niedziela, 8 listopada 2015

Niedyskryminujące stereotypy?


Zasada wydaje się być prosta. Każdy stereotyp jest fałszywy. Każdy krzywdzi.
Z drugiej strony – stereotypy powstają w oparciu o jakiekolwiek mniemania zbudowane z kolei na podstawie strzępów rzeczywistości i niejednokrotnie pojedynczych wydarzeń oraz sytuacji, a także na podstawie zasłyszanych pośrednio opisów naszego świata.
Zatem istnieje szansa, że stereotyp powstał w związku z prawdziwą sytuacją, nawet jeśli była ona jednostkowa i zdarzyła się… być może nawet kilkaset lat temu. Pamięć zbiorowa bywa nadzwyczaj trwała.

Raz na bardzo długi czas można więc trafić na coś, co będzie opierało się na stereotypach, a jednak nie będzie (a właściwie nie powinno, bo jednak jeśli ktoś koniecznie zechce, to odpowiednio interpretując rzeczywistość wykaże każdą tezę) dyskryminujące, ale i nawet ma szansę skonstruować  pozytywny przekaz.
Wydaje się, że tak właśnie jest w przypadku utworu „Cygańska dusza” Macieja Maleńczuka, wykonywanego przez niego samego wraz z zespołem Psychodancing, zobrazowanego video wyprodukowanym w Poznaniu.

https://www.youtube.com/watch?v=3_el7XxMgSg

Taki efekt powstaje w wyniku tego, że jest to jeden z rzadkich przypadków, kiedy tekst wiąże się z formą, twórcą i wykorzystaniem jego osobistych doświadczeń, sposobem odniesienia do rzeczywistości i jej specyficznym opisem, a także „ideologiczną” podstawą stworzenia przekazu.

Już sam tytuł wydaje się być trudny do zaakceptowania. Bo jak to tak? Dusza może być romska. Nie cygańska. A przynajmniej tak powinno być. Jednak autor wyjaśnia dalej i wprowadza prawidłową nazwę Rom(ałe) – mówiąc, że tak się oni sami zwą. Jednak on po staremu jednak Cyganami zwie. Jak się można domyślać tak był nauczony i tę nazwę znał. I nie niosła dla niego tego co złe.
Ważny jest także sam początek piosenki. Wprowadza nas w stereotypowy obraz magicznego i innego życia Romów: najbardziej tajemnicza z ras, utrwalając jeden z nieprawdziwych wizerunków tej grupy. To jednak sztuka i artysta ma prawo aby postrzegać świat nieco bardziej romantycznie i wzniośle.
O wiele jednak ważniejsze wydaje się fraza gdzieś pośród, ale jednak obok nas, która idealnie opisuje i chęć samych Romów do istnienia poza systemem i ich odrębność i to jak – z punktu widzenia Unii Europejskiej – są wykluczeni z głównego nurtu życia społecznego i gospodarczego.

To na co warto zwrócić szczególną uwagę to także odwołanie do realizmu. Kiedy autor śpiewa o tym, że przebywał w więzieniu i spotykał tam Romów, to oczywiście jest to utrwalanie stereotypu o przestępczości Romów. Jednak warto zadać sobie pytanie, czy nie trafiali oni tam za to samo za co mógł trafić zwykły uliczny grajek, który jest narratorem w tekście piosenki, czyli Maciej Maleńczuk. I który oddaje hołd ich umiejętnościom muzycznym (grali tak, że i poecie słów bywało brak) – ponownie potwierdzając stereotypy. Jednak znowu przebija to ich nagromadzenie śpiewając dobitnie, że każdy był człowiekiem uwierz mi. I to niewątpliwie w znaczeniu Człowieka z jego godnością, wartością i byciem ludzkim i prawdziwym.

W drugiej części tekstu piosenki pojawia się bardzo konkretnie to, co najważniejsze i co było główną przyczyną jej powstania. Czyli hołd dla wielkiego artysty.
Dajcie mi wspomnieć tamten czas
Bo w krótce już nie będzie nas
Stefan na skrzypcach pięknie grał
A ja 20 wiosen miał

Stefan Dymiter – Koro (Corroro – Ślepiutki) – Srebrnopalcy jak go nazwał Jacek Milewski – urodzony pod Sanokiem, przez lata mieszkający między innymi w Kowarach (gdzie został pochowany) i w Krakowie, genialny skrzypek-samouk.

https://www.youtube.com/watch?v=coX4lRehgdA

Stał się zarówno legendą Krakowa, jak i samych Kowar, gdzie jego pamięć jest szczególnie bliska tamtejszym Romom (s. 64-73):

http://www.cyganskawyspa.pl/cms/ftp/AMARE_ELEKTRO.pdf

Ten wielki muzyk choć w pewien sposób był doceniany za życia – uczył, inspirował, miał okazję dawać koncerty przy różnych okazjach (także w krakowskiej filharmonii), to jednak na zawsze pozostał wolnym ulicznym grajkiem (s. 11):

http://gazeta.kowary.pl/pliki/image/archiwum/gk_2005-nr05.pdf

Koło automatu z Coca-Colą siedzi w swoim fotelu inwalidzkim cygan Stefan i ciągnąc leniwie smyczkiem po strunach wydobywa z nich jakąś smutną melodię. Stefan ma zwykle przymknięte oczy, a papieros w jego ustach dymi od niechcenia.

Pamięć o nim jest wciąż żywa. I to tak prawdziwie.

https://www.facebook.com/StefanDymiter

Postać tej romskiej legendy krakowskich ulic pojawia się także w innym (często przywoływanym) utworze Maleńczuka – Miasto Kraków i to w niebanalnym kontekście, bo wiążącym się z nadzieją.

https://www.youtube.com/watch?v=zLodFc9Mc3g


A powracając do „Cygańskiej duszy”.
Z całego utworu wyłania się to, co jest bardzo ważne. To coś, co z tej maleńczukowskiej do szpiku jestestwa piosenki przebija. To zrozumienie dla innego świata, a przede wszystkim szacunek. A szacunek jest jedną z najważniejszych wartości jaka wewnątrz romskiej społeczności istnieje. 
I to chyba w tej piosence po części chodziło. A może i po części pojawiło się samo gdy autor zechciał dotknąć tego tematu. 

To że jest to szacunek zewnętrzny – trudno. Nie można zostać Cyganem, trzeba się nim urodzić i być, bo i uroda… i krew nie ta.


środa, 28 października 2015

Niesłuszna stygmatyzacja czy słuszna dyskryminacja odwrotna?


W dniach 26-29 października Nadbałtyckie Centrum Kultury zorganizowało w ramach cyklu Spotkania ze Światem wielotematyczną konferencję poświęconą Romom pod tytułem Świat Cyganów. Problemy Romów.

http://www.nck.org.pl/pl/wydarzenie/2517/spotkania-ze-swiatem-swiat-cyganow-problemy-romow-konferencja

Program i zakres konferencji jest imponujący. Pierwsze dwa dni spotkania zgromadziły znaczące grono polskich romologów oraz romskich liderów. Wykłady i dyskusje dotyczyły wielu ważnych tematów i niewątpliwie konferencja ta pozostanie ważnym składnikiem kształtowania zarówno polskiej romologii początku XXI wieku, jak też ma szansę wpłynąć praktycznie na ukierunkowanie koncepcji kształtowania sytuacji polskich Romów.
Szczegółowo opracowany dorobek merytoryczny konferencji zostanie udostępniony pod postacią publikacji. Jednak na jej ukazani się – tym bardziej biorąc pod uwagę, że konferencja jeszcze trwa – przyjdzie jeszcze poczekać.

Jednym z wątków, który szczególnie często pojawiał się w dyskusjach, była kwestia podejmowania celowych i ukierunkowanych działań (w tym finansowania) skierowanych do i dla Romów.

Obecnie sytuacja przedstawia się w taki sposób, że wszyscy Romowie – obywatela państw Unii Europejskiej – są objęci ramową strategią wprowadzoną przez komunikat Komisji Europejskiej Unijne Ramy. Nie ma w niej dookreślonych żadnych ograniczeń, które wyłączałyby z jej zasięgu Romów nie żyjących w ubóstwie, Romów których sytuacja jest lepsza niż średnia charakterystyczna dla społeczeństwa dominującego, w którym żyją. Strategia obejmuje wszystkich Romów.
Najczęściej w podobny  sposób – powołując się na dane statystyczne potwierdzające gorszą niż w przypadku społeczeństwa dominującego w zakresie czterech kluczowych obszarów interwencji (edukacja, zatrudnienie, mieszkalnictwo, dostęp do usług medycznych) – kształtują swoje krajowe strategie państwa członkowskie. Co więcej, dane te są uzupełniane informacjami na temat dyskryminacji i niechęci do Romów oraz ubóstwa, przez co sensowne staje się objęcie strategią wszystkich Romów nieukrywających swojej narodowej (etnicznej) tożsamości. Należy bowiem wątpić, że są Romowie, którzy nigdy w życiu nie zetknęli się z jakąkolwiek negatywna reakcją ze względu na swą przynależność etniczną.
Należy jednak mieć przy tym na uwadze, że – pomimo zakładanego dalekosiężnego celu Unii Europejskiej związanego z likwidacją dyskryminacji – cel ten traktowany jest raczej jako uciekająca doskonałość, niż jako mierzalny wskaźnik, który można osiągnąć w konkretnej perspektywie czasu.

W Polsce Romowie mogą liczyć na pomoc socjalną, na poziomie analogicznym jak ta, która jest oferowana rodzinom reprezentującym naród tytularny, której zakres i wysokość ewentualnego finansowania, uzależnione są jedynie od standardowych wskaźników związanych z warunkami i poziomem życia.
Jednak poza tym, do Romowie objęci są rządowym program na rzecz integracji społeczności romskiej. W jego ramach (oraz w ramach dwóch programów poprzedzających jego obecną formę) były oferowane wiele form wsparcia, począwszy od zapewnienia ciągłości działań organizacji romskich, poprzez stypendia dla szczególnie zdolnej młodzież romskiej,  a na tworzeniu świetlic, w których Romska młodzież może na przykład otrzymać wsparcie przy odrabianiu lekcji lub poprawić swoją znajomość języka polskiego.
Także w poprzednim okresie programowym, w ramach funduszy strukturalnych POKL były dostępne dodatkowe możliwe źródła finansowania przeznaczone konkretnie na rzecz działań dotyczących Romów w zakresie komponentu romskiego czyli tajemniczego „1.3.1”. Nowa perspektywa finansowa nie rezerwuje odrębnej ścieżki finansowania dedykowanej wyłącznie Romom, lecz wskazuje na nich w wielu działaniach, jako jedną z grup docelowych.

Zatem istnieją i istniały możliwości wspierania deprywowanej i traktowanej – w tym aspekcie w sposób uśredniony – grupy wykraczającej poza standardowe możliwości wsparcia przeznaczane dla grup pozostających w niekorzystnej sytuacji ze względu na wskaźniki społeczno-ekonomiczne.

Problem wskazywany przez przeciwników działań wskazanych powyżej – tych, które wykraczają poza standardową pomoc socjalną – wiąże się z utrwalaniem dyskryminacji i stygmatyzacji oraz z wywoływaniem niechęci przedstawicieli społeczeństwa dominującego, widzącego przejawy zwiększonej finansowo pomocy na rzecz Romów.
Rzeczywiście dyskryminacja odwrotna i „nierówne traktowanie” wywołują (lub przynajmniej mogą wywoływać) w praktyce społecznej poczucie niesprawiedliwości wśród części społeczeństwa, skutkujące niezadowoleniem i niechęcią skierowaną do grupy pozornie faworyzowanej. Jednak te dodatkowe mechanizmy wsparcia mają służyć swoistej rekompensacie dyskryminacji. W demokratycznym państwie prawa są one trwałym elementem sprawiedliwości społecznej gwarantujące nierówno traktowanym grupom inny poziom startu aby wyrównał się poziom szans związanym z możliwością osiągania celów w życiu.

Głównym orędownikiem odrzucenia wszelkich dodatkowych form wsparcia Romów, jest Roman Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Romów w Polsce. Jego stanowisko jest twarde, konsekwentne, argumenty mocne i w pełni uzasadnione, choć wydaj się być wyrazem niereprezentatywnego stanowiska romskich elit, gdyż znaczna część Romów i organizacji romskich w Polsce nie odrzuca tego typu pomocy.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/rzadowy-program-integracji-romow-przyjety-to-spycha-nas-na-margines,475552.html

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?documentId=5937C50AA8960ABBC1257CD9004B86CF

Natomiast informacji – poza burzą jaka na medialną chwilę rozpętała się po ogłoszeniu wysokości finansowania przeznaczonej na wieloletni program pomocy Romom – o pretensjach dotyczących realizacji specjalnego programu przeznaczonego dla Romów, nie ma tak wiele jak jest w przypadku mitycznie ogromnych i nierównych (na korzyść Romów) kwot przyznawanych w ramach pomocy socjalnej. Ponadto sama Unia Europejska w wielu raportach podkreśla, że nie można godzić się na uzależnienie mniejszości od finansowej pomocy społecznej, bo to jedynie rozleniwia i utrwala istniejącą sytuację.
Tymczasem dodatkowe ukierunkowane finansowanie przeznaczane dla Romów nie jest im przekazywane w postaci środków finansowych, a ponadto wymaga od nich uczestnictwa w określonej aktywności.

Oczywiście w sytuacji doskonałej, w której znika dyskryminacja, jakiekolwiek specjalne i celowe formy wsparcia byłyby niesprawiedliwe. Wówczas równe traktowanie także jeśli chodzi o dyskryminację odwrotną jest możliwe. Nie wcześniej.
A ostatecznym celem programów i projektów oferujących Romom większą pomoc niż jest skierowana do analogicznych ale już nieetniczych przedstawicieli społeczeństwa, jest – poprzez danie szansy edukacyjnej lub zawodowej – włączenie ich w te aspekty życia i standardowego funkcjonowania społeczeństwa, które mają szansę wspomagać likwidację dyskryminacji.

Jednak na osiągnięcie takiego stanu trzeba jeszcze bardzo długo poczekać.

niedziela, 18 października 2015

A jak już się uspokoi…


Co będzie z naszymi Romami jak to wszystko się uspokoi?

Trudno co prawda stwierdzić kiedy zostaną powstrzymane (bo raczej same nie ustaną) ruchy migracyjne (i uchodźcze) docierające do Europy z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Przyjmując jednak optymistyczną wizję rzeczywistości, można założyć, że w Europie pozostanie przynajmniej część, spośród tych, którzy już do niej dotarli, a ruchy uchodźcze zostaną sprowadzone do „bezpiecznego poziomu”.
Powstała w ten sposób grupa nowych mieszkańców Europy, wzmocni społeczność powstałą w wyniku międzykulturowych migracji, od wielu lat zaznacza wyraźnie swoją obecność w państwach Unii Europejskiej. Przede wszystkim jest to dostrzegane w zakresie braku integracji i włączenia, i także terytorialnego separowania się od społeczeństwa głównonurtowego.

Bez dokładnych badań prasy europejskiej, nie można stwierdzić, czy w ostatnim czasie zmniejszyła się intensywność społecznego (medialnego i publicznego) lamentu nad nieinkluzywnością społeczności romskiej.
Biorąc pod uwagę pojawienie się w ostatnim czasie w polskim dyskursie medialnym dwóch wątków tematycznych dotyczących Romów, nie wydaje się, aby – pomimo przerażającej perspektywy napływu „nowych” obcych – aby uwaga odwróciła się od mniejszości romskiej. Można przypuszczać, że polskiej nienawiści (przejawiającej się choćby w pretensjach o faworyzowanie Romów) wystarczy dla wszystkich.
Wspomniane dwa tematy medialne, to: bezradności fiskusa wobec romskich kobiety zarabiających na naiwności turystów na rynku Kazimierza Dolnego oraz histeria (być może słuszna) do jakiej dochodzi w Puławach w związku z niepokorną mniejszością romską żyjącą w tym mieści na co najmniej dwóch osiedlach mieszkaniowych.


http://www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#

Pomimo tego, że w kwestia Puław rozwija się poszerzonym i intensywnym trybem w związku z zamiarem złożenia przez Stowarzyszenie Romów w Polsce zawiadomienia do Prokuratury, to jednak obydwie sprawy nie doczekały się szerszego oddźwięku w innych mediach. Ponadto możliwa (i pojawiając się najczęściej w takich sytuacjach) liczba i moc komentarzy czytelników prasy internetowej była bardzo ograniczona.

http://stowarzyszenie.romowie.net/-447.html

Można to zrzucać na karb koncentracji dyskursu publicznego na nadchodzących polskich wyborach, jednak także powodem może być zwiększona koncentracja w tym zakresie na przybywających do Europy migrantach. Co zresztą w polskiej sytuacji także stało się tematem wyborczym.

Opierając się na tych wątłych podstawach można jednak przewidzieć jedną z dwóch głównych ścieżek zmiany stanowiska (być może także na poziomie codzienności społecznej, a nie jedynie dyskursu „powszechnego”) społeczeństwa. Być może zmiany te będą na krótko. A być może się utrwalą.

Pierwsze z nich można określić jako zaniechanie przez znajomość i porównanie.
Temat Romów był w ciągu ostatnich lat jednym z często pojawiających się w przestrzeni publicznej. W tym przypadku nie ma różnicy, czy były to doniesienie o koczowiskach rumuńskich Romów we Francji, czy o problemach mieszkańców Andrychowa, Limanowej, Puław z naszymi rodzimymi Romami. Ważne że temat był. Komentarz pojawiające się (głównie w internecie) najczęściej były nieprzychylne, a z pewnością było ich wiele. Niemalże każdy news medialny był przechwytywany prze kolejne media i temat szybko nie umierał.
Jednak czym są polscy Romowie, a nawet rumuńscy Romowie w Polsce wobec fali migrantów z państw muzułmańskich?
Co prawda jakiś czas temu pojawiały się zadziwiające informacje o nieradzeniu sobie choćby państw skandynawskich z napływem romskich migrantów z Rumunii, czy specyficznym radzeniu sobie z podobną kwestią przez Francję czy Włochy. Jednak patrząc z perspektywy tego jak wygląda obecna sytuacja i panika z nią związana, to było to po prostu „nic”. Jak się okazało fala Romów, to był taki mały trening przed obecnymi migrantami.
Zatem być może – a przynajmniej tak trochę to teraz wygląda, choć jeszcze nie zostało sformułowane i zapewne jeszcze długo nie będzie – dojdzie to tego, że Romowie w porównaniu z migrantami okażą się „do akceptacji”, bo przecież są „swoi” i „znani”. A przede wszystkim, są tymi złymi, bo są cwani a nie dlatego że chcą zmieniać europejską kulturę i wprowadzać jakieś szariaty.
Nie zapominajmy, że wśród nich prawdopodobnie zaledwie 20% to biedni ludzie uciekający z rodzinami z kraju aby przeżyć.

https://www.youtube.com/watch?v=pkIs2zD_00I

Drugą możliwość można nazwać inny to inny.
Od dawna w powszechnym podejściu społecznym przejawia się stanowisko wyrażane przez hasła skierowane do polskich Romów w rodzaju: won do kraju, a po kilkuset larach pobytu w Europie Romowie często traktowani są jak migranci. Zresztą sami na to zapracowali nieinkluzywnością, wizualną odmiennością kulturową i swoistym stylem życia. A także i niezapracowali (choć negatywny efekt występuje) odmiennym wyglądem fizycznym, wynikającym z reprodukcyjnej hermetyczności tej grupy.
I w takiej sytuacji, dla większości Europejczyków (choć właściwie ten opis jednak koncentruje się na polskiej sytuacji i Polakach), nie będzie miało znaczenia, czy jest to Rom, Syryjczyk, czy może nawet Pakistańczyk. Tak jak nie ma znaczenia, czy ten Syryjczyk właśnie do Europy przybył, czy od lat tu mieszka, pracuje i prowadzi firmę, odprowadzając podatki. Obcy to obcy, inny to inny.
W takiej sytuacji utrwaliłby się wizerunek Romów jako migrantów i zrównywałoby to ich z przybyszami z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, w sumie pogarszając ich sytuację.

Jest także trzecia – dodatkowa – możliwość, choć wydaje się ona wątpliwa. Że nic się nie zmieni. Poszerzymy jedynie nasze lęki, niechęci, obawy o kolejną grupę, a stosunek do Romów pozostanie bez zmian. Dalej będziemy ich traktować odrębnie. Dalej będziemy ich traktować jak dotąd.

Nie wiadomo jak i kiedy Europa poradzi sobie z wielką migracja ku północy. Jednak niewątpliwie w końcu w jakiś sposób do tego dojdzie.
Nie wiadomo też który z tych "dwóch plus jeden" scenariuszy (niewyczerpujących zapewne wszystkich możliwości) okaże się najbliższy realiom i najlepiej opisze przyszłą rzeczywistość.
Wydaje się jednak, że jest szansa na jakąś zmianę. Choćby przez porównanie.



czwartek, 8 października 2015

Legendy i mity o ludzie tajemnym


„Lud próżnujący, chytry, tajemny, plugawy, dziki, czarny...”
Tak o ówczesnych Cyganach pisał w 1551 roku (data wydania) Marcin Bielski w swojej „kronice polskiej”.

http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=230623&from=publication

Budowanie stereotypów zawsze towarzyszyło innym i obcym. Tajemniczość Cyganów znajdywała odzwierciedlenia tak w części zawodów przez nich wykonywanych (wróżbiarki, nedźwiedźnicy), jak i legendach z nimi związanych. I to już od średniowiecza.

Pierwszą upowszechnioną historią tajemniczą było samo pojawienie się nazwy Gypsy (ang.) w jej wielonarodowych odmianach (Gitano (hiszp.), Gitan (fr.), Gitani (wł.)). Podstawowa wersja tej historii mówi o tym, że Cyganie podając się w średniowieczu za uciekinierów przed Saracenami z Egiptu (Małego Egiptu?) byli dobrze przyjmowani w Europie i mogli swobodnie wędrować po jej terytorium jako pielgrzymi. Czy wymyślili to sami Cyganie? Raczej trudno oczekiwać, że ich orientacja w otaczającym świecie była w tamtych czasach o wiele większa niż przez kolejne kilkaset lat. Można raczej przypuszczać, że to mieszkańcy Europy (widząc inne stroje, inny odcień skóry, inne obyczaje) sami zasugerowali taką wersję, a Cyganie chętnie jej nie zaprzeczyli. Część badaczy proponuje także inną wersję. Cyganie mówili że przybyli z Małego Egiptu mając na myśli półwysep Azja Mniejsza. A to, że mieszkańcy Europy odmiennie interpretowali obszar o takiej nazwie, odmieniło ich punkt widzenia.

Inna historia sięgająca do czasów biblijnych i Starego Testamentu służyła przede wszystkim usprawiedliwieniu prześladowań tej grupy. Mówi ona że są plemieniem kainowym, czyli potomkami Kaina, który za zabicie Abla został (wraz z jego potomkami) skazany na wieczną tułaczkę: „Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi”. W średniowieczu pojawiły się także inne „naukowe” i także związane z Biblią wyjaśnienia pochodzenia Cyganów. Według nich mieli oni być potomkami Kusza, syna Chama, za którego zachowanie wobec Noego wszyscy zostali na niekończącą się wędrówkę.

http://jednizwielu.pl/?article=miedzy-mitem-a-prawda-rzecz-o-pochodzeniu-romowcyganow

Kolejna opowieść (występująca w wielu wersjach wśród narodów słowiańskich) wiąże się z Nowym Testamentem i po części ma usprawiedliwiać to że jak Cygan ukradnie to nie grzech albo konstytuuje zawód kowala jako zawód typowy dla Cyganów lub nawet odnosi się do cygańskiej mowy.
We wszystkich wersjach tej legendy chodzi o czwarty (lub piąty) gwóźdź służący do ukrzyżowania Jezusa. W zależności od miejsca pochodzenia legendy miał on służyć bądź to przybicia nóg osobno, bądź przebicia serca, bądź nawet przebicia głowy. W jednej z wersji kowal przygotowywał gwoździe do ukrzyżowania, jednak jakiś głos szeptał mu i męczył go przy każdym z gwoździ, aż Cygan nie wytrzymał, ukradł ostatni gwóźdź i uciekł. Z językiem Cyganów wiążą się natomiast te legendy, które mówią o ukryciu gwoździa w ustach przez kowala i wynikającej stąd niewyraźnej i niezrozumiałej przez nikogo mowie.

https://books.google.pl/books?id=gnbkBgAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false

Legendy, mity, fałszywe opowieści mające usprawiedliwić jakiś cel powstają także w czasach nam współczesnych. Interesującym przykładem jest książka romskiego naukowca - Vanii de-Gilii (Jana Kochanowskiego) „Mówimy poromsku. Historia, kultura i język narodu romskiego”.

Takie zafałszowania mogą jednak czemuś dobremu służyć. I tak jak każdy naród budując swoją świadomą tożsamość tworzy takie opowieści, namaszcza własnych bohaterów (będących dla innych narodów zbrodniarzami) i kreuje własną – wyidealizowaną wersję historii, tak maja prawo czynić to Romowie.


poniedziałek, 28 września 2015

Zła mowa, dyskryminacja, wykluczenie


W ostatni piątek w stolicy odbyła się konferencja Wymiary dyskryminacji oraz wykluczenia Romów w Polsce – język – kultura – instytucje publiczne organizowana przez Forum Dialogu Publicznego oraz Fundację im. Róży Luksemburg.

http://www.forum-dialogu.pl

Forum nie pierwszy raz organizowało spotkanie merytoryczne związane z Romami. W swojej działalności fundacja ta koncentruje się na  problematyce mniejszości, a jej działalność nie ogranicza się do swego miejsca pochodzenia – Olsztyna – ale konferencje i projekty naukowe organizowane były (i są) w wielu miastach Polski.

Samo spotkanie było podzielone na trzy części.

http://kalendarz.ngo.pl/files/wiadomosci.ngo.pl/public/filespublic/2015/20150917141250_0_Wymiary_dyskryminacji_oraz_wykluczenia_Romow_w_Polsce.pdf

Pierwsza z nich miała charakter najbardziej naukowo-ekspercki, a tytuł panelu brzmiał: „Nikt tak nie kradnie jak Cygan z cygańskiego taboru” – antycyganizm w polskim języku i kulturze. Trzy wystąpienia koncentrowały się kolejno – na szczególnym przypadku jednego z polskich zespołów muzycznych (spokojnie można pominąć jego nazwę aby zbędnie go nie reklamować, a przede wszystkim nie pozycjonować po nazwie), na Romach jako polskich kozłach ofiarnych w ujęciu socjologicznym oraz na przypadkach różnorodnego antycyganizmu pojawiającego się w polskojęzycznym internecie.
Drugi panel – Przemoc i dyskryminacja wobec  Romów – wymiar społeczny i instytucjonalny – był realizowany przez ekspertów-praktyków, bezpośrednio zaangażowanych w pomoc Romom. W pierwszym przypadku dotyczyło to Romów z Maszkowic, w drugim Romów z Gdańska, a w trzecim Romów z Wrocławia. Pierwsza grupa to polscy Cyganie Górscy, natomiast pozostałe dwa przypadki dotyczyły Romów przybyłych do Polski z Rumunii. Eksperci-praktycy przedstawili bardzo szczegółowy i nad wyraz interesujący obraz całości wydarzeń i sytuacji, którego trudno szukać w doniesieniach medialnych (choćby ze względu na powierzchowność takiego przekazu), swoistą zbiurokratyzowaną bezduszność administracyjną instytucji lokalnych, a także wysiłki, aby pomóc ludziom, którzy nie znajdują miejsca w rzeczywistości.
Trzeci panel był odmienny od dwóch pierwszych i stanowił podsumowanie całości konferencji. Ze względu na panelistów –przedstawicieli środowisk romskich (poza jedną osobą) i to zapraszanych nie dlatego aby dopełnić zasady nic o nich bez nich, ale ze względu na merytoryczny wkład z ich strony, a także spojrzenia z zupełnie innej perspektywy – wymaga szczegółowego i odrębnego omówienia.

Jak zawsze w przypadku związanych z Romami spotkań organizowanych przez Forum Dialogu Publicznego, grupa odbiorców była niewielka, ale za to bardzo aktywna (w pytaniach) i zainteresowana tematem.

To, do czego warto się jeszcze odnieść, a co stanowiło w znacznym stopniu podstawę pierwszego panelu (jego tytuł zawiera cytat pochodzący z tekstu piosenki), to wydarzenia sprzed niemalże półtora roku, kiedy podczas konferencji w Poznaniu, grupa naukowców biorących w niej udział – a była to konferencja dotycząca Romów, organizowana przez Forum Dialogu Publicznego – oprotestowała w liście otwartym występ zespołu muzycznego, który w dwóch tekstach piosenek (przyjmijmy że „żartobliwych” i „dowcipnych” choć głównie rubasznych i chamskich, mających stanowić pewną prowokację, podobnie zresztą jak forma muzyczna zbliżona do pogardzanego, ale powszechnie słuchanego disco-polo), za kozła ofiarnego przyjął Romów.

Sprawa nabrała rozpędu, przetoczyła się echem w mediach, w internecie, Juwenalia zadrżały i… takiej reklamy nie zrobiłaby zespołowi za darmo żadna agencja PR.
Jakie wnioski?
Źle, że zespół muzyczny, chętnie słuchany przez studentów podczas różnorodnych imprez, za obiekt żartu wybrał grupę, która i tak ma wystarczająco źle i której sytuacja w zakresie dyskryminacji jest wręcz tragiczna.
Źle, ze osoba zatwierdzająca (JM Rektor?) program Juwenaliów nie poświęciła mu więcej uwagi i nie sprawdziła co zawiera propozycja studentów (samorządu studenckiego?).

A potem to już nie można było niezareagować. Choć brak reakcji nie wywołałby takiej burzy.

Jednak nie można było zaniechać. A szkoda.


piątek, 18 września 2015

European Roma Institute


Open Society Institute (Open Society Foundation) Georga Sorosa – fundacja działająca na całym świecie, której celem jest promowanie praw człowieka, demokracji i reform społecznych oraz gospodarczych wpływających na poprawę życia ludzi – od niemal dwóch lat podejmuje działania zmierzające do utworzenia European Roma Institute (for Arts and Culture). Inicjatywa ta ma być realizowana wraz z Radą Europy, przy poparciu i we współpracy z licznymi organizacjami romskimi lub działającymi na rzecz Romów o zasięgu krajowym lub europejskim. Są one zrzeszone w Alliance for the European Roma Institute.

https://www.opensocietyfoundations.org/press-releases/european-roma-institute-arts-and-culture-endorsed-council-europe

Zgodnie z założeniami misją ERI ma być misją podnoszenie poczucia własnej wartości Romów i zmniejszania uprzedzeń wobec tej grupy poprzez promocję i upowszechnianie romskiej sztuki, kultury, historii i tradycji. Narzędziami do realizacji tak przyjętych celów ma być budżet – zabezpieczony na 5 lat rozruchu – a także konkretnie przyjęte formy działania wykorzystujące media, wspierające lokalne romskie organizacje, oddziałujące na politycznych partnerów i publiczne autorytety.

https://www.opensocietyfoundations.org/publications/european-roma-institute

Powstanie koncepcji ERI trwało ponad rok i wiązało się z wieloma (owocnymi) spotkaniami, przyjętymi deklaracjami, dokumentami oraz konkluzjami. Pełna (jak dotąd) chronologia tworzenia kształtu tej instytucji została esencjonalnie opisana na witrynie European Academic Network on Romani Studies.

http://romanistudies.eu/news/eri-chronology/

Po dokładniejszym zapoznaniu się z dokumentami dotyczącymi powołania ERI można by się zastanawiać czy Europa (a właściwie europejscy Romowie) potrzebuje kolejnej inicjatywy, która będzie się koncentrowała szczególnie na problematyce ich dziedzictwa kulturowego (szczególnie w zakresie jego promocji i upowszechniania).
Z pewnością argumentem przemawiającym za powstaniem ERI są środki finansowe pochodzące z fundacji Georga Sorosa. Ponadto OSI od dawna zajmowało się problemami Romów w Europie współdziałając z europejskimi instytucjami między innymi w ramach European Roma Rights Centre, Decade of Roma Inclusion2005-2015, czy choćby Roma Education Fund.

https://www.opensocietyfoundations.org/explainers/roma-and-open-society

Jednak tworzenie nowej inicjatywy – o zupełnie odmiennym profilu działania i to najsilniej związanej z Open Society Institute – wskazuje na pewną zmianę w podejściu tej fundacji i dostrzeżenie potrzeby podjęcia tak ukierunkowanych działań.
Być może wynikają one ze złej oceny unijnej strategii często podkreślanej przez OSI. Być może wiąże się z refleksją dotyczącą efektywnego włączania Romów w główny nurt życia Europy, podjętą w ramach Decade of Roma Inclusion 2005-2015.

http://www.romadecade.org/news/a-lost-decade-reflections-on-roma-inclusion-2005-2015/9809

W ramach European Roma Institute z pewnością będzie promowane podejście amerykańskie. Zatem demokracja, pozytywne wzory rozwiązywania problemów międzykulturowych, prawa człowieka, ale jednak w nieco innym ujęciu i jednak innej tradycji, niż jest to przyjęte na gruncie europejskim. Nawet biorąc pod uwagę zakładaną – wysoką – efektywność działań ERI.
Specyficznym przykładem takiego innego podejścia jest choćby konsekwentne używanie przez amerykańskich naukowców określania Porajmos (wprowadzonego przez romologa światowej sławy – Iana Hancocka) na zagładę Romów podczas II wojny światowej, podczas gdy bliższym Romom i z ich punktu widzenia bardziej pasującym semantycznie jest Samudaripen.

Jednak wątpliwości jest o wiele więcej. Nic zatem dziwnego, że pojawiły się zarówno pogłębione choć popularne uzasadnienia tworzenia ERI

http://www.politico.eu/article/why-we-are-setting-up-a-european-roma-institute/

wyraźne i dokładne głosy poparcia

http://www.romalitico.org/index.php/content/item/53-european-roma-institute

a także twarda krytyka.

http://blogs.lse.ac.uk/europpblog/2015/04/16/why-plans-for-a-european-roma-institute-might-be-a-setback-for-europes-roma/

Powstanie ERI jest już przesądzone, a jaka będzie praktyka działalności instytutu i efekty – pokaże czas. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak będą one pozytywne dla Romów.

Bo przecież taki jest główny cel jego powołania.


wtorek, 8 września 2015

„Zabójczy taniec”, akcja, sensacyjny…


W ostatnim czasie – i jak można przypuszczać w ramach włączania Romów w główny nurt życia społecznego a także w ramach upowszechniania pozytywnego wizerunku Romów w Polsce – coraz częściej przedstawiciele tej grupy angażują się w działania medialne. Mają one bardzo różny wymiar i charakter, jednak ich efekt w przestrzeni mediów jest łatwo dostrzegalny.

https://www.youtube.com/channel/UCkNK1Y569H2aWDvK1IITXEg

Świetnym przykładem takiej aktywności jest projekt “Romska Akademia Mediów”, który był realizowany przez rok – do końca lipca 2014 roku, kiedy to ukazał się ostatni (30.) film powstający w jego ramach.

http://romskaakademia.pl/o-projekcie.html

Nie jest to jednak jedyne działanie związane z mediami, jakie było i jest realizowane przy zaangażowaniu polskich Romów.
W latach 2012-2013 Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce (Pabianice) w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Społeczno-Kulturalnym ETHNOS (Łódź), realizowało projekt „Edukacja – lepsze jutro”, w ramach którego między innymi  zostały zrealizowane działania okołomedialne.

http://www.cdirp.pl/Projekty/edukacja_lepsze_jutro

Młodzi Romowie – po udziale w szkoleniach – przygotowywali audycje radiowe, które były emitowane w Radiu Łódź oraz zamieszczane jako podcasty na stronie internetowej projektu.
Szkoda tylko, że wkrótce po zakończeniu jego realizacji strona zniknęła.

Działalność Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce nie ograniczała się jednak nigdy do działań finansowanych z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Stowarzyszenie realizuje wiele praktycznych form wspierania Romów i z pewnością jest jednym z najsilniejszych polskich ośrodków pomocy Romom.
Między innymi już od 2005 roku realizuje „Ogólnopolski konkurs stypendialny dla uzdolnionych uczniów romskich”, finansowany z polskich środków rządowych.

http://www.cdirp.pl/Projekty/konkurs_stypendialny_2015

Finał tegorocznego konkursu odbył się na początku sierpnia w Bałuckim Ośrodku Kultury i Muzeum Miasta Łodzi.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1003206923031323.1073742057.951352451550104&type=3

Podczas finałów konkursu został nakręcony film „Zabójczy taniec”. Twórcą filmu jest Delfin Łakatosz, publikujący swoje produkcje na kanale YoutTube’a „Krzesiny Films”. Zamiast profesjonalnej kamery wykorzystuje takie narzędzia jak tablety i smartfony. Jego filmy są dobrze zrealizowane na poziomie warsztatowym, są także skoncentrowane na materii filmowej, a miejscami ironiczne podejście do świata nadaje im specyficzny "urok". Świetnym tego przykładem jest choćby scena wizyty u wróżki.
W „Zabójczym tańcu” zagrali Romowie biorący udział w konkursie stypendialnym. Także treść tego sensacyjnego filmu akcji jest związana z Romami.

https://www.youtube.com/watch?v=MeVaRMOysq4

Autor już w 2012 roku nakręcił inny film w podobnej sytuacji. Jak to sam określił: „Film dla zabicia nudy nagrany tabletem w Łodzi, podczas konkursu stypendialnego”. Był to „Gypsy Gang”. Także w nim wystąpili młodzi Romowie.

https://www.youtube.com/watch?v=Rpx-ZamKIhU

W ramach refleksji i podsumowania warto poczytać komentarze (część jest w języku romani) na stronie YouTube. „Zabójczy taniec” w ciągu miesiąca zanotował ponad 5.000 wejść i prawie 300 like’ów. Poza jednym odcinkiem „Romskiej Akademii Mediów”, żaden z pozostałych 29 nie osiągnął takiej oglądalności, a średnia ilość like’ów wśród 30 produkcji tego projektu nie przekraczała 4.
Biorąc dodatkowo pod uwagę, że jest  to kino amatorskie i to ściśle związane z mniejszością etniczną, wynik wydaje się być świetny.

Docierając do młodszych (i bardziej otwartych) odbiorców niż miało to miejsce w przypadku opisanych powyżej większych projektów, filmy Delfina Łakatosza w pewien sposób przeskoczyły uprzedzenia i pokazały, że wykorzystanie takiej akcyjno-sensacyjnej treści i smartfonowo-youtube’owej formy opracowania i dystrybucji ma sens.

Być może nawet większy niż kosztowne działania realizowane na większą skalę.
Nie być może. Na pewno.