poniedziałek, 18 stycznia 2016

Prawo do pamiętania


W Polsce pamięć o II wojnie światowej i o tym jakie nieszczęścia przyniósł ten czas zarówno Polsce, jak i jej obywatelom, pozostaje nieprzerwanie żywa. Co prawda naocznych świadków tych wydarzeń jest coraz mniej, jednak zakres i skala tego co spotkało Polaków i inne narody Europy przed połową XX wieku znane jest nie wyłącznie z przekazu jaki pojawia się w przestrzeni dyskursu publicznego, ale także ze wspomnień i opowieści członków rodzin.

W innej sytuacji pozostawali do niedawna Romowie. Albo i w dalszym ciągu pozostają. Wielu z nich do tej pory nie ma tak szerokiej świadomości tragedii jaka spotkała ich naród, jaką mają przedstawiciele środowiska większościowego.
Nie znaczy to, że w romskich rodzinnych opowieściach nie pojawiały się wspomnienia z okresu II wojny światowej. Jednak pozostając w znacznym stopniu edukacyjnie i społecznie wykluczonymi, nie uczestniczyli – jak reszta społeczeństwa – tak intensywnie w zbiorowym przeżywaniu i pamiętaniu o tamtym okresie.
Co więcej przez wiele lat Romowie – za sprawą braku wiedzy dotyczącej skali zagłady ich własnego narodu – byli niejako skazani na uczestnictwo jedynie w pamięci zbiorowej większości społeczeństwa.
Dopiero od lat 70. rozpoczął się długotrwały (gdyż do tej pory nie ukończony) proces upowszechniania wśród Romów wiedzy o zakresie romskiego Holokaustu, nazywanego po romsku Samudaripen lub Porajmos. Nie wynikała ona wyłącznie z zabijania Romów w obozach (w samym Auschwitz II-Birkenau w ciągu półtora roku zamordowano ich ponad 20 tysięcy), ale także z tego, że małe społeczności romskie żyjące na terenach zajmowanych sukcesywnie przez hitlerowskie wojska bywały od razu w całości eksterminowane.

Od lat 90. (w 1994 roku pierwszy raz Romowie z całego świata spotkali się w Auschwitz II-Birkenau i od tego czasu 2 sierpnia jest obchodzony jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Zagładzie Romów) z coraz większą intensywnością budowana jest świadomość i wzmacniana wspólna historycznej pamięć zbiorowa Romów związana z tragedią jak spotkała ich naród podczas II wojny światowej.
Jest to o tyle ważny proces, że stanowi element konstruowania modernistycznej tożsamości romskiej, która bardzo powoli zastępuje historyczne elementy stanowiące podstawę ich jedności. Jednocześnie poszerza tak konstruowana tożsamość poza wąski krąg najbliższych wspólnot, obejmując swoim zasięgiem wszystkich Romów.
Jak pokazała praktyka narodu żydowskiego (zorganizowane grupy młodych Żydów z całego świata odwiedzają niemieckie obozy koncentracyjne – przede wszystkim te, które znajdują się na terenie Polski), to przede wszystkim młodzież powinna być celem jak najszerszego i przede wszystkich głębokiego uświadamiania wspólnej tragicznej historii. Dlatego też coraz częściej organizowane są spotkania romskiej młodzież (przede wszystkim w Oświęcimiu), mające na celu utrwalanie podstaw tożsamości opartej na wspólnych doświadczeniach narodu, wynikających z niedawnej historii.

Taki właśnie charakter miała konferencja „Edukacja dla upamiętnienia zagłady Romów” zorganizowana w 70 rocznicę likwidacji Zigeunerfamilienlager (obozu rodzinnego dla Cyganów) w Auschwitz II-Birkenau. Stanowiła ona składnik większego wydarzenia (The Roma Genocide Remembrance Initiative 2014) organizowanego przy współpracy wielu partnerów przez ternYpe International Roma Youth Network, które zgromadziło około 1000 młodych ludzi z 25 państw.
Jej efektem jest anglojęzyczna publikacja wydana w 2015 roku: „Education for Remembrance of the Roma Genocide: Scholarship, Commemoration and the Role of Youth” pod redakcją Anny Mirgi-Kruszelnickiej, Estebana Acuña i Piotra Trojańskiego.

https://dl.dropboxusercontent.com/u/6493413/Remembrance.pdf

Książka ma na celu dotarcie do różnorodnych czytelników, ale jej głównym zadaniem jest ukształtowanie kierunku w jakim należy edukować romską młodzież w związku z odbudowywaniem świadomości i utrwalaniem pamięci o Samudaripen. Publikacja ma także stanowić podstawę do dalszej dyskusji i pozostawia wile tematów otwartych. Jak sami jej twórcy podkreślają – różnorodność sposobów ujęcia tematów, wielość środowisk jakie reprezentują autorzy i formy w jakiej wyrazili swoje indywidualne przekazy (artykuły naukowe, manifesty, osobiste świadectwa, przemówienia, wywiady), sprawiają że książka ta (lub jej poszczególne części) może dotrzeć do wielu odbiorców, inspirując ich do utrwalania pamięci o romskim holokauście.
Teksty wchodzące w jej skład zostały przyporządkowane do trzech części: naukowej, praktycznej i młodzieżowej. Wśród polskich autorów znaleźli się tacy znawcy tematu jak Sławomir Kapralski, Adam Bartosz i Andrzej Mirga. Całość została uzupełniona zdjęciami, a także szczegółowym opisem realizacji wspomnianej konferencji oraz działania piętnastu warsztatowych grup roboczych zajmujących się różnorodnymi zagadnieniami związanymi z Holokaustem Romów podczas II wojny światowej.

Pomimo tego, że kształt publikacji sprawia, że jej grupa docelowa wydaje się być zbyt szeroka, a właściwie – zbyt rozproszona – to jednak być może właśnie taka jej uporządkowana różnorodność formalna i wielość form wyrazu jakimi się posługuje, pozwala najlepiej i najgłębiej przekazać treści związane z romską pamięcią o Samudaripen i jej upowszechnianiem i utrwalaniem.

piątek, 8 stycznia 2016

Romskie symbole


Symbolika narodowa ma niewątpliwe znaczenie dla wszystkich narodów, choć każdy z nich na swój specyficzny sposób – uwarunkowany przede wszystkim własną tradycją i momentem historycznym – wyraża swoje przywiązanie do nich.
Symbole te są zewnętrznymi oznakami przynależności do narodu. Najważniejszymi symbolami – unormowanymi i sformalizowanymi – są hymn oraz flaga. Godło jest równie ważnym symbolem, jednak jego posiadanie wiąże się najczęściej z byciem narodem państwowym. Nie wyczerpuje to oczywiście pełnej listy istniejących symboli narodowych.
Romowie jak naród niepaństwowy posiadają wspólną flagę oraz hymn. Można oczywiście mówić o Romach jako mniejszości etnicznej a nie narodowej, jednak jest to mniejszość etniczna posiadająca te dwa symbole… narodowe. Jednak w takim przypadku dość powszechnie (co nie oznacza, że słusznie) przyjęte zostało, że jest to flaga etniczna.
Tak jak w przypadku wszystkich symboli, tak też i w przypadku narodowych symboli romskich mają one znaczenia metaforyczne.

Romska flaga została przyjęta w 1971 roku podczas I Światowego Kongresu Romów w Orpington (miasto leżące na terenie Londynu).


Jej wzór opierał się na projekcie zaprezentowanym i przyjętym podczas konferencji „Zjednoczeni Cyganie Europy” w Bukareszcie w 1933roku.
Jego opracowanie wiązało się z przyszłym działaniem jedynej w owym czasie ponadnarodowej organizacji romskiej General Union of the Roma of Romania (UGRR). Większość źródeł (prawdopodobnie za błędnym wpisem na Wikipedii), prawidłowo podaje rok, jednak stwierdza że to właśnie Uniunea Generala a Romilor din Romania opracowała/przyjęła romską flagę. Jest to jednak niemożliwe, ponieważ organizacja ta została powołana dopiero 1934 roku. Tym, co wiąże te dwie kwestie jest osoba przyszłego przewodniczącego UGRR – Gheorghe Niculescu, który przyczynił się do stworzenia koncepcji flagi.

W pierwotnej wersji flagi nie znajdywał się jednak na niej czerwony symbol – obecnie traktowany także odrębnie jako symbol wszystkich Romów niemalże na prawach godła – określany jako romska czakra, a będący symbolicznym przedstawieniem koła z szesnastoma szprychami, zarówno odwołującego się do ich wieloletniej tradycji wędrownego trybu życia, jak też i nawiązujący do flagi Indii – historycznego miejsca pochodzenia wszystkich Romów.


W oczywisty sposób dolna część flagi symbolizuje zieleń łąk, lasów, pastwisk, a górna bezkres bezchmurnego nieba. To połączenie odnosi się tak do mitycznej wręcz wolności wędrownych Romów i ich związków z naturą, jak też i na poziomie interpretacji kolorów, zawiera znaczną ilość kulturowych odniesień do pozytywnych wartości. Można także dodatkowo wskazać na – narzucającą się wizualnie – granicę pomiędzy tymi dwoma kolorami i wyraźne oddzielenie nieba od ziemi. Byłoby to mocne podkreślenie jednego z elementów rdzeniowych romskiej kultury – wyraźnych granic dzielących na wielu płaszczyznach świat i jego elementy, zgodnie z zasadami Romanipen.

Autorem romskiego hymny jest Žarko Jovanović Jagdino, który jak sam mówił została wybrany „na sekundę“ ministrem kultury Romów.

http://www.tambura.com.hr/No2/jagdino.html

Pierwotna wersja piosenki nosiła tytuł „Oprah Roma”, jednak w późniejszym czasie – po II wojnie światowej – autor zamienił zarówno tytuł na „Đelem, đelem...“, jak i jej słowa. Oryginalna melodia jest tradycyjną melodią cygańską.

https://www.youtube.com/watch?v=peF_dyGBVd8

Elena Marushiakova i Vesselin Popov podają nieco inne dzieje powstania i przyjęcia romskiego hymnu, nieco zmieniając historię opowiadaną przez Žarko Jovanovića. Miał on na miejscu (wraz z dr Janem Cibulą) – podczas Światowego Kongresu Romów – opracować jego aktualną wersję.

http://web.archive.org/web/20091027175152/http://geocities.com/~Patrin/gelem.htm

Nie zmienia to jednak znaczenie hymny, ani tego jak bardzo jest znany i popularny w świecie, ile powstało jego różnorodnych wersji i wariancji.
Dla wielu Romów pozostaje o wiele bardziej rozpoznawalny niż romska flaga.

Ponieważ wciąż można mówić o konstruowaniu modernistycznej narodowej świadomości Romów, symbole – nawet jeśli zostały pierwotnie przyjęte przez przedstawicieli zaledwie części spośród nich – maja ogromne znaczenie. Nie tyle wzmacniają poczucie bycia Romami ile wspomagają budowanie narodowej przynależności, jedności, większej identyfikacji nie tylko na poziomie kulturowym, ale także na poziomie celów, które odważnie można nazwać celami politycznymi. Tym bardziej, że w obu przypadkach – tak flagi, jak i hymny – ich symbolika odnosi się i podkreśla nie to, co w kulturze romskiej po prostu było i jest, ale to o czym Romowie zapomnieli: indyjskie pochodzenie i zagładę podczas II wojny światowej.
Mają one – poza symbolicznym znaczeniem – także znaczenie formalne i są – podobnie jak używanie nazwy „Rom” zamiast „Cygan” – swoistym komunikatem do świata nieromskiego, przypominającego wszystkim którzy nie są Romami, że Romowie to naród i prawdziwa wspólnota.
Jest to o tyle istotne, że w świadomości społeczeństwa większościowego dominującymi symbolami związanymi z Romami, są jednak najczęściej symbole przynależności związane z krzywdzącymi stereotypami.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Religijni Romowie


To co pozwoliło Żydom przetrwać – jako odrębnej i wewnętrznie zintegrowanej grupie – setki lat rozproszenia, to religia.
Także Romowie – pozostając w co najmniej nieprzychylnym, a najczęściej wrogim otoczeniu społecznym – nie utracili swojego kulturowego dziedzictwa i do tej pory są grupą nie tylko spójną etnicznie, ale posiadają własną tożsamość. Nie stało się to jednak dzięki religii, lecz za sprawą wiążącego poczucia przynależności, kategorii romskości i silnej więzi wewnątrzgrupowej.

Romowie nie wyznają jednej wszechromskiej religii. Najczęściej akceptują i przyjmują religię dominującą.
Adam Bartosz w artykule Cyganie a Żydzi - co jest kaszer, a co magerdo?, zamieszczonym w „Midrasz” z 2009 roku, stwierdził że takie zachowanie było jednym z elementów romskiej strategii przetrwania. Z pewnością ułatwiło to ich przetrwanie w Europie (i zapewne także podczas wcześniejszej wędrówki). Można jednak przypuszczać, że nie było to świadome przyjęcie zaplanowanej strategii, ale swoista spuścizna indyjskiego pochodzenia Romów.
Z pewnością – gdyby nie zdolność do adaptacji w zakresie religii – Romom byłoby o wiele trudniej przetrwać. Prześladowanie Romów, dodatkowo sankcjonowane przez instytucje religijne, mogłoby doprowadzić do ich całkowitego wyniszczenia.

Romowie mają swojego patrona. Jest nim Zefiryn Giménez Malla, uznany za błogosławionego w 1999 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=6UP0LJhQdAk

Jak pisze Jacek Milewski, został on zamordowany przez hiszpańskich komunistów podczas wojny domowej, za stanięcie w obronie księdza.

Generalnie Romowie są bardzo religijni. Wiąże się to między innymi z akceptowanym przez nich wyraźnym dualnym podziałem świata, a także na utrwalonym w ich świadomości zbiorowej istnieniem nadprzyrodzonej dobrej i wszechmocnej istoty (Deveł), a także odpowiednika diabła (beng). Co prawda najczęściej dochodzi u Romów do specyficznego wymieszania składników tradycyjnych rytuałów i wierzeń z przyjętą religią, a Deveł jest tym, który wspomaga przestrzeganie zasad związanych z romskością, jednak są to elementy, które wzmacniają romską religijność.
Chrzest pozostaje dla Romów najważniejszym z sakramentów. Natomiast małżeństwo – ze względu na specyfikę związaną z wiekiem w jakim Romowie wstępują w związek, a także prostotę ich wewnętrznego rytuału ślubnego – stanowi dla ich duszpasterzy największy problem.
To oczywiście jedynie pewne wybrane i uproszczone wątki związane z religijnością Romów, a szczegółowe analizy wielu aspektów tego zagadnienia są zawarte między innymi w „Studia Romologica” z 2011, w całości poświęcone zagadnieniom religii wśród Romów.

W Polsce większość Romów należy do Kościoła katolickiego, choć są także Świadkami Jehowy oraz Zielonoświątkowcami. Zaangażowanie Romów w niekatolickie wyznania – ze względu na specyfikę ich aktywności – przynosi częstokroć o wiele większe zmiany w ich życiu. Jednocześnie jednak – wykluczeni ze względu na swoją przynależność etniczną Romowie – stają się dodatkowo napiętnowani przynależnością do niekatolickiej wspólnoty wyznaniowej.

Interesującą inicjatywę realizuje protestanckie Biblijne Stowarzyszenie Misyjne, które w ramach swojej misji ewangelizacyjnej, koncentruje się między innymi na tłumaczeniach Biblii na języki niewielkich grup narodowych i etnicznych.
W ramach swojej działalności w Polsce – wspólnie z Romami z Bystrzycy Kłodzkiej, Zabrza i Nowego Targu – tłumaczy Nowy Testament na język Cyganów Górskich (Bergitka Roma).

https://www.facebook.com/Ewangelia-dla-Rom%C3%B3w-307234209427703/?fref=ts

To co w przypadku tego działania stanowi problem, to z jednej strony kwestia normy zapisu języka romskiego, a z drugiej – brak w tym języku bezpośrednich odpowiedników polskich słów znajdujących się w Piśmie Świętym (np.: pocieszanie, zbawienie, usprawiedliwienie, wojna).

Kościół katolicki w Polsce od lat jest zaangażowany w ewangelizację Romów.
Przez wiele lat Duszpasterzem Krajowym Romów był ksiądz Edward Wesołek, realizujący działania angażujących Romów. Szczególna nadzieję pokładał on w zachęceniu ich do ruchu pielgrzymkowego, jednak nigdy nie rozwinął się on na szerszą (oczekiwaną) skalę.
Od 2005 roku funkcję tę pełni ksiądz Stanisław Opocki, który przez 28 lat przebywała w parafii w Łosinie Górnej, gdzie zajmował się małopolskimi Romami. Jego przeniesienie do inne parafii wiązało się z konfliktami, jakie miały pojawiać się w wyniku jego działalności.
Pomimo tego, w dalszym ciągu angażuje się w problemy środowiska romskiego, między innymi w Limanowej.
Także we Wrocławiu duchowni angażują się we wspieranie Romów. Od lat 90. działa tam Ogólnowrocławskie Duszpasterstwo Romów, a osoba księdza Wojtka Kubisiaka jest dobrze znana miejscowym Romom.
W ostatnim czasie duszpasterz Romów we Wrocławiu – Adrian Kosendiak, włączył się w próby rozwiązania problemów rumuńskich Romów z wrocławskiej ulicy Kamieńskiego.

Dobrowolne zaangażowanie Romów w religię może przynieść pozytywne rezultaty, tak dla nich, jak i dla społeczeństwa większościowego. Choć z punktu widzenia kształtu  ich religijności – jak powiedział w 2011 roku w wywiadzie Nasi bracia Romowie ksiądz Opocki:

Religijność Romów wymaga czasem szlifu i uświadomienia


piątek, 18 grudnia 2015

Ja ci zapłacę a ty…


W 2009 roku Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny w opinii dotyczącej integracji Romów stwierdził, że wyedukowaniu Romowie będą mogli wnieść aktywny wkład, jakiego się od nich słusznie oczekuje.
Kluczowe w tym przypadku jest stwierdzenie o słuszności oczekiwań wkładu.

Poszukując źródła tego sfomułowania można by się odwołać do teorii umowy społecznej, stojącej u podstaw racjonalizującego traktowania demokracji i istniejącego w jej ramach porządku społecznego. W opozycji do umowy społecznej porządkującej demokratyczną rzeczywistość i wprowadzającą kategorie wypełniania wzajemnych zobowiązań przez obywatela i państwo, stoją najczęściej: suwerenność jednostki, własne sumienie (traktowane jako jedyny miernik słuszności poczynań) a także stan naturalny. W demokracji zakłada się, że w ramach umowy społecznej obywatel dopełnia określonych powinności wobec państwa nie w ramach strachu przed aparatem represji, ale jego poświęcenie części jednostkowych uprawnień suwerennych wynika zarówno ze świadomości przedstawicielstwa władzy (poprzez demokratyczne wybory i możliwość jej kontrolowania – choćby poprzez trójpodział władzy), jak i sprawiedliwej (a przynajmniej uznanej za taką) wymiany, w ramach której otrzymuje on np. oczekiwany porządek publiczny.
W przypadku Romów umowa ta jednak nie w pełni działa. To do czego odwołują się oni jako większej wartości niż to co mogą (a co pozostaje w ich odbiorze wątpliwe) uzyskać od państwa, to nie sumienie, czy nawet nie suwerenność jednostki, ale spajająca ich tradycja, znajdująca wyraźne odzwierciedlenie w całym ich systemie kulturowym, ściśle związana z kategorią romskości i zarazem stanowiąca podstawę ich – różnorodnej wewnętrznie – jedności. Ponadto społeczeństwo głównonurtowe postrzega ich sytuację i sposób funkcjonowania w rzeczywistości z punktu widzenia aktualnej sytuacji społecznej i politycznej, doświadczenia historyczne traktuje wyłącznie jako przeszłość, która wbrew powszechnym opiniom niewiele uczy, a istniejący stan uznaje za punkt wyjścia do dalszego rozwoju.
Romowie jako cała społeczność traktują jednak rzeczywistość w innych sposób. Aktualna sytuacja jest jedynie momentem w ich społecznym trwaniu, demokracja jest jednym z kolejnych systemów, w którym przyszło im funkcjonować, historia nauczyła ich, że zawsze znajdzie się powód aby uznać ich za winnych czegokolwiek, a spełnianie oczekiwań kolejnych władców mogą prowadzić jedynie do zubożenia tego co stanowi rdzeń ich kultury, zmniejszyć poczucie jedności i roztopić w społeczeństwie dominującym. Przez 700 lat europejskiej historii Romów, nigdy nie zaoferowano im nic, co wspomogłoby wartości pozostające dla nich najważniejsze. Ne powinno zatem dziwić, że kilkadziesiąt lat demokracji i o wiele mniej lat wspólnotowych struktur europejskich nie przekonują ich do radosnego włączenia się w umowę społeczną i realizacji słusznych oczekiwań.
To na co należy zwrócić uwagę, to fakt, że Romowie jako naród aliteracki nie posiadają pamięci historycznej pamięci historycznej w przyjętym w kręgu kultury okcydentalnej rozumieniu. Nawet o skali ich zagłady podczas II wojny światowej dowiedzieli się od historyków społeczeństwa większościowego i to wiele lat po jej zakończeniu. Jednak jako wspólnota budująca i kształtująca zasady swojego życia i przetrwania na podstawie własnych doświadczeń przekazywanych z pokolenia na pokolenie, ich własne doświadczenia historyczne znajdują odzwierciedlenie w sposobach zachowania, stosunku do społeczeństwa dominującego, sposobie organizacji wspólnoty, tradycji i codziennych przejawach kultury.

Myśl wyrażona przez Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, znajduje jednak odzwierciedlenie w rzeczywistości społecznej w nieco innych sposób i przyjmując nieco inny punkt wyjścia. W jakimś stopniu jej inne podstawy stanowiły i stanowią oś rozumowania Komisji Europejskiej w związku z realizacją ogólnounijnej strategii Unijne ramy dotyczące krajowych strategii integracji Romów do 2020 roku. Także w wypowiedziach zwykłych Polaków (głownie komentarzach pojawiających się w internecie) dominuje odmienne rozumienie podstawy spełniania głównonurtowych oczekiwań.
Jeśli bowiem my (naród tytularny i szerzej – większościowe społeczeństwo Europy) oferujemy Romom aż tyle (w wymiarze finansowym, materialnym i strategicznym) aż tyle, to niewątpliwie powinni nam odpłacić. Po pierwsze poprzez chętne angażowanie się we wszystko co im oferujemy, a po drugie poprzez porzucenie tego, co sprawia problemy społeczeństwu europejskiemu i rządom. Problem jednak wiąże się z tym, że Romowie nie potrzebują znacznej części tego co im oferujemy. Nie tyle, że tego nie chcą. Jest to – powiązany ściśle z systemem wartości – brak potrzeby. A to, czego oczekujemy w zamian, sprowadza się do porzucania składników ich kultury, które uznają w wielu przypadkach za podstawowe, niezbywalne, stanowiące podstawę ich jedności i romskości. A te wartości mają dla nich o wiele większe znaczenie niż to co może im zaoferować europejskie społeczeństwo.
Przyjmując skrajny sposób myślenia można by porównać tę sytuację do propozycji skierowanej do Polaka – Ja ci zapłacę, a ty przestaniesz być Polakiem. Inne porównanie przywołuje polską sytuację z lat 50. I 60. XX wieku, kiedy bilans płatniczy (liczony w rublu transferowym) handlu Polski ze Związkiem Radzieckim był korzystny dla Polski. Polska eksportowała (drogi w tamtych latach) węgiel kamienny i efekty produkcji przemysłowej, a z ZSRR otrzymywaliśmy w zamian bardzo potrzebne w takiej ilości podkłady kolejowe i nie mniej potrzebną i cenną ceratę.
Jednak w przypadku Romów jest to o wiele trudniejsze, gdyż sprowadza się do handlu kulturą i tradycją.

To, czego znaczna część Romów oczekuje, to pozostawienie ich w spokoju, a w bardziej modernistycznej wersji – traktowanie jak każdego innego obywatela, co znajduje wyraz miedzy innymi w wypowiedziach Romana Kwiatkowskiego - prezesa Stowarzyszenia Romów w Polsce. Być może jako zwykli obywatele nie radzą sobie w otaczającej nas rzeczywistości tak dobrze jak inni, być może wymagają większego wsparcia ze strony pomocy społecznej, jednak zarówno z prawnego, jak i subiektywnego – tożsamościowego punktu widzenia (co pokazał ostatni Narodowy Spis Powszechny z 2011 roku) są przecież Polakami.

Ponieważ są Polakami (poza niewielkimi grupami romskich migrantów z Rumunii), zamieszkującymi na terenie naszego państwa od około 700 lat, to nie można ich traktować jak migrantów. Nie można im odebrać obywatelstwa. Nie można ich odesłać „do domu”, „do swojego kraju”. Bo Polska to ich kraj i ich ojczyzna. Bo pomimo tego, ze na poziomie wewnętrznej konstrukcji kulturowej mają cechy narodu, w świetle polskiego prawa pozostają mniejszością etniczną, czyli taką, która nie posiada własnego państwa w świecie. Jakakolwiek próba odesłania ich po półtora tysiącu lat na historyczne tereny z których przybyli, byłaby o wiele bardziej absurdalna i skomplikowana niż miało to miejsce w przypadku Turków meschetyńskich na początku XXI wieku.

Na co zatem można liczyć ze strony Romów w ramach naszych słusznych oczekiwań?
Trudno powiedzieć. Każda z romskich grup jest inna. Nie wszyscy są wykluczeni. Nie wszyscy są niewyedukowani. Nie wszyscy są bezrobotni. Właściwie to w trudnej sytuacji jest około zaledwie około 30% polskich Romów.
Dlatego też możemy oczekiwać różnego stopnia odpowiedzi na to, czego od nich wymagamy.

Na pewno jednak nie tego, że My im zapłacimy, a oni przestaną być Romami.


wtorek, 8 grudnia 2015

Szkolna segregacja


W ostatnim miesiącu European Roma Rights Centre (ERRC) rozpoczęło kampanię przeciwko segregacji w szkołach stosowanej wobec romskich uczniów. Jej elementem jest tworzenie mapy, na której zaznaczane są szkoły, w których utrzymywana jest ta praktyka.

http://www.errc.org/article/school-segregation-map/4434

Czym jest segregacja? To po prostu oddzielanie na podstawie określonego kryterium. Słowo samo w sobie nie niesie ze sobą jakichkolwiek negatywnych konotacji. Jednak w sytuacji, w której segregację – w jakichkolwiek okolicznościach, z powodu jakichkolwiek uzasadnień i jakichkolwiek pobudek – zaczyna się stosować wobec ludzi, nabiera ono cech negatywnych. Jaskrawym przykładem tego jest choćby segregacja rasowa – doświadczenia hitlerowskich Niemiec, apartheidu RPA, czy amerykańskiej segregacji działającej do lat 60. XX wieku, pokazują do czego może ona prowadzić.
Segregacja w polskich szkołach jest faktem. Ta najpowszechniejsza nie jest segregacją rasową. Bywa, że dyrektor szkoły podejmuje decyzję o przypisaniu do równoległych klas uczniów według poziomu przychodów rodziców, czasem kryterium są uzyskane wcześniej wyniki w nauce. Oczywiście mogą się pojawić względnie pozytywne oceny takiej sytuacji (Agnieszka Sosnowska, Segregacja uczniów w szkołach. Czy? Dlaczego? Po co? Jak?), jednak badania naukowe nie przynoszą jednoznacznego potwierdzenia istnienia związku przyczynowo-skutkowego między poziomem segregacji a efektywnością nauczania (Roman Dolata, Czy segregacja uczniów ze względu na uprzednie osiągnięcia szkolne zwiększa efektywność nauczania mierzoną metodą EWD?).
Ponadto najważniejszy pozostaje czynnik psychologiczny i to jaką reakcję rodziców wywołuje informacja o umieszczeniu dziecka w „gorszej” klasie.

Z oficjalnego i formalnego punktu widzenia polska szkoła stara się pozbyć wszystkich elementów, które w jakikolwiek sposób dyskryminowałyby uczniów i wprowadzały podziały zależne od jakiegokolwiek czynnika.
Dawne „godziny wyrównawcze” dla uczniów nieradzących sobie z poziomem nauczania nazywa się konsultacjami, w których mają prawo uczestniczyć uczniowie bez względu na uzyskiwane oceny.
Przepisy pozwalają na to, aby uczniowie z jakąkolwiek formą i stopniem niepełnosprawności uczęszczali do zwykłych szkół (ta kwestia pozostaje w zakresie decyzji rodziców).
Szkoła ma gwarantować równość, aby nie utrwalać w świadomości dzieci i młodzieży podziałów, aby zjawisko dyskryminacji w jak najmniejszym stopniu pojawiało się w dorosłym życiu i w dorosłej rzeczywistości społecznej.

Proces segregacji uczniów pochodzenia romskiego przebiega w bardzo szczególny sposób, ściśle powiązany z ich kulturowymi nawykami i takimi uwarunkowaniami. Dotyczy to oczywiście części jedynie romskich dzieci, jednak zjawisko to jest wyraźnie widoczne na Słowacji i w Czechach. W Polsce udało się znacznie ograniczyć ten proceder, między innymi w związku z realizacja programu Phare.
Bardzo często romskie dzieci, trafiają do szkół podstawowych – w ramach obowiązku szkolnego – bez wcześniejszych doświadczeń z przedszkolem, które w ostatnich latach stało się miejscem przygotowania edukacyjnego. Nie mają zatem okazji do tego, aby poznać wcześniej nowe dla nich – edukacyjne środowisko. Są przyzwyczajone do posłuszeństwa, ale jednocześnie do o wiele większej wolności niż dzieci rodziców pochodzących ze społeczeństwa większościowego. W szkole nie potrafią często się dostosować do systemu nauki, poznają rzeczy o których w domu się nie rozmawia, także w domu nie ma często im kto pomóc w odrabianiu lekcji.
Odrębnym – jednak chyba największym problemem – jest słaba znajomość języka polskiego, gdyż w domu – zgodnie z zasadami Romanipen – posługują się językiem Rromani.
W takiej sytuacji nie tylko nie rozumieją poleceń, nudzą się na lekcjach, nie są w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania, ale i nie potrafią rozwiązać testów, które mogą zadecydować o przydzieleniu ich do klasy lub nawet szkoły specjalnej – ze względu na niższy poziom intelektualny. Jest on jednak oceniany przy założeniu znajomości języka i rozumienia określonych kodów kulturowych oraz określonego – wyuczonego w okcydentalnym świecie sposobu myślenia.

Trzeba przy tym pamiętać, że edukacja jest jednym z najważniejszych czynników, który może doprowadzić do zwiększenia integracji (rozumianej pozytywnie dla obydwu stron) Romów ze społeczeństwem większościowym. Pełna (nieprzerwana i realizowana choćby na średnim poziomie i choćby ze średnim zaangażowaniem i rzetelnością nauczycieli) edukacja podstawowa (a także każda następna), wpływa na możliwość uczestnictwa w kolejnych jej etapach, wykształca pozytywne podejście do uczenia się (także w dorosłym życiu), daje większe możliwości zdobycia pracy i lepszą orientację we współczesnym świecie.
Tymczasem edukacja realizowana w systemie segregacji zaprzepaszcza wszystkie pozytywne skutki jakie może ona ze sobą nieść o ile jest realizowana w przyjaznym dla uczniów środowisku. Tymczasem segregacja szkolna wzmaga niechęć romskich uczniów do udziału w niej i nie przynosi żadnych skutków, które mogą ostatecznie pozwolić na łatwiejsze (a w dalekiej konsekwencji i mniej poddane dyskryminacji i mniej „uciążliwe” dla całego społeczeństwa) życie we współczesnej Europie.
Zaprzepaszczanie szansy na możliwość włączenia młodych Romów w rynek pracy, w większą tolerancję i lepsze rozumienie nieromskiego świata, jest błędem, który będzie skutkował w przyszłości brakiem jakiejkolwiek zmiany w relacjach społeczeństwa większościowego Europy i społeczności romskiej.

Możemy oczywiście wprowadzać podziały. Oddzielać i segregować.
Możemy? Czy na pewno?
Czy jako społeczeństwo tytularne możemy wszystko? Bo wygraliśmy w wyścigu do siły i mamy władzę, czy też może jednak czerpiemy z europejskiego złożonego dorobku cywilizacyjnego uznając wartość człowieka i jego praw? Praw przysługujących nie za coś, ale za sam fakt bycia człowiekiem?

Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej mówi o wartościach unijnych:
poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.

W związku z Sytuacją Romów na Słowacji i w Czechach (stygmatyzacja romskich dzieci w szkołach), pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans stwierdził (nieoficjalnie), że jest to – ze względu na łamanie unijnych wartości, a zgodnie z artykułem 2 Traktatu o Unii Europejskiej – podstawa do zawieszenia możliwości głosowania tych państw w Radzie.

Czy naprawdę trzeba aż takich „kar” aby przypomnieć Europie co wchodzi w skład jej dorobku cywilizacyjnego i jakie są jej podstawowe wartości?


sobota, 28 listopada 2015

Unia Romska i Romski Naród


Najstarszą ponadnarodową organizacją romską jest International Romani Union (IRU) [rom.: Romani Unia]. Inne warianty jej nazwy to: International Gypsy Committee, International Union of Romani, Romani Union, Romani World Union.

http://internationalromaniunion.org

Jest uznawana przez większość organizacji ponadnarodowych I międzynarodowych, a w ramach ONZ posiada specjalny status ciała doradczego.
Powstała w 1971 roku jako Romani International Union, a obecna jej nazwa została przyjęta w 1992 roku. Jej oficjalna siedziba znajduje się w Skopje. Jedynym miejsce w świecie, gdzie na ograniczonym obszarze język romski został uznany za język urzędowy.
W ciągu ponad 40 lat jej działalności jednym z jej prezydentów był polski Rom – Stanisław Stankiewicz.

http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,35235,2334938.html

Jej głównymi celem jest jednoczenie wszystkich grup romskich i budowanie poczucia wspólnej tożsamości, przede wszystkim poprzez kulturę i język. Ponadto walczy z antycyganizmem, dostarcza materiały edukacyjne, monitoruje media, stara się opracowywać i wprowadzać standardy zapisu języka romskiego, a także podejmuje działania mające rozwiązywać problemy Romów w zakresie zatrudnienia, edukacji, dostępu do usług zdrowotnych i poprawy warunków mieszkaniowych.
To oczywiście nie wyczerpuje pełnej listy jej działań, gdyż uzależnione są one także od doraźnych potrzeba i problemów z jakimi styka się światowa wspólnota Romów.

O tej szerokiej działalności i historii Unii Romskiej można przeczytać zarówno w polskich, jak też i w ponadnarodowych źródłach.

http://romopedia.pl/index.php?title=International_Romani_Union

Z pewnością jednak warto wspomnieć przynajmniej, co w zakresie przywracania światowej świadomości społecznej i instytucjonalnej Romowie zawdzięczają tej organizacji pozarządowej. A są to kwestie, których nie sposób nie docenić, gdyż wiążą się ściśle z budowaniem tożsamości narodu romskiego.
Należy do nich: przyjęcie wspólnej romskiej flagi i hymny, upowszechnienie używania określenia „Rom” w miejsce „Cygan”, a także wprowadzenie – co prawda symbolicznego, ale jednak – paszportu romskiego.

http://sansaraen.weebly.com/romano-lil.html

W ramach współpracy z wieloma romskimi i nieromskimi organizacjami Unia Romska włącza się w wiele inicjatyw wspomagających wzmacnianie romskiej tożsamości. Przykładem na ten kierunek działań jest np. poparcie i przyjęcie Karty Praw Romów European Roma And Travellers Forum.

http://internationalromaniunion.org/charter-ertf-roma-rights/

Jednak najbardziej interesującym dokumentem związanym z Unią Romską wydaje się być „Declaration of a Roma Nation” z 2001 roku. 
http://www.hartford-hwp.com/archives/60/132.html

Pomimo tego, że jest on sygnowany przez Unię Romską, trudno go znaleźć wśród jej oficjalnych dokumentów. Jednak został on rozesłany i upowszechniony przez ówczesnego prezydenta – Emila Scuka.

Dokument rozpoczyna się od wskazania na romski naród, który nie chce stać się państwem. To dwie główne myśli, które pojawiają się w całym dokumencie.
Dodatkową myślą przeplatającą się w całej jego treści jest kwestia praw człowieka, które przynależą także Romom.
Co charakterystyczne i znamienne, wiele akapitów rozpoczyna się od frazy „We have a dream...”.

W tekście deklaracji jest wyraźnie powiedziane, że Romowie nie chcę i nigdy nie chcieli własnego państwa. Warto tu przypomnieć, że w XX-wiecznej rzeczywistości było kilak pomysłów na realizację takiego pomysłu, jednak na szczęście znikały tak szybko, jak nagle się pojawiały. Deklaracja mówi, że Romowie uznają tę formę samoorganizacji społeczności za nieadekwatną do wyzwań współczesnego świata. Co więcej historia pokazuje, że państwo jako takie jest źródłem nieszczęść, katastrof i wojen. Także tych, których skutków doświadczyli Romowie. I państwo nie jest tym, co jest adekwatne do potrzeb jednostki. Ponadto autorzy deklaracji stwierdzają, że dla Romów niedążenie do posiadania własnego państwa jest dla nich ważnym źródłem wolności i praworządności.
Poza tą niewątpliwie interesującą koncepcją popartą iście romskim uzasadnieniem, dokument wiele mówi o znaczeniu jedności romskiego narodu. O jego wyjątkowości, o tym co istotne dla jego istnienia, o tym czego doświadczył w historii. I wreszcie o tym, że jako naród ponadpaństwowy, niechcący własnego państwa, wymaga szczególnych ponadpaństwowych praw.
Jak się jednak okazuje, prawa te to przede wszystkim prawa człowieka. I do ich przestrzegania, także w stosunku do Romów, wzywają twórcy deklaracji. Właściwie nie wzywają, tylko proszą o to aby były one żywą rzeczywistością, a nie jedynie deklaratywnymi zapisami rządów i państw.

W całości to bardzo interesujący dokument. Oczywiście trudno przypuszczać, że zna go każdy Rom i że każdy Rom podpisze się pod ideami w nim opisanymi. Jednak jego treść jest na tyle ważna, a idee na tyle nowatorskie, że zasługuje na szersze upowszechnienie.
Oczywiście jako wyraz romskiej świadomości ukazywanej za pośrednictwem działań Unii Romskiej.

środa, 18 listopada 2015

Etniczna polityka publiczna


Upowszechnienie w Polsce koncepcji polityki publicznej jest kwestią ostatnich kilku lat. Wiąże się także ściśle z oficjalnym przyjęciem w 2011 roku nauki o polityce publicznej na listę nauk społecznych.

http://www.bucknell.edu/interested-in-bucknell/academics-at-bucknell/academic-centers-and-institutes/bucknell-institute-for-public-policy/what-is-public-policy.html

W swoim zakresie i zarazem podejmując najprostsze jej dookreślenie możemy mówić o niej jako o polityce prowadzonej przez organy rządowe i samorządowe (Jerzy Hausner). Jako taka nie jest zdeterminowana walką o władzę polityczną, lecz nastawiona na osiąganie innych celów, przypisywanych zakresowi funkcji państwa (Henryk Chałupczak). W jej zakres wchodzi rozwiązywanie problemów społecznych, socjalnych, migracyjnych, wspomaganie rozwoju społecznego. W obszarze jej aktywności pozostają także wszelkie działania związane z mniejszościami narodowymi i etnicznymi.
Natomiast polityka etniczna jest traktowana równoważnie z polityką wobec mniejszości narodowych i etnicznych. Przyjmując za jej podmiot demokratyczne państwo prawa, ma na celu z jednej strony wzmacnianie sfery zarządzająco-organizacyjnej podejmowanych działań, a z drugiej zaspakajanie – w zgodzie z przyjętym paradygmatem ustrojowym i społecznym – potrzeb mniejszości (Henryk Chałupczak).
W takim ujęciu polityka wobec Romów jako przykład polityki etnicznej podlegającej systemowym i zracjonalizowanym działaniom państwa jest polityką publiczną.

W przypadku Romów – w oparciu o ideały demokracji i humanizmu, biorąc pod uwagę ich 700-letnią obecność w Polsce i nieco dłuższą w Europie, a także uwzględniając ich – w większości okresów historycznych i państw – niefortunne losy oraz w znacznym stopniu wynikającą z tego specyfikę kulturową należy przyjmować perspektywę paradygmatu kulturowo-antropologicznego, w miejsce rygorystycznego i jednak w znacznej mierze niesprawiedliwego paradygmatu ewolucjonistycznego, co gwarantuje rozumienie swoistości grupy i historycznych uwarunkowań jej ukształtowania.
W relacji do tak określonej polityki publicznej obejmującej mniejszość romską, można podjąć próbę wskazania na jej zakres. Nie będzie on dotyczył każdej dziedziny funkcjonowania Romów, gdyż w znacznym stopniu kształt polityki publicznej jest uzależniony od aktualnego, choć już utrwalonego (aby – jednak powolne w tym zakresie – mechanizmy działania rządu i samorządu, opierające się o procedury administracyjne, mogły zostać uruchomione) kontekstu, w ramach którego pojawiają się luki i problemy, które stają się jej przedmiotem.

Zatem podejmując taką próbę można roboczo wskazać trzy zróżnicowane główne obszary.
Pierwszym jest sfera kulturowa, determinowana w ujęciu historycznym sposób ich relacji ze światem zewnętrznym i w zwrotnie – wpływająca na obecną ich sytuację w społeczeństwie. To z niej w największym stopniu wynika codzienna dyskryminacja, przejawiająca się nie tylko w miejscach szczególnie wrażliwych (Andrychów, Limanowa), ale mogą ca znaleźć swój wyraz w każdym miejscu kraju.
Drugim są kwestie socjalne. Określają ich miejsce w systemie socjalnym państwa, a ich konsekwencje rozciągają się na całą sferę społeczną, kształtując określone relacje z pozostałą częścią społeczeństwa. Z tego zakresu wynika przede wszystkim niechęć – niosąca o wiele mniejsze zagrożenia bezpośrednie (np. fizyczne) – jednak nie mniej uciążliwa niż dyskryminacja i o wymiarze społecznym, którego nie należy lekceważyć. Przykładem tego jest choćbysytuacja w Puławach.
Trzecim obszarem są migracje. Nie chodzi tu jedynie o legendarną w znacznym stopniu romską mobilność, ale przede wszystkim o to, co mieści się ściśle w zakresie zainteresowania polityki publicznej, a czego przykładem (jednym z wielu) jest – żyjąca tam od wielu lat – wspólnota rumuńskich Romów weWrocławiu z ulicy Kamieńskiego. Ten obszar nie tylko kumuluje problemy wynikające z dwóch poprzednich, ale także wiąże się z powszechnym traktowaniem wszystkichRomów jak/jako migrantów.

Te trzy dziedziny i wynikające z nich konsekwencje wpływają w największym stopniu na sferę społeczną, ale także i ekonomiczną. Nie bez znaczenia pozostaje także wymiar terytorialny związany z nimi. W całości tworzy to połączenie w naturalny sposób mieszczący się w zakresie  zainteresowania i interwencji prospójnościowych dążeń Unii Europejskiej.
Z tego wyliczenia wynika, że w skład polityki wobec Romów traktowanej jako etniczna polityka publiczna, wchodzą przynajmniej (i jest to zawężające ograniczenie): polityka społeczna, socjalna, antydyskryminacyjna i migracyjna. Tę ostatnią – ze względu na rozległość zagadnienia i aktualny stopień jej skomplikowania w Europie – należy traktować bardzo ostrożnie i po części wyłączyć z jakichkolwiek rozważań dotyczących wąskiego rozumienia polityki publicznej.

Ulokowanie polityki etnicznej wobec mniejszości romskiej w ramach polityki publicznej w znacznym stopniu powinno wyłączyć możliwość wykorzystywania tej grupy i sytuacji w jakiej znajduje się znaczna jej część, do jakichkolwiek celów politycznych pozostających poza kompetencjami państwa. 
Jest także w znacznym stopniu wyznacznikiem deideologizacji polityki, zgodnej z podstawowym paradygmatem demokratycznym.