piątek, 8 lipca 2016

„Romano Atmo”


Biorąc pod uwagę oficjalne dane dotyczące liczebności polskich Romów (według danych ze spisu powszechnego 2011 – co najmniej 12 600 osób), polski rynek prasy drukowanej dotyczącej tej grupy i do niej (poza jednym tytułem) ewidentnie skierowanej, obejmujący 4 tytuły to jednocześnie dużo i za mało.
Za tym, że zaledwie 4 tytuły to dużo  przemawia ich większościowe wyłączenie z głównego nurtu życia społecznego, tradycyjną aliterackość ich kultury, niski poziom czytelnictwa jaki reprezentują oraz wciąż dopiero rozwijające się piśmiennictwo w języku romskim, połączone z brakiem umiejętności czytania w tym języku. Trzeba bowiem podkreślić, że przynajmniej części lub fragmenty czasopism są pisane w romani. Głównymi argumentami na rzecz tego, że to wciąż za mało, jest to że prasa ta może zainspirować (choć nie musi) do aktywizacji czytelniczej Romów, a docierając szerzej do społeczeństwa dominującego mogłaby prowadzić do lepszego poznania Romów, co może (choć ponownie – nie musi) doprowadzić do zmniejszenia dyskryminacji tej grupy, co pozostaje największym problemem wzajemnych relacji mniejszości i społeczeństwa głównonurtowego.

„Romano Atmo” (romska dusza) jest wydawane przez Związek Romów Polskich z siedzibą w Szczecinku od 2006 roku.

http://www.romowie.com/old/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=8

Redaktorem naczelnym tego dwumiesięcznika jest Robert Chojnacki, prezes zarządu stowarzyszenia powstałego w 2000 roku. Wydawanie czasopisma jest finansowane z dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach działalności Ministerstwa związanej z mniejszościami narodowymi i etnicznymi, a także ze Zwiększonej Subwencji Oświatowej.
Czasopismo jest udostępniane na stronie Związku Romów Polskich w plikach pdf, ale można je także odpłatnie zaprenumerować w wersji drukowanej. Jego przeciętny nakład to 500 egzemplarzy.

„Romano Atmo” dobrze uzupełnia działalność stowarzyszenia, jest – poza samą, dobrze zorganizowaną i uaktualnianą stroną ZRP – jego swoistym organem prasowym i dociera do stałego grona czytelników. Z założenia jest ono kierowane zarówno do Romów jak i nie-Romów. Ogólnym jego celem jest uświadamianie Romom ich spójności kulturowej i podnoszenia świadomości w tym zakresie, dostarczanie informacji o kwestiach istotnych dla Romów, a także poprzez docieranie do szerszego grona – walka ze stereotypami i umożliwienie poznania złożoności kultury romskiej przez osoby spoza tej grupy.
Wśród stałych współpracowników czasopism można wymienić: Annę Kopycinską, Agnieszkę Huczko, Mateusza Babickiego, Justynę Matkowską, Andrzeja Łuczaka, Andrzeja Sochaja, Roksanę Dunka-Piekarską. Pojawiają się jednak także teksty innych autorów – w tym znanych polskich romologów.

Czasopismo zmieniało i ewoluowało przez 10 lat (między innymi zwiększając objętość z 36 stron w przypadku pierwszego numeru, do 52 numeru 1(61) z 2016 roku). Z pewnością poprawiła się jakość szaty graficznej, a doświadczenie w wieloletnim prowadzeniu i wydawaniu dwumiesięcznika podniosło jakość redakcji, tekstów oraz wszystkich pozostałych elementów składających się na proces wydawniczy czasopisma.
Nie zmieniło się z pewnością to, że „Romano Atmo” w dalszym ciągu jest tworzone przez Romów, mówi o Romach i ważnych dla nich tematach i jest skierowane do wszystkich.
Pomimo tego, że głównym językiem czasopisma jest język polski, to znaczna część artykułów zamieszczana jest także w języku romani, a także w języku angielskim. To jedna ze pozytywnych i związanych z budowaniem szerszej świadomości zmian do jakiej stopniowo doszło na łamach czasopisma. W pierwszym numerze jedynymi tekstami w języku romskim  były streszczenia wybranych tekstów, włączając w to „Słowo od redaktora naczelnego…”.

O skali przemian związanych z budowaniem tożsamości czasopisma i modernistycznej świadomości Romów świadczy najprostsze porównanie treści jakie znalazły się w numerze pierwszym i w najnowszym wydaniu z 2016 roku.

http://www.romowie.com/romano_atmo/ra61.pdf

W numerze 61 dominuje tematyka związana z aktywizacją (zawodową, polityczną, społeczną) Romów. Tematem głównym (z okładki wydania) jest kampania PEDOFILIA – OUT. Poza tym pojawiają się tematy związane z dofinansowaniem Romów (omówienie raportu NIK i programu Wiedza. Edukacja. Rozwój – PO WER), omówienie dwóch konferencji („Aktywizm, Uczestnictwo i Bezpieczeństwo Młodzieży Romskiej i Sinti” zorganizowanej Belgradzie oraz „Wymiary dyskryminacji oraz wykluczenia Romów w Polsce – język – kultura – instytucje publiczne” zorganizowanej w Warszawie), przedstawienie sylwetki i obrony rozprawy doktorskiej dr. Mateusza Babickiego, temat związany z zagładą Romów podczas II wojny światowej (“Wymordowanie Romów w Imbramowicach”), a także omówienie program “Moda na tolerancję” oraz podsumowanie efektywności europejskiej Dekady Integracji Romów.
Praktycznie jedynym lekkim tematem jest dwustronicowy artykuł o wspieraniu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przez zespół Romani Cierhe.

http://www.romowie.com/romano_atmo/ra1.pdf

W numerze 1/2006 dominowały teksty krótsze, więcej było także informacji o kwestiach dotyczących nie tyle aktywności ile samego życia Romów: historii, kultury, sposobu traktowania prawa, tradycji, stereotypom. Część tego wydania była poświęcona zdrowiu, kuchni, urodzie, modzie. Jednak choć czasopismo dopiero poszukiwało swojej tożsamości, to już w 2006 roku znalazły się w nim także porady prawne, opis spółdzielni socjalnej „KETHANE”, zachęta do edukacji, problem dyskryminacji, a także opracowanie dotyczące holokaustu Romów.

Zmiana i rozwój widoczne – odzwierciedlający przemiany jakie zaszły zarówno w środowisku Romów przez ostatnie 10 lat, jak i w ich postrzeganiu, aktywności i zaangażowaniu w różnorodne formy działań.

Wszystko wskazuje na to, że „Romano Atmo” będzie w dalszym ciągu finansowane i wydawane. Biorąc pod uwagę zakres tematyczny jaki podejmuje, a także pozytywną jego profesjonalizację, ma to sens.

wtorek, 28 czerwca 2016

Nieromski Brexit


Informacje na temat Brexitu zdominowały nie tylko okołounijny dyskurs medialny, ale także zagościły w prywatnych rozmowach znacznej części mieszkańców Unii Europejskiej. Jego praktyczna realizacja wymaga jednak czasu i obecnie można chyba raczej mówić o #brexicie niż o tym, że 23 czerwca Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej.
Czym zatem był #brexit? Było to wyrażenie przez 51,9% biorących udział w referendum Brytyjczyków niechęci do członkostwa Wielkie Brytanii w Unii Europejskiej. A to już coś odmiennego, choćby dlatego, że referendum to nie jest ostatecznie wiążące, a jest jedynie – podobnie jak w Polsce – pogłębionym badaniem opinii publicznej.

I gdzie w tym całym #brexicie Romowie?
Przede wszystkim Romowie wykazali się większą świadomością na temat Unii Europejskiej niż znaczna część Brytyjczyków. Oczywiście nie chodzi o podręcznikową wiedzę lub nawet znajomość tego co dla Wielkiej Brytanii wynika z członkostwa.
Jednak Romowie bardzo dobrze rozumieją przynajmniej jedną kwestię związaną z zagwarantowanym traktatowo obywatelstwem unijnym – swobodą przepływu osób (w tym pracowników). Nie chodzi tu o mityczny romski nomadyzm, ale przede wszystkim o poczucie możliwości mobilności. Ponadto jest to kwestia możliwości uczciwej pracy w Wielkiej Brytanii posiadających obywatelstwo unijne przedstawicieli tej grupy, którzy licznie wyemigrowali do tego państwa z krajów Europy Środkowej. Potencjalny Brexit stawi pod znakiem zapytania ich przyszłość.

http://www.romea.cz/en/news/world/romea-cz-survey-roma-from-abroad-living-in-britain-fear-for-their-future-after-brexit#.V22M1WmRvHs.facebook

Nie mniejsze obawy nie opuszczają także tych Romów, którzy legalnie przebywają w Wielkie Brytanii i nie mają pracy, a co więcej – nie znają języka angielskiego.

http://www.hrebenar.eu/2016/06/obavy-v-romske-komunite-v-anglii-vyvolavaji-predevsim-nekteri-nezamestnani-a-anglictinu-neznajici-romove/

Wyrazem unijnej świadomości Brytyjczyków były wyniki podane przez GoogleTrends w dniach po referendum. Właściwie należy je chyba pozostawić bez komentarza.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20299662,brytyjczycy-nie-wiedza-co-wlasciwie-zrobili-na-potege-radza.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta

Bardzo ważną kwestią jest to, że #brexit ma w znacznym stopniu charakter antymigracyjny.

http://www.cer.org.uk/publications/archive/bulletin-article/2016/why-britain-voted-leave-if-it-does

Znaczące jest to, że w świadomości Brytyjczyków większość migrantów to migranci z innych państw członkowskich Unii Europejskiej – w tym Romowie. Dane statystyczne z ostatnich 15 lat wskazują jednak na to, że 70% spośród migrantów do Wielkiej Brytanii pochodzi z państw spoza Unii Europejskiej. Dla Brytyjczyków problemem jednak jest przede wszystkim 2 miliony obcych pracowników, choć różnorodnie oceniają swoją akceptację dla poszczególnych grup.

http://www.christiantoday.com/article/britons.favour.jewish.migrants.over.muslims.roma.study/88805.htm

#brexit wywołał nieoczekiwany raczej skutek. Znacząco wzrosło poparcie dla oderwania się Szkocji od Wielkiej Brytanii. W 2014 roku Szkoci podczas referendum zadecydowali o pozostaniu w Wielkie Brytanii. Badania przeprowadzone po czwartkowym referendum wskazały na wzrost poparcia dla niepodległości Szkocji (od 52 do 59%). Wiąże się to z tym, że Szkocja chce pozostać w Unii Europejskiej, a w referendum #brexitowym 62% Szkotów było mu przeciwnych.

http://www.newsweek.pl/brexit-w-szkocji-wzroslo-poparcie-dla-niepodleglosci-po-referendum-w-wielkiej-brytanii,artykuly,388056,1.html

Szkoci się zmobilizowali. Niewątpliwie #brexit jest także okazją do tego aby zmobilizowały się inne grupy – w tym oczywiście Romowie.
W jakimś stopniu tak się dzieje.
Przykładem może być choćby wypowiedź romskiego aktywisty z Czech - Ladislav Baláža – mieszkającego w Wielkiej Brytanii, który tydzień przed referendum był współtwórcą partii politycznej Roma Labour Group i który planuje podejmować aktywne działania na rzecz pozostania Romów w Wielkiej Brytanii nawet po jej ewentualnym wyjściu z Unii Europejskiej.

http://www.romea.cz/cz/zpravodajstvi/anketa-britsti-romove-maji-po-brexitu-obavy-o-svuj-osud

Być może warto byłoby powrócić do pojawiającej się w romantycznego i absurdalnego z politycznego punktu widzenia pomysłów, aby traktat przystąpieniowy do Unii Europejskiej został podpisany z romskim narodem. Wizja pozornie nierealna, jednak tylko jeśli przyjmiemy naiwną wiarę w niezmienność i stabilność sytuacji europejskiej po wieki. Skoro Krym przestał być ukraiński, Kosowo stało się niepodległym państwem, Unia Europejska jest bezradna wobec napływu migrantów, a w Europie Środkowej po prawie 100 latach dochodzi o odwracania się od demokracji na rzecz zideologizowanych rządów autorytarnych, to jednak wszystko wydaje się być możliwe. Nawet zmiana z integracji europejskiej jako integracji państw, na rzecz integracji narodów. W szczególności narodów europejskich (takim narodem niewątpliwie są Romowie) i to narodów reprezentowanych przez 12 milionów (według różnych danych od 7 do 14 milionów) osób posiadających obecnie obywatelstwo państw należących do Unii Europejskiej.
Wydaje się, że więcej problemów należałoby rozwiązać po stronie Romów. Głównym niewątpliwie byłby problem reprezentacji wszystkich Romów wydaje się być nie do przełamania, należałoby przy tym określić jaka organizacja mogłaby podpisać tego typu dokument. Przeszkód byłoby oczywiście o wiele więcej.
Poszerzając te rozważania poza granicę najśmielszych futurystycznych pomysłów, można byłoby myśleć nawet o stworzeniu romskiego państwa. Byłoby to wbrew stanowisku wyrażonym w Declaration of Roma Nation przezInternational Romani Union w 2001, gdzie państwo zostało określone jako źródło zła spotykającego społeczeństwa. Jednak państwo to nie miałoby być zgodne z dotychczas pojawiającymi się (i odrzucanymi przez Romów) pomysłami proponującymi stworzenie go na terenie Bułgarii, obwodu kaliningradzkiego lub gdzieś między Egiptem a Indiami. Wystarczyłoby aby państwo to miało powierzchnię Watykanu lub nawet jego małej części. Może nawet wystarczyłby jeden kompleks budynków. Zajmowałoby się ono wyłącznie dbaniem o prawa Romów w innych państwach, wydawałoby romskie paszporty i podpisałoby traktat przystąpieniowy do Unii Europejskiej.

To oczywiście tyko futurologiczne rozważania. Jednak warto rozważyć ich skutki. A w Europie drugiej dekady XXI wieku wszystko wydaje się możliwe. Nawet członkostwo „Romów” w Unii Europejskiej.



sobota, 18 czerwca 2016

To są przecież tylko dzieci


http://www.independent.ie/world-news/europe/fury-as-england-fans-accused-of-making-sevenyearold-boy-drink-beer-in-exchange-for-money-34807194.html

https://www.rt.com/viral/346872-lille-english-fans-children-coins/

Choć bezpośrednimi sprawcami powyższych wydarzeń byli kibice (albo pseudokibice albo niekibice albo tylko część kibiców), to jednak nie to jest tym, co w tym przypadku jest najistotniejsze. Bo posługując się pewną specyficzną – jednak społecznie i dość powszechnie akceptowalną – logiką, jest to szczególna grupa (bez względu na państwo pochodzenia), działa tu w pewnym stopniu psychologia tłumu/grupy (zdominowanej przez mężczyzn), a ponadto są oni pod wpływem mniejszych lub większych ilości alkoholu. Co prawda w europejskim systemie kryteriów winy, alkohol nie jest żadnym usprawiedliwieniem, jednak poza systemem prawnym, w codzienności, na poziomie tłumaczenia okoliczności różnorodnych sytuacji, bywa on uznawany – wzorem Japończyków (ponoć) – za coś równoważnego żywiołowi, co w znacznym stopniu choć specyficznie zdejmuje przynajmniej część odpowiedzialności lub przynajmniej tłumaczy sposób postępowania samego sprawcy.

W tym przypadku po raz kolejny najistotniejsze są bowiem reakcje internautów, którzy korzystając z demokracji i wolności słowa dostępnej dla wszystkich, bez żadnych ograniczeń, z przekonaniem że mogą wszystko, wyrażają to, co im się pomyśli, albo co się mniema.
Opamiętaniu w tym zakresie nie pomógł niestety prowokacyjny projekt „Grażyna Żarko” z 2012 roku, choć reakcja „internetów” przed ujawnieniem prawdy o projekcie była wręcz przerażająca.

http://interaktywnie.com/kreacja/newsy/wideo/internauci-dali-sie-nabrac-grazyna-zarko-obnaza-chamstwo-w-sieci-23877

http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=38744&strona=1

Nie pomogła akcja z 2015 roku „Ryj Kuźniara”.

http://polska.newsweek.pl/jaroslaw-kuzniar-w-akcji-hejt-stop-ryjkuzniara,film,374761.html

Najgorsze chyba jest to, że nie pomagają wydarzenia z naszej polskiej rzeczywistości, takie jak tragiczne samobójstwo piętnastolatka z Elbląga.

http://expresselblag.pl/wydarzenia/nekany-przez-rowiesnikow-15-latek-odebral-sobie-zycie-dyrekcja-gimnazjum-nr-2-wprowadza-cenzure/

Tak jak nie pomagają podobne tragedie z innych państw.

http://www.littlebithate.pl/hejt-w-internecie/

Zdarzały się nawet sytuacje, w których to właśnie śmierć kogoś doprowadzała do fali pełnych nienawiści komentarzy.

http://natemat.pl/148035,nie-tylko-o-dominiku-pisano-dobrze-ze-zdechl-hejt-na-zmarlych-to-polska-codziennosc

I nie. Autorami takich tekstów nie są zawsze gimbusy/gimbaza/gimnazjaliści. Są to bardzo często dorośli ludzie.

Za podstawę do takiej oceny może służyć niewielka grupa komentarzy pod artykułem EURO’16: Kibice rzucali cygańskim dzieciom monety, by popatrzeć jak o nie walczą (video).

http://pikio.pl/euro16-kibice-rzucali-cyganskim-dzieciom-monety-i-drwili-z-walki-o-nie/

Zatem na początek badania ilościowe. W końcu służą jakościowym. 26 komentarzy antyromskich, 7 broniących romskich dzieci, 22 nie odnoszące się do Romów (jednak wcale nie pozbawione nienawiści).

Właściwie wystarczy chyba przytoczenie dosłownie kilku komentarzy z pierwszej grupy.





Rzeczywiście trudno jest się nie ugiąć przed siłą argumentów zaprezentowanych w tych wypowiedziach i nie uznać powszechnie uznanych prawd jakie wyrażają. Trudno nawet z tym dyskutować. W końcu natura to natura, "cyganów" trzeba wydalić, w końcu nie mają dyszy i to wina ich rodziców. A stoją a tym takie instytucjonalne autorytety, jak Wyższa Szkoła Humanistyczna we Wrocławiu, Uniwersytet im. Adam Mickiewicza, III LO Gdynia, czy jedno z polskich (albo przynajmniej europejskich) miast - Sydney.

Nawet zagorzałych zwolenników demokracji, wolności słowa, równości dla wszystkich Internet jest w stanie przekonać, że te wartości to bzdury. Czy jednak na pewno Internet? Czy może raczej ludzie, którzy nie widzą i nie znają żadnych granic, dla których kultura jest źródłem cierpień, za swoje kryterium oceny świata przyjmują coś odwrotnego do miłości bliźniego, a liczy się siła, spryt i prawo silniejszego.

Czy polscy internauci są gorsi pod tym względem niż inni? Czy Clinton miał rację mówiąc o ciężarze demokracji?
Nie. Oczywiście, że nie.

Jednak chyba zastanawiający jest fakt, że na kilkunastu stronach internetowych prasy anglojęzycznej (prosty wybór z wyszukiwarki Google) większość (99%) komentarzy odnosiła się do kibiców (nie zawsze w ścisłym związku z prezentowanym materiałem). Natomiast biorąc pod uwagę komentarze dodawane w trzech polskich źródłach: pikio.pl (przykłady powyżej), wprost.pl (nieliczna ilość jednak mocnych i zdecydowanie antyromskich komentarzy), wykop.pl (szacunek dla moderatora usuwającego antyromskie komentarze), trzeba przyznać, że jednak odpowiedzialność za tę sytuację był częściej przenoszony na Romów. "Bo taką mają naturę".

Czasem jednak trudno uwierzyć, że na pewno nie jesteśmy „inni inaczej”.
Przepraszam. Nie "my". Polskojęzyczny Internet.


środa, 8 czerwca 2016

W filozofii niepamięci


Większość dyskursu naukowego dotyczącego Romów, wiąże się przede wszystkim z takimi kategoriami jak sytuacja, wykluczenie, zmiana i koncentruje się na rzeczywistości kulturowej, ekonomicznej, społecznej. Nawet w zakresie badań antropologicznych i etnograficznych wydaje się pojawiać bądź to zastój, bądź to także swoiste ukierunkowanie na badania w zakresie pozamaterialnym sięgające jedynie do jednostkowych opisów zachowań kulturowych i to także w ścisłym związku z aktualną (złą) sytuacją większości Romów.
Jest to zjawisko naturalne i wydaje się być ściśle związane z aktualnym paradygmatem osadzonym w humanistycznym i demokratycznym środowisku europejskim, pozwalającym mniemać, że na takich podstawach jesteśmy w stanie pozytywnie zmienić cokolwiek zarówno w sytuacji materialnej Romów, jak też i w relacjach (można je nazwać etnicznymi) pomiędzy społeczeństwem większościowym a Romami. Ta ostatnia kwestia – w związku z licznymi niepowodzeniami w zakresie oczekiwanych skutków (nie samych działań) aktywności w zakresie edukacji, zatrudnienia i zmiany sytuacji Romów oraz ich włączenia – jest coraz częściej wskazywana jako ta, w obszarze której należy dokonywać zmian, chcąc ostatecznie naprawić sytuację Romów w Europie.
Przekonanie o możliwości zmiany niestety zaczyna coraz bardziej stawać się jedynie platońskim mniemaniem. I nie wynika to z oporu samych Romów (bo nie jest on ostatecznie do przełamania lub można znajdywać rozwiązania, które go nie wywołują). Wiąże się raczej z zagadnieniami nawet nie tyle trudności (lub nawet niemożliwości) zmiany dyskryminacyjnego podejścia społeczeństwa dominującego do mniejszości etnicznej, ile z wyraźnie widocznym w Europie ostatnich lat zaostrzeniem jego podejścia do jakiejkolwiek grupy, która wpisuje się w takie kategorie jak inni lub obcy.

Powracając jednak do kwestii zakresu podejmowanych analiz oraz publikowanych opracowań i swoistego zawężenia tematycznego jakie się niewątpliwie dokonuje, można wskazać na nowy obszar badawczy, który naturalnie pojawił się w dyskursie publicznym. Jest nim odtwarzanie pamięci Romów o skali i wymiarze zagłady znacznej części ich europejskiej populacji podczas II wojny światowej, dokonanej planowo przez Niemców. Główne przejawy to liczne spotkania i wydarzenia o różnorodnym charakterze jakie są organizowane z udziałem Romów w miejscach związanych z zagładą Romów.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/9268305,74-rocznica-likwidacji-obozu-cyganskiego-litzmannstadt-getto-uroczystosci-we-wtorek,id,t.html

http://www.romowie.com/old/modules.php?name=News&file=print&sid=1467
 
http://krakow.tvp.pl/25374543/romowie-upamietnili-rocznice-buntu-swych-przodkow-w-auschwitz

Tematyka związana z tym składnikiem romskiej historii jest także wprowadzana do zajęć edukacyjnych skierowanych do Romów i stała się podstawą do publikacji naukowych.

https://dl.dropboxusercontent.com/u/6493413/Remembrance.pdf

Jednak nie jest to cały obszar badawczy jaki wiąże się z tym przywracaniem pamięci. Rodzi się bowiem pytanie, czy jest to na pewno odtwarzanie pamięci? Czy dla każdej grupy pamięć historyczna musi przejawiać się w konkretnych datach? Czy rytuały pamięci ściśle związane z miejscami, datami, nazwiskami, symbolami prawdziwie odzwierciedlają to co jest sednem pamiętania i posiadania historii? Czy to one najlepiej pozwalają upamiętnić tych, którzy byli naszymi przodkami, których idee po latach współdzielimy, których myśli staramy się rozwijać, których wartości kultywujemy i uobecniamy w naszej współczesności? I czy na pewno sposób w jaki upamiętniamy – tak w naszej świadomości, jak i przestrzeni społecznej i powszechnym dyskursie społecznym – naszą historię, jest tym, czego mogliby oczekiwać ofiary, świadkowie i uczestnicy tamtych – historycznych już dla nas jedynie – wydarzeń? Czy spoglądając na nas docenialiby sposób w jaki czcimy ich pamięć, czy dostrzegaliby ciągłość swoich idei, czy też przerażałaby ich nasza małość, banalizacja wartości, wypaczenie ich koncepcji, a prostackie/przesadzone/nudne rytuały napawałaby ich wręcz wstrętem? A może najlepszą formą ich uczczenia, pamiętania o nich, o własnej historii są nie okazjonalne i huczne zrywy  typowego Homo Ludens, ale codzienne życie z wpisanym w nie dziedzictwem tych, którzy odeszli?
Wydaje się, że w jakimś stopniu w taki właśnie sposób Romowie jeszcze do niedawna pamiętali o Samudaripen, nie znając nawet skali zniszczenia ich społeczności. Nowe – bardziej widoczne i charakterystyczne dla społeczeństwa większościowego – formy czczenia pamięci nie zmieniają głębi przeżycia romskiej przeszłości ani nie tworzą historii Romów, gdyż ona po prostu istnieje.

W kontekście tego typu rozważań nie sposób nie przywołać prac dr. hab. Sławomira Kapralskiego, którego część badań związana jest ściśle zarówno z zagadnieniami romskiej zagłady podczas II wojny światowej, jak też i z problematyką tożsamości i pamięci historycznej.
Szczególnie interesująca jest nowa publikacja Milczenie – Pamięć – Tożsamość. Fantazmat „Cygana” i ambiwalencja nowoczesności, opublikowana w czasopiśmie „Ethos”.


Autor w jakimś stopniu oskarża badania etnograficzne, które umieściły Romów w „wiecznym teraz”, co skutkowało nie tylko odebranie Romom prawa do posiadania swej własnej historii, ale i usankcjonowało patrzenia na nich żyjących tu i teraz, ale jednak reprezentantów przeszłości, zatem należących do poprzedniego stadium rozwojowego.
Zarzuty te oczywiście są postawione na poziomie badawczym i nie mają za zadanie obarczać jedyną winą badań etnograficznych, czy stawiać ich pod pręgieżem opinii jako źródła wszelkiego zła jakie dotyka Romów. Tym bardziej zła (największego) wynikającego z codziennej dyskryminacji, gdyż ci, którzy są jej przyczyną raczej nie mieli okazji zapoznać się z badaniami etnografów.
Ważne są jednak pogłębione rozważania na temat wieloaspektowego stopnia zmitologizowania Romów, co ściśle wiąże się utrwalonym w społeczeństwie podejściem, że Romowie nie posiadają własnej historii, a na nieco głębszym poziomie rozumienia – nie mają świadomości historycznej.
To tylko mały fragment artykułu Sławomira Kapralskiego, który zgłębia zarówno przyczyny takich wniosków z badań i w konsekwencji utrwalonego podejścia, ale analizuje także strukturę pamięci indywidualnej, społecznej i zbiorowego, jej relacje do zapomnienia i mechanizm marginalizacji romskiej historii. Autor zgłębia także i to w ujęciu, które należy uznać za filozoficzne zmitologizowany obraz „Cygana” jaki trwa w umysłach Europejczyków.
Ten krótki opis treści absolutnie nie odzwierciedla wielości zagadnień szczegółowych podjętych i omówionych w artykule. Nie oddaje także poziomu merytorycznego i sposobu podejścia autora. Wydaje się, że jest to jeden z najciekawszych tekstów prof. Kapralskiego, choć jest on wymagający od odbiorcy zarówno pod względem wiedzy, jak i otwarcia umysłu na przedstawione koncepcje. Z pewnością jest wart poświęcenia mu czasu i niejednokrotnego przeczytania.

Choć nie taki jest cel (przynajmniej nie jedyny) rozważań zawartych w omawianym opracowaniu, to jednak niewątpliwie uderzają one w badania etnograficzne i samych etnografów, nie tyle podważając ich naukowa wiarygodność, ile wskazując na utrwalenie za ich sprawą pewnego określonego modelu myślenia o Romach, który w perspektywie głębszej analizy wydaje się być fałszywy i z pewnością szkodliwy – dając ludziom im niechętnym narzędzie dyskryminacji.
Nawet jeśli jest to nieświadoma (w co należy wątpić) prowokacja, to należałoby teraz oczekiwać równie merytorycznej, głębokiej i udokumentowanej odpowiedzi ze strony etnografów broniących swojej profesji i wniosków do jakich dochodzili.

Zatem oczekujmy, pamiętając że Romowie zawsze mieli swoją historię i swoją pamięć.


sobota, 28 maja 2016

Był rok 1993


Odbył się pierwszy koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Papieżem był Jan Paweł II. Prezydentem Polski był Lech Wałęsa. Przedterminowe wybory wygrał Sojusz Lewicy Demokratycznej, a Waldemar Pawlak został premierem koalicyjnego rządu. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę lustracyjną. PKB Polski było 4x niższe niż obecnie, podobnie jak wartość nabywcza złotówki.
Polska uznała jurysdykcję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i od dwóch lat była stowarzyszona z Unią Europejską. W tym samym roku przyjęto kryteria kopenhaskie (członkostwa w Unii Europejskiej): istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację; rządy prawa; poszanowanie praw człowieka; poszanowanie praw mniejszości.
W tamtym czasie Unia Europejska nie przyjęła jeszcze żadnego dokumentu odnoszącego się konkretnie i jedynie do Romów. Rozpoczęła się realizacja program LIEN (Link Inter European NGOs) – jednego z programów horyzontalnych Phare. W jego ramach wzmacniano zmiany ustrojowo-gospodarcze, wspierano sektor pozarządowy, działający na rzecz środowisk i grup społecznie upośledzonych, mających utrudniony lub uniemożliwiony dostęp do innych źródeł pomocy oraz tych, które miały dotychczas ograniczone możliwości awansu społecznego.
Minęły dwa lata od wydarzeń w Mławie. Muzeum romskie w Tarnowie świętowało 14 lat swojego istnienia. Powszechnie używano określenia „Cyganie”. W Polsce istniało dosłownie kilka organizacji zrzeszających Romów.

W 1993 roku świat był inny. My byliśmy tacy sami, a przynajmniej tkwił w nas potencjał do bycia takimi jacy jesteśmy. Nasi rodzimi Romowie – poza pojedynczymi choć istotnymi wydarzeniami jak przywołana Mława – byli częścią naszej rzeczywistości. Nikt nie odsyłał ich „do siebie”. Pozostając nieco z boku żyli wśród nas. Przyjezdni Romowie z Rumunii byli w Polsce już chwilę. Jak pokazuje kronika filmowa z1991 roku – biedni wóczas Polacy jeszcze im wierzyli, jeszcze ich wspierali. Choć odczucia z tym związane już były różne.
 
http://www.kronikarp.pl/szukaj,2868,strona-1

W 1993 roku Fundacja "Pogranicze" oraz Ośrodek "Pogranicze – sztuk, kultur, narodów" w Sejnach wespół z redakcją pisma Rrom P-o Drom zrealizował w Borkach w Puszczy Knyszyńskiej projekt "Tam, gdzie zieleń spotyka się z błękitem. Cygańska Wioska Artystyczna". Była to jego druga i nie ostatnia edycja. W realizację Wioski Artystycznej byli zaangażowani zagraniczni i krajowi naukowcy, artyści i praktycy. Program każdej z Wiosek był rozbudowany, bogaty w kontakty między ludźmi i bardzo różnorodny.
Rozpoczynając działania w ramach drugiej Cygańskiej Wioski Artystycznej, w lipcu 1993 roku dziecięcy teatr z Sejn pojechał do podtatrzańskich osad zamieszkanych przez Romów, ze spektaklem Róża. Główna część projektu była realizowana przez 6 dni w sierpniu w Borkach i obejmowała letnią szkołę romską, warsztaty artystyczne, prezentację kultury romskiej.
 
http://pogranicze.sejny.pl/23_29_sierpnia_1993___tam_gdzie_zielen_spotyka_sie_z_blekitem_cyganska_wioska_artystyczna,432-1,8203.html

Był to projekt odmienny od tego, co jest realizowane obecnie. Projekt o charakterze naprawdę integracyjnym. Nie był to wyłącznie koncert na który można było przyjść, popatrzeć, posłuchać. Nie były to po prostu wykłady, warsztaty, czy kursy dokształcające i podnoszące kwalifikacje. Były to wspólne działania, które miały pokazać wzajemną inność i podobność, którą można było bez problemu zaakceptować. Wydaje się, że była to najlepsza forma prawdziwego zbliżenia i poznania. Wydaje się także, ze właśnie takie działania – gdyby było ich więcej, gdyby nie zaprzestano ich w latach 90. – miałyby szansę ograniczyć powolne kształtowanie obecnej formy tego co stanowi główny problem Romów, czyli dyskryminację. Nie zawsze wiedza oswaja obcego demona, jednak uczestnictwo we wspólnych działaniach znacząco osłabia jego siłę i wzmaga zrozumienie. I to wzajemne. Bo społeczeństwo większościowe wymaga takiego samego zrozumienia ze strony Romów, jak potrzebne jest Romom ze strony większości.

Owocem pierwszej części edycji projektu z 1993 roku był film „My Cyganie”, zrealizowany przez Waldemara Czechowskiego, ze świetnymi zdjęciami Pawła Figurskiego.
 
https://www.youtube.com/watch?v=Fb1Ga7bM-nQ

To piękna refleksja filmowa. O codzienności o muzyce o śpiewie o życiu. To obraz inny niż te, które mogłyby powstawać teraz. Inne są nie tylko poetyckie kadry i ujęcia, ale i inne pokazanie problemów (podobnych choć w innej perspektywie i innej skali), które przede wszystkim widoczne są w obrazie, bo w oszczędnej warstwie słownej niewiele jest odniesień do często bolesnej rzeczywistości.
 

Być może taka – bardziej poetycka była polska rzeczywistość początku lat 90. Jeszcze z nieśmiałą wiarą w to, że mamy demokrację, z przerażeniem rzeczywistością wolnego rynku, z budowaniem instytucji, systemu prawnego. Była to rzeczywistość bez – chcących wygnać lub zniszczyć wszystkich – polskich ruchów narodowych i nacjonalistycznych, bez pokazywania w takiej skali jak obecnie nienawiści wobec innych.

Dla Romów był to czas nowego początku. Świetnie opisał to w swoim artykule „Gadźo, czyli przyjaciel” Tadeusz Kornaś, biorący udział w Wiosce Artystycznej:
… definitywnie kończy się okres całkowitej kulturowej izolacji Romów. Są skazani na współpracę z gadźami…

Rzeczywiście można chyba przyjąć, że jeszcze w tym czasie Romowie pozostawali w większej izolacji. Uczestniczyli w życiu społeczeństwa na tyle na ile było to konieczne. Bezwzględna minimum aktywności. Tak aby zaspokoić oczekiwania systemu i jednocześnie pozostać poza nim. Jednak wszystko zaczynało się zmieniać. Nie tylko polska władza chciała bardziej włączyć Romów, ale i Unia Europejska powoli zaczęła się interesować tą całkiem inną (niż zachodni – umownie można tak ich nazwać – Sinti) grupą Cyganów zamieszkującą byłe państwa bloku wschodniego. Pojawiły się możliwości finansowania różnej aktywności, wraz z nią pojawiły się także większe oczekiwania i wymagania. Z czasem przyszedł także czas na nienawiść do nich. I to nie tylko na poziomie lokalnym, gdzie sąsiedzkie konflikty zawsze występowały.

Wydaje się że w 1993 roku wszystko było prostsze. Nie było.

środa, 18 maja 2016

ROMED


Pomimo tego, że ROMED w polskiej rzeczywistości może kojarzyć się przede wszystkim z niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej, to jest to nazwa ponadnarodowej inicjatywy mającej na celu ułatwić funkcjonowanie Romom w społeczeństwach państw europejskich.
Ma ona na celu przygotowywanie mediatorów, których zadaniem jest pośredniczenie w kontaktach między społecznością romską i społeczeństwem większościowym. Najistotniejszy wydaje się tu być element związany nie tyle z kontaktami międzyludzkimi, ile z łatwiejszym odnajdywaniem się Romów w zinstytucjonalizowanej rzeczywistości Europy. W praktyce mediatorzy wspierają Romów w sytuacjach związanych ze sprawami urzędowymi przede wszystkim w zakresie ochrony zdrowia, szkolnictwa oraz zatrudnienia. ROMED działa od 2011 roku i w ciągu 5 lat w jej ramach przeszkolono 1300 mediatorów z 22 państw.

http://coe-romed.org/

W polskim warunkach odpowiednikiem mediatorów są asystenci romscy.
Co prawda – zgodnie z dokumentami programowymi rządowych programów na rzecz społeczności romskiej w Polsce (począwszy od pilotażu 2001-2003, a skończywszy na programie integracji 2014-2020) w Polsce funkcjonuje wąskie stanowisko asystenta edukacji romskiej, jednak to właśnie ten obszar jest uznawany za priorytetowy i to w jego ramach asystenci są najbardziej potrzebni.
Zawód ten wykonują wykształceni Romowie, którzy ponadto są obdarzeni zaufaniem przez lokalne społeczności romskie. Powoli, lecz sukcesywnie budują oni pozytywny wizerunek szkół i szkolnictwa wśród Romów, pomagają dzieciom w nauce, kontaktują się z rodzicami, rozwiązują sytuacje konfliktowe, a także – między innymi – kontrolują zarówno frekwencję, jak i wyniki w nauce. Ważnym elementem ich aktywności jest budowanie wśród młodych Romów ambicji edukacyjnych oraz ciekawości nieromskiego świata.

http://mniejszosci.narodowe.mac.gov.pl/mne/romowie/program-na-rzecz-spole/program-na-rzecz-spole/tresc-programu-na-rzec/6670,Tresc-Programu.html

W 2004 roku stanowisko asystenta edukacji romskiej zostało wprowadzone do oficjalnego katalogu zawodów. Początkowo asystentów finansowano z romskiego programu rządowego, jednak w późniejszym czasie stworzono możliwość finansowania ich z subwencji oświatowej, odciążając budżet programu.
Według danych z 2013 roku, w Polsce pracowało 91 asystentów edukacji romskiej, a na każdego z nich przypadało 29 dzieci. Docelowy wskaźnik (w 2020 roku) ma wynosić 22 uczniów.
Rozważana jest także możliwość wprowadzenia dodatkowych zawodów do wspierania Romów, asystenta socjalnego, społecznego oraz asystenta pracy (zawodowego).
Romowie pozytywnie oceniają pracę asystentów edukacji romskiej (73%) i uznają, że są oni potrzebni w społeczności (96%).

https://www.malopolska.uw.gov.pl/doc/Uchwala_RM_Program_romski.pdf

Realia pracy asystentów są bardzo różnorodne, działają oni głównie w szkołach, jednak współpracują także ze świetlicami romskimi, zapewniając pomoc uczniom także poza szkołą. W wielu gminach władze oczekują od nich nie tylko aktywności w zakresie edukacji, ale także przypisują im rolę pośredników przy okazji reprezentowania społeczności romskiej w kontakcie z władzami lokalnymi. Co więcej, ponad połowa Romów ze społeczności, w których działają asystenci edukacji romscy, ufa im na tyle, że to do nich zwracają się oni w przypadku, gdy pojawia się konieczność załatwiania spraw w urzędach.
Działalność asystentów romskich jest postrzegana pozytywnie nie tylko przez Romów, ale także przez przedstawicieli władz lokalnych i wojewódzkich. Praca, którą wykonują służy nie tylko samym Romom, ale – poprzez wspieranie włączenia Romów i dwukierunkowe wzajemne tłumaczenie światów – także i społeczeństwu większościowemu. Dzięki nim, nie tylko zwiększa się liczba romskich dzieci uczęszczających do szkoły, nieprzerywających nauki, osiągających lepsze wyniki w nauce, ale także zmniejsza się ilość absurdalnych niejednokrotnie konfliktów, wynikających z niezrozumienia podstaw kulturowych świata Romów i świata nieromskiego.

http://mniejszosci.edudemo.org.pl/dobre-praktyki/73-dzialaniamniejszosci/262-zawod-asystent-edukacji-romskiej

Polscy asystenci romscy nie są włączeni w inicjatywę ROMED i teoretycznie zakres ich działania jest węższy niż w przypadku mediatorów, bo z założenia ma dotyczyć tylko edukacji. Jednak jak pokazuje praktyka, ich aktywność obejmuje także inne wrażliwe dziedziny życia Romów.
Po 2013 roku uruchomiono kontynuację szkoleń i aktywizacji mediatorów – ROMED2. Nie wszyscy spośród mediatorów są Romami, jednak – podobnie jak w Polsce – aby zdobyć zaufanie Romów i móc pełnić obowiązki asystenta/mediatora, trzeba nie tylko dobrze znać ich kulturę, ale także zasłużyć sobie na ich zaufanie.
Pomimo tego, że ROMED opiera się na koncepcji zawartej w dokumencie Rady Europy z 2010 roku – Strasburskiej Deklaracja dotyczącej Romów, to jednak w aktywność ROMED jest także zaangażowana Unia Europejska, a działalność mediatorów wiąże się z (wymuszonymi ramową strategią Unii Europejskiej) krajowymi programami integracji Romów – wspierając ich efektywność.
Tym trudniej zrozumieć, dlaczego Polska nie jest włączona w tę inicjatywę. Tym bardziej, że współrealizują ją nie wyłącznie państwa bardzo demokratyczne i te, w których Romowie stanowią znaczny odsetek ludności, ale także Albania, Ukraina i Rosja.

http://coe-romed.org/romed1/map

Interesująco przedstawia się – co prawda niewielki, ale wartościowy – zasób opracowań udostępnionych przez ROMED. Znajduje się wśród nich między innymi Kodeks etyki mediatora oraz analityczne opracowanie badające sytuację mediatorów i asystentów edukacji romskiej w Europie. Wszystkie opracowania udostępnione przez ROMED wykazują się dbałością o zachowanie romskiej kultury i tożsamości i mogą służyć podniesieniu jakości praktyki także polskich (i tak już dobrze ocenianych) asystentów edukacji romskiej.

Być może Polska włączy się w ROMED2, jednak skoro nie dokonała tego od 2011 roku, to trudno chyba oczekiwać, że nagle teraz doceni pomoc merytoryczną jaką ROMED oferuje asystentom w ich trudnej pracy.


niedziela, 8 maja 2016

A tak sobie z siekierami przypadkiem szli w nocy przez las…


Takie przypadki, które wyłącznie zapewne jedynie spaczone umysły mogły by łączyć. Na pewno?

W nocy z 21 na 22 kwietnia nieznani sprawcy wyrwali z betonowej podstawy i porąbali (siekierami lub zadziwiająco często posiadanymi w Polsce maczetami) drewniany Pomnik Pamięci o Zagładzie Romów w Borzęcinie.
Urodziny Adolfa Hitlera były 20 kwietnia.
W Polsce coraz silniejsze i coraz bardziej bezkarne (np. Białystok) są działania grup, które przyjmują za podstawę swojego istnienia niezgodne z polskim prawem ideologie.
„Strach” przed migrantami rozszerza się, na każdego kto jest odmienny etnicznie.
W kwietniu zlikwidowano „Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji”, co jest tylko jednym z niestety wielu przejawów rządowego przyzwolenia dla odejścia od tolerancji, walki z mową nienawiści i nieakceptowaniem społecznych ruchów o „mocnym” charakterze.
Europa się radykalizuje. Chyba każdy historyk dostrzega pewną powtarzalność tego do czego dochodziło w okresie międzywojennym. Migranci/uchodźcy „z Syrii” nawet nie wiedzą co czynią (sobie także) wzmagając nie tylko taki kierunek zmian, ale i jednak akceptację dla nich, jako jedynej nadziei dla zachowania Europy jaką jest.

W jednym z komentarzy z Wykopu.pl (pozostali uczestnicy dyskusji byli bardzo!!! ludzcy):
No tak. Pomniki powinny być z bazaltu, stali, przykute łańcuchami, wkopane na 100 metrów w ziemię, bo inaczej aż przecież się proszą o to aby je zniszczyć, spalić, porąbać, zabrać do domu. Absurd? Tak. Nasza polska (i nie tylko) rzeczywistość? Tak.

Nie da się usprawiedliwić dewastacji tego pomnika przejściem przypadkowej grupy, która nie miała pod ręką (nogą? siekierą? maczetą?) ławki ogrodowej, wiaty przystankowej czy innego elementu miejskiej rzeczywistości często padającego ofiarą przypadkowych grup. Pomnik stał (i będzie stał) w lesie, w dużej odległości od okolicznych wsi, wśród których przed II wojną światową żyli biedni - ale zaakceptowani przez miejscowych - Romowie z kilku rodzin: Majewskich, Kwiatkowskich, Chmielewskich i Cioroniów.
 

Nie był to pomnik przedstawiający walecznych żołnierzy, nie ukazywał podniesionych pięści. Nie był butny. Z szosy widoczne było płaczące dziecko klęczące pod drewnianą ścianą.
 

I znając te okolice i wiedząc jak co roku przyjmują Tabor Pamięci Romów, można w to uwierzyć.
Naprawdę trudno się nie zgodzić z wypowiedzią tego prześwietnego romologa i inicjatora budowy pomnika.
 
https://www.google.pl/search?q=pomnik+w+borz%C4%99cinie+dolnym&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjL8bL_pcfMAhWIKywKHaxsCBkQ_AUICCgC&biw=1389&bih=803

Projekt pomnik był dziełem romskiej artystki - Małgorzaty Mirgi-Tas – absolwentki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, jednaj z bohaterek kampanii „Jedni z wielu”.
Upamiętniał on zamordowanie 29 Romów, którzy w 1942 roku zostali wywiezieni z Borzęcina do lasu przez hitlerowców. Tak jak w wielu przypadkach Romowie – częściej niż np. Żydzi żyjąc poza ośrodkami miejskimi – byli rozstrzeliwanie „na miejscu”. Tak też było i w tym przypadku. Hitlerowcy zamordowali w Cygańskich Górkach (lokalna nazwa lasu) 21 dzieci (w tym niemowlę), 3 mężczyzn i 5 kobiet.
 
http://polishnews.com/index.php?option=com_content&view=article&id=2821:pomnik-pamici-o-zagadzie-romow-w-borzcinie-dolnym&catid=84:polska-poland&Itemid=201

Uroczystość odsłonięcia pomnika miała miejsce w 2011 roku, podczas XII Międzynarodowego Taboru Pamięci Romów.
 
http://www.borzecin.pl/?option=com_content&view=article&id=4678//

To miejsce pamięci wiąże się z projektem Muzeum Okręgowego w Tarnowie, finansowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Na bister” (nie zapomnij), w ramach którego zbierane są informacje o miejscach (pozaobozowych) hitlerowskich morderstw dokonanych na ludności romskiej.
 
http://dzieje.pl/aktualnosci/historycy-z-tarnowa-beda-poszukiwali-miejsc-martyrologii-romow

Trudno uwierzyć, że w Polsce są ludzie, którzy nie potrafią/nie chcą/nie mogą uszanować pamięci takiej grupy i tego co zrobili z nimi ci, którzy byli także odpowiedzialni za obozy koncentracyjne.
 
http://www.eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=218&t=28071

Nie potrafią także uszanować rzymskokatolickich rytuałów, gdyż przy uroczystościach odsłonięciu pomnika ks. Stanisław Opocki, Krajowy Duszpasterz Romów, odprawił mszę świętą za zamordowanych oraz poświęcił pomnik.
 
http://www.studiaromologica.pl/wp-content/uploads/pdf/studia_romologica%204-2011-Gancarz-Pomnik.pdf

Pomnik nie będzie pozostawiony w obecnym stanie jako symbol współczesnego barbarzyństwa. Nie istniejemy w pustce, informacja o zbeszczeszczeniu pamięci Romów z Borzęcina poszła w świat. Znajdą się niepolski środki na jego odbudowę (być może w trwalszej formie).

Policja i prokuratura zajmują się sprawą. Ale jak zawsze – mogą się nią zająć z różną intensywnością. Można sprawie nadać różny priorytet. Być może jednak się okaże, że była to przypadkowa grupa obcokrajowców przechodząca nocą przez lasy z siekierami.
Próbą nadania sprawie priorytetu był list otwarty podpisany przez 154 pisarzy, artystów, akademików, szefów instytucji kulturalnych, a także 42 organizacje pozarządowe przesłany pod koniec kwietnia do Kancelarii Prezydenta RP.
Boli brak (po blisko dwóch tygodniach) jakiejkolwiek reakcji ze strony Kancelarii i samego Prezydenta, czy nawet – tak przy okazji całkiem – mediów „publicznych”.

Widać nie każda ofiara mordu dokonanego przez prawdziwych wrogów Ojczyzny jest równa. Romowie doświadczają dyskryminacji nawet po śmierci.

Gorycz.