sobota, 8 sierpnia 2015

"Sprawozdanie z wdrażania"


Jak co roku od chwili kiedy Unijne ramy dotyczące krajowych strategii integracji Romów zaczęły być wdrażane w państwach członkowskich, tak i w tym roku (17 czerwca) został opublikowany komunikat Komisji Europejskiej podsumowujący kolejny rok działania ogólnounijnej strategii.
Jednak tym razem nie towarzyszył mu dokument roboczy służb Komisji Europejskiej. Było to – publikowane jedynie w języku angielskim – świetnie uzupełniał treści zawartych w dotychczasowych komunikatach. Jako dokumenty „robocze” nie koncentrowały się one na wykazaniu ogromnego wysiłku samej Unii Europejskiej i państw członkowskich i nie wychwalały najlepszych (niejednokrotnie jednak wątpliwych) narodowych praktyk. Raczej konkretnie i w bardzo zwięzłej formie podsumowywały realne dokonania wszystkich państw członkowskich, katalogowały je, porządkowały i oceniały.

W komunikacie Komisja Europejska – jak co roku – zbadała postępy państw członkowskich we wdrażaniu i realizacji strategii. To co niewątpliwe nowe, to analiza krajowych planów wykorzystania środków pochodzących z funduszy Unii Europejskiej na lata 2014-2020.
Interesującą (i nad wyraz sensownie realistyczną) konkluzją jest stwierdzenie, że poprawa sytuacji w ramach edukacji (kluczowej z punktu widzenia poprawy sytuacji Romów) nie może zostać osiągnięte jedynie przez konkretne ukierunkowane działania, ale potrzeba reformy na poziomie głównych nurtów polityki związanych z włączeniem społecznym. To bardzo dobry kierunek myślenia i oby znalazł odzwierciedlenie w realnych działaniach. Trzeba bowiem pamiętać, że sama edukacja bez poprawy otoczenia społecznego nie ma szansy zmienić aż tak wykluczonej zewnętrznie grupy.

Komisja Europejska zwróciła uwagę (pozytywną) na kilka kluczowych narzędzi, jakie zastosowały państwa członkowskie w ramach funduszy europejskich mogących zmienić sytuację Romów. Między innymi – zgodnie ze strategiami dotyczącymi spójności w jej trzech wymiarach – znalazło się wśród nich zintegrowane podejście terytorialne. Koncentruje się ono na poprawie sytuacji w ramach obszaru, wyłączając klucz etniczny, co – choć bardzo chwalone i promowane przez Unię Europejską – nie wydaje się być idealną ścieżką pozstępowania. Kolejna kwestia to zorientowania na wyniki, czyli uzależnienie oceny postępów od wskaźników. Jednak tak długo jak nie będzie można zmierzyć w konkretnych i bezpośrednich jednostkach miary ogólnego stopnia wykluczenia, tak długo koncentracja na wynikach będzie złudną pociechą osiągania przyjętych założeń przez instytucje Unii Europejskiej. Bardzo dobrze brzmiącym punktem są uproszczone opcje kosztowe, których celem jest łatwiejsze finansowanie lokalnych projektów. Szkoda, że nie można liczyć na tego typu postępowanie w Polsce. W końcu im bardziej skomplikowany system aplikacyjny i rozliczeniowy, tym ważniejszy jest urzędnik a jego zatrudnienie bardziej uzasadnione. Zatem z pewnością uproszczenie kosztowe nie przydarzy się Polsce.

W ostatnim czasie poza Polską i Czechami, także kilka innych państw dokonało rewizji i usprawnienia swoich narodowych polityk wobec Romów (Hiszpania, Estonia, Węgry, Litwa, Rumunia, Słowacja). Jednym z ważnych składników tych reform były konsultacje środowiskowe (romskie) i regionalne. W szczególności te drugie (jako nowsze), stanowią ważny element modyfikacji krajowych strategii. Z logicznego (i subsydiarnego) punktu widzenia mogą one pozytywni wpłynąć na efektywność realizacji każdej z narodowych strategii. Mogą, choć praktyka bywa bardzo różna.

Komisja Europejska – nad wyraz realistycznie – zwróciła uwagę na problem dyskryminacji. Sprowadziło go co prawda przede wszystkim do wdrażania odpowiednich przypisów, ale wzięła także pod uwagę edukację i zatrudnienie. W tym najistotniejsza jest segregacja dzieci w szkołach. Najgorzej pod tym względem wypadają Słowacja (58%), Węgry (45%), Grecja (35%), Czechy (33%) oraz umieszczanie dzieci romskich w szkołach specjalnych w czym przodują Czechy i Słowacja (ponad 20%). Ponadto aż 54% marginalizowanych Romów czuje się (czynnik subiektywny) dyskryminowana przy poszukiwaniu pracy (w Czechach jest to aż 74%, w Grecji, Włoszech, Francji i Polsce – blisko 70%).

Ogólnie komunikat wspomina jeszcze o wielu kwestiach poruszonych w Unijnych ramach, jednak zbyt ogólnie i wyraźnie brakuje załączanego dotąd dokumenty roboczego służb Komisji Europejskiej.  Aby uzupełnić szczegółowe dane należy sięgnąć do krajowych sprawozdań rocznych stanowiących podstawę opracowania komunikatu.
W ramach konkluzji nazwanych dalszymi działaniami, na szczególna uwagę zasługują wskazanie na rozwój narzędzi związanych z nowymi funduszami strukturalnymi, udane praktyki (dobrze na poziomie zmiany leksykalnej zastępującej dobre praktyki), a także pokreślenie konieczności zmiany polityk głównego nurtu.

Ogólnie raport wydaje się dość łagodny, oszczędny i ograniczony. Tak jakby Komisja Europejska nie oczekiwała zbyt wiele i postępowała zachowawczo, nie wytykając zbyt wielu błędów, a jedynie popierając i opisując kierunki realizowanych działań.
Chyba jedynie dzięki temu brak realizacji polskiej rządowej polityki wobec Romów w 2014 roku nie skutkował dla Polski jej napiętnowaniem.



wtorek, 28 lipca 2015

Etniczna mobilizacja Romów


Etniczna mobilizacja jakiejkolwiek grupy przejawia się najczęściej na płaszczyźnie wewnętrznej poprzez intensywniejsze odwoływanie do tradycji, wyraźniejsze manifestowanie jej przejawów na zewnątrz, a także wskazywanie na cechy konstytuujące jej jedność. Na zewnątrz natomiast jest ona postrzegana poprzez zwiększoną aktywność organizacji i liderów grupy, poprzez udział w sformalizowanych działaniach i dążenie do jak największego wpływu na swoje przyszłe losy – choćby poprzez możliwość cząstkowego choćby kształtowanie polityki państwa wobec konkretnej mniejszości.
W przypadku Romów dochodzi jedynie do tego drugiego – zewnętrznego przejawu etnicznej mobilizacja, ponieważ nigdy nie porzucili oni swoich uwarunkowanych kulturowo tradycji i zawsze pozostawały one dla nich podstawą utrzymania odrębności ich społeczeństwa.

Pojawienie się zjawiska zwiększonej aktywności mniejszości (nie tylko etnicznych) jest naturalnym zjawiskiem towarzyszącym procesom integracji ponadnarodowej. Tak też dzieje się w przypadku integracji europejskiej.
W przypadku Romów można także brać pod uwagę drugą przyczynę. Zwiększone na przełomie wieków a całkowicie zintensyfikowane na przestrzeni ostatnich 7 lat zainteresowanie tą grupą przez Unię Europejską a także różnorodne organizacje międzynarodowe i ponadnarodowe nie tylko zwiększyło możliwości sformalizowanych działań Romów, ale i po prostu dało podstawę do odpowiedzi z ich strony na większą uwagę jaką się im poświęca.

http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2449,strona,Etniczna_mobilizacja_Romow_a_Unia_Europejska,katid,50.html

W swojej książce z 2014 roku wydanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego – „Etniczna mobilizacja Romów. Polska. Słowacja. Węgry” – dr Małgorzata Kołaczek podjęła tematykę etnicznej mobilizacji Romów w perspektywie europejskiej. W szczególny sposób skoncentrowała się przy tym na sytuacji i doświadczeniach Romów z trzech wymienionych w tytule państw.
Autorka – związana zawodowo z Uniwersytetem Jagiellońskim – jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Jest także współzałożycielką Fundacji Dialog-Pheniben i jest sekretarzem redakcji romologicznego „Dialog-Pheniben”.
Publikacja ma kilkaset stron, ponad 300 pozycji bibliograficznych, 800 przypisów i została opracowana w oparciu o rozprawę doktorską autorki.

Dr Małgorzata Kołaczek stawia w swojej monografii – udowodnioną w jej tekście hipotezę, że zakres i kształt etnicznej mobilizacji Romów został ukształtowany przez proces największego rozszerzenia Unii Europejskiej i to ona sama ma na niego najbardziej inspirujący wpływ. Bez złudzeń wskazuje przy tym na jedne z głównych czynników zdecydował o poszerzeniu możliwości stojących przed Romami – a mianowicie fundusze pochodzące z programów Unii Europejskiej, umożliwiające podejmowanie przez Romów różnorodnych działań.
Książka ta jest – jak większość przeglądowych opracowań romologicznych – interdyscyplinarna i wiąże tematykę politologiczną z badaniami etnicznymi i kulturowymi. Jest to zrealizowane zarówno na płaszczyźnie merytorycznej, jak i metodologicznej.
Wpisuje się także w nurt zainteresowania kształtowaniem polityki państwowej i polityki Unii Europejskiej wobec Romów. Jej poziom merytoryczny pozwala ją umieszczać w grupie trzech najważniejszych – powstałych w ciągu ostatnich trzech lat – monograficznych publikacji opisujących te zagadnienia. Pozostałe dwie to Wpływ aktywności finansowej UniiEuropejskiej na położenie społeczne Romów w Polsce oraz Unia Europejska i Romowie. System wobec mniejszościetnicznej.

W książce autorka kolejno określa zakres analizy i uzasadnia wybór państw poddanych dokładniejszemu badaniu (wstęp), wprowadza i szeroko omawia kluczowe dla wywodu pojęcia (rozdział pierwszy), charakteryzuje specyfikę historii Romów w Europie i trzech wybranych państwach (rozdział drugi), ukazuje społeczno-ekonomiczny i społeczno-demograficzny wymiar sytuacji Romów na przestrzeni ostatnich 25 lat (rozdział trzeci). W czwartym rozdziale koncentruje się na unijnych wartościach i mechanizmach pozwalających na etniczną mobilizację w ramach systemu Unii Europejskiej, szczególne znaczenie przypisując polityce antydyskryminacyjnej, ochroną mniejszości i różnorodnym formom wspierania romskiej reprezentacji społecznej. Ostatnie dwa rozdziały skupiają się na przejawach etnicznej mobilizacji Romów, przy czym pierwszy z nich jest opartym o źródła bibliograficzne omówieniem, a drugi prezentacją wyników badań (wywiadów) 16 romskich liderów z obszaru Europy Środkowej.
Monografia uzupełnia istniejące polskojęzyczne opracowania, dotyczące różnorodnych aspektów polityki Unii Europejskiej wobec Romów i wprowadza treści, które w innych wydawnictwach nie były poruszane.

Jednak sięgając po tę książkę, należy mieć na uwadze, że żadna romska organizacja i żaden romski lider nie reprezentuje całej mniejszości, a poglądy przez nich wyrażane mogą odbiegać od średniej charakterystycznej dla tej grupy.
Poza tym trzeba mieć na uwadze, że wobec kilkuset lat radzenia sobie Cyganów z tym co oferowała im Europa, aktualne działania Unii Europejskiej są zjawiskiem chwilowym i nie można na podstawie ich zakresu i intensywności wnioskować o tym jaka będzie przyszłość Romów w Europie.



sobota, 18 lipca 2015

Każda imigracja to problem


Realnie jedyne sytuacje, kiedy imigracja nie jest problemem, to te gdy jest ona skutkiem drenażu mózgów, gdy jest to wakacyjna turystyka (i to ta przynosząca konkretny dochód) i gdy ewentualnie do kraju przybywa niewielka (z pewnością niemasowa) liczba osób.

W końcu czerwca izba handlowa jednego z północno-zachodnich czeskich miast (Uście nad Łabą – Ústí nad Labem) wezwała wojsko do pomocy w radzeniu sobie z uciążliwymi romskimi migrantami pojawiającymi się w przestrzeni miejskiej.

http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/czechrepublic/11697126/Czech-town-calls-for-army-deployment-to-deal-with-Roma-migrants.html

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Ústí nad Labem było (już w 1903 roku) jednym z najwcześniejszych ośrodków rozwoju niemieckiego narodowego socjalizmu.
To jednak – biorąc pod uwagę, że miało to miejsce ponad 100 lat temu – ma chyba mniejsze znaczenie niż fakt, że to właśnie tam – w 1999 roku – powstał pierwszy i przez to najsłynniejszy mur (2 metry wysokości, 65 metrów długości) oddzielający część romskiego osiedla od miejsca zamieszkania przedstawicieli społeczeństwa dominującego.

http://www.partnersglobal.org/network/czech-republic/czech-success-stories/integration-of-roma-citizens

Pomimo tego, że w tym samym roku mur został usunięty, i dzięki mediatorom udało się załagodzić, a właściwie rozwiązać ten konkretny problem dotyczący w sumie 39 romskich rodzin, to sytuacja Romów zamieszkujących Ústí nad Labem po likwidacji muru i rozwiązaniu problemu jednej lokalizacji,  w dalszym ciągu pozostała zła.

http://www.bhhrgarchive.org/Countries/Czech Republic/Czech Republic (1999) - Gypsies in Usti nad Labem.pdf

Głównym problemem jest segregacja w życiu publicznym. Szczególnie boleśnie dotyka dzieci w szkole (w Czechach w 33% szkół, do których uczęszczają Romowie). Wynika to przede wszystkim z ogromnej biedy jaka panuje w tym niezbyt bogatym mieście, w szczególności wśród społeczności romskiej. 
Sukcesywna rezygnacja ze wspierania działań socjalnych na rzecz współodpowiedzialności Romów za przyszły kształt Europy – niejednokrotnie bez dawania im szansy na prawdziwie aktywny udział w tworzeniu nowej rzeczywistości – prowadzą do tworzenia i utrwalania istnienia gett, które straszą brudem, zdewastowanymi budynkami, górami śmieci. Tak jest – jak i w wielu innych czeskich miastach – w Ústí nad Labem.

http://www.romareact.org/news/view/18663

Trudno z drugiej strony dziwić się także nieromskim mieszkańcom miasta, że chcą żyć w otoczeniu zadbanym i bezpiecznym otoczeniu. Nie mogą przy tym w ramach swojego lokalnego poziomu nic zrobić, aby poprawić sytuację w mieście. Stąd pomysły drastyczne i w pewnym stopniu ostateczne, które pozornie niosą ze sobą perspektywę szybkiej zmiany sytuacji.
Nawet reforma czeskiej krajowej strategii na rzecz Romów, wpisująca się w Unijne Ramy, nie jest w stanie przynieść natychmiastowych rozwiązań i zmienić trudnej sytuacji zarówno czeskich Romów, jak i samych Czechów.

Powracając jednak do propozycji jaka pojawiła się ostatnio w Ústí nad Labem, jej autor – Jan Kymla, odpowiedzialny za komunikację zewnętrzną izby handlowej – koncentruje się nie na problemie Romów od lat zamieszkujących to miasto, ale na romskich migrantach – przybywających choćby ze Słowacji. Poza wprowadzeniem do miasta wojska, które wpierane przez policję miałoby zapewnić etnicznym Czechom bezpieczeństwo przed agresywnymi Romami, Kymla odwołał się do pomysłów David Cameron, wprowadzających limity migracji, a także ograniczających potencjalne zyski, jakie migranci mogliby czerpać po przybyciu do kraju docelowego z jego systemu zabezpieczeń społecznych i systemu socjalnego.

http://www.telegraph.co.uk/news/general-election-2015/politics-blog/11625067/Why-current-EU-rules-wont-let-Britain-reform-its-benefits.html

Migranci – zarówno wewnętrzni (przede wszystkim ci ekonomiczni i socjalni), jak i zewnętrzni (głównie uchodźcy) w ciągu ostatniej dekady, stali się jednym z największych problemów Unii Europejskiej i jej państw członkowskich (w tych Czech, a także i Polski).

http://www.euractiv.pl/instytucje/artykul/potrojenie-rodkow-na-misje-frontexu-na-morzu-rodziemnym-006801

Pomimo tego nie wydaje się, aby realne problemy związane z Romami w Ústí nad Labem rzeczywiście wiązały się z migrantami. Raczej jest to kolejny pomysł na to aby drastycznymi metodami doprowadzić do tego aby miejscowi Romowie opuścili swoje miejsce zamieszkania i wyemigrowali.  
Gdziekolwiek. Byle ich tu nie było.


środa, 8 lipca 2015

Romowie w Norwegii


Historycznie potwierdzone przybycie Romów do Skandynawii, to XV (Dania – 1417 rok) i XVI wiek (Szwecja – 1512 rok, Finlandia – 1540 rok). Do Norwegii dotarli w późniejszym czasie. Z pewnością jednak nastąpiło to dopiero po 1856 roku, kiedy to całkowicie skończył się okres cygańskiego niewolnictwa na terenie w Rumunii, Mołdawii i Muntenii. Stosunkowo uciążliwe warunki klimatyczne ograniczające znacznie historyczny nomadyzm nie czyniły z tego państwa celu ich wędrówek. Norwegia nie miała także przez wiele lat szansy przyciągnąć ich wysokim poziomem życia. Jednak uznaje się, że historycznie Norwegię zamieszkują dwie niewielkie grupy Romów (około 700 osób). Są tam uznawani za mniejszość etniczną (od 1998 roku).

http://www.romanis.eu/policies/national/norway

Dopiero przełom lat 60. i 70. – dzięki zasobom ropy naftowej wydobywanej na Morzu Północnym sprawił, że Norwegia znalazła się w światowej czołówce państw pod względem PKB przypadającego na jednego mieszkańca. W tym czasie Romowie, którzy mogliby napływać do Norwegii byli powstrzymywani żelazną kurtyną. Na to trzeba było poczekać do 1989, a właściwie do 2007 roku, kiedy do Unii Europejskiej przyjęto Bułgarię i Rumunię.
Od początku XXI wieku Romowie (głównie choć nie wyłącznie z Bałkanów) sukcesywnie zaczęli przybywać do Norwegii. Jeszcze w 2013 roku było ich tam około 4 tysięcy. Dziś o wiele trudniej oszacować ich liczbę. Z pewnością jednak jest ich coraz więcej.

Z czasem zadomowili się na ulicach większych miast (w tym Oslo).

https://www.youtube.com/watch?v=WDDVJ4cQrNM    https://www.youtube.com/watch?v=oG_tuIOpNRE

A także poza miastami – rozpoczynając tworzenie swoich własnych miejsc, w których mogą mieszkać.

https://www.youtube.com/watch?v=myw9grCZ6fg

Niewielkie – lepiej lub gorzej zorganizowane – obozowiska Romów powstawały przede wszystkim wokół Oslo, stając się nieznanym dotąd Norwegii problemem.
Romowie co prawda przybywali i przybywają do tego państwa przede wszystkim aby pracować, jednak praca ta może się ograniczyć choćby do zbierania surowców wtórnych, co pozwala zarobić na przykład 30 dolarów dziennie. Dla Romów z pozaunijnej Europy południowej lub choćby z Bułgarii i Rumunii, to znaczące kwoty. Ponadto – jak sami mówią – są w Norwegii traktowani o wiele lepiej niż w państwach z których pochodzą. I pomimo niższych temperatur – to w Norwegii panują lepsze warunki życia.

http://www.heraldnet.com/article/20120722/news02/707229934

Ich wyraźnie widoczna obecność była jednym z elementów (oczywiście nie jedynym, a do tej samej grupy przyczyn można także zaliczyć pracujących w Norwegii Polaków), który prowadził do wzrostu nastrojów ksenofobicznych i licznych reakcji, których sztandarowym przykładem są działania Andersa Behringa Breivika.

http://www.pressherald.com/2012/07/22/gypsies-influx-tests-norways-tolerance_2012-07-22/

Jak zawsze w przypadku Romów – problem wydaje się być trudny do rozwiązania. Z jednej strony Norwegowie – o wiele bardziej niż inne państwa bogatszej części Europy – nie są przyzwyczajeni do romskiego migracyjnego trybu życia (ulicznego zarobkowania i obozowego zamieszkania), z drugiej natomiast nie potrafią sobie poradzić z przybywającym migrantami dążącymi do bardzo bogatego państwa.
Norweski rząd – chcąc chronić swoich mieszkańców i ograniczyć negatywne ksenofobiczne nastroje – od kilku lat sukcesywnie wprowadza pojedyncze elementy prawa, które kryminalizują bezdomność, czy uliczne formy zarobkowania. Spotyka się to jednak z żywą reakcją Romów.

https://www.youtube.com/watch?v=Y3xjpNXFPoc

Ale nie tylko Romów. Także Rada Europy zwraca uwagę Norwegii na wyraźnie antyromski wymiar tego typu rozwiązań legislacyjnych. Problemem jest także mowa nienawiści, dyskryminacja, przejawiający się w internecie rasizm, a także umieszczanie romskich dzieci w rodzinach zastępczych.

http://theforeigner.no/pages/news/norway-roma-treatment-needs-improving-says-council-of-europe/     http://www.coe.int/en/web/commissioner/-/norway-people-with-disabilities-and-roma-need-more-attention

W 2009 roku opracowano, natomiast w 2012 roku ogłoszono, rządowy plan działań mający poprawić sytuację mieszkaniową Romów w Oslo.  Plan był dobrze i realnie – jak na norweskie warunki – opracowany, wykraczał poza kwestie mieszkaniowe, uwzględniał dobre praktyki, a także w pewnym stopniu brał pod uwagę specyfikę grupy docelowej. Nie widać jednak efektów jego realizacji. Być może zawiódł norweski system wykonawczy. Być może Romowie nie spełnili pokładanych w nich nadziei na poddanie się jego założeniom

https://www.regjeringen.no/en/dokumenter/action-plan-for-improvement-of-the-livin/id594315/

Romowie bardzo zaskoczyli Norwegów. 
Bogata Norwegia nie wie jak sobie ma z tym poradzić.


niedziela, 28 czerwca 2015

Mężczyzna


Wiele się mówi i pisze o roli i znaczeniu kobiet w środowisku romskim. Brakuje jednak zarówno opracowań i możliwej do poświęcenia uwagi w kwestiach romskich mężczyzn.

Pojawiają się oni głównie w kontekście patriarchalnego systemu i ich wyższej pozycji wobec kobiet, jako przywódcy grup romskich, interpretatorzy prawa, a także – poza identyfikacją z innymi typowo męskimi zawodami (niedźwiedźnik, kowal) – jako soliści i tancerze romskich zespołów artystycznych.
Jednak takie dookreślenie ich roli i miejsca w społeczności jest o wiele uboższe i przede wszystkim płytsze niż ma to miejsce w przypadku Romni. Nawet historyczna i etnograficzna ikonografia jest w ich przypadku o wiele bardziej uboga.

Taki odmienny zasób informacji i ich charakterystyki, odzwierciedla w pewnym stopniu fakt, że to Romni są bardziej otwarte na kontakty zewnętrzne i jakiekolwiek zmiany.
Zatem należałoby zapytać, czemu Romowie (mężczyźni) są bardziej zamknięci? Czy przyczyną ich niechęci do otwartości jest swoisty bierny opór wobec zmian? Bo mogłyby naruszyć ich wyższą pozycję?  Bo są zadowoleni i z nierówności?
Ale przecież aktywne kobiety romskie nie przedstawiają programu walki z tradycją. Nie starają się także znaleźć sposobów na wewnątrzgrupową emancypację. Raczej podejmą działania w takim zakresie w jakim nie naruszą porządku wewnętrznego swojej grupy etnicznej (i rodzinnej). Co więcej – we wszystkich przypadkach oficjalnych spotkań dotyczących kobiet romskich pojawiają się na spotkaniach także aktywni mężczyźni (nieliczni).

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/206405,feminizm-po-romsku,id,t.html

Zatem być może wynika ze specyficznie zdefiniowanych - i skutkujących odmiennym podejściem do tego co zewnętrzne - ról społecznych, które nie tylko wiążą się z prosto rozumianym systemem patriarchalnym, ale które wynikają z historycznie utrwalonych innych składników rdzenia kulturowego. Natomiast jego kształt jest uwarunkowany przede wszystkim koniecznością przetrwania zbiorowego. Temu samemu celowi służy zatem także pozorna zamkniętość męskiej części społeczności romskiej.

Główną przyczyną tradycyjnej (rytualnej i tabunicznej) nieczystości Romni - z czego wynika także ich gorsza pozycja - jest ich płciowość związana z płodnością. I to począwszy od pierwszej menstruacji, poprzez życie seksualne, aż po ciążę, poród i połóg. Kobiety zatem z zasady są przez część swojego życia – poprzez skalanie zgodne z kodeksem Mageripen - są niejako wykluczone ze społeczności romskiej.
W ten sposób pozostają swoistym zagrożeniem dla Romów. Jako źródło skalania są bowiem dla nich potencjalnym źródłem wyłączenia ze społeczności. Oczywiście istnieje grupa skalań niezwiązanych z kobietami, jednak zależą one od woli mężczyzny – wynikają ze świadomego popełnienia czynu niegodnego.
Jakiekolwiek wyłączenie ze społeczności – choćby okresowe - jest dla Roma najwyższą karą. Dodając do tego szczególny szacunek wobec osób starszych (mądrzejszych przez dłuższą praktykę bycia Romem, a co za tym idzie dłuższe przebywanie w romskiej wspólnocie) – każde wyłączenie ze społeczności narusza jego ogólny wizerunek i podważa wiarygodność.

Być może powyższe uwarunkowania są jedną z  podstaw podziału władzy, jaki można w pewnym upraszczającym porównaniu przypisać Romom. Mężczyźni jako strażnicy porządku są władzą sądowniczą. Ich głos jest rozstrzygający w przypadku jakiegokolwiek przekroczenia zasad warunkujących porządek społeczności. Kobiet natomiast jako strażniczki tradycji, działające w granicach wewnętrznego prawa są w takim przypadku władzą wykonawczą. Obszar ustawodawczy byłby w takim ujęciu zajęty przez tradycję i precedensowo traktowany dorobek wyroków sędziowskich. Być może jest to zbyt daleko idące porównanie, jednak po części może być pomocne do zrozumienia dostrzeganej z zewnątrz różnicy w podejściu romskich kobiet i mężczyzn do świata zewnętrznego.

Mężczyźni są także odpowiedzialni za długoterminowe planowanie strategiczne, muszą dostrzegać szerszą perspektywę i to od nich przede wszystkim zależą decyzje o większym znaczeniu nie tylko dla rodziny, a także całej wspólnoty. Kobiety zawsze jednak pełnią nieoficjalną rolę doradczą i wpływają na te decyzje, jednak koncentrują się o wiele bardziej na samej rodzinie, sprawach doraźnych i codzienności.

http://www.romologica.net/romologica-net/magazyn/2013-12/201312-art-Role-m%C4%99%C5%BCczyzny-w-spo%C5%82eczno%C5%9Bci-romskiej.html

To jedynie niewielka próba charakterystyki Romów – mężczyzn. Warto przy tym pamiętać, że ich obowiązkiem jest także (w ramach trwania na straży porządku) dbałość o cześć kobiecą i okazywanie im przynależnego szacunku. A ten w społeczności romskiej – zdeterminowanej odmiennym od głównonurtowego systemu wartości – jest o wiele ważniejszy niż niepewna równość.





czwartek, 18 czerwca 2015

Romni 2015


Pomimo trudnej sytuacji romskich kobiet (podwójne wykluczenie, przedwczesne małżeństwa, utrudnienia w dostępie do usług medycznych), nie ulega wątpliwości, że ich rola w społeczności romskiej jest szczególna i ważna.  Są one jednocześnie głównym „czynnikiem” jakichkolwiek postępowych – jednak nierewolucyjnych – zmian, jakie mogą zachodzić w tej grupie etnicznej.
Konferencja Romni 2015. Debata o sytuacji kobiet romskich w Polsce, zorganizowana 12 czerwca tego roku przez biuro Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania świetnie uwypuklała większość aspektów dotyczących życia romskich kobiet.

Całość spotkania była podzielona na dwie części – tę „bardziej” oficjalną oraz tę „bardziej” dyskusyjną.
Atmosfera konferencji znacząco odbiegała od wysoce sformalizowanych spotkań odbywających się najczęściej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Sala była wypełniona przez Romni, choć znalazło się na niej także garstka przedstawicieli społeczeństwa większościowego, a także kilku mężczyzn (tak Romów, jak i nie-Romów).

Część formalną rozpoczęło wystąpienie prof. Małgorzaty Fuszary – Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania oraz Andrzeja Halickiego – Ministra Administracji i Cyfryzacji.

http://www.rownetraktowanie.gov.pl/aktualnosci/romni-2015-debata-o-sytuacji-kobiet-romskich-w-polsce

Jednak prawdziwymi bohaterkami tej części były Romni, które za swoją aktywność na rzecz społeczeństwa obywatelskiego i działania związane z podnoszeniem poziomu równości (tak etnicznej, jak i płciowej) odznaczono Srebrnymi Krzyżami Zasługi: Maria Delimata, Krystyna Markowska, Stanisława Mirga, Iza Stankiewicz oraz wyróżniona listem gratulacyjnym Pełnomocniczki – Krystyna Gil. Nie zostały one docenione wyłącznie przez polski rząd, ale cieszą się one ogromnym szacunkiem w społeczności romskiej i są prawdziwymi liderkami, co znalazło wyraz w późniejszej dyskusji.

http://www.rownetraktowanie.gov.pl/sites/default/files/galeria/dsc_0243.jpg

Pierwszym łącznikami pomiędzy częścią oficjalną i dyskusyjną była projekcja fragmentu filmu Agnieszki Arnold „Phuri Daj” o Alfredzie Markowskiej, która w czasie II wojny światowej ratowała polskie dzieci pochodzenia żydowskiego i romskiego. Drugim było wystąpienie dr Małgorzaty Różyckiej  z Zespołu Wspierającego Specjalnego Przedstawiciela Sekretarza Generalnego do spraw Romskich Rady Europy, która przedstawiła instytucjonalną ponadnarodową perspektywę problematyki odnoszącej się do Romni.

Jednak niewątpliwie najbardziej interesującą i zarazem najżywszą (także emocjonalnie) była część, oficjalnie nazwana panelem dyskusyjnym Sytuacja kobiet romskich w Polsce.
Prowadziła ją prof. Barbara Weigl, a dyskutantkami były: Agnieszka Caban (Romano Waśt), Krystyna Markowska (Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce), Karolina Mirga (TernYpe – Międzynarodowa Sieć Romskich Organizacji Młodzieżowych), Iza Stankiewicz (asystentka romska).


Uczestniczki debaty wypowiadały się na tematy ważne dla całej społeczności romskiej, a w szczególności dla romskich kobiet, które – choć są motorem zmian, to jednak jako pierwsze nauczycielki kolejnych romskich pokoleń – są jednocześnie strażniczkami tradycji.
Dyskusja toczyła się zatem głównie wokół pytań o to czy wobec aktualnych zmian dotykających społeczności romskiej uda się zachować kulturę stanowiącą podstawę ich tożsamości, jak trudno/łatwo jest pogodzić role tradycyjnych romskich żon/matek/babć z obowiązkami wynikającymi z aktywności społecznej, czy oficjalnie sformalizowana (poza ciągłymi kontaktami pomagających sobie Romni) sieć wzajemnego wsparcia i współpracy kobiet romskich jest potrzebna.
Panelistki reprezentowały bardzo pozytywne podejście do omawianych tematów, pomimo pełnej świadomości trudnej pracy jaką – najczęściej od lat – realizują.
Pytania i komentarze zadawane przez słuchaczy (a właściwie przede wszystkim słuchaczki) debaty przepełnione były szacunkiem, chęcią wsparcia i wewnątrzgrupowym uznaniem dla wielu ról, jakie wypełniają romskie liderki.

Całość spotkania została podsumowana przez Pełnomocniczkę Rządu do Spraw Równego Traktowania. Wyraziła ona radość z tego, że Romni – działając przede wszystkim poprzez NGO – potrafią walczyć o swoje prawa, wskazała na rolę państwa we wspieraniu ich działalności oraz doceniła niewątpliwą wartość edukacji, pozwalająca tak Romni, jak i całej społeczności romskiej lepiej znaleźć miejsce we współczesnym świecie, Europie i Polsce.




poniedziałek, 8 czerwca 2015

Lekko o Romach

Niestety jednak lekko o Romach najczęściej można mówić i pisać nie w kontekście Europy.
To co lekkie w europejskim spojrzeniu na Romów, to romantyzm wiecznych nomadów i tajemniczego ludu znającego tajemną sztukę wróżenia. Zatem festiwal, tańce, śpiew, barwne stroje furkoczące suknie i zabawa. Jednak takie są tylko chwile, a prawda to codzienność.

I nie chodzi o codzienność tych 30% Romów żyjących w skrajnym ubóstwie, żebrzących na ulicy, mieszkających w polskich slumsach lub w parkach Oslo i Helsinek, czy na ulicach Paryża. To także codzienność średniej i wyższej klasy Romów, tych którzy pracują, radzą sobie, dla których europejska rzeczywistość społeczna i gospodarcza nie jest problemem.
Bo w ich codzienności zawsze może zdarzyć się restauracja, w której nie zechcą ich obsługiwać, mogą spotkać nietrzeźwą grupę udającą kibiców, obrażony na rzeczywistość prawdziwy Polak może krzyczeć „brudasy wracać do siebie”, pobić w kilku kogoś z nieco ciemniejszą skórą jest łatwo, a media bez jakichkolwiek ograniczeń przypiszą im każde wykroczenie lub przestępstwo.

Najlepiej chyba – spośród pozaeuropejskich Romów, którzy wywędrowali (często przymusowo) z Europy – wiedzie się Romom w USA.
Wolność gospodarcza, specyficzna swoboda behawioralna, etos self-made mana, elementy filozofii obiektywizmu Ayn Rand i ogólny kształt społeczny amerykańskiej cywilizacji sprawiają, że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej bodaj najlepiej odpowiadają romskiemu podejściu do świata.

Ciekawy przykład tego jak Romowie czują się w USA jest wypowiedź jednej z postaci powieści Neila Gaimana – tu jesteśmy niewidoczni dla systemu.

Jednym z niezbyt dobrych (niechlubnych) przykładów tego jak Romowie żyją w USA jest My Big Fat Gypsy Wedding. Choć pokazuje ważny wycinek romskiej rzeczywistości w tym państwie.

http://www.tlc.com/tv-shows/my-big-fat-american-gypsy-wedding/about-the-show/about-my-big-fat-american-gypsy-wedding/

Jednak można znaleźć także tak interesujące rzeczy jak blog tworzony przez Jessicę Reidy.

http://jessicareidy.com

Podtytuł bloga to the yoga of writing

Autorka jest przykładem tego, jak Romni może realizować swój potencjał w Stanach Zjednoczonych.
Z wykształcenia pisarka, z zamiłowania – także. Wiele publikuje, wydaje, redaguje, nie ucieka ani przed poezją, ani przed tematyką kobiecą. Bardzo często – zarówno na blogu, jak i w swoich innych publikacjach odwołuje się do romskości.
W części poświęconej sobie, prezentuje nawet zdjęcie swojej Great-great grandmother Mathilde.

https://jessicareidydotcom.files.wordpress.com/2013/08/grossmuttimatilde1.jpg

Uzupełnieniem jej aktywności jest uczenie jogi. A co więcej – uczenie połączone z warsztatami dla pisarzy.

http://cambridgewritersworkshop.org/2014/02/27/cww-2014-summer-yoga-writing-retreat-at-the-chateau-de-verderonne-france/

Ogólnie ten prowadzony od dwóch lat blog i podejście autorki zaskakuje swoistą lekkością i swobodą podejścia do poruszanych tematów. Czyta się go dobrze i może stanowić dobrą chwilę przerwy od europejskiej rzeczywistości Romów. Rzeczywistości, która nie daje im tyle ile może im dać miejsce, jeszcze dalsze od miejsca ich pochodzenia.
Stąd wynika po części tak sceptyczne i często karcące podejście amerykańskich naukowców do europejskich strategii pomocy Romom, stąd aktywność Open Society Foundations dotycząca zmiany sytuacji Romów w Europie.

I na zakończenie jeden z zaangażowanych wierszy Jessici Reidy. Nie aż tak lekki, nie radosny. No ale w końcu opisuje europejską rzeczywistość Romów: 

Murder and Tradition

Violetta and Cristina, Gypsy girls
​selling jewelry on the strand
were led into the sea, and screamed
until they drowned. Waves rolled the bodies in;
lifeguards laid them on bright towels
in the sand. 70 indifferent bathers ate sandwiches,
​unwrapped their sweets, chatted, sipped
​​soft drinks beside the sopping corpses
on Torregaveta beach, near the “Gypsy camps”
in Naples, torched the previous week.

Those Gypsy girls would not have swum
where modesty forbade, but Italian authorities
waved off the darker plots, blamed the Gypsies
instead, the way they often do—
for centuries it’s been the light
by which gadjé strike their match,
soak handkerchiefs in kerosene, lob the bottles at grieving families
and thus disperse their need.