środa, 8 czerwca 2016

W filozofii niepamięci


Większość dyskursu naukowego dotyczącego Romów, wiąże się przede wszystkim z takimi kategoriami jak sytuacja, wykluczenie, zmiana i koncentruje się na rzeczywistości kulturowej, ekonomicznej, społecznej. Nawet w zakresie badań antropologicznych i etnograficznych wydaje się pojawiać bądź to zastój, bądź to także swoiste ukierunkowanie na badania w zakresie pozamaterialnym sięgające jedynie do jednostkowych opisów zachowań kulturowych i to także w ścisłym związku z aktualną (złą) sytuacją większości Romów.
Jest to zjawisko naturalne i wydaje się być ściśle związane z aktualnym paradygmatem osadzonym w humanistycznym i demokratycznym środowisku europejskim, pozwalającym mniemać, że na takich podstawach jesteśmy w stanie pozytywnie zmienić cokolwiek zarówno w sytuacji materialnej Romów, jak też i w relacjach (można je nazwać etnicznymi) pomiędzy społeczeństwem większościowym a Romami. Ta ostatnia kwestia – w związku z licznymi niepowodzeniami w zakresie oczekiwanych skutków (nie samych działań) aktywności w zakresie edukacji, zatrudnienia i zmiany sytuacji Romów oraz ich włączenia – jest coraz częściej wskazywana jako ta, w obszarze której należy dokonywać zmian, chcąc ostatecznie naprawić sytuację Romów w Europie.
Przekonanie o możliwości zmiany niestety zaczyna coraz bardziej stawać się jedynie platońskim mniemaniem. I nie wynika to z oporu samych Romów (bo nie jest on ostatecznie do przełamania lub można znajdywać rozwiązania, które go nie wywołują). Wiąże się raczej z zagadnieniami nawet nie tyle trudności (lub nawet niemożliwości) zmiany dyskryminacyjnego podejścia społeczeństwa dominującego do mniejszości etnicznej, ile z wyraźnie widocznym w Europie ostatnich lat zaostrzeniem jego podejścia do jakiejkolwiek grupy, która wpisuje się w takie kategorie jak inni lub obcy.

Powracając jednak do kwestii zakresu podejmowanych analiz oraz publikowanych opracowań i swoistego zawężenia tematycznego jakie się niewątpliwie dokonuje, można wskazać na nowy obszar badawczy, który naturalnie pojawił się w dyskursie publicznym. Jest nim odtwarzanie pamięci Romów o skali i wymiarze zagłady znacznej części ich europejskiej populacji podczas II wojny światowej, dokonanej planowo przez Niemców. Główne przejawy to liczne spotkania i wydarzenia o różnorodnym charakterze jakie są organizowane z udziałem Romów w miejscach związanych z zagładą Romów.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/9268305,74-rocznica-likwidacji-obozu-cyganskiego-litzmannstadt-getto-uroczystosci-we-wtorek,id,t.html

http://www.romowie.com/old/modules.php?name=News&file=print&sid=1467
 
http://krakow.tvp.pl/25374543/romowie-upamietnili-rocznice-buntu-swych-przodkow-w-auschwitz

Tematyka związana z tym składnikiem romskiej historii jest także wprowadzana do zajęć edukacyjnych skierowanych do Romów i stała się podstawą do publikacji naukowych.

https://dl.dropboxusercontent.com/u/6493413/Remembrance.pdf

Jednak nie jest to cały obszar badawczy jaki wiąże się z tym przywracaniem pamięci. Rodzi się bowiem pytanie, czy jest to na pewno odtwarzanie pamięci? Czy dla każdej grupy pamięć historyczna musi przejawiać się w konkretnych datach? Czy rytuały pamięci ściśle związane z miejscami, datami, nazwiskami, symbolami prawdziwie odzwierciedlają to co jest sednem pamiętania i posiadania historii? Czy to one najlepiej pozwalają upamiętnić tych, którzy byli naszymi przodkami, których idee po latach współdzielimy, których myśli staramy się rozwijać, których wartości kultywujemy i uobecniamy w naszej współczesności? I czy na pewno sposób w jaki upamiętniamy – tak w naszej świadomości, jak i przestrzeni społecznej i powszechnym dyskursie społecznym – naszą historię, jest tym, czego mogliby oczekiwać ofiary, świadkowie i uczestnicy tamtych – historycznych już dla nas jedynie – wydarzeń? Czy spoglądając na nas docenialiby sposób w jaki czcimy ich pamięć, czy dostrzegaliby ciągłość swoich idei, czy też przerażałaby ich nasza małość, banalizacja wartości, wypaczenie ich koncepcji, a prostackie/przesadzone/nudne rytuały napawałaby ich wręcz wstrętem? A może najlepszą formą ich uczczenia, pamiętania o nich, o własnej historii są nie okazjonalne i huczne zrywy  typowego Homo Ludens, ale codzienne życie z wpisanym w nie dziedzictwem tych, którzy odeszli?
Wydaje się, że w jakimś stopniu w taki właśnie sposób Romowie jeszcze do niedawna pamiętali o Samudaripen, nie znając nawet skali zniszczenia ich społeczności. Nowe – bardziej widoczne i charakterystyczne dla społeczeństwa większościowego – formy czczenia pamięci nie zmieniają głębi przeżycia romskiej przeszłości ani nie tworzą historii Romów, gdyż ona po prostu istnieje.

W kontekście tego typu rozważań nie sposób nie przywołać prac dr. hab. Sławomira Kapralskiego, którego część badań związana jest ściśle zarówno z zagadnieniami romskiej zagłady podczas II wojny światowej, jak też i z problematyką tożsamości i pamięci historycznej.
Szczególnie interesująca jest nowa publikacja Milczenie – Pamięć – Tożsamość. Fantazmat „Cygana” i ambiwalencja nowoczesności, opublikowana w czasopiśmie „Ethos”.


Autor w jakimś stopniu oskarża badania etnograficzne, które umieściły Romów w „wiecznym teraz”, co skutkowało nie tylko odebranie Romom prawa do posiadania swej własnej historii, ale i usankcjonowało patrzenia na nich żyjących tu i teraz, ale jednak reprezentantów przeszłości, zatem należących do poprzedniego stadium rozwojowego.
Zarzuty te oczywiście są postawione na poziomie badawczym i nie mają za zadanie obarczać jedyną winą badań etnograficznych, czy stawiać ich pod pręgieżem opinii jako źródła wszelkiego zła jakie dotyka Romów. Tym bardziej zła (największego) wynikającego z codziennej dyskryminacji, gdyż ci, którzy są jej przyczyną raczej nie mieli okazji zapoznać się z badaniami etnografów.
Ważne są jednak pogłębione rozważania na temat wieloaspektowego stopnia zmitologizowania Romów, co ściśle wiąże się utrwalonym w społeczeństwie podejściem, że Romowie nie posiadają własnej historii, a na nieco głębszym poziomie rozumienia – nie mają świadomości historycznej.
To tylko mały fragment artykułu Sławomira Kapralskiego, który zgłębia zarówno przyczyny takich wniosków z badań i w konsekwencji utrwalonego podejścia, ale analizuje także strukturę pamięci indywidualnej, społecznej i zbiorowego, jej relacje do zapomnienia i mechanizm marginalizacji romskiej historii. Autor zgłębia także i to w ujęciu, które należy uznać za filozoficzne zmitologizowany obraz „Cygana” jaki trwa w umysłach Europejczyków.
Ten krótki opis treści absolutnie nie odzwierciedla wielości zagadnień szczegółowych podjętych i omówionych w artykule. Nie oddaje także poziomu merytorycznego i sposobu podejścia autora. Wydaje się, że jest to jeden z najciekawszych tekstów prof. Kapralskiego, choć jest on wymagający od odbiorcy zarówno pod względem wiedzy, jak i otwarcia umysłu na przedstawione koncepcje. Z pewnością jest wart poświęcenia mu czasu i niejednokrotnego przeczytania.

Choć nie taki jest cel (przynajmniej nie jedyny) rozważań zawartych w omawianym opracowaniu, to jednak niewątpliwie uderzają one w badania etnograficzne i samych etnografów, nie tyle podważając ich naukowa wiarygodność, ile wskazując na utrwalenie za ich sprawą pewnego określonego modelu myślenia o Romach, który w perspektywie głębszej analizy wydaje się być fałszywy i z pewnością szkodliwy – dając ludziom im niechętnym narzędzie dyskryminacji.
Nawet jeśli jest to nieświadoma (w co należy wątpić) prowokacja, to należałoby teraz oczekiwać równie merytorycznej, głębokiej i udokumentowanej odpowiedzi ze strony etnografów broniących swojej profesji i wniosków do jakich dochodzili.

Zatem oczekujmy, pamiętając że Romowie zawsze mieli swoją historię i swoją pamięć.


sobota, 28 maja 2016

Był rok 1993


Odbył się pierwszy koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Papieżem był Jan Paweł II. Prezydentem Polski był Lech Wałęsa. Przedterminowe wybory wygrał Sojusz Lewicy Demokratycznej, a Waldemar Pawlak został premierem koalicyjnego rządu. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę lustracyjną. PKB Polski było 4x niższe niż obecnie, podobnie jak wartość nabywcza złotówki.
Polska uznała jurysdykcję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i od dwóch lat była stowarzyszona z Unią Europejską. W tym samym roku przyjęto kryteria kopenhaskie (członkostwa w Unii Europejskiej): istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację; rządy prawa; poszanowanie praw człowieka; poszanowanie praw mniejszości.
W tamtym czasie Unia Europejska nie przyjęła jeszcze żadnego dokumentu odnoszącego się konkretnie i jedynie do Romów. Rozpoczęła się realizacja program LIEN (Link Inter European NGOs) – jednego z programów horyzontalnych Phare. W jego ramach wzmacniano zmiany ustrojowo-gospodarcze, wspierano sektor pozarządowy, działający na rzecz środowisk i grup społecznie upośledzonych, mających utrudniony lub uniemożliwiony dostęp do innych źródeł pomocy oraz tych, które miały dotychczas ograniczone możliwości awansu społecznego.
Minęły dwa lata od wydarzeń w Mławie. Muzeum romskie w Tarnowie świętowało 14 lat swojego istnienia. Powszechnie używano określenia „Cyganie”. W Polsce istniało dosłownie kilka organizacji zrzeszających Romów.

W 1993 roku świat był inny. My byliśmy tacy sami, a przynajmniej tkwił w nas potencjał do bycia takimi jacy jesteśmy. Nasi rodzimi Romowie – poza pojedynczymi choć istotnymi wydarzeniami jak przywołana Mława – byli częścią naszej rzeczywistości. Nikt nie odsyłał ich „do siebie”. Pozostając nieco z boku żyli wśród nas. Przyjezdni Romowie z Rumunii byli w Polsce już chwilę. Jak pokazuje kronika filmowa z1991 roku – biedni wóczas Polacy jeszcze im wierzyli, jeszcze ich wspierali. Choć odczucia z tym związane już były różne.
 
http://www.kronikarp.pl/szukaj,2868,strona-1

W 1993 roku Fundacja "Pogranicze" oraz Ośrodek "Pogranicze – sztuk, kultur, narodów" w Sejnach wespół z redakcją pisma Rrom P-o Drom zrealizował w Borkach w Puszczy Knyszyńskiej projekt "Tam, gdzie zieleń spotyka się z błękitem. Cygańska Wioska Artystyczna". Była to jego druga i nie ostatnia edycja. W realizację Wioski Artystycznej byli zaangażowani zagraniczni i krajowi naukowcy, artyści i praktycy. Program każdej z Wiosek był rozbudowany, bogaty w kontakty między ludźmi i bardzo różnorodny.
Rozpoczynając działania w ramach drugiej Cygańskiej Wioski Artystycznej, w lipcu 1993 roku dziecięcy teatr z Sejn pojechał do podtatrzańskich osad zamieszkanych przez Romów, ze spektaklem Róża. Główna część projektu była realizowana przez 6 dni w sierpniu w Borkach i obejmowała letnią szkołę romską, warsztaty artystyczne, prezentację kultury romskiej.
 
http://pogranicze.sejny.pl/23_29_sierpnia_1993___tam_gdzie_zielen_spotyka_sie_z_blekitem_cyganska_wioska_artystyczna,432-1,8203.html

Był to projekt odmienny od tego, co jest realizowane obecnie. Projekt o charakterze naprawdę integracyjnym. Nie był to wyłącznie koncert na który można było przyjść, popatrzeć, posłuchać. Nie były to po prostu wykłady, warsztaty, czy kursy dokształcające i podnoszące kwalifikacje. Były to wspólne działania, które miały pokazać wzajemną inność i podobność, którą można było bez problemu zaakceptować. Wydaje się, że była to najlepsza forma prawdziwego zbliżenia i poznania. Wydaje się także, ze właśnie takie działania – gdyby było ich więcej, gdyby nie zaprzestano ich w latach 90. – miałyby szansę ograniczyć powolne kształtowanie obecnej formy tego co stanowi główny problem Romów, czyli dyskryminację. Nie zawsze wiedza oswaja obcego demona, jednak uczestnictwo we wspólnych działaniach znacząco osłabia jego siłę i wzmaga zrozumienie. I to wzajemne. Bo społeczeństwo większościowe wymaga takiego samego zrozumienia ze strony Romów, jak potrzebne jest Romom ze strony większości.

Owocem pierwszej części edycji projektu z 1993 roku był film „My Cyganie”, zrealizowany przez Waldemara Czechowskiego, ze świetnymi zdjęciami Pawła Figurskiego.
 
https://www.youtube.com/watch?v=Fb1Ga7bM-nQ

To piękna refleksja filmowa. O codzienności o muzyce o śpiewie o życiu. To obraz inny niż te, które mogłyby powstawać teraz. Inne są nie tylko poetyckie kadry i ujęcia, ale i inne pokazanie problemów (podobnych choć w innej perspektywie i innej skali), które przede wszystkim widoczne są w obrazie, bo w oszczędnej warstwie słownej niewiele jest odniesień do często bolesnej rzeczywistości.
 

Być może taka – bardziej poetycka była polska rzeczywistość początku lat 90. Jeszcze z nieśmiałą wiarą w to, że mamy demokrację, z przerażeniem rzeczywistością wolnego rynku, z budowaniem instytucji, systemu prawnego. Była to rzeczywistość bez – chcących wygnać lub zniszczyć wszystkich – polskich ruchów narodowych i nacjonalistycznych, bez pokazywania w takiej skali jak obecnie nienawiści wobec innych.

Dla Romów był to czas nowego początku. Świetnie opisał to w swoim artykule „Gadźo, czyli przyjaciel” Tadeusz Kornaś, biorący udział w Wiosce Artystycznej:
… definitywnie kończy się okres całkowitej kulturowej izolacji Romów. Są skazani na współpracę z gadźami…

Rzeczywiście można chyba przyjąć, że jeszcze w tym czasie Romowie pozostawali w większej izolacji. Uczestniczyli w życiu społeczeństwa na tyle na ile było to konieczne. Bezwzględna minimum aktywności. Tak aby zaspokoić oczekiwania systemu i jednocześnie pozostać poza nim. Jednak wszystko zaczynało się zmieniać. Nie tylko polska władza chciała bardziej włączyć Romów, ale i Unia Europejska powoli zaczęła się interesować tą całkiem inną (niż zachodni – umownie można tak ich nazwać – Sinti) grupą Cyganów zamieszkującą byłe państwa bloku wschodniego. Pojawiły się możliwości finansowania różnej aktywności, wraz z nią pojawiły się także większe oczekiwania i wymagania. Z czasem przyszedł także czas na nienawiść do nich. I to nie tylko na poziomie lokalnym, gdzie sąsiedzkie konflikty zawsze występowały.

Wydaje się że w 1993 roku wszystko było prostsze. Nie było.

środa, 18 maja 2016

ROMED


Pomimo tego, że ROMED w polskiej rzeczywistości może kojarzyć się przede wszystkim z niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej, to jest to nazwa ponadnarodowej inicjatywy mającej na celu ułatwić funkcjonowanie Romom w społeczeństwach państw europejskich.
Ma ona na celu przygotowywanie mediatorów, których zadaniem jest pośredniczenie w kontaktach między społecznością romską i społeczeństwem większościowym. Najistotniejszy wydaje się tu być element związany nie tyle z kontaktami międzyludzkimi, ile z łatwiejszym odnajdywaniem się Romów w zinstytucjonalizowanej rzeczywistości Europy. W praktyce mediatorzy wspierają Romów w sytuacjach związanych ze sprawami urzędowymi przede wszystkim w zakresie ochrony zdrowia, szkolnictwa oraz zatrudnienia. ROMED działa od 2011 roku i w ciągu 5 lat w jej ramach przeszkolono 1300 mediatorów z 22 państw.

http://coe-romed.org/

W polskim warunkach odpowiednikiem mediatorów są asystenci romscy.
Co prawda – zgodnie z dokumentami programowymi rządowych programów na rzecz społeczności romskiej w Polsce (począwszy od pilotażu 2001-2003, a skończywszy na programie integracji 2014-2020) w Polsce funkcjonuje wąskie stanowisko asystenta edukacji romskiej, jednak to właśnie ten obszar jest uznawany za priorytetowy i to w jego ramach asystenci są najbardziej potrzebni.
Zawód ten wykonują wykształceni Romowie, którzy ponadto są obdarzeni zaufaniem przez lokalne społeczności romskie. Powoli, lecz sukcesywnie budują oni pozytywny wizerunek szkół i szkolnictwa wśród Romów, pomagają dzieciom w nauce, kontaktują się z rodzicami, rozwiązują sytuacje konfliktowe, a także – między innymi – kontrolują zarówno frekwencję, jak i wyniki w nauce. Ważnym elementem ich aktywności jest budowanie wśród młodych Romów ambicji edukacyjnych oraz ciekawości nieromskiego świata.

http://mniejszosci.narodowe.mac.gov.pl/mne/romowie/program-na-rzecz-spole/program-na-rzecz-spole/tresc-programu-na-rzec/6670,Tresc-Programu.html

W 2004 roku stanowisko asystenta edukacji romskiej zostało wprowadzone do oficjalnego katalogu zawodów. Początkowo asystentów finansowano z romskiego programu rządowego, jednak w późniejszym czasie stworzono możliwość finansowania ich z subwencji oświatowej, odciążając budżet programu.
Według danych z 2013 roku, w Polsce pracowało 91 asystentów edukacji romskiej, a na każdego z nich przypadało 29 dzieci. Docelowy wskaźnik (w 2020 roku) ma wynosić 22 uczniów.
Rozważana jest także możliwość wprowadzenia dodatkowych zawodów do wspierania Romów, asystenta socjalnego, społecznego oraz asystenta pracy (zawodowego).
Romowie pozytywnie oceniają pracę asystentów edukacji romskiej (73%) i uznają, że są oni potrzebni w społeczności (96%).

https://www.malopolska.uw.gov.pl/doc/Uchwala_RM_Program_romski.pdf

Realia pracy asystentów są bardzo różnorodne, działają oni głównie w szkołach, jednak współpracują także ze świetlicami romskimi, zapewniając pomoc uczniom także poza szkołą. W wielu gminach władze oczekują od nich nie tylko aktywności w zakresie edukacji, ale także przypisują im rolę pośredników przy okazji reprezentowania społeczności romskiej w kontakcie z władzami lokalnymi. Co więcej, ponad połowa Romów ze społeczności, w których działają asystenci edukacji romscy, ufa im na tyle, że to do nich zwracają się oni w przypadku, gdy pojawia się konieczność załatwiania spraw w urzędach.
Działalność asystentów romskich jest postrzegana pozytywnie nie tylko przez Romów, ale także przez przedstawicieli władz lokalnych i wojewódzkich. Praca, którą wykonują służy nie tylko samym Romom, ale – poprzez wspieranie włączenia Romów i dwukierunkowe wzajemne tłumaczenie światów – także i społeczeństwu większościowemu. Dzięki nim, nie tylko zwiększa się liczba romskich dzieci uczęszczających do szkoły, nieprzerywających nauki, osiągających lepsze wyniki w nauce, ale także zmniejsza się ilość absurdalnych niejednokrotnie konfliktów, wynikających z niezrozumienia podstaw kulturowych świata Romów i świata nieromskiego.

http://mniejszosci.edudemo.org.pl/dobre-praktyki/73-dzialaniamniejszosci/262-zawod-asystent-edukacji-romskiej

Polscy asystenci romscy nie są włączeni w inicjatywę ROMED i teoretycznie zakres ich działania jest węższy niż w przypadku mediatorów, bo z założenia ma dotyczyć tylko edukacji. Jednak jak pokazuje praktyka, ich aktywność obejmuje także inne wrażliwe dziedziny życia Romów.
Po 2013 roku uruchomiono kontynuację szkoleń i aktywizacji mediatorów – ROMED2. Nie wszyscy spośród mediatorów są Romami, jednak – podobnie jak w Polsce – aby zdobyć zaufanie Romów i móc pełnić obowiązki asystenta/mediatora, trzeba nie tylko dobrze znać ich kulturę, ale także zasłużyć sobie na ich zaufanie.
Pomimo tego, że ROMED opiera się na koncepcji zawartej w dokumencie Rady Europy z 2010 roku – Strasburskiej Deklaracja dotyczącej Romów, to jednak w aktywność ROMED jest także zaangażowana Unia Europejska, a działalność mediatorów wiąże się z (wymuszonymi ramową strategią Unii Europejskiej) krajowymi programami integracji Romów – wspierając ich efektywność.
Tym trudniej zrozumieć, dlaczego Polska nie jest włączona w tę inicjatywę. Tym bardziej, że współrealizują ją nie wyłącznie państwa bardzo demokratyczne i te, w których Romowie stanowią znaczny odsetek ludności, ale także Albania, Ukraina i Rosja.

http://coe-romed.org/romed1/map

Interesująco przedstawia się – co prawda niewielki, ale wartościowy – zasób opracowań udostępnionych przez ROMED. Znajduje się wśród nich między innymi Kodeks etyki mediatora oraz analityczne opracowanie badające sytuację mediatorów i asystentów edukacji romskiej w Europie. Wszystkie opracowania udostępnione przez ROMED wykazują się dbałością o zachowanie romskiej kultury i tożsamości i mogą służyć podniesieniu jakości praktyki także polskich (i tak już dobrze ocenianych) asystentów edukacji romskiej.

Być może Polska włączy się w ROMED2, jednak skoro nie dokonała tego od 2011 roku, to trudno chyba oczekiwać, że nagle teraz doceni pomoc merytoryczną jaką ROMED oferuje asystentom w ich trudnej pracy.


niedziela, 8 maja 2016

A tak sobie z siekierami przypadkiem szli w nocy przez las…


Takie przypadki, które wyłącznie zapewne jedynie spaczone umysły mogły by łączyć. Na pewno?

W nocy z 21 na 22 kwietnia nieznani sprawcy wyrwali z betonowej podstawy i porąbali (siekierami lub zadziwiająco często posiadanymi w Polsce maczetami) drewniany Pomnik Pamięci o Zagładzie Romów w Borzęcinie.
Urodziny Adolfa Hitlera były 20 kwietnia.
W Polsce coraz silniejsze i coraz bardziej bezkarne (np. Białystok) są działania grup, które przyjmują za podstawę swojego istnienia niezgodne z polskim prawem ideologie.
„Strach” przed migrantami rozszerza się, na każdego kto jest odmienny etnicznie.
W kwietniu zlikwidowano „Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji”, co jest tylko jednym z niestety wielu przejawów rządowego przyzwolenia dla odejścia od tolerancji, walki z mową nienawiści i nieakceptowaniem społecznych ruchów o „mocnym” charakterze.
Europa się radykalizuje. Chyba każdy historyk dostrzega pewną powtarzalność tego do czego dochodziło w okresie międzywojennym. Migranci/uchodźcy „z Syrii” nawet nie wiedzą co czynią (sobie także) wzmagając nie tylko taki kierunek zmian, ale i jednak akceptację dla nich, jako jedynej nadziei dla zachowania Europy „jaką jest”.

W jednym z komentarzy z Wykopu.pl (pozostali uczestnicy dyskusji byli bardzo!!! ludzcy):
No tak. Pomniki powinny być z bazaltu, stali, przykute łańcuchami, wkopane na 100 metrów w ziemię, bo inaczej aż przecież się proszą o to aby je zniszczyć, spalić, porąbać, zabrać do domu. Absurd? Tak. Nasza polska (i nie tylko) rzeczywistość? Tak.

Nie da się usprawiedliwić dewastacji tego pomnika przejściem przypadkowej grupy, która nie miała pod ręką (nogą? siekierą? maczetą?) ławki ogrodowej, wiaty przystankowej czy innego elementu miejskiej rzeczywistości często padającego ofiarą przypadkowych grup. Pomnik stał (i będzie stał) w lesie, w dużej odległości od okolicznych wsi, wśród których przed II wojną światową żyli biedni - ale zaakceptowani przez miejscowych - Romowie z kilku rodzin: Majewskich, Kwiatkowskich, Chmielewskich i Cioroniów.
 

Nie był to pomnik przedstawiający walecznych żołnierzy, nie ukazywał podniesionych pięści. Nie był butny. Z szosy widoczne było płaczące dziecko klęczące pod drewnianą ścianą.
 

I znając te okolice i wiedząc jak co roku przyjmują Tabor Pamięci Romów, można w to uwierzyć.
Naprawdę trudno się nie zgodzić z wypowiedzią tego prześwietnego romologa i inicjatora budowy pomnika.
 
https://www.google.pl/search?q=pomnik+w+borz%C4%99cinie+dolnym&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjL8bL_pcfMAhWIKywKHaxsCBkQ_AUICCgC&biw=1389&bih=803

Projekt pomnik był dziełem romskiej artystki - Małgorzaty Mirgi-Tas – absolwentki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, jednaj z bohaterek kampanii „Jedni z wielu”.
Upamiętniał on zamordowanie 29 Romów, którzy w 1942 roku zostali wywiezieni z Borzęcina do lasu przez hitlerowców. Tak jak w wielu przypadkach Romowie – częściej niż np. Żydzi żyjąc poza ośrodkami miejskimi – byli rozstrzeliwanie „na miejscu”. Tak też było i w tym przypadku. Hitlerowcy zamordowali w Cygańskich Górkach (lokalna nazwa lasu) 21 dzieci (w tym niemowlę), 3 mężczyzn i 5 kobiet.
 
http://polishnews.com/index.php?option=com_content&view=article&id=2821:pomnik-pamici-o-zagadzie-romow-w-borzcinie-dolnym&catid=84:polska-poland&Itemid=201

Uroczystość odsłonięcia pomnika miała miejsce w 2011 roku, podczas XII Międzynarodowego Taboru Pamięci Romów.
 
http://www.borzecin.pl/?option=com_content&view=article&id=4678//

To miejsce pamięci wiąże się z projektem Muzeum Okręgowego w Tarnowie, finansowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Na bister” (nie zapomnij), w ramach którego zbierane są informacje o miejscach (pozaobozowych) hitlerowskich morderstw dokonanych na ludności romskiej.
 
http://dzieje.pl/aktualnosci/historycy-z-tarnowa-beda-poszukiwali-miejsc-martyrologii-romow

Trudno uwierzyć, że w Polsce są ludzie, którzy nie potrafią/nie chcą/nie mogą uszanować pamięci takiej grupy i tego co zrobili z nimi ci, którzy byli także odpowiedzialni za obozy koncentracyjne.
 
http://www.eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=218&t=28071

Nie potrafią także uszanować rzymskokatolickich rytuałów, gdyż przy uroczystościach odsłonięciu pomnika ks. Stanisław Opocki, Krajowy Duszpasterz Romów, odprawił mszę świętą za zamordowanych oraz poświęcił pomnik.
 
http://www.studiaromologica.pl/wp-content/uploads/pdf/studia_romologica%204-2011-Gancarz-Pomnik.pdf

Pomnik nie będzie pozostawiony w obecnym stanie jako symbol współczesnego barbarzyństwa. Nie istniejemy w pustce, informacja o zbeszczeszczeniu pamięci Romów z Borzęcina poszła w świat. Znajdą się niepolski środki na jego odbudowę (być może w trwalszej formie).

Policja i prokuratura zajmują się sprawą. Ale jak zawsze – mogą się nią zająć z różną intensywnością. Można sprawie nadać różny priorytet. Być może jednak się okaże, że była to przypadkowa grupa obcokrajowców przechodząca nocą przez lasy z siekierami.
Próbą nadania sprawie priorytetu był list otwarty podpisany przez 154 pisarzy, artystów, akademików, szefów instytucji kulturalnych, a także 42 organizacje pozarządowe przesłany pod koniec kwietnia do Kancelarii Prezydenta RP.
Boli brak (po blisko dwóch tygodniach) jakiejkolwiek reakcji ze strony Kancelarii i samego Prezydenta, czy nawet – tak przy okazji całkiem – mediów „publicznych”.

Widać nie każda ofiara mordu dokonanego przez prawdziwych wrogów Ojczyzny jest równa. Romowie doświadczają dyskryminacji nawet po śmierci.

Gorycz.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Równi – nierówni


W europejskiej rzeczywistości połowy drugiej dekady XXI wieku, zdarzenie do jakiego doszło w kwietniu w Bułgarii mogłoby się zdarzyć niemalże w każdym państwie Europy. Zresztą biorąc pod uwagę liczne w ostatnim czasie doniesienia medialne o aktach przemocy słownej lub fizycznej wobec osób o wyglądzie (przede wszystkim –  odcieniu skóry ciemniejszym niż średni w danym państwie) kojarzącym się z odmiennością etniczną, można uznać że takie sytuacje zdarzają się nadzwyczaj często.

Zdarzenie w Bułgarii miało swój bezpośredni początek w upowszechnianej poprzez media społecznościowe akcji #RomaAreEqual. Ten znacznik (tag) wykorzystywany jest do upowszechniania jednej z zasad, wpisanych w europejski system wartości, w tym bardzo wyraźnie w chrześcijaństwo. Zresztą w tym przypadku nie dotyczy to wyłącznie kategorii równości wszystkich ludzi, ale także godności ludzkiej (także silnie zakorzenionej w europejskiej tradycji chrześcijańskiej) i szerzej – praw człowieka.

https://www.facebook.com/hashtag/romaareequal?fref=ts

Warto przypomnieć tu zasady związane z bodaj najsprawniejszym w praktycznych działaniach i zarazem europejskim systemem ochrony praw człowieka, a mianowicie systemem Rady Europy oraz Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowiekai Podstawowych Wolności.
Otóż u podstaw tego systemu – opierającego się na bezwzględnie europejskich wartościach – stoi pewność, że zarówno prawa człowieka, jak godność i równość przysługują każdemu człowiekowi i to wyłącznie z racji bycia jednostką ludzką. Nie trzeba na nie zasłużyć, nie można ich ani zbyć, ani ich zabrać i nie ma w ich ramach wartościowania.

Zatem początek historii to zdjęcie siedemnastoletniego Mitki – Roma z niewielkiej bułgarskiej miejscowości Овчеполци (Ovchepoltsi). Na co dzień Mitka opiekuje się swoimi czterema młodszymi braćmi, gdyż wychowują się bez rodziców.

https://www.facebook.com/EuropeanRomaRightsCentre/photos/a.367490363319026.81028.152127778188620/1000905503310839/?type=3&theater

A potem było już tak:

https://revolution-news.com/racist-films-attack-romani-teen-saying-they-were-equals/

I na koniec Angel Kaleev – sprawca pobicia nastolatka – dumny i pewny słuszności tego co robi. Zresztą sam udostępnił w internecie materiał filmowy dokumentujący jego „odwagę” i „prawość”.

http://www.romatimes.news/index.php/en-us/holokaust/862-a-young-roma-boy-was-brutally-humiliated-and-attacked-by-a-bulgarian-man-just-because-he-said-that-they-were-equal

Został zatrzymany tego samego dnia, podczas drugiej próby pobicia Mitki.

Tak naprawdę co z tego, że został zatrzymany? Co z tego, że reakcja opinii publicznej potępiała jego zachowanie? Co z tego, że w sprawę włączyli się polityce, organizacje pozarządowe, a w mediach społecznościowych pojawiają się akcje poparcia i solidarności z młodym Romem?

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1003572793065156.1073741863.313943142028128&type=3

https://www.facebook.com/events/590053167814487/

Spraw równości Romów zyskała (na szczęście żyjącego) męczennika. Ale czy jednak na pewno o to chodzi?
Kiedyś zatrzymany Angel Kaleev powróci do swojej miejscowości. Mitka tam będzie. Być może nigdy nie zazna już spokoju i bezpieczeństwa. Internety nie pomogą, opinia publiczna będzie daleko, nikt o go nie ochroni. A zło będzie się działo w codzienności.
Można oczywiście mówić, że to problem Bułgarii, w której rzeczywiście nacjonalistyczna partia Front Patriotyczny konsekwentnie uznaje Romów za idealny cel swoich ataków.

http://www.hopenothate.org.uk/news/world/article/2798/standing-with-mitko-against-racist-violence#.VyDAsCbajX8.facebook

Jednak europejskie nacjonalistyczne ruchy w większości państw europejskich walczą z innością i krzywdzą tych, którzy pozostają poza ich wyobrażeniem „etnicznego standardu”.
To co znamienne, to fakt że aż tak silne ruchy nacjonalistyczne i antyromskie rozwijają się w Bułgarii. Bułgarzy uznawani są za Słowian południowych, jednak w ich puli genetycznej przeważa spuścizna pochodzących z Azji turskich Bułgarów, którzy dopiero w VII wieku dotarli na zachodnie wybrzeże Morza Czarnego podbijając zamieszkujące te tereny tam ludy słowiańskie, a następnie całkowicie się asymilując. Według najnowszych badań w tym czasie Romowie już docierali do Bizancjum (V-X w.).

W Polsce – z minimalną liczbą zarówno migrantów, jak i Romów – w ramach (być może słusznej) antyuchodźczej/antymigranckiej psychozy także dochodzi do podobnych zdarzeń. Kilka dni temu w Rzeszowie – nie ustalono czy miało to podłoże etniczne, choć hasło „ty brudasie” może to sugerować – pobito Portugalczyka, w Limanowej nie ma uchodźców, jednak są Romowie, więc to wobec nich zaczęły pojawiać się hasła „wracajcie do siebie”.

Europa przez setki lat ukształtowała system wartości opierający się na chrześcijaństwie, czerpiący z humanizmu i demokracji. Pomimo, że różnorodnie traktowany i wykorzystywany, to on stanowi w znacznej mierze o jej wartości i wyjątkowości.
Pobudzone zarówno uchodźczymi migracjami, jak i ideologiczną prostotą takiego podejście, ruchy nacjonalistyczne coraz częściej ujawniają swoje dążenia do wprowadzenia silnej i autorytarnej władzy oraz „białej” Europy. 
Jak zawsze w historii pierwsi cierpią na tym wizualnie odmienni, słabi i niezorganizowani.
Taką grupą są Romowie.



poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Polityka


Takie hasło chyba najlepiej charakteryzuje najnowszy numer (8/2015) cyganologicznego rocznika „Studia Romologica”.


Pomimo zmian polskiego systemu oceny parametrycznej czasopism naukowych wdrożonego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, grono polskojęzycznych romologicznych czasopism punktowanych nie powiększyło się i „Studia Romologica” pozostają jedynym tak ukierunkowanym wydawnictwem naukowym.
Dzięki rewizji punktacji i ocenie eksperckiej, „Studia Romologica” w 2015 i w 2016 roku mają 9 punktów. Z jednej strony to dużo – biorąc pod uwagę wcześniejsze 5 punktów, jednak w szerszej perspektywie zmian w systemie punktacji i ogólnego wzrostu punktów przypadających na polskie czasopisma – nie jest to liczba bardzo wysoka. Być może warto by było – biorąc pod uwagę unikalność czasopisma – aby eksperci ocenili je wyżej.

Większość tekstów z najnowszego wydania można pobrać ze strony internetowej. Ponieważ jednak czasopismo jest także wydawane w odpłatnej wersji papierowej (dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji) w nakładzie 250 egzemplarzy, wszystkie teksty będą dostępne pod koniec roku.

http://www.studiaromologica.pl/?page_id=211

Wśród autorów numeru 8/2015 znaleźli się między innymi Sławomir Kapralski, Elena Marushiakova i Vesselin Popov, Elżbieta Szyszlak, Elżbieta Mirga-Wójtowicz, a także redaktor naczelny i twórca periodyku – Adam Bartosz.
Pomimo skutecznego zawłaszczania każdego niemalże tematu związanego jednocześnie z „polityką” i „Romami” przez politykę publiczną, to jednak jej wymiar jest na tyle szeroki, że i zakres tematyczny jest równie bogaty.
Redakcja co prawda dla swoistego bezpieczeństwa zakresu tematycznego nadała pierwszej części wydania tytuł polityka i organizacja, jednak zabieg ten wydaje się być zbędnym, gdyż zamieszczone w niej teksty – także i te dotyczące organizacji – bez problemu mieszczą się w zakres tematycznym polityki, choć są bardzo różnorodne – także pod względem metodologicznym.

Problemy podjęte przez część artykułów dotyczą uwarunkowań i historii tworzenia romskich organizacji w powiązaniu z modernistycznym wzmacnianiem tożsamości Romów – odwołując się także do coraz częściej pojawiającego się zagadnienia, a mianowicie doświadczeń zagłady i ustanawiania wspólnej pamięci. Podstawę do rozważań o romskiej samoorganizacji i kształtowania spójnej polityki Romów wobec nieromskiego (i jednocześnie przede wszystkim instytucjonalnego) świat, może stanowić opracowanie analizujące poważny problem przywództwa i przedstawicielstwa wśród Romów. Zewnętrznym błędem – wygodnym z instytucjonalnego punktu widzenia – jest uznawanie pełnej reprezentacji wszystkich Romów w przypadku pojawia się w nazwie romskiej organizacji takich przymiotników jak „światowy” lub „polski” lub w przypadku jej jak największej aktywności łatwo dostrzegalnej przez społeczeństwo większościowe.
Druga grupa artykułów wyraźniej wskazuje na relacje zewnętrzne i na politykę (systemową) w stosunku do Romów. Poszczególne teksty odnoszą się zarówno do poziomu krajowego (przykłady Czech i RFN), jak i płaszczyzny ogólnounijnej. Z jakiegoś powodu zabrakło opracowania koncentrującego się na polskiej polityce, jednak zagadnienie to jest dobrze i szeroko opisane, a sama polityka sprowadza się przede wszystkim do realizacji kolejnych rocznych projektowych działań finansujących, które jednak w małym stopniu wpływają na zmniejszenie dyskryminacji, co mogłoby być gwarantem długoterminowego utrwalenia efektów działalności rządu.
Spójną tematycznie część periodyku zamyka interesujący – nie tylko przez perspektywę subiektywną gdyż wewnętrznej zaangażowaną – tekst młodej romskiej badaczki, koncentrującej się na zachodzącej zmianie pokoleniowej wśród romskich działaczy (przy zachowaniu jak najbardziej pozytywnego rozumienia tego słowa), którą z pewnością można określić jako zmianę związaną z postrzeganiem szerszej (na każdej płaszczyźnie) perspektywy.
Pozatematyczne artykuły tego wydania także zasługują na uwagę – jedne z nich omawia tajniki profesji rumuńskich niedźwiedników, drugi systematyzuje trudne losy języka Romów na Półwyspie Iberyjskim, a ostatni z nich odwołuje się do tematu mowy nienawiści na przykładzie wybranych memów internetowych. Wszystkie te teksty świetnie uzupełniają braki w polskojęzycznej literaturze dotyczącej tych zagadnień. W szczególności temat mowy nienawiści/Romów/internetu wydaje się być w literaturze naukowej zbyt dkromnie opisany i przeanalizowany, choć zajmuje się nim między innymi dr Małgorzata Kołaczeka, a w 2015 roku  obyła się konferencja dotycząca tego zagadnienia, jednak jak dotąd nie została opublikowana żadna publikacja o takim profilu.
Dwie ostatnie części „Studia Romologica” jak zawsze zawierają różnorodny zbiór tekstów z kategorii recenzji/opinii/sprawozdań/omówieni – nie co mniej atrakcyjnych z naukowego punktu widzenia, ale cennych informacyjnie i bibliograficznie.

Pozostaje jedynie korzystać z zasobów czasopisma dostępnych w internecie, spokojnie czekać na opublikowanie w wersjach elektronicznych wszystkich tekstów lub – wspierając Muzeum Okręgowe w Tarnowie – zakupić wersję papierową, którą można określić jako smacznie wydaną.

Tematem tegorocznego wydania (9/2016) „Studia Romologica” jest hasłowo rozumiana estetyka. Pozostaje mieć nadzieję na ciekaw i różnorodne teksty, odwołujące się do wielu jej aspektów – zarówno w zakresie sztuki, jak i romskiej codzienności.

piątek, 8 kwietnia 2016

#romaday


W 1990 roku podczas IV Kongresu  International Romani Union zorganizowanego w Jadwisinie nieopodal Warszawy, 8 kwietnia został ustanowiony Międzynarodowym Dniem Romów.

https://www.youtube.com/watch?v=zhiEiCfECws

Data ta została wybrana jako symboliczne odwołanie do pierwszego Kongresu z 1971 roku, który zainicjował sformalizowaną aktywność światowej mniejszości romskiej związaną z budowaniem, rozwijaniem i wzmacnianiem politycznej jedności i nowoczesnej wspólnej tożsamości wszystkich Romów. Pomimo tego Międzynarodowy Dzień Romów uznawany jest powszechnie przede wszystkim za okazję do poznawania kultury Romów i w konsekwencji – podniesienie akceptacji tej grupy przez pozostałą część społeczeństw.

Biorąc pod uwagę bezpaństwową (także na poziomie deklaratywnym) specyfikę romskiego narodu i uwzględniając znaczne wzmocnienie dążeń do budowania modernistycznej ponadpaństwowej tożsamości Romów, wiążącą się z tym co jest określane jako etniczna mobilizacja Romów, święto to należy uznawać za odpowiednik państwowych (narodowych) świąt niepodległości.

Nie jest to jedyne międzynarodowe i zinstytucjonalizowane romskie święto, a w ostatnich latach coraz większe znaczenie zyskują - mające wielkie znaczenie integrujące - obchody Dnia Pamięci o Zagładzie Romów (2 sierpnia). Natomiast od 2009 roku 5 listopada jest obchodzony jako Międzynarodowy Dzień Języka Romskiego.


http://www.dosta.org/en/content/5-november-international-romani-language-day

Jak co roku w tym dniu (lub w jego okolicach) odbywa się wiele uroczystości, koncertów i innych pozytywnych wydarzeń związanych z Romami. Czasem jest to choćby przypomnienie o tym dniu i życzenia dla romskiego narodu. Tak jest choćby w przypadku amerykańskiej dyplomacji.

http://www.state.gov/secretary/remarks/2016/04/255594.htm

Jest to co prawda dość automatyczne działanie, wynikające z dbania o stwarzanie pozytywnego wizerunku USA, jednak amerykańska ambasad w Czechach – uznawanych za jedno z państwa wrażliwych w obszarze Romów – nie tylko zamieściła informację o romskim święcie, ale i przypomniała o programie grantowym dla romskich studentów.

https://cz.usembassy.gov/us-embassy-celebrates-international-roma-day

O Romach nie zapomniał także Kościół Katolicki i na stronie internetowej Konferencji Episkopatów Europy (Consilium Conferentiarum Episcoporum Europae) pojawił się przekaz  związany z ich świętem.

W jego ramach biskupi – zgodnie z duchem nauczania Kościoła – zachęcają wiernych do wspierania Romów i aktywnego działania na rzecz walki z ich wykluczeniem społecznym i mową nienawiści. Rzeczywiście, żaden katolik nie będzie przecież pluł jadem i nienawiścią wobec innych, a pomoc biednym i potrzebującym jest trwale wpisana w społeczna naukę Kościoła, wywodząc się wprost z nauczania Jezusa. Dobrze zatem, że zgodnie z badaniami statystycznymi w Polsce jest kilak procent niekatolików, bo przynajmniej wiadomo kim są ci, którzy w internecie i na ulicach dają wyraz swojej nienawiści i pogardy wobec Romów.

http://www.ccee.eu/news/84-2016/205-07-04-2016-cec-ccee-message-on-the-occasion-of-international-roma-day

Wśród „pamietających” o Romach nie może także zabraknąć Unii Europejskiej. 7 kwietnia Komisja Europejska wydała oświadczenie przypominające o równości praw, niedyskryminacji, monitorującej i strażniczej roli Komisji Europejskiej, unijnym obywatelstwie Romów zamieszkujących państwa członkowskie oraz licznych działaniach finansowych skierowanych do tej grupy.

Jak zawsze w przypadku Unii Europejskiej – surowo, z instytucjonalnym zaangażowaniem w przestrzeganie zasad i koniecznym przypomnieniem o skali działań i wysiłkach (głównie finansowych) podejmowanych w jej ramach.

http://europa.eu/rapid/press-release_STATEMENT-16-1245_pl.htm

Jednak to nie jedyna aktywność instytucjonalna Unii Europejskiej w związku z tym dniem. W Parlamencie Europejskim zorganizowano merytoryczny „tydzień” romski.

https://www.facebook.com/ardieuropeanparliament/photos/pcb.616496631838365/616495995171762/?type=3&theater

O chwaleniu się swoją „pamięcią” i najnowszymi dokonaniami nie zapomniała także Open Society Foundation, doceniając polityczny wymiar święta, a także jego równościowe konotacje, nawołując przy tym do nieustępliwości w walce z dyskryminacją. Oczywiście nie mogło zabraknąć także przypomnienia o europejskiej kluczowej w ostatnim czasie inicjatywie OSF – stworzeniu European Roma Institute for Arts and Culture.

https://www.opensocietyfoundations.org/voices/international-roma-day-call-courage-and-clarity

W Polsce także w bardzo różnorodny sposób organizowane są obchody Dnia Romów.
Najbardziej chyba huczne obchody zapewniła Królewska Fundacja Romów w Szczecinku.

https://www.facebook.com/KrolewskaFundacjaRomow/photos/a.1689812534599073.1073741828.1689521384628188/1711651322415194/?type=3&theater

Zainteresowanie wczorajszym koncertem Don Vasyl oraz Bogdana Trojanka i „Terne Roma” w szczecineckim kinie „Wolność” było ogromne.

http://temat.net/aktualnosci/25065/Euforia-i-falujace-tlumy-w-kinie-Wolnosc

Spotkanie w Urzędzie Miasta Poznania łączy występy artystyczne z elementami merytorycznymi. Tę drugą część zapewnia udział Marcela Courthiade i Adama Bartosza.

http://www.whystory.pl/pl/sztuka-i-kultura/moda-sztuka-i-kultura/azja-modeling-geologia-i-sztuka/tag/Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20Rom%C3%B3w.html

Bardzo interesujące może być – organizowane dopiero 14 kwietnia, jednak w  ramach obchodów Dnia Romów na Uniwersytecie Pedagogicznym im. KEN w Krakowie – seminarium naukowe zorganizowane przez Międzynarodową Sieć Romskich Organizacji Młodzieżowych „ternYpe” Sztuka—Romowie—Mobilizacja.

https://www.facebook.com/events/1769627363325937

Nawet Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich organizuje tego dnia seminarium Sytuacja imigrantów romskich w Polsce – wyzwania. Ma ono jednak zupełnie inny charakter niż większość dzisiejszych związanych z Romami wydarzeń.

W informacji o seminarium niestety znalazło się zdanie „Romowie, pochodzący głównie z Rumunii i żyjący na koczowiskach w wielu polskich miastach…”, co może sugerować, że wszyscy (lub większość z nich) Romowie pochodzą głównie z Rumunii (a nie z Indii) i ze wszyscy są migrantami ostatnich lat, a nie że w większości mieszkają w Polsce od 700 lat. Nie ma przy tym znaczenia, że ogólny kontekst zaproszenia na seminarium mówi o konkretnych grupach migrantów i to żyjących na koczowiskach. Oko i pamięć ludzka są wybiórcze.

Oby to zdanie nie uczyniło więcej złego, niż z założenia dobrego ma uczynić to spotkanie.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/seminarium-sytuacja-imigrantow-romskich-w-polsce-wyzwania-0804

To wszystko to oczywiście jedynie garść przykładów wydarzeń organizowanych dziś zarówno w Polsce, jak w innych państwach Europy, gdyż chyba we wszystkich (włączając w to także pozaunijne europejskie państwa Półwyspu Bałkańskiego) w jakiś sposób – choćby przez wystawę, wykład, koncert, konferencję – dzień ten jest obchodzony.

I wcale nie pesymistycznie, tylko z pełną świadomością realiów europejskiej i polskiej rzeczywistości, pozostaje jedynie poczekać na jutrzejsze doniesienia prasowe mówiące o dzisiejszych wystąpieniach antyromskich i na dyskryminacyjne i pełne nienawiści komentarze jakie zapewne pojawią się w polskiej prasie internetowej pod informacjami o obchodach Międzynarodowego Dnia Romów.