niedziela, 8 lipca 2018

1775 i 2013. Jedzenie i mieszkanie


Badania między- ponad- wielo- interdyscyplinarne są bardzo interesujące i w rzeczywistości wydaje się, że nie sposób – przy obecnym poziomie rozwoju nauki (w tym także nauk „nie science”) – uciec przed takim podejściem. Zresztą nie jest to raczej znak „naszych czasów”, bo nawet ci, których uznajemy za aksjomatycznych twórców, czy też prekursorów obecnego systemu logicznego myślenia naukowego nie byli wyłącznie matematykami, filozofami, retorami, ale zajmowali się wieloma tematami i określonymi już w starożytności greckiej dziedzinami nauki. Obecnie wiele dyscyplin naukowych stara się wyraźnie wyodrębniać od innych, strzegąc zazdrośnie własnej domeny i stawiając wyraźne mury metodologiczne, czy też tematyczne. Jednak o wiele częściej sztywne podziały na dyscypliny wiążą się z administracyjnymi decyzjami i takimiż udogodnieniami, a różne organizacje i rządy dość arbitralnie wprowadzają jedyne słuszne i obowiązujące systemu podziału nauki.
O ile można jedynie podziwiać umiejętność badacza do skupienia się na jednej dyscyplinie i niejednokrotnie na zgłębianiu jednego zagadnienia, to w wielu przypadkach (tematów lub nawet dyscyplin) bywa to trudne. Tak też jest w przypadku cyganologii, czy też romologii, które instynktownie można w ogólny sposób od siebie oddzielić. Pierwsza z nich jest bardziej etnograficzna i historyczna, druga natomiast zawiera w sobie silniejszy pierwiastek społeczny i polityczny. Nie ma przy tym znaczenia, że ani jedna, ani druga nie jest wpisana sztywno w żaden oficjalny system podziału nauki. Obydwie sięgają do wielu innych dyscyplin, ponieważ ich zasięg jest określony przez zainteresowanie konkretną grupą ludzi i wszystkim co jest z nimi związane.
Oczywiście żaden z romologów nie jest w stanie zająć się każdym aspektem istnienia Romów, w większości przypadków każdy z naukowców wychodzi ze swojej dyscypliny i koncentruje się na tej grupie etnicznej w jakimś konkretnym ujęciu. Przy próbach opisywania szerszej perspektywy i głębszej analizy i interpretacji okołoromskich zjawisk bolesny i trudny do przezwyciężenia bywa dla autora brak wiedzy i umiejętności metodologicznych z innych dyscyplin. Dla wielu naukowców podjęcie tematyki romskiej jest jedynie epizodem w rozwoju naukowym lub kejsowo traktowanym tematem do opisu. Jednak właśnie takie opracowania bywają bardzo cenne, bo w efekcie ich powstania poszerza się zakres ogólnej choć specjalistycznej wiedzy o Romach. Przykładem takiego opracowania jest choćby artykuł „Health of the world’s Roma population”  opublikowany w „The Lancet” w 2006 roku.

https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(06)68746-1/abstract

Natomiast w Polsce tego typu różnorodne badania publikowane są w związku z ukierunkowaniem tematycznym poszczególnych numerów „Studia Romologica”, a także w serii publikacji pod redakcją i przewodnictwem prof. Piotra Borka. W tym drugim przypadku wielodyscyplinarność wiąże się przede wszystkim z badaniami literackimi, jednak jest to nie mniej cenne niż analizy ekonomiczne lub prawne. Także i w Polsce czasem pojawiają się także opracowania takie jak „Sytuacjaprawna i społeczna Romów w Europie” z 2011 roku, kiedy to naukowcy związani z konkretną dyscypliną podejmują w ramach swojego zakresu badań tematykę romską i przygotowują cenne i specjalistyczne opracowanie.

Tego typu opracowaniem jest bardzo interesujący – choćby już na poziomie samego pomysłu przeprowadzenia analizy – artykuł „Roma Housing and Eating in 1775 and 2013: A Comparison” z 2018 roku opublikowany w „International Journal of Environmental Research and Public Health”.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5923630/

Wśród trzech autorów jedna z autorek jest związana z tematyką romologiczną (Uniwersytet w Nitrze), a pozostali specjalizują się w tematyce medycznej. Ostatecznie z takiej współpracy powstał bardzo interesujący artykuł. Jego podstawą jest porównanie (niewymierne ze względu na różnorodne i nieporównywalne źródło pochodzenia danych, co jednak nie umniejsza jego wartości poznawczej) informacji/danych dotyczących warunków życia Romów z regionu Tatr (okolice Popradu) w zakresie wyżywienia i mieszkania w oparciu o informacje z czasopisma z 1775 roku (Augustini, A.B.; Hortis, S. Von dem Heutigen Zustande, Sonderbaren Sitten und Lebensart, Wie Auch von DenenÜbrigen Eigenschaften und Umständen der Zigeuner in Ungarn) i wywiadów z 2013 roku przeprowadzonych z grupą 70 osób. Ważnym czynnikiem uwzględnianym w badaniach jest zróżnicowanie przynależności do klas społecznych. Ogólna wymowa artykułu wiąże przeprowadzone badania z kwestiami zdrowotnymi, zarówno w ujęciu historycznym, jak i współczesnym. Ważnym czynnikiem przywoływanym na każdym etapie badania i porównania są kwestie kulturowe, determinujące opisywaną sytuację. Całość artykułu jest opracowana zgodnie ze strukturą IMRAD.
Interesującym zagadnieniem poruszonym w tekście jest kwestia wskazana przez Iana Hncocka, który przy całej swojej rzetelności badawczej niejednokrotnie balansuje na granicy przekazu ideologizującego (choć nie w takim stopniu jak czynił to pod koniec swojego życia wielki badacz – Vania de-Gila Jan Kochanowski). W zakresie nawyków żywieniowych i ogólnie kultury romskiej domaga się on porzucenia myślenia o niej jako o kulturze biedy, co jednak wydaje się być wciąż mało uzasadnione. Bezsprzecznie jednak większość autorów zgadza się z tym, że ogólne nawyki żywieniowe Romów w historii (i współcześnie) były (i są) o wiele mniej zdrowe niż w przypadku reszty społeczeństwa, co może także być jedną z wielu przyczyn potwierdzone ich gorszego stanu zdrowia. W podobny sposób na stan zdrowia Romów wpływają gorsze warunki mieszkaniowe – w szczególności te, które wiążą się z kwestiami sanitarnymi. Autorzy przytaczają informacje o różnicy przewidywanej średniej długości życia Romów i nieromskich Słowaków i różnica ta w przypadku kobiet to 12 lat, a w przypadku mężczyzn 9 lat.
Sięgając do pojedynczych kwestii poruszonych w artykule (warto zapoznać się z nim w całości), szczególnie interesujące są opisy życia Romów w XVIII wieku. Zgodnie z opisem współczesnych badaczy opracowanie Augustiniego było rzetelne, choć ze współczesnego punktu widzenia można je w jakimś stopniu uznać za osadzone w stereotypach. Jednak autor rozróżniał odmienny status społeczny poszczególnych rodzin romskich. Przykładem tego jest to jak pisał o części Romów – że „czasem jedzą chleb”, co jest zrozumiałe, ponieważ nie było ich stać na jego kupno, a w warunkach mieszkaniowych w jakich żyli nie byli w stanie go sami upiec. Nie przeszkadzało im to jednak wypiekać w paleniskach wyrobów mącznych, które jednak chlebem nie były. Współczesna sytuacja żywieniowa biednych Romów związana jest z warunkami mieszkaniowymi. Brak przyłączy prądowych sprawia, że często akumulatory samochodowe stanowią podstawę zasilania. Na nich jednak trudno utrzymać sprawnie i nieprzerwanie działające lodówki. Wystarczy przeprowadzić eksperyment myślowy, aby zrozumieć jak bardzo zmieniłby się system naszego wyżywienia w przypadku braku możliwości nie tylko mrożenia, ale choćby przechowywania żywności w chłodzie.
Autorzy podkreślają, że ogólny stosunek do jedzenie i ogólne nawyki żywieniowe Romów z XVIII i XXI wieku nie różnią się aż tak bardzo i tak naprawdę są porównywalne z tymi jakie są charakterystyczne dla większości populacji żyjącej na tym samym poziomie ekonomicznym. To, co zauważalne, to szczególne podejście Romów do gościnności i rodzinności, które mają znaczenie dla kwestii jedzenia jako takiego i spożywania wspólnych posiłków. Ponownie zatem widoczna i decydująca o specyfice zachowań jest kwestia szczególnie ważnych dla wspólnoty specyficznych czynników kultury romskiej. Jeden z elementów zmiany jest wyraźnie podkreślany przez autorów – z czasem wśród Romów  z okolicy Popradu zniknął zakaz (istniejący w ramach zasad czystości) jedzenia końskiego mięsa.
O wiele większe zmiany zaszły w zakresie romskiego mieszkalnictwa. Jednak w tym przypadku warto sięgnąć do tekstu artykułu, ze względu na większą ilość danych na ten temat.

Badania dotyczące kwestii jedzenia są równie wielodyscyplinarne jak romologia. Nie są także niestety bardzo rozwinięte w Polsce – głównie ze względu na ponaddyscyplinarność. Pojedyncze opracowania naukowe z tego zakresu bywają jednak bardzo interesujące i mogą być wykorzystane w wielu dyscyplinach.


czwartek, 28 czerwca 2018

Dla skutecznej implementacji


Coroczne komunikaty Komisji Europejskiej obejmujące realizację unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów ukazują się w skali roku coraz później. Sądząc po sierpniowej dacie wydanie zeszłorocznego Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego i Rady. Przegląd śródokresowy unijnych ram dotyczących krajowych strategii integracji Romów. COM/2017/0458 final, można przypuszczać, że w tym roku komunikat ukaże się najwcześniej także w sierpniu. Tymczasem jednak już w marcu ukazał się raport Komisji Europejskiej opracowany przez Central European University z Budapesztu w ramach Roma Civil Monitor pilot project, ‘Capacity-building for Roma civil society and strengthening its involvement in the monitoring of National Roma Integration Strategies’.

http://ergonetwork.org/our-work/monitoring/roma-civil-monitor

Raport, a właściwie seria raportów wraz ze zbiorczym odrębnym podsumowaniem, obejmuje Bułgarię, Czechy, Węgry, Rumunię i Słowację. W wszystkich tych państwach mniejszość romska jest na tyle liczna, że ich obecność jest nie tylko bardzo wyraźnie widoczna, ale i wpływa na codzienną rzeczywistość mieszkańców tych państw w stopniu o wiele większym niż ma to miejsce w Polsce.  Nie zmienia to jednak tego, że pozostaje wyłącznie żałować, że tego typu raporty nie obejmują zazwyczaj Polski, jako państwa z niewielką procentowo mniejszością romską, choć i w tej mniejszej skali problemy wcale nie muszą być mniej dotkliwe i mniej wymagające rozwiązania.
Każdy z jednostkowych raportów koncentruje się zgodnie z tytułem na implementacji krajowej strategii integracji Romów.

https://cps.ceu.edu/sites/cps.ceu.edu/files/attachment/basicpage/3034/rcm-civil-society-monitoring-report-1-synthesis-cluster-1-2017-eprint-fin.pdf

To co jednak o wiele istotniejsze od ogólnikowego tytułu, to podtytuł, który o wiele lepiej charakteryzuje zawartość: koncentracja na strukturalnych i horyzontalnych warunkach wyjściowych dla skutecznej implementacji strategii. Zawartość raportu nie tylko podejmuje próbę takiego określenia podstawowych uwarunkowań sukcesu realizacji strategii, ale i przyjmuje strukturę inną niż wynikająca wprost z Unijnych Ram integracji Romów, jak czyni to większość tego typu opracowań. Najczęściej takie dokumenty odnoszą się do pracy/edukacji/zdrowia/mieszkalnictwa oraz zagadnień dodatkowych, takich jak dyskryminacja, monitoring, finansowanie. Jednak w ostatnim czasie, rzeczywistość wymusza zwiększenie koncentracji nawet nie tyle na samej kwestii dyskryminacji, ile na zjawiskach konkretnie określanych jako przejawy antycyganizmu. Zresztą trzeba przyznać, że jeśli chodzi o problematykę dyskryminacji, to nie była ona całkiem marginalizowana i zawsze była przywoływana w różnych opracowaniach sprawozdawczych i analitycznych. Jednak bardzo rzadko było ona uznawana za podstawowy problem, który uniemożliwia rzeczywiste osiągnięcie celów strategii.
Zresztą trzeba przyznać, że dyskryminacja jest problemem dwuwartościowym, a poradzenie sobie z nią wymaga większego wysiłku po stronie większościowej i to w zakresie świadomości i nastawienia, co czyni walkę z nią szczególnie trudną. Tym bardziej jeśli chce się ją zrealizować w ramach strategii ukierunkowanej na konkretną wąską grupę etniczną.
Powracając zatem do kwestii struktury raportu, jest on podzielony na pięć części, pierwsza względnie ogólnych kwestii ukształtowania rządowych strategii i sposobu jej realizacji, przede wszystkim w ujęciu jej jako polityki publicznej. Opracowanie odnosi się zatem do takich kwestii jak udział Romów, poszczególne administracyjne poziomy realizacji strategii (ze szczególną rolą poziomu lokalnego), dostępność danych na temat sytuacji Romów, realna i szczególnie wrażliwa sytuacja i potrzeby romskich kobiet, dzieci i młodzieży.
Część duga to zagadnienia antydyskryminacji. Jej zawartość nie zaskakuje i na początek pojawia się Dyrektywa Rady 2000/43/WE z dnia 29 czerwca 2000 r. wprowadzająca w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne oraz omówienie jej implementacji w poszczególnych analizowanych państwach. Jednak sama implementacja dyrektywy nie wystarcza do tego, aby zmienić sytuację społeczną w jakimkolwiek państwie, choć jest dobrym punktem wyjścia do tego. Jak zawsze aktualna pozostaje dyskryminacja w szkole, począwszy od segregacji w klasach, poprzez pojedyncze i konkretne akty dyskryminacji, a na wysyłaniu romskich dzieci do szkół specjalnych (choćby ze względu na słabą znajomość języka społeczeństwa większościowego i wynikające z tego gorsze wyniki w nauce).  O ile tego typu problemy w Polsce wydają się być dawno już rozwiązane, to np. w Bułgarii ponad 70% uczniów pozostaje w sytuacji , którą można określać jako segregacyjną. Kolejne omawiane zagadnienie to segregacja mieszkaniowa. Dotyczy zarówno gorszych warunków bytowania i dostępu do usług publicznych większości Romów, jak i dyskryminacji w miejscu zamieszkania. W Polsce skrajnym przykładem tych zjawisk jest wspólnota w Maszkowicach oraz próby podrzucania sobie Romów przez gminy http://romowie.blogspot.com/2016/11/zintegrujmy-ich-z-kims-innym-jesienia.html. Ostatnia kwestia to przymusowe wysiedlenia. Spośród omawianych państw najgorsza sytuacja pod tym względem panuje w Rumunii, gdzie wciąż regularnie dochodzi do tego typy zdarzeń. Skrajną formą takich działań są ataki na romskie koczowiska, do których dochodziło w Polsce i aktualnie dochodzi na Ukrainie.

http://www.rp.pl/Przestepczosc/180629665-Ukraina-Atak-na-oboz-Romow-Jedna-osoba-nie-zyje.html

Ostatni temat poruszony w części antydyskryminacyjnej to przypadki dyskryminacyjnych zachowań i działań policji, prokuratury i sądów. Niestety zarówno system administracyjny, jak i wymiar sprawiedliwości oraz siły porządkowe wykazują się często skuteczną i nieograniczoną bezdusznością i surowością. W przypadku policji przyjmuje to najczęściej formę przemocy bezpośredniej, czego przykładem jest choćby sytuacja ze słowackiej miejscowości Zborov z 2017 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=QpNVe33xosI

Trzecia część raportu poświęcona jest antycyganizmowi. W tym przypadku głównymi zagadnieniami dotyczącymi przezwyciężania tego zjawiska są instytucjonalne formy walki z nim oraz monitoring mowy nienawiści i przestępstw słownych. Dotyczy to także antycygańskiej retoryki pojawiającej się w wypowiedziach polityków, osób publicznych oraz mediów. Żadne z badanych państw nie ma wdrożonych skutecznych mechanizmów usystematyzowanego przeciwdziałania antycygańkim zachowaniom. Stosunkowo najsprawniej (choć głownie w ramach działań NGO) radzą sobie z tym zjawiskiem Czechy. Sam antycyganizm wiąże się także z ogólnym dyskursem publicznym i społecznym, eksploatowanymi w codzienności stereotypami i sposobami użycia języka w codzienności społecznej. W tym zakresie jakiekolwiek zmiany zachodzą bardzo powoli i są bardzo trudne do odgórnego sterowania/zarządzania.
Przedostatnia część raportu koncentruje się na kwestiach edukacyjnych. W tym obszarze za najistotniejsze w ostatnim czasie uznawane są kwestie nauczania przedszkolnego, jakości tej edukacji, intensywnego uczenia języka dominującego, eliminacji dyskryminacji na tym poziomie. W tym zakresie ponownie dominują działania organizacji pozarządowych, ale w żadnym z pięciu państw sytuacja w tym zakresie nie jest nawet dobra. Nie są to jednak jedyne omówione zagadnienia z zakresu edukacji. Generalnie edukacja romskich dzieci, wyrównywanie ich szans edukacyjnych w społeczeństwie, kończenie rozpoczętego poziomu edukacji i prawidłowa ocena romskich uczniów są we wszystkich omawianych państwach priorytetami, które z większą lub mniejszą skutecznością są realizowane.

Jak widać ogólny kształtu i zakres poruszanych w raporcie zagadnień, nie odbiega od tego z czym – w innej skali i w oparciu o inne konkretne sytuacje – mamy do czynienia w Polsce. Także i znajdujące się w ostatniej części raportu zalecenie oraz rekomendacje można przyłożyć na poziomie ogólnym do Polski. Jednak pojawiają się dwa pytania. Czy rekomendacje są możliwe do realizacji i czy ich wdrożenie rzeczywiście będzie skuteczne ze względu n efektywność realizacji strategii.
Zostały one podzielone na cztery części i odnoszą się na poziomie ogólnym do tworzenia i kształtowania polityki wobec Romów w taki sposób, aby przezwyciężać największe problemy wskazane w raporcie. Najbardziej interesująca są te pojedyncze zalecenie, które dotycząc zmiany w społeczeństwie większościowym. Jednym z nich są szkolenie organów ścigania, prokuratorów, sędziów oraz instytucji rządowych zajmujących się problematyką równości i dyskryminacji. Uzupełnieniem tego ma być wprowadzenie do programów studiów w szkołach przygotowujących organy ścigania, i na studiach prawniczych oraz administracyjnych elementów krytycznej edukacji antydyskryminacyjnej i mniejszościowej. Takie programy powinny między innymi pokazywać ukryte bariery i niebezpieczeństwo dyskryminacji pośredniej. Innym jest przyjęcie, że należy zmienić świadomość społeczną i należy to uczynić poprzez aktualizację programów nauczania (mówienie o tym co u Romów pozytywne a nie negatywne) oraz szkolenie profesjonalistów wielu zwodów, począwszy od administracji publicznej. O tego typu szkoleniach można czytać od lat w wielu dokumentach, jednak zetknąć się z ich realizacją jest zadziwiająco trudno.

Kolejny raport, kolejne trafne w większości rekomendacje i kolejne zawieszone w próżni oczekiwanie na ich realizację. Łącznie z tymi, które wydają się najprostsze, jednak wymagają społecznego zaangażowania przedstawicieli narodowej większości.




poniedziałek, 18 czerwca 2018

MacedRomia albo FyRom


Macedonia, czy też jak jest na forum międzynarodowym i czego koniecznie chce Grecja w ramach zawłaszczania kulturowej spuścizny Aleksandra Wielkiego – FYROM (Former Yugoslav Republic of Macedonia), to piękny i interesujący kraj. Dla większości Polaków to co prawda jedynie państwo tranzytowe podczas podróży autostradą do Grecji, jednak warto jednak lepiej go poznać, docenić ceny niższe niż w Polsce, a że wielkością nie odbiega od województwa lubelskiego, to łatwo jest je zwiedzić w bardzo krótkim czasie. Jak zawsze na Bałkanach uderza tam różnorodność i oryginalność kulturowa, a rdzenni (ponoć) potomkowie Ilirów (lub Iliryjczyków) mieszają się w tłumie z większościowymi słowiańskimi potomkami dzikich Bułgarów. Do tego dochodzą niewielkie procentowo społeczności serbskie i tureckie oraz pokaźny (jak na tę mniejszość) odsetek (2,7%) Romów.

https://www.facebook.com/romanationmovement/photos/a.1136365353044754.1073741829.1107284729286150/2138835059464440/?type=3&theater

Pomimo tego, że Macedonia nie jest krajem bogatym, to jednak Romowie nawet tam wyróżniają się z nieromskiej większości. To, co szczególnie interesujące w związku z romską ludnością zamieszkującą w Macedonii, to istnienie w stolicy (Skopje) dzielnicy Shuto Orizari (zwanej Szutka), w której mieszka 76% Romów (ponad 13 tysięcy osób), w której jest wybrany odrębny romski burmistrz i w której funkcjonują równolegle dwa urzędowe języki – macedoński i romski. Biorąc pod uwagę skład etniczny mieszkańców tej dzielnicy i liczbę Romów, była to zapewne całkiem realna potrzeba i słuszna decyzja. W konsekwencji Skopje jest jedynym miejsce na świecie, w którym język tej mniejszości uzyskała aż tak oficjalny status.

Powracając do liczebności Romów w Macedonii trzeba sięgnąć (choć dane nie są nowe i pochodzą sprzed ponad 10 lat) do rozdzielenia informacji oficjalnych od prawdopodobnie bardziej prawdziwych. I te nieliczone ale prawdopodobne nie mówią o 2,7% Romów wśród macedońskiej populacji, ale raczej o ponad 12%. Jeśli do tego doliczy się (ponownie według wyższych – nieoficjalnych danych) ludność określaną jako Egipcjanie, to ogólna liczba Romów w Macedonii wzrasta znacznie. Ci Egipcjanie, to grupa która odżegnuje się od pełnej identyfikacji z Romami, choć biorąc pod uwagę kwestie antropologiczne i behawioralne oraz sferę społeczną i ekonomiczną, trudno jest ich odróżnić. Podtrzymują opinię własną na temat swojego pochodzenia, twierdząc ze przybyli do Europy z Egiptu. Czy w rzeczywistości jest to grupa Romów, którzy naprawdę (a nie tylko jak to w legendzie średniowiecznej było) w swojej wędrówce zatoczyła większy łuk i dotarła do Europy nie z Azji Mniejszej, ale z Afryki, czy też są to zupełnie rozłączni genetycznie od Romów wędrowcy z Dalekiego Wschodu, czy też wszystko to jest jedynie kolejną legendą stworzoną przez skutecznych w snuciu opowieści potomków Romów – muszą rozstrzygnąć naukowcy, w czym wydatnie mogą pomóc genetyczne badania mitochondrialnego DNA. Na razie jednak na Bałkanach i w Grecji owi Egipcjanie są w takim samym stopniu wyraźnie oddzielani od Romów, jak i z nimi łączeni.

Generalnie w historii Jugosławii Romowie nie mieli bardzo źle w porównaniu z innymi narodowościami. Od lat 70. XX wieku Romowie i ich kultura (oczywiście jej najbardziej powierzchowne przejawy) byli doceniani, a od lat 80. XX wieku wprowadzono naukę języka romskiego i to poczynając od Macedonii, a konkretnie bardzo albańskiego Tetova. I w tym nie ma także nic dziwnego, gdyż najwięcej macedońskich Romów jest właściwie Romami albańskimi i tam gdzie mniejszość albańska jest największa (północ i zachód kraju), tam też najwięcej jest Romów (choć związani są także z ośrodkami miejskimi poza tym regionem – jak na przykład z Bitolą). Romowie od lat 70. byli w Jugosławii uznawani za mniejszość etniczną, co wiązało się nadaniem im praw i ochroną, włączając w to także prawo antydyskryminacyjne, wprowadzające już wówczas określenie „Rom” w miejsce lokalnego odpowiednika „Cygan”. W tym samym czasie wydano pierwszą (i nie jedyną) książkę po romsku (była to poezja), uruchomiono regularne audycje radiowe w tym języku, a  w 1986 roku to w Jugosławii (choć nie Macedonii) wyemitowana została pierwsza w świecie romskojęzyczna audycja telewizyjna.

Jednak ostatecznie Jugosławia się rozpadła, a Bałkany po raz kolejny potwierdziły, że określenie kocioł bałkański nie dotyczy tylko tego że jest tam kulturowo różnorodnie, ale i boleśnie dynamicznie.

Po wyodrębnieniu się republiki Macedonii w preambule jej konstytucji znalazł się zapis dotyczący wymienionych konkretnych mniejszości (w tym Romów) i tego, że dotyczy ich równość praw i obowiązków. Zresztą także w innych macedońskich aktach prawnych o mniejszej randze widoczna jest legislacyjna dbałość o równość wszystkich wymienionych z nazwy mniejszości.
W późniejszym czasie Macedonia – podobnie jak inne państwa bałkańskie – przyjęła narodową strategię na rzecz Romów (1995), a 10 lat później (po przyjęciu jej nowej wersji w 2004 roku) kilka regionów przyjęło lokalne strategie na rzecz poprawy ich sytuacji. Macedonia uczestniczyła także w wielu różnych inicjatywach międzynarodowych, przede wszystkim związanych z bałkańską perspektywą (także rozszerzeniową) Unii Europejskiej. Niestety efektywność udziału w tego typu akcjach, działaniach, programach jest tak samo niska (np. Decade of Roma Inclusion) jak w przypadku większości konkretnych działań w stosunku do Romów, realizowanych w państwach członkowskich Unii Europejskiej, choć to właśnie te akcje na poziomie międzynarodowym (w tym finansowym) najbardziej determinowały wspieranie Romów w Macedonii.

Ogólna sytuacja Romów w Macedonii jest relatywnie (w stosunku do ogółu macedońskiego społeczeństwa) nie gorsza niż taka relacja w wielu państwach europejskich należących do Unii Europejskiej. Oznacza to, że w przypadku znacznej części romskiego społeczeństwa sytuacja jest bardzo zła. Jak zawsze dotyczy to przede wszystkim czterech głównych dziedzin: edukacji, zatrudnienia, mieszkalnictwa i sytuacji zdrowotnej. Dane z 2011 roku pokazywały, że do szkół w wieku 7-15 lat chodziło 75% Romów (przy 90% w przypadku nie-Romów), a w wieku 16-19 lat – zaledwie 27% (przy 65% w przypadku nie-Romów). W tym samym roku bezrobocie u Romów wynosiło 53% (wśród nie-Romów 27%). Także w przypadku jakości warunków mieszkaniowych sytuacja Romów była gorsza niż większości społeczeństwa macedońskiego. Wskaźniki procentowe pokazują, że wymierna ocena sytuacji w tym zakresie była pięć razy gorsza. 

https://www.ertf.org/images/Reports/The_situation_of_Roma_in_Macedonia_01092015.pdf

Badania z 2015 roku pokazały, że sytuacja nie  ulega poprawie prawie w żadnym z obszarów. Nieznacznie wzrósł wskaźnik uczęszczania Romów do szkół, jednak w dalszym ciągu aż 17% dorosłych Romów było analfabetami (w większym stopniu dotyczy to Romni). Problemy edukacyjne Romów w Macedonii wiążą się bardzo mocno z barierą językową, co jest dodatkowym czynnikiem wzmacniającym rezygnację z edukacji. Aż 95% macedońskich dzieci ulicy to niepełnoletni Romowie. W 2015 roku bezrobocie wśród Romów wzrosło do ponad 70%, a utrzymującym się i jednym z głównych problemów był i jest brak profesjonalnego przygotowania do pracy. Sytuacja w zakresie zdrowia i mieszkalnictwa jest bardzo rozbudowana i uwarunkowana wieloma czynnikami. Niestety także ona nie ulega poprawie.
Bardzo interesująca jest sytuacja w zakresie (także politycznej) partycypacji Romów w życiu publicznym. W Macedonii działa aktywnie kilka romskich partii (Union of Roma in Macedonia (SRM), Union of Democratic Forces of Roma (ODSR), Party for Integration of Roma (PIR), Party for Full Emancipation of Roma (PCER)).  Już sam fakt ich tak licznego istnienia jest bezprecedensowy w Europie. W perspektywie ostatnich 10 lat od 2008 roku w parlamencie macedońskim zasiadł jeden Rom, jeden był ministrem bez teki odpowiedzialnym za strategię na rzecz Romów, a generalnie Romowie zajmują różne stanowiska – czasem typowo administracyjne – w wielu macedońskich ministerstwach.
W 2014 roku został przyjęta – zgodnie z aktualnym trendem strategii i planów Unii Europejskiej i w wymiarze czasowym podobnym do polskiej strategii – najnowsza macedońska strategia na rzec z Romów – „Strategy for the Roma in Republic of Macedonia 2014-2020”. 

https://www.rcc.int/romaintegration2020/download/docs/MK2014-2020_en.pdf/a4b7a7abd52eaa6a5b369f18f180cc12.pdf

Aby w pełni ją ocenić, należy wziąć pod uwagę wiele czynników. Najważniejsze z nich to: prawna i realna sytuacja Romów w Macedonii, romskie strategie innych państw post-jugosłowiańskich, unijne ramy wyznaczające zakres działania strategii, strategiczna perspektywa roku 2020, specyfika Romów (i Egipcjan) macedońskich. Co do potencjalnej i oczekiwanej efektywności tej strategii, to można przypuszczać, że… będzie jak zawsze. Macedonia naprawdę jest biednym krajem i główną jej potrzebą, która mogłaby skutkować jakąkolwiek – choćby minimalną – skutecznością , to dobrze wykorzystane (czyli inaczej niż w Polsce i większości państw Unii Europejskiej) zasoby finansowe, które mogłyby realne pomóc macedońskiej mniejszości romskiej.

Jeśli spojrzy się na system prawny i oficjalne dokumenty oraz ogólną sytuację (np. fakt, że język romski jest językiem urzędowym), to Macedonia w jak najpełniejszy sposób dochowuje wielokulturowego dziedzictwa Jugosławii. Co więcej, wydaje się że Romowie (będący tam w równie złej pod względem dyskryminacji sytuacji jak w całej Europie i gorszej w zakresie możliwości ekonomicznych), teoretycznie mają bardziej zrównoważone prawa i możliwości i bardzo aktywnie uczestniczą w głównonurtowym życiu społecznym.
Gdyby tak zachować macedońską partycypację Romów i cały system dobrego dla Romów prawa i dodać do tego bardzo wysoki poziom PKB i prawdziwy dostatek… Ciekawe jak by wtedy wyglądała ich sytuacja w Macedonii, ciekawe jak by wtedy wyglądała Szutka…



piątek, 8 czerwca 2018

Romowie w miastach


Miasta są specyficzną przestrzenią społeczną (i ekonomiczną i antropologiczną i kulturową i każdą inną ale zawsze z przydomkiem „specyficzną”). Czasem wydaje się, że społeczności w miastach rządzą się równie odmiennymi od standardu zasadami jak ma to miejsce w przypadku różnicy pomiędzy psychologią jednostki  i psychologią tłumu. Jednak to w miastach większość Europejczyków upatruje możliwości rozwoju, lepszego standardu życia, większej aktywności. Nic zatem dziwnego, że na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu, a właściwie już blisko stu lat, liczba Romów zamieszkujących miasta wzrosła znacznie.
Na ten ruch do-miejski w przypadku Romów wpływało wiele czynników. W Polsce był to choćby i między innymi proces ich produktywizacji rozpoczęty w latach 50 XX wieku i późniejsze zatrzymanie taborów i zbiorowy nakaz osiedlenia. Z pewnością jak dotąd ostatnim elementem  wpływu na przybywanie Romów do polskich miast (i to przede wszystkim większych) miały kolejne (relatywnie niewielkie w liczbach bezwzględnych) fale romskich migrantów z Rumunii (a także w mniejszym stopniu Bułgarii), których potomkowie do dziś żyją w kilku polskich miastach.
Nic też zatem dziwnego, że życie Romów w miastach, wzbudza szczególną i wciąż aktualną uwagę innych mieszkańców miast. Może przyjąć to postać zakazu wstępu do restauracji, jak miało miejsce w Poznaniu, może to być pomoc dla romskich rumuńskich migrantów w adaptacji, jak było i jest we Wrocławiu, albo może być to palenie romskich obozowisk, jak to zaczyna być praktykowane na Ukrainie.  
Zainteresowane mogą Romami być także i same miasta, np. zrzeszone w międzynarodowej sieci EUROCITIES. Efektem takiego zainteresowania tej organizacji jest stosunkowo pokaźna liczba danych i informacji o Romach, a także raport (a właściwie dwa odrębne dokumenty o zbliżonej treści) z 2017 roku omawiający wyniki badania sytuacji społeczno-ekonomicznej Romów w 27 miastach europejskich: „Roma inclusion in cities. Mapping of the situation of Roma in cities in Europe”.

http://nws.eurocities.eu/MediaShell/media/Roma_mapping_in_cities2017_final.pdf

Raport zawiera bardzo wiele interesujących informacji i jest rzeczywistym (choć na poziomie szczegółowym niereprezentatywnym) przeglądem różnorodnych, a jednak zbliżonych sytuacji społeczności romskich w różnych miastach i różnych państwach.
Poszczególne części dotyczą: gromadzenie danych o Romach w miastach, identyfikacji pochodzenia etnicznego i narodowego miejskich Romów, głównym wyzwaniom stojącym przed Romami w miastach i zaangażowaniu miast w ich przezwyciężanie, stosunkowi miast do włączenia Romów, dialogowi i współpracy, potrzebom wsparcia miast we włączaniu Romów. Struktura ta nie zaskakuje szczególnie odkrywczo zdefiniowanym polem analizy. Jednak jest to opracowanie zawierające aktualne dane, patrzące z nieco innego punktu widzenia niż większość tego typu raportów, zawiera wiele cennych jednostkowych i konkretnych informacji, a część danych jest w bardzo użyteczny sposób wyselekcjonowana, pogrupowana i porównawczo przeanalizowana.
Jeśli chodzi o wspomnianą niereprezentatywność danych i różnorodny wybór ich źródła (miasta), to w przypadku Polski są to Bydgoszcz i Poznań. Uogólniając: miasta z północnymi Romami Górskimi, Polską Romą i wewnątrzunijnymi migrantami z Rumunii (Bydgoszcz – zasadniczo nie); miasta o tradycji urbanistyki i struktury miejskiej Polski północno-zachodniej. Nie do końca reprezentatywne dla całego obrazu romskich mieszkańców polskich miast, jednak żadne wybrane dwa polskie miast takimi by nie były. Bydgoszcz jest przykładem miasta o najniższej populacji wśród badanych ośrodków – 370 osób, natomiast Poznań i 1700 Romów to jeden z przykładów najniższej ich liczby z analizowanych przypadków.


Wśród problemów Romów z Bydgoszczy wskazany został utrudniony dostęp do rynku pracy, brak reprezentacji w życiu publicznym i politycznym oraz dyskryminacja i stygmatyzacja. Poznańscy Romowie maja podobne problemy z pracą, odczuwają budowanie ich negatywnego wizerunku w mediach, związanego z dyskryminacją. W obydwu miastach pojawia się problem z dotarciem do oficjalnych danych na temat Romów (zapewne przez ich brak), a podstawą do opracowania danych były instytucje pozarządowe i pomoc społeczna. Pomimo innego formułowania konkretnych punktów, te polskie odpowiadają całkiem uśrednionej sytuacji w większości badanych miast. Nie nastraja to zbyt pozytywnie. Powszechna dyskryminacja, utrudnienia na rynku pracy, brak danych mogących służyć analizom i ewentualnemu projektowaniu skutecznych działań… najzwyklejszy wizerunek nowoczesnej i modernistycznej Europy.


Nie mniej pesymistycznie przedstawiają się dane dotyczące problemów z systemem edukacji. W tym przypadku trudnym do przezwyciężenia z punktu widzenia zachowania kulturowej odrębności Romów jest czynnik wewnętrznych uwarunkowań kulturowych, jednak na drugim miejscu ponownie pojawia się dyskryminacja, a także brak wiary w system edukacyjny, co akurat nie musi być utrwalane w romskiej kulturze i nie stanowi przeszkody kulturowej. Jednak samo się to nie zmieni i należy po stronie społeczeństwa większościowego wykonać określony wysiłek finansowo-organizacyjny, ab poprawić sytuację w tym zakresie.


Podobne – nie napawające zbytnim optymizmem – dane można przytaczać z raportu w zakresie dostępu do mieszkań i podstawowych usług komunalnych, systemu opieki zdrowotnej, a nawet opieki społecznej, co jednak nie odda całej zawartości raportu i jego ogólnego wydźwięku.
Szczególnie interesujące są przytaczane dane dotyczące samych miast i Romów. Aż 16 spośród nich ma jakaś ukierunkowaną na Romów politykę, a 12 lokalną strategię wobec Romów.


Wśród potrzeb miast, których zaspokojenie może pomóc w integracji Romów i w poprawie ich sytuacji społeczno-ekonomicznej, oczywiście na pierwszym miejscu znajdują się większe fundusze. Jednak od razu na drugim – potrzeba większego/pełniejszego dialogu i współpracy z Romami. Tu jednak na przeszkodzie stoi wiele czynników. Z pewnością dominuje przyzwyczajenie do nieangażowania się, brak wiary w skuteczność podejmowanych działań i wreszcie utrwalona dyskryminacja, a być może jedynie strach przed nią. Wszystko to można zmienić okazując odrobinę dobrej woli. Jednak koniecznie równocześnie po obydwu stornach dialogu.


Całe badanie skutkujące powstaniem raportu należy traktować przykładowo, choć niestety niepilotażowo. Jednak nie potrzeba szczegółowego wizerunku wszystkich miast, aby móc odpowiedzieć na ich potrzeby związane z chęcią pomocy Romom. Także jeśli chodzi o zakres codziennych uciążliwości i problemów z jakimi stykają się Romowie w miastach, i z jakimi należałoby w jakimś stopniu sobie poradzić, na pierwszy plan wysuwa się kwestia zatrudnienia i dyskryminacji. Pomimo zasadniczego niepowiązania tych kwestii z uwarunkowaniami i ograniczeniami kulturowymi, ich przezwyciężenie może być o wiele trudniejsze niż rozpoczęcie głębszego dialogu z romskimi mieszkańcami miast.




poniedziałek, 28 maja 2018

Specjalna okazja


Specjalną okazją okazała się możliwość przedstawienia stanowiska w sprawie rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i braku tolerancji. Odbiorcą tego stanowiska okazała się Tendayi Achiume – specjalny przedstawiciel Organizacji Narodów Zjednoczonych do tego typu spraw. Twórcami raportu/stanowiska byli: Friends Families and Travellers (non-profit voluntary organisation) oraz The National Federation of Gypsy Liaison Groups. 

https://www.gypsy-traveller.org/

Obydwie organizacje w takim samym stopniu cygańskie jak i travellerskie, co jednak w przypadku Wielkiej Brytanii świadczy chyba jedynie o stopniu ich zaangażowania w praktyczne działania na rzecz tych, którzy uznawani są za Romów.

http://www.nationalgypsytravellerfederation.org/

Stanowisko zostało przekazane Tendayi Achiume podczas jej krajowej wizyty w Wielkiej Brytanii, której efektem miała być ocena sytuacji w zakresie rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i braku tolerancji.
Spotkanie prezentujące stanowisko odbyło się 1 maja 2018 roku. Głównym jego celem było przedyskutowanie sytuacji Romów (zgodnie z intencja ponadnarodowych organizacji w najszerszym znaczeniu tego słowa rozumieniu, włączając zatem w  to także travellersów) w Wielkiej Brytanii w zakresie dyskryminacji. Punktem wyjścia do dyskusji było zarówno przygotowane stanowisko, jak też i poczucie uczestników spotkania, że do likwidacji różnych form rasizmu i dyskryminacji Romów w Wielkiej Brytanii jest jeszcze daleka droga.

https://www.gypsy-traveller.org/wp-content/uploads/2018/04/Agenda-UN-Rapporteur-visit.png

Po raz kolejny potwierdza się stanowisko, które powinno zdeterminować jakikolwiek dyskurs na temat integracji Romów i zrównania ich sytuacji ekonomicznej i społecznej z większościowymi etnicznie mieszkańcami państw europejskich. Bezwzględnie ważne są wszelkie formy pomocy (przede wszystkim finansowej, ale i organizacyjnej) kierowane do Romów za pośrednictwem instytucji rządowych oraz ponadnarodowych (a także administracji samorządowej), które wspierają w różnorodny sposób edukację (także na etapie przed-szkolnym), zatrudnienie (choćby przez kształcenie dorosłych), poprawiają warunki mieszkaniowe (co jest przede wszystkim kosztowne i nie zawsze ostatecznie na poziomie skutków efektywne) i ułatwiają dostęp do opieki medycznej (co jest jednym z najbardziej skomplikowanych i zindywidualizowanych zagadnień dotyczących Romów). Jednak pomimo ogromnego znaczenia tego typu działań, finansowań i aktywności, w rzeczywistości najważniejsze jest zmniejszenie stopnia dyskryminacji Romów i ograniczenie wszelkich form rasizmu wyrażanych w stosunku do nich. Już od dawna oczywistym jest, że wysiłek integracyjny ze strony Romów (stała praca, porzucenie części rdzennych zasad, oddalenie się od romskiej wspólnoty), nie wpływają na zmniejszenie negatywnego nastawienia części społeczeństwa do przedstawicieli tej grupy. Dyskryminacja i różne formy rasizmu nie pytają o to, czy dyskryminowana na ulicy osoba ma pracę, co robi, jakie ma społeczne nastawienie. Podstawą jest wygląd lub wiedza sprawcy, że ktoś jest Cyganem. Cywilizowana i oświecona Europa wciąż nie potrafi wyrwać się z twardych i prostych (prostackich) ideologii siły, tożsamości pochodzenia, prymatu koloru skóry, włosów lub oczu. 

http://www.errc.org/news/far-right-attack-third-in-recent-weeks-against-roma-in-ukraine

Wydarzenia z ostatnich miesięcy z Ukrainy, które w jakiś szalony i iście diaboliczny sposób nie chcą się skończyć, a także inne liczne akty przemocy wobec Romów przede wszystkim w państwach Europy post-sowieckiej, czego przykładem jest atak na Romów w Bułgarii, intensyfikujące się w ostatnich latach, pokazują że dyskryminacja, rasowa nienawiść i ksenofobia są głównymi i najbardziej bolesnymi problemami z jakimi stykają się Romowie.

Powracając jednak do stanowiska przygotowanego na 1 maja na spotkanie z przedstawicielką Organizacji Narodów Zjednoczonych, przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jego strukturę, która ma bardzo pragmatyczny wymiar.

https://www.gypsy-traveller.org/wp-content/uploads/2018/04/Joint-Submission-FFT-NFGLG-to-UN-Special-Rapporteur.pdf

Przede wszystkim każda z sześciu części tego dokumentu jest zakończona rekomendacją. W tego typu dokumentach rekomendacje i konkluzje są zawsze, często z podziałem na ich adresatów, jednak są zgrupowane na końcu. Teoretycznie różnica żadna, a jednak takie ich umieszczenie w dokumencie wiąże się z jego praktycznym wymiarem i podawaniem danych od razu. Poszczególne części dotyczą: kierunkowej polityki i strategii wobec Romów, etnicznego monitoringu i zbierania danych, rasizmu i zbrodni nienawiści, problemów mieszkaniowych, edukacji, zatrudnienia. Pragmatyzm dokumentu i jego ukierunkowanie na spotkanie z Tendayi Achiume, podkreślone jest przez listę rekomendowanych osób i instytucji, które powinny – ze względu na dobrą reprezentację i interes Romów – brać udział w spotkaniu 1 maja.
Pierwsza część jest w treści i rekomendacji zaskakująca, bo mówi o tym, że w Wielkiej Brytanii nie przyjęto krajowej strategii na rzecz integracji Romów, zastępując ją grupą działań polityką społeczną, która w rzeczywistości i pomimo zapewnień rządu nie daje żadnej ochrony przed dyskryminacją i rasizmem. Drugą kwestią jest niepokój o poBrexitowe zapewnienie pomocy finansowej Romom, która dotąd była dystrybuowana z wspólnotowych funduszy strukturalnych.
W części dotyczącej danych etnicznych twórcom stanowiska zależy na zbieraniu danych dotyczących Romów pod kątem możliwości monitoringu i lepszego wdrażania zmian społecznych, lepszego kierunkowania pomocy i lepszej i konkretnej diagnozy społecznej. Warto przy tym zaznaczyć, że po raz pierwszy w Wielkie Brytanii identyfikację jako Gypsy/ Irish Traveller w spisie powszechnym wprowadzono w 2011 roku.
Część dotycząca dyskryminacji rozpoczyna się od przytoczenia badań z 2015 roku, które pokazują bardzo pozytywny obraz społeczeństwa brytyjskiego akceptującego Romów. Jednak jest to wyłącznie sfera deklaratywna, ponieważ antycyganizm jest szeroko rozpowszechniony w Wielkiej Brytanii, a stereotypy powielane są przez media, lokalnych i krajowych polityków, a także przez społeczeństwo. Nieznaczna poprawa nastawienia społecznego wiąże się z sytuacjami większej wiedzy na temat Romów i bliższych kontaktów z ich wspólnotami. Generalnie Wielka Brytania jest postrzegana jako posiadająca bardzo dobre prawo antydyskryminacyjne (już choćby poczynając od Race Relations  Act  z 1976 roku), jednak jest problem z jego stosowanie, a konkretnie z jego implementacją w stosunku do Romów. To w związku z tym w Wielkiej Brytanii zaczęto mówić o antycyganizmie jako ostatniej akceptowalnej formie rasizmu. W tym przypadku rekomendacje mówią o intensyfikacji zbierania danych o przestępstwach z nienawiści przez policję oraz sprawniejszym i szerokoskalowym monitoringiem mediów społecznościowych.
Kwestie mieszkaniowe Romów w Wielkiej Brytanii bardzo mocno wiążą się z zamieszkaniem przez znaczną część z nich przyczep kampingowych i częstymi problemami na tle rasowym związanymi z ich przemieszczaniem oraz postojami w miejscowościach. Problem jest złożony, a w ostatnim czasie wydaje się wzmagać. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o umożliwienie Romom swobodnego przebywania w miejscach dedykowanych postojom ich przyczep, a także nie sprawiania problemów przez lokalne wspólnoty, jeśli nie ma tego typu specjalnych miejsc.
Opis edukacji i rekomendacje jej dotyczące są bardzo rozbudowane. Jednym z najważniejszych punktów jest wprowadzenie zasady zero tolerancji dla prześladowania i dyskryminacji romskich uczniów/dzieci.
Problemy dotyczące zdrowia są wielowątkowe i dotyczą zarówno dostępu do wody, różnicowania traktowania poszczególnych grup Romów, wrażliwego traktowania kulturowego i ogólnej poprawy zdrowia Romów. W znacznym stopniu są one zdeterminowane specyfiką zamieszkania brytyjskich Romów oraz specyfiką kulturową Irish Travellers.

Omówione w skrócie wspólne stanowisko nie koncentruje się wyłącznie na kwestiach dyskryminacji i rasizmu, jednak każdy z omówionych w nim elementów wiąże się z sytuacja Romów i w mniejszym lub większym stopniu z tym w jaki sposób są postrzegani i traktowani przez innych członków społeczeństwa brytyjskiego. Te kwestie zawsze są ze sobą powiązane i nie uda się ich rozwiązać odrębnie.
Czy Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie brała pod uwagę uwagi przekazane przez samych dyskryminowanych zainteresowanych? Zapewne tak. Choć jak zawsze w takich przypadkach nieobiektywny (z założenia) głos poszkodowanych musi zostać zweryfikowany przez czynniki instytucjonalne i oficjalne. Pozostawiając jednak ten aspekt na marginesie, cóż ONZ (UNHCR) uczyni dalej ze zdobytymi informacjami? W rzeczywistości niewiele. I nie chodzi tu wyłącznie o niski poziom sprawności działania tej organizacji, ponieważ jej znaczenie w świecie jest wciąż niewątpliwe. Jednak niewiele może ona zrobić.
Mogą powstać rekomendacje, raporty, uwagi… Mogą one być brane pod uwagę przez państwa i uwzględniane w przygotowywaniu przyszłych strategii, albo wykorzystane do planowania konkretnych działań. Mogą. Nie muszą. Mogą.


piątek, 18 maja 2018

Cyganolog – Geremek


Nie ma chyba potrzeby powtarzać zachwytów nad szczególnymi zaletami polskich tekstów romologicznych wydanych wiele lat temu. Trafiają się wśród nich prawdziwe perły obrazujące ówczesny sposób myślenia o tej grupie, ale i także pokazujące jacy oni byli. Tym razem jednak chodzi o artykuł przeglądowy Bronisława Geremka (którego chyba nie ma potrzeby dokładniej przedstawiać) na temat Romów, który nie opisuje sytuacji Romów, ani też nie opowiada o jedynym słusznym sposobie ich produktywizacji/aktywizacji/integracji/włączenia. Artykuł „Cyganie w Europie średniowiecznej i nowożytnej” opublikowany w 1984 roku w „Przeglądzie Historycznym” ukazuje część ich europejskich dziejów.

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3-s569-596/Przeglad_Historyczny-r1984-t75-n3-s569-596.pdf

Bardzo interesująca w tym artykule jest bibliografia. To ona w znaczneym stopniu jest podstawą wartości tego tekstu. Wszystkich przypisów bibliograficznych jest blisko 130. Jest to imponujące jak na 29 gęsto zapisanych stron tekstu. Wśród mnogości autorów, do których odnosi się Geremek, zaledwie trzy to przywołanie polskich źródeł. Przy czym tylko jedno spośród nich wskazuje na cyganologa – Jerzego Ficowskiego.  Autor artykułu wykorzystał w  pełni swoją znajomość języków obcych, sięgając przede wszystkim do opracowań, publikacji i dokumentów francuskich oraz niemieckich, uzupełnionych o takież wydawnictwa w języku angielskim i włoskim. W sumie aż takie nagromadzenie odwołań do tego typu opracowań i źródeł jest to rzadkość w polskojęzycznych wydawnictwach na temat Romów ich historii. Z czymś podobnym można się zetknąć niemalże wyłącznie w fundamentalnych „Dziejach Cyganów” Angusa Fraser oraz w opracowania     prof. Lecha Mroza.
Geremek w całości tekstu stara się przede wszystkim ukazać miejsce jakie Cyganie znaleźli sobie (albo które im po części wskazało społeczeństwo większościowe) w Europie, do której przybyli  w średniowieczu. Opisuje bardzo dokładnie (powołując się na szczegółowe opracowania i dowody historyczne na niemalże każdy opisywany fakt) zmianę, do jakiej doszło – wraz z późnośredniowieczną przemianą społeczeństw europejskich – w sposobie traktowania ówczesnych Cyganów i efekty takiego a nie innego ulokowania ich w społeczeństwie europejskim. Tekst jest bardzo bogaty faktograficznie i nie ma sensu streszczać go przywołując poszczególne fakty i dowody, bo naprawdę warto go przeczytać jako świetne uzupełnienie naukowe tekstów książki Frasera i opracowań Mroza. Warto jednak – dla zachęty – zwrócić uwagę na kilka kwestii.


Pierwszą z nich jest przywołanie przez autora dwóch definicji „Cygana”.
Pierwsza z nich – Rene M. Cottena – koncentruje się na kwestiach antropologicznych i mówi, że Cygan to członek grupy kulturowej. Z punktu widzenia współczesnego podejścia do identyfikacji i tożsamości Romów (zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej), biorąc także pod uwagę zakres określenia Rom, obejmujący również grupy niegenetycznie romskie, takie podejście jest bardzo modernistyczne i odpowiadające w znacznym stopniu oczekiwaniom przedstawicieli tej grupy. Kategoria mniejszość kulturowa jest z wielu punktów widzenia słabszą kategorią niż mniejszość etniczna lub narodowa, jednak w rzeczywistości o wiele lepiej opisuje nie tylko poszerzony zakres określenia Romowie, ale także lepiej oddaje sens wspólnoty genetycznych Cyganów. Przywołana definicja Cyganów nie zamyka się jednak na tak krótkim i prostym określeniu, gdyż autor przytacza wyjaśnienie czym charakteryzuje się owa grupa, co znacznie zmienia wydźwięk tak dobrze zapowiadającej się definicji, poprzez dodanie następujących cech: wędrowny tryb życia, przewaga zajęć zawodowych związanych z obróbką metali, zwierzętami i wróżeniem, posługiwanie się wspólnym językiem (romskim). Zasadniczo w ujęciu historycznym taka definicja ma znaczny sens i udałoby się ją przypisać do konkretnych grup Cyganów żyjących na przestrzeni wieków w Europie. Jednak powstała ona w 1954 roku i z pewnością nie można uznać jej za definicję nawet jak na połowę XX wieku wystarczająco precyzyjną. Wiele by jej pomogło, gdyby choć do kwestii wędrowania dodać, że zasadniczo, w większości, że często…, to miałaby ona o wiele większy i bardziej uniwersalny sens. Jednak ponad 60 lat temu znaczna liczba Romów prowadziła całkowicie osiadły tryb życia i to nawet z własnej woli. Co ciekawe, tak definicja nawet w całości byłaby do zaakceptowania (jednak z pewnymi zastrzeżeniami) przez Romów. Odwołuje się ona bowiem do części kluczowych składników romskiej tożsamości: ogólnej kultury, języka, a także dodatkowo wykonywanych zawodów i wędrowności.
Co ciekawe Geremek przytacza od razu inną definicję, wraz z wyjaśnieniem jej autora (Thomasa Actona), który (po 20 latach od jej powstania) definicję Cottena uznał za rasistowską, przez wzgląd na jej etniczny charakter i umieszczanie Cyganów w swoistym getcie rasowego i genetycznego determinizmu. Trudny chyba prześledzić obecnie tok rozumowania tego naukowca, który doszedł do takich wniosków. Sam proponuje inną definicję, którą chyba trudno byłoby zaakceptować Romom (ale i naukowcom) kiedykolwiek w historii: Cyganem jest ten, kto za takiego się podaje.


Zmierzając do opisu tego w jaki sposób Cyganie znaleźli sią takim położeniu społecznym i ekonomicznym jakie utrwaliło się na lata w Europie, Geremek dokładnie – powołując sią na liczne publikacje – omawia początki ich obecności w poszczególnych państwach, podając wiele cennych – z punktu widzenia polskojęzycznej publikacji – szczegółów. Jest tak choćby w przypadku tajemniczej , bo w rzeczywistości nieistniejącej, co zostało potwierdzone w archiwach Watykanu, bulli papieskiej z 1422 roku, która za pomoc Cyganom oferowała odpust. W dalszej części opisu skróconych dziejów Cyganów, autor odwołuje się do symboliki jaka wiązała się z nimi, do sposobu myślenia o tej grupie, do tego jak byli postrzegani (w ikonografii i piśmiennictwie – także naukowym), a w efekcie jak byli traktowani na przestrzeni lat.
Bardzo interesującą kwestią, choć trzeba przyznać, że rozwiniecie tej myśli przez Geremka nie jest idealne, jest stwierdzenie, że u Cyganów widoczne są zarówno tendencje do adaptacji, jak i separacji. Pozostawiając na uboczy to, jak rozwinął i zinterpretował tę tezę autor, interpolując ją na współczesną rzeczywistość i historię naprawdę najnowszą, bez jakichkolwiek problemu można potwierdzić prawdziwość tego stwierdzenia. Separacja będzie bardzo ściśle wiązała się z odmiennymi wartościami i wzorami kulturowymi, inaczej rozłożonymi akcentami wartości charakterystycznych dla tej społeczności i nowoczesnej, a jednak mające niemalże odwieczne korzenie w historii tego ludu – wewnętrznej solidarności grupowej. Cały kompleks tych zjawisk pozwalający im przez lata przetrwać jako odrębnej (genetycznie i kulturowo) grupie. Natomiast kwestie adaptacyjne wiążą się ze znalezieniem swojego miejsca w Europie, wśród a właściwie pomiędzy społeczeństwami  większościowymi. To także stanowiło zawsze i stanowi element grupowego przetrwania Romów. Pozostając – także dziś – w znacznym stopniu poza marginesem społeczeństwa większościowego, jednocześnie korzystają z możliwości oferowanych przez system państwowy, administracyjny, gospodarczy, w zakresie, który pozwala im jednak zachować własną wielopłaszczyznową odrębność.
Wśród szczegółów opisujących historię Romów w średniowieczu Geremek powraca do wspomnianych wcześniej definicji Cyganów powołując się tym razem jedynie na Actona i jego tezę mówiącą – w ramach etnograficznej charakterystyki – o kluczowym znaczeniu nomadyzmu i cygańskiego samozatrudnienia. W analizie zmierzającej do szerszego opisania źródeł, przemian, trwałości, charakterystyki zawodowej Cyganów, wiąże – choć czyni to z wysokim poziomem krytycyzmu i wątpliwości – konkretne zawody właśnie z wędrownym trybem życia i poszukuje wzajemnych uwarunkowań i relacji pomiędzy tymi dwiema kwestiami.  Tym zagadnieniom poświęca sporo miejsca, a sam proces rozumowania i kształt wywodu wart jest indywidualnego przeczytania.
Opis zawodów jest uzupełniony o zawsze interesujące spisy grzechów Cyganów, a właściwie opisy ich przestępczości i to w oparciu o rzadko lub nawet nigdy nie przywoływane źródła obcojęzyczne.
Pozostała część artykułu to właściwie jedynie opis – znanych choćby z Frasera, ale po części inaczej przedstawionych i sięgający do innych dokumentów źródłowych – prześladowań.
W tej części najbardziej interesująca jest – pojawiająca się mniej więcej od XVI wieku i trwająca co najmniej do końca XVII wieku – tendencja do odmawiania Cyganom odrębności narodowej/etnicznej. W tym czasie w wielu państwach (np. Francji, Holandii, Hiszpanii) twierdzono, że są to grupy będące przypadkowymi zbieraninami żebraków, oszustów, złodziei, którzy udają odrębny naród w celach przestępczych. Czy źródło tego wzięło się od wędrownych grup, które naprawdę tak robiły, czy była to próba usprawiedliwienia (potrzebnego w ogóle?) wprowadzani represji, czy też naprawdę w to wierzono, pozostaje kwestią wtórną. Najważniejszy był skutek czyli rzeczywiste ułatwienie negatywnego traktowania Cyganów. Może warto tu przypomnieć, że Francja do tej pory nie uznaje Romów za mniejszość etniczną.

Artykuł Bronisława Geremka jest materiałem bardzo wartościowym. Choć w praktyce pozbawiony wyraźnych konkluzji czy wniosków, a właściwie pełen ich na każdym etapie, to zakres wykorzystania źródeł, sposób ujęcia każdego z pojedynczych zagadnień i ich interpretacja i opis, sprawiają że artykuł ten mógłby być opublikowany obecnie i nie można by mu zarzucić ani wtórności, ani brak novum naukowego. Przy tak mocnej podstawie dziwne jest, że tak rzadko bywa przywoływany w polskich publikacjach romologicznych.



wtorek, 8 maja 2018

Romowie się nie skarżyli…


21 kwietnia 2018 roku na południu Kijowa na Łysej Górze (Lysa Hora – Лиса Гора) grupa członków ukraińskiej organizacji C14 przekonała koczujących/zamieszkujących tam Romów, do opuszczenia tego miejsca. Zgodnie z tym, jak kreślił to aktywista organizacji C14 – Serhiy Mazur, uczynili to po przedstawieniu przekonujących i zgodnych z prawem argumentów.
Część procedury „przekonywania” można zobaczyć na filmie udostępnionym w internecie.

https://www.youtube.com/watch?v=IxjRkeJvdpkhttps://www.youtube.com/watch?v=IxjRkeJvdpk

Wszystko wydaje się jednak być w porządku, ponieważ – jak stwierdził szef kijowskiej policji – Romowie nie zgłosili żadnych skarg na przemoc wobec nich, a pożar na Łysej Górze objął śmieci, a nie romskie obozowisko. Nieco inaczej wyglądają relacje świadków, gdyż policjanci, którzy przybyli po ataku na Romów doradzili im – zobaczywszy co pozostało z ich spalonego obozowiska – aby jak najszybciej opuścili okolicę i wyjechali z Kijowa.
Jak romskie obozowisko wyglądało przed jego spaleniem – można zobaczyć na nagraniu z drona.

https://www.youtube.com/watch?v=qVSV8ihXh2k

Do samej kwestii pożaru odnosi się także materiał przygotowany na podstawie zdjęć Serhiya Mazura przez telewizję espreso.

https://www.youtube.com/watch?v=wa1wfDYiezE

W przypadku wszystkich trzech filmów warto zwrócić uwagę na komentarze. Nie odbiegają one zasadniczo w swojej wymowie od tego, co w podobnych okolicznościach piszą Polacy. I podobnie jak w Polsce, pojawia się zaledwie garstka wpisów od osób, które stają po stronie prześladowanych.
W trzecim materiale widoczny jest znak organizacji C14, która jest paramilitarną formacją prawicowej nacjonalistycznej partii ukraińskiej «Свобода». Członkowie C14 (nazywanej też Siczą) wywodzą się w większości spośród „kibiców” kijowskich (i nie tylko) klubów sportowych. Organizacja ta bywa określana jako neonazistowska. Jej członkowie zapowiadają dalsze „czyszczenie” Kijowa i okolic z romskich obozów (w sumie pozostały jeszcze trzy lub cztery), zamieszkałych przez Romów z biednych wsi regionu karpackiego, którzy przyjeżdżają do Kijowa „na zarobek”. Co więcej – cytowany już Serhiy Mazur na swoim profilu na facebooku zapowiedział z wyprzedzeniem akcję „namawiania” Romów okupujących rejon Łysej Góry do jej opuszczenia. Biorąc pod uwagę działania C14 – zarówno te zapowiadane, jak i już zrealizowane, można przypuszczać, że organizacja ta wydała swoistą wojnę Romom i chce oczyścić z nich Kijów.
Spalenie obozowiska na kijowskiej Łysej Górze nie było to pierwsze tego typu wydarzenie w tej okolicy. Przed EURO 2012 spalono obozowisko w Berezniakach, do podobnego wydarzenia doszło w 2017 roku w rejonie kijowskiego Liwobereżna. Policja kijowska każdorazowo stara się pilnie unikać podjęcia sprawy. Ponoć nawet przy zgłoszeniu telefonicznym dotyczącym jednego z tych starszych wydarzeń jedyną reakcją ze strony policji był komentarz brzmiący „cieszcie się, że przeżyliście”.
W przypadku Łysej Góry, za sprawą udostępnionych zdjęć i filmików, policja ostatecznie została zmuszona do tego, aby oficjalnie zająć się sprawą. Na ile skuteczne – to się dopiero okaże, choć nie należy mieć wielkich nadziei. Podstawą śledztwa kryminalnego są dwie kwestie: naruszenie praw obywateli w związku z ich pochodzeniem etnicznym i chuligaństwo.
Pomimo tego, że Ukraina przyjęła – na wzór państw członkowskich Unii Europejskiej – rządową Strategię na rzecz ochrony (bezpieczeństwa) i integracji z ukraińskim społeczeństwem mniejszości romskiej do 2020 roku (Стратегія захисту та інтеграції в українське суспільство ромської національної меншини на період до 2020 року), to jednak rzeczywistość społeczna nie nadąża nad przyjętymi założeniami i szczytnymi ideami. Nie jest to jednak wyłącznie problem Ukrainy. Także w innych państwach (również należących do Unii Europejskiej i nie chodzi tu jedynie o Polskę), pomimo sensownych założeń strategicznych i choćby częściowego zainteresowania Romów udziałem w próbie włączenia ich do przynajmniej części głównonurtowego życia społecznego, dochodzi do trudnych sytuacji. Nie zawsze jest to co prawda niszczenie miejsc zamieszkania Romów, jednak w dalszym ciągu tego typu sytuacje są poważnym problemem, często rujnującym próby integracji tej mniejszości ze społeczeństwem.
Także na Ukrainie nie każde działanie przeciwko Romom jest związane z przemocą przeciwko nim. Jednak wcale nie znaczy to, że są one nie mniej destruktywne dla ich integracji.
We Lwowie Роксолана Лисовская powołała do życia społeczność “Л.О.В.Ц.Ы”. Zadaniem jej członków jest łapanie kradnących Romów. Tego typu działanie ociera się niebezpiecznie o dyskryminację ze względu na pochodzenie etniczne. Nie chodzi tu oczywiście o pobłażliwość w stosunku do przestępców, jednak jak twierdzą przedstawiciele romskich organizacji w 2017 roku spośród 27 000 kradzieży, jedynie 300 było dziełem Romów. Dlaczego zatem aż takie skupienie na tej mniejszości?
Czy złapani na kradzieżach Romowie będą się skarżyć? Oczywiście, że nie. Czy liczba kradzieży się zmniejszy? Tak. Co prawda nieznacznie, ale efekt zostanie osiągnięty.
Jednak pomimo pozornej skuteczności tego typu akcji, ma ona takie same podstawy jak działania grupy C14 na Łysej Górze w Kijowie, choć skutki są (na razie) inne. Tą podstawą jest odmienne traktowanie jakiejś grupy ze względu na ich pochodzenie etniczne. I tłumaczenie, że chodzi przecież o złapanie kradnącego nie jest wystarczające, jeśli dotyczy wyłącznie Romów.

Dla większości Romów Europa jest od kilkuset lat jedynym domem jaki znają. Jednak w większości państw europejskich w wielu sytuacjach Romowie doświadczają dyskryminacji i są piętnowani ze względu na swoje pochodzenie. Oczywiście nikogo nie cieszy i nie powinno cieszyć dzikie obozowisko Romów na obrzeżach miasta, albo działalność kieszonkowców. Jednak metodą na zmianę takiej sytuacji nie może być przemoc, choć jest ona dla wielu bardzo kusząca. Tym bardziej, że w wielu państwach europejskich nacjonalistyczne ruchy i organizacje (takie jak choćby ukraińska C14) zyskują mniej lub bardziej oficjalne poparcie ze strony różnych partii politycznych lub nawet rządów.