wtorek, 8 listopada 2016

A w naszej szkole…


5 listopada – w Międzynarodowy Dzień Języka Romskiego (Światowy Dzień Języka Romów) – do audycji „Dzień Dobry TVN” zaproszono dr Joannę Talewicz-Kwiatkowską, która mówiła o szkolnej edukacji romskich dzieci.

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/romowie-w-polskiej-szkole,216428.html

Dr Talewicz-Kwiatkowska starała się wyjaśnić stereotypy związane z niskim poziomem wyedukowania większości Romów.


Swoistym pretekstem do dyskusji był materiał dotyczący szkoły podstawowej nr 43 w Zabrzu – prawdziwa szkoła równych szans, w której uczy się prawdopodobnie najwięcej Romów w Polsce. Co więcej – ich frekwencja jest na poziomie 85%, co podkreśla dyrektor szkoły. Wynik ten jest imponujący, nie tylko w polskich warunkach, ale w skali europejskiej. Oczywiście nie udało się tego dokonać w ciągu jednego semestru, jednak dotychczasowe efekty są więcej niż zadawalające, a cały materiał napawa optymizmem i daje nadzieję. Do tego jednak jest potrzebna cierpliwość, otwartość i współpraca z Romami – tu należy przyznać istotna rolę asystentom romskich.


Choć w ostatnim czasie wśród romologów i osób zaangażowanych w aktywność skierowaną przeciw wykluczeniu Romów coraz częściej wskazuje się na walkę z dyskryminacją jako pierwszy i główny punkt mogący uzdrowić sytuację tej grupy, to w dalszym ciągu większość aktywności instytucjonalnej zmierzającej do tego samego celu koncentruje się na edukacji.
Przyjęcie zniesienia dyskryminacji jako głównej aktywności na rzecz Romów nie jest powszechnie akceptowane z kilku powiązanych ze sobą powodów. Przede wszystkim jest ono trudne (czyli wymaga większych nakładów finansowych) i nie poddaje się szybko i łatwo jakimkolwiek pomiarom. W tym przypadku skutki są najczęściej powolne, choć jest szansa na ich trwałość. Ponadto jest to wymaganie zmiany/aktywności po stronie społeczeństwa większościowego, a nie po stronie innej grupy etnicznej. Tym samym – akceptując nieszkodliwą społecznie (i choćby terrorystycznie) – inność zachowań tej grupy, zdejmuje z niej winę za wykluczenie, natomiast obarcza nią większość społeczeństwa. Nie stawia zatem prawie żadnych wymagań tym, którzy są osią problemu, co kłóci się z demokratyczną potrzebą ich obywatelskiego zaangażowania. Trudno też oczekiwać, że szeroka opinia społeczna zaakceptowałaby pozwolenie Romom na niewłożenie wysiłku w to aby było im lepiej, natomiast obarczała tym gospodarzy poszczególnych państw.

http://www.worldbank.org/en/news/feature/2014/04/07/breaking-the-cycle-of-exclusion-for-roma-in-romania

Edukacja była od dawna wskazywana jako to miejsce, w którym przerwanie cyklu wykluczenia (w przypadku Romów ściśle związanego z cyklem ubóstwa) jest stosunkowo najłatwiejsze.

https://blogs.baruch.cuny.edu/overcomingadversity/files/2013/11/poverty-cycle-1.jpg

Tak jest w rzeczywistości. Jednak zwiększenie stopnia edukacji Romów wiąże się z wieloma problemami. Pierwszym z nich jest zakres tego co należy uznać za poprawę sytuacji w tym zakresie. Na poziomie ogólnym w zakresie edukacji założenia unijnej strategii mówią przede wszystkim o tym, aby wszystkie romskie dzieci ukończyły co najmniej szkołę podstawową. Cel i ambitny i jakiś taki w sumie mały. Przykładem mogą być Romowie - polscy (nie tylko) naukowcy (jak choćby dr Joanna Talewicz-Kwiatkowska). Z drugiej strony jest on mało realny przez wzgląd na ograniczenia kulturowe. Już krajowy „Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020” ogólnie określa to o wiele bardziej realistycznie i mniej ograniczająco, poprzez: zwiększenie uczestnictwa w edukacji uczniów oraz studentów pochodzenia romskiego.
Znaczna część koniecznych do przełamania barier w takiej pełniejszej edukacji Romów ma u swych podstaw wzory kulturowe i często niektóre elementy są trudne do zmiany, choćby poprzez ich powiązanie z podstawowymi zasadami wynikającymi z Romaniepen.
Szkolnym problemem pozostaje jednak także dyskryminacja. Przyjmuje ona różne formy i jej źródłem bywają zarówno dzieci (kształtujące swoje postawy w pod wpływem wychowania przez rodziców), jak i nauczyciele (bądź za sprawą ignorancji i niewiedzy, bądź ze względu na swój światopogląd). Ze strony systemu dyskryminacja przejawia się przede wszystkim segregacją i tworzeniem odrębnych klas romskich o bardzo niskim poziomie edukacji, a także kierowaniem romskich uczniów do szkół specjalnych.
O ile w Polsce te konkretne działania zostały w znacznym stopniu opanowane, to do tej pory mają z tym poważny problem systemy szkolnictwa większości państw europejskich leżących na południe od Polski.

http://www.errc.org/article/will-the-eu-put-an-end-to-segregation-of-roma/4435

Biorąc to wszystko pod uwagę – i zakładając ogromną cierpliwość tych, którzy pragną zmian, włączenia Romów, rozwiązania problemu, poprawy ich sytuacji – najlepszym chyba rozwiązaniem jest walka z dyskryminacją na poziomie edukacji i to podstawowej, a także w okresie opiekuńczo-wychowawczo-edukacyjnym, czyli w przedszkolach. Wcześnie wyuczone wzorce tolerancji i akceptacji odmienności wzorów kulturowych mogą w przyszłości skutkować analogiczną postawą dorosłych. Wydaje się, że obecne dorosłe pokolenia są z punktu widzenia porzucenia dyskryminacji wobec Romów stracone i jedyna nadzieja jest właśnie w edukacji młodszych pokoleń.
Podobnie w przypadku samych Romów – „szkoła” traktująca ich po ludzku i ze zrozumieniem dla przyczyn odmienności niektórych zachowań i wartości może przyczynić się do chętniejszego uczestnictwa romskich dzieci w edukacji. W wielu miejscach w Europie się to udaje.
Pozwala to jednocześnie wykształcić u młodych Romów pozytywne podejście do nauki i do kontaktów z dziećmi społeczeństwa głównonurtowego, a w przyszłości może zmniejszyć dystans społeczny i osłabić bariery pomiędzy dorosłymi przedstawicielami mniejszości etnicznej i tymi, którzy przynależą do większości społeczeństwa.


piątek, 28 października 2016

Progress i Justice


Progress (Community Programme for Employment and Solidarity) był programem Unii Europejskiej, który swoim zakresem obejmował problematykę zatrudnienia i solidarności społecznej. Często był wskazywany jako uzupełnienie Europejskiego Funduszu Społecznego. Został skonstruowany w oparciu o założenia wskazane w odnowionej agendzie społecznej.

http://ec.europa.eu/social/BlobServlet?docId=4983&langId=pl

Podlegając Dyrekcji Generalnej Komisji Europejskiej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego, wspierając cele Unii Europejskiej w tym zakresie i na poziomie konkretnych obszarów dotyczył  zatrudnienia, włączenia społecznego i ochrony socjalnej, warunków pracy, przeciwdziałania dyskryminacji oraz równość płci.

http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:32010D0284

Przy tak określonym polu swojego zainteresowania, obejmował także Romów.
Progress był bardzo szczególnym programem. Z jednej strony wysokość finansowania była bardzo wysoka, a tematyka i silne – zdawałoby się – powiązanie z Europejskim Funduszem Społecznym, powinny czynić  z niego jedno z najważniejszych źródeł finansowania wielu działań. Z drugiej strony oferował możliwość realizacji eksperymentów społecznych (między innymi w przypadku Romów), co w pewnych aspektach zbliżało go do Programu Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL, który można określić jako rozpoznanie walką możliwych kierunków (i efektywnego poziomu finansowania) wsparcia społecznego.

http://ec.europa.eu/employment_social/equal_consolidated/

W ramach EQUALa zrealizowano 58 projektów w 17 państwach, w których Romowie byli jedyną grupą odbiorczą. W Polsce były to: Romowie na rynku pracy, Romskie Koło Życia, Partnerstwo dla aktywizacji zawodowej Romów poprzez narzędzia gospodarki społecznej oraz projekt Inicjatywa na Rzecz Rozwoju Przedsiębiorczości Romów KXETANES – RAZEM. Doświadczenia EQUOLa nie wpłynęły jednak w znaczącym stopniu na kształt kolejnych działań (w tym na fundusze strukturalne) w tym zakresie.

http://www.equal.org.pl/equal.php?lang=pl

Progress był inicjatywą nastawioną w większym stopniu na badanie i rozpoznanie sytuacji, stworzenia narzędzi pomiaru, upowszechnianiu dobrych praktyk oraz tworzenie otoczenia do realizacji  głównych celów poprzez podnoszenie świadomości, niż na bardziej konkretne działania, jak było w przypadku funduszy strukturalnych. Jednym z wielu przykładów takiego kierunku działania programu jest zorganizowanie w 2012 roku specjalnego spotkania Platformy na rzecz Integracji Romów (European Platform for Roma Inclusion), czy współopracowanie raport „Ethnic minority and Roma women in Europe. A case for gender equality?”

http://ec.europa.eu/social/BlobServlet?docId=4833&langId=en

Główne dwa obszary problemowe programu Progress dotyczące Romów to Włączenie społeczne i ochrona socjalna oraz Niedyskryminacja. W znacznym stopniu były one łączone także z Równością płci (nieszczęśliwie dla polskiego odbiorcy zapisywaną jako gender).

Swoistym następca programu Progress jest Rights, Equality and Citizenship Programme 2014-2020 (Prawa, równość i obywatelstwo). Pomimo bardziej precyzyjnego i jednocześnie nieco innego niż w programie Progress określenia poszczególnych celów, obejmuje on w dalszym ciągu kwestie rasizmu, tolerancji i niedyskryminacji. Tym razem jest on realizowany przez Dyrekcję Generalną Komisji Europejskiej ds. Sprawiedliwości.

http://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?qid=1397223391719&uri=CELEX:32013R1381

Tej samej Dyrekcji Generalnej podlegało przeciwdziałanie dyskryminacji w ramach programu Progres. Jednak przez cały czas jego realizacji ogłosiła one jedynie trzy wezwania do składania wniosków, z czego jedno dotyczyło równości płci, a dwa zapewnienia krajowej infrastruktury umożliwiającej realizację równości i niedyskryminacji.

Zakładana struktura tych programów wyraźnie pokazuje, że istotne są działania dotyczące budowania pozytywnego i jak najszerszego otoczenia wokół problemów równości i niedyskryminacji. Jest to dobra przeciwwaga dla innych działań i programów Unii Europejskiej, włączając w to fundusze strukturalne i ogólnounjną strategię na rzecz Romów, dla których o wiele istotniejsze są kwestie ekonomiczne, a wspólna płaszczyzna społeczna jedynie w pewnym stopniu pokrywa się z problematyką dyskryminacji i powiązanych z nią zjawisk, podkreślaną w aktywności DG ds. Sprawiedliwości.



wtorek, 18 października 2016

errc


Dobra praktyką jest kiedy teksty naukowe są udostępniane w internecie. Pozwala to na ich jak najszersze dotarcie do odbiorców, upowszechnianie koncepcji, zdobycie przez autora nie tyle sławy ile osiągnięcie większej rozpoznawalności w środowiskach naukowych.
W naukach społecznych od zeszłego wieku funkcjonuje nurt, który charakteryzuje się zaangażowaniem badacza w omawiany temat. Nie chodzi to raczej o skalę zaangażowania, która odbiera mu obiektywizm (na ile w ogóle obiektywizm jest rzeczywiście możliwy w nauce) badawczy, czy też podążanie ścieżka krytycznej analizy dyskursu, w przypadku której skutkiem badań może być nawet rewolucja.
Zaangażowanie to wiążę się raczej z zakresem stawianych tez (które oczywiście należy udowodnić), z wyczuleniem (i dostrzeganiem) konkretnych problemów, z koncentracją na szczególnych problemach pojawiających się w rzeczywistości społecznej. Co więcej tego typu badania, analizy, opracowania mogą – choć raczej nie rewolucyjnie – być pośrednią przyczyną zmiany.
Przykładem organizacji, która jest źródłem tego typu opracowań, dotyczących oczywiście Romów, jest mający swoją siedzibę w centrum Budapesztu European Roma Right Centre.

http://www.errc.org

Głównym źródłem tekstów naukowych o specyficznym, opisanym wyżej, zaangażowaniu jest wydawany przez ERRC „Roma Rights Journal”.

http://www.errc.org/roma-rights-journal

Większość tekstów jaka do niego trafia to teksty naukowe, w praktyce wszystkie dotyczą jakiegoś aspektu funkcjonowania Romów, choć rozrzut konkretnych tematów – i przede wszystkim państw pochodzenia przykładów – jest znaczny. Także autorzy to nie tylko Węgrzy i można wśród nich znaleźć nazwiska znanych naukowców podejmujących się badań nad sytuacją Romów.

Jednak wydawanie (najczęściej dwa razy do roku) tego czasopisma nie jest ani jedyną, ani główną podstawą istnienia ERRC.
Celem tej działającej od 1996 roku organizacji „interesu publicznego” jest pomoc Romom w zakresie przeciwdziałania rasizmowi, egzekwowania praw człowieka i we wszystkich tych dziedzinach, które wiążą się z różnorodnymi formami dyskryminacji. Wszystko jest opisane w Strategii ERRC na lata 2013-2017.

http://www.errc.org/cms/upload/file/programme-strategy-2013-2017.pdf

To z niej wynikają priorytety tematyczne, które obejmują: reakcji państwa na przemoc i mowę nienawiści, dostęp do edukacji i mieszkań, swobodę poruszania się, prawa kobiet i dzieci oraz problem zbierani danych etnicznych.
Organizacji pozarządowych, które mogą mieć wpisany taki zakres swojej działalności statutowej w Polsce (i nie tylko) można znaleźć mnóstwo. Co innego jednak deklaracja w statucie, a co innego praktyka. A w przypadku ERRC praktyka jest wręcz imponująca.
Nie tylko bowiem ERRC ma status konsultanta Rady Europy i Rady Gospodarczej i Społecznej ONZ, ale w ramach swej szerokiej działalności między innymi zajmuje się wspieraniem aktywności w sądach, o ile może ona pozwolić na wyegzekwowanie równych praw dla Romów i w ten sposób choć trochę ograniczyć dyskryminację. Do tej pory ERRC uruchomiło ponad 500 spraw sądowych tego typu w 15 państwach.



Ta aktywność ERRC nie dotyczy wyłącznie sądów krajowych, ale między innymi także spraw przez Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
To zresztą także tylko część działań ERRC związanych z formalnym dochodzeniem równych praw Romów.
Ponadto organizacja ta prowadzi działalność edukacyjną, udostępniając na swoje stronie różnojęzyczne materiały wspierające edukacje w zakresie praw człowieka.

http://www.errc.org/blog

Wśród wielu kierunków działań podejmowanych przez European Roma Right Centre nie można nie wymienić bloga ERRC. Jest on podzielony na 6 działów, do których trzydziestoosobowy zespół specjalistów wielu dziedzin przygotowuje informacje związane z profilem aktywności ERRC, obejmując swoim zasięgiem większość państw Europy i tematykę zawsze w jakiś sposób powiązaną z dyskryminacją, a właściwie z dążeniem do jej zaniechania.


Na koniec powracając do publikacji naukowych (lub czasem prawie naukowych), ERRC realizuje także własne programy badawcze, wspierające szczególnie działania na poziomie lokalnym.
Zatem – już bez komentarza, bo do przeczytania w całości – efekt jednego z grantów ERRC Gender Research Fellowship.

http://www.errc.org/cms/upload/file/dzuvljarke-roma-lesbian-existence.pdf



sobota, 8 października 2016

Ubóstwo społeczne


Istnieją kapitały. Różne. Można je pomnażać. Potrzeba do tego jedynie pewnej podstawy, niewielkiego choćby zasobu, od którego można zacząć budowanie i rozwijanie go.


W naszej europejskiej rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do wartości rozwoju i dążenia do dostatku gospodarczego. Staramy się być produktywni i pomnażać nasze zasoby finansowe. Służą temu nasze umiejętności, zdolności, wykorzystywana praktycznie wiedza. Długo się uczymy, a i nawet w dorosłym życiu podnosimy nasze kwalifikacje – często zgodnie z naszymi zdolnościami i przyzwyczajeniami edukacyjnymi. Podstawą do tego jest nasz potencjał edukacyjny. Te kompleksowe podstawowe zdolności tworzą nasz kapitał. To kapitał ludzki, który jest przechowywany w nas samych, a bardzo szeroko rozumiana edukacja jest jego najważniejszym czynnikiem rozwoju.

Nie jest to jednak jedyny z kapitałów jaki możemy posiadać, a i posiadanie kapitału ludzkiego nie zawsze jest tak oczywiste. Romowie, którzy zarówno z wewnątrzkulturowych przyczyn, częstego ubóstwa i dyskryminacji nie uczestniczą tak jak społeczeństwo większościowe w systemie edukacji mają o wiele niższy poziom kapitału ludzkiego. Oczywiście mogą go rozwijać. Ale czy jest to w ich przypadku tak łatwe?
Zewnętrznym wyrazem i skutkiem posiadania kapitału ludzkiego jest praca. To dzięki niej pomnażamy nasze dobra i wpływamy na rozwój gospodarczy i w niej wykorzystujemy nasz zdolności, umiejętności, kwalifikacje. W pewien sposób służy ona także pomnażaniu naszego kapitału ludzkiego dając nam doświadczenie i często także nowe umiejętności i kwalifikacje.

I ponownie – także dane dotyczące zatrudnienia/bezrobocia Romów odbiegają od średniej europejskiej. Najczęstszym problemem jest brak kwalifikacji, bo kapitał ludzki Romów jest niewielki. Oczywiści pracując mogliby go rozwijać. Ale często nie mają szans. I nie zawsze ze względu na umiejętności. Często na drodze do ich zatrudnienia stoją stereotypy lub najzwyklejsza i bolesna – dyskryminacja.

Innym czynnikiem uznawanym za podstawę budowania kapitału ludzkiego jest zdrowie. Jest on często pomijany, gdyż w społeczeństwach rozwiniętych istnieją systemy opieki zdrowotnej i nawet jeśli nie działają zadawalająco, to dla większości ludzi jego brak nie jest codziennym problemem. Co jednak z rozwojem kapitału ludzkiego gdy dostęp do usług zdrowotnych jest ograniczony – choć by przez dyskryminację, albo gdy przez brak edukacji nie jesteśmy świadomi, że możemy wyleczyć dolegliwości, które utrudniają nam codzienne funkcjonowanie? A właśnie w takiej sytuacją są Romowie.

Idąc dalej tropem czynników związanych z kapitałem ludzkim można brać także pod uwagę brak mieszkania lub warunki mieszkaniowe, które znacząco ograniczają normalne funkcjonowanie. I nie chodzi tu nawet o słynne romskie koczowiska, ale o życie w mieszkaniach pozbawionych udogodnień, albo przy znacznym zagęszczeniu osób. Tak jest często w przypadku Romów i to także ogranicza możliwość budowania kapitału ludzkiego.

Trudno zatem się dziwić, że romski kapitał ludzki jest niewielki, a jego budowanie bardzo trudne.
Nie przeszkadza to – w kolejnych programach krajowych realizowanych w ramach funduszy strukturalnych - realizować inicjatywy, które mają wzmacniać związane z pracą elementy romskiego kapitału społecznego. Jednak – jak przyznaje Unia Europejska – nie widać zmian. Nie widać poprawy. Jest to możliwe. Widocznie to co oferuje się jako element budowy kapitału ludzkiego jest zbyt zaawansowane, a pomija się podstawy.
Jednak nie musi to być i nie jest to jedyna przyczyna.

Romowie bowiem – jak każda grupa etniczna - posiadają nadzwyczaj silny kapitał społeczny. Każde społeczeństwo go posiada, ale ma on różną strukturę, siłę i wielkość.
Tak jak kapitał ludzki przypisany jest do jednostki i wnika z jej możliwości, tak kapitał społeczny jest związany z więzami i relacjami grupowymi i ich siłą, rozległością, efektywnością. Kategoria zaufania jest w tym przypadku najważniejsza. Francis Fukuyama pisząc o kapitale społecznym podkreślał znaczenie zestawu wartości i norm (nieformalnych). Zgodnie z jego założeniami normy te powinny być właściwe i obejmować prawdomówność, wywiązywanie się z obowiązków i wzajemność w stosunkach. Wydaje się wręcz, że autor zapoznał się z zasadami romskiego systemu normatywnego i umieścił go w definicji.

Zatem u Romów występuje wysoki poziom kapitału społecznego. Jednocześnie reprezentuje ich – związane z nim – ubóstwo społeczne. Jak to możliwe?

Otóż romski kapitał społeczny – wynikający ze znacznego kapitału kulturowego – ma charakter kapitału etnicznego i nie wykracza poza ich społeczność. Taki jest promień ich zaufania, który – uwarunkowany historycznymi doświadczeniami prześladowań – nie miał szansy na zwiększenie swojego zasięgu. Romski kapitał społeczny jest kapitałem wewnętrznym (a także poziomym, wiążącym, inkluzywnym), co znaczy, że nie jest on pełen, gdyż nie sięga ponad podziałami etnicznymi, kulturowymi, ograniczając się jedynie do samych Romów. I właśnie na tej płaszczyźnie pojawi się ubóstwo społeczne, wynikające z niedoskonałości zasięgu kapitału społecznego. Patrząc z innego punktu widzenia – także społeczeństwo większościowe jest w tym aspekcie ubogie społecznie, ponieważ ono także wyłącza z zasięg własnego kapitały społecznego Romów. Jednak skutki tego ubóstwa są przez społeczną większość o wiele mniej odczuwalne. Jako rekompensatę ma ono kapitał ekonomiczny i choćby wysoki poziom kapitału ludzkiego. Romowie tego nie mają.
Mają natomiast własny wewnętrzny silny kapitał społeczny i w powiązaniu z tym – ubóstwo społeczne.

Gdyby kapitał społeczny był pełen (wraz z zaufaniem społecznym) i włączał w zasięg swoich relacji także społeczeństwo głównonurtowe, nie tylko nie utrwalałby podziałów społecznych, ale mógłby pozytywnie wpływać na rozwój gospodarczy.
Zatem możliwe jest przejście od kapitału społecznego do kapitału ludzkiego, od relacji wewnątrzspołecznych do wartości wspomagających tworzenie kapitału ekonomicznego. Jednak ścieżka ta ani nie jest krótka, ani łatwa do realizacji. Właściwie to, co najtrudniejsze jest na samym początku. Trzeba zwiększyć zasięg promienia zaufania.
To natomiast można zrobić tylko poprzez zmniejszenie stopnia dyskryminacji Romów przez społeczeństwo dominujące.

Brak dyskryminacji jest bowiem przyczyną pozytywnych zmian, a nie ich skutkiem.


środa, 28 września 2016

„Śledź po cygańsku”


W Polsce w  większości sklepów można kupić śledzia po cygańsku, cygańską szynkę, a przepisów na „coś” (karczek, placek, rydze, schab, żeberka, gulasz, makaron, panga) po cygańsku jest wiele – zarówno w klasycznych książkach kucharskich, jak i na licznych blogach kulinarnych.
W jakimś stopniu nazwy tych potraw wskazują na to, że istnieją zdroworozsądkowe granice w ramach słusznej choć czasem mało wygodnej poprawności politycznej. Być może jednak w większym stopniu akceptacja dla niepoprawnej nazwy wynika z braku negatywnych skojarzeń z jedzeniem. Poza tym kto by chciał jeść śledzie po romsku?

http://smaker.pl/przepis-szynka-po-cygansku,118036,asia67.html http://przepisy-aleksandry.blogspot.com/2012/11/gulasz-po-cygansku.html

W ramach bardzo ogólnej charakterystyki tych potraw, powinny one być wieloskładnikowe (kilka rodzaju mięs lub produktów mięsnych), jednogarnkowe, często z wykorzystaniem składników naturalnych i niestandardowych (polnych, leśnych), z papryką, często pomidorami (lub przecierem pomidorowym), na ostro i czasem jednocześnie trochę słodko.
Spośród słodyczy najczęściej pojawia się ciasto przekładane kremową masą wymieszaną z pokrojoną w kostkę galaretką. Zatem znowu wieloskładnikowość charakterystyczna dla kuchni oszczędnej i niemarnującej tego co zostało. Oczywiście nazwy są tu różne, ale najczęściej jest to cygańska droga lub cygańska ścieżka. Sądząc po zdjęciach i składnikach – wydaje się, że ciasto to powinno być bardzo smaczne.

http://smaker.pl/przepis-cyganska-droga,37539,wioleta333.html

Jednym z bardziej interesujących produktów spożywczych cygańskich – także odwołujących się w jakimś stopniu do folklorystycznego mitu tej grupy – jest wpisana na listę produktów tradycyjnych Szynka cygańska zwana niedźwiedzią z Zaborowa.

http://www.minrol.gov.pl/Jakosc-zywnosci/Produkty-regionalne-i-tradycyjne/Lista-produktow-tradycyjnych/woj.-lodzkie/Szynka-cyganska-zwana-niedzwiedzia-z-Zaborowa

Zgodnie z opisem zawartym na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jej przygotowywanie wiąże się z Romami zamieszkującymi okolice Zaborowa. Nie wyjaśniono jednak, czy chętnie ją jedli, czy jedynie podpowiadali jak przygotować. Sam przepis opatrzony jest rzetelnym komentarzem o pochodzeniu informacji z wywiadu etnograficznego. Cechy charakterystyczne szynki, związane z taborowym życiem Romów, to wykorzystanie do jej przygotowania dary lasu (liście dębu, lipy, topoli) i wymagające więcej czasu choć gwarantujące dłuższą trwałość podczas wędrownego życia – wędzenie na zimno. Pojawia się także komentarz o smaku i wyglądzie wywołującym wspomnienie o zwyczajach (…) taborów i ognisk cygańskich. Tak jakby ktoś je rzeczywiście znał i pamiętał. Jednak dobrze się to wpisuje w powszechne mniemania o romskiej kuchni.
Spośród zarejestrowanych produktów tradycyjnych o wiele luźniejsze (żadne?) związki z Romami ma chleb cygański, natomiast podlaski kociołek cygański (gęsta zupa z grzybów, kilku rodzajów mięsa i różnych warzyw) wydaje się mieć prawdziwe romskie źródła i wykorzystując różnorodność składników połączonych z grzybami zdaje się wpisywać w powszechny wizerunek cygańskich kulinariów.

A jak jest w rzeczywistości z potrawami cygańskimi? Różnie. Tak naprawdę trudno jest stwierdzić, że istnieje coś takiego jak kuchnia romska/cygańska. W jakimś stopniu odzwierciedla się w niej historia ich wędrówki, a w rodzinnych tradycjach kulinarnych Romów pozostały niektóre elementy kuchni charakterystycznej dla miejsc, w których przebywali ich przodkowie. Zatem na pewno jakimś źródłem jest kuchnia narodów bałkańskich. Stąd także w świadomości społecznej po cygańsku powinno być z papryką i raczej na ostro. Innym czynnikiem, który wpłynął na tradycje kulinarne rodzin romskich jest mała dbałość o to aby potrawy te były zdrowe i lekkostrawne, co wiąże się ze specyficznym podejściem większości Romów do kwestii zdrowia. Natomiast jeśli sięgniemy do taborowego życia i sytuacji społecznej Romów, to pojawia się choćby to, że w kuchni tej nie może się nic zmarnować, a pozostałości będą wykorzystane do kolejnej potrawy, co jest typowe dla kuchni ubogiej. Także wykorzystywanie składników dziko rosnących w lasach i na polach stanowi jedne z elementów, które można uznać za charakterystyczne.
Stąd legendy (lub też najprawdziwsza prawda) o gulaszy z jeża (upowszechnionym chyba najbardziej przez przywołanie tej potrawy w filmie „Sherlock Holmes” z 2009 roku) lub też jeżu pieczonym w glinie, ponoć przepyszna zupa wiśniowa na kościach, czy zupa na kwasie mrówkowym (czyli po prostu na mrówkach).

http://romopedia.pl/index.php?title=Potrawy_dawne_i_tradycyjne_oraz_cyga%C5%84ska_dieta

Niewątpliwie wiążącym się z Romami napojem, choć trudno uznać to za powszechny zwyczaj, jest herbata z wrzuconymi pokrojonymi świeżymi owocami (jabłka, gruszki, truskawki).

Dobrym źródłem informacji o przepisach tradycyjnej kuchni romskiej jest radomski „Kwartalnik romski”, w którym w pięciu numerach zamieszczono przepisy autorstwa Edyty Barwińskiej w dziele Ciekawostki z kuchni romskiej.

http://www.romowieradom.pl/kwartalniki.html

Także przy okazji realizacji jednego z projektów medialnych i nagrywaniu audycji radiowych o kulturze romskiej pabianickie Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce, zamieszczało opowieści o romskich tradycjach kulinarnych. Niestety – projekt się zakończył, strona internetowa zniknęła i pliki z tymi cennymi nagraniami są niedostępne.

Jakiekolwiek dania kuchni romskiej (a przynajmniej przygotowywane przez Romni) można zjeść przy okazji różnego rodzaju festynów, koncertów i spotkań z Romami. Najczęściej są to wieloskładnikowe gulasze, cygańskie kociołki lub gęste zupy.

http://www.krolewskafundacja.org.pl/aktualnosc.php?id=39 http://www.olsztyn24.com/news/6687-tabor-cygaski-zatrzymal-sie-na-miejskiej-plazy.html

Raz na jakiś czas pojawiają się informacje o otwarciu w Europie kolejnej pierwszej romskiej restauracji, w której można zjeść prawdziwe romskie potrawy, będące jednak najczęściej jakimiś wariacjami na temat kuchni bałkańskiej.

http://www.west-info.eu/gypsy-queens-cook-up-roma-dishes-in-the-eternal-city/

http://www.romani-kafenava.si/

Prześwietna i prawdziwie romska pod każdym względem restauracja „Ke Moro” w Tarnowie zapewniała niezapomniane wrażenia smakowe (i klimatyczne) niestety bardzo krótko. Zupełnie odmienny charakter miała działając jednosezonowo pod szyldem „U Don Vasyla” romska kulinarna przygoda ciechocińśkiej Restauracja Pałacyk, reklamowanej zupełnie bez uzasadnienia jako pierwszy cygański lokal w kraju. W menu radomskiej restauracji „Stara Łaźnia” miały się znaleźć potrawy kuchni romskiej, jednak niestety skończyło się jedynie na planach.
W innych państwach (np. Indie, USA) jest wiele lokali, w których nazwie pojawia się Gypsy (częściej) lub Romani (rzadziej), jednak co do tego jak kuchnia ta jest bliska romskim potrawom trzeba by zadecydować po konsultacji z zaprzyjaźnionymi smakoszami z tej grupy etnicznej.

W polskiej literaturze niewątpliwie brakuje cygańskiej książki kucharskiej. Jednak jej rzetelne opracowanie wymagałoby nie sięgnięcia do menu restauracji, czy do tego co można kupić w sklepach i co ma w swej nazwie po cygańsku. Podstawą do tego musiałyby być liczne wywiady przeprowadzone wśród przedstawicielek tej mniejszości, poparte porównaniem z przepisami zwykłych potraw, aby udało się wyodrębnić kulinarny aspekt romskości.
Z pewnością efekt – poza wartością zachowania tak ważnego i tradycyjnego składnika kultury – byłby bardzo smaczny.


niedziela, 18 września 2016

Indyjska(?) mniejszość narodowa


W polskim dyskursie dotyczącym Romów – najczęściej w związku z jakimś medialnie nagłośnionym problemem związanym z tą społecznością i wynikającym z ich niedostosowania do norm społecznych i polskiej rzeczywistości – często pojawia się opinia, która (przy uśrednieniu i pominięciu słów wulgarnych) sprowadza się do zdania:

niech wracają do siebie

Trudno oczekiwać od większości autorów tego tekstu, aby choćby w domyśle określali gdzie znajduje się to swoje, choć pewne jest, że jest to gdzieś nie u nas. I zawsze będzie tu chodziło o wypchnięcie Romów poza nasze państwo i naszą rzeczywistość społeczną. Część nadawców tego komunikatu ma świadomość migracyjności Romów, jednak najczęściej obejmuje ona ich wszystkich (a przynajmniej tych z doniesień prasowych), jednak najczęściej traktuje ową migrację w perspektywie krótkookresowej i wskazuje na Rumunię, jako kraj pochodzenia Romów i miejsce ich docelowego odesłania/powrotu.
Jest także grupa, która ma bądź bardziej powierzchowną bądź głębszą wiedzę na temat indyjskiego pochodzenia Romów.

http://kopachi.com/articles/a-new-look-at-our-romani-origins-and-diaspora-by-ronald-lee/

Jednak często traktowane jest to raczej jako swoisty żart, lub jako naukowe bzdury (jak powszechnie wiadomo naukowcy zajmują się nikomu niepotrzebnymi rzeczami i ciągle wymyślają coś, co tylko komplikuje prostą przecież rzeczywistość) bez znaczenia dla otaczającego nas świata. Być może za sprawą tego Indie uniknęły utrwalonego w polskim powszechnym dyskursie losu Rumunii, która po stosunkowo licznej migracji Romów z tego państwa (lub przynajmniej deklaracji Romów o takim pochodzeniu) do Polski na początku lat 90. stał się synonimem ubóstwa, żebractwa i społecznego rozkładu, a określenie ty Rumunie na długi czas weszło do języka polskiego jako określenie obraźliwe.

W rzeczywistości trudno byłoby wrócić Romom z Europy naprawdę do siebie, gdyż perspektywa historyczna jest tak odległa (Romowie dotarli do Europy pomiędzy XI a XIV wiekiem), że niemalże (!) zrównuje ten pomysł z życzeniem powrotu Serbów (VI-VII wiek osiedlenia na Bałkanach) na niemieckie tereny Serbów łużyckich nad Sprewą, Nysą Łużycką, Łabą i Soławą, Bułgarów (osiedlenie na obecnych terenach to VII-VIII wiek) na tereny na północ od Morza Czarnego (lub dalej), czy opuszczenia przez Węgrów Kotliny Panońskiej (zamieszkanej przez nich od IX wieku). Nie oznacza to, że w europejskiej rzeczywistości tego typu pomysły się nie pojawiają. Wyrazem tego jest choćby marzenie o Wielkiej Albanii, obejmującej historyczne tereny zamieszkane przez plemiona Iliryjskie, podbite w II i I wieku p. n. e. przez Rzymian, z którymi wieź ideologiczną (bo już nie historyczną i nie etniczną) odczuwają Albańczycy. Elementem urzeczywistniania tego mitu było uznanie niepodległości Kosowa.

Na początku 2016 roku podczas International Roma Conference and Cultural Festival organizowanego w Nowym Delhi, przewodniczący serbskiej organizacji World Roma Organization Rromanipen - Jovan Damjanović stwierdził, że Romowie powinni zostać uznani przez Indie za swoją rozproszoną mniejszość narodową, co będzie służyło wzrostowi (wzmacnianiu/rozwojowi) ich kraju pochodzenia (Indii).

http://www.worldromaorganization.org

Pod wieloma względami pomysł (a w szczególności uzasadnienie) wydaje się kuriozalne. Choćby ze względu na brak jakiejkolwiek ciągłości państwowej od czasu opuszczenia przez przodków Romów Indii i choćby różny system wartości kulturowych reprezentowany przez Romów i obecnych mieszkańców tego państwa, a także braku indyjskiej tożsamości społeczności romskich. Nie bez znaczenia są także prawdziwe konsekwencje, jakie z takiego aktu (o charakterze politycznym), wyniknęłyby dla tego Indii.
W jakimś stopniu do koncepcji tej odnosiły się słowa indyjskiego ministra spraw zagranicznych – Sushma Swaraja, który podczas otwarcia konferencji stwierdził, że:

Romowie to rozproszone po całym świecie dzieci Indii

Nie była to jednak deklaracja uznania Romów za obywateli tego państwa. Słowa te należy potraktować raczej jako element wzmacniania indyjskiej soft power, element dyplomacji kulturalnej lub tradycyjnie rozumianej dyplomacji publicznej.

https://www.facebook.com/roma.virtual.network/posts/1303447629681752

Czy tak jak chce tego Jovan Damjanović – tego typu ruch poprawiłby wizerunek Romów w świecie? Czy może Indie dzięki temu rozwijałyby się bardziej dynamicznie? Na obydwa pytania trzeba odpowiedzieć przecząco. W świadomości mieszkańców państw Europy tego typu indyjska deklaracja nie zrównywałaby Romów z mieszkańcami Indii, a raczej – przy przewrotności kształtowania dyskursu – mogłaby raczej skutkować uznaniem wszystkich Indyjczyków za Romów, co byłoby podobne do wyżej przywołanego przypadku Rumunii. Natomiast jeśli chodzi o korzyści wynikające dla samych Indii, to trzeba przyznać, że w żadnym z państw, w którym Romowie stanowią jakąkolwiek znaczą ilościowo mniejszość, nie przyczynią się do rozwoju na żadnej płaszczyźnie (ani społecznej ani gospodarczej), a Unia Europejska uznaje ich wręcz (przy zachowaniu ich tradycyjnego sposobu życia) za czynnik, który utrudnia osiągnięcie spójności społecznej i gospodarczej.

Przyznając (około) 20 milionom Romom obywatelstwo indyjskie, państwo to musiałoby przyjąć także za nich odpowiedzialność konsularną, a także być potencjalnie gotowym na przyjmowanie odsyłanych (z różnych przyczyn i w różnych okolicznościach) Romów. Raczej nie należałoby oczekiwać szczególnie wielkich migracji europejskich Romów pragnących powrócić do kraju swojego pochodzenia, jednak w przypadku ludów uznawanych za Cyganów (lub też za związanych z nimi) i zamieszkujących państwa pomiędzy Indiami a Europą (Domari (Domowie), Nawar (Nuar), Lumi, Zott,Churi-wali i inne grupy), mogłoby być nieco inaczej.
Oczywiście takie uznanie Romów za indyjską mniejszość  narodową niosłoby ze sobą skutki w wielu państwach, które rozróżniają mniejszość narodową od etnicznej (jak ma to w przypadku Polski). Nie zawsze jednak byłyby to skutki znaczące dla sytuacji mniejszości (w Polsce w znacznym stopniu zależałoby to od poziomu samoorganizacji grupy – jak choćby w zakresie obecności przedstawicieli tej grupy w Sejmie), nie zawsze musiałyby być skutkami pozytywnymi.

Poza oczywistymi i potwierdzonymi naukowo historycznymi związkami Cyganów z Indiami, w jakiś przewrotny sposób zarówno z Indiami, jak i Romami wiąże się zamieszanie dotyczące nazewnictwa. Mieszkańcami Indii nie są bowiem Indianie. Natomiast Romowie nie pochodzą z Rumunii. Problem ten staje się o wiele poważniejszy w przypadku języka angielskiego.

Słuszne jest aby zarówno sami Romowie (rozproszone dzieci Indii, dla których ich indyjskie pochodzenie stanowi powód do dumy), jak i dominujące społeczeństwa państw w których zamieszkują mieli świadomość pochodzenia tej grupy. Słusznym byłoby nawet powszechnie uznać (zgodnie zresztą z wolą samych Romów i organizacji międzynarodowych) Romów za mniejszość narodową (jednak romską), jednak przyznanie im indyjskiego obywatelstwa przyniosłoby raczej więcej szkody niż pożytku.
Przynajmniej Indiom.


czwartek, 8 września 2016

Ukraińska strategia


Pod koniec sierpnia w miejscowości Łoszczyniwka (Loshchynivka/Лощинівка) na Ukrainie (10 km od granicy z Rumunią) doszło do tragedii.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/ukraina-romow-przegnano-z-domow-po-zabojstwie-8-latki,672121.html

Została zamordowana 8-letnia dziewczynka. Sprawcą okazał się jedne z młodych Romów zamieszkujących tę miejscowość. Wspólnot mieszkańców wsi podjęła decyzję o wysiedleniu wszystkich Romów (około 50 osób). W obliczu tak drastycznej sytuacji trudno się dziwić takiej reakcji. Pomimo tego, że była decyzja ta nie miała podstaw prawnych, zarówno lokalne władze, jak i Romowie podporządkowali się jej.


Spotkało się to z krytyką ze strony ukraińskiego rzecznika praw człowieka podkreślającego dyskryminacyjne działanie władz lokalnych i niewypełnianie założeń rządowej Strategii na rzecz ochrony (bezpieczeństwa) i integracji z ukraińskim społeczeństwem mniejszości romskiej do 2020 roku (Стратегія захисту та інтеграції в українське суспільство ромської національної меншини на період до 2020 року).

http://zakon0.rada.gov.ua/laws/show/201/2013#n10

Ukraińska strategia integracji Romów została ustanowiona wiosną 2013 roku rozporządzeniem prezydenta, a plan jej realizacji przyjął Gabinet Ministrów Ukrainy 11 września tego samego roku.
Już samo pojawienie się w jej tytule perspektywy do 2020 roku wydaje t jej, jak i Rady Europy podkreślone jest także w tekście strategii.
Ukraiński prawodawca dostrzega, że zakres problemów dotyczących Romów na Ukrainie (w sumie 47 600 osób według spisu z 2001 roku, a według innych danych nawet 400 000 osób) jest zbliżony do innych państw. Dotyczy zatem wykształcenia, zatrudnienia, dostępu do opieki zdrowotnej i mieszkalnictwa. Jednak dodatkowo podkreślona jest także kwestia posiadania dokumentów tożsamości, z czego można wnioskować, że większość ukraińskich Romów nie tylko ich nie posiada, ale także nie rejestruje się w żadnych urzędach (choćby od razu po urodzeniu). W przypadku większości państw Unii Europejskiej problem ten nie przyjmuje aż takiej skali i nie jest aż tak mocno podkreślany zarówno w strategii ramowej, jak i w programach krajowych.
Celem strategii jest określenie zasad ochrony i integracji w społeczeństwie ukraińskim mniejszości romskiej poprzez zapewnienie równych praw i możliwości uczestnictwa w życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym państwa, a także zacieśnienie współpracy ze stowarzyszeniami Romów. Odpowiada on założeniom przyjmowanym w państwach Unii Europejskiej, a odwołanie do organizacji pozarządowych wskazuje na pozytywny kierunek rozwoju Ukrainy i dążenie do demokratyzacji życia na jej obszarze. To co dodatkowo zwraca uwagę, to zapisany także w tytule strategii czynnik ochrony mniejszości romskiej, co nie pojawi się bodajże w żadnej krajowej strategii państw członkowskich Unii Europejskiej.
Ważne znaczenie w strategii zajmuje także kwestia zagwarantowania potrzeb kulturalnych Romów, zachowanie ich specyfiki kulturowej (oraz jej przejawów) a także jak najszersze promowanie tego elementu poprzez media. Może to co prawda utrwalać folklorystyczny wizerunek szczęśliwych Cyganów, jednak nie stanowi jedynego elementu działań, zatem może stanowić słuszne uzupełnienie aktywności w ramach istotniejszych – z punktu widzenia integracji społeczności romskiej – składników całego pakietu przyjętych założeń.

Dobrym uzupełnieniem strategii jest przywołany powyżej plan jej realizacji przyjęty na poziomie rządowym. Wskazuje on na konkretne formy działań – dookreślone w wymiarze czasowym do 2020 roku – które powinny być realizowane. Wśród nich uwagę zwraca wskazywanie na konkretne czasopisma i publikacje (np. „Ромського правознавчого вісника”, „Роменвад”) i formy aktywności medialnej (audycje „Інтер Одеса”) mające na celu upowszechnianie wiedzy na temat Romów. W dokumencie tym wskazano także Ukraińską Akademię Nauk jako jednostkę odpowiedzialną za podjęcie badań naukowych w zakresie historii, języka i możliwych form integracji społeczności romskiej.

Przyjęcie i realizacja ukraińskiej strategii wynika z konieczności wzmacniania praw mniejszości zapisanej w Układzie stowarzyszeniowym Ukrainy podpisanym w 2014 roku i wynikających z tego reform wprowadzanych sukcesywnie na Ukrainie (przynajmniej na płaszczyźnie legislacyjnej). Oczywiście za ustaleniami strategicznymi bardzo powoli nadąża praktyka społeczna, a przyjęte założenia wymagają trwałych mechanizmów finansowania, które nie są w pełni zagwarantowane przez ukraiński rząd.
Oceniając szanse na realizację strategii i realną poprawę bardzo trudnej sytuacji Romów w tym państwie trzeba brać także pod uwagę polityczne problemy Ukrainy, które są – z punktu widzenia państwa – o wiele bardziej istotne niż rozwiązywanie nawet najbardziej bolesnych problemów marginalnej – prawdopodobnie 0,60%-owej – mniejszości.