż działalność Centrów współpracy WHO otwieranych w  wielu państwach Europy, są opracowania, które mogą wspomóc prawdziwych praktyków w ich działaniach.
Godnymi polecenia i aktualnymi, są w szczególności:
“How health systems can address health inequities linked to migration and ethnicity”

http://www.euro.who.int/__data/assets/pdf_file/0005/127526/e94497.pdf

“Preventing and addressing intimate partner violence against migrant and ethnic minority women: the role of the health sector. Policy brief (2014)”

http://www.euro.who.int/__data/assets/pdf_file/0018/270180/21256-WHO-Intimate-Partner-Violence_low_V7.pdf

Uzupełnieniem publikacji jest bibliograficzny zbiór zewnętrznych raportów odnoszących się do szerszych uwarunkowań zdrowia Romów i obejmujących między innymi takie zagadnienia jak: migracje, płeć, edukacja, marginalizacja.

I na koniec to co najbardziej aktualne – nieregularnie wydawany „Roma health newsletter”, który od 2015 roku został przemianowany na „Roma inclusion newsletter” i dzięki temu jest zbiorem aktualnych lub przynajmniej względnie aktualnych informacji dotyczących przede wszystkim instytucjonalnych działań odnoszących się do Romów.

WHO nie może nie zajmować zagadnieniem zdrowia Romów. Jednak specyficzne ukierunkowanie działań WHO nie skutkuje szczególnie szerokim wachlarzem praktycznej aktywności w tym zakresie, choćby biorąc pod uwagę ograniczoną aktywność Centrów współpracy WHO. Pomimo tego WHO na poziomie refleksji teoretyczno-strategicznej – opierającej się o aktualną sytuację (w szczególności w Europie) – przygotowuje interesujące i cenne opracowania, a ich zakres tematyczny bardzo dobrze pokazuje, że kwestia zdrowia Romów, to ani kwestia wyłącznie ich dotycząca, ani rozwiązywalna na poziomie jednego państwa, ani też zawężona do problematyki wyłącznie i ściśle powiązanej z chorobami.


czwartek, 18 lutego 2016

Definiowanie Romów


Biorąc pod uwagę główny czynnik wiążący ze sobą Romów, są oni niewątpliwie mniejszością etniczną. Jednak jeśli poza genealogią weźmie się pod uwagę drugi ważny (dla nich samych) czynnik – kulturę, stają się wspólnotą o podstawach etniczno-kulturowych, a co za tym idzie mogą być nazywani narodem etniczno-kulturowym (kulturowym).

Ich funkcjonowanie we współczesnym świecie w mniejszym lub większym stopniu jest dookreślane przez sposób w jaki są traktowani (definiowani) przez przedstawicieli (instytucjonalnych, społecznych, jednostkowych) społeczeństwa większościowego.
Należy jednak brać pod uwagę, że w demokratycznym społeczeństwie powinni mieć możliwość oficjalnego samodookreślania własnej tożsamości, w taki sposób, aby społeczeństwo dominujące przyjęło ich własne kryteria na wyznaczenie nie tylko społecznych granic zasięgu grupy, ale także na wyznaczania podstaw do tego jak ich jako grupę wyróżnioną traktować.

Usankcjonowane w świecie okcydentalnym prawa narodów, mniejszości, społeczeństw odzwierciedlają się w zakresie akceptowania i wręcz wspomagania wszelkich pokojowych ruchów narodotwórczych. Wiąże się z to z pewnego rodzaju pobłażliwością (która jednak ma swoje granice).
Przekroczeniem tych granic (przynajmniej dla Polski) było uznanie przez Ukrainę Stepana Bandery za bohatera narodowego. Z drugiej strony mniejszościom, w szczególności tym, które głównie określane są jako etniczne i wobec których – na wzór stosunku Amerykanów do Indian (Tubylczych Amerykanów) – społeczeństwo większościowe wydaje się posiadać swoisty dług za wieloletnie lekceważenie i prześladowania, pozwala się w ramach ogólnej świadomości, na swoiste nadużycia ideologiczne.
Dobrym przykładem potwierdzającym owe ustępstwa, jest powszechne uznawanie, że należy ich nazywać zgodnie z kluczem endoetnonimów, a nie narzuconych zewnętrznie egzoetnonimów. Stąd funkcjonowanie takich określeń jak Inuici, Sami oraz Romowie.
Na coś takiego nie ma natomiast zgody (ani potrzeby na takie zabieg) w przypadku narodów o utrwalonej pozycji. Przykładowo Niemcom nie przeszkadza w żaden sposób to, że Polacy nazywają ich w sposób, który dość negatywnie wiąże się z niezrozumiałością ich mowy i niemością. A gdyby przeszkadzało – i tak zapewne nie porzucilibyśmy tej utrwalonej historycznie egzoetnonimicznej nazwy.

Podążając tym tropem pobłażliwego pozwolenia, być może należałoby przenieść je także na sposób wyznaczania zakresu i dookreślania tego kim są mniejszości i przyjąć w systemach krajowych i międzynarodowych (wraz z szerokim upowszechnianiem takiego podejścia i samych definicji).


Pomimo, że takie podejście może wydawać się logiczne i powiązane z akceptacją aktywizacyjnych działań mniejszości, to jednak w rzeczywistości społeczne, narodowej i międzynarodowej główna podstawą dookreślania Romów, pozostają własne kategorie myślowe definiujących, uwarunkowane momentem historycznym i kontekstami społeczno-gospodarczymi.

Odnosząc się do najszerszego (międzynarodowego) podejścia do europejskich Romów, trudno się oprzeć wrażeniu, że z amerykańskiego punktu widzenia są oni kolejnym powodem do tego, aby wykazać Europie niesprawność jej działań i nieudolny sposób konstruowania zasad wynikających z demokratycznych podstaw. Odmienne uwarunkowania historyczne, społeczne i systemowe sprawiają, że amerykańska demokracja w inny sposób traktuje mniejszość romską, akceptując ich lokalną odmienność. Jest to jednak możliwe tylko z tego powodu, że USA podkreśla wyraźnie swoje zróżnicowane i wielonarodowe korzenie, a jako ogromny kraj stworzony przez migrantów, w odmienny sposób niż Europa kształtuje swoje podejście do każdej z takich grup.


Na poziomie regionalnym to przede wszystkim Unia Europejska jest odpowiedzialna za definiowanie Romów. W tym przypadku głównym kryterium dobory zakresu dookreślania ich była wygoda. Oczywiście wygoda odzwierciedlająca się na poziomie ekonomicznym i po części społecznym. Zgodnie z takim kluczem, za Romów uznano wszystkich tych, którzy – bez względu na kwestia genealogiczne (i także kulturowe), prowadzą tryb życia wykluczający ich w specyficzny i konkretny sposób z systemu rozwojowego i nastawienia na dążenie do spójności, która jest jednym z głównych celów (oddalających się) Unii Europejskiej. Zatem unijne dookreślanie Romów obejmuje zarówno potomków etnicznych Cyganów, jak też i potomków tych grup, które w historii Europy podjęły decyzję o rozpoczęciu wędrownego trybu życia.
Drugim sposobem dookreślania Romów w Europie jest traktowanie ich – w podobny, choć na poziomie szczegółowym, odmienny niż w przypadku USA sposób – jako obiektów demokratycznych praw człowieka. Jednak jest to także – co prawda pozytywne – ale także traktowanie zgodnie z własnymi oczekiwaniami i własnym systemem wartości – w niewielkim stopniu uwzględniające oczekiwania samych Romów.


Kolejny poziom to podejście i sposób dookreślania Romów przez państwa europejskie i ich społeczeństwa. Dla części bogatych krajów europejskich, w szczególności po 2007 roku Romowie są definiowani jako pełne zaskoczenie. Tak jak choćby było i jest w przypadku Norwegii, która nagle musi sobie radzić z zaskakującą grupą, która z kolei chętnie testuje granice tego, na co w ramach tego zaskoczenia może robić.
Odmienny sytuacja panuje w Polsce, jako przykładzie państwa, gdzie rodzimi Romowie w ostatnim czasie bywają traktowani jako coraz poważniejszy sąsiedzki problem. I to problem związany z tym, że ich na wszystko stać, oni dostają więcej od państwa niż Polacy, niech wracają do siebie…

Na wszystkich tych płaszczyznach funkcjonuje także w dalszym ciągu folklorystyczny sposób traktowania Romów. To ci, którzy tańczą, którzy śpiewają (tylko dlaczego nie zawsze Ore, ore…?), którzy pojawiają się na festiwalach i chodzą w kolorowych ubraniach. Taki sposób patrzenia na Romów jest najwygodniejszy i wydaje się, że większość społeczeństwa tak by chciała postrzegać Romów. Zgodnie zresztą z tym, jaki ich wizerunek został utrwalony w czasach PRL.

W rzeczywistości, żadna z tych wizji zewnętrznego definiowania Romów nie odpowiada ich samodookreślaniu. Co więcej niektóre z nich – choć w różnym stopniu – są wręcz szkodliwe dla nich jako spójnej grupy.

Romowie stanowią naród kulturowy (etniczno-kulturowy), opierający swoją jedność nie na państwie, czy nawet w pełni uświadomionej wspólnej historii (choć akurat proces zmiany w tymzakresie postępuje stosunkowo szybko).
Podstawą ich samodookreślania jest genealogiczna wspólnota, połączona z przestrzegalnością uwarunkowanych w historycznym procesie kulturowych zasad romanipen.

To ten zakres decyduje o byciu Romem, odciska się w wyraźny sposób na sposobie funkcjonowania Romów w społeczeństwie większościowym, i to połączenie etniczno-kulturowe jest perspektywą w jakiej Romowie sami siebie postrzegają i definiują.


Żaden jednak system – tak oficjalny, jak i wynikający z praktyki społecznej lub administracyjno-instytucjonalnej – nie jest na tyle pobłażliwy, aby porzucić własne paradygmatyczne podstawy dookreślania tych innych i przyjąć – podobnie jak w przypadku nazewnictwa – endodefinicję tej społeczności.


poniedziałek, 8 lutego 2016

Powrót Ariów?


Obecnie nie ma wątpliwości, że etniczni Cyganie – zgodnie z zasadami poprawności politycznej i ich własnymi oczekiwaniami, nazywani endoetnonimicznie Romami – przywędrowali do Europy z Indii.
W zapomnienie popadł średniowieczny mit – utrwalone jedynie w egzoetnonimach: Gypsies, Gitanos – o ich pochodzeniu z Egiptu (Małego). Na jego miejsce – w Polsce początku lat 90. – narodził się kolejny o tym, że krajem pochodzenia Cyganów jest Rumunia. Był to mechanizm naturalny (świetnie opisany przez Adama Bartosza w rozdziale Cyganie/Romowie – ostatni wędrowcy Europy w książce Romowie w Polsce i Europie, wydanej w Krakowie w 2007 roku), wynikający z takiej autoidentyfikacji ówczesnych romskich migrantów. Zresztą przyglądając się obecnej strukturze romskiej migracji do Polski i do państw Europy Zachodniej, znaczna jej część  rzeczywiście ma swoje źródło w Rumunii, gdzie według statystyk mieszka blisko 2 mln Romów.
Nie zmienia to jednak faktu, że już od przełomu XVIII i XIX wieku wiadomo skąd oni przybyli do Europy.

http://romafacts.uni-graz.at/index.php/history/pre-european-history-first-migration-from-central-india-to-byzantium/from-india-to-europe

Podstawą do identyfikacji kraju pochodzenia Romów pierwotnie okazał się język romski, a konkretnie – opisane szczegółowo w Dziejach Cyganów Angusa Frasera – książki dotyczące trzech dialektów języka romskiego.  Naukowcy zauważyli, że wyraźnie dostrzegalne jest podobieństwo słów romskich i słów indyjskich (sanskrytu i hindi). Stąd prosty wniosek, że język romski jest pochodzenia indyjskiego. Oczywiście był to jedynie punkt wyjścia i dalej – wykorzystując metody językoznawstwa porównawczego, przeanalizowano warstwę dźwiękową, strukturę i zasób leksykalny. Najważniejsze okazały się analizy istotnych słów podstawowych.
W analizie uwzględniono fakt, że na poziomie pochodzenia, język romski należy do grupy języków indoirańskich, która to grupa wyodrębniła się z języków indoeuropejskich, podczas wędrówki części ludów indoeuropejskich w II tysiącleciu przed naszą erą ze wschodnich rubieży Europy do Indii.


Od czasu gdy zidentyfikowano kraj pochodzenia Romów, toczyła się – i w sumie do tej pory niemalże nie jest zakończona – dyskusja, z którego regionu współczesnych Indii wywodzą się Romowie i jako pytanie uzupełniające pojawia się pytanie – z której kasty się wywodzą.
Tu jednak już same badania językowe nie wystarczają i badacze sięgają do innych obszarów, starając się analizować cechy opisywane przez antropologię fizyczną, kulturowe cechy etniczne, a nawet stosując leksykostatystykę. Badania takie prowadził także Lech Mróz, czego wyrazem jest bardzo interesujący artykuł  Wędrowni kowale i handlarze bydła z Radżastanu. Hipotetyczni przodkowie Cyganów, który ukazał się w 1989 roku w „Etnografii Polskiej”.


Jednak odkrycia w tym zakresie nie są tak wymierne jak w przypadku badania struktur, leksyki i warstwy dźwiękowej języka i na ich podstawie nie można było jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić z którego z regionów Indii wywędrowali przodkowie Cyganów. Tym bardziej, że w romskim zasobie leksykalnym pojawiają się także słowa pochodzące z języków drawidyjskich, występujących przede wszystkim na południu Indii. To w znacznym stopniu osłabiało teorię o lokalizacji przodków europejskich Romów w północno-zachodniej części Dekanu. Jak niewymierne są badania prowadzone tymi metodami może świadczyć fakt, że początkowo twierdzono, że wywędrowali oni z Indii w IX wieku, a najnowsze badania wciąż przesuwają datę ich wyodrębnienia się wstecz.
Tym trudniejsza – a właściwie niemożliwa – jest identyfikacja kasty indyjskiej, z której wywodzili się Cyganie. Jednak w ramach tworzenia mitycznej przeszłości narodu (który co prawda posiada silną więź i tożsamość jednak oparta przede wszystkim o tradycyjne wartości wewnętrzne, a funkcjonując w świecie okcydentalnym potrzebuje akceptowanych przez jego struktury tożsamościowych i identyfikacyjnych potwierdzeń)  Vania de-Gila (Jan Kochanowski) w swojej książce Mówimy po romsku. Historia, kultura i język narodu romskiego wydanej po polsku w 2011 roku, twardo twierdził, że 90% Romów jest potomkami kasty wojowników, pozostali – kasty Braminów.

W ostatnim czasie w badaniach ruchów ludności ogromne znaczenia zyskało badania genów populacji zawierających się albo w męskim chromosomie Y-DNA, albo w przekazywanym w linii żeńskiej mtDNA (mitochondrialne DNA). Pozwala ono – w ramach genealogii genetycznej – na ustaleni miejsca pochodzenia przodków konkretnych osób, a także przy badaniach populacyjnych – określenie przynależności genetycznej całych grup etnicznych.

http://filozofia.3bird.net/download/archeologia/archeologia-haplogrupy.pdf

Niejednokrotnie wyniki bywają zaskakujące – tak jak ma to miejsce w przypadku przodków narodów germańskich, jak i częstotliwości występowania głównych grup genowych wśród ludów Europy i… Azji Centralnej.
Badanie te są skuteczne wszędzie tam gdzie badania językoznawcze, antropometryczne oraz etniczne zawodzą i pozwalają nawet na sięgnięcie do naprawdę odległej przeszłości człowieka jako gatunku, potwierdzając między innymi jego złożoną historię wyjścia z Afryki.

Także w przypadku Romów podjęto badania DNA.

http://www.cell.com/current-biology/fulltext/S0960-9822%2812%2901260-2

Wykazały one największy współczynniki romskiej spuścizny genetycznej lokujący ich w haplogrupie H1a (M82). Jest ona charakterystyczna dla drawidyjskich ludów Indii.


Jednak poza tym występuje ona także w Europie i to nie tylko wśród ludności romskiej, ale także wśród mieszkańców Słowacji, Rumunii, południowych Bałkanów oraz Andaluzji. Nigdzie indziej w Europie nie pojawia się taka przynależność genetyczna.

W pewnym uproszczeniu badania te wykazały kilka rzeczy. Przede wszystkim określiły okres, w którym Cyganie opuścili Indie na czas około VI wieku. Po drugie wykazały, że ich pierwotna siedziba w Indiach nie znajdywała się na północnym-zachodzie (choć mogli tam przybyć i osiedlić się na dłuższy czas przed opuszczeniem Indii), ale raczej w centralnej lub nawet południowej części półwyspu Dekan. Po trzecie – Romowie nie są potomkami żadnej z kast, lecz pozakastowcami, gdyż tak zostali ulokowani w strukturze społecznej przez podbijających Indie Ariów (Indoeuropejczyków).

http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/9719058/European-Roma-descended-from-Indian-untouchables-genetic-study-shows.html

I ostateczny wniosek – Romowie w swej spuściźnie genetycznej nie są Indoeuropejczykami, ale przynależą do ludu, który w historii ekspansji ludzkości z Afryki jako jeden z pierwszy w świecie stworzył cywilizację na najwyższym – jak na owe czasy – poziomie rozwoju, zwaną Kulturą harappańską.


czwartek, 28 stycznia 2016

Romowie a bezpieczeństwo


Wrocław bardzo często pojawia się na polskiej „mapie” zagadnień związanych z Romami, zarówno w kontekście romskich migrantów z Rumunii – w szczególności tych zamieszkujących na Kamieńskiego, jak też i w zakresie powiązanej z nimi, jednak nie wyłącznej działalności stowarzyszenia Nomada.
Jednak tym razem przywołanie Wrocławia nie dotyczy ani rumuński migrantów etniczności romskiej, ani znanego w całej Polsce stowarzyszenia. Wrocław jest bowiem silnym ośrodkiem akademickim, a działalność Uniwersytetu Wrocławskiego obejmuje wiele dziedzin nauki. Jak się okazuje – także tych, które dotyczą Romów.
Badacze zajmujący się tematyką romską chętnie są określani (także przez samych siebie) jako romolodzy lub – choć jest to chyba w największym stopniu powiązane z badaniami etnograficznymi i antropologicznymi – cyganolodzy. Próżno jednak szukać w jakiejkolwiek systematyzacji obszarów, dziedzin i dyscyplin wyodrębnionego działu poświęconego wyłącznie Romom.
Ze względu na specyfikę badań dotyczących Romów, są one wielodyscyplinarne, choć oczywiście można uniknąć odwołań do innych obszarów, niż ten na którym koncentruje się naukowiec. Jednak wydaje się, że w takiej sytuacji badanie będzie niepełne. Bardzo kuszącym jest przypisanie romologii do nauk o polityce, jednak o wiele bezpieczniej – choć i tak jednak zawężająco – jest ją umieścić w dziedzinie nauk społecznych.

Właśnie w tej dziedzinie – a konkretnie w zakresie dyscypliny nauk o bezpieczeństwie mieści się książka autorstwa dr Elżbiety Szyszlak, wydana przez Oficynę Wydawniczą ARBORETUM „Etniczność w kontekstach bezpieczeństwa. Mniejszość romska w Republice Czeskiej”.


Problem bezpieczeństwa w kontekście Romów może być analizowany w różny sposób i w odniesieniu do różnych sytuacji.
Przykładem mogą być wydarzenia z Maszkowic, a także różnorodne doniesienia prasowe odnoszące się do ogólnej sytuacji w Limanowej, czy Andrychowa. W grudniu 2015 roku w prasie pojawiły informacje o pobiciu Polaka przez Romów. Do odwrotnych sytuacji – kiedy to Romowie są ofiarami przemocy dochodzi jednak o wiele częściej. Tak było w Nowej Dębie, Świeciu, Andrychowie, Łodzi, Lesznie, czy choćby w listopadzie 2015 roku w Limanowej. Najczęściej są to zdarzenia o charakterze chuligańskim, jednak wiążą się one także z określoną podstawą ideologiczną – rasizmem, ksenofobią, mową nienawiści.
Problem terroryzmu i masowych migracji do Europy także odbija się na Romach, którzy staja się bądź to kozłami ofiarnymi, bądź niejako przy okazji ogranicza się na zakresich praw. Niestety w praktyce trudno liczyć na to, że wobec masowych migracji z południa Romowie zostaną uznani przez społeczeństwa większościowe Europy „za swoich” gdyż bardzo dawno przybyli do Europy.
Można także rozważać kwestie bezpieczeństwa w powiązaniu z Romami w relacji do bezpieczeństwa socjalnego, zdrowotnego, zagrożeń dla wzrostu gospodarczego, bezpieczeństwa zachowania romskiej kultury, a także wielu innych obszarów, które się z tym wiążą.

W swojej książce – koncentrującej się na sytuacji Romów w Czechach, gdzie niejednokrotnie przedstawiciele społeczeństwa większościowego pokazali jak nie należy traktować Romów – dr Elżbieta Szyszlak odniosła się do większości tych zagadnień, starając się przedstawić jak najszerszy kontekst każdego z aspektów bezpieczeństwa powiązanego z kwestiami etnicznymi.
Co prawda autorka podkreśla ową etniczność w tytule, jednak należy pamiętać, że jakakolwiek analiza dotycząca Romów jako mniejszości etnicznej, nie będzie ujęciem modelowym, które będzie można przenosić (no chyba, że w zakresie ogólnego podejścia metodologicznego) do innych grup mniejszościowych.
Wybór Republiki Czeskiej do badań zagadnień bezpieczeństwa i Romów jest z jednak strony znaczącym ułatwieniem dla autorki. Nie dotyczy to jednak jej – wykazywanej zresztą w tej publikacji, a także innych wydawnictwach jej autorstwa – znajomości języka południowych sąsiadów Polski, lecz tego w jaki sposób Romowie są ulokowani w strukturze społecznej Czech, jaka jest ich historia i jaka jest świadomość społeczna decydująca o sposobie ich traktowania. Tym bardziej, że w ostatnim czasie wzrosło znaczenie tej problematyki dla Czechów i to do tego stopnia, że zaczęła ona dominować nad wcześniejszymi kontekstami czeskich Romów, wiążących się choćby z edukacja, systemem opieki zdrowotnej i mieszkalnictwem. Sama autorka zauważa (słusznie), że konstruuje obraz sekurytyzacji zagadnień romskich, traktowanych jako ogólne problemy mniejszości. Ważnym aspektem podkreślanym w publikacji jest to, że Romowie będąc w rzeczywistości autochtonami są traktowani jak nowi migranci.

Autorka książki nie omawia i nie analizuje jednak wyłącznie tematu bezpieczeństwa, choć przedstawione inne zagadnienia można traktować jako konieczne tło dla tych rozważań. Ukazuje ona – z widoczną znajomością tematu i konkretnej sytuacji Romów w Czechach – złożoność romskiego świata kulturowego, dwojaki (narodowy i etniczny) charakter ich społeczności, omawia XX- i XXI-wieczną sytuację Romów w Czechach, obejmujące w szczególności ich wizerunek medialny, kwestie demograficzne, czeski antycyganizm, problem wykluczenia oraz kierunki polityki kolejnych rządów w stosunku do Romów jako mniejszości etnicznej. Posługuje się przy tym wieloma przykładami opisującymi romską rzeczywistość w Czechach, tak na płaszczyźnie ogólnokrajowej, jak i lokalnej.
Dr Szyszlak omawia bezpieczeństwo wtórne, identyfikowane na płaszczyźnie społecznej i kulturowej. Podejmuje problematykę wykluczenia i przedstawia problemy społeczności romskiej determinujące ich codzienną sytuację społeczną. Nie unika także tematów trudnych, takich jak prostytucja czy narkomania. Samo bezpieczeństwo kulturowe omawia szeroko, wskazując na znaczną ilość składników tego złożonego zagadnienia, podkreślając znaczenie języka romskiego i uwypuklając problem gettoizacji w wymiarze zagrożenia bezpieczeństwa kulturowego.

Zaletą książki jest niewątpliwie kompleksowe i wielowątkowe ujęcie zagadnień relacji pomiędzy nowocześnie rozumianym bezpieczeństwem i Romami na obszarze w Czech.
Warto zapoznać się z tą publikacją choć można w niej zaleźć także braki. Nie wpływają one jednak na całościowy obraz publikacji, a każdy czytelnik – w zależności od nastawienia – może je sam zidentyfikować lub też stwierdzić, że książka – pod względem ujmowania tematu jaki został określony w jej tytule – jest kompletna i wyczerpująca.

Jak dotąd w polskojęzycznych publikacjach dotyczących Romów w Czechach, uwypuklany był przede wszystkim temat edukacji, czego najlepszym – choć nie jedynym przykładem, są publikacje dr. Łukasza Kwadransa – jak choćby: „Edukacja Romów. Studium porównawcze na przykładzie Czech, Polski i Słowacji”.

Jak można się przekonać czytając książkę dr Elżbiety Szyszlak – nie jest to jednak jedyna dziedzina w której można prowadzić badania dotyczące tej grupy w Czechach.


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Prawo do pamiętania


W Polsce pamięć o II wojnie światowej i o tym jakie nieszczęścia przyniósł ten czas zarówno Polsce, jak i jej obywatelom, pozostaje nieprzerwanie żywa. Co prawda naocznych świadków tych wydarzeń jest coraz mniej, jednak zakres i skala tego co spotkało Polaków i inne narody Europy przed połową XX wieku znane jest nie wyłącznie z przekazu jaki pojawia się w przestrzeni dyskursu publicznego, ale także ze wspomnień i opowieści członków rodzin.

W innej sytuacji pozostawali do niedawna Romowie. Albo i w dalszym ciągu pozostają. Wielu z nich do tej pory nie ma tak szerokiej świadomości tragedii jaka spotkała ich naród, jaką mają przedstawiciele środowiska większościowego.
Nie znaczy to, że w romskich rodzinnych opowieściach nie pojawiały się wspomnienia z okresu II wojny światowej. Jednak pozostając w znacznym stopniu edukacyjnie i społecznie wykluczonymi, nie uczestniczyli – jak reszta społeczeństwa – tak intensywnie w zbiorowym przeżywaniu i pamiętaniu o tamtym okresie.
Co więcej przez wiele lat Romowie – za sprawą braku wiedzy dotyczącej skali zagłady ich własnego narodu – byli niejako skazani na uczestnictwo jedynie w pamięci zbiorowej większości społeczeństwa.
Dopiero od lat 70. rozpoczął się długotrwały (gdyż do tej pory nie ukończony) proces upowszechniania wśród Romów wiedzy o zakresie romskiego Holokaustu, nazywanego po romsku Samudaripen lub Porajmos. Nie wynikała ona wyłącznie z zabijania Romów w obozach (w samym Auschwitz II-Birkenau w ciągu półtora roku zamordowano ich ponad 20 tysięcy), ale także z tego, że małe społeczności romskie żyjące na terenach zajmowanych sukcesywnie przez hitlerowskie wojska bywały od razu w całości eksterminowane.

Od lat 90. (w 1994 roku pierwszy raz Romowie z całego świata spotkali się w Auschwitz II-Birkenau i od tego czasu 2 sierpnia jest obchodzony jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Zagładzie Romów) z coraz większą intensywnością budowana jest świadomość i wzmacniana wspólna historycznej pamięć zbiorowa Romów związana z tragedią jak spotkała ich naród podczas II wojny światowej.
Jest to o tyle ważny proces, że stanowi element konstruowania modernistycznej tożsamości romskiej, która bardzo powoli zastępuje historyczne elementy stanowiące podstawę ich jedności. Jednocześnie poszerza tak konstruowana tożsamość poza wąski krąg najbliższych wspólnot, obejmując swoim zasięgiem wszystkich Romów.
Jak pokazała praktyka narodu żydowskiego (zorganizowane grupy młodych Żydów z całego świata odwiedzają niemieckie obozy koncentracyjne – przede wszystkim te, które znajdują się na terenie Polski), to przede wszystkim młodzież powinna być celem jak najszerszego i przede wszystkich głębokiego uświadamiania wspólnej tragicznej historii. Dlatego też coraz częściej organizowane są spotkania romskiej młodzież (przede wszystkim w Oświęcimiu), mające na celu utrwalanie podstaw tożsamości opartej na wspólnych doświadczeniach narodu, wynikających z niedawnej historii.

Taki właśnie charakter miała konferencja „Edukacja dla upamiętnienia zagłady Romów” zorganizowana w 70 rocznicę likwidacji Zigeunerfamilienlager (obozu rodzinnego dla Cyganów) w Auschwitz II-Birkenau. Stanowiła ona składnik większego wydarzenia (The Roma Genocide Remembrance Initiative 2014) organizowanego przy współpracy wielu partnerów przez ternYpe International Roma Youth Network, które zgromadziło około 1000 młodych ludzi z 25 państw.
Jej efektem jest anglojęzyczna publikacja wydana w 2015 roku: „Education for Remembrance of the Roma Genocide: Scholarship, Commemoration and the Role of Youth” pod redakcją Anny Mirgi-Kruszelnickiej, Estebana Acuña i Piotra Trojańskiego.

https://dl.dropboxusercontent.com/u/6493413/Remembrance.pdf

Książka ma na celu dotarcie do różnorodnych czytelników, ale jej głównym zadaniem jest ukształtowanie kierunku w jakim należy edukować romską młodzież w związku z odbudowywaniem świadomości i utrwalaniem pamięci o Samudaripen. Publikacja ma także stanowić podstawę do dalszej dyskusji i pozostawia wile tematów otwartych. Jak sami jej twórcy podkreślają – różnorodność sposobów ujęcia tematów, wielość środowisk jakie reprezentują autorzy i formy w jakiej wyrazili swoje indywidualne przekazy (artykuły naukowe, manifesty, osobiste świadectwa, przemówienia, wywiady), sprawiają że książka ta (lub jej poszczególne części) może dotrzeć do wielu odbiorców, inspirując ich do utrwalania pamięci o romskim holokauście.
Teksty wchodzące w jej skład zostały przyporządkowane do trzech części: naukowej, praktycznej i młodzieżowej. Wśród polskich autorów znaleźli się tacy znawcy tematu jak Sławomir Kapralski, Adam Bartosz i Andrzej Mirga. Całość została uzupełniona zdjęciami, a także szczegółowym opisem realizacji wspomnianej konferencji oraz działania piętnastu warsztatowych grup roboczych zajmujących się różnorodnymi zagadnieniami związanymi z Holokaustem Romów podczas II wojny światowej.

Pomimo tego, że kształt publikacji sprawia, że jej grupa docelowa wydaje się być zbyt szeroka, a właściwie – zbyt rozproszona – to jednak być może właśnie taka jej uporządkowana różnorodność formalna i wielość form wyrazu jakimi się posługuje, pozwala najlepiej i najgłębiej przekazać treści związane z romską pamięcią o Samudaripen i jej upowszechnianiem i utrwalaniem.

piątek, 8 stycznia 2016

Romskie symbole


Symbolika narodowa ma niewątpliwe znaczenie dla wszystkich narodów, choć każdy z nich na swój specyficzny sposób – uwarunkowany przede wszystkim własną tradycją i momentem historycznym – wyraża swoje przywiązanie do nich.
Symbole te są zewnętrznymi oznakami przynależności do narodu. Najważniejszymi symbolami – unormowanymi i sformalizowanymi – są hymn oraz flaga. Godło jest równie ważnym symbolem, jednak jego posiadanie wiąże się najczęściej z byciem narodem państwowym. Nie wyczerpuje to oczywiście pełnej listy istniejących symboli narodowych.
Romowie jak naród niepaństwowy posiadają wspólną flagę oraz hymn. Można oczywiście mówić o Romach jako mniejszości etnicznej a nie narodowej, jednak jest to mniejszość etniczna posiadająca te dwa symbole… narodowe. Jednak w takim przypadku dość powszechnie (co nie oznacza, że słusznie) przyjęte zostało, że jest to flaga etniczna.
Tak jak w przypadku wszystkich symboli, tak też i w przypadku narodowych symboli romskich mają one znaczenia metaforyczne.

Romska flaga została przyjęta w 1971 roku podczas I Światowego Kongresu Romów w Orpington (miasto leżące na terenie Londynu).


Jej wzór opierał się na projekcie zaprezentowanym i przyjętym podczas konferencji „Zjednoczeni Cyganie Europy” w Bukareszcie w 1933roku.
Jego opracowanie wiązało się z przyszłym działaniem jedynej w owym czasie ponadnarodowej organizacji romskiej General Union of the Roma of Romania (UGRR). Większość źródeł (prawdopodobnie za błędnym wpisem na Wikipedii), prawidłowo podaje rok, jednak stwierdza że to właśnie Uniunea Generala a Romilor din Romania opracowała/przyjęła romską flagę. Jest to jednak niemożliwe, ponieważ organizacja ta została powołana dopiero 1934 roku. Tym, co wiąże te dwie kwestie jest osoba przyszłego przewodniczącego UGRR – Gheorghe Niculescu, który przyczynił się do stworzenia koncepcji flagi.

W pierwotnej wersji flagi nie znajdywał się jednak na niej czerwony symbol – obecnie traktowany także odrębnie jako symbol wszystkich Romów niemalże na prawach godła – określany jako romska czakra, a będący symbolicznym przedstawieniem koła z szesnastoma szprychami, zarówno odwołującego się do ich wieloletniej tradycji wędrownego trybu życia, jak też i nawiązujący do flagi Indii – historycznego miejsca pochodzenia wszystkich Romów.


W oczywisty sposób dolna część flagi symbolizuje zieleń łąk, lasów, pastwisk, a górna bezkres bezchmurnego nieba. To połączenie odnosi się tak do mitycznej wręcz wolności wędrownych Romów i ich związków z naturą, jak też i na poziomie interpretacji kolorów, zawiera znaczną ilość kulturowych odniesień do pozytywnych wartości. Można także dodatkowo wskazać na – narzucającą się wizualnie – granicę pomiędzy tymi dwoma kolorami i wyraźne oddzielenie nieba od ziemi. Byłoby to mocne podkreślenie jednego z elementów rdzeniowych romskiej kultury – wyraźnych granic dzielących na wielu płaszczyznach świat i jego elementy, zgodnie z zasadami Romanipen.

Autorem romskiego hymny jest Žarko Jovanović Jagdino, który jak sam mówił została wybrany „na sekundę“ ministrem kultury Romów.

http://www.tambura.com.hr/No2/jagdino.html

Pierwotna wersja piosenki nosiła tytuł „Oprah Roma”, jednak w późniejszym czasie – po II wojnie światowej – autor zamienił zarówno tytuł na „Đelem, đelem...“, jak i jej słowa. Oryginalna melodia jest tradycyjną melodią cygańską.

https://www.youtube.com/watch?v=peF_dyGBVd8

Elena Marushiakova i Vesselin Popov podają nieco inne dzieje powstania i przyjęcia romskiego hymnu, nieco zmieniając historię opowiadaną przez Žarko Jovanovića. Miał on na miejscu (wraz z dr Janem Cibulą) – podczas Światowego Kongresu Romów – opracować jego aktualną wersję.

http://web.archive.org/web/20091027175152/http://geocities.com/~Patrin/gelem.htm

Nie zmienia to jednak znaczenie hymny, ani tego jak bardzo jest znany i popularny w świecie, ile powstało jego różnorodnych wersji i wariancji.
Dla wielu Romów pozostaje o wiele bardziej rozpoznawalny niż romska flaga.

Ponieważ wciąż można mówić o konstruowaniu modernistycznej narodowej świadomości Romów, symbole – nawet jeśli zostały pierwotnie przyjęte przez przedstawicieli zaledwie części spośród nich – maja ogromne znaczenie. Nie tyle wzmacniają poczucie bycia Romami ile wspomagają budowanie narodowej przynależności, jedności, większej identyfikacji nie tylko na poziomie kulturowym, ale także na poziomie celów, które odważnie można nazwać celami politycznymi. Tym bardziej, że w obu przypadkach – tak flagi, jak i hymny – ich symbolika odnosi się i podkreśla nie to, co w kulturze romskiej po prostu było i jest, ale to o czym Romowie zapomnieli: indyjskie pochodzenie i zagładę podczas II wojny światowej.
Mają one – poza symbolicznym znaczeniem – także znaczenie formalne i są – podobnie jak używanie nazwy „Rom” zamiast „Cygan” – swoistym komunikatem do świata nieromskiego, przypominającego wszystkim którzy nie są Romami, że Romowie to naród i prawdziwa wspólnota.
Jest to o tyle istotne, że w świadomości społeczeństwa większościowego dominującymi symbolami związanymi z Romami, są jednak najczęściej symbole przynależności związane z krzywdzącymi stereotypami.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Religijni Romowie


To co pozwoliło Żydom przetrwać – jako odrębnej i wewnętrznie zintegrowanej grupie – setki lat rozproszenia, to religia.
Także Romowie – pozostając w co najmniej nieprzychylnym, a najczęściej wrogim otoczeniu społecznym – nie utracili swojego kulturowego dziedzictwa i do tej pory są grupą nie tylko spójną etnicznie, ale posiadają własną tożsamość. Nie stało się to jednak dzięki religii, lecz za sprawą wiążącego poczucia przynależności, kategorii romskości i silnej więzi wewnątrzgrupowej.

Romowie nie wyznają jednej wszechromskiej religii. Najczęściej akceptują i przyjmują religię dominującą.
Adam Bartosz w artykule Cyganie a Żydzi - co jest kaszer, a co magerdo?, zamieszczonym w „Midrasz” z 2009 roku, stwierdził że takie zachowanie było jednym z elementów romskiej strategii przetrwania. Z pewnością ułatwiło to ich przetrwanie w Europie (i zapewne także podczas wcześniejszej wędrówki). Można jednak przypuszczać, że nie było to świadome przyjęcie zaplanowanej strategii, ale swoista spuścizna indyjskiego pochodzenia Romów.
Z pewnością – gdyby nie zdolność do adaptacji w zakresie religii – Romom byłoby o wiele trudniej przetrwać. Prześladowanie Romów, dodatkowo sankcjonowane przez instytucje religijne, mogłoby doprowadzić do ich całkowitego wyniszczenia.

Romowie mają swojego patrona. Jest nim Zefiryn Giménez Malla, uznany za błogosławionego w 1999 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=6UP0LJhQdAk

Jak pisze Jacek Milewski, został on zamordowany przez hiszpańskich komunistów podczas wojny domowej, za stanięcie w obronie księdza.

Generalnie Romowie są bardzo religijni. Wiąże się to między innymi z akceptowanym przez nich wyraźnym dualnym podziałem świata, a także na utrwalonym w ich świadomości zbiorowej istnieniem nadprzyrodzonej dobrej i wszechmocnej istoty (Deveł), a także odpowiednika diabła (beng). Co prawda najczęściej dochodzi u Romów do specyficznego wymieszania składników tradycyjnych rytuałów i wierzeń z przyjętą religią, a Deveł jest tym, który wspomaga przestrzeganie zasad związanych z romskością, jednak są to elementy, które wzmacniają romską religijność.
Chrzest pozostaje dla Romów najważniejszym z sakramentów. Natomiast małżeństwo – ze względu na specyfikę związaną z wiekiem w jakim Romowie wstępują w związek, a także prostotę ich wewnętrznego rytuału ślubnego – stanowi dla ich duszpasterzy największy problem.
To oczywiście jedynie pewne wybrane i uproszczone wątki związane z religijnością Romów, a szczegółowe analizy wielu aspektów tego zagadnienia są zawarte między innymi w „Studia Romologica” z 2011, w całości poświęcone zagadnieniom religii wśród Romów.

W Polsce większość Romów należy do Kościoła katolickiego, choć są także Świadkami Jehowy oraz Zielonoświątkowcami. Zaangażowanie Romów w niekatolickie wyznania – ze względu na specyfikę ich aktywności – przynosi częstokroć o wiele większe zmiany w ich życiu. Jednocześnie jednak – wykluczeni ze względu na swoją przynależność etniczną Romowie – stają się dodatkowo napiętnowani przynależnością do niekatolickiej wspólnoty wyznaniowej.

Interesującą inicjatywę realizuje protestanckie Biblijne Stowarzyszenie Misyjne, które w ramach swojej misji ewangelizacyjnej, koncentruje się między innymi na tłumaczeniach Biblii na języki niewielkich grup narodowych i etnicznych.
W ramach swojej działalności w Polsce – wspólnie z Romami z Bystrzycy Kłodzkiej, Zabrza i Nowego Targu – tłumaczy Nowy Testament na język Cyganów Górskich (Bergitka Roma).

https://www.facebook.com/Ewangelia-dla-Rom%C3%B3w-307234209427703/?fref=ts

To co w przypadku tego działania stanowi problem, to z jednej strony kwestia normy zapisu języka romskiego, a z drugiej – brak w tym języku bezpośrednich odpowiedników polskich słów znajdujących się w Piśmie Świętym (np.: pocieszanie, zbawienie, usprawiedliwienie, wojna).

Kościół katolicki w Polsce od lat jest zaangażowany w ewangelizację Romów.
Przez wiele lat Duszpasterzem Krajowym Romów był ksiądz Edward Wesołek, realizujący działania angażujących Romów. Szczególna nadzieję pokładał on w zachęceniu ich do ruchu pielgrzymkowego, jednak nigdy nie rozwinął się on na szerszą (oczekiwaną) skalę.
Od 2005 roku funkcję tę pełni ksiądz Stanisław Opocki, który przez 28 lat przebywała w parafii w Łosinie Górnej, gdzie zajmował się małopolskimi Romami. Jego przeniesienie do inne parafii wiązało się z konfliktami, jakie miały pojawiać się w wyniku jego działalności.
Pomimo tego, w dalszym ciągu angażuje się w problemy środowiska romskiego, między innymi w Limanowej.
Także we Wrocławiu duchowni angażują się we wspieranie Romów. Od lat 90. działa tam Ogólnowrocławskie Duszpasterstwo Romów, a osoba księdza Wojtka Kubisiaka jest dobrze znana miejscowym Romom.
W ostatnim czasie duszpasterz Romów we Wrocławiu – Adrian Kosendiak, włączył się w próby rozwiązania problemów rumuńskich Romów z wrocławskiej ulicy Kamieńskiego.

Dobrowolne zaangażowanie Romów w religię może przynieść pozytywne rezultaty, tak dla nich, jak i dla społeczeństwa większościowego. Choć z punktu widzenia kształtu  ich religijności – jak powiedział w 2011 roku w wywiadzie Nasi bracia Romowie ksiądz Opocki:

Religijność Romów wymaga czasem szlifu i uświadomienia